Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Matterhorn

Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Wydawnictwo: Sonia Draga
8,38 (66 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
26
8
17
7
5
6
4
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Matterhorn
data wydania
ISBN
9788375084665
liczba stron
696
słowa kluczowe
wojna
język
polski
dodała
Gośka

Młody oficer zostaje przewieziony samolotem na anonimowe wzgórze gdzieś między Laosem a strefą zdemilitaryzowaną, gdzie kompania amerykańskiej piechoty morskiej buduje bazę wsparcia ogniowego. To jego pierwszy dzień w parnej dżungli Wietnamu Południowego. Jak tylko stawia stopę na błotnistej ziemi – dowódcy nadali wzgórzu kryptonim Matterhorn – jego zmysły atakuje chaotyczne połączenie deszczu...

Młody oficer zostaje przewieziony samolotem na anonimowe wzgórze gdzieś między Laosem a strefą zdemilitaryzowaną, gdzie kompania amerykańskiej piechoty morskiej buduje bazę wsparcia ogniowego. To jego pierwszy dzień w parnej dżungli Wietnamu Południowego. Jak tylko stawia stopę na błotnistej ziemi – dowódcy nadali wzgórzu kryptonim Matterhorn – jego zmysły atakuje chaotyczne połączenie deszczu monsunowego, mgły, trzasku radioodbiorników, zgrzytu buldożerów oraz smrodu niemal dwustu mężczyzn, z których każdy jest w jakimś stopniu chory, wycieńczony, brudny, przemoczony i ogarnięty strachem. Nie ma pojęcia, czy sobie z tym wszystkim poradzi.
Tak zaczyna się niezwykła historia podporucznika Waino Mellasa i jego towarzyszy z kompanii Bravo. Marlantes, wielokrotnie odznaczany weteran wojny wietnamskiej, pisał „Matterhorn” przez trzydzieści lat, snując pełną ekspresji, urzekającą opowieść o losach człowieka, który młodość spędza na wojnie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sonia Draga,2012

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/index.php?option=com_cont...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1651
Isadora | 2012-04-13
Przeczytana: 13 kwietnia 2012

Matterhorn to wbrew pozorom nie nazwa alpejskiego szczytu, lecz jednego ze wzgórz położonych w północnym Wietnamie, pomiędzy granicą Laosu a strefą zdemilitaryzowaną. Swoją nazwę zawdzięcza iście ułańskiej fantazji jednego z dowódców - temu samemu, który rozkazał na jego szczycie zbudować bazę artyleryjską.
Rok 1969. Nowo mianowany dowódca plutonu kompanii Bravo, Waino Mellas, jest młodym, ambitnym, niedoświadczonym oficerem marines, który stawiając stopę na Matterhornie wkroczył właśnie w twardą, wojenną rzeczywistość. Jego romantyczne wizje i bohaterskie wyobrażenia szybko nikną w ulewnym, monsunowym deszczu pod naporem realiów, na które w najmniejszym nawet stopniu nie przygotowało go oficerskie szkolenie w Quantico. W krótkim czasie Mellas uświadamia sobie ciężar odpowiedzialności spoczywającej na jego barkach - za życie każdego z czterdziestu nastoletnich marines będących pod jego komendą. Śmiertelne niebezpieczeństwa czyhają z każdej strony, zaś największym wrogiem wcale nie jest partyzantka Vietcongu, lecz morderczy klimat dżungli, choroby tropikalne potęgujące wycieńczenie organizmu, poczucie permanentnego zagrożenia, szarpiąca nerwy konieczność zachowania nieustannej czujności, ciągły strach o własne życie. Sprawy nie ułatwiają braki w zaopatrzeniu, pogoda uniemożliwiająca transport żywności, leków, rannych i poległych. Życie w nieustannym stresie generuje napięcia i konflikty wśród marines, szczególnie na tle rasowym; frustrują błędy dowódców i konieczność wykonywania nawet najbardziej niedorzecznych rozkazów, przeraża bezsens śmierci kolegów, grozę budzi świadomość własnej śmiertelności.
Mellas szybko wdraża się do swoich obowiązków, uczy się rozładowywać napięcia wśród podwładnych stopniowo zyskując sobie ich sympatię i szacunek. Ambitny podporucznik, początkowo traktujący swoją służbę jako odskocznię do kariery, w miarę upływu czasu zaczyna odczuwać coraz głębszą więź ze swoimi żołnierzami, poznaje ich samych, ich marzenia, obawy, lęki, najskrytsze myśli. Połączy ich wspólnota traumatycznych doświadczeń, szorstka, męska przyjaźń niwelująca wszelkie nieporozumienia, każąca im bez zastanowienia narażać własne życie dla ratowania kolegi.
Hawke to charyzmatyczny i powszechnie lubiany przez żołnierzy zastępca dowódcy kompanii; Kendall znany jest z tego, że nie najlepiej radzi sobie z czytaniem map, co okaże się tragiczne w skutkach; Goodwin zwraca się do wszystkich per "Jack", żeby zbytnio nie przywiązywać się do towarzyszy; Vancouver to potężny, szaleńczo odważny Kanadyjczyk, który zgłasza się do udziału w najbardziej niebezpiecznych misjach; czarnoskóry Jackson wraz z kilkudziesięciokilogramowym ekwipunkiem dźwiga gramofon; Arran, przewodnik owczarka niemieckiego o imieniu Pat przedłużył sobie służbę tylko dlatego, by ocalić życie psu, który według regulaminu powinien zostać zastrzelony.
Każdy z nich jest tylko przerażonym dzieciakiem - zbyt młodym, by umierać i zbyt niedojrzałym, by uchronić własną psychikę przed wojennym spustoszeniem, zmuszonym nagle do zabijania i radzenia sobie z bólem i śmiercią - co też czynią zagłuszając lęk brawurą, cynizmem, nonszalancją, agresją i alkoholem.

Wkrótce kompania dostaje rozkaz opuszczenia Matterhorn i podejmuje misję przerwania linii zaopatrzenia wojsk Vietcongu. Nieoczekiwanie dowództwo każe wracać z powrotem na wzgórze, by zająć bunkry obsadzone w międzyczasie armią północnego Wietnamu. Wybujałe ambicje i błędy dowodzących akcją, krańcowe zmęczenie żołnierzy i brak wsparcia z powietrza wystawiają marines na ciężką próbę. Zdają sobie sprawę, że niektórzy z nich widzą się po raz ostatni...

"Matterhorn" to lektura porażająca. Przede wszystkim autentyzmem, siłą sugestii autora i brutalnym realizmem. Marlantes wie, o czym pisze, gdyż sam przeżył i doświadczył na własnej skórze wietnamskiego piekła. Wcale mnie nie dziwi, że książka "pisała się" przez trzydzieści lat - koszmarne przeżycia potrzebowały dystansu lat, by uzewnętrznić się na kartach powieści. Bagaż bolesnych wspomnień i emocji, których nie zrozumie nikt, kto sam tego nie przeżył, niezwykle ciężko przelać na papier. Czuć, że autor włożył w pracę całe serce, że ponownie przeżywa tamte wydarzenia, że tkwią one w nim niczym odłamek granatu stanowiąc jego integralną część - stąd te sugestywne i niezwykle plastyczne opisy nie tylko wszelkich aspektów wojennej rzeczywistości, lecz także atmosfery życia w nieustannym stresie i niewyobrażalnym napięciu, stąd bardzo wiarygodne i poruszające portrety psychologiczne poszczególnych bohaterów, stąd wreszcie niewyszukany język pełen wulgaryzmów, które miały maskować wszechobecny strach przed śmiercią. Nic tu nie zostało przemilczane czy upiększone - jest tylko brutalna, naga rzeczywistość, rozpaczliwe próby zmierzenia się z własnymi słabościami i lękami, oczekiwaniami dowódców, perspektywą gwałtownej śmierci, w której nie ma nic wzniosłego. Autor obnaża duszę młodego człowieka, któremu nagle dano broń do ręki i kazano zabijać; jego dylematy, emocje, uczucia, marzenia, myśli, reakcje - nieraz dalekie od bohaterstwa, czasem haniebne i bulwersujące, ale z całą pewnością autentyczne, i - co ważniejsze - zupełnie zrozumiałe w kontekście nakreślonym przez autora.

"Matterhorn" to poruszająca opowieść o losach młodych ludzi, których psychikę na zawsze okaleczyła wojna. Śmiało mogę ją nazwać powieścią antywojenną, gdyż ukazuje ogrom zniszczeń moralnych, fizycznych i psychicznych, w dodatku unikając wielkich i wzniosłych słów, co jedynie potęguje jej wymowę.
To także niezapomniana opowieść o walce z własnymi słabościami, zmaganiami o zachowanie człowieczeństwa, o odwadze, lojalności, poświęceniu i przyjaźni. O sensie życia, którego istota dociera do nas dopiero w obliczu śmiertelnego zagrożenia, o doświadczeniu, które zmienia nas na zawsze. To opowieść o tym, kim naprawdę jesteśmy w chwili ostatecznej próby, czego dowiadujemy się wtedy o sobie, jakie są nasze prawdziwe motywacje, ile jesteśmy warci.
To mocna i brutalna, a jednocześnie piękna i wzruszająca książka, doskonale wpisująca się w klimat wojennych wspomnień innego weterana, Tima O'Briena, autora zbioru opowiadań "Krzycz, kiedy milczą anioły" czy też rewelacyjnego filmu opartego na wątkach autobiograficznych wyreżyserowanego przez Olivera Stone'a, "Pluton". Jak widać nawet koszmarne wspomnienia można przekuć w coś wartościowego, urzekającego i poruszającego, pozwalającego rozliczyć się z przeszłością, pokonać jej demony, doświadczyć katharsis.
Gorąco polecam tę trudną, wstrząsającą, ale zarazem głęboko emocjonalną i przejmującą lekturę. Niełatwo o niej zapomnieć, gdyż intensywnie wdziera się w nasze myśli i sferę emocji, pozostawia trwały ślad w psychice, porusza do łez, przeraża i zachwyca jednocześnie. Nie sposób pozostać wobec niej obojętnym. Ja na pewno jeszcze przez długi czas się z niej nie otrząsnę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Z głowy

Z głowy mam wspomnienia bawidamka. Nutą przewodnią jest gdzie, z kim i ile wypił oraz z kim "spał". W pierwszym przypadku osoby są wymie...

zgłoś błąd zgłoś błąd