Urodzony w cieniu talibów

Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo: Albatros
7,34 (129 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
17
8
30
7
46
6
15
5
5
4
1
3
3
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Born Under A Million Shadows
data wydania
ISBN
978-83-7659-229-9
liczba stron
368
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Liliowa

Niezwykły, doceniony przez krytykę, debiut mieszkającej w Afganistanie brytyjskiej dziennikarki. „Urodzony w cieniu Talibów” to pełna refleksji opowieść o współczesnym Wschodzie widzianym oczyma jedenastoletniego, ciężko doświadczonego przez wojnę, chłopca.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,881,136...»

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Molly książek: 1765

Błękitne niebo nad Afganistanem

"Urodzony w cieniu talibów" został Fouad. I istotnie fakt ten kładł się na jego życiu cieniem, był przynoszącym bezkresne cierpienie jarzmem. Ojca praktycznie nie pamięta - zginął w bitwie jako bojownik o wolność; wcześniej zmarł, pogryziony przez psa, jeden z jego starszych braci. Drugi natomiast został zakatowany przez talibów, którzy wtargnęli do jego rodzinnego domu, grabiąc i przy okazji porywając siostrę Minę. Fouad został z matką sam. Przez jakiś czas mieszkali kątem u jego ciotki, jednak warunki życia graniczyły tam ze skrajną nędzą, a to rodziło frustrację i wieczne kłótnie. Gdy tylko nadarzyła się okazja przeprowadzili się więc do cudzoziemców - matka pracowała tam jako pomoc domowa. Tak chłopiec poznał Georgie, Jamesa i May.

Powieść jest efektem trzyletniego pobytu autorki w Kabulu, gdzie była ona redaktorem naczelnym lokalnej gazety finansowanej przez NATO. Afganistan uwiódł Busfield i rozkochał w sobie wielką i głęboką miłością - to się w tej prozie czuje. Czuć zachwyt pięknem afgańskich krajobrazów, błękitem tamtego nieba, czuć głębokie współczucie dla jego obywateli wypływające z wielkiej sympatii, jaką ich obdarzyła. Takie oto, będące potwierdzeniem swych uczuć słowa, wkłada w usta swego dziecięcego bohatera:
  "(...) się przekonałem, że poza sporami polityków, poza zamachowcami samobójcami i ich morderstwami, poza żołnierzami i ich bronią ludzie są dobrzy. Że Afgańczycy są dobrzy."*
Autorka opisując sceny walk, zamachów, przywołując krwawe jatki...

"Urodzony w cieniu talibów" został Fouad. I istotnie fakt ten kładł się na jego życiu cieniem, był przynoszącym bezkresne cierpienie jarzmem. Ojca praktycznie nie pamięta - zginął w bitwie jako bojownik o wolność; wcześniej zmarł, pogryziony przez psa, jeden z jego starszych braci. Drugi natomiast został zakatowany przez talibów, którzy wtargnęli do jego rodzinnego domu, grabiąc i przy okazji porywając siostrę Minę. Fouad został z matką sam. Przez jakiś czas mieszkali kątem u jego ciotki, jednak warunki życia graniczyły tam ze skrajną nędzą, a to rodziło frustrację i wieczne kłótnie. Gdy tylko nadarzyła się okazja przeprowadzili się więc do cudzoziemców - matka pracowała tam jako pomoc domowa. Tak chłopiec poznał Georgie, Jamesa i May.

Powieść jest efektem trzyletniego pobytu autorki w Kabulu, gdzie była ona redaktorem naczelnym lokalnej gazety finansowanej przez NATO. Afganistan uwiódł Busfield i rozkochał w sobie wielką i głęboką miłością - to się w tej prozie czuje. Czuć zachwyt pięknem afgańskich krajobrazów, błękitem tamtego nieba, czuć głębokie współczucie dla jego obywateli wypływające z wielkiej sympatii, jaką ich obdarzyła. Takie oto, będące potwierdzeniem swych uczuć słowa, wkłada w usta swego dziecięcego bohatera:
  "(...) się przekonałem, że poza sporami polityków, poza zamachowcami samobójcami i ich morderstwami, poza żołnierzami i ich bronią ludzie są dobrzy. Że Afgańczycy są dobrzy."*
Autorka opisując sceny walk, zamachów, przywołując krwawe jatki urządzane przez bezwzględnych talibów ani na chwilę nie zapomina o uświadomieniu czytelnikowi jak bardzo wydarzenia te kontrastują z urokiem tego egzotycznego zakątka świata; jak bezlitośnie burzą jego odwieczny, majestatyczny czar.
    "A Wasz kraj już od samego początku wydawał mi się zachwycający: niesamowita sceneria, te cudowne wezwania do modłów, które budziły mnie codziennie o piątej rano; ludzie, którzy mimo tak ciężkiego życia potrafili zachować ducha. Pewnego dnia pojechałam odwiedzić obóz dla uchodźców, żeby porozmawiać z nimi o nadchodzących wyborach. Ci ludzie byli tak przerażająco biedni, że zbierali nawóz zwierzęcy, żeby mieć czym palić w zimie, a jednak kiedy się pojawiliśmy, natychmiast poczęstowali nas herbatą i jakimiś resztkami chleba, które im zostały, bo byliśmy gośćmi."**

