Gepard

Okładka książki Gepard
Giuseppe Tomasi di Lampedusa Wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca Seria: Biblioteka literatura piękna
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Biblioteka
Tytuł oryginału:
Il Gattopardo
Wydawnictwo:
Czuły Barbarzyńca
Data wydania:
2015-09-17
Data 1. wyd. pol.:
1961-01-01
Data 1. wydania:
2013-10-01
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362676378
Tłumacz:
Stanisław Kasprzysiak
Tagi:
literatura włoska Stanisław Kasprzysiak
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
592 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
4711
589

Na półkach: , ,

Urocza opowieść o schyłku pewnej epoki. Barwne, bardzo plastyczne i klimatyczne opisy Sycylii mocno podkreślają wyjątkowy charakter tej w sumie krótkiej, ale obejmującej bardzo istotny czas przemian w Italii XIX wieku historii.


Co mnie ujęło w tej opowieści? Motyw wszechobecnego lamparta, czy to w postaci przedmiotów znajdujących się wokół głównego bohatera księcia Lamparta Fabrizio Saliny czy jego przemyśleń, które miały na celu zapewne podkreślenie jego autorytetu i wielkości powoli chylącej się ku nieuchronnemu upadkowi.

Przemiany, które dotarły do podzielonej na księstwa Italii (bardzo nie lubię określenia Włochy dla tego pięknego kraju) w celu jej scalenia w jedno, powodują w naszym tytułowym Lamparcie konieczność przewartościowania poglądów, co wcale nie jest takie łatwe. Jeżeli przyzwyczajeni byliśmy do pewnych wygód, specyficznego traktowania, czy żyliśmy w przekonaniu od pokoleń, że coś nam się odgórnie należy, naprawdę trudno jest nam zgodzić się na NOWE, które burzy nasz uporządkowany stan rzeczy. Bardzo wiele zależy w takim momencie od nas samych, naszego widzenia świata, wiedzy, kultury. I tutaj trzeba przyznać, że Fabrizio nie jest, aż taki zatwardziały w swoich przekonaniach, rozumie konieczność zmian, choć może nie do końca się z nimi zgadza.

Postawa księcia wobec rodziny też może zaskakiwać, ale przecież nie zawsze miłość do najbliższych musi być ślepa i niezrozumiała. Umiejętność krytycznego spojrzenia na pewne zachowania, nawet jeśli sami jesteśmy zaangażowani emocjonalnie to wielka sztuka, która naszemu Salinie udała się niemalże po mistrzowsku.

Może nie do końca zgodzę się z uznaniem tej powieści za arcydzieło, ale z drugiej strony ma ona w sobie coś takiego, co nie pozwala przejść obok niej obojętnie.

Polecam

Urocza opowieść o schyłku pewnej epoki. Barwne, bardzo plastyczne i klimatyczne opisy Sycylii mocno podkreślają wyjątkowy charakter tej w sumie krótkiej, ale obejmującej bardzo istotny czas przemian w Italii XIX wieku historii.


Co mnie ujęło w tej opowieści? Motyw wszechobecnego lamparta, czy to w postaci przedmiotów znajdujących się wokół głównego bohatera księcia...

więcej Pokaż mimo to

239
avatar
1451
435

Na półkach: ,

Całkiem przyjemne w odbiorze i dość wciągające, ale nie trafiło mi specjalnie w żaden konkretny punkt. Pewnie byłoby lepiej, gdybym bardziej się interesował akurat tym kawałkiem historii Włoch. Może jeszcze kiedyś zdążę się zainteresować.

Całkiem przyjemne w odbiorze i dość wciągające, ale nie trafiło mi specjalnie w żaden konkretny punkt. Pewnie byłoby lepiej, gdybym bardziej się interesował akurat tym kawałkiem historii Włoch. Może jeszcze kiedyś zdążę się zainteresować.

Pokaż mimo to

3
avatar
203
12

Na półkach:

Szkoda, ze taka krotka!

Szkoda, ze taka krotka!

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
1306
128

Na półkach: , ,

Italią targa wiatr, który niesie nieuchronną i trwałą zmianę. Na Sycylii lądują żołnierze pod przywództwem Garibaldiego, słynnego bojownika o zjednoczenie kraju. Tzw. „wyprawa tysiąca” jest ważkim etapem w walkach na rzecz odrodzenia włoskiej jedności. My poznajemy ją oczami Lamparta Fabrizio Saliny – księcia i arystokraty, który domyśla się, że z nadejściem buntowniczych wojsk kończy się era jego i jemu podobnych.

W powieści znajdujemy również bardziej ponadczasowy obraz włoskiej ziemi i jej zmysłową charakterystykę. Giuseppe Tomasi di Lampedusa opisami przyrody dowodzi wielkiej miłości do Sycylii. Wyspa jest u niego wypełniona słońcem, roślinami i zwierzętami. Pachnie ziołami, ogrodami, mieni się w świetle księżyca i dogrzewa nas swoją temperaturą.

Jest to jednak książka, na której osiadł kurz. Przyjęcie konwencji powieści dziewiętnastowiecznej jest dla współczesnego czytelnika pewnym utrudnieniem. Interesujący jest raczej motyw przekształcania się Włoch, zachodu arystokracji i zmian w ówczesnym społeczeństwie.

Cała recenzja: https://krotkapolka.pl/lampart-giuseppe-tomasi-di-lampedusa-recenzja/

Italią targa wiatr, który niesie nieuchronną i trwałą zmianę. Na Sycylii lądują żołnierze pod przywództwem Garibaldiego, słynnego bojownika o zjednoczenie kraju. Tzw. „wyprawa tysiąca” jest ważkim etapem w walkach na rzecz odrodzenia włoskiej jedności. My poznajemy ją oczami Lamparta Fabrizio Saliny – księcia i arystokraty, który domyśla się, że z nadejściem buntowniczych...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
753
753

Na półkach: ,

Zmiany, zmiany... Ta wybitna powieść pokazuje zmiany na wielu poziomach i w wielu znaczeniach w określonym przez autora czasie. To czas zmian w kraju, w społeczeństwie, w mentalności ludzi, w życiu politycznym Włoch. Ten okres widziany jest z pozycji księcia, arystokraty i jego najbliższych. Zmiany prowadzą często do schyłku. W książce ukaże się czytelnikowi ciekawy obraz schyłku pewnej epoki (to skala makro) i w skali mikro - schyłku pewnej rodziny. Rodziny wspomnianego wyżej księcia.
Warto sięgnąć po wydanie z serii "Koliber". Na końcu książki znajdziemy interesującą notę historyczną autorstwa Domenico Caccamo. Autor tejże noty pisze między innymi, że Lampedusa starał się zobrazować w powieściowy sposób "decydujący moment schyłku arystokracji sycylijskiej, któremu usiłują przeciwstawić się poszczególni przedstawiciele tej klasy (np. Tancredi) zdobywając sobie miejsce w nowej rzeczywistości polityczno-społecznej, jaka zaistniała po zjednoczeniu Włoch. Duża cześć książki związana jest dość ściśle z wydarzeniami historycznymi, które rozegrały się od wiosny 1860 do lata 1862". Ale autor pokazał także zmierzch i powolny upadek arystokratycznego rodu, do którego zaliczają się główni bohaterowie powieści. Dwa ostatnie rozdziały, które dzieją się w latach 1883 oraz 1910 w sposób znakomity tenże proces rozpadu unaoczniają. Wszystko znakomicie ujęte, scalone, zharmonizowane i napisane.
Walorów powieść ma dużo. Minusów niezwykle mało. Wspaniała książka. To jedna z najpoczytniejszych, najbardziej znanych i najbardziej udanych powieści włoskich.

Zmiany, zmiany... Ta wybitna powieść pokazuje zmiany na wielu poziomach i w wielu znaczeniach w określonym przez autora czasie. To czas zmian w kraju, w społeczeństwie, w mentalności ludzi, w życiu politycznym Włoch. Ten okres widziany jest z pozycji księcia, arystokraty i jego najbliższych. Zmiany prowadzą często do schyłku. W książce ukaże się czytelnikowi ciekawy obraz...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
1719
648

Na półkach: , , , ,

Giuseppe Tomasi di Lampedusa, włoski arystokrata, napisał tylko jedną powieść, ale za to jaką. „Lampart” (w nowym tłumaczeniu „Gepard”) zapewnił mu miejsce w historii literatury oraz .. filmu. W znakomitej adaptacji Luchino Viscontiego w rolach głównych wystąpili Burt Lancaster, Claudia Cardinale i Alain Delon.
Akcja książki rozpoczyna się w 1860 roku na Sycylii, podczas akcji Garibaldiego mającej na celu zjednoczenie do tej pory odrębnego burbońskiego królestwa Obojga Sycylii z resztą Włoch, pod egidą władców Piemontu i Sardynii.
Główny bohater – książę Fabrizio di Salina – to miejscowy arystokrata w każdym tego słowa znaczeniu. Jego postawa wobec zmian wyraża zarazem nostalgię za starym, poczucie przemijania, zmiany a także … trwania. Trudno zapomnieć zdanie z książki mówiące o tym, że trzeba będzie wiele zmienić, by wszystko pozostało po staremu. I obserwujemy te zmiany – faktyczne i powierzchowne, przemijanie i zarazem trwanie. A także obraz starego świata, feudalnej Sycylii, poddającej się XIX-wiecznym wartościom. Ich mariaż wyraża małżeństwo Tancrediego – siostrzeńca księcia z Angeliką, córką bogatego dorobkiewicza don Calogero Sedary. Kontrasty znakomicie uwypukla język powieści oraz sposób opisu wydarzeń. W pałacu rodziny di Salina czas poświęcany poszczególnym wydarzeniom biegł starym rytmem, zupełnie innym niż ten, którym żyła wówczas ulica.
Lepiej być autorem jednej powieści, ale właśnie takiej, niż większej ilości – ale za to przeciętnych.

Giuseppe Tomasi di Lampedusa, włoski arystokrata, napisał tylko jedną powieść, ale za to jaką. „Lampart” (w nowym tłumaczeniu „Gepard”) zapewnił mu miejsce w historii literatury oraz .. filmu. W znakomitej adaptacji Luchino Viscontiego w rolach głównych wystąpili Burt Lancaster, Claudia Cardinale i Alain Delon.
Akcja książki rozpoczyna się w 1860 roku na Sycylii, podczas...

więcej Pokaż mimo to

81
avatar
434
237

Na półkach: , , ,

Tomasi z Lampeduzy jest zwyczajnie niemożliwy! Na każdej stronie szykuje dla nas na tyle pyszny cytacik, że trudno powstrzymać się przed kompilowaniem („Potem rozmowa rozlała się na wiele nieprzydatnych strumyków”, „Na portretach tkwili niekochani zmarli, na fotografiach przyjaciele, którzy żyjąc, zranili, jedynie dlaczego nie zostali po śmierci zapomniani”, „żądni władzy, czyli, jak zwykle, próżnowania”, „[…] za ogromnymi krzewami bugenwilli, które przelewały poza mur ogrodzenia swoje kaskady biskupiego jedwabiu, udzielając w ciemności pozorów bogactwa całemu pałacowi”, „tym, co w trudzie i znoju pielgrzymowali przez jałową ziemię tych stronic”). Na dodatek należy on do darzonej estymą, aczkowiek rzadkiej, grupy pisarzy „samorecenzujących się”, przez co pozytywnie wpływających na gospodarkę czasową domorosłych cyfrowych opiniodawców. Arystokrata przede wszystkim pióra swoją jedyną powieść przedstawia następująco: „[jest] ironiczna, gorzka, niepozbawiona złośliwości, ale nieźle napisana”. W posłowiu do wydania Czułego Barbarzyńcy wyłowić też można inną sympatyczną wzmiankę: „miał pewność, że [książka] zasługuje na wydanie, ale upokarzała go myśl, że miałby sam za to płacić”. Przewracające strony palce lizać!

Tomasi z Lampeduzy jest zwyczajnie niemożliwy! Na każdej stronie szykuje dla nas na tyle pyszny cytacik, że trudno powstrzymać się przed kompilowaniem („Potem rozmowa rozlała się na wiele nieprzydatnych strumyków”, „Na portretach tkwili niekochani zmarli, na fotografiach przyjaciele, którzy żyjąc, zranili, jedynie dlaczego nie zostali po śmierci zapomniani”, „żądni władzy,...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
119
119

Na półkach: ,

Recenzja na podstawie starego tłumaczenia Zofii Ernstowej, jeszcze pod tytułem "Lampart".

Jest to bodajże najsłynniejsza obok "Imienia róży" powieść włoska i sława ta przyniosła lekturze więcej szkody i pożytku, czuję się bowiem rozczarowany. W żadnym razie nie jest to powieść zła, miałem wątpliwą przyjemność przedzierać się niechętnie przez dużo gorszą prozę, ale do absolutnych literackich szczytów i prawdziwej czytelniczej uczty, gdy kartki przewraca się z drżeniem rąk i serca, niestety również bardzo dużo brakuje. W najlepszym razie jest to dobry średniak, coś pomiędzy 5-6 na 10. Sława wynika tu chyba głównie z wydania we właściwym momencie i trafieniu w gusta ówczesnych czytelników, którzy okrzyknęli powieść arcydziełem, a potem już odnoszono się z tym mianem generacja po generacji. Kiedy jednak sam wziąłem ją do ręki, odcinając się od zachwytów wszelkich krytyków i wysokich not w rankingach - niestety nie obroniła się.

Mamy tu pokazany dość istotny (dla historii Włoch) moment przemian, gdy stare ustępuje miejsca nowemu. Odchodzi tu do lamusa tradycyjny model arystokracji z jej wszelkimi umizgami, drobiazgowym ceremoniałem i wielkopańskimi manierami, dumny ze swej anachroniczności, a wchodzi rozwój cywilizacji przemysłowej z wszystkimi jej bolączkami przemiany ustrojowej, rodząca się w bólu, krwi i zapachu prochu. Brzmi dramatycznie, ale niestety nie jest to specjalnie opisane, lecz służy bardziej jako tło. Obserwujemy bowiem księcia, ostatniego dinozaura swojej zanikającej klasy społecznej, którego stosunkowo niewiele dotyka to całe zamieszanie, gdy udaje się na ustronie swojego pałacu w Donnafugacie. Z dramatycznej inwazji garibaldczyków zostaje tutaj garść plotek przywiezionych przez młodego Tancrediego, bo więcej czasu spędza się na jego mezaliansie z młodą urodziwą dziewoją. Wszystko co prawdziwie interesujące dzieje się gdzieś tam obok, zostaje zaś garść obyczajowych obserwacji szlacheckiego dworku. Książę jest Lampartem wyłącznie z tytułu i postury, bo nie wykazuje się żadną aktywnością, zresztą interesuje go to mniej niż ukochana astronomia i dbanie o dobre obyczaje. Na przemian wewnętrznie się burzy i godzi z sytuacją, lecz wszelkie te medytacje toną w melancholijnej atmosferze i nie wywołują oddźwięku. Raz jeden pozwolił się unieść, by wyjaśnić swą decyzję odmowy wejścia do parlamentu, nakreślając przy okazji barwny portret osobowości Sycylijczyków, których on sam jest przedstawicielem. To za mało, by unieść powieść. Gdzie jakaś fabuła, jakaś historia, jakiś bohater, z którego rozterką mógłbym się utożsamić...?

Muszę też wspomnieć o szalenie mnie denerwującej manierze, która polega na wtrącaniu porównań z kompletnie innej epoki. Mamy tu narrację o XIX wiecznych Włoszech, a tu nagle wskakuje jakieś nawiązanie do lotnictwa, albo wspomniany został film "Pancernik Potemkin". Za każdym razem taki wtręt boleśnie mnie wyrywa z nastroju i wczucia się w dawniejszą epokę i boleśnie przypomina, że nie jest to wcale powieść XIX-wieczna (co mogłoby być jakimś usprawiedliwieniem dla jej przywar), lecz jedynie stylizowana na XIX-wieczną, za to powstała w latach 50-tych XX wieku.

Ogółem, można to dzieło, mimo jego kultowości, spokojnie pominąć i niewiele się przy tym straci.

Recenzja na podstawie starego tłumaczenia Zofii Ernstowej, jeszcze pod tytułem "Lampart".

Jest to bodajże najsłynniejsza obok "Imienia róży" powieść włoska i sława ta przyniosła lekturze więcej szkody i pożytku, czuję się bowiem rozczarowany. W żadnym razie nie jest to powieść zła, miałem wątpliwą przyjemność przedzierać się niechętnie przez dużo gorszą prozę, ale do...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1045
254

Na półkach: , ,

Lampart to książka o mechanizmie władzy i technice jej utrzymania przez arystokrację, z historią formowania się państwa włoskiego w tle.

Można by zapytać dlaczego ludzie bardzo zamożni utrzymują swój majątek i wpływy przez stulecia? Odpowiedź jest prosta, bo potrafią zaadaptować się do ciągle zmieniających się warunków i zawiązywać korzystne dla siebie sojusze. Ten mechanizm opisuje również autor na podstawie zubożałej piemonckiej arystokracji, która aby przetrwać w nowym państwie, musi zmienić swoje odwieczne tradycje i robi to bez mrugnięcia okiem, bo instynkt przetrwania jest silniejszy niż wszystko inne.

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, zarówno nestora rodu, starego Lamparta, jak i jego oportunistycznego, lecz pełnego uroku siostrzeńca. Muszę przyznać, że autor świetnie nakreślił wszystkie postaci co do najmniejszego szczegółu, wlał w nie życie i uwiarygodnił przez to swoją opowieść. Akcja, choć dość przewidywalna, pokazuje dokładnie jak wygląda cały proces 'adaptacji', ile wymaga zręczności i dyplomacji, jak jedno słówko czy spojrzenie w odpowiednim momencie może wszystko zmienić. Śledzenie tych wszystkie niuansów było bardzo ciekawe i pouczające, ale też momentami smutne.

Tło historyczne zajmuje sporo miejsca w powieści i dla osób nie znających bardzo dokładnie historii Włoch (czyli takich jak ja), może być nieco nużące. Uważam również, że polskie tłumaczenie tekstu przez Zofię Ernstową pozostawia wiele do życzenia i te niedociągnięta stylistyczne były często widoczne, co psuło mi przyjemność odbioru dzieła, dlatego gorąco polecam książkę w tłumaczeniu St.Kasprzysiaka.

Lampart to książka o mechanizmie władzy i technice jej utrzymania przez arystokrację, z historią formowania się państwa włoskiego w tle.

Można by zapytać dlaczego ludzie bardzo zamożni utrzymują swój majątek i wpływy przez stulecia? Odpowiedź jest prosta, bo potrafią zaadaptować się do ciągle zmieniających się warunków i zawiązywać korzystne dla siebie sojusze. Ten...

więcej Pokaż mimo to

53
avatar
396
30

Na półkach: ,

Lampedusa pisze pięknie, śpiewnym językiem płynącym jak melodia, jak włoska pieśń. Opisy są barwne, sugestywne, przenoszą na Sycylię. Książka sprawiła, że przypomniałem sobie piękno Sycylii, zatęskniłem za tymi obrazami, zatęskniłem za tym krajobrazem. Kunszt języka Lampedusy jest ogromny. Zdania są lekkie, fruną z lekkością nad stronicami (to zasługa genialnego też tłumaczenia Kasprzysiaka, który perfekcyjnie wyczuł ducha powieści), nie męczą, nie nużą, jak czasami nużący potrafi być na przykład Proust, no ale to zupełnie inna proza. Tchnie z niej ten duch Sycylii, rozleniwionej wyspy skąpanej w słońcu. Na przykład taki fragment:

„Kiedy myśliwi dotarli na szczyt wzgórza pośród tamaryszków i rzadkich drzew korkowych, wyłonił się przed nimi prawdziwy obraz Sycylii, w porównaniu z którym barokowe miasta i gaje pomarańczowe są tylko jej mało istotną ozdobą. Obraz spalonej ziemi falującej w nieskończoność, grzbiet za grzbietem, niepocieszonej i irracjonalnej, gdyż umysł nie umiał uchwycić jej zasadniczej formy, ustanowionej w jakiejś gorączkowej fazie stwarzania; obraz morza, które skamieniało w chwili, gdy zmiana kierunku wiatru zmyliła fale”.

Takich pięknych fragmentów jest mnóstwo. Już dawno nie wynotowałem tak wielu cytatów z jednej, niegrubej przecież książki, urzekających poetyckością, polotem, melodyjnością, Piękna sprawa. Myślę, że arcydzieło.

Bałem się, że to będzie mocno podobne do Stendhala, pół biedy jeśli do "Czerwonego...", byłoby fatalnie, gdyby to była druga "Pustynia..." Ale nie, na szczęście nie, mimo że Lampedusy idolem był Stendhal, wykreował on swój własny, świetny styl.

Książka przepełniona jest tak wieloma smakowitymi fragmentami, wyczuleniem na piękno, tym drżeniem zmysłowym podanym tak gustownie i elegancko, że aż brakuje słów. Genialne. Im dalej w las, tym lepiej. Fragmenty poświęcone Angelice i Tancrediemu gubiącym się w zakamarkach pałacu to jest coś wręcz cudownego.

Lampedusa pisze pięknie, śpiewnym językiem płynącym jak melodia, jak włoska pieśń. Opisy są barwne, sugestywne, przenoszą na Sycylię. Książka sprawiła, że przypomniałem sobie piękno Sycylii, zatęskniłem za tymi obrazami, zatęskniłem za tym krajobrazem. Kunszt języka Lampedusy jest ogromny. Zdania są lekkie, fruną z lekkością nad stronicami (to zasługa genialnego też...

więcej Pokaż mimo to

8

Cytaty

Więcej
Giuseppe Tomasi di Lampedusa Lampart Zobacz więcej
Giuseppe Tomasi di Lampedusa Lampart Zobacz więcej
Giuseppe Tomasi di Lampedusa Lampart Zobacz więcej
Więcej
Reklama

Artykuły

Więcej
Artykuł Weekend na Sycylii
Varia
Weekend na Sycylii
zgłoś błąd