Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Księżniczka Burundi

Cykl: Komisarz Ann Lindell (tom 4)
Wydawnictwo: Amber
5,58 (314 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
5
8
17
7
44
6
103
5
64
4
37
3
28
2
5
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Prinsessan av Burundi
data wydania
ISBN
9788324143429
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Najlepsza powieść kryminalna 2002 według Szwedzkiej Akademii Literatury Kryminalnej Uppsala, grudzień. Zima uderzyła w całą mocą. Berit Jonsson krąży niespokojnie po pokoju, wygląda przez okno, wypatrując męża w szybko zapadającym zmroku. Jest wieczór, John powinien już dawno być w domu... Następnego ranka w śnieżnej zaspie zostaje znalezione ciało – zmasakrowane i okrutnie okaleczone....

Najlepsza powieść kryminalna 2002 według Szwedzkiej Akademii Literatury Kryminalnej

Uppsala, grudzień. Zima uderzyła w całą mocą. Berit Jonsson krąży niespokojnie po pokoju, wygląda przez okno, wypatrując męża w szybko zapadającym zmroku. Jest wieczór, John powinien już dawno być w domu...

Następnego ranka w śnieżnej zaspie zostaje znalezione ciało – zmasakrowane i okrutnie okaleczone. Policja rozpoznaje Johna Jonssona, znanego także jako Mały John. Dawniej niejednokrotnie miewał konflikty z prawem, potem jednak się zmienił – dzięki Berit: założył rodzinę, znalazł pracę, i z pasją oddawał się swojemu hobby: hodował tropikalne ryby akwariowe. Może i nie był aniołem, ale czym zasłużył sobie na tak straszliwą śmierć? Co ukrywał przed swoimi najbliższymi? I czy jego żona, syn i brat wiedzą coś, co może pomóc rozwiązać zagadkę? Jedno jest pewne: Johna zabił ktoś, kto nienawidził go z całego serca…

Policja angażuje się w śledztwo, ale wszystkie tropy zawodzą. Inspektor Haver zwraca się o pomoc do komisarz Ann Lindell. Ann niechętnie włącza się w śledztwo: jest na urlopie macierzyńskim, opiekuje się synkiem sama i właśnie zbliżają się święta... Sądzi jednak, że to prosta sprawa. Ale im bardziej się w nią zagłębia, tym więcej napotyka pytań. Nie tylko John miał swoje tajemnice, a zagadka brutalnego zabójstwa sięga w przeszłość - jego i jego rodziny…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Amber, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 614
Małgorzata | 2012-11-05
Na półkach: 2012
Przeczytana: 30 października 2012

Kryminał skandynawski – tak bardzo popularny ostatnio gatunek sprawił, że również ja nie potrafię przejść obok niego obojętnie. Do tego stopnia, że mimo że planuję zrobić sobie od niego przerwę, nie udaje mi się to, bo zawsze na półce w księgarni czy bibliotece wypatrzę coś nowego, co mnie zainteresuję i nie ma siły, muszę przeczytać. Tak właśnie było z książką „Księżniczka Burundi”. Z okładki wołały do mnie opinie wychwalające nie tylko samą książkę, ale i autora. Skądinąd zresztą zupełnie mi nieznany pisarz, skusiłam się więc chyba głównie z samej ciekawości.

Jak to w skandynawskim kryminale, cała akcja dzieje się w jednym z największych miast szwedzkich, tym razem autor przenosi nas do Uppsali. Mroźna, zimowa atmosfera wyczuwalna jest już od pierwszej strony, mamy bowiem okres tuż przed Bożym Narodzeniem. Berit wraz z synem czeka na męża z kolacją, mężczyzna jednak się nie zjawia. Nazajutrz zostaje znaleziony przez przypadkowego człowieka, uprawiającego jogging. Ciało Johna jest okrutnie okaleczone nożem. Policji jest on znany, kiedyś bowiem często popadał w konflikt z prawem, od kilkunastu lat jednak jest przykładnym obywatelem, ojcem nastoletniego chłopca, miłośnikiem rybek akwariowych, posiadał znane w okolicy akwarium z tropikalnymi okazami. Nikt ze znajomych i rodziny Johna nie jest w stanie powiedzieć, komu mógł się narazić, nie miał bowiem wrogów. Wkrótce jednak wychodzą na jaw tajemnice Johna i to, co planował przed samą śmiercią.

Nie miałam wcześniej o tym pojęcia, ale „Księżniczka Burundi” jest czwartą z cyklu o policjantce Ann Lindell. Mam w związku z tym wrażenie, że w Szwecji powstają same serie o komisarzach, policjantach itp. Trudno się w tym wszystkim połapać. Na tę książkę jednak skusiłam się ze względu na niemalże piejące z zachwytu opinie na temat tej powieści oraz jej autora. Książka ta bowiem została okrzyknięta najlepszą powieścią roku według Szwedzkiej Akademii Literatury Kryminalnej. Co w niej takiego jest, że zasłużyła na to miano? Nie mam pojęcia. Szwecja bowiem posiada znacznie lepszych pisarzy, jak choćby Mankell czy Nesser. Eriksson natomiast nie urzekł mnie niczym szczególnym.

„Księżniczka Burundi” jako kryminał jest dobrą książką. Czytałam jednak lepsze. Ta nie zachwyciła mnie ani bohaterami – są w porządku, jak bohaterowie, jednak nie wyróżniają się niczym szczególnym – ani akcją – trochę rozwleczona i miejscami irytująca. Zagadka jednak sama w sobie jest ciekawa. Na pewno więc fani gatunku nie będą zawiedzeni. Na plus zasługuje mroźna, zimowa, przedświąteczna atmosfera. Książkę czytałam w chwili, gdy za oknem padał śnieg, więc dodatkowo to odczuwałam. Czytałam jednak, tak jak napisałam, znacznie lepsze książki.

Mam też jeszcze jedno „ale” jeśli chodzi o powieść Kjella Erikssona – literówki, których w książce jest dość sporo i denerwujące jeszcze bardziej błędy stylistyczne i gramatyczne, jak np. w zdaniach: „Ktoś powinien zeszyć tę ranę” czy „Pytania bez odpowiedzi kłębiły mu się w głowie, kiedy ponieważ biegł ulicą”. Są to autentyczne zdania z polskiego tłumaczenia i czasem wygląda to tak, jakby sam tłumacz robił przekład za pomocą translatora internetowego. Ktoś, komu to przeszkadza, może mieć problem z przebrnięciem przez tą powieść, ale tutaj raczej należy mieć pretensję do wydawcy, aniżeli do autora.

Ogólnie, pomijając wady, książkę oceniam jako dobrą. Czytało mi się ją przyjemnie, lekko i szybko, nie nudzi, chociaż sama akcja też nie pędzi. Są jednak ciekawsze książki i trochę nie rozumiem tych zachwytów – pewnie znowu to tylko chwyt reklamowy, a treść jest nadrabiana okładką. Książka bez wątpienia spodoba się miłośnikom kryminałów – nie powinni się zawieść. Mnie jednak chyba chwilowo kryminały się przejadły – mimo że je uwielbiam.


[http://mojeczytadla.blogspot.com/2012/11/ksiezniczka-burundi.html]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
It Ends with Us

Colleen Hoover pisze podobno świetne romanse... Dlaczego napisałam "podobno"? Ponieważ, mimo ogromnej ochoty nie miałam dotychczas okazji po...

zgłoś błąd zgłoś błąd