Ludzie listy piszą… Epistolografia – zapomniana sztuka w cyfrowej formie

Marcin Waincetel
20.06.2020

Pisujecie listy? Papierowe – takie zwykłe, czasami polecone. Na pewno składacie autografy pod urzędowymi, ale czy ktoś z Was kreśli jeszcze listy do rodziny, przyjaciół? Ukochanej lub ukochanego? „List w życiu człowiek pisze co najmniej raz…”, tak przynajmniej swego czasu śpiewali Skaldowie. W dzisiejszych czasach piszemy ich dziesiątki, może nawet setki. Pytanie tylko, czy elektroniczna forma zmienia przekaz i wymowę naszych słów?

 Ludzie listy piszą… Epistolografia – zapomniana sztuka w cyfrowej formie

Słowa nieuformowane, czyli sztuka pisania listów

Wyrazić niewyrażalne. Wyjaśnić, co dokładnie ma się na myśli. Nazwać emocje. Dookreślić intencje. Słowa, słowa, słowa… Zapisane w listach brzmią zdecydowanie inaczej niż w czasie zwykłej pogawędki. Bo nie jest to przecież czynność codzienna, prozaiczna, choć do prozy życia często się odnosząca. Pisanie listów było onegdaj traktowane jednak przede wszystkim również jako sztuka.

Epistolografia, czyli tworzenie korespondencji zgodnej z kulturowymi zasadami w danej epoce czy środowisku, miała swoje znaczenie. Bo i listy były czytane nie tylko przez adresata, ale przecież udostępniane oficjalnie i za zgodą nadawcy wielu innym osobom. Weźmy choćby księgi z Nowego Testamentu, dajmy na to listy do Koryntian, za autora których powszechnie uważany jest święty Paweł. Specjalnie spisywane wiadomości tworzyli też starożytni Egipcjanie. Były to tak zwane listy do zmarłych, które adresowano do członków rodziny, wyrażano bowiem wiarę, że mogą oni pomóc żyjącym. Sztukę formułowania myśli w słowa znali też również Grecji, pisząc najpierw na drewnianych tabliczkach powleczonych woskiem, potem na papirusach.

Zatem listy jako teksty święty, poniekąd mistyczne, duchowe… ale przecież nie tylko. Wszakże tematem korespondencji często jest też miłość, co by nie mówić – prawdziwie boskie uczucie.

Miłosne wiadomości zakochanych rozwijały się choćby w średniowiecznej Europie, na co wpłynęła poezja trubadurów, francuskich muzyków i poetów, którzy w niezwykle wyrafinowany sposób opiewali wybranki swego serca. Bo też kobiety w poezji były idealizowane, stając się niemalże bliskie śmiertelnym boginiom. Ale przecież Polacy nie gęsi, swoich przedstawicieli również i w tym temacie mają. „Panno ma najmilejsza” to prawdopodobnie najstarszy zachowany list miłosny w języku polskim, którego autorem był niejaki Marcin z Międzyrzecza. Datowany na 1429 rok, napisany pismem gotyckim, prozą w języku staropolskim. Liczy się wszak zarówno odpowiedni dobór słów, jak i forma.

Reklama

Forma, a zatem kaligrafia, metoda niezwykle starannego, pieczołowicie dopracowanego i estetycznego pisania, często również zdobionego artystycznie. I to również zapomniana sztuka. Nauka kaligrafii, której uczyć w polskich szkołach zaczęto na początku XX wieku, miała kształtować charakter oraz cierpliwość, co jest – przyznacie zapewne – sztuką samą w sobie.

Zasady poprawnego adresowania korespondencji pocztowej znają już dzieciaki z klas pierwszych szkół podstawowych. Współcześnie, to znaczy w XXI wieku. Ale czy to ważne, ba, w ogóle potrzebne, skoro najczęściej – zamiast ulicy i kodu pocztowego – wskazuje się na adres elektronicznej skrzynki odbiorczej?

Zerwane relacje, a w dodatku słaby atrament – dlaczego przestaliśmy pisać?

Nie da się ukryć, że kategoryczne odpowiedzi zawsze naznaczone są ryzykiem błędu. Spróbujmy się jednak zastanowić, dlaczego dzisiaj już prawie nikt – nie licząc tych dwóch, może trzech osób uśmiechających się teraz z końca naszej wirtualnej sali – nie pisuje tradycyjnych listów.

Najprostsza odpowiedź? Bo nie mamy czasu, siły ani ochoty. Bo brakuje skupienia, odpowiedniej motywacji, a tak naprawdę również powodu. Najczęściej wystarczy SMS. Krótka, lapidarna wiadomość tekstowa. Wyjęta z prozy życia. Czasem zakończona ciekawą emotikoną. Czasem szybkim „PS. Kocham Cię”. I żebyśmy się teraz dobrze zrozumieli. Takie słowa w dalszym ciągu posiadają określoną moc, niewyobrażalnie wręcz wielką wymowę. Liczy się jednak sposób, w jaki o tym komuś komunikujemy.

Reklama

No dobrze, ale czy to znaczy, że nie potrafimy już pisać? Bo notujemy, owszem – listy zakupów, wizytę u dentysty, kurs jogi, spotkanie przy piwie, wreszcie wirtualne spotkanie z ulubionym pisarzem, co jest już dzisiaj niemal codziennością. Ale sztuka pisania stała się jakby uboższa. Tak w formie, jak treści. Bo skoro nie mamy czasu, a zatem okazji, to nie mamy też szansy, aby przemyśleć, co i o czym chcemy komuś powiedzieć. List powinien mieć swoją kompozycję, wartość, wymowę.

Być może przyczyna tego, że sztuka pisania listów jest dziś nieco zapomniana, wiąże się z osłabieniem międzyludzkich relacji. Wszystko wydaje się bardziej spontaniczne, chwilowe, krótkotrwałe. Nieprawda? Zerknijcie, proszę, na swojego Messengera. Albo inny komunikator. Zobaczcie, ile z tych konwersacji kończy się w pośpiechu, bez słowa pożegnania czy wyjaśnienia. Pozostają po nas mrugające emotikonki, no i status „Aktywny/a teraz”, który tak naprawdę oznaczać czasem może „Niedostępny/a”.

Newsletter i flirty, słowem – elektroniczna poczta z dodatkowym przekazem

Mam wrażenie, że zrobiło się nieco dramatycznie, a wcale nie taki był mój główny zamiar. Przecież to, że zmienia się, jakby to określić, językowa ekonomia, to jeszcze nie jest żadna tragedia. Piszemy szybciej, co wiąże się z chaotycznością, na pewno jakimś rodzajem niedbałości, z drugiej jednak strony… nikt nie musi już czekać na list w butelce, który dopłynie za miesiąc, dwa, a może i pół roku. Wszystko dzieje się tu i teraz. W czasie rzeczywistym.

I wcale nie znaczy to, że listy elektroniczne są gorsze od tych tradycyjnych. Choć z całą pewnością się różnią, a przecież diabeł, rzecz wiadoma, tkwi właśnie w szczegółach. Bo czym innym jest wiadomość adresowana do dziekana, rektora, Szanownego Pana Profesora, kiedy to formułuje się prośbę choćby o warunkowe zaliczenie przedmiotu na studiach – swoją drogą, pozdrowienia dla wszystkich studentek i studentów walczących w czasie sesji, ale też moich uczennic i uczniów – a czym innym przekaz kierowany do kogoś naprawdę bliskiego. Wirtualna bliskość też jest możliwa.

Bo oczywiście prawdą jest to, że w sieci wyjątkowo odczuwalna jest samotność, o czym w unikalny sposób pisał Janusz Leon Wiśniewski, ale równocześnie istnieje też szansa, aby kogoś poznać. Nawet jeśli tylko w jednym, elektronicznym wymiarze. Przy pomocy niewinnego flirtu, krótkich wiadomości. Kilku akapitów. Tak na dobry początek. Może za czas pojawi się wyczekiwane, wzruszające Post Scriptum?

Zastanawiacie się pewnie, czy ja w dalszym ciągu piszę o… pisaniu listów? Przyznam, że też o tym myślałem. Ale odpowiedź musi być twierdząca. List to narzędzie, bardzo uniwersalne zresztą, którego używa się codziennie. Choćby takie przesyłane w ilościach hurtowych newslettery o promocjach, wyprzedażach, książkowych nowościach to też komunikat. A pomiędzy tymi wszystkimi materiałami mogą znajdować się prawdziwe perełki – wiadomości od osób, na które czekaliśmy od dawna. I może pisanie korespondencji nie jest już dziś sztuką, jak było to dawniej, jednak coś z tej magii pozostało. Elektroniczna poczta wciąż może nosić w sobie dodatkowy przekaz.

Wampiryczne cierpienia, nieśmiertelne przyjaźnie – złote myśli w listach spisane

Nieśmiertelne romanse, podróż w poszukiwaniu samego siebie, rodzące się uczucie, dojrzewająca przyjaźń… W literackim skarbcu nie brakuje przykładów historii, które odnoszą się wprost – lub pośrednio – do sztuki pisania listów. Pod terminem powieści epistolarnej znaleźć można szczególny typ książek, których konstrukcja, a co za tym idzie również wymowa, ujęta jest w formie listów wymienianych między sobą przez bohaterów. Czasem splecionych z części pamiętników czy dzienników. Słowem – intymnej relacji, dzięki której dookreślana jest perspektywa bohaterów. Na pewno wiecie, o czym mowa. Bo pierwszym przykładem mogą być „Cierpienia młodego Wertera”, utwór z kanonu światowej literatury, preromantyczna, melancholijna opowieść, która swoją genezę ma w życiorysie Goethego. Innym tekstem niech będzie bestsellerowy „Dracula” Brama Stokera, powieść gotycka, oddziałująca wciąż na nowo na twórców i czytelników, którzy rozkoszują się w poznawaniu mrocznej strony rzeczywistości. A przecież w listach zapisano też historie wielkich przyjaźni, zmieniający się kulturowy obraz świata, o czym dowiadujemy się też choćby za sprawą „Listów niezapomnianych” z ostatnim listem Wisławy Szymborskiej czy apelem o pokój wystosowany przez Mahatmę Gandhiego do Adolfa Hitlera…

Reklama

Ludzie listy piszą… Epistolografia – zapomniana sztuka w cyfrowej formie

Zmienia się forma, zmienia się też przekaz. Słowa i język ewoluują. Skończę tym, jak zacząłem. Czy pisujecie listy? Papierowe – takie zwykłe, czasami polecone. Na pewno składacie autografy pod urzędowymi, ale czy ktoś z Was kreśli jeszcze listy do rodziny, przyjaciół? Ukochanej lub ukochanego? Pomyślcie o tym. A potem weźcie kałamarz, długopis, wieczne piór albo laptopa. I napiszcie. Coś od siebie. Coś dla kogoś bliskiego. To niełatwa, ale bardzo piękna sztuka.

Reklama

komentarze [23]

Sortuj:
350
3
19.06.2020 09:13

Zapraszam do dyskusji.


91
91
20.06.2020 11:41

Od siebie dodam  Niebezpieczne związki Niebezpieczne związki i  Frankenstein Frankenstein  Biedni ludzie Biedni ludzie  Cierpienia młodego Wertera

więcej

26
18

Najgorsze jest to, że teraz ludzie młodsi niż Ja ( czyli w zasadzie nadal młodzież, bo chyba też jeszcze się do niej zaliczam) już nawet skracają podstawowe słowa w smsach, na messengerze i tak dalej. Nie piszą już - kocham Cię, ale '' kc ''. Nie piszą już '' Co tam? '', ale '' Ct?''


433
38
21.06.2020 10:57

Zdarza się, grosze i trochę przerażające jest wystawianie emotek w wielkiej ilości. Powrót do pisma obrazkowego.


26
18
25.06.2020 18:54

Dokładnie tak. Lub emotki, co drugie słowo.


401
108
20.06.2020 13:47

Ze swojej strony polecam epistolarną powieść "ostatniego Jugosłowianina" Nenada Velićkovića z Sarajewa  Sahib. Impresje z depresji Sahib. Impresje z depresji - napisaną w formie listów Anglika "pracującego" w "organizacji pozarządowej" do swojego partnera.


2807
648
20.06.2020 18:45

Ja dodam współczesną  Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
a wcześniejsza
 Listy do syna Listy do syna

więcej

2728
47
20.06.2020 19:05

Bardzo lubię, gdy tradycyjna narracja wzbogacona jest w listy, fragmenty pamiętników czy dzienników.
Z ostatnio przeczytanych książek przychodzi mi do głowy:
 Olga Olga Bernharda Schlinka - ostatnia część powieści to listy Olgi, niemieckiej dziewczyny, nauczycielki na Prusach Wschodnich, do kochanka, który...

więcej

830
0
20.06.2020 21:41

Piszę listy. Takie na papierze, wiecznym piórem, atramentem. List, to nie tylko słowa, ale i emocje.


494
76
20.06.2020 22:39

 Zapomniałam o tobie Zapomniałam o tobie
Bardzo dobra książka na podstawie listów wymienianych przez zakochanych.


1564
1100
21.06.2020 08:25

Można jeszcze dodać ze znakomitej klasyki:
 Biedni ludzie Biedni ludzie

 Niebezpieczne związki Niebezpieczne związki

Słyszałem, że ktoś napisał książkę złożoną z samych SMSów, znak czasów...


187
45
21.06.2020 09:23

Książka ",Listy do Georges'a" składa się wyłącznie z listów, które noblista Elias Canetti i jego żona Veza pisali do brata pisarza. Jedno w tajemnicy przed drugim:) Historia o tyle ciekawa, że Elias nie ożenił się z Vezą z miłości, ona specyficznym uczuciem darzyła jego brata Georga, a sam Georg był gejem. W tle dochodzenie Hitlera do władzy, wygnanie, druga wojna.
 Listy do Georges'a

więcej

zgłoś błąd