rozwińzwiń

Domek z piernika

Okładka książki Domek z piernika autora Jennifer Egan, 9788324096060
Okładka książki Domek z piernika
Jennifer Egan Wydawnictwo: Znak Literanova literatura piękna
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The candy house
Data wydania:
2024-03-18
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-18
Data 1. wydania:
2022-04-05
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324096060
Tłumacz:
Anna Gralak
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Domek z piernika w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Domek z piernika

Średnia ocen
6,5 / 10
121 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Domek z piernika

avatar
3609
1857

Na półkach: , ,

Zabijcie mnie, jeśli wiem o czym to jest Tzn.czyta się przyjemnie i początek jest obiecujący, ale.. nic z tych obietnic nie wynika. Powieść rozpada się na wiele opowieści o wielu ludziach, a niektorzy z nich to nieźli dziwacy. Te osoby są wprawdzie ze sobą powiązane na różne sposoby, rodzinne, i nie, ale jest ich zbyt wielu, by dało się ogarniać kto jest kto, śledzić ich losy i sympatyzować z nimi. Same opowiedziane historie też nie łączą się bezpośrednio ze sobą, w związku z czym powieść wygląda bardziej jak zbiór opowiadań. W dodatku autorka skacze po różnych planach czasowych: od lat 60-tych XX wieku, do 2034 roku! Widząc, że te wszystkie puzzle nie łączą się w jeden obrazek, tak od połowy moje zainteresowanie książką zaczęło maleć, a niektóre fragmenty przekartkowalam (nie ma nic nudniejszego niż wynurzenia nastolatki). Szczególnie nie wiem o czym i po co był ten długi rozdział pod koniec o jakichś celebrytach, emerytowanych aktorach, kręceniu filmu?

Brak w tej książce nie tylko spójnej fabuły, ale i wyraźnego przesłania, nie ma nawet jakichs ciekawych, wartych zapamiętania refleksji. Sztuczna inteligencja, technologie, algorytmy? Owszem, są o nich wzmianki, ale jest tego za mało, by można powiedzieć, że jest to motyw przewodni (jak chce blurb). Ci bohaterowie nie są zanurzeni w wirtualnym świecie nawet w połowie jak ludzie dziś, a wątki o nich dotyczą różnych życiowych problemów, niekoniecznie związanych z technologią. Poza tym fragmenty dotyczące owych rzekomo zagrażających ludzkości technologii są zbyt wydumane i tak naprawdę nie pokazują jak te technologie wpływają na zwykłych ludzi. Są pisane z perspektywy ich twórców, informatycznych nerdów, sprowadzajacych wszystko do matematycznych wzorów. Nie rozumiałam czemu antropolożka, ktora napisała książkę o wzajemnym zaufaniu, która dała początek tej technologii - napisała ją w języku algorytmów, skoro z treści nie wynika, żeby ta pani w ogóle interesowała się matematyką.

Domek z piernika, owszem, jest fajną metaforą tego, że oddajemy swoje dane, włącznie z najkrytszymi myślami, a technokorporacje się na tym pasą: "mity i bajki ostrzegają: Rumpelsztyk, Jaś i Małgosia. "Nigdy nie ufaj domkowi z piernika". Prędzej czy później ktoś każe ci zapłacić za coś, co, jak im się wydawało, dostali za darmo". Tylko, że z tej książki nijak nie wynika, by ktos tu musiał za cokolwiek płacić. A w każdym razie dla mnie ten morał był nieczytelny.

Zabijcie mnie, jeśli wiem o czym to jest Tzn.czyta się przyjemnie i początek jest obiecujący, ale.. nic z tych obietnic nie wynika. Powieść rozpada się na wiele opowieści o wielu ludziach, a niektorzy z nich to nieźli dziwacy. Te osoby są wprawdzie ze sobą powiązane na różne sposoby, rodzinne, i nie, ale jest ich zbyt wielu, by dało się ogarniać kto jest kto, śledzić ich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
764
165

Na półkach: , ,

Mam problem z oceną tej powieści. Spodziewałam się komentarza na temat mediów społecznościowych, krytyki bezmyślnego parcia w stronę kolejnych nowinek technicznych oraz pokazania w jaki sposób zmieniają się relacje, gdy zostaną zapośredniczone przez media. Dostałam natomiast dość chaotyczną, wielowątkową historię, w której trudno dostrzec punkty łączące bohaterów oraz wyłowić sedno każdego z podjętych wątków. Opis wydawcy sugeruje, że protagonistą jest mężczyzna odpowiedzialny za wprowadzenie do sprzedaży urządzenia umożliwiającego zgranie swoich wspomnień i umieszczenie ich w sieci, by inni użytkownicy mogli zobaczyć co przeżywaliśmy, widzieliśmy, czego doświadczyliśmy. Jednak Bix pojawia się tylko na początku książki, jeszcze zanim rozpropaguje aplikację do „podglądania” ludzkiej świadomości. Kolejne rozdziały opowiadają o innych postaciach i nawet jeśli temat korzystania z nowinek technicznych jest jakoś zaznaczony to wcale nie znajduje się w centrum opowieści jak można wnioskować z opisu.

Każdy rozdział został poświęcony innemu bohaterowi. Teoretycznie wszyscy znajdują się we wspólnym uniwersum, ponieważ można wskazać połączenia między nimi, ale w praktyce większość postaci nie otrzymała należytej uwagi, przez co ich los był mi obojętny. Niech za przykład posłuży postać słynnej antropolożki Mirandy Kleine, która odkryła tzw. wzorzec podobieństwa determinujący sposób w jaki poszczególne osoby funkcjonują w społeczeństwie, jak nawiązują relację z bliskimi. To właśnie jej pracę naukową Bix wykorzystał do sporządzenia swojego słynnego urządzenia do udostępniania wspomnień. Autorka nie skupiła się jednak na konflikcie między nimi, ale na córkach Mirandy, których ojciec był słynnym producentem muzycznym; na dzieciach z pierwszego małżeństwa tegoż producenta, na przyjaciołach tych wszystkich dzieci i tak dalej, i tak dalej. Cały czas miałam wrażenie, że gdzieś umyka mi sens tej powieści, ponieważ autorka nie trzyma się również chronologii wydarzeń tylko swobodnie przeskakuje pomiędzy różnymi dekadami. Raz zabiera czytelnika do połowy lat 60. XX wieku, innym razem do lat 90., by za chwilę przenieść się do drugiej lub trzeciej dekady XXI wieku.

Nie będę ukrywać, że momentami "Domek z piernika" czytało mi się dobrze, a momentami koszmarnie się nudziłam, bo trafiłam akurat na rozdział poświęcony nieciekawej postaci. Z tego, co zdążyłam się zorientować część protagonistów pojawia się także w innej powieści autorki, więc może gdybym znała twórczość Jennifer Egan to inaczej odebrałabym tę historię. W każdym razie jestem rozczarowana faktem, że wbrew opisowi oraz rekomendacjom na okładce, wątek dzielenia się wspomnieniami w sieci oraz możliwość utrwalenia ludzkiej świadomości nie został jakoś szczególnie wykorzystany. Być może coś mi umknęło, może nie odebrałam jakichś subtelnych aluzji, ale odniosłam wrażenie, że większość rozdziałów dotyczy bohaterów na różnych etapach życia, borykających się z uniwersalnymi problemami, które nie mają wiele wspólnego z rozwojem techniki i rzekomo zmieniającym się społeczeństwem. Są oczywiście wyjątki jak np. historia kobiety, która po śmierci ojca ogląda jego wspomnienia, ponieważ chce go lepiej poznać, a przede wszystkim pragnie dowiedzieć się dlaczego zawsze faworyzował syna.

