Reklama

Literackie lustra? O dziełach narodowych

Tomasz Pindel
09.11.2019

Literackie dzieło narodowe, albo epos narodowy, to kategoria w sumie dość interesująca, bo łączy w sobie kilka różnych elementów: obejmuje utwory ewidentnie uznawane za wybitne, ale wybitność to za mało – musi dojść jeszcze czynnik istotnego znaczenia dla danej nacji. Brzmi to doniośle, z drugiej strony trąci zawsze lekko podejrzanym smrodkiem lekturowym. U nas ten zaszczytny tytuł przypada raczej bezspornie (choć może fajnie byłoby się pospierać?) „Panu Tadeuszowi” Adama Mickiewicza. A jak to wygląda u innych nacji? I co może nam o nich powiedzieć?

Hiszpania: dwaj rycerze

W przypadku Hiszpanii kandydatów do tytułu dzieła narodowego mamy przynajmniej dwóch. Na całym świecie kojarzony jest oczywiście „Don Kichot” Miguela de Cervantesa y Saavedry, o którym niedawno pisałem nieco więcej. Obłąkany rycerz z La Manczy ma jednak starszego poprzednika, legendarnego Cyda, którego w Polsce kojarzy się najczęściej dzięki sztuce Pierre’a Corneille’a (Francuzi nader często służyli nam za pośredników w kulturowych kontaktach z Hiszpanami; jednym z licznych tego śladów jest polska wymowa imienia mitycznego podrywacza Don Juana, u nas znanego zwykle jako Don Żuan zamiast oryginalnego Huan), ewentualnie za sprawą animowanego filmu dla dzieci bądź znacznie wcześniejszej wersji hollywoodzkiej z Charltonem Hestonem. Cyd symbolizuje kilkusetletni okres rekonkwisty, czyli odbijania przez chrześcijan z rąk Maurów iberyjskiego terytorium: muzułmanie opanowali półwysep w kilkanaście lat w pierwszej połowie VIII wieku, a hiszpańskie królestwa i księstwa potrzebowały na odzyskanie stanu posiadania jakichś ośmiuset lat. Cyd to heroiczny przywódca toczący boje z Maurami, półwyspiarskie wcielenie ideału mężnego rycerza, który nawet po śmierci potrafił powieść swoje oddziały do triumfu. (Naprawdę! By nie złamać ducha walki, najbliższe otoczenie wodza posadziło jego zwłoki w zbroi na konia, dzięki czemu ostatni sukces bojowy odniósł nasz bohater pośmiertnie).

Kanoniczną wersję perypetii bohatera opowiada anonimowa „Pieśń o Cydzie” (polski przekład zawdzięczamy Annie Ludwice Czerny), wpisująca się wraz z powieścią Cervantesa w najżelaźniejszy kanon literatury hiszpańskiej. Bardzo ciekawe jest zestawienie tych dwóch dzieł: o ile „Pieśń o Cydzie” wysławia bardzo klasyczne cnoty rycerza – bohater jest mężny, wierny, pobożny itd. – a tym samym sytuuje się w rejonach literatury szukającej ideału, o tyle „Don Kichot” to triumf realizmu i pragmatyzmu. Szlachcic z La Manczy, który stracił rozum od czytania książek, może zrazu wydać się śmieszny, potem dostrzegamy w nim pewną szlachetność, ale świat, który pokazują jego perypetie, jest światem, jaki znamy: ludzi z krwi i kości, na dobre i na złe, a nie herosów z obrazka. W ten sposób Hiszpanie mogą ze swoich narodowych eposów czerpać wręcz przeciwstawne inspiracje. Bardzo praktyczne podejście!

Brazylia: romantycy i sceptycy

Poniekąd podobnie wygląda to u Brazylijczyków, którzy na literackim piedestale stawiają dwóch dziewiętnastowiecznych – i bardzo różnych – pisarzy.

Reklama

Pierwszy z nich to José de Alencar, którego oszałamiająca pisarska kariera rozpoczęła się w latach 50. XIX wieku. Były to czasy, kiedy Brazylią władał cesarz Piotr II, Rio de Janeiro rosło i bogaciło się, a ziemscy posiadacze i mieszczaństwo prosperowali znakomicie, tyle że za sprawą pracy milionów czarnoskórych niewolników (Brazylia była ostatnim państwem, które zniosło niewolnictwo – stało się to w 1888 roku). Klasy wyższe miały swoje potrzeby intelektualne i kulturalne, co sprawiło, że w kraju rozkwitł rynek prasy, a wraz z nim – powieści w odcinkach. I niekoronowanym królem gatunku był właśnie pan Alencar.

Jego pierwsza powieść nazywała się „O Guarani” (czyli Guarani – w sensie: człowiek tej indiańskiej narodowości), acz po polsku ukazała się (dobre sto lat później) jako „Peri, syn Ararego”. Jest to ni mniej, ni więcej, jak romans historyczny rozgrywający się w scenerii siedemnastowiecznej Brazylii. Mamy piękną Cecylię, córkę portugalskiego szlachcica, Periego, dumnego Indianina, Alvara, także kawalera rasy białej, oraz Metyskę Izabelę. Jak to w romansie: na początku każdy kocha nie tego, kogo powinien, ale w finale wszystko się układa. Alencar bawi czytelnika dramatycznymi losami swych protagonistów, ale zarazem przemyca pewien przekaz ideologiczny: Portugalka łączy się w parę z Indianinem, Portugalczyk zaś z Mulatką, bo różne rasy się przyciągają i stapiają w nową całość: w naród brazylijski. Czytelnicy byli zachwyceni i jakoś umykał im fakt, że w układance tej zabrakło czarnoskórych – tę część dziedzictwa brazylijska literatura zasymilowała parę dekad później.

Alencar jest więc dla Brazylijczyków kimś w rodzaju Sienkiewicza: pisał historyczne i barwne powieści opowiadające o ważnych dla narodu epizodach. Drugi z literackich patronów to z kolei – by trzymać się ryzykownych porównań – skrzyżowanie Mickiewicza z Prusem: Joaquim Maria Machado de Assis zaczynał jako romantyzujący poeta, a zasłynął jako autor bezpardonowo rozliczającej się ze społeczeństwem prozy. Jego „Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas” (1881) to sarkastyczna i gorzka opowieść o typowym życiu współczesnego Brazylijczyka, oprawiona w trącące gotykiem ramy (narrator snuje relację z grobu i dedykuje ją pierwszemu robakowi, który zaczął toczyć jego ciało), ale pełna ciętych obserwacji i ironii. I znów widzimy ciekawy przypadek: Brazylijczycy dysponują narodowymi dziełami dwóch zgoła innych typów, układających się w ciekawą całość.

Argentyna: kowboj na trawiastym bezkresie

Pod tym względem Argentyńczycy są nam bliżsi: tu nie ma dwóch zdań, król jest tylko jeden. Wprawdzie literatura znad La Platy może pochwalić się takimi arcydziełami, jak proza J.L. Borgesa i J. Cortazara, ale eposem narodowym jest znacznie skromniejsze i starsze dzieło niejakiego Joségo Hernándeza, zatytułowane „Gauczo Martín Fierro” (1872, za polski przekład odpowiada Agata Kornacka).

Gauczowie (gauchos) to południowoamerykańscy kowboje, którzy zajmowali się wypasem bydła na bezkresnych pampach, wytwarzając z czasem własną kulturę. Byli to ludzie prości, zrośnięci z siodłem, zawsze w drodze, za pan brat z niełatwą często przyrodą, śpiewający wieczorami przy ognisku swoje pieśni. Kiedy dziewiętnastowieczna Argentyna wkroczyła na ścieżkę modernizacji, owa grupa społeczno-zawodowa postrzegana była jako czynnik hamujący rozwój – ot, prostacy, rezultat zdziczenia człowieka w tutejszych realiach. Jednak José Hernández w swym wierszowanym, napisanym prostą hiszpańszczyzną z pampy poemacie nie tylko kreśli dramatyczne losy bohatera – prostego gauczo siłą wcielonego do wojska, do walk z Indianami, pozbawionego domu i rodziny, zepchniętego przez władze i społeczeństwo na margines – ale także bierze jego stronę. Gauczo przestaje być prostakiem i dzikusem, staje się człowiekiem szlachetnym, a z czasem, pod piórami innych autorów, wyrośnie na symbol wolności – i Argentyny. A pampa, ta przestrzeń ograniczona tylko horyzontem, stanie się miejscowym odpowiednikiem absolutu i doznaniem wręcz metafizycznym. Tak, te tęskne tony wyczuwalne w narodowym charakterze Argentyńczyków właśnie z pampy się biorą.

Ciekawe, jak i na ile narodowe dzieła oddają charakter poszczególnych nacji. No właśnie, czujecie się, P.T. Czytelnicy, sportretowani w „Panu Tadeuszu”? A może jakieś inne polskie dzieło celniej oddałoby to, za kogo się uważacie – jako część pewnej całości?

Reklama

komentarze [17]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

105
12
07.11.2019 10:44

Zapraszam do dyskusji.


3689
3452
09.11.2019 11:40

Lubię czytać naszą Polską literaturę.Bo skupię się tylko na naszym kraju.
Z biblioteki biorę polskich książek. Zwłaszcza powieści obyczajowe./Oraz kryminały.Tu użyję cytatu Olgi Kowalskiej z Wielkiego Buka :"Polska Kryminałem Stoi ",zachwyca mnie też powieść historyczna naszych pisarzy.
Kiedyś czytałem książkę,gdzie był Sumer Królestwo.

Nie wstydzę się przyznać,że podobają...

więcej

1251
126
09.11.2019 13:23

No i z kim ja niby mogę się w tym nieszczęsnym Panu Tadeuszu identyfikować? Chyba najbardziej z kosmopolityczną Telimeną ale też nie do końca, w odróżnieniu od bohaterki zawsze wolałam starszych od siebie facetów. Jak się dobrze zastanowię to z polskiej klasyki chyba najbliżej są mi jednak Chłopi. Oboje moi rodzice wywodzą się z wiejskich rodzin, tato z terytorium...

więcej

2641
541
09.11.2019 16:40

Ciekawe, że autor artykułu porusza się tylko w krainie języka hiszpańskiego, a nie mówi nic o krajach sąsiednich i ich eposach narodowych. Czy gdyby "Pan Tadeusz" nie był lekturą szkolną, byłby tak znany? Nie [potrafię się identyfikować z postaciami z "Pana Tadeusza". Myślę, że jakbym musiała coś wybrać, to prędzej "Trylogię" Sienkiewicza.


889
32
09.11.2019 21:59

Autor artykułu to uznany tłumacz z języka hiszpańskiego, którego specjalizacją jest Ameryka Łacińska i pewnie stąd przegląd eposów obejmuje Hiszpanię, Brazylię oraz Portugalię :) Ale fakt, że można by gdzieś w tym (bardzo ciekawym) tekście umieścić informację, że przegląd obejmie tylko kilka krajów i to w dodatku z naszego punktu widzenia mocno egzotycznych.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

10755
352
09.11.2019 22:37

Chętnie się dowiem, jakie są pozostałe "dzieła narodowe", o ile je mają: Niemcy ("Faust" Goethego? a może Austriacy coś innego?), Szwajcarzy, Anglicy (coś Shakespeare'a?), Amerykanie z USA (może nie tylko deklaracja niepodległości?), Duńczycy, Norwegowie, Islandczycy (chyba nie wyrywają sobie tej samej Eddy poetyckiej?). Jak to jest w Rumunii, na Węgrzech, w krajach...

