Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyścig śmierci

Wydawnictwo: Wilga
7,67 (1576 ocen i 252 opinie) Zobacz oceny
10
263
9
267
8
335
7
387
6
183
5
69
4
31
3
22
2
13
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Scorpio Races
data wydania
ISBN
9788325905828
liczba stron
496
język
polski
dodała
foori

Inne wydania

Co roku, na początku listopada na wyspie Thisby odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich rumakach, pięknych, ale śmiertelnie groźnych, muszą zrobić wszystko, aby dotrzeć do mety. Stawka jest wysoka – życie lub śmierć. W wyścigu bierze udział dwoje młodych ludzi: on ściga się, żeby wygrać, ona żeby przetrwać.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Wilga, 2012

źródło okładki: http://www.gwfoksal.pl/

Brak materiałów.
książek: 1445
patusia_dorota | 2014-08-01
Przeczytana: 14 lipca 2014

Ostatnia szansa na szczęście

Wiatr rozwiewa jej długie włosy, wpadają jej w oczy, biczują po twarzy lecz ona prawie tego nie zauważa. Pochylona ze skupieniem wypisanym na twarzy mknie przez rozgrzane słońcem piaski. Dziś niebo jest zachmurzone, lecz przedzierają się przez nie promienie słońca i właśnie one pozostawiają ciche pocałunki na jej policzkach. Dziewczyna się uśmiecha. Robi to, co kocha. Kiedy mknie wraz ze swym koniem nie liczy się nic poza przyjemnością jaka sprawia ta czynność. Ważne jej tylko to jak jej ruchy idealnie wkomponowują się w dźwięk uderzających o podłoże kopyt. Tylko ona, koń i wszystkie problemy znikają. Jednak nie bezpowrotnie...

Listopad to ponury miesiąc, zapowiada nadejście zimy, jednak wciąż nie pozwala by na ziemie spadł piękny, śnieżnobiały puch i oblepił ziemie. Ludzie wolą pozostawać w domach, grzać dłonie przy cieple kominka lub zakopać się pod kołdrą, byle tylko nie wpaść w kolejną kałużę...

"Jest pierwszy dzień listopada, wiec ktoś dzisiaj umrze."

Jednak mieszkańcy wyspy Thisby ma zdecydowanie mocniejsze argumenty do pozostania w domach. A przynajmniej dla tej części, która chce przeżyć kolejny rok. Pierwszy listopada jest miesiącem krwiożerczego wyścigu, co rok na tej małej wysepce mężczyźni wraz z morskimi końmi, które pojawiają się jedynie w tym miejscu rywalizują, by tradycji stało się zadość. Niewielu przeżywa, jednak śmiałków kusi wysoka wygrana i możliwość zaimponowania reszcie społeczności. Wyścig jest wydarzeniem, jest świętem i jednocześnie przynosi żal i ból. Morskie konie nie są bezpieczne dla ludzi, nie mają litości, a żywią się mięsem nie zważając na jego pochodzenie. Są szybsze, większe i silniejsze od normalnych koni, jednak ich słabością jej morze, nie mogą bez niego żyć, ono je wzywa. Właśnie to jest największym problemem wyścigu, jeździec musi nie tylko wyprzedzić konkurentów, ale również zapanować nad koniem, któremu trudno zawładnąć pragnieniem.
W tym roku do wyścigu również przygotowują się dziesiątki kandydatów, jednym z nich jest wielokrotny zwycięzca Sean Kendrick, które jedynym marzeniem jest posiadanie na własność wierzchowca, na którym jeździ. Właśnie o to walczy w wyścigu. Po raz pierwszy o start ubiega się kobieta, Puck Connolly również ma cel, musi uratować rodzinny dom. Jednak czy pokonanie lęku przed morskimi końmi nie jest zbyt wielkim wyzwaniem?

"Wyścig śmierci", Wyścig Skorpiona to kolejna książka z dorobku Maggie Stiafvater. Autorka zasłynęła trylogią Drżenie(za mną tom pierwszy), a mnie zachwyciła "Królem kruków". Jednak kompletnie nie spodziewałam się, że ta jednotomowa opowieść okaże się dla mnie tak magiczna, że tak mnie zaczaruje.

Powieść przez swój tytuł mogła się kojarzyć z "Igrzyskami śmierci", jednak książka opowiada o czymś zupełnie innym. Wyścig jest tu tematem przewodnim, jednak sam jako taki pojawia się dopiero w końcowej fazie i nie jest mu poświęcona cała historia. W Igrzyskach natomiast większość czasu uczestnicy przebywali na arenie, ale przecież wyścig na maleńkiej wysepce nie można tak przedłużać.

Kolejną różnicą między tymi zawodami jest to iż tu zawodnicy nie mają się zabijać, nie mają ze sobą walczyć, oni mają po prostu dobiec wraz ze swymi wierzchowcami cali na metę. Mają przeżyć, bo wbrew pozorom to nie jest zwykła przejażdżka. Each uisce to nie są zwykłe konie. Morskie konie nie są bezpieczne dla ludzi, nie mają litości, a żywią się mięsem nie zważając na jego pochodzenie. Są szybsze, większe i silniejsze od normalnych koni, jednak ich słabością jej morze, nie mogą bez niego żyć, ono je wzywa. Jeźdźcy muszą nad nimi zapanować, poskromić je za pomocą metalu, szeptów, które są niczym zaklęcia. Nawet doskonały jeźdźca zwykłych koni może mieć kłopot z tymi morskimi rumakami.
Nie myślcie jednak, że autorka jedynie przytoczyła nam poprzez opowieści mieszkańców ich krwiożerczość i nie ukazała niebezpieczeństwa grożącego jeźdźcom. Poprzez żywe, często brutalne opisy starć nieodpowiedzialnych, czy po prostu przebywających w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie z Each uisce. Te konie naprawdę zabijały ludzi i to wielokrotnie zostało nam pokazane przed wyścigiem, mogliśmy poczuć grozę i lęk startujących oraz problemy mieszkańców, którzy nawet nie próbowali stawać do boju. Pisarka nie używała czczych słów, a dawała żywy obraz takich scen.

Zagłębiłam się już w naturę Each uisce, ale trzeba też dogłębniej poznać te maleńką wysepkę, na której odbywa się Wyścig Skorpiona. Jest to jedyne takie miejsce, gdyż od niepamiętnych czasów to właśnie tam przybywały te niebywałe rumaki. W czasach przed wyścigiem konie wybiegały nawet w głąb lodu i zabijały ludność, kiedy zapoczątkowano zawody liczba zaczęła maleć. Tradycja przetrwała do dziś. Do wyścigu zawsze stają mężczyźni, niepisanym prawem kobiety nigdy nawet nie próbowały...

Do czasu Kate Connolly zwanej Puck. Dziewczyna straciła oboje rodziców przez niebezpieczne zwierzęta przybywające na wyspę. Mieszka wraz ze starszym i młodszym bratem w starym domu, który od zawsze należał do jej rodziny. Jest uparta, silna i umie postawić na swoim. Ich rodzina od zawsze trzymała się razem, była jednością, ale zmieniło się to od śmierci rodziców. Najstarszy brat musiał zacząć pracować, a teraz wciąż nie ma go w domu. Powód zdradził dopiero przed listopadem, wyjeżdża, zostawia ich, zostawia młodsze rodzeństwo i odchodzi. Puck czuje się zdradzona, nie wie, co robić, postanawia wziąć udział w wyścigu, by zatrzymać go dłużej, nie chce zostać sama. Dziewczyna jako jedyna w wyścigu postanawia jechać na zwyczajnym koniu, jej ukochanej klaczy, boi się niebezpiecznych, morskich bestii. Jest zdeterminowana, ale zwycięzca jest jeden i od wielu lat jest nim Sean Kendrick.

Chłopak wiele lat temu stracił ojca, przez jego strach do Each uisce. On nie chciał nigdy skończyć jak ojciec. Mimo że wygrywał już tyle razy, wciąż czuje respekt przed końmi, może dla tego wciąż żyję. Wie, co mogą zrobić, ale wie również, jak się tego wystrzegać. Od wielu lat wciąż jeździ na tym samym morskim olbrzymie, a koń ten nigdy go jeszcze nie zwiódł. Jednak koń nie jest jego, należy do jego pracodawcy, do właściciela stadniny i pewnie większości wyspy- Malverna. Tym razem jednak zgadza się, że sprzeda konia, jednak warunkiem jest kolejna wygrana.

Tych dwoje czuje do siebie pewną dozę respektu, Puck nie wierzy, jak ktoś tak młody mógł wygrać tyle razy, a Sean uważa dziewczynę za trochę szaloną, ale nie może powiedzieć, że brak jej odwagi. Gdyby nie wyścig pewnie nawet by o sobie nie usłyszeli, pewnie by się nie spotkali, nie pogadali, nie poznali. A tak zawiązała się między nimi pewna więź, wspólny cel, a jednak wykluczający szczęście jednego z nich.
Jednak związek ten, nawet nie wiem, czy można go tak nazwać, jest subtelny, jest jedynie odsuniętym na dalszy plan wątkiem dodającym całości trochę innego wymiaru. Romas nie wybija się, jest, ale nie jest wszechobecny, nie przytłacza czytelnika. I to można tylko chwalić, bo tej historii nie potrzeba więcej.

"Wyścig śmierci" tworzy realny obraz, zwykłej, lekko zacofanej wioski, która skrywa sekret, który wciąż się przed nami odkrywa. Niebezpieczne, piękne i groźne konie - dopełniają całą opowieść i są jej najważniejszą częścią, to od nich bije magia i zew morza, który wzywa również czytelnika.
Ocena: świetna [6/6]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pluto tom 7

PLUTO W PEŁNEJ KRASIE „Pluto” wkracza w decydującą fazę. Większość najważniejszych bohaterów już nie żyje, coraz mniej tajemnic zostało do odkrycia,...

zgłoś błąd zgłoś błąd