Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bluszcz prowincjonalny

Wydawnictwo: Replika
7,28 (242 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
27
8
41
7
74
6
36
5
19
4
6
3
3
2
4
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-76742-06-9
liczba stron
404
słowa kluczowe
Podlasie, dom
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Czasem trzeba spojrzeć wstecz, znaleźć to, co przegapiło się gdzieś po drodze. W mieście jej dzieciństwa, z którego wyjechała do stolicy, pozostali nie tylko rodzice, ale i szkolne koleżanki. Teraz Anna wraca do Bujan, aby po doznanych traumatycznych przejściach odnaleźć tam spokój. Dom nadal oplata bluszcz i w zasadzie niewiele się tu zmieniło. Jest lato, trwają wakacje, idealny czas na...

Czasem trzeba spojrzeć wstecz, znaleźć to, co przegapiło się gdzieś po drodze.
W mieście jej dzieciństwa, z którego wyjechała do stolicy, pozostali nie tylko rodzice, ale i szkolne koleżanki. Teraz Anna wraca do Bujan, aby po doznanych traumatycznych przejściach odnaleźć tam spokój. Dom nadal oplata bluszcz i w zasadzie niewiele się tu zmieniło. Jest lato, trwają wakacje, idealny czas na remanent duszy. Wynik przemyśleń głównej bohaterki zaskakuje. Autorka, wielokrotnie z dumą podkreślająca, że jest Podlasianką, maluje obraz prowincji o wielu tonach. Jak w życiu, dobro sąsiaduje tu ze złem, a szlachetność z nikczemnością. Przejeżdżając tędy, zatrzymajcie się w Bujanach, gdzie właśnie trwa święto piwonii... Posmakujcie lata na polskiej prowincji.
Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowego cyklu Cukiernia pod Amorem
Anna traci męża, a wraz z nim poczucie stabilności i równowagi, w wyniku czego rozpoczyna desperackie poszukiwania czegoś lub kogoś, na kim mogłaby się ponownie wesprzeć. Jak bluszcz.
To właśnie jej skłonność do „bluszczowatości” powoduje, że postanawia porzucić życie w Wielkim Mieście i wrócić do swojego rodzinnego miasteczka. Na miejscu odkrywa, że mimo powierzchownych zmian miejsce jest nadal takie samo jak to sprzed dwudziestu lat - które zachowała w pamięci.

 

źródło opisu: http://www.replika.eu

źródło okładki: http://www.replika.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1090
Magdalena Paź | 2013-10-04
Przeczytana: 07 sierpnia 2013

Po przeczytaniu debiutanckiej książki Renaty Kosin „Mimo wszystko Wiktoria” bardzo chciałam przeczytać kolejną – „Bluszcz prowincjonalny”. I tak jak pierwsza książka tak i ta mnie oczarowała.
Historia dzieje się w małej wiosce na Podlasiu – w Bujanach. Do rodziców przyjeżdża Anna wraz z dwójką dzieci. Wszyscy myślą, że na wakacje, ona wie, że na dłużej. Anna ucieka z Warszawy po tym jak opuścił ją mąż. Nie potraf się odnaleźć w mieszkaniu gdzie pusta jest druga połowa łóżka, szafa. Popada w depresję, ciągle płacze. Wydaje się, że wyjazd i odcięcie się od przeszłości jest najlepszym rozwiązaniem. Ania w Bujanach nawiązuje kontakty z dawno niewidzianymi przyjaciółkami. Na nowo angażuje się w przyjaźń, czynnie pomaga. A to Bożenie, która jest w depresji poporodowej, a to Agnieszce w schronisku, a to sąsiadom i ich małemu wnuczkowi. Ma też dużo czasu dla siebie. Na nowo odkrywa w sobie pasję do malarstwa, którym próbuje zarazić córkę. Wraca też miłość z przed lat – Wojtek – z którym Anna na nowo znajduje wspólny język.
W „Bluszczu prowincjonalnym” autorka podejmuje wiele ważnych problemów, które można spotkać na każdym kroku. Między inny wątek Arturka, którego rodzice zostawili pod opieką dziadków a sami musieli wyjechać za granicę w poszukiwaniu lepszego życia. A dziecko niemiłosiernie tęskni i co rusz próbuje zwrócić na siebie uwagę innych. Także Agnieszki – pani weterynarz, która prowadzi przytulisko dla bezdomnych zwierząt. Ciągle podrzucają jej nowe zwierzęta a pieniędzy na prowadzenie działalności brakuje. Raka piersi i Mariusza, który po śmierci żony no stop pije, do tego stopnia, że w końcu chcą mu zabrać dzieci. Aż wreszcie Bożeny, która strasznie pragnęła dziecka, a gdy wreszcie pojawiło się na świecie kobieta straciła całą radość życia.
Renata Kosin bardzo sprytnie opowiedziała historię Bujan i jej mieszkańców. Pozwoliła odkryć tajemnice, których się nie spodziewałam, trzymając w niepewności niemal do ostatniej kartki. Wspomina smaki dzieciństwa, krajobrazy, a także czas, kiedy mieszkały z siostrą w jednym pokoju. Magda była dla niej ideałem. Były przyjaciółkami na śmierć i życie. Anna była dla niej najważniejszą osobą na świecie. A jednak okazało się, że siostra ma przed nią tajemnice. Teraz, gdy siostra ma już rodzinę Anna czuje się przez Madę trochę odrzucona, zepchnięta na boczny tor.
„Bluszcz prowincjonalny” to książka, którą należy przeczytać. Już sama okładka sprawia, że nie sposób oderwać od niej oczu. Przenosi nas w krainę ciepłej rodzinnej atmosfer, pełnej miłości, przyjaźni. Wyzwala w czytelniku wiele pozytywnych uczuć i sprawia, ze nieraz łza się w oku zakręci. To cudowna książka o życiu takim prawdziwym, prostym, bez owijania w bawełnę. O ludziach, którzy pomagają innym, dają nie oczekując nic w zamian. O tym jak mimo wszystko najważniejsza jest rodzina i powrót do korzeni. Po prostu to jest książka z niepowtarzalnym klimatem.
Moje drogie czytelniczki bezapelacyjnie musicie przeczytać „Bluszcz prowincjonalny” jeśli tego jeszcze nie zrobiłyście. Polecam z całego serca. Ja już nie mogę się doczekać kolejnej książki Renaty Kosin.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wzgórze psów

Mam nie lada kłopot z oceną tej książki, ponieważ w trakcie czytania, szczególnie na początku, dużo mnie w niej irytowało. Uważałem, że historia jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd