Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Korekta

Tłumaczenie: Marek Kędzierski
Wydawnictwo: Czytelnik
7,52 (93 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
24
8
18
7
24
6
10
5
6
4
1
3
2
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Korrektur
data wydania
ISBN
9788307032665
liczba stron
344
język
polski
dodała
Olena

Bohaterami wydanej w 1975 roku powieści są trzej dawni koledzy szkolni, pochodzący z Górnej Austrii. Narrator, matematyk z Uniwersytetu w Cambridge, przyjeżdża po latach nad rzekę Aurach do preparatora ptaków Hoellera i wprowadza się na poddasze jego domu, gdzie zamierza zebrać i uporządkować tysiące notatek, pozostawionych tam przez ich przyjaciela Roithamera, profesora fizyki w Cambridge....

Bohaterami wydanej w 1975 roku powieści są trzej dawni koledzy szkolni, pochodzący z Górnej Austrii. Narrator, matematyk z Uniwersytetu w Cambridge, przyjeżdża po latach nad rzekę Aurach do preparatora ptaków Hoellera i wprowadza się na poddasze jego domu, gdzie zamierza zebrać i uporządkować tysiące notatek, pozostawionych tam przez ich przyjaciela Roithamera, profesora fizyki w Cambridge. Roithamer, postać wykazująca wiele podobieństw do słynnego filozofa Ludwiga Wittgensteina, przez wiele lat budował dla siostry w geometrycznym centrum tamtejszego lasu osobliwy budynek nazywany Stożkiem, a dowiedziawszy się o jej śmierci, popełnił samobójstwo. Towarzyszymy w próbie rekonstrukcji rozpadu osobowości geniusza, nieustannie zmuszającego się do korygowania swoich przemyśleń, zanim proces ten przerwie właściwa korekta – śmierć. Jedyną logiczną konkluzją życia jest zanegowanie własnego istnienia. "Korekta", jeden z kamieni milowych w ewolucji Bernharda, mimo przytłaczającego tematu, stanowi pasjonującą lekturę. Mistrzostwo języka tej powieści, swą formą i energią afirmuje życie w stopniu wyższym niż w innych jego wielkich powieściach.

 

źródło opisu: Czytelnik, 2013

źródło okładki: Czytelnik

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 268
oureion | 2014-12-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 grudnia 2014

"Korekta" Thomasa Bernharda to dzieło, które chyba stworzone jest, by sprawiać trudności - zarówno podczas mozolnego brnięcia przez każdą jego stronę, jak i nawet po jego przeczytaniu, gdy przychodzi do zdefiniowania swojej oceny. Nie pamiętam od dawnego czasu książki, co do której miałem tak niejednoznaczne odczucia.

Z jednej strony Bernhard (nie wstydzę się przyznać, że autor to dla mnie przed lekturą "Korekty" praktycznie nieznany) lubuje się w sadystycznej wręcz stylistyce - chaotyczne, ciągnące się nierzadko bez końca i gubiące od czasu do czasu wątek zdania, przytłaczająca ilość natarczywych powtórzeń, wszystko to podane w sosie zbliżonym do sławetnego strumienia świadomości, jaki pamiętam z "Ulissesa" Joyce'a. Nie przypadkiem wspominam tutaj o tym pisarzu - twórczość jego genialnego ucznia, Samuela Becketta, to w mojej hierarchii absolutna czołówka, znam i ubóstwiam niemal wszystko, co napisał i wydał ponury Irlandczyk. Nietrudno bowiem zauważyć, że Bernhard był, przynajmniej pisząc "Korektę" (nie znam innych jego utworów) pod sporym wpływem twórczości Becketta właśnie, szczególnie pewnych "upierdliwych" środków stylistycznych - tych morderczych powtórzeń właśnie, charakterystycznej składni zdań. Jednakże o ile w przypadku Becketta środki te były nowatorskie i zachwycały, o tyle u Bernharda nieraz są po prostu męczące. Warto tutaj wspomnieć, że najwięcej takich powtórzeń Beckett upychał w utworach prozą, i to tych krótszych, natomiast "Korekta" to ponad 300 stron...

Książkę czyta się bardzo trudno, gdyż każda przerwa w lekturze stanowi pewien kłopot - tekst to jedna, niekończąca się masa zdań, w których w zasadzie nie istnieje coś takiego jak akapit, nie wspominając o innym podziale. Czytając konieczna jest więc duża koncentracja na treści, by wpaść w pewien czytelniczy "trans". Inna sprawa, że dodatkowo zmęczyłem się lekturą Bernharda pod innym względem - miałem wrażenie, że czytam szybciej i szybciej i szybciej... Dlaczego? To wina jednocześnie struktury zdań ale i samej konstrukcji wypowiedzi - miałem wrażenie, że narracja jest bardzo wartka, wręcz szaleńczo biegnie przed siebie i nie sposób czytać tego powoli.

Na tym mógłbym zakończyć, wówczas jednak ocena byłaby bardzo niska, a nie jest. I tutaj pojawia się owa ambiwalencja, o której wspomniałem wcześniej – to prawda, czytanie „Korekty” pod względem formalnym sprowadza się do nużącej wędrówki przez meandry tekstu, a jednak jest w tej książce coś naprawdę niebanalnego, poruszającego. Gdyby treść nie potrafiła się obronić, z pewnością nie dotarłbym do ostatniej strony, biorąc pod uwagę trudno przyswajalną formę. Było jednak wręcz przeciwnie – pomijając już ten wymuszony przez styl pośpiech, jaki odczuwałem w trakcie czytania, i tak przebrnąłem przez „Korektę” zaskakująco szybko, ba, wracałem do lektury w każdej wolnej chwili, ciekaw dalszej treści. I choć podobnie jak w przypadku formy duch Becketta unosił się nad każdym zdaniem, a w przypadku treści co rusz nasuwały mi się skojarzenia ze wspaniałym „Auto da fe” Canettiego (niezapomnianego profesora Kiena i Roithamera wiele łączy), to mimo to Bernhard stworzył coś własnego, może nie do końca wybitnego, ale ważnego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Książka jest świetna. Jest w niej dużo przekleństw i przemocy, ale dla osób w wieku od 16 lat nie powinno to aż tak bardzo przeszkadzać w lekturze. Ja...

zgłoś błąd zgłoś błąd