pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Dziewczyny, których pożądał
Agent FBI Pender od jedenastu lat zmaga się ze swoim Nemezis – bezowocnie prowadzonym dochodzeniem w sprawie serii morderstw. Od jedenastu lat patrzy bezsilnie na kolejne zabójstwa, od jedenastu lat p...
Agent FBI Pender od jedenastu lat zmaga się ze swoim Nemezis – bezowocnie prowadzonym dochodzeniem w sprawie serii morderstw. Od jedenastu lat patrzy bezsilnie na kolejne zabójstwa, od jedenastu lat prześladują go wspomnienia miejsc zbrodni i ciał ofiar, które łączy jedynie kolor włosów – truskawkowy blond. Przez jedenaście lat bestia w ludzkim ciele pozostaje nieuchwytna, kontynuując swoje dzieło.
Do czasu...
W wyniku rutynowej kontroli drogówki zatrzymany zostaje Ulysses Christopher Maxwell. Lub coś, co się za niego podaje.
W podróży towarzyszą mu jedynie rozpłatane niedawno zwłoki młodej kobiety o włosach w ukochanym przez mordercę kolorze. Według dr Irene Cogan, biegłego psychiatry sądowego, aresztowany cierpi na zaburzenie dysocjacyjne osobowości. Max, Christopher, Kinch, Lyssy, Alicia – wszyscy oni zamieszkują mózg Ulyssesa, nawzajem o sobie nie wiedząc, zmieniając jego świadomość niczym karty w kolejnym rozdaniu upiornego pokera. Przynajmniej jedno z nich jest odpowiedzialne za jego zbrodnie. Irene staje się zakładniczką dewianta, kiedy dokonuje on spektakularnej ucieczki z policyjnego aresztu. Usiłując odwlec nieuniknione, godzi się na skomplikowaną i perwersyjną grę o życie ze zmieniającymi się osobowościami szaleńca. Tymczasem agent Pender rozpoczyna wyścig z czasem, by ją odnaleźć i zakończyć koszmar trawiący jego życie od lat.
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Replika, 2011
źródło okładki: http://www.replika.eu/zapowiedzi.php?wyd=1&id3=301&k=
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
134
-
438
Opinie czytelników
O autorze książki „Dziewczyny, których pożądał” Jonathanie Nasaw do tej pory nie słyszałam. Nic dziwnego, ponieważ jest to debiut literacki. Mimo, że nie wiedziałam czego się spodziewać, to opis z tyłu okładki zaintrygował mnie na tyle, że nie mogłam się powstrzymać. Musiałam zajrzeć do środka i tak właśnie przepadłam na ponad trzy godziny. Ekscytujące godziny:)
Pender, to agent FBI, który od kilkunastu lat bezskutecznie próbujący pojmać niebezpiecznego psychopatę, który jest sprawcą brutalnych morderstw. Za każdym razem ofiarą pada młoda kobieta z włosami koloru „truskawkowy blond”. Tymczasem w Montrealu podczas zdawać by się mogło zwyczajnej kontroli samochodowej zatrzymany zostaje Ulysses Maxwell, który wiezie przy okazji rozpłatane ciało kobiety. O dziwo kolor włosów denatki pasuje do schematu mordercy poszukiwanego przez Pendera. Policjanta dokonując zatrzymania sama niemal nie straciła życia, ale mężczyzna trafia do więzienia. Psychiatra sadowy Irene Cogan, stwierdza u niego dysocjacyjne zaburzenie, polegające na współwystępowaniu kilku, jak się okazało pięciu, różnych osobowości w jednym umyśle. Tymczasem psychopata podczas pobytu u niego agenta FBI ucieka porywając panią psychiatrę. Rozpoczyna się pełen napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji wyścig, w którym stawką jest życie Irene i kolejnych potencjalnych ofiar.
