rozwińzwiń

Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas

Okładka książki Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas autora Joaquim Maria Machado de Assis,
Okładka książki Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas
Joaquim Maria Machado de Assis Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Seria: Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej [WL] klasyka
244 str. 4 godz. 4 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej [WL]
Tytuł oryginału:
Memórias Póstumas de Brás Cubas (1881)
Data wydania:
1977-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1974-05-01
Data 1. wydania:
1881-01-01
Liczba stron:
244
Czas czytania
4 godz. 4 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Janina Z. Klave
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas

Średnia ocen
6,9 / 10
57 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas

avatar
336
336

Na półkach:

Nadal nie mogę uwierzyć, że powieść ta, uchodząca za jedno z największych arcydzieł literatury brazylijskiej, została wydana w roku 1881, a więc bez mała sto pięćdziesiąt lat temu! Niezwykle oryginalny i błyskotliwy sposób, w jakim została napisana, wskazywałby, że mamy do czynienia z książką jeśli nie współczesną, to przynajmniej napisaną w wieku XX. Tymczasem rok wydania to rzeczywiście 1881, co dowodzi, jak wielkim wirtuozem prozy na kontynencie południowoamerykańskim był na owe czasy jej autor, Machado de Assis (1839-1908). Nie oznacza to oczywiście, że perspektywa czasowa nie odcisnęła swojego piętna na współczesnym odbierze tej mocno zapomnianej już w Polsce powieści. Półtora wieku to jednak szmat czasu i wiele nawiązań oraz problemów poruszonych przez brazylijskiego pisarza jest już trudne do odczytania dla przypadkowego odbiorcy, co jednak w niczym nie umniejsza przyjemności płynącej z lektury.

Powieść de Assisa pomyślana jest jako wspomnienia spisane przez tytułowego Brasa Cubas. „Jest to dzieło umarłego” - zaznacza już we wstępie do czytelnika jej fikcyjny autor, który rozpoczyna swoją opowieść od opisania... własnej śmierci. To bardzo ciekawy fortel, o którego znaczeniu jeszcze wspomnę. Następnie, już w porządku mniej więcej chronologicznym, nieboszczyk Cubas relacjonuje dzieje swojego minionego życia, a to upłynęło mu na bezskutecznej pogoni za sławą i licznych romansach. Tytułowy bohater jest, a może raczej - był, przedstawicielem zamożnej części brazylijskiego społeczeństwa, a rodzinna fortuna pozwalała mu na beztroski i próżniaczy żywot. W gruncie rzeczy jest on postacią raczej antypatyczną, którą ciężko polubić, a do tego przejawiającą dekadenckie cechy charakteru takie jak: lekkomyślność, zmienność nastrojów i zamierzeń, czy brak silnej woli mimo posiadania wygórowanych ambicji, dla których realizacji jednak właściwie nic nie robi. Wszystkie te negatywne cechy dodatkowo pogłębia rozbrajająca w stosunku do czytelnika szczerość, która wynika właśnie z tego, że bohater spisuje swoje wspomnienia już zza światów. Jak sam twierdzi - „Panowie żywi, nie ma nic tak niezmierzonego, jak pogarda zmarłych” (s. 63). Zresztą swoje wspomnienia dedykuje robakowi, który pierwszy zacznie toczyć jego martwe ciało, co należy odczytywać, iż wśród znanych mu ludzi nikt nie okazał się być godzien owej dedykacji. A zatem, uwolniony przez własną śmierć od presji społecznej i obowiązujących konwenansów, Cubas może opisywać ówczesny świata takim, jakim postrzegał go naprawdę, co oczywiście jest sprytnym wybiegiem samego pisarza, aby realistycznie i bez upiększeń odmalować „ducha swoich czasów”.

Jeśli ktoś chciałby oceniać „Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas” wyłącznie pod względem fabularnych perypetii bohatera, tego z pewnością czeka mniejszy lub większy, ale jednak zawód. Historia życia Brasa Cubas nie jest bowiem przesadnie skomplikowana, a miłosny trójkąt, w który jest przez znaczną część swego żywota uwikłany, to przecież nic oryginalnego w światowej literaturze. Ba, to motyw przerabiany wielokrotnie. Kwintesencja powieści ukryta jest zatem gdzieś indziej. Gdzie? To chyba oczywiste - otóż właśnie w refleksyjnej treści pośmiertnych przemyśleń głównego bohatera, które wyrażane są iście z angielską flegmą, a więc oszczędnie, błyskotliwie i z odpowiednio wyważoną dozą poczucia humoru i ironii. Wszystko to przyjemnie wygładza mocno pesymistyczny wydźwięk tej powieści, który to wynika z fascynacji Machado de Assisa filozofią Artura Schopenhauera. To akurat doczytałem już po zakończonej lekturze, ale dzięki tej informacji od razu wiele elementów powieści stało się dla mnie bardziej zrozumiałych.

Zanim pójdziemy dalej, koniecznie trzeba wspomnieć jeszcze o innej postaci z recenzowanej powieści, a mianowicie o szkolnym znajomym Brasa Cubas, niejakim Quincasie Borba. Bohater ten, występujący także w tytule kolejnej powieści brazylijskiego pisarza, mieni się twórcą filozofii humanityzmu, która to stanowi zlepek ówczesnych filozoficznych twierdzeń o utylitarności ludzkich dziejów. Postać ta i propagowane przez nią poglądy pozwalają de Assisowi na przeprowadzanie polemiki z dziewiętnastowieczną myślą pozytywistyczną oraz innymi postępowymi nurtami ówczesnego światopoglądu z punktu widzenia pesymistycznej filozofii Schopenhauera. W tym celu pisarz posługuje się wspomnianą już ironią oraz humorem, ale także celowo wykrzywia i uwypukla luki idealistycznych konstruktów, które nie zawsze pasują do tego, co niesie ze sobą prawdziwe życie człowieka, a co zapewne sam, jako potomek czarnoskórych niewolników, widział na własne oczy w rodzimym kraju. Właśnie z tego powodu „Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas” wpisywane są do nurtu literatury realistycznej, w której pisarz bynajmniej nie upiększa, ani tym bardziej nie naciąga rzeczywistości społecznej do wymogów tej lub innej doktryny bezustannego rozwoju społecznego człowieka. Wręcz przeciwnie, ukazuje ich wzajemną sprzeczność. Cóż, a prawda pewnie, jak zwykle, leży pośrodku.

Tak czy inaczej, warto wspomnieć jeszcze o zastosowanym przez pisarza podziale tej dość krótkiej powieści na rozdziały, gdyż jest tutaj ukryte kolejne odwołanie do myśli wspomnianego powyżej sławnego niemieckiego filozofa (co zresztą również doczytałem już po zakończonej lekturze). Otóż w tej dość krótkiej powieści - liczącej w polskim wydaniu 231 stron - rozdziałów tych jest aż 160! Każdy posiada rzymską cyfrę porządkową oraz krótki tytuł. Taki układ powieści jest interpretowany jako nawiązanie do struktury „Świata jako woli i przedstawienia”, głównego dzieła prezentującego filozofię Schopenhauera. Dzisiaj, bez podpowiedzi z zewnątrz, trudno już właściwie odczytać ową polemikę, którą de Assis prowadzi z prądami umysłowymi jakie powszechnie propagowała druga połowa XIX wieku. Także na kontynencie południowoamerykańskim. Widoczny wszędzie postęp naukowy, rozwój techniki oraz wiara w ludzkie możliwości są w tej powieści nie tyle podważane, co momentami wręcz wykpiwane i wyszydzane. Brazylijski pisarz, na przykładzie jałowego żywota Brasa Cubas - którego jedyną zasługą było, iż „nie przekazał żadnemu stworzeniu dziedzictwa ludzkiej niedoli” - oraz krytycznych obserwacji brazylijskiego społeczeństwa pełnego niewierności, chciwości, pogoni za władzą oraz wpływami, pragnie ukazać intelektualną miałkość wzniosłych i przekonanych o powszechnym postępie w dziedzinie człowieczeństwa teorii filozoficznych. Zresztą pod koniec powieści Quincas Borba, wspomniany prorok humanityzmu, popada w szaleństwo, co można zinterpretować jako otwarte zakwestionowanie rozsądku wyznawców pozytywistycznej moralności wobec jaskrawych przykładów zepsucia człowieka, co za kilkadziesiąt lat miała w jakimś stopniu potwierdzić historia powszechna.

Aby zakończyć kwestię konstrukcji powieści, warto jeszcze zwrócić uwagę na nowatorskie podejście Machado de Assis do tego aspektu swojego dzieła. Niektóre rozdziały są dość zaskakujące nie tylko pod względem treści, ale także objętości i formy. Wiele z nich jest naprawdę króciutkich, ale za to niezwykle błyskotliwych, co dowodzi, że brazylijski pisarz nie bał się eksperymentów i innowacji. Te liczne rozdziały mają jeszcze jedną zaletę - otóż powieść czyta się przez to bardzo szybko i sprawnie, co w połączeniu z lekkością stylu i sprawnością wyrażania myśli musi ciągle wprawiać czytelnika w niemałe zdumienie. I właśnie dlatego „Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas” należy uznać za utwór daleko wyprzedzającą swoje czasy, co zresztą tylko potwierdza jej wyjątkowe znaczenie w dziejach literatury latynoamerykańskiej.

