Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szok po przybyciu bogów

Tłumaczenie: Grzegorz Prokop
Wydawnictwo: Świat Książki
7 (4 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
1
6
0
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Der Götter-Schock
data wydania
ISBN
83-7129-168-X
liczba stron
212
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodał
Jeanpaul

W tej książce autor analizuje zarówno historyczne dokumenty, jak i świadectwa współczesnych, twierdzących, że zetknęli się z istotami pozaziemskimi. Dlaczego pewne szczegóły tych sprawozdań, których daty powstania dzieli kilka stuleci, wydają się tak uderzająco podobne? Czy rzeczywiście tajemnicze przekazy z czasów wyprawy Kolumba i pochodzące z ostatniego półwiecza relacje świadków, rzekomo...

W tej książce autor analizuje zarówno historyczne dokumenty, jak i świadectwa współczesnych, twierdzących, że zetknęli się z istotami pozaziemskimi. Dlaczego pewne szczegóły tych sprawozdań, których daty powstania dzieli kilka stuleci, wydają się tak uderzająco podobne? Czy rzeczywiście tajemnicze przekazy z czasów wyprawy Kolumba i pochodzące z ostatniego półwiecza relacje świadków, rzekomo porwanych przez "latające spodki", są opiniami "bliskich spotkań" z kosmicznymi przybyszami? Autor nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 1995

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2338
onika | 2015-11-30
Na półkach: Przeczytane, Inne
Przeczytana: listopad 2015

Jestem w szoku po przeczytaniu „Szoku po przybyciu Bogów”. Bynajmniej nie treść książki jest jego przyczyną. Raczej moja reakcja na pisaninę Ericha von Dänikena jest za ten szok odpowiedzialna. Ja nie wiem, co ten człowiek w sobie ma, ale gdybym stanęła z nim w twarzą w twarz, i gdyby on pokazał mi białą ścianę, mówiąc, że jest ona biała, ja z czystej przekory odpowiedziałabym, że nieprawda, ta ściana jest czarna. I z uporem obstawałabym przy tym twierdzeniu.

Tym razem zagorzały tropiciel śladów ingerencji kosmitów w rozwój gatunku ludzkiego w dość chaotyczny sposób próbuje wszystkich przekonać, że przybysze z innych planet odwiedzali Ziemię wielokrotnie i ludzkość nie chce uznać tego faktu, bo jest w szoku, że człowiek nie jest najdoskonalszym gatunkiem we wszechświecie. Co mnie najbardziej intryguje, to fakt, że pod wieloma stwierdzeniami i obserwacjami von Dänikena mogę się podpisać obiema rękami, a jednak w moim odczuciu całość wyznawanej przez niego ideologii sensu nie ma.

Myślę, że największy problem z kosmitami to to, że porywają nie tych ludziów, co trzeba. Jakim zagorzałym apostołem pozaziemskich cywilizacji mógłby być autor „Szoku po przybyciu bogów”, skoro bez osobistego kontaktu jego wiara jest tak ogromna. Iluż ludzi mógłby przygotować do kontaktu z „bogami”, którego na razie z powodu opóźnień cywilizacyjnych najwyraźniej godni nie jesteśmy. A tak, póki co, może robić tylko za nawiedzonego poszukiwacza prawdy, który fanatycznie obstaje przy swoich przekonaniach i ma równie zamknięty umysł na inne możliwości, jak „prawdziwi naukowcy”, których tak bardzo lubi wyśmiewać.

Ja nie twierdzę, że zapatrywania autora są z gruntu niewłaściwe. Uważam, że momentami ma wiele racji, a stwierdzenie, że każdy przejaw technologii, której człowiek nie rozumie, będzie przez niego uważany za magiczny, jest dla mnie genialne w swej prostocie. Również jego próba ponownej interpretacji przesłań zawartych w starożytnych tekstach i świeże spojrzenie na antyczne wizerunki bóstw są jak najbardziej potrzebne. Gdyby tylko inaczej te wszystkie sprawy sprzedawał. A może to kwestia mojej oporności na przyjmowanie prawd objawionych.

Myślę, że „Szok po przybyciu bogów” jest wart przeczytania. Autor wielokrotnie cytuje samego siebie, ale kilka ciekawostek znajdzie się w tej publikacji. Na uwagę zasługuje wyważony sposób, w jaki von Dänikena opisuje relacje ludzi, którzy doświadczyli spotkań IV stopnia z przybyszami z kosmosu i domniemane działania rządów, które chcą ślady takich kontaktów zatrzeć. Jest to specyficzna lektura. Nie jestem nią zachwycona, wiele interpretacji autora budzi mój sprzeciw, jednak nie mam póki co kontrargumentów. Ale szczerze mówiąc, wolę czytać o pomysłach Ericha von Dänikena niż słuchać, że dzieci z in vitro nie mają duszy. Według autora cała ludzkość jest z kosmicznego in vitro, więc kto wie, może jego publikacje dołączą do ksiąg zakazanych? To może lepiej brać i czytać, póki czas.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnie dziecko

Historia, którą opowiada nam Sebastian Fitzek brzmi kompletnie absurdalnie. Oto dziesięcioletni, śmiertelnie chory chłopiec zwraca się z prośbą o pomo...

zgłoś błąd zgłoś błąd