Książka zdecydowanie przypadła mi do gustu. Zwłaszcza wątki psychiatryczne i zagłębianie się w mroczne zakamarki chorego umysłu, było ekscytujące i przerażające zarazem. Konstrukcja tego thrillera była bardzo spójna i trzymała w napięciu cały czas. Będziemy mogli obserwować to co się dzieje z punktu widzenia mordercy, agenta FBI jak i ofiary. Taki zabieg zdecydowanie wzmocnił odczuwane przeze mnie emocje i spotęgował efekt jaki wywarła książka. Sporo było tu również okrutnych scen, przez co miejscami musiałam chwilkę odsapnąć.
„Dziewczyny, których pożądał” to mocny thriller, który z pewnością zadowoli wszystkich zainteresowanych tematyką psychologiczną, lubiących skomplikowane wędrówki do pokręconego umysłu mordercy czy pełną akcji fabułę. Polecam!!!
Moja ocena: 5/6
Osobowość wielokrotna to najbardziej skrajna postać schorzenia określanego w terminologii psychiatrycznej mianem dysocjacyjnego zaburzenia osobowości. Wytworzenie jednego lub kilku alter ego jest najczęściej skutkiem przemocy fizycznej, psychicznej bądź seksualnej doświadczanej w okresie dzieciństwa i sposobem na radzenie sobie z doznawaną traumą.
Trzeba przyznać, że ten rodzaj choroby psychicznej to wyjątkowo fascynujący temat dający szerokie pole do popisu wyobraźni autora. Efekt, jaki osiągnął Jonathan Nasaw, przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia przesuwając znacząco nie tylko mój próg tolerancji makabry, lecz także oczekiwania co do kompozycji thrillera jako rodzaju prozy. Fascynacja przemieszana z grozą - oto czego możecie doświadczyć w najczystszym wydaniu sięgając po tę książkę.
Podczas rutynowej kontroli drogowej zostaje zatrzymany niejaki Ulysses Christopher Maxwell. W samochodzie obok niego na siedzeniu pasażera znaleziono zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Kolor jej włosów - truskawkowy blond - nie wzbudza podejrzeń u policjantów, jednak w głowie agenta FBI E.L. Pendera odzywa się ostrzegawczy dzwonek i przeświadczenie, że oto, po jedenastu latach bezproduktywnego śledztwa, wpadł wreszcie na świeży i bardzo obiecujący trop seryjnego mordercy, którego obsesją są kobiety o włosach w tym właśnie odcieniu.
Maxwell zostaje aresztowany i poddany badaniom psychiatrycznym. Przeprowadza je doktor Irene Cogan, specjalistka od zaburzeń dysocjacyjnych, która ma stwierdzić, czy więzień jest w stanie odpowiadać za swoje czyny. Nieoczekiwanie w chłodny profesjonalizm lekarki wkrada się fascynacja pacjentem, która niepostrzeżenie zaczyna tracić swój czysto zawodowy charakter. Dr Cogan uświadamia sobie, że Max cierpi na nietypową formę dysocjacyjnego zaburzenia osobowości; umysł mężczyzny znanemu światu jako Ulysses Christopher Maxwell jest siedliskiem co najmniej kilku różnych osobowości. Max to socjopata i sadysta, który próbuje przejąć kontrolę nad pozostałymi alter ego - do osiągnięcia celu potrzebuje terapii, do przeprowadzenia której zmusza Irene.
Christopher to wrażliwy i romantyczny uwodziciel; Mosze jest pamięcią systemu, sawantem i autystykiem; Alicea i Lyssy to małe dzieci molestowane przez swoich rodziców, zaś Kinch jest zwyrodniałym psychopatycznym mordercą.
Każde z alter ego skrywa swoje mroczne sekrety, które próbuje zgłębić dr Cogan. Nieopatrznie daje się ona wciągnąć w chorą i śmiertelnie niebezpieczną grę, której stawką jest życie nie tylko jej własne, ale też innych truskawkowych blondynek. Jedynie agent Pender jest w stanie powstrzymać Maxa, choć FBI robi wszystko, by utrudnić swemu niewygodnemu i sprawiającemu kłopoty pracownikowi śledztwo.
"Dziewczyny, których pożądał" to książka, która wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że emocje będą aż tak intensywne. To jeden z najlepiej skonstruowanych thrillerów, jakie czytałam, głównie dzięki mieszance psychologii i sensacji w idealnie wyważonych proporcjach i maksymalnym stężeniu. Fabuła jest spójna i konkretna, nie zawiera żadnych zbędnych elementów ani też nie rozwleka niepotrzebnie akcji; cała jej struktura jest logiczna, celowa i zasadna, a przy tym ekscytująca do granic obłędu. W thrillerach najbardziej sobie cenię motywy psychologiczne, zaś Nasaw rozbudował je w tak imponujący sposób, z jakim nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Zaburzenie psychiczne głównego bohatera jest frapujące samo w sobie, jednak dopiero potraktowane z odpowiednim profesjonalizmem, a zarazem kreatywnie, z rozmachem i wyobraźnią staje się pasjonujące ponad miarę. Ogromny plus należy się autorowi za tyleż rzetelne i wyczerpujące, co czytelne wyjaśnienie zawiłej terminologii medycznej, wybitnie intrygujący opis sesji terapeutycznej, dogłębną i wiarygodną analizę bohaterów oraz trzymającą w napięciu, nieprzewidywalną grę psychologiczną rozgrywającą się pomiędzy nimi. Autor w pełni wykorzystał możliwości, jakie daje podjęcie tematyki choroby psychicznej tworząc skomplikowaną i zaskakującą licznymi zwrotami akcji fabułę. Podczas lektury czytelnik nieustannie zadaje sobie pytania dotyczące chociażby różnic pomiędzy dobrem i złem a zdrowiem i chorobą psychiczną, a wraz z zagłębianiem się w mroczne zakamarki psychiki bohatera rodzi się pomieszana z przerażeniem fascynacja fenomenalnymi możliwościami, ale i pułapkami ludzkiego umysłu.
Kolejnym atutem powieści jest idealne komponowanie się wątku psychologicznego z kryminalno - sensacyjnym; wzajemnie się przenikają, uzupełniają i potęgują swoją wymowę. Mamy tu do czynienia z dość nietypową i oryginalną konstrukcją fabuły: zabójcę znamy już od pierwszej strony, co wcale nie oznacza jednak, że książka kończy się, zanim na dobre się zaczęła. Dalej jest tylko ciekawiej, mroczniej i bardziej emocjonująco - aż do spektakularnego finału, który wcale nie przynosi czytelnikowi wyczekiwanego wytchnienia, lecz tylko podkręca jego niepokój. Coś fantastycznego!
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: zwykle czytając powieści sensacyjne i mając na uwadze prowadzone śledztwo nie mamy wątpliwości, że przyniesie ono pożądany skutek. Tu jest zupełnie inaczej - po raz pierwszy nabrałam przeświadczenia, że nieszczęsny agent Pender kręci się w kółko idąc fałszywymi i nieistotnymi tropami, że ostateczna walka odbędzie się bez jego udziału, że epizody z jego udziałem mają za zadanie spowolnić tempo akcji. Nic bardziej mylnego - jeszcze żadnemu pisarzowi nie udało się tak dalece wpuścić mnie w maliny! A myślałam, że przez lata czytania kryminałów znam już wszystkie sztuczki i tricki mające wywołać element zaskoczenia. W tym przypadku zaskoczenie było totalne - niepowtarzalne przeżycie!
Gorąco polecam książkę Jonathana Nasawa miłośnikom gatunku - czeka Was naprawdę niezapomniana przygoda, bardziej intensywna i wyrazista niż wszystko, czego do tej pory doświadczyliście na kartach tego typu lektury. Wrażenia są głębokie, dotkliwe i nasycone; to naprawdę mocna proza fundująca dziką jazdę bez trzymanki.
Pierwsza książka, podczas czytania której towarzyszyło mi tak wielkie napięcie i strach.
Genialny debiut, aż trudno uwierzyć, że tę książkę napisał początkujący pisarz...
Od pierwszych stron do ostatniego zdania trzyma w napięciu, jest interesująca, nie można się od niej oderwać.
Max, Christopher, Ish, Kinch, Lyssy, Ulysses, Alicea, Lee, Peter i in. to główny bohater utworu. Tak, jeden główny bohater cierpiący na dysocjacyjne zaburzenia osobowości. W ciele jednego chłopaka znajduje się kilkunastu ludzi, którzy mają wyznaczone swoje zadania, każdy specjalizuje się w czymś innym, jeden z nich na przykład ma fenomenalną pamięć, drugi jest kilkuletnim dzieckiem a trzeci psychopatycznym mordercą. Tylko kto jest kim? I czy te wszystkie postaci da się poskładać w jedną? Terapię usiłuje przeprowadzić dr Irene Cogan, kobieta z wielką ambicją. Staje ona przed szansą wielkiego zawodowego sukcesu. Jednak zamiast błyszczeć na medycznym niebie, kobieta popada w coraz większą ciemność - zostaje zakładniczką Maxa. Śledztwo w sprawie zaginięć kobiet (wszystkie są "truskawkowymi blondynkami), o których zamordowanie oskarżony jest Max prowadzi inspektor Pender, mężczyzna tuż przed emeryturą, odważny, który poświęcił całego siebie swojej pracy. Pender, Cogan i Max - ta trójka (biorąc pod uwagę, że Max to jedna osoba) bohaterów będzie podążać swoimi drogami, by w finale przeżyć wspólną "przygodę".
Książka niezwykła, na pewno na długo zapadająca w pamięć. Świetnie napisana, chyba najlepszy thriller, jaki dotąd czytałam, wywołuje niesamowicie silne emocje w czytelniku. Poza tym dużym plusem jest tu subtelność autora. W delikatny sposób, jakby mimochodem wyjaśnia zawiłe terminy medyczne, dając czytającemu poczucie, że oto dowiadujemy się czegoś nowego, poszerzamy swoją zakres swojej wiedzy i lepiej rozumiemy bohatera, nie ma tu wrażenia, że Nasaw "popisuje się" swoją wiedzą medyczną. Wspaniała więź czytelnik-autor. Jestem zachwycona. Jeszcze!
http://dajprzeczytac.blogspot.com/
Do tej pory jako największe zniesmaczenie zwyrodniałą wyobraźnią autora wspominam "Ptasznika" Mo Hayder. A tu proszę "Dziewczyny, których..." wysuwa się na prowadzenie. Tematyka psychopatycznych morderców nie jest dla mnie dziewiczą krainą, od czasu do czasu szalenie lubię sobie zgłębić wynaturzenia ludzkiej psychiki, a mimo to Nasaw zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Trup ściele się baaardzo gęsto, a piekielny morderca jest przypadkiem absolutnie abstrakcyjnym - niemożliwym do zdefiniowania przez historię kryminalistyki i medycyny indywiduum, które okazuje się wcale nie być najgorszym zwyrodnialcem pośród bohaterów powieści... Dla mnie to nie była książka przynosząca katharsis, ale Literatura Ryjąca Mózg. Doczytałam, ale z trwogą o swe wątłe zdrowie psychiczne.
Przepis na dobry thriller
Jak napisać dobry thriller? To pytanie z pewnością zadawało sobie i wciąż zadaje wiele osób z tego typu pisarskimi ambicjami. Sprawa tylko pozornie wydaje
się łatwa, bo nie jest sztuką nafaszerować książkę zwłokami, strzelaninami czy pościgami. Sztuką jest natomiast stworzyć powieść naprawdę trzymającą w
napięciu, przerażającą i fascynującą za razem.
Przede wszystkim przynajmniej połowę sukcesu stanowi dobór odpowiednich bohaterów. W tej powieści mamy ich całe mnóstwo, sęk tylko w tym, że większość z
nich zamieszkuje jedno ciało. Tak tak, to nie jest horror ani opowieść fantasy, to po prostu choroba zwana dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości. Początkowo
poznajemy jedynie osobowość dominującą imieniem Max. Jest to człowiek przebiegły, cyniczny i niezwykle inteligentny. Świetnie zna się na psychologii i
własnej chorobie. Jego problem tkwi w tym, że właśnie został zatrzymany, gdy jechał samochodem ze „świeżo wypatroszoną kobietą” na siedzeniu obok. Jakby
tego było mało, przy okazji zmasakrował zatrzymującą go policjantkę, potem też jednego ze współwięźniów. Poza Maxem, ciało o całkiem sympatycznej twarzy,
z niesfornym loczkiem opadającym na czoło, zamieszkuje jeszcze szereg innych osobowości. Mamy tu przerażone i molestowane przez rodziców dziecko imieniem
Lyssy, skrzywdzoną przez mężczyzn Aliceę, wrażliwego i romantycznego Christophera, Niewidomego Petera, Mosze, który składa się tak naprawdę jedynie ze
świetnej pamięci czy Kincha, zwyrodnialca, karmiącego się okrucieństwem i ludzkim cierpieniem. Wszystkich ich poznaje Irene Cogan, Atrakcyjna pani psychiatra,
specjalistka od zaburzeń dysocjacyjnych, która ma zbadać więźnia i orzec, czy jest on w stanie odpowiadać za swoje czyny. Z niewiadomych względów odczuwa
ona pewną fascynację tym człowiekiem, nie tylko czysto zawodową. Jest on o tyle nietypowym przypadkiem, że zdaje się w dużym stopniu panować nad swymi
osobowościami, a właściwie panowanie to przysługuje Maxowi. Potrafi on przywoływać kolejne osoby, potrafi też jednak strącać je w niebyt, straszyć i wykorzystywać.
Zupełnie tak, jakby w tym jednym człowieku naprawdę żył tabun ludzi. Jednocześnie jednak czasami musi im pozwalać na aktywność, dać im to, czego pragną.
W międzyczasie poznajemy E.L. Pendera, najgorzej ubranego agenta FBI. Od lat zajmuje się on sprawą tajemniczych zaginięć kobiet, których wspólną cechą jest
kolor włosów określany jako truskawkowy blond. Robi to nierzadko wbrew swoim przełożonym, tym bardziej, że Kobieta, którą znaleziono wraz z Maxem również
miała włosy w tym kolorze.
Co do zasady zawsze wolałam kryminały od typowych książek sensacyjnych. Wolałam zagadkę, poszukiwanie zabójcy, czytanie między wierszami. Tu morderca jest
od początku znany, no chyba, że chcemy się zagłębiać w kwestię, która z osób zamieszkujących ciało Ulissesa Christophera Maxwella juniora tak naprawdę
to uczyniła. Wydawać by się też mogło, że zatrzymanie Maxa i umieszczenie go w więzieniu stanowi marny początek książki, bo przecież całą sprawę właściwie
kończy. Nic jednak bardziej mylnego. Będzie tu bowiem spektakularna ucieczka, będzie porwanie pani psychiatry, nawiasem mówiąc również truskawkowej blondynki,
choć aktualnie ufarbowanej, będzie rozpaczliwe poszukiwanie Maxa niczym igły w stogu siana, śledzenie jego przeszłości, wreszcie elementy wymuszonej terapii
tego chorego człowieka, jakiej Irene się podejmie. Będzie też wiele okrucieństwa, okrutne historie z przeszłości i te rozgrywające się aktualnie.
Co się tak naprawdę dzieje z porywanymi truskawkowymi blondynkami? Czy którąkolwiek z nich można jeszcze uratować? Dlaczego Max upodobał sobie kobiety właśnie
o tym kolorze włosów? Te pytania zadaje sobie łysy, zwalisty agent Pender. Za tym wszystkim kryje się bolesna historia, kryje się kobieta z zasłoniętą
twarzą, kryje się tragedia skrzywdzonego dziecka i chorego umysłu.
Zastanawiam się, czy choroba, na jaką cierpi Max jest w ogóle możliwa w takim kształcie. Czy chory może tak dobrze panować nad swoimi osobowościami? Wydaje
mi się to mocno wątpliwe, ale ja nie jestem psychologiem. W książce znajdziemy natomiast całkiem sporo psychologicznych mądrości, które sprawiają wrażenie
profesjonalnych. Sama Irene, specjalistka w dziedzinie twierdzi jednak, że Max jest przypadkiem bardzo dziwnym. Niezależnie jednak od wszystkiego, taka
konstrukcja psychiczna bohatera daje niemal nieograniczone możliwości skonstruowania fabuły, skomplikowania jej, poprowadzenia zakosami i opłotkami. A
przecież o to właśnie chodzi w dobrym thrillerze, żeby autor nie prowadził czytelnika na skróty.
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się pod tym tytułem znaleźć tak dobrej książki. Nie spodziewałam się takiego napięcia, takich zwrotów akcji, nie spodziewałam
się bohatera przerażającego i fascynującego za razem. Na podstawie tej powieści mogę ułożyć przepis na dobry thriller. Trzeba po prostu wykreować najpierw
przebiegłego, niezwykle inteligentnego, intrygującego i okrutnego bohatera. Następnie znaleźć mu ofiarę, do której, zanim się nią stanie, czytelnik nieco
się przywiąże, ofiarę, która nie zgodzi się tak łatwo na wszystkie warunki, i podejmie walkę. Do tego jeszcze przydatny jest budzący sympatię policjant,
najlepiej skłócony z przełożonymi, o nieudanym życiu osobistym, no i tajemnicza kobieta, uosobienie zła, podłości i nieszczęścia. Mamy już podstawowe składniki.
Teraz trzeba dodać do nich świetną narrację, interesujący styl, dużą dozę okrucieństwa, bolesną historię z przeszłości i oczywiście sporą dawkę fantazji.
Przyprawmy to wszystko rosnącym wciąż napięciem i psychologiczną analizą tak niepojętego człowieka, dołóżmy niemałą ilość zwłok, a gwarantowane są wypieki
na twarzy, kłopoty z koncentracją, nim się książkę doczyta do końca. Możliwy efekt to też nocne koszmary, a przynajmniej mnie się jednej nocy coś takiego
zdarzyło. Jeżeli wpada mi w ręce książka, która więzi mnie w swoim świecie niczym Max panią doktor Cogan, książka, która mnie osacza i nie pozwala ani
na chwilę wrócić do rzeczywistości, zaprząta myśli i nie daje spać, to czego mogłabym chcieć więcej? W takiej powieści nawet, jeśli znajdują się pewne
niedociągnięcia, to czytelnik ich zwyczajnie nie zauważa, pochłonięty bez reszty wartką akcją. Gorąco polecam wszystkim wielbicielom gatunku, nie zawiedziecie
się. Odradzam jedynie osobom bardzo wrażliwym, bo pewna odporność na drastyczne sceny jest tu jednak niezbędna.
Osobowość wielokrotna to najbardziej skrajna forma dysocjacji. Jednostka może wytworzyć dwie lub więcej odrębne osobowości, które istnieją równolegle, ale nie mają do siebie dostępu, bez zgody tak zwanego "gospodarza". Do wytworzenia wielu alter ego dochodzi wskutek przemocy seksualnej, fizycznej i emocjonalnej, której poddawane są dzieci nawet w okresie niemowlęcym. Ofiara nie może się bronić, więc tworzy w umyśle osobowości wielorakie, próbując poradzić sobie z traumą, jaką przeżywa.
Czytając thriller Jonathana Nasawa, pt.:"Dziewczyny, których pożądał", możemy dowiedzieć się wiele na temat tej choroby psychicznej, na którą choruje jeden z głównych bohaterów powieści. Ulysses, Max, Kinch, Lyssy, Alicea, Mosze, Peter. Kim są? Do czego są zdolni? Co przeżyli w dzieciństwie? Czy wiedzą o sobie nawzajem?
