Projekt Matka. Niepowieść

Wydawnictwo: Świat Książki
5,58 (241 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
2
8
24
7
44
6
63
5
42
4
25
3
22
2
8
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327302915
liczba stron
384
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Para trzydziestolatków prowadzi życie zapracowanych żołnierzy korporacji. Dzielą czas między pracę a przyjemności, do pewnej lipcowej nocy, której kobiecie śni się dziecko. Trzyletnia dziewczynka z fazy REM niespodziewanie się staje nie cierpiącą zwłoki potrzebą. Konieczność dziecka, niemożność poczęcia dziecka, ciąża, która się dzieje w zgoła niespodziewanych kierunkach, wczesne...

Para trzydziestolatków prowadzi życie zapracowanych żołnierzy korporacji. Dzielą czas między pracę a przyjemności, do pewnej lipcowej nocy, której kobiecie śni się dziecko. Trzyletnia dziewczynka z fazy REM
niespodziewanie się staje nie cierpiącą zwłoki potrzebą. Konieczność dziecka, niemożność poczęcia dziecka, ciąża, która się dzieje w zgoła niespodziewanych kierunkach, wczesne macierzyństwo, podwójne macierzyństwo, potrójne macierzyństwo - „Zmierzch (i poranek) Supermatki" jest zapisem (r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracją stanów ducha i ciała kobiety, z której
wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci w gospodarstwie rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość, ewoluuje postrzeganie świata. Monolog bywa oniryczną opowieścią o śródnocnych
epifaniach i mięsistą gawędą o opętańczym biegu między pracą, szkołą, przedszkolem, niemowlęciem, praniem a zakupami. Nie ma supermatek.
Książka jest sfabularyzowaną wersją bloga zimno.blog.pl, wyróżnionego tytułem „Bloga roku 2009".

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/projekt-matka-malgorzat...(?)

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/projekt-matka-malgorzat...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5523

Z życia Wielomamy

Macierzyństwo zawsze było, jest i będzie dla kobiet wielkim wyzwaniem. I nie jest ważne gdzie owe mamy mieszkają, jaki mają kolor skóry, jakim językiem mówią. Gdy kobieta staje się rodzicielką coś traci, a coś zyskuje. Pewna era w jej życiu mija bezpowrotnie. Kończy się czas „ja” a zaczyna czas „ono”. Dziecko staje się początkiem, który nie ma końca. Nie jest łatwo być super mamą. Tu dużo może pomóc swojej obywatelce państwo, które może roztoczyć nad młodą mamą ochronny parasol, zastosować pewne elementy ochrony prawnej i odpowiedni socjal. Ale czasem przepisy to tylko fikcja. Tak jak w Polsce. Polityka prorodzinna jest farsą, a bycie mamą na 100% wymaga nieustannego balansu na linie, na ostrej krawędzi, życia w pośpiechu, w biegu bez końca.

Czy łatwo być matką w Polsce? Raczej nie. Sąsiadki choćby z krajów Skandynawii mają o wiele lepiej. Zatem jak naprawdę wyglada tak od podszewki życie polskiej mamy? Okazję jego podejrzenia mamy w książce „Projekt Matka”. Jej autorką jest kobieta inteligentna, ambitna i wrażliwa. Swoje refleksje związane z macierzyństwem zaczęła w 2002 roku zapisywać na blogu, w 2009 tenże blog otrzymał nagrodę w katergorii „Blogi literackie” w konkursie Blog Roku. Zapiski doceniło jury w skład którego wchodziła m.in. Sylwia Chutnik. W 2013 roku ukazała się książka. Uwaga nie jest to powieść, nie jest to słodkie wspomnienie z pojawiania się dzieci. Ta książka bliska jest formie reportażu i pokazuje macierzyństwo od podszewki. Dokładnie takie jakie jest...

Macierzyństwo zawsze było, jest i będzie dla kobiet wielkim wyzwaniem. I nie jest ważne gdzie owe mamy mieszkają, jaki mają kolor skóry, jakim językiem mówią. Gdy kobieta staje się rodzicielką coś traci, a coś zyskuje. Pewna era w jej życiu mija bezpowrotnie. Kończy się czas „ja” a zaczyna czas „ono”. Dziecko staje się początkiem, który nie ma końca. Nie jest łatwo być super mamą. Tu dużo może pomóc swojej obywatelce państwo, które może roztoczyć nad młodą mamą ochronny parasol, zastosować pewne elementy ochrony prawnej i odpowiedni socjal. Ale czasem przepisy to tylko fikcja. Tak jak w Polsce. Polityka prorodzinna jest farsą, a bycie mamą na 100% wymaga nieustannego balansu na linie, na ostrej krawędzi, życia w pośpiechu, w biegu bez końca.

Czy łatwo być matką w Polsce? Raczej nie. Sąsiadki choćby z krajów Skandynawii mają o wiele lepiej. Zatem jak naprawdę wyglada tak od podszewki życie polskiej mamy? Okazję jego podejrzenia mamy w książce „Projekt Matka”. Jej autorką jest kobieta inteligentna, ambitna i wrażliwa. Swoje refleksje związane z macierzyństwem zaczęła w 2002 roku zapisywać na blogu, w 2009 tenże blog otrzymał nagrodę w katergorii „Blogi literackie” w konkursie Blog Roku. Zapiski doceniło jury w skład którego wchodziła m.in. Sylwia Chutnik. W 2013 roku ukazała się książka. Uwaga nie jest to powieść, nie jest to słodkie wspomnienie z pojawiania się dzieci. Ta książka bliska jest formie reportażu i pokazuje macierzyństwo od podszewki. Dokładnie takie jakie jest w rzeczywistości, a nie w słodkim świecie reklam. Tu bobaski nie są urocze, non stop radosne i mega grzeczne. Tu dzieci są po prostu dziećmi. A matka jest zwyczajnym człowiekiem, który ma chwile słabości, rozterek, zmartwień i kłopotów. Bywa zmęczona, zestresowana, zabiegana.

Początek to „nie” dla ciąży, to „nie” dla dziecka. Narratorka zmienia zdanie w miejscu osobliwym – na górskim szczycie. I ta decyzja podjęta nieśmiało i z pewnością nie do końca świadomie (cóż pewnych rzeczy przewidzieć się nie da) rozpoczyna zmiany. Szalone zmiany. Najpierw jest myśl, potem jej realizacja, starania o dziecko, bunt hormonów, pomoc farmakologii, by wreszcie na teście ciążowym ujrzeć wynik pozytywny – magiczne dwie kreski. A potem na świat przychodzi synek, który wywołuje w życiu swoich rodziców prawdziwą rewolucję.

Narratorka zostaje mamą trzykrotnie, nie rezygnując z pracy zawodowej. Rozrywa siebie na pół, by sprostać nawałowi obowiązków. I pisze, szczerze o tym pisze. Nie przebiera w słowach, wyrzuca na papier co ją boli, co doprowadza do wściekłości, co cieszy. Powstaje proza bardzo intymna, kontrowersyjna, ale z życia wzięta. I tu wypada wtrącić o stylu, który nie jest łatwy i prosty w odbiorze, ale bardzo zagmatwany, pełen refleksji, przemyśleń, porównań. Dla niektórych może się okazać zbyt trudny i mogą go niektórzy czytelnicy określić mianem bełkotu, chaotycznego tygla słów właściwego prozie np. Pilcha. Osobiście przez tę lekturę przebrnęłam. Były momenty, że pochłaniała mnie całkowicie i nie mogłam się od książki oderwać, ale i były chwile, kiedy odkładałam ją może nawet nieco zniesmaczona i przytłoczona nawałem myśli, zdarzeń.

Niemniej jednak autorka zasługuje na uznanie. Za szczerość do bólu, bo uważam, że książka jest jej pełna, za odwagę pokazania prawdziwej twarzy pracującej mamy, która nie zawsze bywa doskonała. Macierzyństwo w wykonaniu Łukowiak to coś na kształt biegu z przeszkodami, którego dystans bywa bliżej nieokreślony i mety nie widać. A pod górkę i to stromo często bywa. Macierzyństwo zmienia kobietę. Zabiera jej wiele, ale uczy perfekcyjnej organizacji, planowania, logistyki. Czy daje coś w zamian trudu? Oczywiście. Tylko czasem trudno to zobaczyć, docenić. Macierzyństwo ma słodko-gorzki smak. Bywa przesolone i słodkie zarazem. Ale daje chwile bezcenne. Książka Łukowiak zasługuje na polecenie przyszłym mamom, ale nie tylko. Niech sięgną po nią także i panowie. Niech spojrzą na obowiązki wychowawcze oczami kobiety. Z pewnością to pomoże im zrozumieć matki, żony, partnerki.

„Projekt matka” to książka odważna, może szokująca dla mam ze starszych pokoleń, które państwo wypychało na pełnopłatne urlopy macierzyńskie. To książka pokazująca oblicze współczesnego XXI-wiecznego macierzyństwa, to pewnego rodzaju dokument naszych czasów. Lektura wymagająca, ale bardzo ciekawa.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik  

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (557)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1195
Magdalena Paź | 2013-02-28
Przeczytana: 23 lutego 2013

Miałam niesamowite parcie na tę książkę. Bardzo chciałam ją przeczytać. Niestety książka „Projekt Matka” strasznie mi się nie podobała. Zaobserwowałam w niej przerost formy nad treścią.
Ja na szczęście „Projektu Matka” słuchałam, jako audiobooka. Sama przeczytać chyba nie dałabym rady. Nawet jak jej słuchałam to po kilku minutach po prostu zasypiałam.
Pierwsza rzecz, o jakiej chciałam napisać to taka, że nie podobało mi się, w jaki sposób książka była czytana przez Annę Dereszowską. Moim zdaniem jest ona przez nią niezinterpretowana a przeinterpretowana. Aktorka za bardzo się wczuła w to, co czyta, zbyt przesadnie przekazywała emocje, krzyczała, szeptała, szlochała. Jak dla to zupełnie było nie potrzebne szczególnie przy tego rodzaju książce.
Co do samej treści? Hmmm…
Młode zapracowane małżeństwo postanawia wykrzesać nieco czasu na to by zostać rodzicami. Okazuje się, że to nie jest takie proste. Kobieta opisuje starania, później przebieg ciąży a na końcu macierzyństwo. Używa przy...

książek: 402
Marquee | 2015-05-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 maja 2015

O najważniejszym planie w życiu
Mamo, Tato, Kochanie rodzice- będziecie mieli wnuka, jestem w ciąży!- Chyba najmocniejsze zdanie świata. Nie zależnie od sytuacji, macierzyństwo dla kobiety to niezwykły stan, który nie może być porównany z niczym innym. O swoich doświadczeniach postanowiła opowiedzieć także Małgorzata Łukomska w tekście Projekt matka. Czuć nutę osobistej refleksji nie tylko przez formę pisania w pierwszej osobie. Autorka opisuje długą drogę od decyzji nieposiadania dzieci, przez fazę zachwytu nad tym stanem i całym macierzyństwem. W moim odczuciu za dużo było skoków typu: wow jestem w ciąży, wow nie chciałam tego kiedyś a teraz chcę. Zabrakło mi mi ujęcia patrzenia na ten stan z większym przymrużeniem oka, które podniosły by lekkość tekstu, tak jak zrobiła to chociażby Agata Passsent(Dziecko? O matko!) czy niezmordowana matka buntowniczka Sylwia Chutnik. Najciekawszymi fragmentami są listy do Judyty zawarte na końcu książki. Miło i ciepło, ale czułam niedosyt.

książek: 1375
malwina | 2014-10-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Babskie
Przeczytana: 25 października 2014

Ksiazka zainteresowala mnie swoim tytulem. Gdyz sama jestem mama bylam bardzo ciekawa postrzegania macierzynstwa okiem kogos zupelnie mi obcego.
Coz dostalam...bezosobowe brzedakanie czy robimy dziecko czy nie... a jak juz zronilismy to co. Mialam wrazejie ze jest to ksiazka jakis nastolatkow a nizeli osob doroslych.
Dla mnie zupelnie bezwartosci i jedyna dobra rzecza byla jej cena w promocji za 9.99

książek: 476
alison2 | 2013-03-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Audiobook
Przeczytana: 04 marca 2013

Fakt, że zainteresował mnie ten tytuł mógłby wywołać wiele emocji wśród moich najbliższych. Mama i teściowa, pewnie oszalałyby ze szczęścia, z kolei dobre znajome mogłby nawet, pomimo przecież nadal młodego wieku, przeżyć pierwszy zawał serca. Ja i „Projekt matka”, bardziej kontrowersyjnej komnbinacji nie można sobie wyobrazić. Postawmy sprawę otwarcie. Nie jestem przeciwniczką dzieci czy też macierzyństwa. Nie wykluczam, że sama będę kiedyś matką, choć na pytanie „kiedy?” reaguję co najmniej alergicznie. Jednak, pomimo, że latka lecą, ja nadal nie postrzegam posiadania dziecka jako najwyższego priorytetu w życiu. Nie rozpływam się na widok bobasków w wózkach, nie stękam, że tak bym chciała, nie panikuję, bo może mieć nie będę. Wiem, że są kobiety, które myślą inaczej, bardzo je szanuję, jednocześnie wymagając podobnego szacunku z ich strony. „Projektem matka” zajęłam się trochę z przekory, trochę z ciekawości. Bo w końcu o tytule sporo się mówiło, że zabawny, że ciekawy, że...

książek: 1136
Ewa | 2014-12-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: grudzień 2014

Z punktu widzenia socjologii, z której to dziedziny magistrem mogę się tytułować od lat czterech - kawałek ciekawej, solidnie podbudowanej literatury, podpartej solidnym doświadczeniem kobiety, której dane było przeżyć wzloty i upadki (nie)typowej Matki Polki. Fakt posiadania trójki potomstwa w wieku poniżej lat dziesięciu powinien świadczyć o jej wiarygodności.

Z punktu widzenia matki rezolutnej dwu i półletniej dziewczynki, obecnie oczekującej na narodziny kolejnego malucha - sama nie wiem co myśleć. Coś wewnątrz mnie się kotłuje, przeciwko takiemu a nie innemu postrzeganiu siebie jako kobiety. Jestem aktywna zawodowo, kocham swoje maluchy (to nienarodzone także) i nie buntuję się specjalnie przeciwko swojej roli w społeczeństwie. Jestem całkiem zadowolona ze swojego życia i nie czuję się wtłaczana w żadne ramy. Po prostu - lubię to, jak jest. A autorka momentami sama sobie zaprzecza; z jednej strony widzimy panią, która zdecydowanie przeciwstawia się zaszufladkowaniu swojej...

książek: 497
Fitnesska | 2015-04-08
Przeczytana: 08 kwietnia 2015

Strasznie chciałam przeczytać tą książkę. I nie żałuję, chociaż według mnie napisana jest w sposób nieco chłodny i chaotyczny.
Małgorzata Łukowiak opisuje w jaki sposób w jej głowie dojrzewała myśl o macierzyństwie, starania o pierwsze dziecko, które jak się okazało, nie były takie całkiem proste i o tym jak została matką po raz drugi i trzeci. Opisuje też swoją codzienność z trójką pociech.

książek: 583
tajemniczeksiazki | 2015-10-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 października 2015

Pewna kobieta po 30-stce postanawia mieć dziecko. Jej praca, życie prywatne i towarzyskie ułożone jest od lat, a zegar biologiczny tyka nieubłaganie, więc to ostatni dzwonek na założenie własnej rodziny.
W dość szybkim czasie los uśmiecha się do niej i zostaje szczęśliwą świeżo upieczoną matką.
Jednakże - po chwili wielkiej euforii rzeczywistość daje się we znaki. Zderzenie się z nią może okazać się wcale nie tak fajne, jak opisywano je w kobiecych pismach.
Natłok obowiązków, zderzenie dwóch odległych światów (matki i dziecka), a także niemożliwość kontynuowania dobrze zapowiadającej się kariery to tylko kilka zmartwień owej kobiety.
Nasuwa się więc pytanie, czy "projekt matka" był dobrym pomysłem...

"Projekt matka. Niepowieść" to debiutancka książka autorstwa Małgorzaty Łukowiak. Nie ukrywam, że ową pozycję znalazłam na wyprzedaży w jednym z dużych centrów handlowych i do jej zakupu skłoniła mnie niewątpliwie ładna okładka i wydanie w twardej oprawie. Do tego cena 14,99zł to...

książek: 2545
Kasiek m | 2013-02-13
Przeczytana: 13 lutego 2013

Na zimno o byciu Matką, nie tylko dla Matek, ale także dla – o zgrozo- singielek. Czy ja zadeklarowana przeciwniczka macierzyństwa w moim wydaniu mogłam się nad taką książką nie pochylić? No nie było takiej opcji!! Gdy książkę zobaczyła moja Mama, prawie apopleksji dostała, obawiała się, że oto zaczynam realizować tytułowy projekt. A ja po prostu byłam ciekawa.

Autorka książki, najpierw pisała bloga http://zimno.blog.pl/ później przeniosła się na inną platformę http://zimnoblog.blogspot.com/ . nie słyszałam o żadnym z tych blogów, bo nie interesują mnie raczej blogi macierzyńskie. Wystarczy, że gdy wychodzę do ludzi muszę wysłuchać o cudzych dzieciach, kupkach, ząbkach itp. Gwoli jasności nie uważam dzieci, macierzyństwa za zło wcielone. Po prostu miałam wiele niemiłych epizodów z młodymi matkami, które zalewały mnie biuletynem poświęconym dzieciom, że mam dosyć. Ale to miała być książka dla wszystkich. No to może i dla mnie też. Wprawdzie nie jestem po trzydziestce, ale jak...

książek: 30
Kasica | 2013-02-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 lutego 2013

Po książkę Małgorzaty Łukowiak sięgnęłam z ciekawości po obejrzeniu dwóch różnych odcinków DDTVN , w których za pierwszym razem książkę polecała sama jej autorka, a następnym razem Anna Dziewit. Tak się składa, że aktualnie przebywam na urlopie macierzyńskim ( co tłumaczy dlaczego oglądam tv w czasie gdy normalni ludzie są w pracy:-). Tak samo też jak p. Łukowiak mam 3 dzieci i tak jak Ona przepracowałam kilka lat w 'korpo'. Chciałam się więc niejako porównać. Jeśli chodzi o podstawę - fabułę,( podobno żywcem przepisaną z Jej bloga), to nie mam zdania, gdyż bloga nie czytałam i wieloetapowa droga dochodzenia pani Małgorzaty do wielodzietnego macierzyństwa była mi z tej strony nieznana. Natomiast podobne tej historie jak najbardziej się w świecie 'korpo' zdarzają i to wbrew pozorom na porządku dziennym. Zatem główne tło wydarzeń, nazwijmy to podstawy fabuły czy jakoś tak, są ewidentnie typowe, wtórne, powtarzalne, przewidywalne i jakieś takie banalne. Mam na myśli tutaj ewolucję...

książek: 1811
goskrzys | 2015-04-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 kwietnia 2015

Sięgnęłam po tę książkę trochę z ciekawości i z nadzieją, że może będzie to lektura rodzicielskich przygód rodem opowieści Wawrzyńca Prusky'ego. Z drugiej strony obawiałam się, żeby książka ta nie okazała się poradnikiem typu "Macierzyństwo dla opornych" albo sekwencją feministycznych super porad o tym, jak to bez problemu można pogodzić etat kobiety spełniającej się zawodowo i wyemancypowanej kochającej matki... Książka Łukowiak okazała się nie być ani jednym, ani drugim - z dużą korzyścią dla czytelnika.
Nie można jej raczej nazwać pamiętnikiem, chociaż czyta się ją w podobny sposób. Autorka opowiada o przemianie, która w niej zaszła, gdy zdecydowała się na macierzyństwo. I o wszystkich implikacjach, które się z tym wiązały - tym bardziej, że po pierwszym dziecku niedługo zjawiło się kolejne, a potem - następne. Nie jest to - na szczęście - próba przekonywania kogokolwiek do wielodzietności, ani do prowadzenia takiego, a nie innego trybu życia. Wręcz przeciwnie - dla kobiet,...

zobacz kolejne z 547 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd