Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/10432/nieobliczalne-oblicza-mamy

Nieobliczalne oblicza mamy

6 wartościowy tekst

Dzień Matki to jeden z tych pięknych dni w roku, kiedy przypominamy sobie o ważnych kwestiach: początku swojego życia, jego kluczowych momentach oraz osobie, która towarzyszyła nam w tych ważkich chwilach – przynajmniej przez pierwszą dekadę życia. W takie dni jak dziś pojawia się także impuls do wyrażenia swojej wdzięczności tej, która jako pierwsza uczyła nas bliskości i bezwarunkowej miłości. Złożyliście już życzenia swojej mamie? Jeżeli tak - to może warto razem z nią albo samodzielnie powspominać czytane w dzieciństwie książki z mamą jako główną bohaterką i podzielić się najnowszymi odkryciami w tym temacie. Przed wami subiektywny przegląd najpiękniejszych, moim zdaniem, książek dla dzieci o mamie – nowych i tych nieco starszych. Mam nadzieję, że zainspiruje was do własnych poszukiwań i pozwoli na beztroskie oddanie się dziecięcej lekturze - w celach poznawczych, oczywiście.

Wszechświat czy Bóg

Zacznijmy od wielkiego BUM czyli od poczęcia. A raczej od tego, co dzieje się potem. Książka Anny Janko Maciupek i Maleńtas. Niezwykłe przygody w Brzuchu Mamy z pomysłowymi ilustracjami Artura Gulewicza jest zabawną i świetnie napisaną opowieścią o mamie, widzianej… od środka. Jej niezwykłość polega nie tylko na opisaniu przygód dwóch sprytnych chłopców jeszcze przed ich narodzeniem, ale także na ujęciu w książce dla dzieci tematu bliźniąt. Mama widziana od wewnątrz jawi się jako zmienna, zaskakująca i niepojęta tajemnica. Stanowi dla swoich maleńkich synów ogrom nie do ogarnięcia, przypominający wszechświat lub Boga. Jest bowiem wszędzie dokoła, czasem wysyła jakieś sygnały, żywi i ochroni oraz prowadzi, ale nie jest poznawalna do końca ani zmysłami, ani rozumem i nie można jej nawet zobaczyć. Maciupek zaczyna chwilami powątpiewać w jej istnienie. Przez pewien czas mama istnieje dla niego raczej jako kwestia filozoficzna, aż do porodu, gdy wreszcie poczuje ją i ujrzy wraz z bratem na własne oczy.

Oskarowa Supermama

Sztywnostronicowa książeczka Moja mama Anthony'ego Browne’a rozgrzeje serce nie tylko najmłodszych czytelników. Mama wciela się w niej różne role, bywa zwiewna i subtelna, by potem stać się twarda i przebojowa. Jest oscarową aktorką w teatrze życia malucha, a każda z ról przychodzi jej naturalnie, z wdziękiem i bez chwili namysłu. Integruje w sobie wszystkie potrzebne dziecku bodźce i inspiracje, które w późniejszych latach rozdzielone zostaną wszystkim ważnym dla małego człowieka osobom: krewnym, kolegom, nauczycielom. Na razie mistrzowsko żongluje nimi ona – niezmordowana nauczycielka życia, niedoceniona erudytka domowa i pasjonatka cudów codzienności.

W tej kanonicznej dla anglojęzycznych dzieci publikacji odnajdziemy także swoistą sygnaturę Browne’a – małą ilustrację goryla, którą pracowity autor pół setki autorskich książek dla dzieci i ilustracji do wielu innych, zamieścił na jednej ze stron, podobnie jak w wielu innych pracach. Jego ilustracje są kolorowe, bogate w detale i przyciągają wzrok czytelników w każdym wieku.

Dzikość serca

Ulf nie ma się z kim bawić. Wszyscy dorośli z rodziny twierdzą, że są bardzo zajęci, choć – jego zdaniem - robią same bezsensowne rzeczy. Wtedy chłopiec postanawia zostać Indianinem: maluje ciało i twarz, obwiązuje tasiemką z piórem głowę i… Wyzwala mamę z kuchennej niewoli. Porzuca ona swój dorosły wygląd i domowe obowiązki dając się ponieść przygodzie. Spędzają ze sobą niezwykły dzień i okazuje się, że syn wcale nie znał swojej mamy. Tak w zarysie można przedstawić treść książki Ulfa Starka Jak mama została Indianką, do której ilustracje stworzył Mati Lepp. Mama okazuje się tutaj najbardziej otwartą i mającą wyobraźnię osobą z rodziny. Choć jej obowiązki to dbanie o innych, tym razem oddaje się zabawie i wracając do emocji z dzieciństwa jednocześnie pozwala poprowadzić się instynktowi. Odkrywa zaniedbaną więź z przyrodą, swobodnie wyraża swoją dzikość i jednocześnie swój czas i uwagę ofiarowuje synowi, stając się wymarzonym kompanem zabawy. Podróż do czasu dzieciństwa daje jej siłę na powrót do codzienności, ale i przywraca więź z samą sobą i światem.

Czarodziejka z Makowic

Nasza mama czarodziejka Joanny Papuzińskiej, której najnowsze wydanie z 2017 roku zawiera ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło należy do klasyki polskiej literatury dla dzieci. Książka, która w tym roku skończyła pół wieku, wciąż bawi i czaruje kolejne pokolenie czytelników. Mama trójki dzieci posiada niezwykłe umiejętności: pomaga tym, których nikt nie lubi, wpływa na pogodę i rozmawia z ciałami niebieskimi czy karmi prehistoryczne zwierzę. Nie lubi bezczynności. Jej czarodziejskie akcesoria to igła z nitką, ciasto lub kłębek włóczki czyli zwyczajne przedmioty. Najskuteczniejszą bronią tej kobiety jest poczucie humoru, otwartość, ciekawość świata, szczerość i dobre serce oraz zamiłowanie do porządku. A jak się z takim rodzicem czują jej dzieci? Powoli idą w jej ślady.

Rockowa Mamuśka

Tsatsiki-Tsatsiki Johansson dostał imię po ulubionej potrawie Mamuśki, oczywiście pisanej z podwójnym błędem i dwukrotnie, żeby podkreślić jej słabość do tego greckiego specjału. Chłopiec ma siedem lat i właśnie zaczyna szkołę, a to oznacza mnóstwo nowych wyzwań i stresujących sytuacji. Żadne wyzwania niestraszne są jednak jego Mamuśce – jaskrawowłosej gitarzystce i wokalistce rockowego zespołu o umiejętnościach baletowych profesjonalnej baleriny. Uważa ona, że każdy problem można rozwiązać, a najważniejsza jest szczerość i dobre relacje między ludźmi. Dlatego bez zahamowań wykazuje nieudolność dyrektora szkoły w kwestii eliminowania przemocy szkolnej, rozkłada na łopatki szkolnego prześladowcę młodszych, a nawet się z nim zaprzyjaźnia, jednocześnie komponując piosenki i nagrywając debiutancką płytę. Czy wspomniałam, że jest samotną matką, a grecki ojciec jej syna nie wie o jego istnieniu? Warto także dodać, że w tomie pokazano kryzysowy moment wypuszczania dziecka spod opieki mamy czyli poszerzanie zakresu samodzielności dziecka i zmiany, jakie to powoduje u obu stron. Te i jeszcze inne ciekawostki o jakże niestandardowej rodzicielce znajdziecie w książce Tsatsiki i Mamuśka Moni Nilsson z ilustracjami Piji Lindenbaum.

Małpi biznes

A skoro mowa o nieszablonowym rodzicielstwie – co powiecie na gorylicę? Moja mama Gorylica Fridy Nilsson ilustrowana przez Lottę Geffenblad to odważna próba zmierzenia się z takimi trudnymi tematami, jak: sieroctwo, adopcja, wychowanie w instytucjach, odrzucenie, ale także bezduszna biurokracja czy stereotypy i uprzedzenia w postrzeganiu innych, zmuszające do negatywnej oceny tych, którzy odstają w kwestii wyglądu, zamożności czy doświadczeń życiowych. Gorylica adoptuje chudą i bladą dziewczynkę z sierocińca. Zamieszkuje z nią w opuszczonej ruderze i zarabia na życie oszukując ludzki kupujących oferowany przez nią szmelc jako cenne przedmioty. Obie wypadają na margines społeczny, ale ofiarowują sobie to, czego nigdy nie dostały – miłość, troskę i czułość oraz akceptację. Matka Gorylica to nieatrakcyjna, pozbawiona gustu i wyczucia rubaszna istota, nie potrafiąca zadbać o dom i siebie, mająca braki w wiedzy na temat wychowania outsiderka. Nie przeszkadza jej to jednak całkowicie poświęcać się dla dobra swojego dziecka, ofiarowywać jej wszystko, na co ją stać i oddawać jej całe swoje serce. Obie zderzą się z nieczułością urzędników, złośliwością ludzi i brakiem perspektyw, ale w ostateczności zwycięży to, co najważniejsze.

Paląca kwestia smoka

Bywają jednak sytuacje, gdy mamy przestają pełnić swoje role, przytłoczone ciężarem życia.

Autorka książki Filip i Mama, która zapomniała Pija Lindenbaum nie pierwszy raz w metaforyczny sposób konfrontuje czytelnika z niełatwym tematem. Tym razem poznajemy mamę pracoholiczkę, wiecznie zestresowaną poszukiwaczkę straconego czasu i jej małego synka. Pewnego razy zamienia się ona w smoka i zapomina, o wszystkim, co robiła, a jej dziecko staje się przez to jej opiekunem. Role się na chwile odwracają, Filip musi bronić mamy-smoka i szukać dla nie pomocy. Po pełnym absurdalnych, hałaśliwych i zwierzęco niehumanitarnych zachowań czasie mama wraca do siebie i wyciąga wnioski z zaistniałej sytuacji.

Zasupłana w smutku

Niesamowicie piękna i głęboko poruszająca książka Włosy mamy, której autorami są Gro Dahle i Svein Nyhus dotyka tematu zdrowia psychicznego. Mama Emmy – piękna, energiczna, pełna życia kochająca osoba pewnego dnia zaczyna zachowywać się, jakby ktoś odłączył jej zasilanie. Nie wstaje z łóżka, jest smutna i milcząca, zapomina o opiece nad córeczką i smutnie zwiesza włosy do podłogi. Autorka w subtelny sposób, posługując się metaforą i symbolami, pokazuje małym dzieciom istotę depresji. Włosy mamy, splątane, gęste, przesłaniające cały świat symbolizują smutek, a może żałobę (mieszkają tylko we dwie). Ich kondycja staje się metaforą psychiki kobiety i jej sposobu na radzenie sobie z życiem. Tutaj także dziecko opiekuje się rodzicem, ale na szczęście znajduje się także profesjonalny pomagacz i mama wraca do bycia mamą oraz kontaktu ze światem. Obowiązkowa lektura dla dzieci, które zetknęły się z tematem depresji w swojej rodzinie.

Waleczna Amazonka

Konfrontację mamy z nowotworem piersi delikatnie, ale bez zbędnych upiększeń pokazują dwa tytuły: Moja mama ma raka Moniki Zięby z ilustracjami Agnieszki Cieślikowskiej oraz Mama miała operację, która napisała Krisztina Tóth, a ilustracje stworzyła Viktória Hitka. Narratorzy obu książek – odpowiednio chłopiec i dziewczynka – opowiadając o trudnej informacji o chorobie, leczeniu mamy i operacji usunięcia piersi, a także powrotu do zdrowia. Mama w tych opowieściach to osoba walcząca o własne zdrowie i życie, chwilowo nie spełniająca roli mamy, ale będąca słabym dzieckiem, które potrzebuje pomocy innych, ale i wojowniczką o harcie ducha ukrytym w mizernym i wyniszczonym ciele. Znajduje jednak czas i siły, by odpowiedzieć na najdziwniejsze dziecięce pytania. Po wyzdrowieniu z uśmiechem wraca do swojej roli i wszystko wskakuje znowu na stare miejsce.

Tajna broń

Bardzo zabawna Mama bohatera Roberto Malo i Francisco Javiera Mateosa pięknie zilustrowana przez Marjorie Pourchet to urocza satyra na nadgorliwe i nadopiekuńcze mamusie, zwłaszcza ukochanych syneczków w wieku dowolnym. Męski waleczny szermierz Dick van Dyke wyrusza na niebezpieczną misję bojową, zleconą przez młodego króla. Wszystko szłoby jak po maśle, ale wciąż towarzyszy mu uparta mamusia, sabotując wszelkie próby pozbycia się uciążliwego ukochanego balastu. Mamusia jest pragmatyczna, porządnicka i zdecydowanie nadaktywna, a do tego bardzo emocjonalna. Nie może się to dobrze skończyć, ale kończy się zupełnie nieźle. Nie sposób podczas lektury nie uśmiechać się pod nosem albo jawnie rechotać, a po głowie w tym czasie przemykają urocze porównania do znanych nam skądinąd przedstawicielek płci pięknej w słusznym wieku, łudząco podobnych do bohaterki książki. Pojawiają się także uroczo złośliwe plany ofiarowania incognito tego tomu owym przy najbliższej nadarzającej się okazji. Uroczo staroświecka perełka zawierająca mądrość życiową w stężonych ilościach, nie tylko dla czytelników w wieku dziecięcym.

Czarna perła

Na koniec najpiękniejszy tytuł w tym zestawie: Mama Hélene Delforge, którą przepięknie ilustrował Quentin Gréban. Przemyślana w każdym calu i absolutnie idealna w swym pięknie książka – podróż przez emocje i krainy macierzyństwa. Zawiera ulotne, poetyckie impresje oraz niesamowite portrety matek z różnych zakątków świata w rozmaitych momentach macierzyństwa: empatycznej jedności, zdystansowanej refleksji, zachwyconej bliskości czy rozpaczy straty. Prawie nieopisywalna, niepowtarzalna lektura na wiele kolejnych dni. Zjawiskowy eksperyment na wrażliwości czytelnika. Koniecznie.

Jowita Marzec

Które z powyższych książek znacie? Co o nich sądzicie? A może chcielibyście dodać jakieś tytuły do tego wykazu? Zapraszam do dyskusji.


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Róża_Bzowa |  wypowiedzi: 1  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 6073
Róża_Bzowa
25-05-2018 10:57
Zapraszam do dyskusji.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
W pułapce

Autorka zdobyła szturmem moje serce. To druga jej książka, którą przeczytałam i zdecydowanie utrzymuje ona poziom. Czyta się przyjemnie i dodatkowo wp...

zgłoś błąd zgłoś błąd