A zatem podsumowując, cała frajda z lektury tej powieści sprowadza się nie do śledzenia trywialnego romansu Brasa z piękną Wirgilią, ale właśnie do wyłuskiwania z bezkompromisowych przemyśleń narratora oryginalnych myśli i poglądów, za którymi stoi sam pisarz. Aby nie być gołosłownym, warto na koniec przytoczyć parę cytatów, które najlepiej oddadzą światopogląd Machado de Assisa. A pisze on na przykład tak: „Nie irytuj się, jeśli źle ci odpłacą za przysługę: lepiej spaść z obłoków niż z trzeciego piętra” (s. 191). Lub: „Ostatni człowiek, żegnając się z zimną i spustoszoną ziemią, będzie miał zegarek w kieszeni, żeby znać dokładną godzinę swojej śmierci” (s. 105). Wreszcie nieco dłużysz wywód: „Pamięć o dobrodziejstwie w umyśle tego, który je praktykuje, tłumaczy się przez samą naturę dobrodziejstwa i jego efekty. Po pierwsze - uczucie, iż dokonało się dobrego uczynku i wynikająca z tego świadomość, że jesteśmy zdolni do dobrych uczynków; po drugie, doznaje się uczucia wyższości nad innym osobnikiem, wyższości w pozycji i w środkach; a to jest dla człowieka jednym z najprzyjemniejszych doznać według zdania najmądrzejszych” (s. 220-221). Myślę, że na tych przykładach doskonale czuć, jak mocny wpływ na umysłowość brazylijskiego pisarza miała pesymistyczna myśl Schopenhauera, który to, podobnie jak niemiecki filozof, zdaje się iść w swojej twórczości wbrew powszechnie obowiązującym ówcześnie aksjomatom. Gorąco polecam lekturę - to rzecz, do której będę chciał jeszcze kiedyś wrócić.

Nadal nie mogę uwierzyć, że powieść ta, uchodząca za jedno z największych arcydzieł literatury brazylijskiej, została wydana w roku 1881, a więc bez mała sto pięćdziesiąt lat temu! Niezwykle oryginalny i błyskotliwy sposób, w jakim została napisana, wskazywałby, że mamy do czynienia z książką jeśli nie współczesną, to przynajmniej napisaną w wieku XX. Tymczasem rok wydania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1299
1255

Na półkach: , , , , , ,

Klasyka literatury brazylijskiej z 1881 roku. Jak na datę wydania - zaskakująco nowoczesna w formie i odważna w treści.
Otóż pierwszoosobowym narratorem jest nieboszczyk, który opowiada najpierw historię własnej śmierci, w tym majaków, a później życia. Robi to oczywiście w sposób wybiórczy, z humorem, przeważnie ironicznym, czasem groteskowym.
Narrator prezentuje rzecz jasna punkt widzenia osoby zamożnej z warstwy uprzywilejowanej, którą stać na … posiadanie niewolników, utrzymywanie kochanki czy wieloletnie studia w Europie. Co ciekawe – autor niewiele miejsca poświęca wydarzeniom politycznym (w tym niepodległości Brazylii),z wyjątkiem tych fikcyjnych, w których bierze udział bohater.
Ciekawsze są perypetie osobiste Brasa Cubas, od dzieciństwa począwszy, gdyż już wtedy miał naturalne predylekcje do niejako frywolnych zabaw, takich jak np. publiczna denuncjacja podglądanych kochanków całujących się w ogrodzie.
Sfera ta zajmuje większość owych pośmiertnych wspomnień i na pewno powieść w takiej formie nie mogłaby się wówczas ukazać w Polsce (przeciwnie niż np. we Francji). Otóż aktywność intymna bohatera w praktyce ograniczała się do miłości pozamałżeńskiej, co więcej – z mężatką. Rzecz nie do przyjęcia w polskiej literaturze XIX-wiecznej ;-). Jednocześnie nie jest to erotyk, albowiem książka została napisana w czasach, gdy nikt nie epatował intymnością. Z równą ironią i humorem narrator opisuje swoją działalność publiczną, chociażby w parlamencie czy też jako wydawcy gazety a także system filozoficzny nietypowego przyjaciela.
Powieść podzielona jest na ponad sto krótkich i …. jeszcze krótszych rozdziałów (jeden pusty, kilka parozdaniowych),dzięki czemu czyta się ją szybko i z przyjemnością.
Pozycja przeczytana w ramach wyzwania kwietniowego – książka z tytułem (lub autorem) rozpoczynającym się na literę „W”.

Klasyka literatury brazylijskiej z 1881 roku. Jak na datę wydania - zaskakująco nowoczesna w formie i odważna w treści.
Otóż pierwszoosobowym narratorem jest nieboszczyk, który opowiada najpierw historię własnej śmierci, w tym majaków, a później życia. Robi to oczywiście w sposób wybiórczy, z humorem, przeważnie ironicznym, czasem groteskowym.
Narrator prezentuje rzecz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
495
187

Na półkach:

248 stron, 160 rozdziałów.
Jeszcze raz: 248 stron, 160 rozdziałów(!).

***

Wspomnienia, które bohater pisze po własnej śmierci. Narrator, który przypomina czytelnikowi, by nie przegapił kluczowych wydarzeń z poprzedniego rozdziału. Zdrady, ucieczki, kłamstewka, ogromna dawka poczucia humoru…

To przeoryginalna książka, która mimo 142 lat na karku wciąż nie zaczęła się starzeć. Świetna rzecz zapomnianego w Polsce brazylijskiego mistrza pióra, Machado de Assisa, którego zdążyłem się już stać ogromnym fanem.

Autor co chwila zaskakuje czytelnika - jeden z rozdziałów wypełniony jest … milczeniem, mamy także epitafium, zgromadzenia znaków przestankowych, czy rozdział pochwalny poświęcony nogom bohatera, w podzięce za to, że zaniosły go bez przeszkód w miejsce przeznaczenia. De Assis uderza czasem w poważniejsze, quasi-filozoficzne, czy wręcz biblijne tony. Są to jednak krótkie odstępstwa od normy, wszystkie podane z nieprawdopodobną wręcz lekkością. Trudno się nie uśmiechnąć, czytając:

"Poszedłem dalej, snując nieskończoną ilość refleksji, które niestety już zapomniałem; byłby to zresztą materiał do całego rozdziału, może nawet wesołego. Lubię wesołe rozdziały; to moja słabość. Widziany z zewnątrz epizod z Valongo był okropny. Ale tylko z zewnątrz. Gdy jednak zatopiłem w nim ostrze rozumowania, znalazłem w nim treść figlarną, subtelną, a nawet głęboką".

Jeśli szukacie lektury lekkiej, pełnej niewymuszonego humoru, tak po ludzku prawdziwej i jeśli nie przeszkadza Wam nieustanne poklepywanie po plecach przez narratora - nie ma lepszej opcji niż Machado de Assis.

PS. 248 stron, 160 rozdziałów(!).

248 stron, 160 rozdziałów.
Jeszcze raz: 248 stron, 160 rozdziałów(!).

***

Wspomnienia, które bohater pisze po własnej śmierci. Narrator, który przypomina czytelnikowi, by nie przegapił kluczowych wydarzeń z poprzedniego rozdziału. Zdrady, ucieczki, kłamstewka, ogromna dawka poczucia humoru…

To przeoryginalna książka, która mimo 142 lat na karku wciąż nie zaczęła się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

198 użytkowników ma tytuł Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas na półkach głównych
  • 126
  • 70
  • 2
41 użytkowników ma tytuł Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas na półkach dodatkowych
  • 24
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści. Święta, święta... Hans Christian Andersen, Paul Arène, Lucia Berlin, Elizabeth Bowen, Truman Capote, Angela Carter, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, O. Henry, Langston Hughes, Tove Jansson, Selma Lagerlöf, Laurie Lee, Joaquim Maria Machado de Assis, Irène Némirovsky, Frank O’Connor, Grace Paley, Damon Runyon, Saki, Wolfdietrich Schnurre, Dylan Thomas, Mário de Andrade
Ocena 6,8
Mistrzowie opowieści. Święta, święta... Hans Christian Andersen, Paul Arène, Lucia Berlin, Elizabeth Bowen, Truman Capote, Angela Carter, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, O. Henry, Langston Hughes, Tove Jansson, Selma Lagerlöf, Laurie Lee, Joaquim Maria Machado de Assis, Irène Némirovsky, Frank O’Connor, Grace Paley, Damon Runyon, Saki, Wolfdietrich Schnurre, Dylan Thomas, Mário de Andrade

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas

Więcej
Joaquim Maria Machado de Assis Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas Zobacz więcej
Joaquim Maria Machado de Assis Wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas Zobacz więcej
Więcej