Literatura brazylijska na rozgrzewkę. Nie, nie będzie Paulo Coelho

Remigiusz Koziński
15.11.2020

Paulo Leminski, Machado de Assis, Guimaraes Rosa i Jose de Alencar, to nasi najlepsi – odpowiada Semitha Cevallos, zapytana o pisarski TOP Brazylii. Indagowana jest muzykolożką z tytułem doktora interesującą się socjologią i literaturą, mieszkanką Kurytyby, jednego z najbardziej „polskich” miast Ameryki Południowej (około 800 tys. mieszkańców tej dwumilionowej metropolii przyznaje się do polskich korzeni; kibice piłkarscy kojarzą zapewne kurytybianina Thiago Cionka, reprezentanta Polski).

Literatura brazylijska na rozgrzewkę. Nie, nie będzie Paulo Coelho
Reklama

Paolo Leminski – cwaniakowaty samuraj

Semitha, jako mieszkanka Kurytyby, w dodatku mocno zaprzyjaźniona z naszym krajem, nie mogła nie zacząć od tej postaci literackiego światka swojego miasta. Pisarz z racji swojego pochodzenia (z Polski wywodziła się rodzina ze strony ojca) zwany był „pokopanym Polakiem” lub też „polskim caboclem z Parany”. Wielość różnego rodzaju przydomków oddaje jego niezwykle barwny charakter. W ciągu swojego krótkiego życia (umarł w wieku zaledwie 44 lat) zdążył być w klasztorze, dwa razy się ożenić, doczekać trójki dzieci, wydać kilkanaście tomików poetyckich, a także napisać biografie między innymi Trockiego i... Chrystusa. W jego tłumaczeniach na portugalski ukazali się: James Joyce, Samuel Beckett, Alfred Jarry, John Lennon, Petroniusz i... kilka wierszy Adama Mickiewicza.

Reklama

Pisał teksty piosenek, komponował. Najbardziej jednak cenionym jego dziełem jest eksperymentalna powieść „Catatau”. Upraszczając, książka opisuje wymyśloną podróż Kartezjusza do Brazylii. Prawdopodobnie chodzi tu o Rene Descartesa – XVII wiecznego filozofa francuskiego – choć w książce nazywa się on Renatus Cartesius. Pod koniec pojawia się, nawiasem mówiąc – pijany – Krzysztof Arciszewski. W realnym świecie urodzony w podpoznańskim Rogalinie, był awanturnikiem (uciekał z Polski oskarżony o morderstwo), najemnym żołnierzem, ale też pisarzem i poetą. Podczas holenderskich wypraw i walk z Hiszpanią i Portugalią o dominację w Ameryce Południowej Arciszewski starał się opisywać zwyczaje mieszkańców przemierzanych terenów. Był więc postacią niemal tak barwną, jak Paolo Leminski. Niestety „Catatau” nie doczekała się jeszcze pełnego polskiego przekładu. Fragment przetłumaczony przez Michała Lipszyca ukazał się w „Literaturze na świecie” w 2011 roku.

A skąd zawarty w podtytule samurajski przydomek pisarza? Do palety barw malujących jego sylwetkę trzeba dołożyć jeszcze kolor czarny – pasa w judo.

Machado de Assis – brazylijski Dostojewski

- To nasz Dostojewski – tak charakteryzują de Assisa znajomi Brazylijczycy. Na uwagę, że w sposobie pisania jest on „dużo bardziej pokręcony”, odpowiadają: - Bo nasz! To brazylijski pisarz, nie rosyjski.

Nie sposób się z nimi nie zgodzić. Machado de Assis żył i tworzył w drugiej połowie XIX wieku, a więc w czasach, gdy europejska proza, także ta Dostojewskiego, kładła spory nacisk na realizm i naturalizm. Z drugiej strony to brazylijskie „nasz” ma także swoje uzasadnienie, bowiem „Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas” w tłumaczeniu Janiny Z. Klawe są mocniej przyprawione surrealizmem niż jakakolwiek powieść giganta rosyjskiej literatury. Metafory, a przede wszystkim zdystansowana ironia w opisach rzeczywistości to cecha charakterystyczna tego brazylijskiego pisarza, chyba też brazylijskiej literatury jako takiej, zwłaszcza tej dwudziestowiecznej. Dystans okraszony drwiną pojawia się także w powieści „Quincas Borba” (tłumaczenie Zofia J. Klawe). Tytułowa postać tej książki jest psem, ludzcy bohaterowie zaś walczą o przetrwanie, przy czym słabsi odnoszą w tej walce porażki. Gorzkie to i prawdziwe, w jakiś sposób związane zapewne z trudną drogą, jaką Machado de Assis musiał pokonać, by wspiąć się na panteon brazylijskiej literatury. Nawet gdy autor „Wspomnień pośmiertnych Brasa Cubas” był już bardzo popularny, współczesny mu krytyk Silvio Romero określał jego styl pisarski jako „jąkanie”. Ostrze krytyki w tym wypadku było obosieczne, bowiem Romero przyznał w ten sposób, chcąc nie chcąc, że ten pogardliwie traktowany przez niego samouk, pochodzący z biednej rodziny, wypracował swój własny, autorski sposób pisania.

Bernardo Guimaraes – literatura brazylijska trafia pod polskie strzechy

Niewolnica Isaura książkaNie ma chyba nikogo urodzonego w Polsce przed 1980 rokiem, kto nie kojarzyłby „Niewolnicy Isaury”. Historia pięknej dziewczyny i złego Leoncia przedstawiona w kiczowatej telenoweli wzruszała miliony Polaków. Dość powiedzieć, że poetka, noblistka – Wisława Szymborska skwitowała koniec ostatniego odcinka serialu, mówiąc pół żartem, pół serio: „Nasze życie się skończyło”. Korzenie historii pięknej Isaury sięgają połowy XIX wieku, a sama powieść od prawie 150 lat kupowana jest przez miliony czytelników. Bernardo Guimaraes – jej autor jest sztandarowym przedstawicielem romantycznego nurtu powieści brazylijskiej.

Mario de Andrade, MacunaimaWśród Brazylijczyków, pytanych o literackie fascynacje, padają też nazwiska: Mário de Andrade (muzykologa i pisarza — na język polski została przetłumaczona jego powieść „Macunaima”, tł. Ireneusz Kania); Murilo Rubiao (który był jedynym nieco szerzej znanym autorem z Brazylii nawiązującym w swych opowiadaniach do południowo-amerykańskiego realizmu magicznego) czy wreszcie João Guimarães Rosa (uważanego za jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku nad Amazonką i Paraną).

Brazylia to ogromny kraj i ogromny rynek wydawniczy

Reklama

- Współczesna Brazylia to grubo ponad 200 milionów ludzi, wśród których same różnice językowe w ramach portugalskiego mogą być dla tłumacza fascynujące – mówi Wojciech Charchalis, wybitny tłumacz literatury języka portugalskiego i hiszpańskiego. - Inaczej mówi człowiek z Amazonii, inaczej mieszkaniec Rio de Janeiro, czy Kurytyby. To wielki kraj i ogromny rynek wydawniczy.

Niestety na księgarskich półkach w Polsce nie ma zbyt wielu współczesnych brazylijskich autorów. Kilku z nich pokazało wydawnictwo Rebis w swojej „Serii Brazylijskiej”, w tym doskonałą „Brodę zalaną krwią” Daniela Galery (przekład ciągniętego wcześniej za język Wojciecha Charchalisa), czy „Symfonię w bieli” Adriany Lisboa (również tł. Wojciech Charchalis). Ta ostatnia autorka to zresztą jedna z nielicznych kobiet pisarek, którym udało się w Brazylii przebić (drugą, bardziej znaną, jest nieżyjąca już Clarice Lispector).

„Labirynt pamięci” z ironicznym podtytułem „Wiwat naród brazylijski” nieżyjącego już niestety Joao Ubaldo Ribeiro (przekład, a jakże – Wojciecha Charchalisa) jest doskonałym komentarzem również do polskiego podejścia do historii i zapędów do jej wykorzystywania w bieżących politycznych celach. Pisarz całymi garściami czerpie i nawiązuje do literatury swoich dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych poprzedników. Jak mówi znawca tematu, tłumacz tej książki – mimo że nie jest ona literaturą łatwą – od wielu lat sprzedaje się w tym kraju doskonale.

Kpiące podejście do brazylijskiego „wstawania z kolan” serwowane w „Labiryncie pamięci” mogłoby podziałać niczym okład z lodu na rozpalone głowy niektórych ministrów, zwłaszcza tych zajmujących się, o zgrozo, edukacją. Niemniej, jak już było tu wspomniane, nie jest to książka łatwa w czytaniu, co nie napawa optymizmem, jeśli chodzi o jej potencjał w ministerialnych gabinetach.

Fotografia otwierająca: Pixabay / Pexels

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
899
268
15.11.2020 21:02

Moim zdaniem brazylijscy autorzy, których świetnie się czyta to: Erico Verissimo, Jorge Amado, Drauzio Varela.
"Macunaima" to książka tak zakręcona, że albo się kocha albo nienawidzi.
Ciekawe, że "Niewolnica Izaura" znalazła się w tym zestawieniu, cieniutka książeczka, z której zrobiono tasiemcowaty serial.

Poprawcie tego "Paolo" w nagłówku pierwszego akapitu i...

więcej

144
12
16.11.2020 22:51

Już redakcja poprawiła - mój błąd. Wyszło z rozmów z osobami z Brazylii - jakoś zapisałem i potem się ciągnęło - przepraszam. A "Isaura" - jest książeczką z historią - sztandarową dla brazylisjkiego romantyzmu - czytadłem 19-wiecznym. Pytałem u źródła - podobno w Brazylii cały czas się sprzedaje, a powodzenie serialu u nas było swoistym fenomenem. Tego nie mogło zabraknąć...

więcej

4077
3837
15.11.2020 13:36

Coś za ciężkie dla mnie


2977
47
15.11.2020 13:34

Z zainteresowaniem śledzę serię brazylijską wydawnictwa Rebis, podobała mi się zwłaszcza Broda zalana krwią Daniela Galery, ale powieści Adriany Lisboa również uważam za ciekawe.
Przy okazji przypomniałam sobie o dawno już przeczytanych powieściach, napisanych przez brazylijskie pisarki:
 Osiem zeszytów

więcej

2834
4
13.11.2020 10:50

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd