Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/10496/wojujaca-jemisin

Wojująca Jemisin

5 wartościowy tekst

Literatura fantastyczna tworzona jest na równi przez mężczyzn i kobiety, niestety wciąż nie odbywa się to na równych prawach. Faktem pozostaje to, że ten gatunek kojarzony jest raczej z męskim światem, światem, w którym kobiety są może nie tyle niemile widziane, co się im po prostu nie ufa. Można odnieść wrażenie, że z o wiele większą ostrożnością czytelnik fantastyki podchodzi do powieści napisanej przez autorkę niż autora. Z tego właśnie powodu pisarki tak często ukrywają się pod męskimi pseudonimami (Andre Norton) lub na okładkach występują z imionami zredukowanymi do inicjałów (J.K. Rowling). Rzadko jest to decyzja samej zainteresowanej, zwykle wydawca narzuca taki sposób prezentacji w trosce o finanse. Czy jest to jednak słuszne? Czy kobiety pokazały w którymkolwiek momencie, że piszą gorzej niż mężczyźni? Oczywiście, że nie. Przecież myśląc o fantastyce jako gatunku literackim, jednym z pierwszych skojarzeń powinna być zmarła niedawno Ursula K. Le Guin – stawiana nierzadko obok Tolkiena jako ikona fantastyki. Wszak jej prace stały się inspiracją dla kolejnych generacji twórców. A autorka „Ziemiomorza” nie jest wcale jedyną pisarką; fantastykę tworzyło i tworzy nadal tak wiele wybitnych autorek. Kilka pierwszych z brzegu nazwisk: Margaret Atwood, Andre Norton, Nnedi Okorafor, Octavia Butler czy Nora Jemisin, której poświęcamy niniejszy artykuł.

Życie rzucało Norę Jemisin po różnych miastach, a nawet stanach w Ameryce. Koniec końców swoje miejsce znalazła w stolicy świata – Nowym Jorku. Z wykształcenia jest psychologiem, zawodowo również związała się tą dziedziną nauki. Zawsze jednak chciała pisać. Problem był taki, że już za młodu bliscy mówili jej, że z tworzenia nie da się utrzymać. Sama często wspomina, że było to o tyle zabawne, że przecież jej ojciec znakomicie sobie radził właśnie jako artysta. W każdym razie tak mocno to na nią wpłynęło, że owszem pisała, ale jedynie do szuflady. Dopiero w wieku około trzydziestu lat postanowiła związać swoją przyszłość z pisarstwem.

Byłam zupełnie szczęśliwa do czasu, kiedy w wieku lat trzydziestu przeżyłam kryzys wieku średniego. Zdecydowałam wtedy w końcu sprawdzić, czy moje pisanie jest w ogóle warte publikacji – mówiła przy okazji realizacji nagrania o Trylogii Pękniętej Ziemi1.

Liczne kursy i warsztaty w końcu zaowocowały. Zaczęło się od opowiadań, później napisała kilka powieści. Zapraszano ją na imprezy branżowe, na kilku pojawiła się nawet jako gość honorowy. Przyszedł również czas na nominacje i nagrody.

Lista pierwszych jest zaiste imponująca, tych drugich – mimo że nieco krótsza, nadal robi wrażenie. Jej prace były wielokrotnie nominowane do Nagrody Hugo, Nebuli i World Fantasy Award. O krok była od zdobycia Nagrody Jamesa Tiptree Jr., David Gemmell Morningstar Award czy Nagrody Williama L. Crawforda. Jej pierwsza powieść, Sto Tysięcy Królestw, uzyskała Nagrodę Locusa za najlepszy debiut powieściowy oraz Sense of Gender Award. Najważniejsze dotychczas wyróżnienie spotkało Jemisin dopiero w 2016 roku. Wtedy Piąta pora roku została nagrodzona Hugo. Było to wydarzenie można powiedzieć historyczne, gdyż Jemisin została pierwszą czarnoskórą osobą, która dostąpiła tego zaszczytu w całej ponad pięćdziesięcioletniej historii funkcjonowania nagrody.

Kolorowi zawsze tu byli. Kobiety zawsze tu były. A dla gatunku, który podobno szczyci się cytowaniem Gene’a Roddenberry’ego, nieskończoną różnorodnością w nieskończonych kombinacjach i byciem bardziej progresywnym niż reszta świata (…), jest po prostu dziwne to, że nigdy wcześniej nie przyznano nagrody za najlepszą powieść innej czarnoskórej osobie. (…) Mówimy sobie, że jesteśmy bardziej progresywni, jesteśmy bardziej futurystyczni, myślimy bardziej przyszłościowo, a to po prostu nieprawda. Jeśli nie poświęcimy tak samo wiele uwagi myślom antyrasistowskim i antyprzemocowym, nie będziemy wcale lepsi niż ktokolwiek inny. Cieszę się, że to się zmienia2 – mówiła w wywiadzie dla „The New York Timesa”.

Rok później powtórzyła sukces dzięki Wrotom Obelisków, a trzeci tom Pękniętej Ziemi – Kamienne niebo – został nominowany w tegorocznym rozdaniu. Czy uda się Jemisin zgarnąć nagrodę po raz trzeci z rzędu? Dotychczas nikt tego wyczynu nie dokonał.

Przy okazji rozdania Nagród Hugo w 2016 roku okazało się, jak bardzo środowisko amerykańskich autorów jest niekoherentne, podzielone, a przede wszystkim zawistne. Pojawiło się wtedy wiele głosów niezadowolenia, spośród których na pierwszy plan wybijał się ten należący do Theodore’a Beala, znanego powszechnie jako Vox Day.

W tym momencie należałoby się cofnąć do 2013 roku, kiedy Nora Jemisin jako honorowy gość podczas Continuum w Australii wygłosiła przemówienie. Dlaczego o tym wspominamy? Bo raz, że był to punkt zapalny, w którym nienawiść Beala do Jemisin rozgorzała, a dwa, pokazuje autorkę jako aktywistkę, która każdą okazję wykorzystuje do walki o prawa zarówno swoje, jak i swoich kolegów i koleżanek.

Przemówienie dotyczyło rasizmu na całym świecie, ale również tego w skali mikro, z którym autorka spotykała się w kuluarach amerykańskiego fandomu i który trawił Stowarzyszenie Amerykańskich Pisarzy Science Fiction od środka. Mówiła o historii Australii i trudnym życiu tam osób o odmiennym kolorze skóry, przy czym podkreśliła, że Australia przynajmniej próbuje się zmienić, być dla nich lepszym miejscem. Odniosła to wszystko do ówczesnej sytuacji w Stanach Zjednoczonych, gdzie prawa czarnoskórych były mocno naginane. Płynnie przeszła też do omówienia sprawy Stowarzyszenia Amerykańskich Pisarzy Science Fiction.

Członkowie SFWA ostatnio głosowali na nowego prezydenta. Było dwóch kandydatów – jeden z nich był mizoginem, rasistą, antysemitą i pod wieloma innymi względami dupkiem. W tym głosowaniu przegrał z kretesem… ale wciąż miał poparcie dziesięciu procent głosujących3.

Chodziło jej o unaocznienie, że choć mamy XXI wiek, czas postępowej myśli i rozwiniętego społeczeństwa, otwarty rasizm nie jest piętnowany, a niekiedy nawet broniony. Dowodów na to dostarczył sam Theodore Beal (bo o nim Jemisin w swoim przemówieniu mówiła) w odpowiedzi na swoim blogu. Pisał o Jemisin jako o wyedukowanej, ale ignoranckiej półdzikusce o zaledwie szczątkowej wiedzy na temat tego, co było potrzebne do stworzenia nowej literatury”4.

Komentarze, które pojawiły się pod postem, to mieszanie z błotem zarówno Jemisin, jak i podzielających jej zdanie kolegów i koleżanek po piórze. Wszystko to pokazuje, jak głęboki jest problem oraz jaki ma zasięg. I nawet usunięcie Theodore’a Beala z szeregów SFWA niczego tak naprawdę nie zmieniło.

Nora Jemisin wojuje nie tylko podczas różnych wydarzeń, kiedy wygłasza żarliwe przemówienia, nie tylko na swoim blogu, gdzie daje się poznać jako bojowniczka w sprawach politycznych i społecznych. Jemisin walczy również z ciemnotą i zacofaniem w swoich książkach. Chętnie pisze w nich o rasizmie, wykorzystuje motywy zwracające uwagę na stosunek społeczeństwa do ruchów LGBT, pokazuje, w jaki sposób łamane są prawa kobiet, przedstawia sytuacje, w jakich dochodzi do aktów skrajnej ksenofobii i ostracyzmu. Nie ma dla niej tematów tabu, bo o wszystkim trzeba mówić, a wszelkie problemy rodzą się właśnie z niewiedzy, braku jakiegoś punktu odniesienia. Z całą pewnością nie chce zachowywać stanu równowagi między białym a czarnym, bo nie tak działa świat.

Jako czarna kobieta nie mam szczególnego interesu w utrzymaniu status quo. Dlaczego miałabym? Status quo jest szkodliwe, status quo jest w znacznym stopniu rasistowskie i seksistowskie, to cała masa innych rzeczy, które moim zdaniem powinny się zmienić. W epickim fantasy istnieje tendencja do tego, by była ona typowo konserwatywna, a za tym idzie działanie mające na celu przywracać coś, co nie działa5 – powiedziała dla „The Guardian”.

Jak już wspomniano, Nora Jemisin zaczęła od opowiadań. Na krótkiej formie budowała swój warsztat, eksperymentowała z różnymi formami. Do dziś stworzyła ponad dwadzieścia tekstów, z których znaczna część jest dostępna w Internecie. W tym celu zachęcamy, by udać się na stronę autorki, gdzie w sekcji „Bibliografia” znajdują się odpowiednie linki (http://nkjemisin.com/bibliography). Rozpiętość tematyczna jest tu ogromna, toteż każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie.

Na szczególną uwagę zasługuje tekst „Non-Zero Probabilities", który powstał w 2009 roku i był nominowany do nagród Hugo i Nebuli. To opowieść o normalnej kobiecie, która swoje życie poświęciła walce o szczęście, rozumianej jako przechylanie szali prawdopodobieństwa na swoją stronę. Opowiadanie otwiera scena porannych przygotowań protagonistki – w grę w chodzą liczne rytuały i modlitwy. W trakcie drogi do pracy Adele jest świadkiem wykolejenia się miejskiej kolejki. Razem z innymi ludźmi pomaga wynosić ciała. Jest wściekła. O śmierć tych ludzi obwinia ich samych: „Powinni wiedzieć lepiej. Prawdopodobieństwo wykolejenia pociągu było nieskończenie małe. To oznaczało, że to tylko kwestia czasu”6.

Jej debiut powieściowy z 2010 roku „Sto Tysięcy Królestw" otwiera Trylogię Dziedzictwa. Yeine Darr opłakuje śmierć matki, jednak nie dane jest jej pozostawać zbyt długo w żałobie. Zostaje bowiem wezwana na dwór zachwycającego miasta Sky. Tam dowiaduje się o swoim dziedzictwie – jest spadkobierczynią samego króla. W taki sposób trafia w sam środek krwawej intrygi, w której wszelkie skrupuły należy odłożyć na bok. Najlepiej na zawsze.

Właśnie za tę powieść Jemisin dostała Nagrodę Locusa za najlepszy debiut powieściowy. Z nieznanych powodów Papierowy Księżyc po wydaniu pierwszego tomu postanowił nie kontynuować serii.

Po „Trylogii Dziedzictwa” przyszedł czas na serię Snu o krwi, składającą się jak dotychczas z dwóch tomów: Zabójczego księżyca i Mrocznego słońca. Obie powieści w 2014 roku wydało w Polsce wydawnictwo Akurat.

Tym razem czytelnik zwiedza tajemnicze miasto snów, wzorowane na starożytnym Egipcie, Gujaareh, w którym nocą, kiedy obywatele zaznają odpoczynku, zbieracze kolekcjonują ich sny, będące niezbędnym składnikiem trwania metropolii. W pewnym momencie ukochany spokój zostaje przerwany. Ludzie zaczynają ginąć we śnie. Rozwiązaniem zagadki zajmuje się jeden ze zbieraczy – Ehiru.

Trzymający w napięciu cykl Jemisin otwiera przed czytelnikiem obcy, lecz fascynujący świat i porywa go w wir politycznych i nadprzyrodzonych wydarzeń. (…) Autorka tym razem nie ograniczyła się do wykorzystania różnych szczegółów z ziemskiej przeszłości i teraźniejszości, jak to zrobiła w „Trylogii Dziedzictwa”, lecz stworzyła kompletny świat alternatywny, który stanowi organiczną całość7 – czytamy w recenzji „Publishers Weekly”.

Natomiast w Trylogii Pękniętej Ziemi w pełni pokazała, na co ją stać. To właśnie tu stworzyła niepokojący obraz przyszłości Ziemi – planety doświadczającej wielu kataklizmów. Wypełniła go jednostkami, które od zwykłych ludzi różnią się tym, że mają moc władania ruchami sejsmicznymi planety. To właśnie górotwory są siłą zdolną okiełznać buntującą się planetę. Dlatego też zostali zniewoleni przez ludzi, narzucono im jarzmo. Nie był to jednak jedyny powód. Być może nawet ważniejszą przyczyną był strach przed odmieńcami i brak prób ich zrozumienia. Jemisin mistrzowsko bawi się tu konwencjami gatunkowymi, opowiada historię o nas samych, o tym, o ile bardziej bestialscy potrafimy być od tych, których nazywamy potworami.

Pierwsze dwa tomy trylogii zostały już docenione nagrodami Hugo. Trzecia część, „Kamienne niebo”, również trafiła do finałowej szóstki. Tegorocznego laureata poznamy 19 sierpnia.

Trylogią Pękniętej Ziemi zainteresował się również przemysł rozrywkowy. W zeszłym roku ogłoszono, że trwają prace nad produkcją serialu telewizyjnego, który przeniósłby niszczony kolejnymi sezonami świat na małe ekrany.

Nora Jemisin nie zamierza po sukcesie ostatniej trylogii spocząć na laurach. Już podpisała ze swoim wydawcą kontrakt na kolejne książki. W najbliższym czasie możemy spodziewać się powieści rozprawiającej się z H.P. Lovercraftem, będącym z jednej strony wybitnym przedstawicielem weird fiction, z drugiej rasistą. O książce póki co zbyt wiele nie wiemy, poza tym, że będzie opowiadać o grupie nowojorczyków wspieranych przez ducha miasta w walce z samym Cthulhu.

To szansa dla mnie, żeby zmierzyć się ze spuścizną Lovecrafta. Był strasznym rasistą i okropnym człowiekiem. To dla mnie szansa, żeby rozwrzeszczane hordy – jak określał Lovecraft ciemnoskórych mieszkańców Nowego Jorku, którzy tak go przerażali – skopały tyłek jego kreacji. Mam nadzieję mieć z tego mnóstwo radości8 – mówiła w wywiadzie udzielonym „Playboyowi”.

Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Norze Jemisin, warto to nadrobić, bo to z całą pewnością jedna z barwniejszych postaci fantastyki, tej angażującej społecznie. Jeśli natomiast znacie, ale sparzyliście się na jej debiutanckiej powieści (zaskakująco dużo jest takich przypadków), to dajcie jej jeszcze jedną szansę i sięgnijcie po „Piątą porę roku". Nie zawiedziecie się, słowo.

Oskar Grzelak

---

1 https://www.youtube.com/watch?v=mcMdA2ARGlE

2 https://www.nytimes.com/2016/08/25/books/n-k-jemisin-on-diversity-in-science-fiction-and-inspiration-from-dreams.html

3 http://nkjemisin.com/2013/06/continuum-goh-speech/

4 http://voxday.blogspot.com/2013/06/a-black-female-fantasist.html

5 https://www.theguardian.com/books/2015/jul/27/nk-jemisin-interview-fantasy-science-fiction-writing-racism-sexism

6 Non-Zero Probabilities, 2009 r., tłum. własne.

7 https://www.publishersweekly.com/978-0-316-18728-2

8 https://www.tor.com/2017/08/18/nk-jemisin-lovecraft-trilogy/

Powiązane treści:
Powstanie serial na podstawie „Piątej pory roku“

Trwa dobra passa Nory K. Jemisin! W piątek 11 sierpnia odebrała, drugi rok z rzędu, nagrodę Hugo za najlepszą powieść science fiction, a teraz świat obiegła informacja, że na podstawie „Piątej pory roku” powstanie serial dla stacji TNT! 



