Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ocal mnie od złego

Seria: Historie Prawdziwe
Wydawnictwo: Znak Literanova
7,5 (612 ocen i 138 opinii) Zobacz oceny
10
76
9
69
8
154
7
173
6
94
5
33
4
5
3
3
2
5
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Deliver Me from Evil: A Sadistic Foster Mother, A Childhood Torn Apart
data wydania
ISBN
9788324017010
liczba stron
320
język
polski
dodała
Ag2S

Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w to, co ciągle mi powtarzano: że jestem zła i zasługuję na tortury, bo jestem dzieckiem szatana...
Alloma Gilbert była jedną z ofiar fanatyczki religijnej, która zadawała swoim adoptowanym dzieciom ogromne cierpienie. Książka Gilbert to poruszająca i niezwykle szczera opowieść o drodze z piekła do normalności.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2012

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

książek: 246
Ewa | 2013-08-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 sierpnia 2013

W Polsce nie istnieje instytucja, która wydawałby pozwolenia na zachodzenie w ciążę, rodzenie i posiadanie dzieci. Wybaczcie mi to ostatnie, uprzedmiotowiające określenie, które sprawia, iż młody człowiek traktowany jest jak element majątku, albo inwestycja. Praca wielu organów, mających sprawować pieczę nad rodzinami, które ewidentnie nie radzą sobie z prawidłowym funkcjonowaniem, ludzka głupota i niedojrzałość coraz częściej doprowadza do tragedii. Historie dwulatki, która zażyła znalezioną w mieszkaniu amfetaminę, pasierba, dotkliwie pobitego przez pijanego konkubenta matki, pozostawionych w upalny dzień w zamkniętych samochodach niemowlaków, stają się pożywką dla mediów, dzielących się na te, które liczą na zysk ze sprzedaży szokujących informacji oraz te, dla których wymienione tematy stanowią powód do wszczęcia potrzebnej dyskusji.

Rodzicem się jest, nie bywa. Do końca swojego życia, nawet jeśli przyjdzie nam uczestniczyć w pogrzebie własnego dziecka. Skomplikowany, wymagający poświęceń, ale i równocześnie dający masę satysfakcji, proces wychowania latorośli może okazać się zbyt trudnym obowiązkiem, któremu nie wszyscy podołają. Wydaje się więc, że w takich sytuacjach, żyjąc w obecnych czasach można liczyć na pomoc ze strony państwa. O ile prywatne, psychologiczne wsparcie jest poza zasięgiem ludzi, mających finansowe trudności, o tyle decyzja o przekazaniu dziecka oddanemu sprawie ,,fachowcowi” może okazać się jedną z najtrudniejszych w życiu.

,,Niezaradni” rodzice mogą więc wmawiać sobie, że nawet w najgorszym czasie najważniejsze jest, aby bliskie osoby trzymały się razem, bez względu na cenę, jaką przyjdzie im za to zapłacić. Przecież miejsce dziecka jest w domu, swoim rodzinnym domu, prawda? Może również zaistnieć konieczność przymusowego odebrania pociech i umieszczenia ich w placówce wychowawczej lub w rodzinie zastępczej. Dziecko można również porzucić, oddając je na ,,tymczasowe przechowanie” do krewnych, co miało miejsce w czasie wielkiej emigracji Polaków za granicę w celu zdobycia pracy.

Jak było w przypadku Allomy Gilbert, angielskiej dziewczynki, którą rodzice oddali pod opiekę ,,wykwalifikowanej” kobiecie?

DSC_0001

Eunice Spry nie była ukochaną nianią, piastunką, zajmującą się najważniejszym skarbem dwojga, wydawałoby się dorosłych ludzi. Ta przebiegła, pozbawiona skrupułów kobieta dorobiła się na cudzym nieszczęściu. Wynajdywała rodziny, borykające się z finansowymi problemami, z życiową niezaradnością. Wkupywała się w ich łaski, omamiając wizją stworzenia ich dziecku najlepszych warunków do rozwoju, po czym zdobywając zaufanie przyszłych ofiar, odbierała im dosłownie wszystko. Na początku działała zgodnie z przepisami. Posiadała odpowiednie kwalifikacje, figurowała na liście osób, mogących stworzyć zastępczy dom dla dzieci. Jednakże z czasem utraciła prawo do ,,legalnej działalności”. Jeśli sądzicie, że rola drugiej matki była jej prawdziwym powołaniem, że był to bezwarunkowy odruch czystego serca, muszę Was rozczarować. Otóż największą motywacją Eunice do przygarniania obcej latorośli była możliwość powiększenia majątku. O tak, dzieci stanowiły dla niej darmową siłę roboczą, którą wysługiwała się dosłownie we wszystkich czynnościach oraz maszynkę do zarabiania pieniędzy. Wszakże jako ich opiekunka otrzymywała od państwa sporą ,,rekompensatę”. Nie tylko nie zajmowała się edukacją swoich podopiecznych (pomijając zadawanie im licznych prac do odrobienia), nie dbała o kształtowanie prawidłowego systemu wartości, skąpiła im nawet posiłku, ubrań, leków. Czysty zysk, prawda?

Obyty z takim problemem czytelnik może stwierdzić, iż mamy tutaj do czynienia ze zwykłym, ale jakże przedsiębiorczym tyranem. Czy jednak należy aż tak upraszczać tę kwestię, nie zagłębiając się w tajemnice dwóch domów, w których przebywała 5 obcych sobie dzieci? Jeśli napiszę Wam, że Eunice była zagorzałą wyznawczynią wiary świadków Jehowy, która mimo rygorystycznych zaleceń swych pobratymców cechowała się podwójną moralnością czy uznacie, że treść Ocal mnie od złego zyskuje nowe oblicze? A kiedy dodam, że kobieta, której polecono stworzenie drugiego domu dla doświadczonych przez los dzieci, zgotowała im prawdziwe piekło na ziemi, czy wówczas spróbujecie sięgnąć po opisywaną książkę?

Wielokrotna rozwódka, ciesząca się powodzeniem wśród przeciwnej płci (mimo zaniedbanego wyglądu), postanowiła nawrócić na właściwą drogę swe przybrane pociechy. Nie chodziło jej wyłącznie o pranie mózgów, typowe dla wielu sekt, ale o to, by jej podopieczni uwierzyli, iż z racji swego pochodzenia należy ich traktować jak diabelskie nasienia, pozbawiając czułości, serdeczności, ciepła i miłości. O, nie, Eunice nie była typową Matką Polką w angielskim wydaniu. Za to przez lata wypracowała sobie odpowiedni sposób motywowania dzieci do tego, by były jej posłuszne. Preferowała kilkutygodniowe głodówki, zamykanie małoletnich obywateli brytyjskiej korony w pomieszczeniach pozbawionych dostępu do toalety. Karmiła ich smalcem, odchodami szczurów, a kiedy wrażliwe żołądki odmawiały posłuszeństwa, zwracając ohydną strawę, zmuszała swych małoletnich niewolników do zjedzenia własnych wymiocin… Jeśli nadal nie czujecie się zdegustowani, wręcz wzburzeni metodami wychowawczymi Eunice, może informacja o tym, iż posunęła się nawet do tego, by kazać dzieciom zjeść ich własne lub psie fekalia, wywoła odpowiednie wrażenie.

Jacy okropni podopieczni trafili pod skrzydła angielskiej opiekunki. Cóż to musieli być za zwyrodnialcy i podli obywatele brytyjskiego społeczeństwa. Biedna Eunice musiała sięgać po drastyczne środki, aby wlać do ich zdeprawowanych łepetyn odrobinę oleju i przyzwoitości, prawda? To wszystko brednie! Bowiem kobieta wśród piątki ,,adoptowanych” dzieci miała swych ulubieńców, wychowywanych praktycznie od dnia ich narodzin, którym wybaczała niemalże wszelkie przewinienia, nawet jeśli byli inicjatorami okrutnych żartów, lub próbowali ją okraść. Pozostała trójka, w tym Alloma, traktowana była jako zło, jak chwasty, które należało wyplenić. Ich przewinieniem był brak wypróżnienia o konkretnej, porannej porze. Trudno się dziwić, aby zestresowane dzieci mogły oddawać kał na zawołanie. Karała ich za przekroczenie dziennej racji żywieniowej, jaką były 4 kromki suchego chleba i obrzydliwe w smaku płatki. Wystarczał błahy powód, krzywe spojrzenie, zbieg okoliczności, aby Eunice zabierała się za wymierzanie sprawiedliwości.

W jaki sposób można przemówić nieposłusznemu dziecku do rozsądku? Pani Spry uwielbiała wlewać do gardeł swych podopiecznych płyn do mycia naczyń i nie chodzi tutaj o jego znikome ilości. Preferowała również bicie po całym ciele ze szczególnym uwzględnieniem miażdżenia palców u stóp. Miała również ulubiony sposób na małych kłamczuszków. Sięgała wówczas po drewnianą nogę od stołu i pogrzebacz. Drugim narzędziem zadawała rany wychudzonym ciałkom, pierwsze zaś wpychała im do buzi, sukcesywnie przesuwając drążek w głąb ich gardeł…

Alloma żyła ze świadomością bycia czarcim pomiotem, w czym sukcesywnie utwierdzała ją Eunice. Cierpiała z powodu rozstania z rodzicami, którzy oddali swoją sześcioletnią córeczkę komuś, komu tak dobrze z oczy patrzyło… Utraciła nie tylko szansę na szczęśliwe, dzieciństwo, na godny start w dorosłość, ale również pozbawiono ją tożsamości. Bowiem przyszywana matka zabroniła swej podopiecznej (i kilku pozostałym dzieciom również) używania swojego prawdziwego, jak to określała pogańskiego imienia i nazwiska, stwarzając tym samym nowego człowieka, całkowicie uzależnionego od despotki.

DSC_0002

Brzmi jak drastyczny, przemyślanie skonstruowany horror, prawda? A jednak historia Allomy Gilbert nie jest literacką fikcją, ani wytworem jej wyobraźni. Wszelkie wydarzenia, uwiecznione w Ocal mnie od złego miały miejsce na przełomie XX i XXI wieku w wydawałoby się cywilizowanym kraju, w którym państwo ingeruje w życie swoich obywateli! Świadkami trwającej latami sytuacji byli rodzice Eunice oraz jej córka, która wyjątkowo wdała się w swą rodzicielkę. Nikt inny nie zainteresował się losem 5 dzieci, nikt nie przyszedł im z pomocą, gdy tego najbardziej potrzebowały, aż do czasu, gdy… Nie, o tym musicie przekonać się samodzielnie.

Zwierzeniom ofiary terroru religijnej fanatyczki, niezrównoważonej tyranki autorka nadała jasny, klarowny przekaz. Mamy więc od czynienia z tekstem napisanym już z perspektywy nie dziecka, ale dorosłej kobiety, próbującej uporządkować swoją przeszłość i otworzyć oczy ludziom zamieszkującym nasz glob na okropieństwa, jakie mogą się rozgrywać w domu sąsiadów, krewnych, bądź zupełnie nieznajomych osób. To dobry przykład trudnej, ale koniecznej do przeczytania prozy, uczącej wrażliwości na cudzą krzywdę.

Autorka i bohaterka traumatycznych wspomnień postanowiła ujawnić swoją tożsamość zaraz po tym, jak na sądową wokandę trafiła sprawa jej ,,opiekunki”. Jak zakończył się proces Eunice? Czy Alloma Gilbert odnalazła spokój i szczęście? Czy wyrosła na świadomą swej wartości kobietę? Czy będzie umiała być matką?

Recenzja ukazała się również na moim blogu:
http://lilia.celes.ayz.pl/blog/ksiazka/nie-bij-mnie-mamo/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kim, do diabła, jest Anita

Autorkę znałam wcześniej z jej "Trylogii obuwniczej", miałam okazję poznać ją osobiście, gdy trafiła na Anitę, bohaterkę tej książki. Nie wi...

zgłoś błąd zgłoś błąd