Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury

Okładka książki Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury autora Marvin Harris, 9788325000301
Okładka książki Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury
Marvin Harris Wydawnictwo: Książnica językoznawstwo, nauka o literaturze
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Cows, pigs, wars and witches
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1985-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-250-0030-1
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury



książek na półce przeczytane 3007 napisanych opinii 1262

Oceny książki Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury

Średnia ocen
6,6 / 10
174 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury

avatar
1306
1262

Na półkach: , , ,

Znakomita książka amerykańskiego antropologa kultury. W popularnonaukowy sposób autor de-konstruuje powszechne mity świadczące o zacofaniu, duchowości, sacrum, misterium, tajemnicy, prymitywizmie. Dodatkowo w dużym stopniu pokazuje styk idei „duchowych” (religia, mitologia) z polityką. Niby nic nowego, ale ciekawie i przekonywająco oraz w oparciu o dyskusyjne i budzące emocje przykłady.
Podtytuł zagadki kultury jest całkowicie trafny. Marvin Harris udowadnia, że kult świętych krów, wstręt lub afirmacja wieprzowiny w różnych kulturach czy ostentacyjna konsumpcja (u ludów pierwotnych potlacz) są logicznie wytłumaczalne. Co więcej, były uzasadnione w momencie ukształtowania się tych instytucji, w historii jaki nierzadko obecnie, ale tu już z innych przyczyn.
Odrębna historia to racjonalizacja (aczkolwiek budząca oczywisty sprzeciw) polowań na czarownice w końcu średniowiecza i w pierwszej połowie okresu nowożytnego. Tym bardziej, że w środkowym okresie średniowiecza (ok. 1000 roku) kościół odżegnywał się od takich praktyk. Sprzeciw wynika a faktu, że inne było uzasadnienie oficjalne tworzenia histerii dotyczącej owych kobiet, a inne faktyczne, ujawnione przez autora.
Ciekawa jest także interpretacja wydarzeń biblijnych i około-biblijnych w rozdziałach poświęconych prorokom i mesjanizmowi religijno - ... militarnemu. Daleki o oficjalnych wykładni kościelnych, marksistowskich i innych, motywowanych religijnie bądź światopoglądowo.
Oczywiście są to konstatacje autora, z którymi inni mogą polemizować (tak jak on sam z Ruth Benedict). Tym niemniej nie sposób zapomnieć jego argumentów i wyjaśnień oraz przykładów. Szkoda tylko, że niewielkiej bibliografii nie uzupełniono o pozycje wydane po polsku lub chociażby przetłumaczone na nasz język. Tym niemniej książka do polecenia wszystkim zainteresowanym szeroko rozumianą kulturą, w tym społeczną i historią, a przede wszystkim antropologią kulturową.

Znakomita książka amerykańskiego antropologa kultury. W popularnonaukowy sposób autor de-konstruuje powszechne mity świadczące o zacofaniu, duchowości, sacrum, misterium, tajemnicy, prymitywizmie. Dodatkowo w dużym stopniu pokazuje styk idei „duchowych” (religia, mitologia) z polityką. Niby nic nowego, ale ciekawie i przekonywająco oraz w oparciu o dyskusyjne i budzące...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
13

Na półkach:

Świetna książka

Świetna książka

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2489
2044

Na półkach:

Rozdział o krowach i Indiach - ciekawy. Reszt zbyt płytko potraktowana.

Rozdział o krowach i Indiach - ciekawy. Reszt zbyt płytko potraktowana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

538 użytkowników ma tytuł Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury na półkach głównych
  • 307
  • 225
  • 6
80 użytkowników ma tytuł Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury na półkach dodatkowych
  • 52
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Sny, trofea, geny i zmarli. "Wojna" w społecznościach przedpaństwowych na przykładzie Amazonii Tarzycjusz Buliński, Napoleon A. Chagnon, Philippe Descola, Carlos Fausto, R. Brian Ferguson, Daniel R. Gross, Marvin Harris, Mariusz Kairski, Joanna Overing, Aleksander Posern-Zieliński, Anne-Christine Taylor, Aparecida Vilaya, Neil L. Whitehead
Ocena 8,8
Sny, trofea, geny i zmarli. "Wojna" w społecznościach przedpaństwowych na przykładzie Amazonii Tarzycjusz Buliński, Napoleon A. Chagnon, Philippe Descola, Carlos Fausto, R. Brian Ferguson, Daniel R. Gross, Marvin Harris, Mariusz Kairski, Joanna Overing, Aleksander Posern-Zieliński, Anne-Christine Taylor, Aparecida Vilaya, Neil L. Whitehead

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wzory kultury Ruth Benedict
Wzory kultury
Ruth Benedict
Czytało mi się gorzej niż "Chryzantemę i miecz". Myślę że częściowo to wina tłumaczenia, mam wydanie PWN, z roku 1966, w tłumaczeniu Jerzego Prokopiuka. Zdarzały się zdania, których sensu nie umiałam zrozumieć, to trudna książka i z pewnością czasem wynikało to z luk w wiedzy, ale kilkakrotnie doszłam do tego, co uniemożliwiło mi zrozumienie i był to na przykład postęp zamiast podstępu, albo pomylone przyimki (jakim cudem?). To oczywiście może być sprawa korekty nie tłumaczenia, ale również sam styl Ruth Benedict jest tu dużo słabszy niż w "Chryzantemie", on też mógł tak mocno ewoluować, ale niezbyt to się zgadza z biografią uczonej, osoby od zawsze ukierunkowanej literacko. (Warto tu jednak zaznaczyć, że wszystkie fragmenty poetyckie, pieśni czy modlitwy przetłumaczyła znakomicie Zofia Kierszys.) Druga przyczyna to fakt, że odbieram tę pracę jako mniej zwartą, rozdziały o kompletnie różnych kulturach są interesujące na sposób ciekawostek, mnie bardziej pociągają wnioski ogólne które można z nich wyciągnąć, a tych jest niewiele i mają one kształt dziś już pewnych truizmów. To wydanie zawiera solidny i rzeczowy wstęp, właściwie pozbawiony (z drobnymi wyjątkami) naleciałości politycznych, najbardziej interesujący, jednak z perspektywy kulturowej (może wręcz antropologicznej),czyli sposobu pisania o intymnych związkach międzyludzkich. Zacytuję tu zdanie o współpracy Benedict i Edwarda Sapira: "Łączący ich stosunek personalny stanowił funkcje wspólnoty intelektualnych i estetycznych zainteresowań oraz doświadczeń, był przy tym wolny od cech żenującej osobistej intymności (...)" Autorka wstępu (Antonina Kłoskowska) podobnie "dziwnie" traktuje seksualność Benedict, poświęca jej życiorysowi rozdzialik, pisze o wyobcowaniu, ale już nie o związku z Margaret Mead. Trochę to zabawne, trochę straszne, ale przede wszystkim interesujące. Trzon książki stanowią trzy rozdziały opisujące kultury Indian: Kwakiutlów i Zuni, oraz melanezyjskiego plemienia Dobu. Kultury bardzo od siebie różne i tak charakterystyczne, że Benedict każdą z nich przypisuje do innego wzorca kulturowego (dionizyjskiego dla Kwakiutlów, apolińskiego dla Zuni i dobuańskiego ;) dla Dobu). Mnie najbardziej interesowały uniwersalne, albo niemal uniwersalne cechy społeczności ludzkich. Ale je w sumie Benedict wymienia dwie: animizm i egzogamiczne ograniczenia małżeńskie. W rezultacie może najciekawsze były fragmenty, w których Ruth Benedict postuluje odpowiednią perspektywę w patrzeniu na problemy (jej) współczesne. Nie zawsze są to problemy (przynajmniej w całej swej rozciągłości) również współczesne nam. Ale niektóre z pewnością. "Zależność jednostek w naszej cywilizacji od współzawodnictwa ekonomicznego traktujemy jako dowód, że jest to pierwotna motywacja natury ludzkiej." "(...)rywalizacja jest marnotrawstwem(...) Jest tyranią, od której, -jeśli raz zadomowi się w jakiejś kulturze -nie można się uwolnić." "Im więcej dóbr gromadzi społeczeństwo, tym większymi żetonami posługują się ludzie." - to zdanie zyskuje odpowiednią perspektywę, gdy mamy za sobą opowieść o zwyczaju Kwakiutlów palenia miedziaków albo o Dobu i ich transakcjach kula. "Jest jednakże rzeczą oczywistą, że nie istnieje współzależność między jakąkolwiek "złą" skłonnością a anormalnością w sensie absolutnym." I nie trzeba szukać miedzy kulturami, starczy w historii: polujący na czarownice purytańscy duchowni Nowej Anglii "z punktu widzenia współczesnej psychiatrii należą do kategorii ludzi psychicznie chorych". Nigdy nie przyszło by to do głowy im współczesnym. "Wojna nie jest wyrazem instynktu wojowniczości. Wojowniczość jest tak drobnym szczegółem w wyposażeniu duchowym człowieka, że może nie znaleźć żadnego wyrazu w stosunkach międzyplemiennych". Franz Boas (mentor Benedict) określił funkcje poznawcze antropologii jako źródło intelektualnego wyzwolenia spod wyłącznego determinizmu jedynej, własnej cywilizacji. Benedict pisze raczej o tym, że wyzwolić się nie można, ale poszerzyć zdolność rozumienia człowieka na pewno tak: "dominujące cechy naszej cywilizacji trzeba zbadać ze szczególna wnikliwością. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że mają one charakter przymusowy, i to nie proporcjonalnie do podstawowej i istotnej roli, jaką odgrywają w zachowaniu ludzkim, lecz raczej w tym stopniu, w jakim rozwinęły się nadmiernie w naszej cywilizacji i w jakim tylko ją cechują." Oczywiście jednostka nie żyje w żadnej opozycji do swojej kultury. Czerpie z niej i jest przez nią kształtowana, dlatego: "Tylko nieuchronne opóźnienie kulturowe każe nam upierać się, że to co, co stare, trzeba ponownie odkryć w tym co nowe, że nie ma innego wyjścia, jak tylko odnaleźć dawną pewność i stałość w nowej plastyczności."
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na87 lat temu
Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji Marek Karpiński
Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji
Marek Karpiński
- Jak ty się nazywasz? Jak mam do ciebie mówić? - Jak chcesz. Najlepiej: kochanie. Nie ma żadnej treści i można podłożyć pod każdą twarz. Możesz mówić kotku. Skarbie. Serce. Kurwo. Kurwiątko. Słoneczko. Marek Hłasko, Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju Początek listopada powitał mnie w końcu ukończeniem pozycji Pana Marka Karpińskiego Najstarszy zawód świata historia prostytucji. Po lekturze książki o pornografii musiałam zrobić sobie chwilę przerwy od tematu, ale muszę napisać, że zarówno ta, jak i publikacja o prostytucji są wręcz niesamowitym zakończeniem tego roku wydawniczego. O najstarszym zawodzie świata mówiono głośno już w czasach starożytnych, Babilon, Egipt, Mezopotamia, w Biblii także możemy spotkać wzmiankę o kobietach uprawiających nierząd. Dziś temat już nikogo nie bulwersuje, nie zastanawiamy się, czy prostytucja jest zła, ale czy kobietę, która robi to, za pieniądze należy nazywać kurwą. Najbardziej naturalnie zawsze podchodzili do tematu Chińczycy, którzy nie utożsamiali domów publicznych tylko ze sferą schadzek seksualnych. Świadomy i dojrzały Chińczyk mógł, to robić z kilkoma żonami, więc najczęściej po prostu do burdelu udawał się w celu odpoczynku. Mężczyźni uczęszczali do domów publicznych i mieszkań prostytutek przede wszystkim po to, by spędzić czas w towarzystwie wykwintnych, urodziwych kobiet, umiejących śpiewać, tańczyć, grać na jakimś instrumencie muzycznym, recytować wiersze i prowadzić interesującą rozmowę. Na przestrzeni wieków prostytucja, to coraz bardziej się kalała, po to, aby następnie wznosić się na wyżyny ekskluzywności. Rewolucja we Francji nadała nowy ton tematowi, lata sześćdziesiąte i tak zwana rewolucja seksualna, całkowicie wpłynęły na, to jak dziś postrzegamy kobiety tak zwane wyzwolone. Pan Marek Karpiński w swej książce o prostytutkach i wszystkim, co z nimi związane pisze, dzieląc nam swoją pozycję na okresy w historii świata. Znajdziemy tutaj odnośniki do Biblii, średniowiecza, poprzez ciemne czasy Inkwizycji, rozkwit w renesansie, czy moment wielkiego bumu przemysłowego, który wpłyną także na losy kobiet, a co za tym idzie prostytucji, aż do czasów na m współczesnych. Napisana żywym, barwnym językiem zabiera nas do świata uwarunkowanego nie tylko kulturowo, ale przede wszystkim psychologicznie. Jeśli spodziewacie się poczytać o sztuce uprawiania seksu, tutaj tego nie znajdziecie, publikacja, jest przedstawieniem tematu samej prostytucji, a nie opisem zabaw między kobietą a mężczyzną. Pisarz do tego zagadnienia podszedł poważnie, ale jednocześnie humorystycznie i przede wszystkim bez oceniania, co jest dużym atutem tej pozycji. Mam wrażenie, że o prostytucji można napisać o wiele grubsze dzieło. W książce Autora temat jest ledwie muśnięty, ponieważ chyba zabrakłoby papieru na szczegółowe opisywanie tego zjawiska. Z tą pozycją, jest jak z tą o pornografii, wszystkich ciekawi, ale nikt o tym głośno nie mówi. Uważam wznowienie Najstarszego zawodu świata za strzał w dziesiątkę, a wraz z książką Pana Lecha Nijakowskiego, tworzy duet doskonały, aby uzupełnić swoje braki w temacie. Moje końcowe przemyślenie, jest takie, że bardzo chętnie przeczytałabym jakieś grubsze uzupełnienie do publikacji o prostytucji, na tym samym poziomie. Może Autor pokusi się o ciąg dalszy… Bezsprzecznie polecam😊 zaczytanizkwa.blogspot.com
AniaCzyta - awatar AniaCzyta
oceniła na82 lata temu
Dżihad kontra McŚwiat Benjamin Barber
Dżihad kontra McŚwiat
Benjamin Barber
Napisana z pasją książka, która w momencie jej wydania musiała przyciągnąć naprawdę sporo uwagi. Dlaczego? Ano dlatego, że jej autor, Benjamin Barber, amerykański politolog i doradca m.in. Billa Clintona, stworzył naprawdę ciekawą analizę, w której odsłania dwie fundamentalne zasady współczesnego świata - McŚwiat oraz Dżihad. Warto jednak wziąć poprawkę na fakt, iż autor nadaje tym terminom własny wymiar, co szczególnie w przypadku słowa „dżihad” może być bardzo mylące. „Dżihad kontra McŚwiat” nie jest książką poświęconą terroryzmowi, więc jeśli ktoś jest zainteresowany tym zagadnieniem, musi poszukać szerszej wiedzy gdzieś indziej. W terminologii Barbera Dżihad to wszelkie siły i tendencje separatystyczne rozbijające i niszczące związki międzyludzkie na poziomie politycznym i społecznym. I choć terroryzm zalicza się do takich sił, to jest on tylko jednym z przejawów świata Dżihadu. Sam autor zaznacza, że nie przywiązywał większego znaczenia do wyboru akurat tego terminu do swojej analizy współczesności, ani nie chciał nadawać mu jakiegoś wybitnie negatywnego znaczenia. Książka powstała jeszcze przed atakiem z 11 września 2001 roku, a więc przed momentem przełomowym, jeśli chodzi o zagrożenie islamskim terroryzmem. Mimowolnie zatem autor wybrał nazwę zjawiska, którego niszczycielską moc świat tak naprawdę miał dopiero poznać. A czym jest McŚwiat? To galopująca w niesamowitym tempie globalizacja i wszechwładza rynków. McŚwiat w ujęciu Barbera jest tak naprawdę krytyką liberalizmu oraz nieskrępowanej działalności gospodarczej, zdawałoby się dwóch filarów współczesnych demokracji. Autor w swoich analizach pokazuje jednak, że oba te elementy mogą prowadzić do dominacji rynku nad jednostką, społecznością, a nawet nad całymi państwami. Potęga rynku jest bowiem ogromna, a odkąd świat wkroczył na drogę konsolidacji korporacyjnej, bezosobowe siły rynku wykroczyły poza granice rodzimych państw i oplotły swoimi wpływami praktycznie cały świat, wszędzie szukając okazji do zrobienia dobrego interesu. Dobrego dla nich, ale niekoniecznie dobrego dla zwykłych ludzi. Na potwierdzenie swoich tez autor przywołuje mnóstwo analiz i danych statycznych, które z dzisiejszego punktu widzenia mają już chyba znaczenie wyłącznie historyczne (kto pamięta o takiej marce jak GoldStar i złotej erze kaset video i magnetowidów?). Dla starszych czytelników lektura tej książki będzie na pewno nieco nostalgiczną podróżą w przeszłość do lat 90, gdy dopiero ruszała lawina cyfrowego postępu. Już wtedy autor dostrzegł zagrożenia płynące z rozwoju rynku medialnego na świecie oraz ze wzrastającej roli Internetu i komputerów. Roli, która współcześnie zdaje się przewyższać wszystkie inne środki przekazu. Książka Barbera jest zatem ukazaniem przed czytelnikiem wszystkich tych problemów, z którymi boryka się współczesny świat. O ile w kwestii faktów, po ćwierćwieczu od momentu jej napisania, książka jest już nieaktualna (dane statystyczne, które przywołuje autor, pewnie wzrosły kilkukrotnie),o tyle w zakresie przedstawianych teorii oraz procesów ma nadal dużą moc wyjaśniającą rzeczywistość. Pokazuje bowiem przełomowy moment narodzin McŚwiata, z którego dotarliśmy aż do dnia dzisiejszego. Wiele uwag autora jest bardzo trafnych i wartych zapamiętania, gdyż pozwalają one o wiele lepiej spojrzeć na własne miejsce we współczesności (parę umieszczam w cytatach z książki). McŚwiat i Dżihad to nie tylko walka przeciwieństw - to dwie siły, które wzajemnie siebie potrzebują. Karmią się wzajemnie swoimi słabościami i tym samym tworzą historię. Jeśli się jednak dobrze zastanowić, dwie opisane przez autora tendencje tak naprawdę przeplatają się przez całą historię ludzkości. Nigdy jednak nie miały one aż tak wielkiego wpływu na dzieje całej ludzkości. Do czasu aż postęp technologiczny oraz procesy globalizacji nie doprowadziły do przemiany świata w „globalną wioskę”. „Dżihad kontra McŚwiat” to książka którą zdecydowanie warto przeczytać. Może momentami tonąca w natłoku danych statystycznych oraz nieistotnych już z dzisiejszego punktu widzenia faktów z lat 90., ale oferująca wiele trafnych obserwacji i analiz, które bez trudu czytelnik powiąże z obrazem dzisiejszego świata. Oczywiście, z perspektywy czasu nie wszystkie z prognoz autora się sprawdziły (np. wielkie korporacje zdają się być powiązane z rodzimymi państwami o wiele mocniej, niż prognozował to autor),jednak to kolejny smaczek tej książki, aby porównać głośną w swoim czasie prognozę świata ze stanem aktualnym.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na84 lata temu
Makdonaldyzacja społeczeństwa George Ritzer
Makdonaldyzacja społeczeństwa
George Ritzer
Z początku robi dobre wrażenie, potem rozczarowuje, bo autor wielokrotnie naciąga przykłady pod tezę. Podzielam ponadto opinię innych czytelników, że książka jest rozwleczona - nie potrzeba aż tak wielu technicznych szczegółów funkcjonowania barów szybkiej obsługi ani przykładów racjonalizacji w innych dziedzinach, by pokazać o co chodzi w ogólnej tendencji. Generalnie jeśli chodzi o opis zjawiska i obserwacje, to nie mam wiele do zarzucenia. Zgadzam się ze zdaniem autora na temat negatywnego wpływu wielu aspektów makdonaldyzacji na społeczeństwo. Poznałem mechanizmy i praktyki, o których wcześniej nie wiedziałem. Dodatkowym plusem jest możliwość poznania szczegółów amerykańskiego życia codziennego, które, mimo wielu wpływów, którym ulegliśmy, i tak różni się od naszego. Czasem zarzuty autora są niejasne i sprzeczne, trudno dojść o co mu właściwie chodzi. Praca w fabryce przy linii produkcyjnej jest zła i dehumanizująca ponieważ polega na wykonywaniu ciągle tej samej sekwencji czynności, ale źle, że makdonaldyzacja doprowadziła do przesunięcia na klienta wielu czynności w handlu i usługach, które wcześniej wykonywał specjalny pracownik (jak tankowanie samochodu albo pakowanie zakupów). A zastąpienie pracowników wykonujących dehumanizującą powtarzalną pracę robotami też jest złe. Inną sprawą jest utożsamienie makdonaldyzacji z powojenną kulturą amerykańską przy jednoczesnym zdefiniowaniu tego zjawiska jako modelu funkcjonowania różnych sektorów społeczeństwa opartego na: ciągłym racjonalizowaniu metod działania prowadzącemu do zwiększenia ilości i szybkości produkcji dóbr oraz świadczenia usług, wyeliminowaniu nieprzewidywalności i przerzucania części zadań na użytkowników. Autor uważa, że kraje bloku wschodniego zmakdonaldyzowały się dopiero po otwarciu się na zachód, a uczyniły to w reakcji na swoje wcześniejsze realia: niezracjonalizowane, nieefektywne, z dużym czynnikiem nieprzewidywalnym. Nie zgadzam się z tym, bo ZSRR i państwa od niego zależne opierały zarówno swoją narrację, jak i działania na dokładnie takich samych zasadach. Dążono do ustandaryzowania usług, towarów, wprowadzania komputerowych systemów sterowania przedsiębiorstwami (np. kołchozami w Gruzińskiej SRR w latach 70),zracjonalizowania i uefektywnienia wszystkich dziedzin życia łącznie z wypoczynkiem (wielkie czarnomorskie kompleksy wczasowe). Od Kiszyniowa po Kamczatkę budowano takie same blokowiska, przy których amerykańskie przedmieścia z prefabrykatów wyglądają niepoważnie. Za miarę sukcesu przyjęto łatwe do policzenia osiągnięcia - tony stali, kilometry dróg, procent zelektryfikowanych wsi, tony węgla wydobyte na jednej zmianie przez stachanowców, i tak dalej, co pasuje do aspektu wymierności, wzmiankowanego przez autora w pierwszym rozdziale. Jedyna znacząca różnica polegała na tym, że w ZSRR wiele z tych rzeczy prowadzono na tyle nieudolnie, że ostateczny efekt był nieefektywny i nieprzewidywalny. Niektóre kwestie autor pojmuje po prostu źle. Na przykład przedstawia domowe pomiary ciśnienia jako czynność w domyśle wykonywaną przez personel, która została przerzucona na klienta (pacjenta). Oczywiście to nieprawda, pomiary ciśnienia dokonywane w domu dostarczają informacji, których nie da się uzyskać przez okresowe ambulatoryjne badania. Przy wszystkich swoich wadach, „Makdonaldyzację społeczeństwa” warto przeczytać, bo jest po pierwsze absorbująca, a po drugie pobudza do rozmyślań, choć ich wnioski mogą okazać się w wielu miejscach sprzeczne z tym, co uważa autor. W każdym razie całkiem beznadziejnej książki nie przeczytałbym tak szybko i nie miałbym ochoty opisywać swoich wrażeń.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na67 dni temu
Zderzenie cywilizacji Samuel P. Huntington
Zderzenie cywilizacji
Samuel P. Huntington
Książka swego czasu (ukazała się pod koniec XX w.) bardzo wpływowa, ale też bardzo kontrowersyjna - dzisiaj chyba już tylko krytykowana i to nie tylko z perspektywy politologicznej. Huntington proponuje w niej tezę, że przyszłe konflikty międzynarodowe będą wynikały nie z różnic ideologicznych czy ekonomicznych, lecz z głębokich podziałów kulturowych i cywilizacyjnych. Zgodnie z tym założeniem Huntington dzieli świat na osiem głównych cywilizacji: zachodnią, islamską, hinduską, chińską, japońską, prawosławną, latynoamerykańską i afrykańską. Twierdzi, że od zakończenia zimnej wojny linie podziału nie przebiegają już między blokami ideologicznymi, lecz w obrębie kultur i religii. Centralnym punktem jego analizy jest przekonanie, że różnice cywilizacyjne stanowią główną przyczynę napięć i konfliktów na świecie. Głowną osią krytyki tego podejścia jest etnocentryzm i liczne uproszczenia. Autor schematyzuje różnorodność kultur, traktując je jako monolityczne bloki cywilizacyjne. Ignoruje dynamiczne interakcje i wzajemne wpływy między kulturami, co prowadzi do fałszywego obrazu świata. Ignoruje wewnętrzne różnice w obrębie poszczególnych cywilizacji. Na przykład, w obrębie cywilizacji zachodniej istnieją liczne podziały (np. między katolicką a protestancką Europą). Podobnie, w cywilizacji islamskiej istnieje duża różnorodność tradycji i interpretacji religijnych, co czyni ją bardziej złożoną niż przedstawia to Huntington. Huntington niesłusznie też przewiduje, iż konflikty między cywilizacjami będą dominować w przyszłości. Jednak wiele z tych przewidywań nie sprawdziło się. Na przykład, stosunki między krajami zachodnimi a krajami islamskimi, takie jak współpraca z Arabią Saudyjską czy Turcją, nie pasują do schematu „zderzenia cywilizacji”. Autor nie uwzględnia współczesnych trendów, takich jak globalizacja, migracje czy rozwój technologii, które prowadzą do większej integracji i współpracy między różnymi kulturami. Pomija też fakt, że współczesne społeczeństwa są coraz bardziej zróżnicowane i wielokulturowe, co stoi w sprzeczności z tezą o nieuchronnym zderzeniu cywilizacji. Chociaż teza Huntingtona była wpływowa i wywołała szeroką dyskusję, jej uproszczenia i etnocentryzm sprawiły, że okazałą się nieadekwatna do opisu współczesnych stosunków międzynarodowych. Konflikty nie wynikają jedynie z różnic cywilizacyjnych, ale są wynikiem złożonych interakcji politycznych, ekonomicznych i społecznych.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na66 miesięcy temu
Mitologia Greków i Rzymian Zygmunt Kubiak
Mitologia Greków i Rzymian
Zygmunt Kubiak
Co tu dużo mówić - jestem absolutnie oczarowany i nie wiem nawet od czego zacząć. Znajomość kultury europejskiej, a zwłaszcza jej literatury, nie jest możliwa bez znajomości mitologii Greków i Rzymian. Można by o tym napisać nie tylko esej, ale i wiele książek (co zresztą robiono). I o ile w szkole zdobywamy co nieco podstawowych wiadomości o mitach, to ta wiedza zdecydowanie domaga się pogłębienia. Czyta się Parandowskiego, który jest rzeczywiście mitologią skrojoną na potrzeby szkolne. Parandowski stara się stworzyć spójną opowieść, przystępną dla piętnastolatków. Ale to niemożliwe bez dokonania drastycznych uproszczeń i w rezultacie możemy wyrobić sobie dość mętny, jeśli nie fałszywy obraz greckiej (i rzymskiej) mitologii. I wtedy wchodzi Kubiak - cały na biało. To pozycja dla bardziej dojrzałego i ambitniejszego czytelnika, lektura wymagająca, ale i arcyciekawa. Autor zanurza swoje dzieło w szerokim kontekście starożytnej kultury - stara się przybliżyć genezę mitów na tle faktów historycznych i odkryć archeologicznych. Od początku przedstawia nam źródła, z których czerpiemy wiedzę o wierzeniach antycznych ludów. Następnie, z warsztatową precyzją i uczciwością wytrawnego filologa, daje nam solidny wykład mitologii - od teogonii, przez opowieści o władcach Olimpu, po dzieje heroiczne i rzymską adaptację. Dowiadujemy się kim byli autorzy, od których czerpiemy wiedzę o prastarych wierzeniach, oraz dlaczego mity docierają do nas w różnych wariantach. A także, czego nie wiemy (i jak wiele musimy rekonstruować na podstawie strzępów dostępnych informacji). To napisawszy, muszę jeszcze dodać, że język autora to polszczyzna najwyższej próby - uczona, bogata, ale zrozumiała dla przeciętnego zjadacza chleba (jeśli się trochę wysili). Należy się 10 gwiazdek i na pewno ta książka zostanie ze mną na dłużej.
melizmat - awatar melizmat
ocenił na103 miesiące temu

Cytaty z książki Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury

Więcej
Marvin Harris Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury Zobacz więcej
Marvin Harris Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury Zobacz więcej
Więcej