Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Opowieść niewiernej

Wydawnictwo: Świat Książki
7,03 (897 ocen i 221 opinii) Zobacz oceny
10
66
9
73
8
205
7
258
6
167
5
74
4
26
3
18
2
6
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327300447
liczba stron
224
język
polski
dodała
Ag2S

Niewierna – jakże to oskarżająco brzmi! Lecz co sprawiło, że Ewa, młoda żona, zdradziła męża? Czyż Maciek nie był pracowity i uczciwy, czyż nie poświęcał każdej wolnej chwili na budowę ich wspólnego domu? Czego brakowało Ewie, że zaczęła spotykać się z Pawłem, a potem z Michałem? Lekka w lekturze, a przecież ważka i pełna życiowej mądrości powieść o potrzebie miłości, zrozumienia i...

Niewierna – jakże to oskarżająco brzmi! Lecz co sprawiło, że Ewa, młoda żona, zdradziła męża? Czyż Maciek nie był pracowity i uczciwy, czyż nie poświęcał każdej wolnej chwili na budowę ich wspólnego domu? Czego brakowało Ewie, że zaczęła spotykać się z Pawłem, a potem z Michałem? Lekka w lekturze, a przecież ważka i pełna życiowej mądrości powieść o potrzebie miłości, zrozumienia i niezależności. Anatomia zdrady, przewrotna wiwisekcja związku małżeńskiego i barwny portret współczesnej polskiej kobiety, chcącej mieć dzieci i zwalnianej z pracy, bo może pójść na macierzyński i „zablokować etat”.

 

źródło opisu: www.weltbild.pl

źródło okładki: www.weltbild.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1693
Przeczytana: 10 lipca 2012

Samotność we dwoje

„Opowieść niewiernej” Magdalena Witkiewicz
wyd. Świat Książki
rok: 2012
str. 224
Ocena: 6/6


W głowie plączą mi się setki myśli. Słyszę słowa, widzę je nawet w mojej wyobraźni, jednak gdy próbuje przelać je na papier, gdy siadam przed ekranem monitora… nie wypływa ze mnie nic poza jakimiś dźwiękami, którym bliżej do zwierzęcych niż ludzkich. I nie są to dźwięki przerażenia, zniechęcenia czy odrazy. Nic z tych rzeczy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że w moje ręce, tak niespodziewanie, trafiła taka perełka. Inaczej opowieści niewiernej nazwać nie potrafię.

Ewa to nastolatka, dziewczyna, kobieta. To szalona licealistka, która żadnych wyzwań się nie boi. To najlepsza na roku studentka, przed którą otworem stoją wszystkie możliwe drzwi i która nie martwi się o przyszłość, bo wie, że jej życie ułoży się wspaniale. To dojrzała kobieta, która spełnia się zawodowo, tylko… no właśnie. Tylko związki uczuciowe nigdy Ewie nie wychodziły. Zawsze wplątywała się w coś, co niezupełnie przypominało zdrową relację. No może „zawsze” to za dużo powiedziane. W szkole średniej bohaterka Opowieści niewiernej po prostu spotykała się z chłopakami, jednak nigdy to nie były poważne związki. Dopiero później, na studiach zdecydowała się posunąć dalej. Michał był synem jednego z wykładowców Ewy. Zupełnie stracił głowę dla dziewczyny. Niestety ona dla niego nie. Było jej z nim fajnie, przyjemnie. Traktowała go jak przyjaciela, zwierzała mu się, opowiadała o wszystkim co przyszło jej do głowy, ale gdy on próbował się do niej zbliżyć – wyrzucała go za drzwi i zabraniała mu się w sobie zakochiwać. Wiele lat później to odpychanie go uważała za największy błąd swojego życia. Później przyszła kolej na Jacka, który okazał się draniem. Gdy więc jakiś czas później koleżanka Ewy zaprosiła ją na imprezę, na której miał być i on, dziewczyna postanowiła się na nim odegrać. Wystrojona, wymalowana i pewna siebie pojawiła się u Agnieszki. I zabrała się za podryw innych facetów. Tak właśnie poznała Macieja. Choć przystojny i ewidentnie nią zainteresowany, nie od razu przekonał do siebie naszą bohaterkę. Wystarczyło jednak kilka spacerów po Gdańsku, kilka romantycznych kolacji, jakiś wyjazd i… nagle Ewa i Maciek stali się parą. Nagle ze sobą zamieszkali. Nagle zostali małżeństwem, a później… cóż. Później wszystko potoczyło się w zupełnie niespodziewanym kierunku. Choć, gdy Ewa po latach zaczęła analizować kolejne swoje decyzje i wydarzenia, które miały miejsce w jej życiu zrozumiała, że niczego innego od losu spodziewać się nie mogła. Jaką „niespodziankę” przygotowała dla niej przyszłość? Jak ułożyła sobie egzystencję z Maćkiem? Co było dalej? Skąd taki, a nie inny tytuł powieści? Gdzie ostatecznie zawędrowała Ewa? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po Opowieść niewiernej.

