rozwiń zwiń

Mechaniczna pomarańcza

Okładka książki Mechaniczna pomarańcza
Anthony Burgess Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda fantasy, science fiction
254 str. 4 godz. 14 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
A Clockwork Orange
Wydawnictwo:
Vis-á-Vis/Etiuda
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Data 1. wydania:
1982-01-01
Liczba stron:
254
Czas czytania
4 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379980291
Tłumacz:
Stiller Robert
Tagi:
resocjalizacja Ludwig van Korova Milky Bar literatura angielska książki zekranizowane
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1544
1543

Na półkach:

Nigdy już nie będę mogła powiedzieć, że nie czytam tej samej powieści dwukrotnie. Ta książka zmusiła mnie do tego z dwóch powodów – języka i przesłania. Ten pierwszy mnie urzekł (i nie tylko mnie!), a ten drugi musiałam dokładnie przemyśleć, przeanalizować, zrozumieć i przyswoić. I nie dlatego, że myśl w niej zawarta była bardzo skomplikowana, ale ilość możliwości jej interpretacji wystarczyłby na obszerny zbiór esejów, jakich tematyka nasuwała mi się podczas śledzenia trzech lat z patologicznego życia Alexa i jego równie zdegenerowanych kumpli. Gdzieś w przyszłości, na powstanie i ukształtowanie której (mogę się tylko tego domyślać) miał wpływ Wschód, a sama akcja (prawdopodobnie, ale niekoniecznie) dzieje się, jeśli nie w Londynie, to w jakimkolwiek innym, angielskim mieście. Miejscu opanowanym przez nastoletnie gangi takie, jak Alexa, nad którymi władze wraz z policją nie potrafiły zapanować. Wymyślono wiec program resocjalizacyjny dla przestępców, czyniący z nich praworządnych obywateli. Jednym z uczestników eksperymentalnego programu wykorzystującego technikę Ludovycka, stał się Alex, dla którego bycie dobrym człowiekiem było dużo trudniejsze od bycia złym. A bycie złym oznaczało dla niego bycie sobą, "a co nie jest sobą, to zła nie ścierpi, znaczy, że ci wszyscy z rządu i sądu i ze szkół nie mogą pozwalać na zło, bo by pozwalali być sobą". I jak takiemu nie odmówić logiki myślenia? Alex był w tym bardzo dobry i pokrętnie inteligentny, do tego stopnia, że nie mogłam go znielubić. Jednak to nie jedyny powód mojego braku antypatii dla złodzieja, oszusta, sadysty i mordercy w wieku… piętnastu lat! Dlaczego, napiszę później.
Można więc w historii Alexa doszukiwać się krytyki teorii behawioralnej czy inżynierii społecznej, a nawet (chociaż to może być daleko posuniętą nadinterpretacją) krytyki leczenia homoseksualistów. Można rozpatrywać treść fabuły pod kątem religijnym, gdzie tresura eliminuje podstawową cechę człowieka – wolną wolę, możliwość dokonywania wyborów. "Kiedy człowiek nie może wybierać, to nie jest już ludzkie". – jak mawiał kapelan więzienny Alexa. Można też zauważyć stale towarzyszący ludziom rządzącym społeczeństwem dylemat – ograniczanie wolności jednostki na rzecz bezpieczeństwa pozostałych członków. Można nawet zbuntować się jak Alex i zarzucić Bogu, że kręci światem jak "śmierdzącą brudną pomarańczę w swoich ogromnych łapskach".
Można bardzo dużo wyczytać z treści powieści (może na tym polega między innymi jej ponadczasowość i miano kultowej?), ale ja skupiłam się na jednym – na okresie dojrzewania człowieka. Dla mnie ta powieść, obok innych przesłań, jest przede wszystkim idealnym, jeśli nie genialnym, odzwierciedleniem istoty adolescencji, o której już osiemnastoletni Alex w ostatnim rozdziale (jego historia cenzury jest fascynująca!) mówi tak: "To się dzieje, że normalnie dorastam. Da da da, no właśnie. Młodość przemija, nie ma rady. Ale młodość to tylko jakby się było takim, no, częściowo jakby zwierzakiem. Nie, właściwie nie tyle zwierzakiem, co zabawką, wiecie, te małe igruszki, co się sprzedają na ulicach, takie drobne człowieczki, zrobione z blachy i ze sprężyną w środku, a na wierzchu knopka do nakręcania: i nakręcasz go drrr drrr drrr i on rusza się, tak jakby szedł, o braciaszkowie moi. I tak idzie, ale po linii prostej i buch wpada na coś, buch, buch i nie może na to nic poradzić. Być młody to być jakby taką maszynką".
Mechaniczną pomarańczą.
Może dlatego nie potrafiłam ani znienawidzić Alexa i jego kumpli, ani ich polubić. Widziałam tylko ich sposób na przetrwanie tego czasu bezmyślności w państwie sparaliżowanym indolencją, brakiem autorytetu Kościoła i szkoły oraz niewydolnością wychowawczą rodziców – tylko proszącego ojca i wiecznie płaczącej matki. Czasu buntu i siłowego przesuwania ustawionych barier oraz narzuconych granic przez normy dorosłych. Czasu eksperymentu jak daleko mogą je przesunąć, a nawet, wykorzystując słabości przeciwnika, całkowicie znieść, likwidując je w walce z dorosłymi. Jednak to od tych ostatnich zależy jej wynik. Od mądrości rodziców i przygotowanych do pracy z młodzieżą wychowawców, opierających się w swojej pracy nie na tresurze i wychowaniu intuicyjnym, ale na wiedzy, jaką dysponuje metodyka wychowania. To, że wychowanie jest Sztuką i wymaga konkretnej wiedzy, dowiodła polskiemu społeczeństwu Dorota Zawadzka swoim programem Superniania, a że jej nieumiejętne stosowanie lub brak wiedzy na ten temat może szkodzić, niedawno dowiodła z kolei młodzież na ulicach Londynu, zapełniając jego ulice mechanicznymi pomarańczami, dla których najważniejsze było ukraść plazmę i poczuć się jak w święta Bożego Narodzenia.
Jakiż proroczy był w tym autor powieści! Idealne i przerażające spełnienie jego wizji!
Angielskie społeczeństwo już wyciąga wnioski, a polskie władze nadal oszczędzają na szeroko pojętym wychowaniu polskiej młodzieży, licząc zapewne na cud samowychowania i jeszcze bardziej cudowne powiedzenie – Jakoś to będzie!
Wracając do powieści.
Nie z powyższych powodów młodzież nadal, pomimo upływu czasu od pierwszego wydania książki, chętnie po nią sięga. Czynnikiem przyciągającym, jak wynika z moich dociekliwych pytań wśród zaprzyjaźnionych nastolatków, jest język Alexa. Slang, jak sam go określił główny bohater – nastolacki język, pełen neologizmów, neosemantyzmów, wulgaryzmów, zapożyczeń z gwary przestępczej, w dużym stopniu z języka rosyjskiego i w mniejszym z języka niemieckiego, czeskiego, żydowskiego oraz ukraińskiego. W wersji A, która ukazała się w 2006 roku również w tłumaczeniu Roberta Stillera, dominują zapożyczenia z języka angielskiego. Nie, nie będę czytać powieści po raz trzeci. Wersja R jest dla mnie jedyną, idealną i ostateczną, bo rosyjski jest mi bliższy, ale polecam tę wersję tym, dla których to angielski nie stanowi tajemnicy. To właśnie ten swoisty sposób i styl wysławiania się oraz ironiczna brawura oratorska głównego bohatera, sprawiły, że opisywana przez niego smutna rzeczywistość i brutalne, sadystyczne czyny, nie porażały mnie okrucieństwem. Wręcz przeciwnie, powodowały, że opisywany świat wydawał mi się tak groteskowy, że aż śmieszny.
No i tutaj trochę się zaniepokoiłam.
Według mnie ta powieść powinna być czytana przez młodzież z możliwością profesjonalnego omówienia i przeanalizowania jej. Może to dobry przykład propozycji na uzupełnienie i odświeżenie listy lektur w szkole ponadpodstawowej?
naostrzuksiazki.pl

Nigdy już nie będę mogła powiedzieć, że nie czytam tej samej powieści dwukrotnie. Ta książka zmusiła mnie do tego z dwóch powodów – języka i przesłania. Ten pierwszy mnie urzekł (i nie tylko mnie!), a ten drugi musiałam dokładnie przemyśleć, przeanalizować, zrozumieć i przyswoić. I nie dlatego, że myśl w niej zawarta była bardzo skomplikowana, ale ilość możliwości jej...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
35
1

Na półkach:

Przeczytajcie książke bo film jest mid. Nawet jak nic nie zrozumiecie z tej książki to i tak spędzicie czas lepiej.

Przeczytajcie książke bo film jest mid. Nawet jak nic nie zrozumiecie z tej książki to i tak spędzicie czas lepiej.

Pokaż mimo to

1
avatar
215
173

Na półkach: , ,

Historia nieletniej szumowiny, której dowódcą jest Alex. Chuligani nie przestrzegają żadnych praw człowieka, są zdemoralizowani. Alex trafia do więzienia za zabójstwo na 14 lat. Tam otrzymuje propozycję nowoczesnej terapii psychologicznej w zamian za wolność.

Akcja Mechanicznej pomarańczy rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, miejsce jest niezdefiniowane; może to być zarówno Londyn jak i Moskwa. Język może stwarzać problemy, bo jest specyficzny. Zrozumieją to tylko ci, którzy sięgnęli po lekturę. Język można określić jako hybrydą angielskiego slangu z domieszką łamanego rosyjskiego i niemieckiego. Jeżeli ktoś zna te języki na jako takim poziomie to będzie mu łatwiej ogarnąć treść, nawet z kontekstu czasem idzie się domyślić.

Głównym bohaterem jest 15 letni Alex, który ma fioła na punkcie muzyki a szczególnie upodobał sobie Beethovena. Narratorem jest on sam. Burgess wykreował brutalny świat małolatów, którzy niosą postrach na ulicach miasta, gdzie dopuszczają się gwałtów, morderczych pobić. Gang podlotków prowadzi wojny z innymi gangami na śmierć i życie. Czułam obrzydzenie i pogardę do tych wyrostków. Strach by było wyściubić nos po zmroku nawet na milimetr.

Alex zostaje pierwszym więźniem poddanym nowatorskiej, ale niehumanitarnej terapii Ludovica stworzonej przez rząd. Przyznam szczerze, że ta terapia i to w jaki sposób ją prowadzili przeraziła mnie. Nawet sobie tego nie wyobrażam aby coś takiego funkcjonowało.

Nie jest to książka dla każdego. Takim odpychaczem może być język. Powieść Burgessa uważana jest, obok Roku 1984 Orwella oraz Nowego wspaniałego świata Huxleya, za najwybitniejszą współczesną antyutopię. Autor przewidział pewne rzeczy, dlaczego? Świat Burguessa jest ,namacalny’ w obecnych czasach przez zapożyczone słowa. Niektórymi wyrazami sama się posługuję, Autor zrobił kawał dobrej roboty. A czy małolaci w obecnych czasach są tacy niewinni?

Historia nieletniej szumowiny, której dowódcą jest Alex. Chuligani nie przestrzegają żadnych praw człowieka, są zdemoralizowani. Alex trafia do więzienia za zabójstwo na 14 lat. Tam otrzymuje propozycję nowoczesnej terapii psychologicznej w zamian za wolność.