Busfield wskazuje również na zjawiska, za przyczyną których Afganistan pogrąża się coraz bardziej w biedzie i kryzysie. Wskazuje rozwiązania, możliwości. Zamieszcza w swej powieści krytykę praktyki uprawy maku, który uzależnia chłopów afgańskich, prowadząc ich gospodarstwa do ruiny i skazując rodziny na nędzę; proponuje rozwój gospodarki opartej na pozyskiwaniu kaszmiru, co mogłoby przynieść ubogim wieśniakom znaczne dochody. Podkreśla w końcu potrzebę edukacji jako broni przeciwko talibom, którzy swą uzurpatorską politykę motywują rzekomymi naukami płynącymi ze studiów nad Koranem.

Innowacyjne jest w powieści ukazanie potencjalnego spojrzenia młodego Afgańczyka na cywilizację i kulturę zachodu. Takiego ujęcia tematu jeszcze w powieściach tego typu nie spotkałam. Busfield natomiast wkłada w usta Fouada monologi pełne zdziwienia i całkiem uzasadnionego niezrozumienia. Zachód jawi mu się jako kraina całkowitej rozwiązłości, braku kręgosłupa moralnego i bezdennego ateizmu; że o drastycznym prymacie przywiązania do materializmu nad duchowością już nie wspomnę. Przezabawne, ale ukrywające głębokie treści pod płaszczykiem humoru, są dociekania Fouada, dotyczące istoty świętowania urodzin Jezusa (Bożego Narodzenia), kiedy widzi upijającego się do nieprzytomności Jamesa, czy rozważania nad orientacją seksualną May, dowiedziawszy się, iż planuje poślubienie kobiety.

Autorka zamieszcza w swej opowieści liczne opisy rytuałów i obyczajów, które budują nastrój, wzbogacają fabułę, przenoszą nas wprost na kolorową i tonącą w słonecznym blasku, zakurzoną ulicę Kabulu. Bo czy wiedzieliście, że afgańska panna młoda musi udawać smutek w dniu swego wesela, by oddać tym hołd rodzinie, którą opuszcza? Czy słyszeliście jak Afgańczycy obchodzą Święto Ofiar na pamiątkę ofiary Ibrahima w postaci syna? Ja o tym dowiedziałam się dopiero podczas lektury.

Osobna, a dość rozbudowana i obfita w przykłady i ilustrujące je historię jest kwestia pozycji kobiety w Afganistanie. Że w kulturach muzułmańskich płeć piękna plasuje się na pozycji mocno upodrzędnionej w stosunku do mężczyzn - to fakty powszechnie znane. Ale Busfield serwuje czytelnikom epizod dotyczący kobiety, której policja obyczajowa obcięła palce, bo ta pomalowała paznokcie. U Busfield wyznanie miłości, jakie wyszeptał do Georgie roznamiętniony Chaled (Afgańczyk) brzmiało, parafrazując: jesteś miłością mego życia; jeśli mnie porzucisz, to Cię zabiję. Tu ojciec sprzedaje córkę za narkotyki, tu talibowie bezkarnie porywają młode dziewczyny i sprzedają je do pracy jako służące.