Po pani Witkiewicz spodziewałam się zupełnie innej książki. Muszę to powiedzieć zaraz na początku, żeby wszystko było jasne. Dotychczas spod jej pióra wychodziły lekkie i przyjemne powieści, które idealnie umilały człowiekowi letnie leniwe wieczory, gdy czytelnik nie ma ochoty nadto kłopotać swojego umysłu. Trochę śmiechu, odrobina akcji, same dobre zakończenia. Tak kojarzyły mi się powieści pani Witkiewicz. Na Opowieść niewiernej zdecydowałam się przede wszystkim z powodu na tytuł. Oczywiście, zapewne jak każdy, od razu zorientowałam się, że będzie to powieść o zdradzie. Bardzo nie lubię tego wątku w książkach. W życiu codziennym zresztą również. I w filmach. Ogólnie zdrada chyba każdemu kojarzy się źle. I nie chodzi mi o to, że to na przykład według niektórych grzech. Mam na myśli sam fakt wiązania się z kimś i nie dotrzymywania złożonych obietnic. Wiem, że są sytuacje, w których może dojść do zdrady w zasadzie bez świadomości człowieka. To się zdarza. Zawsze jednak martwiła mnie świadoma zdrada. Bo przecież jeśli jest ci z kimś źle, jeśli się nie układa, to się z tą osobą rozstajesz. Nie trwasz w tym na siłę, równocześnie spotykając się z kimś innym. To niezdrowe. Taką przynajmniej miałam opinię jeszcze do niedawna, do wczoraj, do dziś. Bo gdy poznałam całą historię Ewy stwierdziłam, że w sumie trudno się jej dziwić. Dalej będę uważała, że takie rzeczy miejsca mieć nie powinny, ale rozumiem czemu akurat bohaterce Opowieści… coś takiego się przytrafiło. Nie usprawiedliwiam jej, mogła w którymś momencie, dawno temu, powiedzieć głośno i wyraźnie. Nie. Taki układ mi nie pasuje. Zabieram swoje zabawki i wracam do domu. Nie zrobiła tego, tylko ciągnęła farsę, jaką ewidentnie było jej małżeństwo. Trwała w nim, bo wierzyła, że będzie lepiej. Przez lata poświęcała się, starała się, dawała z siebie dwieście procent, a Maciek dawał z siebie mniej niż zero. Wieczne pretensje, wieczne żale. Ani proszę, ani dziękuję. Zero miłych słów, tylko żądania. I to przeświadczenie, że pan i władca upolował, pan i władca wykonał zadanie. Pan i władca więcej robić nie musi. A żona ma zarabiać, gotować, sprzątać, prać, prasować. I czasem nie żądać seksu. W końcu Pan Mąż jest zmęczony. A dzieci? Dzieci będą później, jak będzie umowa na stałe, jak będzie większe mieszkanie, jak będzie dom, jak będzie więcej pieniędzy, jak będzie… czort wie co, bo to oczywiście tylko wymówki. W takich warunkach… trudno się dziwić, że kobieta w pewnym momencie zaczyna się od małżonka oddalać. A później… później to już zupełnie inna historia.

Książkę czyta się błyskawicznie. Wciąga od pierwszych zdań i nie pozwala się od siebie oderwać tak długo, aż skończy się czytać. Człowiek czyta, chłonie i nie potrafi zrozumieć. Wciąż się złoszczę na niektóre zachowania bohaterki. Zresztą w tej powieści wiele elementów i bohaterów wywoływało u mnie złość. Zwykle jednak bohater złości mnie, gdy zachowuje się naturalnie. Z Ewą było inaczej. Ewa po prostu taka była, takie miała przekonania, trudno jej było złamać raz daną obietnicę. Z tego powodu sama zapędziła się w kozi róg. Nie złościła mnie więc nienaturalna książka tylko naturalne zachowania postaci obsadzonych w głównych rolach. A to akurat o powieści i autorze świadczy dobrze. Całość przypomina swym zapisem pamiętnik. Narracja jest pierwszoosobowa, co dodatkowo przybliża nas do bohaterów snutej przez Ewę opowieści. Aż chce się więcej i więcej. Teraz, gdy znam już zakończenie rozumiem, po co to wszystko było. Liczę, że i Wy zechcecie się tego dowiedzieć.

Być może zbyt wiele zdradziłam o tej książce. A może powiedziałam za mało? Z jednej strony strasznie chciałabym Was zachęcić do jej przeczytania, do poznania każdej strony, każdego zdania, każdego słowa. Z drugiej zaś pragnęłaby opowiedzieć Wam to wszystko. Chciałabym wykrzyczeć to, co myślę. Wywołać dyskusję, usłyszeć Wasze zdanie. Ale nie mogę wymagać, byście wyrabiali sobie opinię, bez przeczytania powieści. To co tu piszę, to tylko moje zdanie, możecie się z nim nie zgodzić. Szanuję to. Bardzo bym jednak chciała porozmawiać z kimś o opowieści niewiernej, która nomen omen, dopiero się ukazała. Uważam że Opowieść niewiernej to jedna z lepszych powieści, jakie ukazały się tym roku. Gorąco zachęcam wszystkich, by po nią sięgnęli. Zdecydowanie warto.

Na koniec jeszcze kilka cytatów z powieści:
„Nie wiedziałam wtedy, ze z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam”*
„wiecie… Bo siebie trzeba kochać. Bardzo. I lubić siebie trzeba. I szanować. I musicie się sobie podobać – mówił dominikanin. – Bo jeżeli sami siebie nie lubicie, nie kochacie, to jak możecie wymagać, by inni was kochali?”**
„„Zazdrość to cień miłości. Im większa miłość, tym większy ma cień”, przeczytałam gdzieś kiedyś. Miłość mojego męża do mnie nie miała cienia. Wtedy nie chciałam myśleć, ze skoro nie ma cienia, miłości najprawdopodobniej również brakuje…” ***
*str. 12
** str. 71
*** str. 159

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zdarza się

Warto przeczytać. Lektura obowiązkowa dla pedagogów, a dla rodziców - małe przypomnienie, jak ciężkie bywa dorastanie oraz jak trudna jest dola prawdz...

zgłoś błąd zgłoś błąd