Akcja Mechanicznej pomarańczy rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, miejsce jest niezdefiniowane; może...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
680
69

Na półkach: , ,

Dostałam tę powieść w oryginale kilka lat temu. Bałam się, że przez slang będzie dla mnie za trudna, więc długo leżała nietknięta na półce. W końcu jednak podjęłam próbę.

Oh, my little brothers!
Ale to się wspaniale czyta. Przy pierwszych kilku stronach posiłkowałam się znalezionym w internecie słowniczkiem, potem jednak okazało się, że większość słów nie jest trudnych do zrozumienia dla polskiego czytelnika.

"I thought how I would have a malenky bit longer in the bed".
"They viddied all that, admiring perhaps I thought, and said and nodded Right right right in the dark."

Fantastyczna rzecz językowo. W głowie rozbrzmiewają mi całe zwroty, jak refreny chwytliwych piosenek. Ta powieść zostanie ze mną na długo.

Chciałabym przeczytać polski przekład w jego dwóch wersjach, mam więc nadzieję, że to nie koniec mojej przygody z tą książką.

Dostałam tę powieść w oryginale kilka lat temu. Bałam się, że przez slang będzie dla mnie za trudna, więc długo leżała nietknięta na półce. W końcu jednak podjęłam próbę.

Oh, my little brothers!
Ale to się wspaniale czyta. Przy pierwszych kilku stronach posiłkowałam się znalezionym w internecie słowniczkiem, potem jednak okazało się, że większość słów nie jest trudnych do...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
108
42

Na półkach: ,

Moja opinia tutaj:
https://www.instagram.com/p/CahnPqDgBtu/

Moja opinia tutaj:
https://www.instagram.com/p/CahnPqDgBtu/

Pokaż mimo to

1
avatar
739
247

Na półkach: , ,

Rozmowę o książce należy zacząć od jednego:
(wstaje i bije gromkie brawa)
Panie Robercie, przekład - mistrzostwo świata, że horror show!

Pozycja zachwyca nie tyle fabułą - choć (za co wstaję do oklasków po raz drugi) niezwykle śmiałą, nowatorską, dobrze przemyślaną i skłaniającą do zastanowienia nad tym, co dzieje się wokół nas - ile fenomenalną formą jej przedstawienia! Wprowadzone neologizmy lepiej niż rozwlekłe myślotoki oddają istotę rzeczy, podkreślając kluczowe dla interpretacji elementy. Dają powiew świeżości; dziwności, niby trudnej w zrozumieniu, a tak intuicyjnej i prostej.

Choć bliższy jest mi język oraz kultura amerykańska, to wersja R była dla mnie czytelniejsza i bardziej zrozumiała. Zabawne, w jakim kierunku poszła mowa potoczna i jak dalece zgodny-niezgodny kształt z wyobrażeniami Burgessa oraz Stillera przybrały makaronizmy.

Motyw zwalczania przemocy przemocą świadczy sam za siebie. W połączeniu z protektoratem władzy, obłudą rodziny i dobrocią człowieka, którego sami skrzywdziliśmy, obnaża najczarniejsze rewiry ludzkiej natury. Fenomeno!

Rozmowę o książce należy zacząć od jednego:
(wstaje i bije gromkie brawa)
Panie Robercie, przekład - mistrzostwo świata, że horror show!

Pozycja zachwyca nie tyle fabułą - choć (za co wstaję do oklasków po raz drugi) niezwykle śmiałą, nowatorską, dobrze przemyślaną i skłaniającą do zastanowienia nad tym, co dzieje się wokół nas - ile fenomenalną formą jej przedstawienia!...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
49
1

Na półkach:

Na samym początku czytało się ją ciężko, ze względu na użyty język. Już miałem się poddać, lecz w miarę postępu całej historii akcja zaczęła nabierać tempa, a sam osobliwy język głównej postaci również stał się bardziej zrozumiały (podejrzewam, że dzięki różnym sytuacjom w historii dało się zrozumieć z kontekstu co dane słowo/zwrot oznacza). Druga część książki była ciekawsza. Posiadam e-book, przez co nie do końca byłem w stanie kontrolować postęp w czytaniu - przez co byłem bardzo zaskoczony, gdy okazało się, że przeczytałem całą historię, a dalszą część książki stanowią słownik oraz posłowie. Pod tym kątem czuję lekki niedosyt; zżyłem się z bohaterem i byłem ciekawy jak potoczy się jego dalsze życie, jakie niespodzianki przygotował dla niego los, z niecierpliwością chciałem przeczytać kolejny rozdział, który okazał się być słownikiem wyrazów użytych w opowieści.

Na samym początku czytało się ją ciężko, ze względu na użyty język. Już miałem się poddać, lecz w miarę postępu całej historii akcja zaczęła nabierać tempa, a sam osobliwy język głównej postaci również stał się bardziej zrozumiały (podejrzewam, że dzięki różnym sytuacjom w historii dało się zrozumieć z kontekstu co dane słowo/zwrot oznacza). Druga część książki była...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
637
155

Na półkach: ,

Gdyby nie to, że Burgess stworzył do tego dzieła osobny język, to sama fabuła nie powaliłaby mnie. Owszem, ukazana anarchia, w której bardzo dobrze mają się bandy wyrostków jest przerażająca, ale jest nie czymś, co w realnym świecie miałoby racje bytu. Od samej powieści, spodobało mi się bardziej posłowie tłumacza, gdzie wyjaśnia ile pracy oraz przeszkód (także politycznych) musiał pokonać, aby ta książka trafiła na nasz rynek.
Ocena wysoka za pot, krew i łzy tłumacza.

Gdyby nie to, że Burgess stworzył do tego dzieła osobny język, to sama fabuła nie powaliłaby mnie. Owszem, ukazana anarchia, w której bardzo dobrze mają się bandy wyrostków jest przerażająca, ale jest nie czymś, co w realnym świecie miałoby racje bytu. Od samej powieści, spodobało mi się bardziej posłowie tłumacza, gdzie wyjaśnia ile pracy oraz przeszkód (także...

więcej Pokaż mimo to

56
avatar
162
84

Na półkach:

Osobliwie się czyta w oryginale. Dopiero po kilu stronach tekstu zorientowałem się, że te dziwolągi słowne to angielska transkrypcja słów rosyjskich. Co poza tym? Arcydzieło z uwagi na uniwersalną wymowę książki.

Osobliwie się czyta w oryginale. Dopiero po kilu stronach tekstu zorientowałem się, że te dziwolągi słowne to angielska transkrypcja słów rosyjskich. Co poza tym? Arcydzieło z uwagi na uniwersalną wymowę książki.

Pokaż mimo to

1
avatar
172
34

Na półkach:

"A wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukinkot, choć suchy". Książka świetna, a dodatkowo ocenę podnosi i tłumaczenie Stillera, i Kowalik jako lektor. Pomijając samą treść i refleksje czy lepiej być złym czy dobrym z przymusu, warto przeczytać dla samych językowych wygibasów, tych wszystkich skurwli, skurwiąt i skurwysyńczyków, ryps-wyps i rakotworów. Horror szoł!

"A wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukinkot, choć suchy". Książka świetna, a dodatkowo ocenę podnosi i tłumaczenie Stillera, i Kowalik jako lektor. Pomijając samą treść i refleksje czy lepiej być złym czy dobrym z przymusu, warto przeczytać dla samych językowych wygibasów, tych wszystkich skurwli, skurwiąt i skurwysyńczyków, ryps-wyps i rakotworów. Horror szoł!

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Anthony Burgess Mechaniczna pomarańcza Zobacz więcej
Anthony Burgess Mechaniczna pomarańcza Zobacz więcej
Anthony Burgess Mechaniczna pomarańcza Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd