Manhattan Transfer

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Manhattan Transfer (1925)
- Data wydania:
- 1981-04-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1931-01-01
- Liczba stron:
- 491
- Czas czytania
- 8 godz. 11 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8307003555
- Tłumacz:
- Tadeusz Jakubowicz
Powieść amerykańskiego pisarza Johna Dos Passosa, wydana w 1925. Bohaterem książki jest miasto Nowy Jork w trakcie burzliwych lat 20., w erze jazzu. Pisarz pokazuje szerokie spektrum mieszkańców miasta - zarówno bogaczy, jak i ubogich emigrantów.
Dos Passos pisząc powieść, inspirował się "Ulissesem" Jamesa Joyce'a, "Ziemią jałową" T. S. Eliota i eksperymentalnymi filmami Siergieja Eisensteina.
Kup Manhattan Transfer w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Manhattan Transfer
Od dawna przymierzałam się do przeczytania tej powieści, ale dopiero teraz znalazłam na nią czas. I nie żałuję, bo książka okazała się interesująca. Przyznam, że początkowo gubiłam się w wątkach i licznych postaciach, ale po kilkudziesięciu stronach udało mi się wpaść w rytm. Jedni bohaterowie zaciekawili mnie bardziej, inni mniej, ale śledziłam ich losy z zapartym tchem do końca. Autor stworzył galerię ludzkich typów, wywodzących się z różnych środowisk, a nawet z różnych krajów. Są tu i kobiety, i mężczyźni, i dzieci, są bogacze i biedacy, artyści, biznesmeni, robotnicy, niebieskie ptaki... Ich losy śledzimy na przestrzeni około dwudziestu lat, a to, co łączy te postacie, to tytułowy Manhattan z pierwszej połowy XX wieku - wielokulturowy, uchodzący za symbol dobrobytu, kariery i nieograniczonych możliwości. W praktyce jednak okazuje się, że wymarzona kraina to tak naprawdę miejsce licznych kontrastów i walki o społeczną pozycję, to świat zdrad, intryg i rozczarowań. W powieści tej zbiorowym bohaterem staje się miasto. Jego prężny rozwój jednym daje szansę na rozwój i karierę, w innych zaś budzi nierealne marzenia, prowadząc do życiowych tragedii. Przez cały czas niemal czuje się puls metropolii, która nigdy nie zasypia. To dlatego niektóre postacie czują się nią znużone, chciałyby uciec od zgiełku, ale jednocześnie nie potrafią obyć się bez rytmu, w który się wtopiły. Ciekawie pokazane zostały wszystkie środowiska, mnie jednak najbardziej zainteresowało życie nowojorskiej bohemy - miłośników jazzu, filmu, kabaretów, nocnych klubów. Lektura tej powieści nie jest lekka, wymaga skupienia, momentami wydawać się może przytłaczająca, ale warto sięgnąć po "Manhattan Transfer", bo to gwarancja bardzo dobrej literatury, która zapada w pamięć.
Oceny książki Manhattan Transfer
Poznaj innych czytelników
544 użytkowników ma tytuł Manhattan Transfer na półkach głównych- Chcę przeczytać 401
- Przeczytane 134
- Teraz czytam 9
- Posiadam 42
- Literatura amerykańska 6
- Ulubione 3
- Nowy Jork 3
- 100 książek wg Le Monde 2
- Nie posiadam 2
- Literatura piękna 2
Tagi i tematy do książki Manhattan Transfer
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Manhattan Transfer
Podobne do świetlików pociągi suną w ciemności przez mgliste, jakby utkane z pajęczyny mosty, dźwigi wznoszą się i opadają w swych szybach, migocą światła portowe. Niby żywica przy pierwszym przymrozku, mężczyźni i kobiety zaczynają gęstnieć stopniowo o godzinie piątej z wysokich budowli dzielnicy handlowej, szary tłum zalewa metro, znika pod ziemią.
Przez całą noc wielki...


















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Manhattan Transfer
„Manhattan Transfer” to książka, którą albo się polubi, bez trudu dając się porwać poszarpanej narracji i mnogości wątków oraz bohaterów, albo taka, którą odrzuci się z ulgą po przeczytaniu ostatniej strony. Sam zaliczam się raczej do tej drugiej grupy – Dos Passos zmęczył mnie okrutnie, z trudem sklecam teraz te linijki, by oddać swoje wrażenia.
Sięgnąłem po „Manhattan” jako książkę o mieście. I początkowo trafiłem na znany literacko schemat opowieści jak w „Billy Bathgate” czy fenomenalnej powieści „Ragtime” (obie autorstwa Edgara Laurence’a Doctorowa) – jedyny w swoim rodzaju klimat Nowego Yorku z lat dwudziestych, szemrane interesy, prohibicja, muzyka, spelunki, szerokie ulice i świat mieszkańców szalonego, wciąż rosnącego, puchnącego miasta. I gdyby całość była spójna, sadzę, że mielibyśmy do czynienia z dziełem porównywalnym z książkami Doctorowa, tymczasem Dos Passos przedłożył formalno-literacki eksperyment nad fabułę i tak kompozycja zabiła opowieść.
Trudno mi nawet powiedzieć, kogo można zaliczyć do głównych bohaterów powieści – wielu pojawia na chwilę, na stronę, dwie, ich wątki urywają się, by wyskoczyć znienacka w innym czasie i miejscu, co sprawia, że trudno za nimi podążać i przejmować się ich losami (a los doświadcza ich na wszelkie możliwe sposoby). Miasto jako jedyne pozostaje na pierwszym planie, a jednocześnie wciąż faluje zmianami i jest niestałe w uczuciach. Trochę to tak, jakbyśmy lecieli dwupłatowcem i przyglądali się mieszkańcom z wysoka: co zobaczymy, to nasze, reszta to migawka, rzut oka, jedno spojrzenie.
Wypełnione dźwiękami miasto-potwór, a gdzieś pośrodku jego zgiełku mrowią się bohaterowie – aktorka, dziennikarz, adwokat oraz ich kochanki, kochankowie, wciąż zmieniający się tak samo jak szybko zmienia się metropolia, w której przyszło im żyć.
I gdyby tak patrzeć na powieść, być może odebrałbym ją inaczej (musi istnieć trop, który prowadzi od punktu A do Z). Tu wszystko co powinno być constans, zostało pocięte, poprzerywane. Nie wynika to jednak z nadmiaru tematów (Dos Passos miejski nastrój oddaje wyśmienicie),lecz przyjętej formy pędzących przez kolejne stacje wagoników metra. Dla mnie za szybko.
Ktoś powie, że to powieść modernistyczna i że wybrzydzam. Może mieć rację (naprawdę nie znoszę książkowych klasyfikacji!) i choć lubię literackie eksperymenta, ten okazał się dla mnie niewybuchem, mimo że „Manhattan transfer” to klasyka literatury.
„Manhattan Transfer” to książka, którą albo się polubi, bez trudu dając się porwać poszarpanej narracji i mnogości wątków oraz bohaterów, albo taka, którą odrzuci się z ulgą po przeczytaniu ostatniej strony. Sam zaliczam się raczej do tej drugiej grupy – Dos Passos zmęczył mnie okrutnie, z trudem sklecam teraz te linijki, by oddać swoje wrażenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnąłem po „Manhattan”...
https://open.spotify.com/episode/3CXwhX5oB29ADyztItBpmX?si=2b0ab248eb714e15
https://open.spotify.com/episode/3CXwhX5oB29ADyztItBpmX?si=2b0ab248eb714e15
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko ocenić mi tą książkę, bo z jednej strony to mistrzowskie migawki z nowopowstającego miasta-legendy, z drugiej - przy taki obszernej powieści I ilości przwijajacych się bohaterów poznawanych jedynie z fragmentarczych opisów - chaos. Rozumiem umiejscowinie tej pozycji w kanonie literatury, ale ostatecznie się na niej umęczyłam.
Ciężko ocenić mi tą książkę, bo z jednej strony to mistrzowskie migawki z nowopowstającego miasta-legendy, z drugiej - przy taki obszernej powieści I ilości przwijajacych się bohaterów poznawanych jedynie z fragmentarczych opisów - chaos. Rozumiem umiejscowinie tej pozycji w kanonie literatury, ale ostatecznie się na niej umęczyłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa bardzo specyficzna książka opowiada o blaskach i cieniach dynamicznego rozwoju Nowego Jorku w pierwszych dekadach XX w. Akcja rozgrywa się na przestrzeni dwudziestu lat, nie ona jest jednak najważniejsza. "Manhattan Transfer" to przede wszystkim portret wielkiego miasta, które żyje, tętni, pulsuje.
Doświadczamy go wszystkimi zmysłami. Wchłaniamy zapachy perfum, whiskey, morskiej soli i dymu. Słyszymy gwar wielkich ulic, syreny okrętów, muzykę jazzbandów. Obserwujemy piętrzące się budynki, wozy strażackie pędzące gasić pożary, hotelowe pokoje, bary i restauracje, mroczne zaułki, fabryczne magazyny. Jesteśmy na Manhattanie, Bronksie, Queensie, Brooklynie. Podczas śnieżnego zmierzchu i latem, gdy po zatoce suną barki, a od oceanu wieje ożywczy wiatr. Nowy Jork zarazem urzeka i przytłacza. Stanowi przestrzeń nieograniczonych możliwości i niepowetowanych strat, spektakularnych sukcesów oraz tragicznych bankructw.
Dos Passos odwraca tradycyjną perspektywę: ukazuje ludzi jako tło rzeczywistości zdominowanej przez nowojorskiego molocha. Na pierwszym planie cały czas pozostaje metropolia. Jej mieszkańcy tworzą barwne rojowisko: biznesmeni, prawnicy, dziennikarze, artyści, aktorki, marynarze, imigranci, rewolucjoniści, weterani wojenni, przemytnicy.
Przyglądamy się ich nieustannej krzątaninie, pogoni za ulotnym szczęściem. Z nikim jednak nie zostajemy na dłużej. Autor proponuje nam liczne migawki z życia tych czy innych bohaterów, lecz nie tworzą one fabularnej całości. Jesteśmy świadkami jakichś rozmów, planów, wydarzeń, przeżyć, które mają jednak status drugoplanowy. Nie służą do zbudowania spójnej opowieści o ludzkich losach. Są natomiast pretekstem do spojrzenia na miasto jako na żywy organizm: w fazie jego wzrostu.
Nie da się ukryć, że taki, nowatorski skądinąd, zabieg utrudnia odbiór utworu. Mnogość postaci, płynność i efemeryczność narracji, częste przeskoki z wątku na wątek sprawiają, że niełatwo połapać się kto jest kim i jakie relacje tworzy. Najbardziej wyrazista okaże się aktorka Ellen, "la femme la plus belle de New York", zniewalająca swoim urokiem, mimo to zagubiona i szukająca miłości w ramionach kolejnych mężczyzn. Jeden z nich to George Baldwin, który przechodzi drogę od skromnego adwokata do kandydata na prokuratora okręgowego. Innym jest dziennikarz Jimmy Herf, socjalista-romantyk, być może najsympatyczniejszy z bohaterów. Tych troje można w miarę dobrze zapamiętać.
