Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uciekinierka

Wydawnictwo: W.A.B.
6,74 (465 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
37
8
88
7
132
6
106
5
52
4
13
3
15
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328008717
słowa kluczowe
opowiadania
język
polski
dodała
joly_fh

Inne wydania

Wszystkie bohaterki nagrodzonego prestiżową Man Booker Prize tomu opowiadań noblistki to uciekinierki, badające granice swojej wolności, a raczej klatki, jaką stało się ich życie. Szukają wyzwolenia i wydaje się, że zrobiły wszystko, by być gdzie indziej, spróbować czegoś innego, pójść za swoimi pragnieniami, uwolnić się od samotności i znaleźć szczęście, które wydaje się na wyciągnięcie ręki,...

Wszystkie bohaterki nagrodzonego prestiżową Man Booker Prize tomu opowiadań noblistki to uciekinierki, badające granice swojej wolności, a raczej klatki, jaką stało się ich życie. Szukają wyzwolenia i wydaje się, że zrobiły wszystko, by być gdzie indziej, spróbować czegoś innego, pójść za swoimi pragnieniami, uwolnić się od samotności i znaleźć szczęście, które wydaje się na wyciągnięcie ręki, lecz nigdy dostatecznie blisko, by je posmakować. Z pozornie prostych epizodów, buduje Munro nastroje pełne ulotnego dramatyzmu, który powoli przechodzi w melancholię i cichą zadumę nad możliwością i niemożliwością zmiany oraz stopnia, w jakim można wpłynąć na własny los.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.,2014

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1583
Nadwrażliwość | 2014-12-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 sierpnia 2014

W sierpniu nazwij mnie Alicją. Właścicielką niecodziennego lustra w towarzystwie, którego zaznaczam usta kłamstwem a powieki maluję iluzją z tęsknoty utkaną. No dobrze, kolejny raz skłamałam. To nie moje lustro, jeszcze nie moje. Dziś jego autorką jest Alice Munro. Kanadyjka bez reszty oddana swojej ojczyźnie i pasji, którą wielokrotnie dostrzeżono. Jeśli choć trochę interesujesz się literaturą nie mogłeś nie usłyszeć o niej w trakcie minionego roku, kiedy to otrzymała Nobla w tej właśnie dziedzinie. Mogę nie zwracać uwagi na nagrody, ale nie zaprzeczę, że gdyby nie ona zapewne trudniej było by dołączyć Polsce do grona ponad dwudziestu krajów, w których to księgarniach i bibliotekach napotkać można opowiadania Alice. “Uciekinierką” ich dziesiątym tomem zaczynam dziś przygodę zwaną “Munro”. Zbiór ten został doceniony prestiżową “Man Booker Prize” a uwierz mi, że to nie wszystkie z gratyfikacji, jakimi może poszczycić się ta osiemdziesięciotrzyletnia, najwybitniejsza autorka krótkich form prozatorskich. Nie wspominałam jeszcze chociażby o “Governor General's Award”, którą odbierała trzykrotnie. W sierpniu nazwij mnie Alicją, bo wsłuchując się w szepty wskazówek zegara budzę w sobie pragnienie. Pragnienie by uciec i zacząć od nowa. Jeśli chcesz możesz mi potowarzyszyć…

Zapomniałam jak świecą gwiazdy, nie pamiętam uśmiechu księżyca. Dzisiejsza noc to obraz moich słabość, ranek zaś ich odbiciem ukrytym gdzieś w poszewce poduszki. Czuję się winna. Winna tego, że gdy spoglądam w kierunku załzawionych oczu Carlii nie potrafię odnaleźć w nich czegoś więcej. Czegoś poza strachem i przeszłością podszytą brązem tajemniczego trójkąta. Podobno najtrudniej zawsze postawić ten pierwszy krok. Dlaczego więc przeczucie podpowiada, że to, co pod grubą kreską w niczym nie będzie łatwiejsze?

Od dłuższego czasu pod prywatna definicja słowa "wakacje" nie znajduję promieni słońca, nie słyszę śmiechu beztroski. Wakacje to taki czas, kiedy częściej niż zwykle budzę w sobie ducha niespełnionego filozofa po to by gdzieś pomiędzy srebrna samotnością i przydymionymi powiekami poczęstować go kolejnym znakiem zapytania. Lubię te późne podwieczorki, bo mimo, że na zimno mają najwięcej smaku. W takich chwilach pytam o sens i istotę. Zastanawiam się wtedy, czym jest życie? Pokusą, której (nie) ulegamy czy miejscówką w przedziale gdzie wszystko się zaczyna? Carla i jej towarzyszki w drodze ku szczęściu nie mają już podobnych dylematów. Ich największą siłą jest słabość. Niemoc podszyta pragnieniami. I nic nie szkodzi, że nierzadko brakuje odwagi by spojrzeć im w oczy. W tym cały sekret prawda? By je odnaleźć a kształt? Cóż to już zupełnie inna historia…

Powiem wprost, krótkie formy literackie i ja nie jesteśmy z sobą zbyt blisko. Z drugiej jednak strony trudno o bliskość z kimś, kogo praktycznie nie znasz. Gdyby było inaczej zapewne nie spoglądałabym teraz niepewnie w kierunku uśmiechu Kasi G. zaklętego w okładkową zieleń. Dzisiaj coś się zmieniło. Dzięki Alice zrozumiałam, że droga jest łatwa tylko, jeśli potrafisz podróżować bez bagażu. Z dobrą książką jest jak z życiem. Zdarzają się trudne momenty jednak jakaś tajemnicza siła sprawia ze mimo wszystko wstajesz decydując się na kolejny krok, prawda? Alice Munro nie pisze dobrych książek. Noblistka robi coś więcej. Daje czytelnikowi ten dziwny rodzaj niepewności, którego zaspokojenie musi odnaleźć samemu.

Kilka wiosen wcześniej, w czasach, kiedy rytm dnia wyznaczały mi żółto czerwone promienie słońca uraczyłam moich towarzyszy pytaniem o receptę na szczęście. Dziś nie przeszkadza mi, że jej skład zatarł się gdzieś w pętli czasu. Dziś zadaję inne pytania krocząc śladem między innymi Wiesława Brudzińskiego, który wspominał coś kiedyś o tych najważniejszych acz nieodgadnionych rysach. Był czas, kiedy wierzyłam, że gdy je poznam przyjdzie pora zespolić się z ciemnością. Po pożegnaniu z Nancy mam już nieco inne spojrzenie. Dziś wierzę, że bystre oko i chęć do poszukiwań to często tylko przedsionek w drodze ku celu gdzie nawet jasność umysłu to często za mało a otwarte serce zbyt wiele. Już dobrą chwilę zastanawiam się nad ciężarem bagażu, jaki zebrały ze sobą kobiety z wydanych w Polce przed pięciu laty opowiadań Alice. Od kilku minut bezskutecznie szukam dla nich miejsca w odpowiednim przedziale nie zważając na to, że być może popełniam błąd. Być może jest jeszcze jeden, o którym dotąd nie miałam pojęcia. Tam gdzie jego ciężar zwiększa się wraz z upływem chwil a herbata dziwnie gorzknieje. Tak, to z pewnością dobre miejsce. Przedział kobiet silnych pomimo wszystko…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Weronika postanawia umrzeć

Nie lubię kiedy pisarze piszą na tematy, w których się nie orientują. "Kontrowersyjna teoria Darwina, mówiąca, że ludzie POCHODZĄ od małp" -...

zgłoś błąd zgłoś błąd