więcej

Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Oskar |  wypowiedzi: 90  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1424
Rudzielec
11-06-2018 12:22
Mam 156 cm wzrostu i uważam, że niskie osoby są dyskryminowane, bo nie dostają się do drużyn NBA ;)

Nagrody przyznaje się za jakieś osiągnięcia, a nie za płeć, czy kolor skóry. Jeśli była sytuacja, że ktoś nie otrzymał nagrody tylko dlatego, że miał niewłaściwe organy czy kolor to bardzo źle i pewnie, że tak nie powinno być. Nie można się jednak upierać, że teraz nagrodę powinna dostać...
Mam 156 cm wzrostu i uważam, że niskie osoby są dyskryminowane, bo nie dostają się do drużyn NBA ;)

Nagrody przyznaje się za jakieś osiągnięcia, a nie za płeć, czy kolor skóry. Jeśli była sytuacja, że ktoś nie otrzymał nagrody tylko dlatego, że miał niewłaściwe organy czy kolor to bardzo źle i pewnie, że tak nie powinno być. Nie można się jednak upierać, że teraz nagrodę powinna dostać czarnoskóra kobieta, tylko dlatego, że wcześniej takowa nigdy jej nie dostała- może wcześniej żadna na nią nie zasłużyła?
Moim zdaniem nie ma też teraz sposobu, żeby sprawdzić, jakie były przyczyny takiej sytuacji. W końcu nagrody z dziedzin artystycznych przyznawane są na podstawie subiektywnych opinii jakiegoś jury. Gdyby skład był inny, decyzja też mogłaby być inna i to wcale nie z powodu osobistych poglądów dot. samych autorów. To nie matematyka, gdzie 2x2 musi być 4.
Ostatnimi czasy mam wrażenie, że dochodzi do chorych sytuacji, gdy nagrody dostaje się za przynależność do jakiejś mniejszości, tylko dlatego, że jurorzy boją się oskarżeń o uprzedzenia ze względu na orientację, kolor skóry, płeć czy co tam jeszcze komuś przyjdzie do głowy.
pokaż więcej
książek: 47
hermilion
11-06-2018 14:38
"Literatura fantastyczna tworzona jest po równo przez mężczyzn i kobiety, niestety jednak nie odbywa się to na równych prawach. "

Bzdura, nie istnieje żadna opresja kobiet tylko zwyczajny wolny rynek czytelniczy. I na tym wolnym rynku (np w rankingu SF Amazona) w top 10 SF jest 7 mężczyzn i 3 kobiety, w tym N. K. Jemisin .. ale już w fantasy - dominacja kobiet...
"Literatura fantastyczna tworzona jest po równo przez mężczyzn i kobiety, niestety jednak nie odbywa się to na równych prawach. "

Bzdura, nie istnieje żadna opresja kobiet tylko zwyczajny wolny rynek czytelniczy. I na tym wolnym rynku (np w rankingu SF Amazona) w top 10 SF jest 7 mężczyzn i 3 kobiety, w tym N. K. Jemisin .. ale już w fantasy - dominacja kobiet (https://www.amazon.com/author-rank/Science-Fiction-Fantasy/digital-text/668010011/ref=kar_mr_unv_kstore_2_158576011_1).

Każdy topowy pisarz konkuruje na najwyższym poziomie i nie ma mowy o równych i równiejszych - musi przekonać czytelników, że jest świetny - płeć nie ma tu nic do znaczenia - po prostu musi napisac świetne dzieło ... a kobieta, czarny czy inny jak chce odnieść sukces to niech odnosi - a nie żąda specjalnych względów.

"Faktem pozostaje to, że ten gatunek kojarzony jest raczej z męskim światem, światem, w którym kobiety są może nie tyle niemile widziane, co się im po prostu nie ufa. "

Zwyczajne posługiwanie się stereotypami, typowe dla rasistowskich progresywistów z USA. Twierdzenie całkowicie bezpodstawne, wynikające raczej z projekcji własnej niechęci do mężczyzn.

