Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/8162/czytamy-w-weekend---podsumowanie-2016

Czytamy w weekend - podsumowanie 2016

10 wartościowy tekst

Mniej więcej rok temu zaczęliśmy dzielić się z Wami, drodzy czytelnicy, naszymi weekendowymi lekturami. Co piątek deklarowaliśmy co będziemy czytać i z niecierpliwością czekaliśmy na Wasze zgłoszenia.

Postanowiliśmy podsumować ten rok i sprawdzić czy częściej sięgaliśmy po literaturę polską czy obcą, czy chętniej braliśmy do ręki książki autorek czy autorów, czytaliśmy na papierze czy w e-booku, jaki gatunek literacki preferowaliśmy i czy serwisowe patronaty trafiały w gusta wszystkich osób w redakcji. Dodatkowo sięgnęliśmy do waszych wpisów w dyskusji i sprawdziliśmy jakie tytuły wymienialiście najczęściej!

W ubiegłym roku wyjątkowo często trafiałam na książki, które porzucałam w połowie, albo co gorsza zmuszałam się do ich dokończenia. Nie oznacza to jednak, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy miałam do czynienia wyłącznie z kiepską literaturą. Dla równowagi przeczytałam chociażby kolejną książkę Vargi, odkryłam Caitlin Moran i najnowszą książkę Diane Ducret. Właśnie Zakazane ciało, pożyczone od redaktor naczelnej na początku mojego pierwszego miesiąca w LC, zrobiło na mnie największe wrażenie. O książce opowiedziałam chyba wszystkim znajomym, napisałam o niej na fejsie, kupiłam przyjaciółce w prezencie gwiazdkowym i indyczyłam się, czytając recenzje na portalu, które nie pokrywały się z moją opinią. Uznałam ją za niezwykle ważną ze względu na niespodziewane emocjonalne reakcje, a także siłę oddziaływania, która pchnęła mnie do poszukiwania i uzupełniania wiedzy. Gdyby nie ta książka z pewnością ominęłoby mnie wiele ciekawych artykułów, które znalazłam pod wpływem lektury.  

Jaka była najlepsza książka spośród moich weekendowych lektur? Zadanie wydaje się trudne – bo do literatury podchodzę użytkowo – czytam dla rozrywki i kilka dni po przeczytaniu ostatniej strony już nie pamiętam ani imion bohaterów, ani głównych zwrotów akcji, a co dopiero wrażenia, jakie książka na mnie wywarła. Wybór padł w końcu na wywiad-rzekę Magdaleny Łyczko z Robertem Biedroniem Pod prąd. Miałam przyjemność prowadzić spotkanie autorskie z aktualnym prezydentem Słupska i muszę przyznać, że zarówno Robert Biedroń w książce, jak i Robert Biedroń na żywo robi bardzo pozytywne wrażenia. Wysoka kultura – także polityczna, charyzma, erudycja i skromność. Może część z tego to polityczna poza – nawet jeśli, to mój głos ma w 100%. Książka pokazuje jaką drogę musiał przejść ten chłopak z Krosna, aby zajść tam, gdzie teraz jest, ile przeszkód musiał pokonać, ile niegodziwości ludzkiej znieść – ale to wszystko uczyniło go tylko jeszcze lepszym człowiekiem. Szkoda, że takich polityków nie ma w Polsce więcej.

Najlepszą książką, jaką przeczytałem w 2016 r. była Księga szeptów. Obawiam się jednak, że to lakoniczne stwierdzenie tak naprawdę nic nie wyraża. Albert Camus w „Upadku” napisał: Niech pan nie czeka na sąd ostateczny. Sąd ostateczny jest co dzień. Dla Ormian takim sądem, do dziś niezagojoną raną, było ludobójstwo przeprowadzone na ich narodzie przez Turcję w latach 1915-17. Vosganianowi udało się stworzyć oryginalny język do opisania Metz Yeghern. Jego poetycka, gęsta od metafor proza jest bardzo wymagająca. Potrzebne jest przy niej skupienie i duża doza wrażliwości. Czytanie o kręgach przekraczanych przez ludzi gnanych po syryjskich pustyniach sprawia niemal fizyczny ból. Ale w tych słowach, nośnikach pamięci, ukryte jest też piękno. Autorowi udało się tragedię całego narodu, z wieloma jej następstwami, przekuć w sztukę, nie popadając przy tym w zbytnie jej estetyzowanie. Rzadko w trakcie lektury mam wrażenie obcowania z dziełem tak kompletnym. Wybitna literatura.

Z wytypowaniem najlepszej książki, jaką czytałam w 2016 roku, nie miałam dużego problemu. Tak naprawdę powinnam napisać: najlepszego autora, jakiego czytałam w 2016 roku. Ursula Le Guin wprowadziła mnie do Ziemiomorza, zapoznała z Krogulcem i sprawiła, że poczułam się znowu jak dziecko odkrywające po raz pierwszy najpiękniejsze baśnie świata. I choć w nagłówku, tuż przy moim zdjęciu znajdziecie „Najdalszy brzeg”, to wszystkie książki Ursuli, które miałam okazję przeczytać, traktuję jako te najlepsze – jako jedną, wspaniałą podróż po Ziemiomorzu.

Za najlepszą przeczytaną przeze mnie książkę w naszym cyklu uznaję Ganbare! Warsztaty umierania reporterki Katarzyny Boni. Boni opisała miejsce, które zostało spustoszone niszczycielskimi siłami natury. Wielka fala zabrała domy i nagromadzone w nich pamiątki. Zabrała też ludzi, a wielu z nich nigdy nie zostało odnalezionych.

W Japonii odbywają się prawdziwe warsztaty z umierania. Polegają one na wybraniu kilku najważniejszych rzeczy ze swojego życia. Zapisaniu ich, a następnie po kolei eliminowaniu najmniej ważnych, do momentu, gdy na kartce zostanie to, co najważniejsze. W konsekwencji Japończycy uczą się jak dawać sobie radę z tym, co utracone.

Czytając ten reportaż uzmysłowiłam sobie po raz kolejny, że straty wpisane są w życie każdego człowieka i wielką umiejętnością jest radzenie sobie z nimi. I ta prawda, że żyjąc w pozornie poukładanym świecie, nigdy nie jesteśmy pewni, kiedy może się on rozpaść w drobne kawałki, jest czymś, co zostało we mnie po lekturze przeczytanych w weekendy książek.

Dziś obudziłam się z taką definicją najlepszej książki: to taka, która nas uwiera i wywołuje niekomfortowe uczucie, bo przypomina o tym, co jest dla nas najważniejsze, a o czym na co dzień zapominamy. Anatomia niepokoju to zbiór esejów i opowiadań napisanych przez jedną z moich najbardziej ulubionych postaci świata literatury. Bruce Chatwin był estetą, minimalistą, podróżnikiem i pisarzem. Od paru lat pozostaje kimś, kto mi imponuje i mnie inspiruje. Jego teksty to dla mnie rodzaj osobistego alarmu: życie nie będzie trwało wiecznie, więc co tak naprawdę chcesz z nim zrobić? Odpowiedzi na to pytanie nasuwają mi się same, gdy czytam dwa eseje z „Anatomii...": „Zawsze chciałem pojechać do Patagonii" i „Świat nomadów to nie szaleństwo". Co wcale nie znaczy, że tkwią w tytułach tych tekstów - to nie jest aż tak proste. Więc dlaczego wciąż nie robię tego, co chcę? No właśnie. Koniec z szukaniem wymówek.