więcej

1
1
10.11.2019 16:32

Też uważam że to dobry pomysł na cykl artykułów. A w społeczności LC na pewną są osoby, które będą w stanie je napisać.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1041
80
10.11.2019 11:03

O hiszpańskojęzycznych dziełach nie jestem w stanie się wypowiedzieć, bo nawet przez Cervantesa nie przebrnęłam, ale za to chętnie dorzucę coś do dyskusji odnośnie naszych dzieł narodowych.
Przede wszystkim moi przedmówcy postawili mnie w niezręcznej sytuacji - muszę bronić "Pana Tadeusza" (jeny, do czego to doszło!). Ten kawałek literatury nie jest polską epopeją...

więcej

2641
541
10.11.2019 14:09

Myślę, że nie można się skupiać na literaturze wybitnej, ale takiej, która istnieje w świadomości większości społeczeństwa, jako synonim danej kultury.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2641
541
10.11.2019 14:30

Myślę, że łatwiej byłoby mi przyporządkować dzieła muzyczne związane z daną kulturą
Edvard Greg- Norwegia
Jean Sibelius - Finlandia
Jednak już u Czechów można wymienić paru. W Polsce Chopin czy Moniuszko?
Myślę, że podobnie jest z literaturą, nie zawsze można wymienić tylko jedno dzieło. Nie zawsze ten utwór, który miał największy wpływ na świadomość narodową był dziełem...

więcej

10755
352
10.11.2019 21:50

O Czechów pytałem właśnie nie przypadkiem, bo odpowiedź wcale nie jest prosta. Dla nas utworami określających charakter narodowy Czechów byłyby może "Przygody dobrego wojaka Szwejka" Haška, czy utwory Hrabala, ale myślę, że sami Czesi absolutnie się z tym nie będą utożsamiać. Hrabal wcale nie ma pozytywnego odbioru w swoim kraju i jest po temu przynajmniej kilka powodów. ...

więcej

1916
1212
11.11.2019 07:23

Hrabal nie ma pozytywnego odbioru? Coś jak Tokarczuk u nas?


2641
541
11.11.2019 13:38

Nam najbardziej z Czechami kojarzy się Hasek i jego absurdalne poczucie humoru. Hrabala też odbieram niejednoznacznie. Ja jeszcze kojarzę Czechy z Milanem Kunderą i oczywiście z Francem Kafką.


10755
352
11.11.2019 22:55

Ale Czesi z Kunderą się nie identyfikują, wyjąwszy może jego wczesne, wydane po czesku pisma i powieści. Jego francuska twórczość, jest w Czechach praktycznie nieznana, ponieważ nie pozwolił jej tłumaczyć na rodzimy język. Czytają więc w innych, w tym po polsku. Ale to dodatkowo - siłą rzeczy - wyłącza go z literatury czeskiej. Zresztą w swej francuskiej twórczości raczej...

więcej

1916
1212
12.11.2019 06:28

Mi z Czechami kojarzą się też 'Arystokratki'.


2641
541
12.11.2019 15:46

Właśnie przyniosłam z biblioteki Kateriny Tuckovej "Wypędzenie Gerty Schnirch"- jestem ciekawa. "Bogini z Żitkowej" przeczytałam z przyjemnością.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

609
240
12.11.2019 21:28

Pan Tadeusz doskonale identyfikuje, wciąga Polaków w świat naszych wyobrażeń, o pięknych młodych, polskich dziewczynach, przystojnych kulturalnych i nieco speszonych młodzieńcach, doświadczonych i atrakcyjnych matronach a także swoich chłopach i paniczykach. W chwilach próby Polacy są razem a na co dzień toczą interesujące rozgrywki w szlachetnych tematach. Pan Tadeusz...

więcej

zgłoś błąd