Siłą powieści Dos Passosa jest niewątpliwie język: plastyczny, sugestywny, pełen błyskotliwych porównań i metafor. Cechuje go liryzująca fraza oraz tzw. zdania rozkwitające. Uwagę zwraca oryginalny sposób kreowania świata przedstawionego jako serii luźno powiązanych epizodów w celu wyeksponowania bohatera-miasta. Jawi się ono jakby na ekranie kinowym, w panoramicznym formacie. Modernistyczny charakter utworu ujawnia się również w strukturze narracyjnej (przeplatanie tradycyjnej narracji trzecioosobowej z mową pozornie zależną, strumieniem świadomości, językiem gazet, reklam etc.).
"Manhattan Transfer" jest także ważny jako świadectwo epoki: w latach 20. XX w. Nowy Jork stał się najbardziej zaludnioną metropolią świata, sięgając liczby 10 milionów mieszkańców. Boom gospodarczy, próba walki z przestępczością za pomocą prohibicji, wreszcie wielki kryzys roku 1929. Echa tych wydarzeń docierają do nas dzięki lekturze "Manhattanu...".
Brawurowy tekst Dos Passosa cieszy się zasłużoną renomą w amerykańskiej literaturze i do dziś pozostaje jednym z najlepszych literackich portretów Nowego Jorku, miasta świateł, które nigdy nie zasypia.
Ta bardzo specyficzna książka opowiada o blaskach i cieniach dynamicznego rozwoju Nowego Jorku w pierwszych dekadach XX w. Akcja rozgrywa się na przestrzeni dwudziestu lat, nie ona jest jednak najważniejsza. "Manhattan Transfer" to przede wszystkim portret wielkiego miasta, które żyje, tętni, pulsuje.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoświadczamy go wszystkimi zmysłami. Wchłaniamy zapachy perfum,...
Są trzy powody, dla których powieść Dos Passosa warto przeczytać. Po pierwsze; to kanon literatury światowej, więc wiadomo, nie wypada nie znać. Po drugie; można dowiedzieć się o co chodzi z motywem róży w filmie "American Beauty", po trzecie, to świetna książka.
"Manhattan Transfer" jest panoramą miasta, na przestrzeni blisko dwudziestu lat. Tę panoramę tworzą nie tyle budynki, ulice, parki, choć one również, ale przede wszystkim ludzie.
Nowy Jork, w którym żyją to miasto bezlitosne dla słabych i tych którzy doznali porażki. Rządzi nim pieniądz, ambicja i brak skrupułów. Jeśli ktoś jest gotów to zaakceptować ma szansę na karierę. Postacie Dos Passosa dobrze wiedzą, że "w tym mieście wygląd dużo znaczy" i "człowiek może dojść do czegoś. Pochodzenie nie ma znaczenia, wykształcenie nie ma znaczenia. Można wszystko zdobyć." Właśnie - zdobyć. Zdobywa się tu wszystko i wszystko można stracić, a strata to klęska i staczanie się w dół. Nie chroni od niej ani talent ani pracowitość. Wygrywa ten kto jest bardziej bezwzględny i nie ogląda się do tyłu.
Tu nie ma reguł, bohaterowie, którzy zdobywają sympatię czytelnika, przegrywają i to czasami z kretesem, ci antypatyczni przeciwnie, choć wielu z nich trudno jednoznacznie zakwalifikować. Widać jak w wielu z nich toczy się walka lepszej części ich natury z pragnieniem kariery i sukcesu. Ale nie należy mieć złudzeń - to Nowy Jork - wiadomo jak to się może skończyć.
Są trzy powody, dla których powieść Dos Passosa warto przeczytać. Po pierwsze; to kanon literatury światowej, więc wiadomo, nie wypada nie znać. Po drugie; można dowiedzieć się o co chodzi z motywem róży w filmie "American Beauty", po trzecie, to świetna książka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Manhattan Transfer" jest panoramą miasta, na przestrzeni blisko dwudziestu lat. Tę panoramę tworzą nie tyle...
