Zwyczajny szpieg. Wspomnienia

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Cykl:
- Zwyczajny szpieg (tom 1)
- Data wydania:
- 2024-02-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-05-15
- Liczba stron:
- 528
- Czas czytania
- 8 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381434829
Nazywam się Hagenbeck… Filip Hagenbeck.
Kim jestem?
Szpiegiem. Zupełnie zwyczajnym.
Przelanie moich wspomnień na papier byłoby dawniej zupełnie nie do pomyślenia. Wpajana nam od początku szkolenia zasada poufności skłaniała do pozostawania w cieniu. Pamiętam ten wykład w Kiejkutach.
Swego czasu usłyszałem żale pewnej badaczki z IPN, że oficerowie wywiadu z „niesłusznych lat” nie palą się do pisania wspomnień. A przecież są ważnymi świadkami historii. Zaśmiałem się wtedy gromko. Ale kiedy bez skrupułów ujawniono Zbiór Zastrzeżony IPN, nie było mi już do śmiechu.
Postanowiłem więc sam opowiedzieć swoją historię. Nie jest to praca naukowa. Nie jest to historia wywiadu cywilnego. Nie jest to też analiza polityczna ówczesnych realiów. Nie wszystko mogę ani chcę opowiedzieć. Zobaczycie, jak „zwyczajny absolwent” wpada w łapy „mafii” zwanej wywiadem. Pokażę wam szkolenie wywiadowcze, szczegóły pracy Departamentu I MSW i funkcjonowania Centrali wywiadu. Uchylę też rąbka tajemnicy na temat moich przygód na Czarnym Lądzie.
Przygotowując się do przelania na papier swoich memuarów, zorientowałem się, że nie zbawiłem świata, nie zapobiegłem trzeciej wojnie światowej, nie zdziałałem cudów. Byłem trybikiem w pewnej specyficznej machinie, jaką każde rozsądne państwo powołuje, aby widzieć i słyszeć to, czego jego rywale nie chcą ujawnić publicznie. Historia pełna jest niezwykłych postaci. Zarówno oficerów, jak i agentów. Szpiegów. Zawodowców i amatorów. Złodziei tajemnic.
Zapraszam do mojego świata, świata „zwyczajnych szpiegów”. Nie będziecie rozczarowani.
Kup Zwyczajny szpieg. Wspomnienia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zwyczajny szpieg. Wspomnienia
Poznaj innych czytelników
282 użytkowników ma tytuł Zwyczajny szpieg. Wspomnienia na półkach głównych- Przeczytane 138
- Chcę przeczytać 137
- Teraz czytam 7
- Posiadam 19
- Audiobook 5
- Legimi 3
- 2020 3
- 2019 2
- Do kupienia 2
- Audiobooki 2






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Zwyczajny szpieg. Wspomnienia
Jeśli ktoś, biorąc do ręki "Zwyczajnego szpiega" chciał przeczytać kolejną rzecz w stylu Severskiego, to srogo może się rozczarować. I nie chodzi już o pocieszny pseudonim, jaki wybrał sobie nasz oficer wywiadu do opatrzenia nim swoich wspomnień - Hagenbeck. Poważnie? To z opowieści Szklarskiego z cyklu podróże Tomka?
(Swoją drogą: Zabawni i pocieszni są ci funkcjonariusze wywiadu, wymyślający różne pseudonimy literackie, jakby wciąż bawili się w swoje małe gierki szpiegowskie)
Jeśli jednak przeczytać ksiażkę "Hagenbecka" ze zrozumieniem, właśnie jako nieco beletryzowaną biografię, to rzecz to arcyciekawa. Oficer wywiadu PRL pokazuje bowiem codzienność rodzimego szpiega, działającego pod przykrywką dyplomaty. Taki szpieg-dyplomata okazuje się w sytuacji mocno kłopotliwej: Na rosowego dyplomatę nie ma kwalifikacji, gdyż nie zna lokalnych narzeczy, tylko standardowy angielski, nie uczył się przez długie lata kultury i obyczajów kraju, w którym przyszło mu pracować. Lęka się śmiało i otwarcie, na szeroką skalę działać wśród swoich kolegów dyplomatów. Jako szpieg nie bardzo wie, po co w ogóle go wysłano akurat do tego kraju. Zwłaszcza, że mityczna centrala to nie mądry sztab dowódczy a kłębowisko intryg maleńkich ludzi.
Jedno pytanie tylko mnie nurtuje: Na ile zmieniły się obyczaje i możliwości we współczesnym polskim wywiadzie?
Jeśli ktoś, biorąc do ręki "Zwyczajnego szpiega" chciał przeczytać kolejną rzecz w stylu Severskiego, to srogo może się rozczarować. I nie chodzi już o pocieszny pseudonim, jaki wybrał sobie nasz oficer wywiadu do opatrzenia nim swoich wspomnień - Hagenbeck. Poważnie? To z opowieści Szklarskiego z cyklu podróże Tomka?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(Swoją drogą: Zabawni i pocieszni są ci funkcjonariusze...
W sumie ciekawa książka, bo i kierunek, na którym działał autor dość nieoczywisty. Niestety co za tym idzie – mało znaczący, ale i tak co autor zobaczył to jego. Lektura na weekend przy kominku w sam raz.
W sumie ciekawa książka, bo i kierunek, na którym działał autor dość nieoczywisty. Niestety co za tym idzie – mało znaczący, ale i tak co autor zobaczył to jego. Lektura na weekend przy kominku w sam raz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to bardzo stracony czas. Nie ma tu nic ciekawego. Zwyczajne nudne lanie wody o zwykłym życiu na placówce. O kupowaniu serwisu do kawy, o różnych bzdurach. Najgorszy jest fakt, że ten człowiek opowiada to na tylu stronach. Jakieś 15 godzin nudy.
Ta książka to bardzo stracony czas. Nie ma tu nic ciekawego. Zwyczajne nudne lanie wody o zwykłym życiu na placówce. O kupowaniu serwisu do kawy, o różnych bzdurach. Najgorszy jest fakt, że ten człowiek opowiada to na tylu stronach. Jakieś 15 godzin nudy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnienia szpiega z czasów PRL-u wydawać by się mogły, że zapowiadają fascynującą lekturę. Drobny szkopuł - dopisek ,,zwyczajny" nie jest tu bez znaczenia.
Filip Hagenbeck nie ukrywa przed czytelnikiem, że na żadną sensację w stylu Jamesa Bonda nie ma co liczyć. Wspominane historie są raczej nudną wyliczanką kolejnych punktów z życiorysu młodego socjologa, który na ochotnika zgłasza się do pracy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i ot, tak jakby od niechcenia zostaje skierowany na szkolenie wywiadowcze do ośrodka pod Szczytnem. Po szkoleniu zajmuje się żmudną pracą biurowego analityka, do czasu, aż nie dostanie intratnej propozycji wyjazdu na placówkę konsularną do stolicy Nigerii - Lagos.
Bardziej niecierpliwy czytelnik może od razu podarować sobie pierwsze 200 stron książki i zacząć czytać jedyne co jest w niej ciekawe, czyli opis pracy w polskiej ambasadzie w Nigerii. A jest tam kilka niezłych smaczków i interesujących przeżyć. Jest w tym co prawda wiele przechwałek i autorskiego samozadowolenia z pokonania ,,nieoczekiwanego", które potrafiło zaskakiwać, ale i tak warto poznać pracę polskiej dyplomacji w Afryce opisywanej od strony zawodowej kuchni.
Do wydawnictwa Czarna Owca, które dotychczas sobie bardzo ceniłem mam żal, że wypuściło książkę w której roi się od błędów przepuszczonych przez korektę. Szpieg Hagenbeck chwalił się, że w ministerstwie w czasach PRL-u starano się bardzo zwracać uwagę na poprawną językowo redakcję służbowych notatek. Cóż, może nie wszystko w PRL-u było aż takie złe...
Wspomnienia szpiega z czasów PRL-u wydawać by się mogły, że zapowiadają fascynującą lekturę. Drobny szkopuł - dopisek ,,zwyczajny" nie jest tu bez znaczenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilip Hagenbeck nie ukrywa przed czytelnikiem, że na żadną sensację w stylu Jamesa Bonda nie ma co liczyć. Wspominane historie są raczej nudną wyliczanką kolejnych punktów z życiorysu młodego socjologa, który na...
Wydawnictwo Czarna Owca to "stajnia" świetnych autorów, szczególnie literatury szpiegowskiej. Vincent V. Severski czy Aleksander Makowski to autorzy, którzy w tym niebezpiecznym świecie spędzili po kilkadziesiąt lat. Jednak to o czym chcę napisać, nie dotyczy dżentelmenów wymienionych powyżej. W maju ubiegłego roku swoją premierę miała książka pod tytułem — Filip Hagenbeck „Zwyczajny szpieg. Wspomnienia”.
Autor jest absolwentem Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego – doświadczenie zdobyte na studiach przyda mu się w życiu, jakie będzie prowadził przez kolejne dekady. Filip Hagenbeck już w tytule nazywa siebie „zwyczajnym szpiegiem”. Jednak jego życiorys wskazuje, że to życie zawodowe, a przez to i prywatne do zwyczajnych nie należało.
Historia „zwyczajnego szpiega” zaczyna się klasycznie na jak ówczesne realia. Dobry uczeń kończy szkołę średnią. Potem studia na Uniwersytecie Warszawskim (swoją drogą to uczelnia, z której wywodzi się wielu oficerów wywiadu czy też kontrwywiadu). W międzyczasie, osobiste życie "Filipa" zmienia się o 180 stopni. Powiększa się rodzina. Do tego dochodzą Stare Kiejkuty, czyli Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadowczych (1979). Po czasie spędzonym na przyswajaniu szpiegowskiego rzemiosła skierowany zostaje na odcinek analityczny w Departamencie I MSW. Tam szybko pnie się po szczeblach wywiadowczej kariery.
„Zwyczajny szpieg” oddelegowany zostaje odcinek amerykański. FBI, CIA (które zresztą chciało go zwerbować) to instytucje, które spędzają mu sen z powiek. W tle pojawia się afera „Żelazo”. Jest „zamieszany” w słynną wymianę szpiegów na moście Glienicke łączącym Poczdam i Berlin — świetny, mało znany wątek całej historii. Jest autorem dziesiątek analiz, które trafią na szczyty władzy politycznej. Wreszcie nadchodzi czas na sprawdzian w terenie. Nie w byle jakim terenie i nie w miejscu, które można uznać za jakkolwiek bezpieczne. Trafia na czarny ląd. Do odległej Nigerii. Tam pod przykrycie pracownika ambasady będzie prowadził swoją grę wywiadowczą. Niebezpieczne czasy w niebezpiecznym miejscu z żoną i córkami, to scenariusz na niezły film, jednak to działo się naprawdę — literatura faktu. W ciągu dnia zwyczajna praca w okienku Ambasady, a w nocy (można się tylko domyślać, kiedy i w jakich okolicznościach) chleb powszedni szpiegowskiego rzemiosła i ciągłe ukrywanie swoich prawdziwych intencji — kontrwywiad wroga nie śpi.
„Zwyczajny szpieg. Wspomnienia” to literacko upiększone, pasjonując wspomnienia młodego i ambitnego człowieka, który szary PRL zamienia na prawdziwą czarną Afrykę. Zabiera w tę daleką podróż swoją rodzinę. Jak sam to opisuje do „grobu białego człowieka”. Jego życie w Lagos opisane jest z kilku punktów widzenia. Na początku z punktu, kogoś nowego w tym miejscu, jakże innym niż PRL. Poznajemy też opis pracownika ambasady, który zmaga się z codziennością życia na odległej placówce dyplomatycznej. W końcu autor uchyla nam kurtynę, za którą toczy się gra wywiadowcza. Ten splot narracji powoduje, że książkę czyta się jednym tchem. Nie sposób się zagapić, bo każdy szczegół jest istotny – wywiadowcze prawidło. Każdy ma swoją wagę i może być przydatny w akcji, która rozgrywa się na kolejnych stronach.
Książka jest napisane bardzo ciekawy językiem. Zwięzłym, precyzyjnym, dbającym o szczegóły (rys historyczny Lagos i opisy przyrody są tego najlepszym dowodem). Mimo tego, że w końcu dochodzimy do ostatnie kartki – ja zawsze z żalem dochodzę do okładki, to pocieszające jest ostatnie zdanie „CIĄG DALSZY NIEUCHRONNIE NASTĄPI”.
Historia kończy się w Warszawie w 1990 roku, ale przecież autor dopiero wtedy rozpoczął kolejny rozdział swojego zwyczajnego życia, „zwyczajnego szpiega". Jego historię zapewne poznamy wkrótce.
Wydawnictwo Czarna Owca to "stajnia" świetnych autorów, szczególnie literatury szpiegowskiej. Vincent V. Severski czy Aleksander Makowski to autorzy, którzy w tym niebezpiecznym świecie spędzili po kilkadziesiąt lat. Jednak to o czym chcę napisać, nie dotyczy dżentelmenów wymienionych powyżej. W maju ubiegłego roku swoją premierę miała książka pod tytułem — Filip Hagenbeck...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli to mają być wspomnienia szpiega (oficera wywiadu cywilnego),to szkoda papieru.
A przygody dyplomaty? Każdy "dyplomata" ma jakieś przygody na placówce. Jak było w Kiejkutach, to wiemy z wcześniejszych doniesień prominentnych absolwentów tej "szkoły". Do autora mam małą prośbę. Trochę odwagi. Może warto napisać coś własnego pomysłu. Wiedzy operacyjnej z pracy służby wywiadowczej przecież nie zabraknie.
Jeśli to mają być wspomnienia szpiega (oficera wywiadu cywilnego),to szkoda papieru.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA przygody dyplomaty? Każdy "dyplomata" ma jakieś przygody na placówce. Jak było w Kiejkutach, to wiemy z wcześniejszych doniesień prominentnych absolwentów tej "szkoły". Do autora mam małą prośbę. Trochę odwagi. Może warto napisać coś własnego pomysłu. Wiedzy operacyjnej z pracy służby...
Książka słaba. Zwykle lanie wody wokół tematu. Zero konkretów. Jedyne co ratuje tę pozycję to fajny pisarski jezyk. Nie polecam. Strata czasu. Po następna część nie sięgam
Książka słaba. Zwykle lanie wody wokół tematu. Zero konkretów. Jedyne co ratuje tę pozycję to fajny pisarski jezyk. Nie polecam. Strata czasu. Po następna część nie sięgam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilip Hagenbeck swoimi wspomnieniami „Zwyczajny szpieg. Wspomnienia” zabiera czytelnika w świat służby wywiadu PRL u jej schyłku. Na początku było ciężko pomimo, że temat jest mi nieobcy a i jest moim co nie co konikiem. Może to wynika, Pan wybaczy, Panie Filipie, ale chyba za dużo tej angielskiej flegmy. Pańscy koledzy po fachu przyzwyczaili nas, czytelników do innego obrazu szpiega. Nie znajdziemy tu strzelanek, tajnych skrytek czy wychodzącego cało ze zburzonego miasteczka polskiego agenta służb specjalnych. Nic podobnego. Autor faktycznie zgodnie z tytułem swoich wspomnień przedstawia „codzienne” życie zwyczajnego szpiega. Ale to nie znaczy, że jest ono nieciekawe, pozbawione barw czy przygód. Dowiedziałem się sporo ciekawych, dla mnie nieznanych, nowinek z życia dyplomacji. Tym czym zajmowali się nasi oficerowie wywiadu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, bo zajmowali się nie tylko szpiegowaniem i pisaniem meldunków do centrali. Pan Filip w sposób umiejętny nawet namawia czytelnika do poszerzenia wiedzy rzucając „od niechcenia” a to Waglewskim, jaki to przystojny był na studiach a to sprzeciw generała Jaruzelskiego do wymiany Pawłowskiego i temu podobne kwiatki. Jest ich sporo. Pomimo, że zacząłem od narzekania to nie znaczy, że opowieść zwyczajnego szpiega jest nudna. Wprost przeciwnie. Po prostu Pan Filip jest poukładanym, zwyczajnym szpiegiem bez przeszłości i z rodziną u boku. Z przyjemnością dowiem się jaki był powrót zwyczajnego szpiega.
Filip Hagenbeck swoimi wspomnieniami „Zwyczajny szpieg. Wspomnienia” zabiera czytelnika w świat służby wywiadu PRL u jej schyłku. Na początku było ciężko pomimo, że temat jest mi nieobcy a i jest moim co nie co konikiem. Może to wynika, Pan wybaczy, Panie Filipie, ale chyba za dużo tej angielskiej flegmy. Pańscy koledzy po fachu przyzwyczaili nas, czytelników do innego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest dobra. Łatwo się czyta. Jest to bardziej opowieść o okresie pracy autora w czasach PRLu. Ciekawe. Fajnie czyta się o tamtych czasach, realiach, problemach.
Książka jest dobra. Łatwo się czyta. Jest to bardziej opowieść o okresie pracy autora w czasach PRLu. Ciekawe. Fajnie czyta się o tamtych czasach, realiach, problemach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to dzieło wybitne pod względem literackim. Ciekawe są jednak informacje kulisach szkolenia i codziennej pracy oficera wywiadu. Dobrze się czyta.
Nie jest to dzieło wybitne pod względem literackim. Ciekawe są jednak informacje kulisach szkolenia i codziennej pracy oficera wywiadu. Dobrze się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to