"Z tego właśnie powodu pisarki tak często ukrywają się pod męskimi pseudonimami (Andre Norton) lub na okładkach występują z imionami zredukowanymi do inicjałów (J.K. Rowling). "

Wikipedia:

" In 1934, she legally changed her name to Andre Alice Norton, a pen name she had adopted for her first book, published later that year, to increase her marketability since boys were the main audience for fantasy"

Napisane wyraźnie - Andre używała męskiego pseudonimu, ponieważ miała za czytelników chłopców .. bo chłopcy chętniej czytaja dzieł mężczyzn, a dziewczęta chętniej czytają dzieła kobiet, dlatego Andre zmieniła imię na męskie, a wcześniej Emily Bronte - nie musiała. Nie ma w tym żadnego rasizmu, uprzedzeń ani innych głupich pomysłów rodem z lewicy USA - tak po prostu jest zbudowana psychika, że lubimy autorów, z którymi łatwiej się identyfikujemy. Dlatego teraz mamy przewagę dzieł kobiet w fantasy - bo większością czytelników są kobiety .. jakoś nie słyszałem narzekania na nadmiar kobiet w fantasy.

"jest po prostu dziwne to, że nigdy wcześniej nie przyznano nagrody za najlepszą powieść innej czarnoskórej osobie. (…) Mówimy sobie, że jesteśmy bardziej progresywni, jesteśmy bardziej futurystyczni, myślimy bardziej przyszłościowo, a to po prostu nieprawda. "

Typowa lewicowa paranoja ... jak sobie jakiś autor zasłuży to dostanie .. i oby nie ze względu na kolor skóry

"Członkowie SFWA ostatnio głosowali na nowego prezydenta. Było dwóch kandydatów – jeden z nich był zadeklarowanym mizoginistą, rasistą, antysemitą i kilkoma innymi odmianami bycia dupkiem. "

Zapomniałeś dodać że Vox Day jest również mieszanej rasy .. a dupki to zasiadają od dekad w jury, nienawidzią konserwatyzmu i prawicy, od lat dominując konkurs, a nagrody SF nadając nie ze względu na osiągnięcia, tylko na to czy autor pisze ideowo ... oraz czy wydany został w ramach jednego, jedynie słusznego wydawnictwa - jak za komuny, szczególną zaś nienawiścią darzą dzieła Heinleina i jego następców.

I jest to przyczyną dla jakiej fandom i nagrody Hugo i Nebula w USA od dekad umierają, David Weber nigdy ich nie dostal, a od 20 lat nominowani to stała lista 5 pierników, którzy na listach amazona nie istnieją (z wyjątkiem N. K. Jemisin) ...

Vox Day to tylko symptom choroby a nie przyczyna.

A choroba jest taka, że od 50 lat nie pojawił się w USA autor fantastyki godny Asimova, Dicka, Wellsa, Clarke, Bradbury'ego, Heinleina, Burroughsa, Herberta, Orwella, Le Guin, Zelaznego, Lovecrafta, Pratchetta, Pohla, Andersona, Elisona, Carda, Silverberga, McCaffrey ... obejrzyj tę listę i uświadom sobie że w pierwszej 50-tce największych pisarzy SF&F - David Brin ma juz 57 lat .. fantastyka na zachodzie jest w zapaści i zawdzięcza to dokładnie takim ludziom jak ty - dla których nie jest ważne czy autor jest wielki tylko czy jest kobietą.

https://www.ranker.com/crowdranked-list/greatest-science-fiction-authors-v1
pokaż więcej
książek: 1347
Monika
12-06-2018 12:35

A choroba jest taka, że od 50 lat nie pojawił się w USA autor fantastyki godny Asimova, Dicka, Wellsa, Clarke, Bradbury'ego, Heinleina, Burroughsa, Herberta, Orwella, Le Guin, Zelaznego, Lovecrafta, Pratchetta, Pohla, Andersona, Elisona, Carda, Silverberga, McCaffrey ... obejrzyj tę listę i uświadom sobie że w pierwszej 50-tce największych pisarzy SF&F - David Brin ma juz 57 lat .. fantastyka...

A choroba jest taka, że od 50 lat nie pojawił się w USA autor fantastyki godny Asimova, Dicka, Wellsa, Clarke, Bradbury'ego, Heinleina, Burroughsa, Herberta, Orwella, Le Guin, Zelaznego, Lovecrafta, Pratchetta, Pohla, Andersona, Elisona, Carda, Silverberga, McCaffrey ... obejrzyj tę listę i uświadom sobie że w pierwszej 50-tce największych pisarzy SF&F - David Brin ma juz 57 lat .. fantastyka na zachodzie jest w zapaści

Małe sprostowanie, piszesz SF&F, tymczasem link dałeś do listy pisarzy SF. W fantasy sytuacja wygląda nieco inaczej:
https://www.ranker.com/crowdranked-list/best-fantasy-authors
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1667
Renax
13-06-2018 05:15
Fantasy czytam naprawdę sporadycznie - parę razy w życiu, ale nawet ja zauważyłam, że w tym gatunku ważna jest jakość, czyli żeby to była świetna książka. Może książki tej pani są po prostu słabe? Takie dopominanie się o nagrodę jest trochę słabe.
książek: 2480
jatymyoni
13-06-2018 12:33
Żałuj, bo czasami są świetne. Mnie przekonało stwierdzenie, że o pewnych sprawach łatwiej jest pisać w konwencji fantastyki. Przykładem może być Lem. One często bardzo mądrze mówią o nas,nie narażając się na ataki żadnej grupy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1667
Renax
14-06-2018 06:26
Typowy szantaż emocjonalny: musisz mnie kochać, bo jak nie to strzelę focha. Bardzo nie podoba mi się takie dopominanie się o zaszczyty. Mam wielką ochotę prześledzić popularność poszukiwania książek tej pani w necie. Czy w ogóle ludzie tego szukają? Jakieś to wszystko żenujące.
Nie wyobrażam sobie, że Sapkowski dopominał się o nagrody. To czytelnicy wytuptali jego książki i pożyczaliśmy...
Typowy szantaż emocjonalny: musisz mnie kochać, bo jak nie to strzelę focha. Bardzo nie podoba mi się takie dopominanie się o zaszczyty. Mam wielką ochotę prześledzić popularność poszukiwania książek tej pani w necie. Czy w ogóle ludzie tego szukają? Jakieś to wszystko żenujące.
Nie wyobrażam sobie, że Sapkowski dopominał się o nagrody. To czytelnicy wytuptali jego książki i pożyczaliśmy jeden drugiemu.
pokaż więcej
książek: 1347
Monika
14-06-2018 20:24
Na książki tej pani też głosowali czytelnicy - tak się przyznaje nagrodę Hugo, to nagroda fandomu, nie krytyków. Czy głosowali za treść, czy z powodu sztucznego rozgłosu, tego już nie stwierdzę, ale zrobili to czytelnicy. Co oczywiście nie musi znaczyć, że to książki dobre, w końcu różne rzeczy lądują na listach bestsellerów, ale na pewno wskazuje to na pewną popularność książek lub ich autorki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1777
sulibrat
31-07-2018 13:01
Politycznie poprawna Ameryka. Nie ma znaczenia czy to co robisz jest dobre - ważne jest kolor skóry, płeć i orientacja seksualna. Reszta? Furda! Ważne by panowała równość i sprawiedliwość społeczna. Skąd my to znamy? Już pierwsze zdania w tym tekście mnie zniechęciły... to rynek decyduje co jest dobre i popularne... a rynek to czytelnicy. Że niby głosują czytelnicy. Jedyne głosowanie to... Politycznie poprawna Ameryka. Nie ma znaczenia czy to co robisz jest dobre - ważne jest kolor skóry, płeć i orientacja seksualna. Reszta? Furda! Ważne by panowała równość i sprawiedliwość społeczna. Skąd my to znamy? Już pierwsze zdania w tym tekście mnie zniechęciły... to rynek decyduje co jest dobre i popularne... a rynek to czytelnicy. Że niby głosują czytelnicy. Jedyne głosowanie to wysokość sprzedaży i dobre recenzje pospołu. Napędzanie popularności podszyte ideologią jest po prostu słabe. W tym wszystkim pobrzmiewają echa "białej winy" i "czarnego feminizmu"... bo "biały feminizm jest zły". O tempora, o mores!
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Superman 7/1991

Aż do tego numeru historie prezentowane w polskim "Supermanie" trzymały niezły poziom. Niestety, w końcu doszło do załamania... Oglądanie ta...

zgłoś błąd zgłoś błąd