Styl autora nie do końca rezonuje z moimi upodobaniami, ale ta atmosfera wirujących, migoczących szczegółów pnącego się ku chmurom wielkiego miasta, oraz kręcących się za swoimi sprawami jego mieszkańców - małych mrówek, trochę smutnych, trochę gorączkowych, trochę nudnych, naprawdę mnie urzekła. Ważny portret Nowego Jorku z początku dwudziestego wieku, ożenek blichtru z błotem, sukcesu z upadkiem i tak dalej. Powieść ekscytuje w nieoczywisty sposób, bo fabularnie bywa ciężkostrawna.
Styl autora nie do końca rezonuje z moimi upodobaniami, ale ta atmosfera wirujących, migoczących szczegółów pnącego się ku chmurom wielkiego miasta, oraz kręcących się za swoimi sprawami jego mieszkańców - małych mrówek, trochę smutnych, trochę gorączkowych, trochę nudnych, naprawdę mnie urzekła. Ważny portret Nowego Jorku z początku dwudziestego wieku, ożenek blichtru z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrafiłem na Dos Passosa po śladach Bolano (Dzicy detektywi) i Marlona Jamesa (Krótka historia siedmiu zabójstw). Inny kaliber (łatwo być lżejszym od Jamesa, trudno od Bolano),migawkowy, filmowy obraz Nowego Jorku (może High Maintenance to serialowy hołd dla Manhattan Transfer?). Dużo czasu teraźniejszego, momentami czyta się to jak scenariusz, wręcz wskazówki dla aktorów. Historie, obrazy, zapachy, powieść batik, momenty poetyckie, cytaty reklam ulicznych, mocne sceny (Ellen, która po rozmyślaniach w taksówce wchodząc do domu ma poczucie, że zapomniała o czymś ważnym, o czym przed chwilą myślała!). Temat przewodni: miasto, rozwarstwienie i rozedrganie Nowego Jorku. Z tego mrowia bohaterów i epizodów sympatię budzi chyba tylko Jimmy (alter-ego autora?) i jednonogi przemytnik Congo Jack... Prawie nikt tu nie jest szczęśliwy, nieliczni utrzymują się na powierzchni. Niesamowite, jak współcześnie brzmi ta powieść, nie mogę też uwierzyć, że Dos Passos miał 29 lat w momencie publikacji. Dobra rzecz.
Trafiłem na Dos Passosa po śladach Bolano (Dzicy detektywi) i Marlona Jamesa (Krótka historia siedmiu zabójstw). Inny kaliber (łatwo być lżejszym od Jamesa, trudno od Bolano),migawkowy, filmowy obraz Nowego Jorku (może High Maintenance to serialowy hołd dla Manhattan Transfer?). Dużo czasu teraźniejszego, momentami czyta się to jak scenariusz, wręcz wskazówki dla aktorów....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z piękną, filmową narracją, w niesamowicie dynamiczny sposób pokazująca miasto – jego rytm, ludzi i emocje. Jego życie.
Miasto to Nowy Jork z lat dwudziestych ubiegłego wieku, z ery jazzu i kina. Miasto, które nigdy nie śpi, które cały czas, bez ustanku, pulsuje, pędzi i hałasuje. Miasto pełne biednych, nierzadko zapitych przybyszów z ubogiej Europy, miasto bohemy i błyskawicznie bogacących się spekulantów.
Dos Passos ukazuje je jako skupisko; nie koncentrując się na pojedynczym człowieku, lecz na ludzkiej zbiorowości. Autor portretuje Nowy Jork i Nowojorczyków z perspektywy socjologicznej – ogląda i opisuje grupy społeczne, historyczne przeobrażenia, ścieżki rozwoju. Robi to – jak już wspomniałem – w niesamowity, nowatorski jak na ówczesne czasy, sposób – wykorzystując różnorakie techniki pisarskie, a także te zaczerpnięte prosto ze sztuki filmowej. Inspiruje się przy tym Joyce’m, Eliotem i Eisensteinem.