W Afganistanie żyje się ciężko - śmierć panoszy się tam i sprawuje niepodzielną władzę, a w swej służbie ma zamachy, uzależnienia, choroby (jak choćby cholera), nędzę czy ataki talibów. Ale jednak jego piękno i majestat przebija się przez te ponure cegły tworzące mur odgradzający czytelnika od słońca jego świetności. Ludzie jednak są tam odporni na kaprysy losu, który ich nie oszczędza, zdają się być pogodzeni z przeznaczeniem, gotowi przyjmować wszystko bez słowa sprzeciwu bogaci w głębokie życiowe doświadczenie:
"Każde z nas dostało swoją porcję cierpienia. (...) Ostatecznie żyjemy w Afganistanie."***

"Urodzony w cieniu talibów" to sentymentalny portret tego prastarego i posiadającego wielowiekowe tradycje i przebogatą kulturę państwa. To historia zakazanej miłości angielki do przystojnego afgańskiego łamacza niewieścich serc, to obrazy dzielnic skrajnej nędzy skontrastowane z przepychem posiadłości bossów mafii, to opowieść o cierpieniu i pochwale życia wypływającej ze świadomości jego ulotności. To Afganistan, który ma duszę dziecka, doświadczenie wiekowego starca i radość życia właściwą nieposkromionej młodości.

Marzena Molenda

*s. 265. 
**s. 167. 
***s. 59.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (27)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 612
Agi | 2018-03-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 marca 2018

Temat aktualny, ciezki, ale przedstawiony tu z doza humoru.

książek: 1054
iwt27 | 2017-10-23
Przeczytana: 2017 rok

Ostatnio mocno chwytliwy temat to życie w Afganistanie. A jeszcze jak są Talibowie w tle...
Szkoda czasu, kolejne czytadło.

książek: 11056
joan-na | 2017-07-28
Przeczytana: 28 lipca 2017

Dodatkowa gwiazdka za inną perspektywę Afganistanu.

książek: 47
bigasta | 2017-03-17
Na półkach: Przeczytane

Bardzo dobra książka, która przybliża nas do innego życia. Pokazuje, jak całkiem niedaleko od nas może zupełnie inaczej wyglądać dzieciństwo. Bardzo polecam!

książek: 145
Dawid | 2017-03-11
Na półkach: Przeczytane, Afganistan

Życie we współczesnym Afganistanie widziane oczyma jedenastoletniego chłopca. W kraju gdzie panuję olbrzymia bieda, nasz młody bohater nie może cieszyć sie klasycznym dzieciństwem, musi szybciej dorosnąć niż jego rówieśnicy na Zachodzie. To historia jednego chłopca, mieszkającego w Kabulu, ale tak naprawdę pokazuje los( okrutny) milionów innych dzieci, urodzonych w tym wciąż nękanym przez kolejne wojny kraju.

książek: 59
RepublicanSt | 2016-03-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Konflikty zbrojne,świat dorosłych, nierozwiązane zagadki codzienności widziane oczyma jedenastoletniego chłopca.Na pewno warto przeczytać.

książek: 433
Inez | 2015-02-17
Na półkach: Przeczytane

Świetna książka z humorem i dystansem mówi o rzeczach trudnych i niełatwych. Afganistan w trochę innym swietle niż zwykle widziany oczami 11-latka. Polecam można i pośmiać się i uronic łezkę:)

książek: 421
Lamika | 2015-01-16
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 06 listopada 2014

Autorce udało się przekazać pozytywny obraz mieszkańców Afganistanu, co było jej zamiarem. Natomiast nie udało się zrobić tego w interesujący sposób. Uczynienie narratorem 10-letnego chłopca, który raz jawi się jako "mały cwaniaczek o złotym serduszku", a raz jako "dzikusek-prostaczek" nie było dobrym zabiegiem. Historia miłosna, która jest główną kanwą książki, w założeniu pełna dramatyzmu, jest nudna i płaska. Dobrnęłam do końca, ale z trudem .

książek: 303
Aneta K | 2014-11-04
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 04 listopada 2014

Kolejna cudowna opowieść o pięknym kraju i wspaniałych ludziach. Tak jak Hosseini, autorka pozwala nam spojrzeć na Afganistan z innej perspektywy, gdzie wojna nie jest tematem numer jeden. Tym numerem jeden jest tu chłopiec balansujący pomiędzy biednymi ulicami Kabulu, a dostatnim życiem, niezwykle bystry i inteligentny. Busfield dzięki opisom życia Afgańczyków, ich rytuałów pozwala czytelnikowi przenieść się z wygodnej kanapy w ten pełen niebezpieczeństw, lecz też niezwykle fascynujący świat.

książek: 55
marta | 2014-10-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

bardzo fajnie się czyta, szkoda tylko że tak szybko lecą strony i koniec pozostawia lekki niedosyt ale polecam :)

zobacz kolejne z 17 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd