Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W dżungli podświadomości

Cykl: W dżungli podświadomości (tom 1)
Wydawnictwo: G+J
6,69 (1093 ocen i 147 opinii) Zobacz oceny
10
88
9
80
8
185
7
290
6
217
5
104
4
54
3
35
2
24
1
16
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377784020
liczba stron
358
słowa kluczowe
poradniki, podróże,
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
Wiedźminka

Przez trzydzieści lat obserwowałam mój umysł. Czym jest podświadomość? Jak działa? Jaki ma na mnie wpływ? Skąd się bierze samotność, kłamstwa i zdrady? Dlaczego zakochiwałam się w niewłaściwych facetach? Skąd brały się uczucia i myśli, których nie chciałam mieć? I czy to można zmienić? Robiłam eksperymenty, uczyłam się na własnych błędach i naprawiałam swoją duszę. Teraz już wiem. To co...

Przez trzydzieści lat obserwowałam mój umysł.
Czym jest podświadomość? Jak działa? Jaki ma na mnie wpływ?
Skąd się bierze samotność, kłamstwa i zdrady?
Dlaczego zakochiwałam się w niewłaściwych facetach?
Skąd brały się uczucia i myśli, których nie chciałam mieć? I czy to można zmienić?
Robiłam eksperymenty, uczyłam się na własnych błędach i naprawiałam swoją duszę.
Teraz już wiem.

To co myślisz i to co robisz, czy jesteś zdrowy czy chory, czy jesteś szczęśliwy czy nie - to wszystko zależy od twojej podświadomości.
A ja ci wyjaśnię jak to działa i jak to można zmienić.
Beata Pawlikowska.

 

źródło opisu: http://www.gjksiazki.pl/szukam.html

źródło okładki: http://www.gjksiazki.pl/szukam.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 160
JoannaP | 2016-01-25
Przeczytana: 24 stycznia 2016

Jestem pełna podziwu dla przemiany, jaką przeszła Beata Pawlikowska. Wiem, że dla tej przemiany musiała wykonać heroiczną pracę. Cenię to, że chce podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi, po to, aby każdy mógł przynajmniej spróbować dokonać podobnej przemiany w swoim życiu. Z wielkim entuzjazmem sięgnęłam po książkę „W dżungli podświadomości”, mając nadzieję, że jej lektura uświadomi, co i w jaki sposób powinnam w swoim życiu zmienić, aby poczuć się w pełni szczęśliwą i spełnioną osobą.Kilka pierwszych rozdziałów przeczytałam z olbrzymim zainteresowaniem, robiąc notatki i starając się jak najwięcej z tej lektury zapamiętać i wcielić w życie. Jednak po kilkudziesięciu stronach mój entuzjazm zaczął stopniowo topnieć, po to, żeby końcówkę książki już po prostu przekartkować. Dlaczego? Otóż dlatego, że w zasadzie cała kwintesencja tego poradnika zawarta jest właśnie na pierwszych kilkudziesięciu stronach. Dalej mamy już tylko ciągłe wałkowanie tego samego, powtarzanie tych samych rzeczy tymi samymi lub tylko trochę zmienionymi słowami, aż do znudzenia, a wręcz irytacji.
Podobno aż 99% z nas nosi w swojej podświadomości błędne kody. Zastanawiam się, skąd ta liczba i czy autorka ma na jej poparcie jakieś dowody w postaci wyników badań, bo rzucanie takimi danymi bez odniesienia do źródła nie przystoi w poważnej książce. Kolejną sprawą, która wywołała moją sporą irytację, jest przeświadczenie pani Beaty, że omawiana przez nią teoria odnosi się do każdego bez wyjątku, a polecane techniki przemiany podświadomości są stuprocentowo skuteczne. A jeśli twierdzisz, drogi czytelniku, że ciebie to nie dotyczy, to jest najlepszy dowód na to, że właśnie ciebie dotyczy najbardziej. Nie znam się na psychologii, ale chyba nie trzeba się na niej szczególnie znać aby wiedzieć, że każdy z nas jest inny i to, co działa u jednej osoby, niekoniecznie sprawdzi się u innej. Prawdą jest, że to, czego doznaliśmy jako dzieci, zapada gdzieś w naszą podświadomość, ale nie oznacza to, że każdy, kogo w dzieciństwie rodzice zostawili na kilka dni u babci na wsi, żeby pooddychał świeżym powietrzem, wyrośnie na człowieka desperacko szukającego miłości i poczucia bezpieczeństwa i będzie tworzył patologiczne związki, bo jego podświadomość pamięta, jak rodzice go zostawili, choćby tylko na parę dni i w słusznej sprawie, ale jednak zostawili, wywołując w nim poczucie zagrożenia. Wniosek:
rodzice, nie zostawiajcie swoich dzieci u nikogo, bądźcie przy nich 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, gdyż inaczej już na zawsze zakodują sobie, że były przez was opuszczone i wyrosną na nieszczęśliwych ludzi. Bez przesady. To prawda, małe dziecko chłonie wszystko jak gąbka. Ale w miarę jak dojrzewa, nabiera umiejętności segregowania swoich przeżyć i właściwego interpretowania ich. Gdyby tak nie było, wszyscy zatrzymalibyśmy się na poziomie rozwoju kilkuletniego dziecka.
O ile byłam w stanie wyciągnąć z tej książki kilka ciekawych porad, które zamierzam zastosować w codziennym życiu (aczkolwiek nie wiem czy doznam jakiejś przemiany, bo niestety nie mam czasu na to, żeby codziennie rano wyprowadzać się na spacer i powtarzać sobie, że kocham samą siebie a świat jest piękny), to jednak zupełnie inne wrażenie pozostawiłaby ona po sobie, gdyby była napisana z nieco większą pokorą – nie jako poradnik zawierający jedyne słuszne teorie i sposoby zmiany swojego sposobu myślenia, ale bardziej jako opis własnych doświadczeń pani Pawlikowskiej na zasadzie „tak było u mnie, ja tak zrobiłam, tak to zwalczyłam i mi się udało, a u ciebie, drogi
czytelniku, też może tak być, a może być zupełniej inaczej, ale warto żebyś przeczytał co mam do powiedzenia, bo a nóż widelec skorzystasz”.
Ostatnia rzecz – jeśli już piszemy książkę, to pilnujmy czystości naszego języka ojczystego i pamiętajmy, że słowo „aha” pisze się przez h. Co do wyrażenia „chcą cię zniknąć” nie znalazłam informacji, czy jest ono poprawne, ale wg mnie brzmi co najmniej dziwnie i wystarczyło je zastąpić stwierdzeniem „chcą żebyś zniknął”, a już brzmiałoby to dużo lepiej. Poza tym proponuję, żeby autorka zdecydowała się, czy pisze do kobiety, czy do mężczyzny, zamiast zwracać się do czytelnika raz w formie żeńskiej, a raz w męskiej, z założeniem, że każdy sam sobie wybierze to, co do niego pasuje. I ostatnia rzecz, ale równie istotna: używanie w publikacji, która ma uchodzić za poważną, słów „kurwa”, „ pojebany” albo „te wszystkie laski” (mowa o czytelniczkach poprzednich książek) naprawdę nie przystoi autorowi, który szanuje swoich czytelników.
Podsumowując – podziwiam panią Beatę za heroiczną pracę, jaką włożyła w swoją
przemianę i dziękuję, że zechciała podzielić się ze mną swoim doświadczeniem. Ale mówię wprost – jej przeżycia nie czynią z niej psychologa, a do tego, by być dobrą pisarką też jej jeszcze daleko.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Klucz

Engelsfors Siedmioro nastolatków obdarzonych niezwykłą mocą. W noc Krwistego Księżyca jakaś nieprawdopodobna siła przywiodła ich w to samo miejsce....

zgłoś błąd zgłoś błąd