Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

1000 lat wkurzania Francuzów

Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Wydawnictwo: W.A.B.
7,07 (350 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
28
8
79
7
116
6
78
5
18
4
8
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
1000 Years of Annoying the French
data wydania
ISBN
9788377477496
liczba stron
464
kategoria
literatura faktu
język
polski

Arthur Wellesley, pierwszy książę Wellington. Te słowa stały się mottem książki 1000 lat wkurzania Francuzów Stephena Clarke'a, autora serii bestsellerów Merde! Clarke obala powszechne przekonania i mity, na których ufundowana została tożsamość narodowa Francuzów. Czy Francuzi zdobyli Anglię w 1066 roku? Nie, to byli Normanowie! Czy gilotynę wynalazł doktor Guillotin? Ależ nie, wymyślono ją w...

Arthur Wellesley, pierwszy książę Wellington. Te słowa stały się mottem książki 1000 lat wkurzania Francuzów Stephena Clarke'a, autora serii bestsellerów Merde!
Clarke obala powszechne przekonania i mity, na których ufundowana została tożsamość narodowa Francuzów. Czy Francuzi zdobyli Anglię w 1066 roku? Nie, to byli Normanowie! Czy gilotynę wynalazł doktor Guillotin? Ależ nie, wymyślono ją w Yorkshire! A czy bąbelki w szampanie to dzieło słynnego Doma Pérignon? W żadnym wypadku, szampan francuską ma jedynie nazwę, a w rzeczywistości jest dziełem Anglików! To może bagietka jest francuska? Albo croissant? Stek? Nie, nie, nie!
Clarke opisuje tysiąc lat skomplikowanych i trudnych stosunków potężnych sąsiadów, których dzieli dwadzieścia mil kanału La Manche i wiele nierozwiązanych spraw...

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2012

źródło okładki: http://wab.com.pl/?ECProduct=1373

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3560
żabot | 2013-06-14
Przeczytana: 14 czerwca 2013

Na wstępie kilka dziwnych i zaskakujących mnie cytatów z recenzji powyżej (lub poniżej):

„dla mnie taka sobie. Prawdopodobnie za słabo pamiętam historię Europy z punktu widzenia zmagań na wokół Kanału La Manche. Ale i bardziej współczesne wydarzenia opisywane jako szybki przegląd francuskich klęsk niespecjalnie przypadł mi do gustu”
„ Jak dla mnie, osoby która nie lubi historii, książka wydawała się trochę nudna. Zbyt wiele przeszłości w niej się znajduję. ”
„Clarke - mimo starań - nie zachowuje w pełni obiektywności. Trochę na tym boleję, ale to w końcu Anglik, a ich sportem narodowym jest w końcu wkurzanie Francuzów ; )”
„Okres II wojny został potraktowany zbyt pobieżnie i odniosłam wrażenie, że autor powinien jeszcze co nieco doczytać na ten temat.”
„Trudno traktować książkę pana Clarke'a jako naukową rozprawę historyczną, ma raczej charakter popularno-naukowy, a momentami publicystyczny.”
„Oczywiście czuje się, że książkę napisał jednak Brytol, gdyż jest pełna mniejszych lub większych uszczypliwości pod adresem sąsiadów zza kanału La Manche.”
„Fajnie inteligentna rzecz tylko taka jednostronna. Nie jestem w stanie zweryfikować tych wszystkich tez ,więc przydałoby się gdyby jakiś Francuz opisał to wszystko od swojej strony.”

„ Książka "1000 lat wkurzania Francuzów" bardzo mnie rozczarowała. Po części są za to winne na pewno oczekiwania, jakie zbudowałam sobie sięgając po tą pozycje. Spodziewałam się interesującej lektury, pełnej może niekoniecznie użytecznych, ale ciekawych faktów. Czegoś pisanego lekko i na temat. Niestety, książka Stephena Clarka, choć pełna dość urokliwych żartów, jest bardzo nudna i polecić mogłabym ją jedynie miłośnikom historii. W dodatku autor ma tendencje do ciągłego odbiegania od tematu i przesadnego rozwijania pobocznych wątków, do tego stopnia, że czasem można zapomnieć, przy jakim temacie w ogóle się znajdujemy”.

Być może jako facet nigdy nie zrozumiem kobiet ;-)) ale ta ostatnia wypowiedź może powalić na glebę każdego… Jakież inne można mieć oczekiwania po grubej książce, która ma w tytule „1000 lat…” i cała okładka bije po oczach, że to będzie o historii? Clark odbiega od tematu? Powiedział bym, że wprost przeciwnie. Nad wyraz trzyma się tematu głównego a jednocześnie pokazuje, że historia czegokolwiek i kogokolwiek to nie jakaś oś czasu z naniesionymi kolejnymi wojnami, panowaniem kolejnych królów i podbojami, jak zazwyczaj uczy się nas w szkołach, lecz gigantyczna sieć powiązań, zależności i wpływów, że pozornie poboczne i mało znaczące wydarzenia mogą mieć kolosalny wpływ na główny nurt historii i wzajemne stosunki nie tylko dwóch nacji po obu stronach Kanału. Ktoś oczekuje luźnego kosza śmiesznych ciekawostek? Takich książek jest masa na rynku, choć niewiele dotyczy historii a ich poziom merytoryczny jest raczej żenujący.

Nazwisko autora (nota bene jak najbardziej brytyjskie), tytuł oraz okładka aż krzyczą, że będzie to książka o wielowiekowej historii potyczek dwóch narodów (a po prawdzie co najmniej trzech, bo Normanowie to ani Anglicy ani Francuzi), opowieść zdecydowanie stronnicza (co nie znaczy, że kłamliwa) i daleka od jakiejkolwiek poprawności politycznej. A że Clark, który przecież zasłynął ze stronniczego cyklu „Merde!”, tutaj nie stara się być nad wyraz obiektywny? Cóż… już widzę, jak jakiś Francuz zachowałby pełnię obiektywności przy pisaniu podobnej książki. Niewątpliwie byłby skrajnie stronniczy twierdząc jednocześnie, że jest przecież obiektywny. Sportem narodowym Francuzów jest prychanie lekceważące na wszystko, co nie francuskie. Clark nie twierdzi, że jest obiektywny, przyznaje się szczerze do stronniczości wielokrotnie. I to jest siła jego twórczości.

Na marginesie – zabawne jest, jak w Polsce naigrywamy się z totalnej ignorancji nie tylko przeciętnych Amerykanów, ale i Brytyjczyków czy Francuzów, którzy zupełnie nie znają historii Europy Wschodniej. Czytając książkę Clarka łatwo sobie uświadomić, że tak samo my sami niewiele wiemy o historii Europy Zachodniej wcześniejszej niż ostatnie 100 lat. Stąd niewątpliwie czytelnik mało oczytany w historii tego rejonu, zwłaszcza historii średniowiecza, może chwilami czuć się nieco zagubiony. Ale to przecież nie wina Clarka a naszej ignorancji! Czytanie zaś (czy w ogóle robienie) tego, czego się nie lubi i robienie tego z własnej, nieprzymuszonej woli zakrawa na masochizm.
Zbyt wiele przeszłości? Wszak tytuł brzmi „1000 lat…” a nie „100 lat…”. Trudno oczekiwać, żeby okres II WŚ był potraktowany jakoś szczególnie, kiedy ma się do omówienia 1000 lat wzajemnych relacji w niezbyt grubym tomie. Być może niektórzy tego oczekują, ale jest to chyba efekt tego, że ten okres jest nam bliski a przeszłość dalsza ginie w pomroce dziejów (czytaj: w pomroce naszej niewiedzy).
Nigdy bym się też nie spodziewał, że ktokolwiek mógłby traktować tę pozycję jak naukową rozprawę historyczną. Bądźmy poważni! To również nie jest książka popularnonaukowa ani publicystyka historyczna. Praktycznie wszystko wskazuje na to, że jest to cięta satyra. Rzut oka na spis treści szybko również powinien uświadomić potencjalnemu czytelnikowi, że nie będzie to szybka lekturka do pociągu.
By już nie pastwić się nad poprzednimi recenzjami, dodam coś od siebie.
Książka Clarka jest rewelacyjnie napisaną satyrą historyczną, która wymaga jednak od czytelnika skupienia i minimum wiedzy o dziejach Europy. Stronniczość autora może niektórych razić, ale jeśli ktoś nie lubi kwaśnego smaku, niech nie pije soku z cytryny, potem żale można mieć tylko do siebie. Książkę posiadam, ale odsłuchałem z audiobooka. Lekki, by nie rzec swawolny ton lektora dopełnia idealnie tekst Clarka. Pochwała należy się również tłumaczowi. Być może specjalista dostrzeże jakieś niedoróbki, ale raczej mało istotne dla tekstu i oceny książki. Wbrew temu, co się o tej książce twierdzi, wcale nie jest tak skrajnie stronnicza, jakby się wydawało. Choć Clark mocno podkreśla głupotę polityczną wielu władców Francji tudzież wytyka chimeryczność samych Francuzów oraz przypisywanie przez nich samym sobie wielu zasług w których miewali niewielki udział, niejednokrotnie bezpardonowo krytykuje Anglików, Szkotów czy też tych, którzy Anglikami wcale nie byli, czyli Normanów władających terenami obecnej Brytanii. Niejednokrotnie pewne ich poczynania wprost nazywa rzezią i ludobójstwem. Nie raz i nie dwa przy okazji krytykuje przywary swojej nacji. Więc czy naprawdę Clark to typowy stronniczy Brytol?

Co jest poważna wadą książki? Wobec nieobycia polskiego (ale pewnie nie tylko polskiego ;-) ) czytelnika w aspektach zawirowań dynastycznych opisywanych przez Clarka książka powinna być zaopatrzona w pewną ilość mapek (tych jak na lekarstwo) a zwłaszcza w schematy genealogii poszczególnych rodów i ich powiązań, by czytelnik mógł niczym palcem po mapie jeździć w czasie lektury i wskazywać sobie „Tu jestem, tego/tą już znam!” No, ale wtedy zapewne cała masa czytelników zdecydowanie potraktowałaby błędnie książkę Clarka jako dzieło historyczne

Niejednokrotnie parskałem śmiechem przy clarkowej żonglerce słowami i skojarzeniami. Ale dzięki tej zabawnej lekturze mam większe szanse, że w niedalekiej przyszłości przekonam się do przeczytania „Wysp” Daviesa, które z półki mrugają do mnie zadziornie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Polska – Niemcy 1:0, czyli 1000 lat sąsiedzkich potyczek

Mimo że upchana faktami historycznymi sprawia wrażenie lekkostrawnej i zabawnej. Autor nie sypie strumieniem humorystycznych anegdot z rękawa, po kt...

zgłoś błąd zgłoś błąd