Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cień żywiołu

Tłumaczenie: Maria Smulewska-Dziadosz
Cykl: Carrier (tom 2)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,47 (374 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
62
9
47
8
69
7
93
6
61
5
25
4
9
3
5
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shadow Of The Mark
data wydania
ISBN
9788364297052
liczba stron
272
język
polski
dodała
Lynn

Od wieków kolejni Naznaczeni przechowują moce czterech żywiołów: wody, ognia, ziemi i powietrza. Ich dzieje w znacznym stopniu okrywa tajemnica, ale jedno wiadomo na pewno: romans między dwojgiem Naznaczonych jest zakazany. Niekontrolowane połączenie żywiołów sprowadziłoby na świat chaos i zniszczenie. Megan to powietrze, Adam – woda. Oni są gotowi zaryzykować. Leigh Fallon znów przenosi...

Od wieków kolejni Naznaczeni przechowują moce czterech żywiołów: wody, ognia, ziemi i powietrza. Ich dzieje w znacznym stopniu okrywa tajemnica, ale jedno wiadomo na pewno: romans między dwojgiem Naznaczonych jest zakazany. Niekontrolowane połączenie żywiołów sprowadziłoby na świat chaos i zniszczenie.
Megan to powietrze, Adam – woda. Oni są gotowi zaryzykować.
Leigh Fallon znów przenosi swoich czytelników na zielone irlandzkie łąki, gdzie splatają się ze sobą magia, los i prawdziwa miłość.

 

źródło opisu: http://www.gandalf.com.pl/

źródło okładki: http://www.gandalf.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5273
Zapatrzona_W_Książki | 2013-11-07
Na półkach: Wyd. Galeria Książki
Przeczytana: 01 listopada 2013

W cieniu żywiołu

„(…) wszyscy mamy w sobie światło i mrok. Z Naznaczonymi sprawa komplikuje się po prostu dlatego, że tutaj ryzyko jest o wiele większe. Ale ani światło, ani mrok nie mogą cię wybrać. To ty podejmujesz wybór.”*

Jakiś czas temu całe twoje życie zmieniło się o trzysta osiemdziesiąt stopni i nic już nie jest takie samo. Poznałaś mężczyznę swojego życia, zakochałaś się i to z wzajemnością. Było pięknie i kolorowo… do czasu aż dowiedziałaś się, że władasz jednym z żywiołów. I tak jak reszta, masz zadanie do wykonania, zadanie niebezpieczne i wymagające największego poświęcenia…

Megan włada żywiołem powietrza, Adam wody. Ich związek nie może istnieć, ponieważ połączenie się Naznaczonych może być katastroficzne w skutkach. Oni jednak próbują – zbyt mocno się kochają by się poddać i funkcjonować bez siebie. W trakcie przygotowań do połączenia się czterech żywiołów poszukują sposobu na bycie razem i udowodnienie, że ich związek nie zagraża światu. Sami przeciwko innym ludziom, faktom oraz Zakonem, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Jakie będą skutki ich działań i czy dojdzie do połączenia żywiołów?

Po przeczytaniu „Córki żywiołu”, pierwszej części trylogii, wiedziałam, że będę musiała sięgnąć po kontynuację. Po pierwsze, dlatego, że nie lubię porzucać rozpoczętych serii, a po drugie - pierwsza część okazała się być naprawdę dobra i ciekawiło mnie co będzie dalej. Bałam się trochę, że autorka pozostanie w schemacie pierwszego tomu, ale na całe moje szczęście tak się nie stało.

O ile „Córka żywiołu” była trochę cukierkowata i naiwna, z wolno płynącą fabułą (dopiero w kilku ostatnich rozdziałach wydarzenia nabrały tempa), o tyle w „Cieniu żywiołu” to się zmienia. Może nie całkowicie, ale widać znaczną poprawę. W drugiej części fabuła z miejsca nabiera tempa, wydarzenia następują po sobie szybko, ale bez problemu można się w nie wczuć i wyłapać ich sens. Mimo przewidywalności występują niespodziewane oraz zaskakujące zwroty akcji, zakończenie nie jest wcale takie pewne, a niepewność tego co będzie dalej podsyca tylko ciekawość. Ponieważ to romans, wątek ten przeważa w powieści, ale nie irytuje, jak to bywa w większości powieści tego typu. Nie pojawia się schemat trójkąta, nie jest też przesadnie słodko.

Leigh Fallon pomysł na fabułę zaczerpnęła z mitologii celtyckiej, i jak widać rzetelnie przygotowała się do pracy. Tworząc obraz historii Naznaczonych, Zakonu i wszystkim co z tym związane zadbała o wszelkie szczegóły i racjonalne wyjaśnienie tego co było i jest. Wszystko ma swoje podłoże w historii, którą wraz z bohaterami powoli odkrywam. Lubię gdy w powieści są odniesienia do innych źródeł: legendy, stare książki, wspomnienia innych. Dzięki temu powieść mimo wątku fantastycznego nabiera realności i nie mam poczucia, że wszystko czego się dowiaduje wzięło się z powietrza.

Tak jak w pierwszej części, tak i w tej spodobały mi się sylwetki bohaterów. Każdy inny, niby już poznany, ale mający coś w zanadrzu, czym potrafi zaskoczyć. Autorka „dołożyła” sporo nowych postaci i martwiłam się, że wprowadzi to niepotrzebny zamęt do powieści. Książka nie jest w cale taka gruba, a powierzchowne przedstawienie postaci nigdy nie wychodzi na dobre. Tym razem zabieg ten okazał się strzałem w dziesiątkę, bohaterowie, ci nowi, są wykreowani równie dobrze jak ci już mi znani. Każdy miał swoje zadanie do wykonania i małą rolę do odegrania. Nie przeczę, że większa ilość stron mogłaby sprawić, że całość kształtowałaby się jeszcze lepiej, ale tak jak jest, nie jest źle.

„Cień żywiołu” to powieść, która nie jest niczym wybitnym, ani nowym na ryku wydawniczym, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że czyta się ją w ekspresowym tempie i za jednym razem, bez przerywania. Fabuła wciąga od samego początku i trzyma w napięciu, a to, że niektóre momenty były do przewidzenia w ogóle mi nie przeszkadzały. Z ciekawością po raz kolejny zagłębiłam się w świat wymyślony przez powieściopisarkę i obserwowałam poczynania bohaterów. Poznawałam coraz więcej faktów o Naznaczonych, ich historii i bardzo mi się to podobało, bo było widać, że autorka poświęciła dużo czasu na wymyślenie tej całej otoczki. Z przejęciem i zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń trzymając kciuki za to by wszystko poszło dobrze. Podoba mi się styl pisania, którym posługuje się powieściopisarka, jest taki typowo młodzieżowy, ale nie jest „pusty”. Dialogi, jak i opisy sytuacji są okraszone nutką humoru, czasem nawet ironii.

Ogólnie rzecz ujmując uważam, że książka okazała się być bardzo dobrą kontynuacją. Po prostu, tak jak w przypadku pierwszego tomu, tak i teraz nie oczekiwałam czegoś wielkiego - dzięki temu okazało się, że podobała mi się jeszcze bardziej niż „Córka żywiołu”. Niecierpliwie wypatruję zwieńczenia trylogii i liczę, że autorka ponownie mnie zaskoczy – oczywiście pozytywnie.

*str. 140

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2013/11/w-cieniu-zywiou.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Panna młoda czeka

Bardzo pozytywny, romantyczny, zbiór opowiadań L.L. Montgomery. Kolejne opowiadania coraz lepsze, Bardziej wyrafinowane. Uwielbiam dobrze s...

zgłoś błąd zgłoś błąd