Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bokser z Auschwitz – Losy Tadeusza Pietrzykowskiego

Wydawnictwo: Demart
6,85 (62 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
10
7
28
6
15
5
4
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bokser z Auschwitz – Losy Tadeusza Pietrzykowskiego
data wydania
ISBN
9788374278133
liczba stron
200
język
polski
dodał
monnalisa

Biografia Tadeusza Pietrzykowskiego – pięściarza, który zdobył tytuł Mistrza Wszechwag obozu koncentracyjnego Auschwitz. Pisarz Tadeusz Borowski, który trafił do Oświęcimia, kiedy Pietrzykowskiego z niego wywieziono, w opowiadaniu U nas w Auschwitzu napisał o nim: „Jeszcze dziś tkwi w nas pamięć o Numerze 77, który bił Niemców jak chciał”.

 

źródło opisu: http://www.demart.com.pl/product/441,bokser-z-ausc...(?)

źródło okładki: http://www.demart.com.pl/product/441,bokser-z-ausc...»

Brak materiałów.
książek: 926
AmatorkaCooltury | 2016-01-09
Przeczytana: 04 grudnia 2015

Im więcej czytamy, tym mniej wiemy. Te słowa idealnie pasują do tematyki Holokaustu, do której zaglądam po raz kolejny i po raz kolejny utwierdzam się w fakcie, że nigdy nie będę w stanie dowiedzieć się wszystkiego na ten temat.
Moje wcześniejsze spotkania z Holokaustem to przede wszystkim ogólne, obozowe opracowania: o największych obozach w Europie i w Polsce, liczbie więźniów i ofiar. Tematyka oczywiście bardzo ważna, tragiczna i trudna, ale jednocześnie niezbyt wnikliwa. Tym razem przeczytałam o czymś, o czym niewielu ma pojęcie: w obozach organizowano regularne walki bokserskie.
O Tadeuszu Pietrzykowskim nigdy wcześniej nie słyszałam. Jest ponoć słynnym polskim bokserem, ale niestety nie dla takiej ignorantki tej dyscypliny sportowej, jak ja. Nie o boks tu jednak chodzi- przynajmniej nie w znaczeniu priorytetowym. Pasja Tadeusza Pietrzykowskiego stała się w okresie obozowej rzeczywistości jedynym sposobem na ocalenie życia i to właśnie o tym przede wszystkim jest "Bokser z Auschwitz".
Początek mojej przygody z tą książką był niestety dość trudny. Poznajemy Tadeusza już w okresie jego małoletności i pierwszych kroków w edukacji, do którego to czasu autorka podeszła wyjątkowo skrupulatnie. No właśnie..skrupulatność jest dobra- bo dokładna i poparta źródłami, ale przestaje być intrygująca, gdy zaczyna czytelnika zanudzać. Poczytałam o dawnych przodkach Pietrzykowskiego, jego rodzicach, miejscach zamieszkania i szkołach, ale dziś niestety niewiele potrafię z tego powtórzyć, ponieważ z racji natłoku informacji nie udało mi się z tego czasu zbyt wiele zapamiętać.
Dalsze strony książki również do łatwych nie należały. Etapy sportowej kariery Tadeusza w okresie przedwojennym są scharakteryzowane podobnie bardzo dokładnie. Dla fanów boksu to dobra wiadomość, bo znajdą tu wiele informacji o toczonych walkach, rywalizujących ze sobą klubach i ówczesnych mistrzach. Fanką boksu, jak już pisałam wyżej, nie jestem, więc takich ciekawostek również nie udało mi się zapamiętać.
Aresztowanie i pobyt w Auschwitz to ten etap "Boksera z Auschwitz", który doprowadził mnie do łez. Tadeusz był więźniem z niskim numerem, któremu, jako jednemu z niewielu, udało się przeżyć. Wielokrotnie otarł się o śmierć, ale liczne, organizowane przez Niemców walki bokserskie ratowały mu życie. Był drobnej, pozornie niegroźnej postury, jednak to tylko działało na jego korzyść. Lekceważący przeciwnik to przeciwnik łatwiejszy.
Jakie konkretnie momenty (czy też bardziej moment) mocno mnie wzruszyły? Spotkanie Pietrzykowskiego z Ojcem Maksymilianem Kolbe. Nigdy nie czytałam o tym słynnym duchownym (choć jego celę w Auschwitz widziałam), ale opis jego niesamowitej osoby przez naocznego świadka mnie do tego zmobilizował. Gdy znajdę jakąś ciekawą pozycję o Kolbe z pewnością do niej sięgnę.
Tadeusz Pietrzykowski poznał również Witolda Pileckiego, z którym nawet współpracował. Pomagał wraz z nim licznym współwięźniom i organizował wiele sabotażowych akcji. Był również współorganizatorem nieudanego zamachu na komendanta obozu.
Czy Marta Bogacka rozmawiała osobiście z Tadeuszem Pietrzykowskim? Czy to bezpośrednio od niego zdobyła przytoczone informacje? Niestety nie. I nie będę teraz krytykować korzystania ze źródeł (podkreślam po raz kolejny- bardzo skrupulatnego), tylko ich ciągłego przytaczania. Dosłownie, na zasadzie częstych i rozległych cytatów. Do tego stopnia, że śmiało mogę określić tę książkę jako zbiór fragmentów wielu artykułów i książek, a nie w miarę samodzielną pozycję. I to jedyna wada "Boksera z Auschwitz", która dla niektórych może się okazać zaletą. Nic tak bowiem mocno nie razi większości czytelników, jak przekoloryzowane lub pełne merytorycznych błędów biografie.
Zaletami książki są również zdjęcia i liczne wypowiedzi świadków. Z tych ostatnich powodów oceniam tę pozycję ostatecznie dość dobrze i szczerze polecam.
Więcej opinii i recenzji znajdziecie na moim blogu: amatorkacooltury.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Sport 2

Opinie czytelników


O książce:
Upiorna dłoń

Bajki i bajeczki. Jak ktoś niżej - myślałam, że trafiłam na powieść, a nie zbiór opowiadań. Kara za kradnięcie książek z biblioteczek znajomych bez wc...

zgłoś błąd zgłoś błąd