rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: , , ,

This is THE book. Naprawdę, ktoś zdobył się na odwagę napisać, że uczucie rozdrażnienia po kilku nieprzespanych nocach, to żadna "depresja poporodowa". Autorka rozprawia się z fałszywą dychotomią, że istnieje tylko radość z macierzyństwa i depresja poporodowa. Pokazuje, że różne uczucia, które można opisać jako "nie-radość", spotykają praktycznie każdą młodą matkę, lecz stanowią one tabu.
Czasami autorka dywaguje, że byłoby prościej, gdyby młode matki nie wstydziły się opowiadać o "nie-radości". To jedna rzecz, z którą się nie zgadzam. Ja właśnie dlatego, że w poprzednim wcieleniu byłam osobą szczerą i byłam przyzwyczajona, że wolno mi opowiadać o nie-radości, po urodzeniu dziecka początkowo się nie wstydziłam i tylko wychodziło mi to bokiem. Nauczyłam się, że chcąc mieć święty spokój należy udawać, że wszystko idzie idealnie i podtrzymywać ten teatr.
Książka idealnie podnosi na duchu w świecie, w którym skrajne zmęczenie czy dochodzenie do siebie po poważnej operacji muszą przestać być czymś uciążliwym, bo wszystko wynagrodzi ci uśmiech bąbelka.

This is THE book. Naprawdę, ktoś zdobył się na odwagę napisać, że uczucie rozdrażnienia po kilku nieprzespanych nocach, to żadna "depresja poporodowa". Autorka rozprawia się z fałszywą dychotomią, że istnieje tylko radość z macierzyństwa i depresja poporodowa. Pokazuje, że różne uczucia, które można opisać jako "nie-radość", spotykają praktycznie każdą młodą matkę, lecz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Starając się być "dobrą matką" łatwo przedobrzyć. Tak bym podsumowała wniosek z całej książki. Składa się ona z historyjek "z życia wziętych", które następnie są analizowane. I tak to zapamiętałam, chciałaś dobrze a jest jeszcze gorzej. Więc z jednej strony uświadom sobie, że nie ma co aż tak się starać, a z drugiej staraj się jeszcze bardziej, aby nie być kolejnym przykładem do tej książki. Pomimo że miał to być "nieporadnik", i tak w wielu miejscach znajdziemy instrukcje, tu lepiej zachowaj się tak, tu mniej tego a więcej tego.
Jeszcze nie wiem, czy ta książka wniosła coś do mojego życia na tyle, żeby zacząć cokolwiek robić inaczej i lepiej.

Starając się być "dobrą matką" łatwo przedobrzyć. Tak bym podsumowała wniosek z całej książki. Składa się ona z historyjek "z życia wziętych", które następnie są analizowane. I tak to zapamiętałam, chciałaś dobrze a jest jeszcze gorzej. Więc z jednej strony uświadom sobie, że nie ma co aż tak się starać, a z drugiej staraj się jeszcze bardziej, aby nie być kolejnym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

To nie jest suchy, nudny podręcznik. Treść bardziej przypomina dobrze przeprowadzony wykład, gdzie ktoś stara się możliwie prosto coś wytłumaczyć. Książka daje mocno do myślenia. Przeczytałam, że rocznie 40 tys. dzieci umiera tylko dlatego, że rodzic nie umiał udzielić pierwszej pomocy. Że bez oddychania można przeżyć 4,5 minuty, a ludzie czekają na przyjazd karetki. Że ci, co jednak coś robią, w 70% robią to nieskutecznie.

Spodziewałam się, że książka będzie miała więcej opinii na tym portalu, gdyż dotyczy spraw życia i śmierci - jest bardzo ważna!!! Szczególnie, że jest z 2024 roku, czyli świeża, a wiedza się zmienia i trzeba ją aktualizować.
Niska popularność tej książki (a jest NAPRAWDĘ DOBRZE NAPISANA) napawa kolejną smutną refleksją.

To nie jest suchy, nudny podręcznik. Treść bardziej przypomina dobrze przeprowadzony wykład, gdzie ktoś stara się możliwie prosto coś wytłumaczyć. Książka daje mocno do myślenia. Przeczytałam, że rocznie 40 tys. dzieci umiera tylko dlatego, że rodzic nie umiał udzielić pierwszej pomocy. Że bez oddychania można przeżyć 4,5 minuty, a ludzie czekają na przyjazd karetki. Że ci,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

"Czy czujesz presję, aby ciągle bawić się ze swoim dzieckiem? Albo wymyślać kreatywne, edukacyjne, rozwojowe zabawy? Bombardują Cię wokół nagłówki typu `50 kreatywnych zabaw`/ `Baw się jak najczęściej z dzieckiem żeby stworzyć silną relację`?"

TAK!!! Czuję taką presję już jak słucham narzekania, że ktoś wozi dziecko na kilka różnych zajęć dodatkowych w tygodniu. Gdy słyszę, że jak urodzinki, to tylko z animatorem zabaw. Jak przeglądam książki w Empiku i od razu wyskakuje kilka kompendiów zabaw z dzieckiem (oczywiście stymulujących mózg i rozwój czegośtam).

Oto poradnik, jak zorganizować życie, żeby nie wpadać w taką skrajność, tylko raczej jak wprowadzić zdrowy balans. Samodzielna zabawa zostaje odczarowana i przedstawiona w sposób uwzględniający emocjonalność dziecka i jego potrzeby.

"Czy czujesz presję, aby ciągle bawić się ze swoim dzieckiem? Albo wymyślać kreatywne, edukacyjne, rozwojowe zabawy? Bombardują Cię wokół nagłówki typu `50 kreatywnych zabaw`/ `Baw się jak najczęściej z dzieckiem żeby stworzyć silną relację`?"

TAK!!! Czuję taką presję już jak słucham narzekania, że ktoś wozi dziecko na kilka różnych zajęć dodatkowych w tygodniu. Gdy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Czytałam już kilka książek o wpływie ekranów i jednocześnie podchodzę sceptycznie do samodzielnie wydawanych książek. I stwierdzam, że ta książka jest bardzo wartościowa - unikalna wiedza przekazana starannie, logicznie, i zawsze podając źródła. Jest 1000 razy lepsza, niż popularna pozycja wydawnictwa tzw. "książek pierwszego wyboru"...

Poradnik jest mocno osadzony w realiach codzienności - nie znajdziemy tu wymądrzania się, że najlepiej zamieszkać na pustyni, lecz dokładne omówienie z życia wziętych sytuacji. Dzięki temu można nie tylko mieć szczytne idee, kiedy potomek przychodzi na świat, ale wiedzieć, jak wytrwać w nich przez kolejnych kilka lat. Zderzenie z rzeczywistością jeszcze przede mną, ale już teraz nabrałam świadomości, na które rzeczy będzie trzeba zwrócić uwagę.

Czytałam już kilka książek o wpływie ekranów i jednocześnie podchodzę sceptycznie do samodzielnie wydawanych książek. I stwierdzam, że ta książka jest bardzo wartościowa - unikalna wiedza przekazana starannie, logicznie, i zawsze podając źródła. Jest 1000 razy lepsza, niż popularna pozycja wydawnictwa tzw. "książek pierwszego wyboru"...

Poradnik jest mocno osadzony w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Jedna z najciekawszych książek, jakie przeczytałam przez ostatnich kilka lat. Historia architektury wnętrz, z naciskiem na to, co siedziało ludziom w głowach i jak przekładało się to na sposób w jaki żyli. Napisana we wciągający sposób, rzuca wiele światła na współczesność. Pomaga zrozumieć historię i architekturę w ogóle. Czytając latały mi w głowie poprzednie strzępki wiedzy, zrozumiałam, że sporo z tego to były popularne przekonania, które z wiedzą wiele wspólnego nie miały.

Jedna z najciekawszych książek, jakie przeczytałam przez ostatnich kilka lat. Historia architektury wnętrz, z naciskiem na to, co siedziało ludziom w głowach i jak przekładało się to na sposób w jaki żyli. Napisana we wciągający sposób, rzuca wiele światła na współczesność. Pomaga zrozumieć historię i architekturę w ogóle. Czytając latały mi w głowie poprzednie strzępki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Jak zrozumieć małe dziecko Joanna Jeżak, Ewa Krogulska, Małgorzata Musiał, Agnieszka Nuckowska, Anna Siudut-Stajura, Olga Trybel, Magdalena Trzewik
Ocena 7,5
Jak zrozumieć małe dziecko Joanna Jeżak, Ewa Krogulska, Małgorzata Musiał, Agnieszka Nuckowska, Anna Siudut-Stajura, Olga Trybel, Magdalena Trzewik

Na półkach: , , ,

Do miana wybitnej tej książce wiele brakuje, ale nie jest też beznadziejna. Jak na poradnik polecany mi przez 2 osoby w prawdziwym życiu, miałam większe oczekiwania.

Spodziewałam się przede wszystkim szerszego spojrzenia na problem, więcej obiektywizmu i rzetelnej wiedzy. W rzeczywistości po prostu kilka Pań tłumaczy podstawy najmodniejszego w tym sezonie sposobu wychowywania dzieci. Na pewno w dużym stopniu wynika on z postaw promowanych przez nowoczesną psychologię, jednak w tym wydaniu mamy taki czarno-biały świat, gdzie po jednej stronie wszystko co wcześniej było złe, a wszystko co nawiązuje do Rodzicielstwa Bliskości jest doskonałe. Brakuje omówienia innych stylów wychowawczych czy nawet omówienia, jak owo Rodzicielstwo Bliskości można rozumieć. Niejednokrotnie ma się wrażenie, że interpretacja z książki niebezpiecznie zahacza o mityczne "bezstresowe wychowanie", które z Rodzicielstwem Bliskości ma niewiele wspólnego.

Każdy rozdział jest napisany przez inną autorkę, dlatego treści brakuje pewnej ramy. Wszystkie rozdziały łączy zaś BRAK SENSOWNEJ BIBLIOGRAFII. Najgorsza jest w rozdziale, gdzie połowa przypisów to wyraz "Tamże" i nie wiem co to miało oznaczać. Przypisy są umieszczane jakby dla formalności, żeby mniej więcej co stronę, dwie, był jakiś przypis, to mądrze wygląda, natomiast z logicznego punktu widzenia nie mają sensu. Jakaś pani pedagog, co lubi podróże, wymądrza się o budowie mózgu czy o neuroprzekaźnikach i na takie twierdzenia nie ma żadnych przypisów. Te co są, to brakuje namiarów na strony czy wybrany fragment, po prostu przeczytaj całą tamtą książkę, to może domyślisz się, czy Autorka właściwie ją zinterpretowała.

Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że cała rzetelność opiera się tu na notatkach ze slajdów z jakichś kursów czy konferencji.

Po przeczytaniu przynajmniej wiadomo, co teraz jest modne, a czego teraz się nie robi. Książka jest wzorowo wydana - ładnie szyta, użyto porządny papier. I to chyba tyle z plusów...

Do miana wybitnej tej książce wiele brakuje, ale nie jest też beznadziejna. Jak na poradnik polecany mi przez 2 osoby w prawdziwym życiu, miałam większe oczekiwania.

Spodziewałam się przede wszystkim szerszego spojrzenia na problem, więcej obiektywizmu i rzetelnej wiedzy. W rzeczywistości po prostu kilka Pań tłumaczy podstawy najmodniejszego w tym sezonie sposobu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Aż ciężko uwierzyć, ale przez 400 stron książki o nauce języków nie było ani trochę lania wody. Temat został poruszony w pełni, bardziej niż satysfakcjonująco. Książka może wydawać się trudna, ale jedynie dlatego, że dostarcza nowych informacji, na których trzeba się odrobinę skupić, choćby były wyłożone najprostszym jęzkiem. Autorka włożyła wiele wysiłku w usystematyzowanie informacji w taki sposób, żeby książkę dało się czytać na wyrywki, zaspokoić ciekawość w wybranym temacie. Często rozdział zaczyna się np. "krótka odpowiedź to tak/nie, a długa - czytaj dalej".
Dodatkowo po raz pierwszy spotkałam się z tak wielkim nakładem pracy tłumaczy. Specjalnie współpracowali z autorką, aby zmodyfikować treść prezentując opisy przypadków z Polski, a także na końcu stworzyli cały poradnik źródeł przydatnych tylko dla Polaków. Chapeau bas!

Aż ciężko uwierzyć, ale przez 400 stron książki o nauce języków nie było ani trochę lania wody. Temat został poruszony w pełni, bardziej niż satysfakcjonująco. Książka może wydawać się trudna, ale jedynie dlatego, że dostarcza nowych informacji, na których trzeba się odrobinę skupić, choćby były wyłożone najprostszym jęzkiem. Autorka włożyła wiele wysiłku w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Jestem na etapie budowy domu i kupiłam tę książkę, aby nabrać rozeznania w projektowaniu ogrodów. Jest to idealna pozycja, jeśli nie ma się ochoty śledzić jakichś Instagramów czy czasopism z ochłapami informacji, tylko mieć te podstawy uporządkowane od A do Z. Szczególnie doceniam dobór zdjęć, gdyż to wcale nie jest łatwe, na każdą tezę stawianą w książce znaleźć prawdziwe zdjęcie nadające się do publikacji.
Książka mocno skupia się na doborze roślin, często są wymieniane dokładne nazwy, które na etapie czytania książki nic nie mówią. Sprawy techniczne nie są tak dogłębnie poruszane. Mi by się przydało więcej porad jak projektować ścieżki w ogrodzie, typowe błędy, o czym dobrze pomyśleć wcześniej niż później itp.
Byłam pozytywnie zaskoczona przedstawieniem niektórych rozwiązań, które jeszcze nie weszły do powszechnej mody, a które zdecydowanie warto rozważyć. Generalnie mam poczucie, że moje horyzonty ogrodowe zostały poszerzone i mam taki punkt wyjścia dla dalszych dociekań.

Jestem na etapie budowy domu i kupiłam tę książkę, aby nabrać rozeznania w projektowaniu ogrodów. Jest to idealna pozycja, jeśli nie ma się ochoty śledzić jakichś Instagramów czy czasopism z ochłapami informacji, tylko mieć te podstawy uporządkowane od A do Z. Szczególnie doceniam dobór zdjęć, gdyż to wcale nie jest łatwe, na każdą tezę stawianą w książce znaleźć prawdziwe...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Ponad 130 stron odmieniania "jesteś zwycięzcą" przez wszystkie przypadki. Pierwsze 4 rozdziały były tak nudne, że zwątpiłam.
Wróciłam do tej książki, ponieważ ktoś zaczął ją czytać od 8. rozdziału i chciał pożyczyć 😉 Mój wewnętrzny pies ogrodnika nie pozostał dłużny i dzięki niemu przekonałam się, że od rozdziału 5, aż do końca, "Umysł mistrza" to ciekawa i pożyteczna książka.

Ponad 130 stron odmieniania "jesteś zwycięzcą" przez wszystkie przypadki. Pierwsze 4 rozdziały były tak nudne, że zwątpiłam.
Wróciłam do tej książki, ponieważ ktoś zaczął ją czytać od 8. rozdziału i chciał pożyczyć 😉 Mój wewnętrzny pies ogrodnika nie pozostał dłużny i dzięki niemu przekonałam się, że od rozdziału 5, aż do końca, "Umysł mistrza" to ciekawa i pożyteczna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Budownictwo w Polsce bazuje na idei równania w dół. Coraz mocniej ograniczający nas budżet to jedno. Jednak bardziej niepokojący jest praktyczny brak możliwości egzekwowania chociaż tej podstawowej jakości. Chciwi ludzie istnieli i będą istnieć, to nie jest szokujące. Jednakże po to mamy państwo, żeby przymuszało tychże chciwych ludzi do zachowywania minimum przyzwoitości. Z reportażu wynika, że deweloper zachowa przyzwoitości li tyle, ile mu się będzie chciało. A że branża ta przyciąga jak magnes ludzi, którzy dla pieniędzy posuną się do każdej nikczemności, to biada temu, kto próbuje kupić mieszkanie.

Budownictwo w Polsce bazuje na idei równania w dół. Coraz mocniej ograniczający nas budżet to jedno. Jednak bardziej niepokojący jest praktyczny brak możliwości egzekwowania chociaż tej podstawowej jakości. Chciwi ludzie istnieli i będą istnieć, to nie jest szokujące. Jednakże po to mamy państwo, żeby przymuszało tychże chciwych ludzi do zachowywania minimum przyzwoitości....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Dla mnie pozytywne zaskoczenie. Spodziewałam się kolejnego namawiania na zdrową żywność i na chociaż kiwnięcie palcem w temacie swojego zdrowia.
Tymczasem tę książkę mogą równie dobrze czytać starzy fitnessowi wyjadacze.
Autorka rozprawia się z religijnym podejściem do bycia fit i różnymi pierdołami, które na różnych etapach włożyliśmy (lub daliśmy sobie włożyć) do głowy. Udowadnia, że bycie fit jest na CAŁE życie, a zatem w naturalny sposób nie może być zbyt trudne i wyśrubowane. Oaza zdrowego rozsądku w czasach, w których masz wrażenie, że zawsze za mało się starasz.

Dla mnie pozytywne zaskoczenie. Spodziewałam się kolejnego namawiania na zdrową żywność i na chociaż kiwnięcie palcem w temacie swojego zdrowia.
Tymczasem tę książkę mogą równie dobrze czytać starzy fitnessowi wyjadacze.
Autorka rozprawia się z religijnym podejściem do bycia fit i różnymi pierdołami, które na różnych etapach włożyliśmy (lub daliśmy sobie włożyć) do głowy....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

"Hormonalna rewolucja" spodziewałam się, że będzie o hormonach. Teoretycznie były, a nawet strukturyzowały książkę, lecz mimo wszystko jest to po prostu rozwój osobisty, tylko ubrany w biologiczne ramy, żeby brzmiał bardziej naukowo i na czasie. Autor wciela się w rolę mentora mówiącego rób to, rób tamto, zrób listę 5 rzeczy, tryb rozkazujący - książka jakich wiele. Miło się czytało, jednak na dłuższą metę nie wiem czy by mnie zmotywowała chociaż do wyniesienia śmieci.

"Hormonalna rewolucja" spodziewałam się, że będzie o hormonach. Teoretycznie były, a nawet strukturyzowały książkę, lecz mimo wszystko jest to po prostu rozwój osobisty, tylko ubrany w biologiczne ramy, żeby brzmiał bardziej naukowo i na czasie. Autor wciela się w rolę mentora mówiącego rób to, rób tamto, zrób listę 5 rzeczy, tryb rozkazujący - książka jakich wiele. Miło...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Te "Bez bólu" na okładce to oszustwo. Trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. W przeciwieństwie do większości książek o anatomii, w tej prawie nie ma obrazków. Z tego powodu należy uważnie czytać opisy i użyć wyobraźni.

Mimo "bólu" wystawiam dobrą ocenę, ponieważ książka rekompensuje go wysokim poziomem szczegółowości. Opisywane są konkretne zjawiska chemiczne, typu że jakiś elektron przeskakuje na jakąś błonę i dzięki temu coś zachodzi. To naprawdę miłe, że nie jesteśmy kolejny raz zbywani tekstem typu "wątroba oczyszcza z toksyn" sposobem magicznym.

Mi ta książka uświadomiła, że to jest niesłychanie ważne, aby po organizmie krążyły jedynie potrzebne rzeczy w odpowiednich proporcjach. Aż dziwne, że przy tylu skomplikowanych procesach, gdzie znaczenie ma każdy ładunek na cząsteczce, że organizmy jakoś funkcjonują - pomimo sztucznych syfów dodawanych do żywności, chemii z tabletek i kosmetyków, czy innych mikroplastików.

Te "Bez bólu" na okładce to oszustwo. Trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. W przeciwieństwie do większości książek o anatomii, w tej prawie nie ma obrazków. Z tego powodu należy uważnie czytać opisy i użyć wyobraźni.

Mimo "bólu" wystawiam dobrą ocenę, ponieważ książka rekompensuje go wysokim poziomem szczegółowości. Opisywane są konkretne zjawiska chemiczne, typu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Słaba próba zrobienia z reportażu arcydzieła literatury. Wyszło ani dzieło, ani reportaż.
Żeby nie było, ja nie mam nic przeciwko literackiemu stylowi pisania. Czytałam ostatnio "Rekina z parku Yoyogi" Joanny Bator i tam zabawa językiem pozwoliła uchwycić rzeczy wymykające się konwencjonalnym opisom. Natomiast w "Pojutrze" to jest jakiś nielogiczny strumień świadomości i wcale nie pomaga lepiej zrozumieć opisywanych miast. Zakładam, że celem było uchwycenie "klimatu", ale przydługawe opisy mało istotnych z punktu widzenia literatury faktu rzeczy więcej zdradzały o potrzeganiu samej autorki, niż tego, CO postrzegała. W oczy rzucała się romantyzacja biedy i nieufność wobec nowoczesnych, rozwiniętych społeczeństw.
Na zakończenie autorka postanowiła zabawić się w Yuval Noah Harari'ego (a jakże! pojawił się nawet w bibliografii) i powieszczyć, że homo sapiens zrobił to, teraz zrobi tamto... Identyczny styl pisania wskazujący na wyraźne wzorowanie się.
Mam wrażenie, że ta książka to była próba naśladowania stylu pisania innych, zakończona porażką. Szkoda, bo temat miał ogromny potencjał.

Słaba próba zrobienia z reportażu arcydzieła literatury. Wyszło ani dzieło, ani reportaż.
Żeby nie było, ja nie mam nic przeciwko literackiemu stylowi pisania. Czytałam ostatnio "Rekina z parku Yoyogi" Joanny Bator i tam zabawa językiem pozwoliła uchwycić rzeczy wymykające się konwencjonalnym opisom. Natomiast w "Pojutrze" to jest jakiś nielogiczny strumień świadomości i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Przecież wystarczy mniej żreć i więcej się ruszać. Zmienić pracę i wziąć kredyt.
Jeśli nawet dorosłym jest ciężko schudnąć, to co dopiero dziecku, skoro całą inicjatywę ktoś mu narzuca, a samo nie myśli w kategoriach bycia zdrowym za 70 lat? Bardzo ciekawiła mnie ta różnica w podejściu.
Książka zawiera wiele ważnych spostrzeżeń oraz konkretnych porad. Niesamowicie podoba mi się sposób, w jaki Pan Leszek wypowiada się o dzieciach i ich potrzebach. Z kartek aż bije ciepło.
Do przydatnych rzeczy należą na pewno przepisy, z gatunku "smaczne jedzenie, a przy okazji zdrowe i szybkie w przygotowaniu". Cała książka jest moim zdaniem bardzo wartościowa. Porusza ważny temat z należytą uwagą.

Przecież wystarczy mniej żreć i więcej się ruszać. Zmienić pracę i wziąć kredyt.
Jeśli nawet dorosłym jest ciężko schudnąć, to co dopiero dziecku, skoro całą inicjatywę ktoś mu narzuca, a samo nie myśli w kategoriach bycia zdrowym za 70 lat? Bardzo ciekawiła mnie ta różnica w podejściu.
Książka zawiera wiele ważnych spostrzeżeń oraz konkretnych porad. Niesamowicie podoba...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

W naszej kulturze Japonia uchodzi za mityczną krainę, o której wiedzę czerpiemy z szokujących migawek z TV i plotek o spotykanych tam dziwactwach.

Reportaż "Rekin z parku Yoyogi" jest o tyle ciekawy, że stara się naprostować te wszystkie niestworzone historie o gejszach i automatach na używane majtki. Dzięki temu odnoszę wrażenie, że dowiedziałam się cokolwiek o tym jak faktycznie wygląda życie w Japonii. Eseje są mocno nakrapiane osobistymi przemyśleniami (prosto od kulturoznawczyni) i literackim językiem - dzięki temu obrazy w głowie stają się naprawdę żywe. Rozdziały mają przeciętnie po ok. 5 stron, nie są ze sobą mocno powiązane i każdy przedstawia jakąś twarz Japonii. Niesamowicie podobał mi się zabieg stworzenia jednego rozdziału w formie mangi. To tylko potwierdza wszechstronność ujęcia tematu.

Wydaje mi się, że reportaże Joanny Bator mogą mocno pomóc wyrobić sobie właściwe wyobrażenie o współczesnej Japonii, aby po prostu uniknąć rozczarowania podczas podróży (co ponoć dość często się zdarza). Ja planuję taką podróż na przyszły rok i dlatego z chęcią sięgnę jeszcze po "Japoński wachlarz".

W naszej kulturze Japonia uchodzi za mityczną krainę, o której wiedzę czerpiemy z szokujących migawek z TV i plotek o spotykanych tam dziwactwach.

Reportaż "Rekin z parku Yoyogi" jest o tyle ciekawy, że stara się naprostować te wszystkie niestworzone historie o gejszach i automatach na używane majtki. Dzięki temu odnoszę wrażenie, że dowiedziałam się cokolwiek o tym jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Ta książka to niebezpieczny miks wiedzy, ciekawostek i przemycania ideologii. Kusi prostotą przekazu, o tak. Można nic nie wiedzieć o historii, biologii, kulturoznawstwie, antropologii i innych naukach o człowieku, i kompletnie nie przeszkadza to w zrozumieniu opowieści z książki "Sapiens". Otrzymujemy tu kompletną wykładnię, co należy o tym wszystkim myśleć. Historia jest snuta w konwencji:
a) ciekawostka z historii (fakt)
b) wyjaśnienie procesu, jaki ta ciekawostka ilustruje (książka daje odpowiedzi na wszystko)
c) konstatacja, że świat jest taki a taki.

I dlatego ta książka jest niebezpieczna. Nie bez powodu polecają ją osoby takie jak Gates czy Zuckerberg - tęgie umysły, lecz z malutką wiedzą o naukach humanistycznych. "Sapiens" to takie "nauki humanistyczne dla bystrzaków", aby móc przed samym sobą zgrywać, że ma się rozległą wiedzę na temat kształtu świata, i że przynależy się do elitarnego grona osób, które wiedzą, jak działa świat.

Zgodnie z narracją Harariego wszystko, od wyginięcia innych gatunków człowieka, po ukształtowanie się państw i kapitalizmu, opiera się o pożądanie władzy, pieniędzy i wpływów. Tak jak wydawało się, że to filozofia przez wieki kładła podwaliny pod nowe nauki i idee, tak Harari wyciął ją z tej opowieści skalpelem. Nawet komunizm powstał nie dlatego, że pewien myśliciel marzył o świecie, w którym robotnicy posiadają jakieś prawa pracownicze, lecz dlatego, że imperia potrzebowały alternatywy do kapitalizmu (a Karol Marks się szczęśliwie napatoczył).

Książka idealnie wpisuje się w nurt udawania, że jest się mądrym. W podobny sposób od oglądania gadających głów na youtube każdy staje się ekspertem od geopolityki. Potem wystarczy czyjeś wnioski przedstawiać jako swoje własne. Dlatego po przeczytaniu "Sapiens" można mieć wrażenie, że posiadło się wiedzę, jak działa świat, a wszyscy dookoła są Nieświadomi i głupi. Tyle że w 80% nie jest to wiedza, a gotowy zestaw czyichś wniosków, czyli taka droga na skróty - jak bez wysiłku zdobywania wiedzy z różnych źródeł mieć gotowe wnioski.

Niestety lista subiektywnych wniosków jest tu sprzedawana jako literatura popularnonaukowa i wiedza o życiu. Taki łatwo przystępny przekaz jest kierowany głównie do osób, które mają niski poziom wiedzy o historii i człowieku, więc czytelnikowi trudno odróżnić fakty od ideologii. I jak widać po opiniach, łatwo zachwycić się nad taką narracją, w końcu wydaje się taka kompletna i sensowna. Jedno jest pewne - dzieła Harariego mogą liczyć na przychylność i promocję miliarderów, którzy starają się zmieniać kształt świata. Które fragmenty opowieści Harariego im się najbardziej sposobały? Czy zadali sobie trud przeczytać też inne książki? Zapuśćmy zasłonę dymną nad tym pytaniem.

Ta książka to niebezpieczny miks wiedzy, ciekawostek i przemycania ideologii. Kusi prostotą przekazu, o tak. Można nic nie wiedzieć o historii, biologii, kulturoznawstwie, antropologii i innych naukach o człowieku, i kompletnie nie przeszkadza to w zrozumieniu opowieści z książki "Sapiens". Otrzymujemy tu kompletną wykładnię, co należy o tym wszystkim myśleć. Historia jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Podjadasz? Brakuje Ci silnej woli w diecie? Cierpisz przez ograniczenia dietetyczne? Ta książka jest dla Ciebie.

Pomimo że znam się na układaniu różnych diet i tym jakie wywołują procesy fizjologiczne, uważam, że sprowadzenie tematu redukcji do jakiejś diety odchudzającej jest naiwnym spłyceniem tematu. Dieta to tylko narzędzie, a utrzymać ją ma człowiek z całym swoim bogatym życiem wewnętrznym i zewnętrznym.

Brakowało wcześniej takiej książki, która abstrahuje od podjętych diety i treningu, a skupia się na samych psychologicznych aspektach. Jest to jednocześnie pozycja twórcza, a nie jakaś kompilacja innych opracowań + uogólnienia zmieniające ich sens. Autorka jest psychologiem, a do tego temat redukcji zna zarówno z autopsji jak i od strony przypadków z gabinetu.

Nie ma znaczenia, czy czytelnik walczy z otyłością, czy ma do zrzucenia 1 kg, a może chce utrzymać wagę lecz irytuje go, ile silnej woli to kosztuje. "Waga z głowy" to książka o szeroko pojętej relacji z jedzeniem.

Dla mnie szczególnie ciekawe było omówienie, jak myśli o sobie i innych osoba, która podchodzi do swojej diety i zdrowia z pewną czułością:
- Zamiast myśleć, że np. odmówienie zjedzenia kawałka tortu stanowi nietakt, można pamiętać, że nietaktem jest podkopywanie czyichś starań, by pożegnać nadwagę.
- Zamiast skupiać się na tym, czego nie wolno jeść, można samego siebie potraktować jak kochający rodzic, które pewne rzeczy robi dla twojego dobra, a nie na złość.
- Zamiast komentować wagę innych, można sobie uświadomić, że równie surowo mówimy o samych sobie, czyli fundujemy samym sobie świat pełen okrutnych komentarzy dotyczących wyglądu.
- Zamiast ulegać pokusie zjedzenia czegoś dobrego, co się właśnie napatoczyło, można zidentyfikować tę sytuację jako wyzwalacz jedzenia emocjonalnego i zaspokoić tę emocję czymś innym niż jedzeniem.

W ramach rzetelnego komentarza, opiszę jeszcze pomniejsze wady książki. Gdyby nie one, zapewne dałabym 10 gwiazdek. W treści pojawia się sporo przypisów do stron internetowych, czyli często występuje powoływanie się na marne źródła. Poza tym forma wypowiedzi odnosi się do "czytelniczki", więc "czytelnik" może mieć wrażenie, że książka nie jest dla niego ("czytelniku" bądź ponad rodzaje w języku polskim, bo to właśnie ta książka pomoże Ci odzyskać zdrowie).

Podjadasz? Brakuje Ci silnej woli w diecie? Cierpisz przez ograniczenia dietetyczne? Ta książka jest dla Ciebie.

Pomimo że znam się na układaniu różnych diet i tym jakie wywołują procesy fizjologiczne, uważam, że sprowadzenie tematu redukcji do jakiejś diety odchudzającej jest naiwnym spłyceniem tematu. Dieta to tylko narzędzie, a utrzymać ją ma człowiek z całym swoim...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Rozruszaj swój mózg Anders Hansen, Carl Johan Sundberg
Ocena 6,6
Rozruszaj swój mózg Anders Hansen, Carl Johan Sundberg

Na półkach: , , , ,

Anders Hansen po raz kolejny udowodnił, że umie w książki popularnonaukowe. Przedstawia dość skomplikowane zagadnienia w sposób tak prosty, że małpa by je zrozumiała. Jednocześnie w retoryce ściśle polega na opisach badań naukowych - w jego książce nie znajdziemy osobistych preferencji ani historyjek z życia.

"Rozruszaj swój mózg" przedstawia dowody naukowe dobroczynnego wpływu aktywności fizycznej na zdrowie mózgu oraz reszty organów. Po pierwsze, już ruch na poziomie niezbędnego minimum daje widoczne efekty. Po drugie, ta dobroczynna właściwość niekoniecznie skaluje się w kierunku spędzania coraz większej ilości czasu na treningach, gdyż nawet intensywne treningi dla sportowców wcale nie muszą trwać długo (metodą HIIT).

Kto trenuje regularnie, ten utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze wykorzystuje czas, a przy tym dowie się mnóstwa ciekawostek. Kto nie trenuje, ten pewnie i tak nie sięga po takie książki, i pewnie i tak nic go nie przekona (jak palacza mówiącego, że "na coś trzeba umrzeć"). Jeśli jednak u kogoś przyczyną braku aktywności są popularne stereotypy, typu że starsze osoby powinny się oszczędzać, to ta książka dostarcza mocnych argumentów przeciwko tym opiniom.

Dla mnie najciekawszy był rozdział o genetyce, gdzie został opisany wpływ "dobrych genów" na wyniki sportowe oraz jak można je przekazać dzieciom. Podobał mi się także widoczny wkład współautora książki, który jest fizjologiem i przystępnie wytłumaczył podstawy fizjologii sportu okiem osoby, która się na niej dobrze zna (a nie tylko coś gdzieś słyszał, jak większość trenerów). Tę część polecam biegaczom - macie tu rzetelne i proste wytłumaczenie, o co chodzi z progiem mleczanowym czy VO2_max.

Anders Hansen po raz kolejny udowodnił, że umie w książki popularnonaukowe. Przedstawia dość skomplikowane zagadnienia w sposób tak prosty, że małpa by je zrozumiała. Jednocześnie w retoryce ściśle polega na opisach badań naukowych - w jego książce nie znajdziemy osobistych preferencji ani historyjek z życia.

"Rozruszaj swój mózg" przedstawia dowody naukowe dobroczynnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to