Te wszystkie postaci zamieszkują umysł Ulyssesa, mężczyzny, który jest jednym z najbardziej poszukiwanych psychopatycznych zabójców w USA. Gdy podczas rutynowej kontroli drogowej zostaje zatrzymany niewinnie wyglądający przystojniak, obok niego znaleziona zostaje dziewczyna o kolorze włosów, zwanym "truskawkowym blondem". Dziewczyna jest niemal rozpłatana wpół, a siedzący za kierownicą mężczyzna atakuje również policjantkę, która zatrzymała samochód. Rozpoczyna się gra, w której zabójca od początku jest na wygranej pozycji, bo przecież nie jest sam, ma świetnych pomocników, których wyszkolił i których kontroluje. W tym także i głównego właściciela osobowości. Morderca zostaje zamknięty w areszcie, o jego zdiagnozowanie zostaje poproszona psycholog Irene Cogan i na początku nikt nie łączy osoby dziwnego mężczyzny z serią zaginięć i zabójstw "truskawkowych" blondynek. Gdy wpada na to agent FBI, E.L. Pender, jest już za późno.
Max, który okazuje się być "gospodarzem" osobowości, bierze sprawy w swoje ręce, zostawiając po sobie pasmo zakrwawionych ofiar, ucieka z aresztu. Doktor Irene staje się jego zakładniczką i to co najmniej z dwóch powodów. Jest psychiatrą, specjalizującą się w zaburzeniach dysocjacyjnych, ale także piękną kobietą, której naturalny kolor włosów, to... truskawkowy blond.
Rozpoczyna się walka z czasem, agent Pender chyba jako jedyny idzie właściwym tropem, a Irene zostaje zamknięta w ponurej posiadłości Maxa, w której znajduje się ktoś jeszcze. Biorąc pod uwagę, że niektóre z osobowości Maxa to książkowe okazy socjopatów, pani psycholog znajduje się w prawdziwej jaskini zła.
Zło. Właśnie ono jest wszędzie. Wychodzi z kartek tego thrillera, rysując przed czytającym okrutne obrazy, które czasami są nie do zniesienia. Bo do czego może doprowadzić okrucieństwo, którego ofiarą pada niewinny chłopiec? Co może zrobić ludzki umysł, aby przetrwać i radzić sobie z potwornościami, które stają się niemal codziennością? Czy naprawdę zło może tkwić w człowieku od urodzenia, czy może działanie innych ludzi powoduje, że rozrasta się w umyśle, zabijając na zawsze człowieczeństwo?
Pytań, które nasuwają się po lekturze tej przerażającej książki, jest wiele. Powiem szczerze, że to naprawdę mocny tekst i to dla ludzi o silnych nerwach, radzących sobie z okrutnymi obrazami. Dla pasjonatów thrillerów, w których akcja połączona jest z tajemnicą i mocnym podłożem psychologicznym "Dziewczyny, których pożądał" mogą stanowić niezłą gratkę. Polecam, dla "widzów dorosłych i o mocnych nerwach".
" - Wiesz, co powiedziała Paula Ann przed śmiercią?
(...) - Nie, nie wiem.
- Powiedziała "Och". Tylko tyle. Och. Żałosne co? Właśnie "och", spośród tych wszystkich rzeczy, które mogła powiedzieć.
- Zapewne była w szoku.
- Cóż, na Boga, czyż możesz mieć jej to za złe?"
http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/07/jonathan-nasaw-dziewczyny-ktorych.html
Śmiało mogę powiedzieć, że książka ,,Dziewczyny których pożądał'', to naprawdę dobrze skonstruowany thriller. Osobiście jestem pod jego wielkim wrażeniem. Od samego początku napięcie utrzymane jest na równomiernym wysokim poziomie. Nie znajdziemy tu żadnych niepotrzebnych długich opisów czy zbędnych dialogów. Wszystko jest idealnie rozłożone, w taki sposób, by można było w łatwy, przystępny sposób śledzić z zapartym tchem, losy bohaterów.Książkę należy docenić przede wszystkim ze względu na podjęcie przez autora skomplikowanej tematyki psychologicznej.Polecam
Książka niesamowita, już od pierwszej strony trzyma w napięciu. Autor nie pozwala czytelnikowi przewracać kolejnych stron obojętnie. Z każdą następną zastanawiamy się nad poprzednią. Rewelacyjny wątek psychologiczny.
książka trzymająca w napięciu i choć opis zaburzeń psychicznych głównego bohatera trochę nie realny, bardzo dobrze się czytało


Albertus
Zinamon
Weltbild
Selkar
Matras
Empik