Ciekawy jest też rozdział, w którym pojawia się jedynie wymiana listów pomiędzy bohaterką przekonaną, że jest szpiegowana i podsłuchiwana przez rząd, a wieloma innymi osobami, od których oczekuje pomocy. Gdzieś między wierszami można wyczytać informację o tym, że w przyszłości doszło do jakiegoś konfliktu zbrojnego, a zadaniem bohaterki była infiltracja wrogiego obozu poprzez nawiązanie romansu z wysoko postawionym mężczyzną. Misję przypłaciła zarówno zdrowiem fizycznym, jak i psychicznym. Niestety żadnych szczegółów nie poznajemy, temat nie zostaje rozwinięty, mimo że ten ostatni rozdział jest chyba najbardziej związany z zagadnieniem technik przyszłości. Odnoszę wrażenie, że autorka zaplanowała tę sieć powiązań między postaciami, ale jako czytelniczka nie czułam potrzeby ani motywacji, żeby wszystkie te zależności tropić. Nie przeczę, że powieść jest napisana dobrze, ponieważ pod względem stylu nie mam jej nic do zarzucenia. Po prostu rozdrobnienie na pojedyncze historie do mnie nie trafiło. Nie przejęłam się losami postaci, a czasami czułam, że opowieści o nich są zbyt trywialne, żebym dostrzegła w tym jakiś głębszy sens. Nie polecam, nie odradzam, może kogoś innego "Domek z piernika" porwie bardziej niż mnie.

Mam problem z oceną tej powieści. Spodziewałam się komentarza na temat mediów społecznościowych, krytyki bezmyślnego parcia w stronę kolejnych nowinek technicznych oraz pokazania w jaki sposób zmieniają się relacje, gdy zostaną zapośredniczone przez media. Dostałam natomiast dość chaotyczną, wielowątkową historię, w której trudno dostrzec punkty łączące bohaterów oraz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
203
203

Na półkach:

„Jeśli wszyscy wciąż żyją, można naprawić wszystko”.

A gdyby tak wystarczyło założyć zestaw słuchawkowy i trzymać się za ręce, by zyskać bezpośredni dostęp do świadomości dotykanej osoby i dzielić z nią cierpienie, poczucie zagubienia lub radość. Albo wgrać swoją pamięć, by dostać nieograniczony dostęp do wspomnień innych ludzi. Zdecydowalibyście się? Przecież już i tak udostępniamy w sieci znacznie więcej niż powinniśmy, dzielimy się wszystkim – od rzeczy błahych po ważne, chodzimy wszędzie przywiązani do naszych smartfonów, a nasze twarze ciągle rozjaśnia niebieska poświata. Lubimy wystawiać na widok publiczny szczegóły swojego prywatnego życia i chcemy poznać jak najwięcej szczegółów z życia innych. W „Domku z piernika” możemy przyglądnąć się naszej przyszłości, zastanowić się nad odpowiedzialnością za technologie, które tworzymy i konsekwencjami naszych wyborów.
„Domek z piernika” Jennifer Egan to lektura zawiła (trochę mnie wymęczyła!),wymagająca skupienia i odstawienia wszelkich rozpraszaczy. Z uwagi na liczbę bohaterów i łączące ich powiązania z pewnością znacznie trudniejsza do ogarnięcia, ale równie ciekawa i pobudzająca do myślenia, co inna powieść w tym temacie – „Antyświat” Nathana Deversa. Obie bardzo podobne w wątpliwościach, z którymi zostawiają czytelnika: wpływ mediów społecznościowych na nasze życie i cena, jaką przychodzi nam zapłacić za złudne poczucie bliskości z innymi samotnymi bytami.

„Jeśli wszyscy wciąż żyją, można naprawić wszystko”.

A gdyby tak wystarczyło założyć zestaw słuchawkowy i trzymać się za ręce, by zyskać bezpośredni dostęp do świadomości dotykanej osoby i dzielić z nią cierpienie, poczucie zagubienia lub radość. Albo wgrać swoją pamięć, by dostać nieograniczony dostęp do wspomnień innych ludzi. Zdecydowalibyście się? Przecież już i tak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

499 użytkowników ma tytuł Domek z piernika na półkach głównych
  • 350
  • 144
  • 5
75 użytkowników ma tytuł Domek z piernika na półkach dodatkowych
  • 40
  • 16
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Domek z piernika

Więcej
Jennifer Egan Domek z piernika Zobacz więcej
Jennifer Egan Domek z piernika Zobacz więcej
Jennifer Egan Domek z piernika Zobacz więcej
Więcej