Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji

Okładka książki Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji autorstwa Ed Conway
Ed Conway Wydawnictwo: Szczeliny reportaż
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Material World: A Substantial Story of Our Past and Future
Data wydania:
2024-03-27
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-27
Data 1. wydania:
2023-07-11
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381353694
Tłumacz:
Adam Olesiejuk
Ekscytująca wyprawa przez kontynenty i stulecia, w trakcie której odkryjesz, z czego zbudowany jest nasz świat.

Sześć surowców, dzięki którym budujemy miasta, konstruujemy maszyny i tworzymy cywilizacje. Dzięki którym opanowaliśmy Ziemię i zaczynamy podbój kosmosu. Piasek, żelazo, sól, ropa, miedź i lit – to one zdecydowały o naszej przeszłości i wpłyną na naszą przyszłość.

Ed Conway podróżuje po całym świecie: schodzi w głąb europejskich kopalń, poznaje zakamarki tajwańskich fabryk półprzewodników, przygląda się niesamowitej zieleni zbiorników, w których powstaje lit. Odkrywa sekretny świat surowców, o którym rzadko myślimy, a który stanowi część naszego życia. Opowiada historię człowieka widzianą nie przez pryzmat jego osiągnięć i podbojów, ale tworzoną dzięki substancjom, które pozwoliły zbudować rzeczywistości, jaką znamy.

Sześć surowców. Sześć rozdziałów historii naszej cywilizacji.

„Fascynującą opowieść o historii człowieka.” Tim Marshall, autor książki Więźniowie geografii

„Żywo napisana, bogata i ekscytująca... Książka pełna niespodzianek.” Peter Frankopan, autor książki Jedwabne szlaki

„Ed Conway ujawnia mniej znaną historię substancji, dzięki którym powstała nasza cywilizacja. Ta niezwykła opowieść skłania do refleksji na temat ludzkiej pomysłowości i eksploatacji zasobów Ziemi. Fascynująca lektura.” Łukasz Załuski, redaktor naczelny „National Geographic Polska”
Średnia ocen
8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji



3015 1270

Oceny książki Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji

Średnia ocen
8,2 / 10
357 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji

avatar
36
12

Na półkach:

Genialna książka, w której autor po prostu płynie przez historię Ziemi. Czytając kolejne kartki nie sposób co chwilę sprawdzić w telefonie mapy danego miejsca lub użyć google street view aby jeszcze lepiej zrozumieć skalę procesów geologicznych czy wpływu człowieka na naszą planetę. Dla mnie ta pozycja to perełka z tego roku.

Genialna książka, w której autor po prostu płynie przez historię Ziemi. Czytając kolejne kartki nie sposób co chwilę sprawdzić w telefonie mapy danego miejsca lub użyć google street view aby jeszcze lepiej zrozumieć skalę procesów geologicznych czy wpływu człowieka na naszą planetę. Dla mnie ta pozycja to perełka z tego roku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16748
3328

Na półkach: ,

Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy.

W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach.

Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej.

Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem.

Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje.

„Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.

Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy.

W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
77
64

Na półkach:

Bardzo ciekawa, dobrze napisana, przystępna nawet dla laików. Polecam!

Bardzo ciekawa, dobrze napisana, przystępna nawet dla laików. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1852 użytkowników ma tytuł Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji na półkach głównych
  • 1 408
  • 402
  • 42
189 użytkowników ma tytuł Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji na półkach dodatkowych
  • 98
  • 25
  • 16
  • 15
  • 14
  • 12
  • 9

Tagi i tematy do książki Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji

Czytelnicy Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji przeczytali również

Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu Marcin Strzyżewski
Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu
Marcin Strzyżewski
Książka Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu to fascynująca, choć momentami przerażająca podróż po kraju, który od wieków próbuje pogodzić imperialne ambicje z cywilizacyjnym chaosem. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla spostrzegawczości autorów oraz ich umiejętności wyłapywania paradoksów, które dla zachodniego obserwatora są niezrozumiałe, a dla Rosjan stanowią fundament codzienności. To lektura, która bawi i przeraża w równym stopniu, oferując wgląd w duszę narodu rozpiętego między nowoczesną technologią a mentalnością z czasów Iwana Groźnego. Kraj nieskończonych sprzeczności Głównym motywem książki jest próba zdefiniowania „rosyjskiego fenomenu”, w którym absurd nie jest błędem systemu, lecz jego kluczową cechą. Autorzy prowadzą nas przez różne sfery życia – od wielkiej polityki Kremla, przez wszechobecną biurokrację, aż po kuriozalne sytuacje na prowincji. Czytelnik dowiaduje się, że w Rosji nic nie jest takie, jakim się wydaje: luksusowe fasady miast często skrywają ruinę, a prawo jest instrumentem używanym wyłącznie wtedy, gdy trzeba uderzyć w niewygodną jednostkę. Najciekawsze aspekty analizowane w publikacji to: Kult jednostki i władzy: Mechanizmy, dzięki którym naród dobrowolnie oddaje wolność w zamian za iluzję mocarstwowości. „Awoś”, czyli rosyjskie „jakoś to będzie”: Dogłębna analiza postawy życiowej, która pozwala przetrwać w warunkach permanentnego kryzysu, ale jednocześnie uniemożliwia budowę stabilnego państwa. Propaganda i alternatywna rzeczywistość: Sposób, w jaki media kreują obraz świata, w którym Rosja jest oblężoną twierdzą, a absurdalne kłamstwa stają się oficjalną prawdą. Styl i czarny humor Autorzy posługują się lekkim, niemal felietonowym stylem, co sprawia, że przez kolejne rozdziały płynie się błyskawicznie. Nie brakuje tu czarnego humoru, który jest jedyną skuteczną bronią w starciu z rosyjską rzeczywistością. Opisy „potiomkinowskich wsi” XXI wieku – jak malowanie trawy na zielono przed wizytą dygnitarza czy budowanie nowoczesnych centrów innowacji w szczerym polu bez dróg dojazdowych – są przedstawione z sarkazmem, który idealnie punktuje nonsensy systemu. Książka świetnie oddaje również rosyjską miłość do skrajności. Z jednej strony mamy niesamowitą gościnność i głębię kultury, z drugiej – brutalność i całkowite lekceważenie ludzkiego życia. To zderzenie sprawia, że lektura jest niezwykle angażująca emocjonalnie. Mamy książkę bardzo dobrą, która stanowi świetne wprowadzenie do zrozumienia współczesnej Rosji. Publikacja unika suchego, akademickiego tonu, stawiając na żywe przykłady i anegdoty. Dlaczego nie wyżej? Momentami autorzy zbyt mocno skupiają się na samym efekcie „szoku i niedowierzania”, co sprawia, że głębsza analiza historyczna czy socjologiczna schodzi na dalszy plan. Niektóre rozdziały mogą wydawać się zbiorem ciekawostek z internetu, co nieco obniża merytoryczny ciężar całości. Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu to rzetelna i błyskotliwa przestroga przed próbą mierzenia tego kraju zachodnią miarą. To książka o państwie, które jest stanem umysłu – nieprzewidywalnym, dumnym i tragicznie zaplątanym we własne kłamstwa. Solidna siódemka za odwagę w pokazywaniu prawdy ukrytej pod grubą warstwą złota i błota. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego w Rosji logika jest towarem deficytowym, a absurd jedyną stałą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na715 dni temu
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii Geoffrey Cain
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
Geoffrey Cain
(2021) [The Perfect Police State: An Undercover Odyssey into China’s Terryfying Surveillance Dystopia of the Future] „Niniejsza książka opowiada o tym [co dzieje się w Sinciangu], jak region ten stał się najbardziej zaawansowaną technologicznie inwigilacyjną dystopią na świecie – o tym, jak doszło do »Sytuacji«* i jaki może mieć ona wpływ na naszą przyszłość w epoce szybkiego rozwoju SI, algorytmów rozpoznawania twarzy, monitoringu i innych nowoczesnych technologii [służących analizom ogromnych zbiorów danych (Big Data),śledzeniu kontaktów, transakcji, wyborów konsumenckich, cenzurze]” (str. 17). „W latach 2014-2016 działania antyterrorystyczne w Chinach drastycznie się wzmogły. Rząd sięgnął po stare, sprawdzone metody – policyjną brutalność i »sąsiedzką czujność« […]. W odczuciu władz wciąż było to jednak za mało, aby w pełni rozprawić się z groźbą terroryzmu. W 2016 roku na czele regionalnych władz stanął autorytarny polityk Chen Quanguo, który został sekretarzem partii komunistycznej w Sinciangu [a przedtem piastował to samo stanowisko w Tybetańskim Regionie Autonomicznym]. To on zadecydował o zastosowaniu nowoczesnych technologii do monitorowania i kontroli ludności. Wykorzystując wielkie bazy danych, wprowadził program prewencji policyjnej umożliwiający zatrzymanie podejrzanego, który według SI dopiero miał popełnić przestępstwo [!]. Utworzył też setki obozów koncentracyjnych, w oficjalnej nomenklaturze nazywanych »zakładami przetrzymywania tymczasowego«, »zakładami szkolenia zawodowego« albo »zakładami reedukacji«. Do końca roku 2017 znalazło się w nich półtora z 11 milionów zamieszkujących Chiny Ujgurów. Celem chińskich władz było wymazanie tożsamości, kultury i historii narodu ujgurskiego i całkowita asymilacja liczonej w milionach mniejszości etnicznej. […] I tak właśnie Chiny stworzyły doskonałe państwo policyjne” (str. 18-19)**. „[…] założenie, […] że metody inwigilacji wypróbowane w Sinciangu nigdy się nie rozpowszechnią w większej części globu – trąci naiwnym optymizmem” (str. 364). __________________________ * „W regionie Sinciang w zachodnich Chinach ludzie nazywają swoją dystopijną rzeczywistość »Sytuacją«” (str. 13). ** „Chiny nie zamierzały tolerować buntowniczej i niespokojnej natury mieszkańców regionu. Dlatego stał się on oczywistym wyborem, gdy władze zaczęły szukać poligonu doświadczalnego dla państwowego systemu inwigilacji” (str. 117-118). Dziedzictwo dzikich ludów stepu, spotęgowane naukami islamu oraz obcość etniczna – to kombinacja nad wyraz niepożądana przez gremium KPCh. • Skrupulatne dziennikarskie śledztwo i trafna analiza sytuacji. Przeczytamy tu o represjach, jakie spotykają Ujgurów, oraz nowych technologiach, które w połączeniu z praktykami XX-wiecznych totalitaryzmów stopniowo prowadzą do realizacji marzenia o monoetnicznych Chinach i wszechwładzy reżimu, posiadającego pełną kontrolę nad swoimi obywatelami. Czyta się dobrze, bez większych zgrzytów. Niestety, jako Amerykanin Geoffrey Cain (1986) ma bardzo szczątkowe pojęcie o geografii i historii – mimo zaangażowania w zgłębiany temat, umykają mu zupełnie podstawowe informacje i niuanse, przez co prowadzi czytelnika na niewłaściwe tory. Być może swoje dołożył miejscami tłumacz (Grzegorz Gajek) – fakt, że nie zdecydował się na żadną uwagę, sugeruje podobny stan wiedzy. W kilkunastu miejscach przydałyby się merytoryczne poprawki lub przypisy. Nie ma to wielkiego wpływu na wymowę książki, ale obniża jej walor edukacyjny. Przymykając oko na wtopy kojarzące się z pośpiesznie kleconym wypracowaniem, można dać książce Caina 7/10. Zabrakło wątku dyskryminacji językowej i wpływu chińskiej popkultury. • Póki co tzw. System Zaufania Społecznego (Social Credit System) jest rozproszony na poziomie prowincji, miast i konkretnych branż (np. finansowej),ale nie jest wykluczone, że bazując na już istniejącej infrastrukturze i technologii doprowadzi do iście dystopicznego monitoringu obejmującego większość chińskiej populacji. Fakt, że można zostać osadzonym bez procesu, trafić przymusowo do fabryki Nike i kleić buty, które trafią na eksport, albo pracować niewolniczo na polach bawełny – jest absurdalną powtórką rodem z poprzednich stuleci (XIX i XX). Predykcja (odpowiednik prewencji) – system zapobiega protozbrodniom (jeszcze niedokonanym, ale spodziewanym – nie zawsze słusznie). Od razu staje przed oczami ekranizacja Raportu mniejszości [Minority Report] (2002) Dicka, przywoływana zresztą przez Caina, który wprawdzie nie ma zbyt szerokiej wiedzy na zagadnienia etnograficzne, ale filmy hollywoodzkie zna*. Poza tym cyfrowa cenzura, analiza tendencji społecznych oparta na danych gromadzonych przez prywatne przedsiębiorstwa, monitorowanie mobilności i brak prywatności, zerowa anonimowość, śledzenie każdego kroku, każdego połączenia, postu i wiadomości tekstowej. __________________________ * Masę też ma typowo amerykańską. Książka pisana z myślą o odbiorcy rodzimym (odwołanie do anglofońskiego kręgu językowego bez zrozumienia dla sytuacji na Wyspach Brytyjskich; porównanie do powierzchni Teksasu; do piłki do futbolu amerykańskiego; odwołania polityczne – czytelne z uwagi na światowy wpływ USA, omawiany w codziennych programach informacyjnych). • Losy zaradnego Ujgura „Polata” (pseudonim) możemy prześledzić w Kamieniach wróżebnych Petera Hesslera (2006),a informacje wstępne o kolonizacji Ujgurystanu polski czytelnik znajdzie w dwóch rozdziałach Zakazanych wrót Tiziano Terzaniego (1984). Nieco świeższe spojrzenie oferuje doktor Michał Lubina w Chińskim obwarzanku (2023),a trzy lata przed publikacją Caina ukazała się książka Kaia Strittmattera Chiny 5.0, opowiadająca o budowie nowoczesnego systemu inwigilacji w ChRL. Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura (Die Neuerfindung der Diktatur – Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert, 2018, wyd. pol. 2020) wyszła na rynku polskim tuż przed książka Amerykanina, operuje tymi samymi danymi i przykładami. Dziś, kiedy rozwój AI ruszył z kopyta, problemy sygnalizowane przez niemieckiego dziennikarza (1965) stają się coraz pilniejsze. Mimo ośmiu lat jakie minęły od publikacji, nie zdezaktualizowała się – wręcz przeciwnie, autor prawidłowo wypunktował założenia reżimu i kierunek jaki obrała ChRL pod sterami Xi Jinpinga. Szybkie tempo narracji, duża dawka danych liczbowych, obserwacji i przemyśleń – tworzą wartościową publicystykę polityczną, obnażającą zamordystyczne praktyki chińskiej monopartii, która w oparciu o nowe technologie, zaczyna tworzyć system zaskakująco podobny do rozwiązań z realiów Paradyzji (1984) czy Limes Inferior (1982) Janusza A. Zajdla*. Strittmatter, krok po kroku zwraca naszą uwagę na rozwiązania, które sygnalizują, jak w niedalekiej przyszłości i my możemy stracić prywatność, dotychczasową swobodę i anonimowość**. Po prostu: cyberpunk po chińsku. _________________________ * Których Cain oczywiście nie zna, podobnie jak książki Zamiatina (Мы, 1920-21). Stale odwołuje się do Orwella, rzadziej pisze o Nowym wspaniałym świecie Huxleya (1932). W kontekście cyfrowego charakteru inwigilacji i systemu zaufania społecznego, literatura oferuje ciekawsze prognozy niż Orwell, odwołujący się do swoich czasów. Orwell jest XX-wieczny, zmarły przedwcześnie Janusz A. Zajdel (1938-1985),inspirujący się jego twórczością, wybiegał myślami nieco dalej. ** Właściwie już tracimy. A to co wydarzyło w ostatnim czasie w pracach nad AI, zmienia reguły gry. W zasadzie wszystkie rozwiązania z filmów science fiction, takie jak rozpoznawanie głosu (i odtwarzanie jego brzmienia),przekształcanie na tekst, automatyczne tłumaczenie na dowolny język, czy płynna rozmowa z komputerem, który jak Hal 9000 imituje logiczne myślenie – weszły do użytku za mojego życia (rocznik ’87). Grafiki i filmy AI kreujące realistyczne postacie – to Matrix w czystej postaci. „Jesteśmy bardzo do tyłu. Jeśli chodzi o opracowanie odpowiedzialnych sposobów na zarządzanie technologią, która stała się w naszym życiu tak wszechobecna, że często nie zwracamy już na nią uwagi” (str. 364). Cain i Strittmatter skłaniają do identycznych pytań: kiedy, i w jakim stopniu podzielimy los inwigilowanych obywateli ChRL?; jak możemy się przed tym ustrzec, jakie regulacje cywilno-prawne powinny zostać uchwalone przed upowszechnieniem nowych rozwiązań?; czy nie przespaliśmy przełomowego momentu, czy nie jest już za późno? • „– Kochaj kraj swój, kochaj Partię […]” (str. 27). „Kochajmy naszego przewodniczącego Xi Jinpinga! Kochamy Komunistyczną Partię Chin!” (str. 239). Wymuszona deklaracja, która padła podczas procesu Gulbahar Haitiwaji, Ujgurki osadzonej w obozie reedukacji – „[…] zawsze będę kochała Chiny”* – brzmi podobnie jak podtytuł książki Piotra Bernardyna z 2022: Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny. Opresyjna miłość pragmatycznej Partii, egzekwująca uczucia gwałtem i represjami, konsekwentnie umacniająca przestarzały reżim, ma do tego teraz nowe narzędzia oraz sztuczną inteligencję rodem z futurystycznych dystopii. Ta polityka ma również drugą stronę medalu, wpisaną w fałszywość i dwulicowość reżimu, który poprzez działania subtelniejsze niż makabryczne ludobójstwo, stara się obniżyć dzietność i wchłonąć Ujgurów, tak aby maksymalnie pomniejszyć ich liczbę. Chiny marzeń Xi Jinpinga to kraj monoetniczny i jednorodny kulturowo. Europejczykowi kojarzy się to jak najgorzej z nazistowskimi planami III Rzeszy i inżynierią społeczną Związku Sowieckiego**. __________________________ * Rozenn Morgat, Gulbahar Haitiwaji, Ocalała z chińskiego gułagu, Warszawa 2022. (Historia Haitiwaji jest przykładem tego, że do obozów trafiają także osoby bierne politycznie, w przepadku których obciążającym jest sam fakt życia poza granicami kraju). ** The Uyghurs Tragedy: Inside China's quiet Genocide | Investigate Asia [2025] https://www.youtube.com/watch?v=dPvfORR_qSQ • UWAGI MERYTORYCZNE (2024, tłum. Grzegorz Gajek): Str. 24 – „[…] region zamieszkały głównie przez muzułmanów […]” – już nie, skoro w chwili pisania książki Chińczyków było tyle samo co Ujgurów*, nawet wliczając w to muzułmańską mniejszość Hui. Str. 31 – „W latach po zamachu z 11 września [2001] obserwowałem, jak Chiny, […] zaczynają powoli sięgać na zachód poprzez region zwany Sinciangiem” – można by rzec, że Chiny robią to od stuleci… Str. 32 – „Ujgurzy należą do grupy ludów turkijskich i mają wspólne korzenie z założycielami Kazachstanu, Kirgistanu, Azerbejdżanu i trzech innych państw” – założycielami trzech wymienionych byli Sowieci. Przy takiej narracji lepiej byłoby mówić o tworach sprzed ekspansji carskiej Rosji, np. Chanatach Buchary, Kokandu i Chiwy. Poza tym, ciężko oddalić myśl, że jako Amerykanin autor nie ma bladego pojęcia o historii i geografii. O tym, że większość Azerów mieszka w Iranie, na terenie Azerbejdżanu Południowego (vel Irańskiego, od 15 do 30 milionów; w niepodległym Azerbejdżanie żyje 9,5 miliona) i że ogromna część rosyjskiego Powołża oraz Syberii zamieszkana jest przez ludy tureckie, takie jak Tatarzy, Baszkirzy, Jakuci, Ałtajczycy czy Tuwińcy... Str. 33 – „[…] ludy te wywędrowały ze stepów Syberii i Azji Centralnej i zeszły do Eurazji” – może „rozpierzchły się po Eurazji”? Rozeszły na wszystkie strony świata, opuszczając mityczny Turan, kolebkę ludów turkijskich? Tak Syberia jak i Azja Centralna znajdują się w Eurazji… Str. 57 – „Miłuj prezydenta Xi Jinpinga” (przewodniczącego). W jednym z przypisów znajdziemy informację, że ChRL używa w angielskich komunikatach terminu „prezydent”, i najwyraźniej niektórym się to fałszowanie rzeczywistości udziela. Str. 230 – „Mao ogłosił rewolucję kulturalną […] – narodził się kult jednostki” – rewolucja kulturalna stanowi apogeum kultu jednostki w ChRL, a nie jej początek. Ten wystartował jeszcze przed ustanowieniem komunistycznych Chin, a zyskał na sile szczególnie podczas Wielkiego Skoku Naprzód (1958–1962). Str. 136 – „W zamożnej niegdyś Eurazji również rozgorzały wojny, fanatyzm religijny, a region popadł w ruinę” – Eurazja to ogromny kontynent, a nie jakiś konkretny region (jak np. Azja Centralna, Bliski bądź Daleki Wschód itd.). Na terenie Eurazji, na przestrzeni tysiącleci, powstało kilka kręgów cywilizacyjnych, którym powodziło się z różnym szczęściem, gorsza sytuacja w jednym z nich nie musiała odbijać się na innych… Co autor miał na myśli? Str. 230 – Tybet „[…] zwany czasem »dachem świata« ze względu na masyw Himalajów […]” – bardziej z uwagi na fakt, że Płaskowyż Tybetański jest najwyższym terenem na Ziemi (przejął to miano po Pamirze). Str. 238 – „[…] do celi o powierzchni 30 metrów kwadratowych, czyli rozmiarów nie za dużego salonu” – ciekawe czy Geoffrey zdaje sobie sprawę, że mieszkania wielu ludzi liczą mniej, lub mają niewiele więcej… Amerykański punkt widzenia, oderwany od europejskich standardów. Str. 317 – „Ludzie pochodzenia turkijskiego nazywają go Atatürk, co znaczy »ojciec Turków«” – zdanie brzmi tak, jakby Atatürk był tytułem honorowym, przydomkiem, istotnym dla całej panturkijskiej społeczności. Fakty są takie, że jest to nazwisko, które Mustafa Kemal wybrał sobie sam, po części kierowany pychą, po trosze dlatego, że jak można domniemywać, chciał zapisać się w historii jako mąż narodu, symbol – co z resztą mu się udało, i choć Turcja odeszła w pewnym stopniu od jego ideałów, wciąż funkcjonuje jako tamtejszy Piłsudski. Autor nie rozumie, że jego bohaterka, marząc o niepodległym Turkiestanie Wschodnim, odwołuje się myślami do Republiki Tureckiej jako nowoczesnego, sprawnego państwa wymodelowanego na wzorzec zachodni. Postrzega Atatürka nie tyle jako jakiegoś lidera Wielkiego Turanu, ale światłego człowieka, który trzeźwo zerwał z przeszłością, budując nową Turcję na miarę swoich czasów, zdolną współistnieć z sąsiadami i prowadzić z nimi dyplomatyczny dialog. Tego, który uleczył „chorego człowieka Europy” i skierował jego oczy na Zachód. „Kemal jako pierwszy przywódca w świecie islamu dokonał oddzielenia prawa islamskiego od świeckiego, co uczynił 4 października 1926 roku wprowadzając wzorowany na szwajcarskim kodeks cywilny, w którym prawa kobiet i mężczyzn w sprawach takich jak dziedziczenie i rozwód zostały zrównane. Okres jego rządów był też okresem rozwoju kultury tureckiej. Sam Kemal uważał, że »kultura jest podstawą Republiki Tureckiej«. W 1927 roku otworzył Muzeum Sztuki i Rzeźby, w którym znalazł się szereg rzeźb, które dotychczas w islamskiej Turcji były wykonywane bardzo rzadko (w islamie były one uważane za bałwochwalstwo). W połowie lat 20. przeprowadził dalszą reformę edukacyjną, która zakładała upaństwowienie szkół. W ramach dalszej europeizacji wprowadził kalendarz gregoriański, alfabet łaciński, przeprowadził reformę języka tureckiego, usuwającą z niego słowa pochodzenia arabskiego i wprowadził nazwiska. Sam wybrał dla siebie nazwisko: »Atatürk«, czyli »Ojciec Turków«, którego nie wolno było nosić żadnemu innemu Turkowi” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mustafa_Kemal_Atat%C3%Bcrk). Współczesna Turcja rości sobie prawo do roli lidera państw turkijskich, i stawia się jako wzorzec. Stąd też jej zażyłość z bratnim Azerbejdżanem i wsparcie w likwidacji ormiańskiej republiki Górskiego Karabachu. Str. 363-364 – na liście dystopii (a właściwie antyutopii) zabrakło klasycznej powieści My Zamiatina (1920-21),napisanej przez Rokiem 1984 (1949) i Nowym wspaniałym światem (1932). Str. 384 – „[…] prodemokratyczne powstanie na placu Tiananmen w czerwcu 1989” – nie powstanie, a pokojowy protest, brutalnie stłumiony przez reżim. Str. 387 – „[…] »turkijskiego świata«, którego oazy, step i góry ciągną się od zachodnich Chin przez Azję Środkową i obszar pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym aż po Turcję” – ludy tureckie zamieszkują również Syberię i Powołże. Autor nie ma o tym najwyraźniej pojęcia, nie wie, że na terenie FR, w jej europejskiej części, znajduje się Tatarstan i Baszkiria, a za Uralem Tuwa (dawny Urianchaj) i Jakucja (Republika Sacha, największa na świecie jednostka terytorialna obejmująca 3 083 523 km² – co odpowiada prawie dziesięciokrotnej powierzchni Polski),oraz szereg innych terenów zamieszkałych przez ludy turkijskie. UWAGI TECHNICZNE I WARSZTATOWE: W cytacie z Kirkus, po wewnętrznej stronie okładki, po opuszczonym fragmencie tekstu, oznaczonym wielokropkiem w nawiasie kwadratowym – powinna być kropka; str. 84 – stu procentową (stuprocentową); str. 102 – proroka (tu: guru, mistyka); str. 178 – tracie (trakcie); str. 203 – 2 x informacja o tworzeniu profili genetycznych Ujgurów i Kazachów; str. 206 – czytamy o „[…] najważniejszych mniejszościach etnicznych w Chinach: Ujgurach, Kazachach i Kirgizach” – co stanowi o ich kluczowości?, wedle jakiego kryterium dokonano tego wartościowania?; str. 213 – doświadczeniu (doświadczenie); str. 267 – „star-” i „tup” – niewłaściwe rozbicie przy przeniesieniu do kolejnego wersu (błąd zecerski); str. 305 – „Cały ten rok, od końca 2016 do 2017 roku […]” – no to nie rok, tylko kilka miesięcy (cały ten czas?); str. 320 – „Krążyły plotki, że Huawei – firma nie tylko […]” (Krążyły plotki, że firma Huawei – nie tylko…); str. 340 – „łamanie i nadużywanie praw człowieka” – nadużywanie!?; str. 342 – „spół-” i „ek” (błąd zecerski); str. 349 – władzy (władze); __________________________ * Wedle danych z roku 2000, na osiem milionów Ujgurów przypadało osiem milionów Chińczyków: Stanley Toops, Demographics and Development in Xinjiang after 1949. East-West Center, 2004 (https://web.archive.org/web/20070716193518/http://www.eastwestcenter.org/fileadmin/stored/pdfs/EWCWwp001.pdf).
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na78 dni temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Książka Dipo Faloyina, Afryka to nie państwo, to błyskotliwa i bezlitosna intelektualna chłosta wymierzona w zachodnią ignorancję. Autor nie prosi o uwagę – on jej żąda, rozbijając w pył kolonialne mity, które od dekad więżą cały kontynent w klatce krzywdzących stereotypów: biedy, safari i niekończących się wojen. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla tej potężnej lekcji pokory i pasji autora, choć zaznaczam, że pod względem strukturalnym jest to publikacja nieco nierówna. Już sam tytuł jest manifestem. Faloyin z furią i dużą dawką ironii punktuje zachodnią tendencję do traktowania Afryki jako jednej, homogenicznej masy. Autor przypomina, że mówimy o 54 krajach, tysiącach języków i kulturach tak odmiennych, że wrzucanie ich do jednego worka jest nie tylko błędem, ale formą współczesnego neokolonializmu. Kluczowe punkty, które Faloyin poddaje analizie, to: Konferencja Berlińska (1884): Moment, w którym europejskie mocarstwa narysowały mapę Afryki od linijki, dzieląc grupy etniczne i łącząc wrogie sobie społeczności w sztuczne twory państwowe. Biały Zbawca: Krytyka celebrytów i organizacji pomocowych, które budują swój wizerunek na „ratowaniu” kontynentu, często pogłębiając jego problemy. Popkultura: Analiza tego, jak Hollywood (od Króla Lwa po kino wojenne) utrwala obraz Afryki jako dzikiej krainy bez historii sprzed kolonizacji. Styl i energia Faloyin pisze z ogromną energią. Jego język jest nowoczesny, dynamiczny i często zabawny – szczególnie w rozdziałach poświęconych rywalizacji o to, który kraj robi najlepszy ryż jollof. To właśnie te fragmenty, pokazujące żywą, dumną kulturę miejską, są najmocniejszą stroną książki. Autor pozwala nam poczuć rytm Lagos czy Akry, odchodząc od martyrologii na rzecz celebracji życia. Mimo że misja autora jest szczytna, książka cierpi na pewne problemy kompozycyjne. Fragmenty dotyczące historii politycznej bywają przeładowane faktami, co sprawia, że tempo narracji drastycznie spada po energicznym wstępie. Niektóre rozdziały wydają się nieco powtarzalne – autor tak bardzo chce udowodnić swoją rację, że wielokrotnie wraca do tych samych argumentów. Dla czytelnika zorientowanego w tematyce, część wniosków może wydać się oczywista. Afryka to nie państwo to potężny głos w dyskusji o tożsamości. Faloyin nie tylko wytyka błędy Zachodowi, ale przede wszystkim oddaje głos samym Afrykanom. To książka, która uczy pokory i każe nam zrewidować spojrzenie na mapę świata. Choć momentami nierówna, jest niezbędną odtrutką na dekady uproszczeń. Solidna siódemka za burzenie murów ignorancji.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na716 dni temu
Człowiek, który zniszczył kapitalizm David Gelles
Człowiek, który zniszczył kapitalizm
David Gelles
Sięgając po książkę „Człowiek, który zniszczył kapitalizm”, spodziewałem się czegoś zbliżonego do klasycznej biografii. Tymczasem mamy tu do czynienia raczej z analizą idei zapoczątkowanej przez „Neutronowego Jacka” i kontynuowanej przez jego licznych naśladowców. W tekście przewija się wiele postaci, które mogą być mniej znane współczesnemu czytelnikowi, a które miały ogromny wpływ na gospodarkę amerykańską lat 80., 90. i przełomu wieków. Autor stopniowo przechodzi od tych postaci do bardziej rozpoznawalnych dziś gigantów technologicznych, cały czas poruszając się w kręgu największych korporacji, takich jak Boeing, General Electric czy Chrysler. To bardzo dobra lektura, by zrozumieć, jak działa bezwzględny – a wręcz skrajny – kapitalizm z perspektywy ludzi na najwyższych stanowiskach oraz jakie niesie on skutki dla zwykłych pracowników. Choć Jack Welch bez wątpienia był opanowany żądzą zysków dla inwestorów, odniosłem wrażenie, że autor staje jednostronnie po drugiej stronie barykady. Sugestie dotyczące narzucania wyższych podatków dla najbogatszych czy redystrybucji zysków na pracowników brzmią dobrze, ale można się zastanawiać, czy nie są to jedynie chwytliwe hasła. Warto pamiętać, że postacie mające tak potężny wpływ na globalną gospodarkę rzadko są jednowymiarowe. Moim zdaniem książka jest zdecydowanie warta przeczytania. Pozwala zrozumieć, jak USA ze słynnego „amerykańskiego snu” stopniowo przechodzi w „amerykański sen tylko dla wybranych”... a może już dawno w nim tkwi?
Classic - awatar Classic
ocenił na81 miesiąc temu
Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość Marcin Piątkowski
Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość
Marcin Piątkowski
Pierwsze trzydzieści stron lektury, było dosyć ciężkie, jakieś akademickie rozważania na temat teorii ekonomii i je wpływu na rozwój państw. Nie mam wykształcenia w tym kierunku, więc podejrzewałem, że lektura będzie 'uciążliwa'. Na szczęście myliłem się. Drugi rozdział przeczytałem jednym tchem, dotyczył mojego ulubionego okresu w historii Polski, czyli Polski szlacheckiej. Jako fan RPG, prowadziłem kiedyś system 'Dzikie Pola' więc uważałem, że jakąś wiedzę na temat tego okresu posiadam. Po lekturze moje wyobrażenie legło w gruzach. Był to chyba najgorszy okres w naszych dziejach, gdzie krótkowzroczność, niekompetencja i głupota wymazały nas z map świata, ale jak można wyczytać między wierszami, wyszło nam to na plus, bo kraj został zreformowany, gdzie bez 'pomocy' z zewnątrz, sami byśmy tego nie ogarnęli. Jeszcze gorzej wypadliśmy chyba w okresie międzywojennym, wracając do wszystkich 'złych nawyków', które nie pozwalały nam się rozwijać. Zmianę na lepsze przyniosło dopiero nadejście komunizmu, które na zawsze (chyba?) wymazało wszelkie złe historyczne naleciałości i stworzyło podwaliny nowego państwa, które ruszyło z kopyta po upadku reżimu. Co by złego nie powiedzieć o tym okresie, koniec końców okazał się on pozytywny dla Polski. Przynajmniej do takich wniosków przekonał mnie autor, rysując jednocześnie alternatywną wizję Polski po '45 roku, jako kraju kapitalistycznego, któremu jednak się nie powiodło, przez zaszłości historyczne i mentalność elit. Taka Adamczycha 2.0. Lekturę traktowałem bardziej jako fan historii i powiązania tego z gospodarką, niż czystej ekonomii, ale pewnie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Polska jaka jest każdy widzi sam.
shohei - awatar shohei
ocenił na71 miesiąc temu
Wielki skok Grupy Lazarus Geoff White
Wielki skok Grupy Lazarus
Geoff White
„To nie jest tylko opowieść o hakerach; to kronika narodzin pierwszego na świecie cyfrowego państwa mafijnego” – to zdanie najlepiej podsumowuje śledztwo, które Geoff White opisuje w książce Wielki skok Grupy Lazarus. Autor, uznany dziennikarz śledczy BBC, zabiera nas w podróż śladami najbardziej zuchwałej grupy hakerskiej współczesności, która na zlecenie Korei Północnej wykrada miliardy dolarów z globalnego obiegu finansowego. Moja ocena 8/10 odzwierciedla uznanie dla mistrzowskiego połączenia thrillera technologicznego z głęboką analizą geopolityczną. Cyberwojna w służbie reżimu White nie ogranicza się do opisu linijek kodu. Wielki skok to przede wszystkim opowieść o tym, jak odizolowany, totalitarny kraj stworzył elitarną jednostkę cybernetyczną, by finansować swój program zbrojeń atomowych. Autor prowadzi nas przez najważniejsze operacje Grupy Lazarus: Atak na Sony Pictures (2014): Zemsta za komedię o Kim Dzong Unie, która pokazała światu siłę północnokoreańskich hakerów. Skok na Bank Bangladeszu (2016): Próba kradzieży miliarda dolarów, która nie powiodła się tylko przez jeden literowy błąd w przelewie. Wirus WannaCry (2017): Globalny atak ransomware, który sparaliżował brytyjską służbę zdrowia i tysiące firm na całym świecie. Narracja jak w kinie akcji Największym atutem książki jest sposób, w jaki Geoff White tłumaczy skomplikowane procesy technologiczne. Nawet czytelnik, który nie odróżnia bitcoina od serwera proxy, zrozumie mechanizmy „prania” skradzionych pieniędzy przez kasyna w Makau czy giełdy kryptowalut. Autor pisze z werwą, budując napięcie tam, gdzie hakerzy ścigają się z czasem i czujnością bankowców. White świetnie kreśli sylwetki zaangażowanych postaci – od agentów FBI, przez niezależnych badaczy cyberbezpieczeństwa, aż po północnokoreańskich „pracowników” wysyłanych do Chin, by tam w spartańskich warunkach generować zyski dla reżimu. To rzuca światło na tragiczny los samych hakerów, którzy są jedynie trybikami w nieludzkiej maszynie Kim Dzong Una. Książka otrzymuje wysoką notę za rzetelność i tempo. White nie spekuluje – opiera się na twardych dowodach, raportach wywiadowczych i wywiadach z ludźmi z pierwszej linii frontu cybernetycznej wojny. Nie jest to jednak 10/10, ponieważ pod koniec autor nieco zbyt mocno skupia się na technicznych aspektach kryptowalut, co może nieco nużyć osoby szukające wyłącznie warstwy polityczno-historycznej. Ponadto, specyfika tematu sprawia, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, co zostawia u czytelnika poczucie niedosytu, choć jest to całkowicie niezależne od warsztatu autora. Wielki skok Grupy Lazarus to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak bardzo bezbronni jesteśmy w obliczu zorganizowanej, państwowej cyberprzestępczości. Geoff White udowadnia, że współczesne bitwy nie toczą się tylko na poligonach, ale przede wszystkim w światłowodach łączących kontynenty. To fascynujący, momentami przerażający portret świata, w którym klawiatura komputera jest potężniejszą bronią niż karabin. Solidna ósemka za odarcie hakerstwa z hollywoodzkich szat i pokazanie jego brutalnego, politycznego oblicza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na815 dni temu

Cytaty z książki Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji

Więcej

Jako ktoś, kto pracował przez całe życie w świecie eterycznym, korzystając ze zdobyczy świata surowców bez konieczności brudzenia sobie samemu rąk, czuję, że podróż opisana w tej książce wywarła na mnie niejako trzeźwiący wpływ. Z każdym kolejnym etapem wędrówki coraz silniejsze stawało się wrażenie, że wszyscy bardzo odseparowaliśmy się od podstawowych gałęzi przemysłu, od których zależy nasze przeżycie.

Jako ktoś, kto pracował przez całe życie w świecie eterycznym, korzystając ze zdobyczy świata surowców bez konieczności brudzenia sobie samemu rąk, czuję, że podróż opisana w tej książce wywarła na mnie niejako trzeźwiący wpływ. Z każdym kolejnym etapem wędrówki coraz silniejsze stawało się wrażenie, że wszyscy bardzo odseparowaliśmy się od podstawowych gałęzi przemysłu, od któ...

Rozwiń
Ed Conway Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Zobacz więcej
Więcej