Przeglądam książki, które czytałam w weekendy w roku 2016. Łącznie w naszym cyklu opisałam 18 książek, z czego 8 to literatura piękna, 5 kryminały, literatura faktu, fantastyka, eseje i poezja. Kilka bardzo dobrych, kilka przeciętnych, dwie słabe. Jedna wyróżniająca się. Co traktuję jako wyróżnik przeczytanych książek – fakt, że po kilku miesiącach, a nawet latach potrafię odtworzyć fabułę i wrażenie jakie wywarła na mnie powieść. Redakcja serwisu postawiła przede mną zadanie: wybranie jednej książki „naj”, którą czytałam w weekendy. Po przejrzeniu tytułów z całorocznego cyklu, mój wybór padł na Istotę zła, którą pochłonęłam w jeden sobotni, listopadowy wieczór. Mocne połączenie powieści psychologicznej z thrillerem. Potrafię w myślach przywołać mroczne obrazy z książki. Fabuła wciąga, lekkie pióro, małe niedociągnięcia w tworzeniu postaci, może chwilami zbyt szczegółowa, ale bardzo niepokojąca. To tego typu książka, która trzyma w napięciu od pierwszych do ostatnich stron. Jeszcze daleka jestem od pisania peanów na cześć autora – nomen omen debiutanta, ale na pewno ta powieść, markowana znakiem „Patronat lubimyczytać.pl”, zasługuje na uwagę czytelników. 

Biorąc pod uwagę książki zadeklarowane przeze mnie jako „czytane w weekend”, jak i te, których lektura odbywała się w tzw. międzyczasie, to „Głód” jest tytułem, który szczególnie zapamiętam. Powodów znalazłabym kilka, ale najważniejszy to ogromna rozpiętość emocji, które towarzyszyły mi w trakcie czytania, od żalu i współczucia, po gniew, złość i bezsilność. Nieporównywalnie zapewne silniejsze towarzyszyły autorowi, gdy podróżując po świecie, próbował zrozumieć, jakie mechanizmy odpowiadają za głód. Bez emocji bowiem nie da się wytłumaczyć i zaakceptować faktu , iż mimo wszechobecnego dobrobytu i nadprodukcji żywności, co kilka sekund z powodu niedożywienia umiera jedno dziecko. Po prostu nie sposób. Wierzę we wściekłość - pisze Caparros - Uważam na ogół, że sprawy, które mogą zostać przedyskutowane w spokoju, bez emocji, bez złości, to sprawy mało istotne. Że liczą się tylko te, które budzą w tobie awersję, choćby tylko chwilową, wobec oponenta.

Pod każdą aktualnością, którą umieszczaliśmy w ramach cyklu ochoczo wpisywaliście tytuły, które Wy wybraliście do czytania w weekend. Podsumowanie nie byłoby pełne, gdybyśmy nie uwzględnili w nim także Waszych wyborów. Łącznie wpisaliście ponad 1600 pozycji - zobaczcie jednak które książki pojawiały się najczęściej.


Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 89  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 276
Magrat
08-01-2017 17:54
Białystok. Biała siła, czarna pamięć Białystok. Biała siła, czarna pamięć
moja lektura na ten weekend, ale niestety niezbyt relaksująca, raczej stresująca ;)
książek: 322
Rosemary
08-01-2017 19:23
Wczoraj wieczorem zaczęłam To To
książek: 451
Meszuge
08-01-2017 19:40
"dziesiątka najczęściej czytanych przez Was książek" jest zestawieniem, według mnie, mocno przygnębiającym. Zero własnego stylu, upodobań, zainteresowań... Najczęściej czytane okazuje się to, co najnachalniej reklamowane.
książek: 176
Ghostwriter
08-01-2017 22:00
Minąłem właśnie sto dwudziestą stronę
November 9
To chyba nie jest powieść dla facetów :/
I chyba nie jest to też taki hit, jak zapowiadano.
Odpowiedź poznam najpóźniej pojutrze.
książek: 328
koralowadama
09-01-2017 07:57
Miłość w czasach zarazy Marquez
ciężko się czyta, ale jak zaczęłam to już muszę skończyć ;p
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Przeczytałem książkę w ciągu jednego dnia. Historia poruszająca, napisana lekkim piórem, nie mogę doczekać się następnego dzieła spod ręki autorki. Naprawdę polecam.

zgłoś błąd zgłoś błąd