Nietrudno zauważyć, że – portretując wiele różnych nowojorskich środowisk społecznych – autor zdecydowanie sympatyzuje z tymi najbiedniejszymi, najsłabszymi, żyjącymi najtrudniej. Dos Passos sercem jest zawsze z ciężko pracującym robotnikiem, bezrobotnym pijaczkiem, bezdomnym imigrantem.
Więcej o książce poczytacie na blogu Poczytane.pl: http://poczytane.pl/manhattan-transfer-john-dos-passos/
Książka z piękną, filmową narracją, w niesamowicie dynamiczny sposób pokazująca miasto – jego rytm, ludzi i emocje. Jego życie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiasto to Nowy Jork z lat dwudziestych ubiegłego wieku, z ery jazzu i kina. Miasto, które nigdy nie śpi, które cały czas, bez ustanku, pulsuje, pędzi i hałasuje. Miasto pełne biednych, nierzadko zapitych przybyszów z ubogiej Europy, miasto bohemy...
Od dawna przymierzałam się do przeczytania tej powieści, ale dopiero teraz znalazłam na nią czas. I nie żałuję, bo książka okazała się interesująca.
Przyznam, że początkowo gubiłam się w wątkach i licznych postaciach, ale po kilkudziesięciu stronach udało mi się wpaść w rytm.
Jedni bohaterowie zaciekawili mnie bardziej, inni mniej, ale śledziłam ich losy z zapartym tchem do końca.
Autor stworzył galerię ludzkich typów, wywodzących się z różnych środowisk, a nawet z różnych krajów. Są tu i kobiety, i mężczyźni, i dzieci, są bogacze i biedacy, artyści, biznesmeni, robotnicy, niebieskie ptaki...
Ich losy śledzimy na przestrzeni około dwudziestu lat, a to, co łączy te postacie, to tytułowy Manhattan z pierwszej połowy XX wieku - wielokulturowy, uchodzący za symbol dobrobytu, kariery i nieograniczonych możliwości.
W praktyce jednak okazuje się, że wymarzona kraina to tak naprawdę miejsce licznych kontrastów i walki o społeczną pozycję, to świat zdrad, intryg i rozczarowań.
W powieści tej zbiorowym bohaterem staje się miasto. Jego prężny rozwój jednym daje szansę na rozwój i karierę, w innych zaś budzi nierealne marzenia, prowadząc do życiowych tragedii.
Przez cały czas niemal czuje się puls metropolii, która nigdy nie zasypia. To dlatego niektóre postacie czują się nią znużone, chciałyby uciec od zgiełku, ale jednocześnie nie potrafią obyć się bez rytmu, w który się wtopiły.
Ciekawie pokazane zostały wszystkie środowiska, mnie jednak najbardziej zainteresowało życie nowojorskiej bohemy - miłośników jazzu, filmu, kabaretów, nocnych klubów.
Lektura tej powieści nie jest lekka, wymaga skupienia, momentami wydawać się może przytłaczająca, ale warto sięgnąć po "Manhattan Transfer", bo to gwarancja bardzo dobrej literatury, która zapada w pamięć.
Od dawna przymierzałam się do przeczytania tej powieści, ale dopiero teraz znalazłam na nią czas. I nie żałuję, bo książka okazała się interesująca.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że początkowo gubiłam się w wątkach i licznych postaciach, ale po kilkudziesięciu stronach udało mi się wpaść w rytm.
Jedni bohaterowie zaciekawili mnie bardziej, inni mniej, ale śledziłam ich losy z zapartym tchem...
Amerykański mit ukazany przez pryzmat pokręconych losów różnych ludzi powiązanych ze sobą przez lata 20-te miłością do jazzu i kina
Amerykański mit ukazany przez pryzmat pokręconych losów różnych ludzi powiązanych ze sobą przez lata 20-te miłością do jazzu i kina
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to