Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Podarunek śmierci

Tłumaczenie: Maria Smulewska
Cykl: Dziedzictwo mroku (tom 3)
Wydawnictwo: Galeria Książki
8,03 (356 ocen i 48 opinii) Zobacz oceny
10
81
9
50
8
103
7
71
6
33
5
10
4
7
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Savage Grace
data wydania
ISBN
978-83-62170-56-2
liczba stron
544
język
polski
dodała
AMisz

Życie Grace jest w rozsypce. Daniel nadal jest wilkiem, Talbotowi nie można ufać, a Caleb wciąż zagraża bezpieczeństwu ich wszystkich. Śmierć Sirhana zbliża się wielkimi krokami i wszystko wskazuje na to, że nie uda się uniknąć walki.
Czy Grace ulegnie wilkowi, próbując uratować rodzinę?
Co się stanie z Danielem... i czy ich miłość przetrwa tę wielką próbę?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2012.

źródło okładki: http://www.galeriaksiazki.pl

Brak materiałów.
książek: 145
katherina | 2012-12-04
Na półkach: Posiadam

Nie wierzę własnej ocenie. A jednak lepszej nie postawię.
Kontynuując moją sagę recenzji (bo oceniłam i napisałam co nieco od siebie przy Dziedzictwie i Łasce) wypadałoby wcisnąć swoje trzy grosze tu.
Więc...
...po pierwsze.
Rozradowało się me serce ogromnie, doczekawszy momentu, gdy ta oto książka zawitała w progach Matrasa. Ja wierna fanka księgarni- żeby nie było- rzuciłam się ku kasie, by potem cichaczem wyjść z arkadii z kubkiem kawy i perfidnie schowaną książką w torebce. Potem już nic nie mogło mnie odciągnąć od lektury. Przygotowana, z przekąską, herbatą (bo kawę wypiłam w tramwaju) ułożyłam się jak kot na łóżku w moim pokoju i zaczęłam...
... Skończywszy dnia następnego wieczorem- bo ciężko mi się czytało- zastanawiałam się nad ogólną, najogólniejszą oceną dla tej książki. To infantylne co napiszę, a przynajmniej tak mi się wydaję:
ABSURD GONI ABSURD.
Powtórzę to co napisałam przy "Dziedzictwie mroku", motyw syna marnotrawnego bardzo mnie zaintrygował, tym bardziej, ze nigdy nie czułam tej przypowieści tak na sucho w kościele. Daniel jako ten wredny chłopak, po latach wraca, próbując wtopić się w łaski rodziny Divine i samej Grace. Wszystko to już wiemy. Poczułam tu powiew świeżości. Z przymrużeniem oka zaakceptowałam wilczą tajemnicę rodu Colbi i fajnie czytało mi się pierwszą i drugą część.
Nie wydaje mi się żebym przez te dwa lata dorosła. Wciąż do Podarunku zaglądam z nadzieją, że może jednak zmienię zdanie.
Niestety. A teraz trochę po spojleruję.
Życie to nie bajka i wszyscy o tym wiemy. Dlatego nie rozumiem, dlaczego tak szczęśliwie skończyła się cała saga. Szcerze, kończyłam II część z nadzieją. Bo II część pozostawiała nadzieje! Kończąc II część miałam cichą nadzieje, ze Daniel zostanie Białym wilkiem, że Grace z miłości do niego napsoci i również ulegnie przemianie. Figa. Może i dobrze. Potem zaczęłam lekturę, nadzieja może nie umarła, jedynie wypaliła się. Czytając o wybuchu w fabryce zastanawiałam się na ile realizmu pozwoli sobie autorka.
Nie dała nawet cienia szansy. Czytając o cudownym uleczeniu Pana i Pani Divine myślałam, że mdłości rozwalą moje wnętrzności... Już Pani Rowling wykazała się lepszą inicjatywą twórczą odcinając ucho Georga, uśmiercając Freda czy Szalonookiego. Ooo! Najlepsze! Rozbudowała wątek Snape dopiero w 7 części... A pani Despain.
Pani Bree natomiast gdzieś utknęła i chyba z wątku nie wyszła. Skończyłam książkę z niesmakiem. Nie lubię różowego, a tu ktoś wcisnął mi na siłę w ręcz napastliwie- a naprawdę się broniłam!- różowe okulary... Fuj! Jeszcze do tego ten niby pożal się boże wątek z Piotrusiem Panem (Piotruś jest tylko jeden!)
Nie wiem czego oczekiwałam po tę książce może większego polotu? Bo zakończenie II części dawało moim zdaniem więcej możliwości.
Ta książka nie powinna pójść do druku. Ta fabuła to zły sen, jutro się obudzę i... nic.
Dodam coś jeszcze, abstrahując od moich wizji twórczych, na pewno podzielicie moje zdanie po lekturze, że czytając, duszą nas granice. Jakby fabuła utknęła w pudełku i wrzaski, trzaski bicie nie dawało efektu wyjścia z tego światka. Ja przynajmniej tak miałam. Czytając miałam wrażenie jakby ktoś określił autorowi ramy: Ma się skończyć tak i tak, a w reszcie się baw. No ale przepraszam jak tu się bawić kiedy koniec nie daje manewru?!
Ja nie ubawiłam się zbyt dobrze. Dlatego nie polecam, bo może lepiej zostać ze swoją wizją? Chyba, że naprawdę jest się ciekawym...
Hm, i tu powiedzenie się sprawdza- ciekawość to pierwszy stopień do piekła, czytelniczego oczywiście.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Z Galileusza też się śmiali

Bardzo ciekawe. Historie niepowodzeń, wytrwałości graniczacej z szaleństwem i szczęśliwych przypadków prowadzących wynalazców do sukcesu. A cytaty sła...

zgłoś błąd zgłoś błąd