Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ucho od śledzia w śmietanie

Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Cykl: Flawia de Luce (tom 3)
Wydawnictwo: Vesper
7,79 (290 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
39
9
43
8
75
7
94
6
33
5
5
4
0
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Red Herring Without Mustard
data wydania
ISBN
9788377310687
liczba stron
388
słowa kluczowe
kryminał
język
polski
dodała
Ag2S

Po morderczym lecie w Buckshaw nastała zabójcza jesień. Flawia de Luce jest o krok od odkrycia w szklanej kuli tajemnicy własnej przeszłości, gdy pożoga, jaka wybucha na odpuście w Bishop’s Lacey, rzuca ją w wir kolejnej detektywistycznej zagadki. Co łączy napaść na Cygankę z trupem wiszącym w Buckshaw na posągu Posejdona, dawno zaginionym dzieckiem i tajemniczą sektą kuśtykan? Jaką rolę...

Po morderczym lecie w Buckshaw nastała zabójcza jesień. Flawia de Luce jest o krok od odkrycia w szklanej kuli tajemnicy własnej przeszłości, gdy pożoga, jaka wybucha na odpuście w Bishop’s Lacey, rzuca ją w wir kolejnej detektywistycznej zagadki. Co łączy napaść na Cygankę z trupem wiszącym w Buckshaw na posągu Posejdona, dawno zaginionym dzieckiem i tajemniczą sektą kuśtykan? Jaką rolę odgrywają w tym wszystkim znikające z Buckshaw zabytkowe przedmioty – podstawki pod ruszt i szpikulec do homarów? Dlaczego „chudy ul” nie jest tym, czym się wydaje i co ma z tym wspólnego „hyćka”? Czy jakakolwiek jedenastolatka jest w stanie to ogarnąć? Flawia po raz pierwszy nie jest sama – poznaje przyjaciółkę, tajemniczą Porcelanę, która jednak niczego jej nie ułatwia. Flawii jak zwykle pozostaje własna wnikliwość, chemia i sprawdzeni domownicy, Dogger i pani Mullet. Dzięki nim dowie się zadziwiających rzeczy o przeszłości Bishop’s Lacey i rozwiąże zagadkę, z jaką jak zwykle nie radzi sobie miejscowa policja. A niedługo nadejdzie zima…

 

źródło opisu: http://www.empik.com/

źródło okładki: http://www.empik.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 523
grendella | 2011-11-30
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Pisząc o kolejnym tomie przygód, Flawii de Luce, nie zaryzykuję zdradzania szczegółów fabuły, żeby nie narazić się nikomu, kto pod wpływem lektury zmontował już sobie w domu mini laboratorium chemiczne i nauczył się produkować zatrute ciasteczka, czy szminki powodujące wypryski. Co to, to nie. Nie ma głupich. Powiem za to, że akcja jest troszkę mniej wartka, robi się za to mroczniej i więcej dowiadujemy się o przeżyciach wewnętrznych Flawii, która tak bardzo chce się zaprzyjaźnić z kimkolwiek.

Jeśli ktoś jeszcze Flawii nie zna, to jest to ekscentryczna jedenastolatka pałająca miłością do chemii, obdarzona nieprzeciętną wiedzą o truciznach, raczej paskudnymi siostrami (z których jedna najbardziej w życiu kocha swe własne nieskazitelne oblicze, a druga czytanie dość niepospolitych lektur) oraz ojcem-sztywniakiem, w oczach którego najcięższą zbrodnią jest okazywanie uczuć i słabości. Tak jak w poprzednich częściach serii, senne miasteczko Bishop’s Lacey musi się na chwilę ocknąć z letargu na skutek morderstwa. W centrum wydarzeń znajduje się Flawia, ciekawskie dziecko puszczone w samopas, wyposażone w bystry umysł i wierny rower Gladys. Zawsze o krok przed dość nieudolną policją, Flawia rzuca się w wir wydarzeń, w których niebagatelną rolę tym razem odgrywają czytająca ze szklanej kuli cyganka i jej wnuczka, zaginione przed laty dziecko, fałszerze antyków, wymyślona na potrzeby powieści heretycka sekta Kuśtykan, praktykująca specyficzny rytuał chrztu, który okaże się istotny dla rozwiązania zagadki. Wszystko to w trochę przerysowanych realiach rozpadającego się ze starości Bucksahw, podziemnych labiryntów, opuszczonego złomowiska. Ten mroczny klimat Bradley przełamuje ironicznym poczuciem humoru – opis ucieczki Flawii przed krwiożerczym kogutem wywołał autentyczny wybuch śmiechu i pewnie długo jeszcze będę na myśl o tej sytuacji chichotać.

Mam jednak wrażenie, że Flawia jest troszkę inna niż w poprzednich częściach. Nadal jest błyskotliwa, nadal pomysłowa, nadal obdarzona sardonicznym poczuciem humoru, nadal niezrozumiana przez bliskich. Ale jakby doroślejsza w sensie emocjonalnym, a może nie tyle doroślejsza, co dojrzewająca. Sama czasami nie rozumie budzących się w niej odruchów współczucia, poczucia winy, potrzeby przyjaźni. Jednocześnie jest „nastolatkowo” skupiona na sobie, swojej samotności i inności. Przestaje być dzieckiem, staje się podrostkiem. Myślę, że na miejscu Bradleya pozwoliłabym jej dorastać, bo na moje oko zaczyna się zachowywać, jak typowa trzynasto-/czternasto- latka – coraz mniej beztroska, coraz bardziej świadoma, ciągle nie do końca pewna swojego miejsca w świecie. Tylko, że taka opcja wywołałaby lawinę porównań do Harry’ego Pottera, a tego, jak sądzę, Bradley wolałby uniknąć.

Cykl o Flawii de Luce uznaję również za pean na cześć mola książkowego, reprezentowanego przez Daphne, zawsze malowniczo rozciągniętą w fotelu z książką w ręce. Tym razem jest to "A Looking Glass for London and England", sztuka Thomasa Lodge’a i Roberta Greene’a, dramatopisarzy współczesnych Szekspirowi, którego fama znacznie ich jednak przyćmiła. Owszem są czytywani nadal, ale raczej przez badaczy literatury niż szerszą publiczność. Z tej właśnie sztuki zaczerpnięty został angielski tytuł "A Red Herring without Mustard", ale jak się okazuje nie tylko tytuł. O czym jest "A Looking Glass"? Ano opowiada historię Jonasza, tego samego, co to został połknięty przez wieloryba. U Bradleya zaś na pierwszy plan wysuwa się zapach ryby, który czuć w miejscu przestępstw, fascynacje architekturą wodną jednego z przodków rodziny de Luce, fontanna z Neptunem, która odgrywa w książce dość makabryczną rolę, widelec, czy też inny sztuciec do homarów jako narzędzie zbrodni i koszmarne wspomnienia Flawii z dzieciństwa odnośnie tranu. Bawią mnie takie aluzje nieodmiennie i wybaczę Bradleyowi wszystkie niedociągnięcia, oby tylko nadal pisał w ten sposób. Zresztą zabawy z literaturą jest więcej : aluzje do Dickensa, Szekspira, Blake’a – można by długo o tym pisać.

Podsumowując, wielbię Flawię de Luce. Jestem jej bezkrytyczną fanką. Będę czekać z niecierpliwością na kolejny tom. Tym bardziej, że tytuł brzmi bardziej niż intrygująco. "I am half sick of shadows", bo tak właśnie ma brzmieć – to fraza z “Pani na Shalott” Tennysona, którą to balladę uwielbiam. Czy będą aluzje do legend arturiańskich? I jakich cieni oczy znieść nie mogą? Z czym się musi uporać Flawia? Czy z tej jedenastoletniej poczwarki wyrośnie kopia Harriet, czy też Flawia upora się z jej duchem? Przyjdzie mi trochę poczekać i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

[Recenzję zamieściłam wcześniej na blogu]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Proszę słonia

Książka opowiada o chłopcu imieniem Pinio i porcelanowym słoniu, który w pewnych okolicznościach bardzo urósł. Dominik, czyli właśnie ów słoń, jest sz...

zgłoś błąd zgłoś błąd