
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać411
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Kronika w kamieniu

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Kronikë në gur
- Data wydania:
- 2023-04-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-04-01
- Liczba stron:
- 310
- Czas czytania
- 5 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379631742
- Tłumacz:
- Marek Jeziorski
Bohaterem powieści Ismaile Kadarego „Kronika w kamieniu”, jednego z najwybitniejszych współczesnych albańskich pisarzy, jest kamienne miasto Gjirokastra, w którym pisarz spędził młodzieńcze lata. Autor portretuje w Gjirokastrze spersonifikowane piękno i dramatyzm życia. Opisane w książce wydarzenia dzieją się w czasie II wojny światowej w latach 1940–1943, w mieście okupowanym kolejno przez wojska włoskie, greckie i niemieckie. Opowieść o kamiennym mieście i jego mieszkańcach, widziana oczami kilkuletniego chłopca, alter ego autora, daleka jest od klasycznej wspomnieniowej powieści autobiograficznej.
Chłopiec stara się zrozumieć pełne tajemnic miasto, nieprzerwanie z nim rozmawia. Językiem miasta są jego odgłosy i barwy. Kadare jest mistrzem subtelnej groteski i tajemnicy, konsekwentnie korzysta z poetyckiej mocy metafory, z wieloznacznej aluzji. Wrażliwy odbiorca książki, pozornie niewiele mającej wspólnego z czasami hoxhowskiego terroru (książka ukazała się w 1971 roku),będzie mógł wychwycić między wierszami opowieści krytyczne odniesienia do niszczącej wolność i ludzką godność dyktatury.
„Kronika w kamieniu” jest przykładem, jak wybitna literatura może wygrać z ograniczeniami cenzury komunistycznego państwa, nie tracąc przy tym walorów artystycznych i nie uciekając od trudnych tematów nurtujących zwykłych ludzi w przełomowych chwilach ich życia.
Powieść została przetłumaczona bezpośrednio z języka albańskiego (część książek Kadarego ukazała się po polsku w przekładzie z języka francuskiego),co czyniło zadanie tłumacza dodatkowo wymagającym, ponieważ autor wykazuje się nieprzeciętną inwencją słowotwórczą, odważnie czerpie z bogactwa rodzimego języka.
Dzięki inicjatywie tłumacza, Marka Jeziorskiego, znakomitego znawcy kultury Albanii, ta pełna poezji powieść, odwołująca się do nieograniczonej wyobraźni czytelnika, przedstawiająca sprawy niezrozumiałe i tajemnicze, będzie odtąd lekturą wielu dotychczasowych i nowych miłośników twórczości albańskiego autora.
Kup Kronika w kamieniu w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Kronika w kamieniu
Opisy chwilami przypominają dialog z wielowiekowym miastem, które tyle doświadczyło... Ale to właśnie dziecięca perspektywa jest niejako przewodnikiem czytelnika Kroniki w kamieniu. Książki napisanej w sposób nie do podrobienia; w charakterystycznym dla autora stylu, w którym realizm potrafi mieszać się z baśnią. Wyróżniony fragment, strona 249: - Co oznacza ta przelewana krew? Wytłumacz nam, matko Hanko - zapytała jakaś kobieta, łkając. Staruszka odwróciła głowę, ale najwyraźniej pomyliła kierunek, z którego usłyszała głos. - Świat wymienia krew - powiedziała, nie patrząc na nikogo. - Człowiek wymienia krew co cztery-pięć lat, świat co czterysta-pięćset. To są zimy krwi. Po tych słowach oddaliła się w kierunku swojego domu. Miała sto trzydzieści dwa lata.
Oceny książki Kronika w kamieniu
Poznaj innych czytelników
254 użytkowników ma tytuł Kronika w kamieniu na półkach głównych- Chcę przeczytać 181
- Przeczytane 71
- Teraz czytam 2
- Posiadam 20
- Literatura piękna 4
- 2023 4
- Ulubione 3
- 2024 3
- Do kupienia 2
- Literatura albańska 2
Tagi i tematy do książki Kronika w kamieniu
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Kronika w kamieniu


Długa lista Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2024: kto został nominowany?













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kronika w kamieniu
„Kronika w kamieniu” Ismaila Kadare to dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym, stanowiąc fascynujące skrzyżowanie sagi rodzinnej, powieści o dojrzewaniu oraz onirycznego reportażu z wnętrza miasta-twierdzy. Albański mistrz pióra zabiera nas do Gjirokastry – swojego rodzinnego miasta, które w tej opowieści przestaje być jedynie tłem, a staje się pełnoprawnym, surowym bohaterem. Kadare wykazuje się tu kunsztem wnikliwego obserwatora świata, a czyni to w sposób wyjątkowy, oddając głos dziecięcemu narratorowi. To właśnie to naiwne, a zarazem niezwykle bystre spojrzenie małego chłopca pozwala nam dostrzec życie w martwej materii; dla dziecka kamienne mury, dachy i strome uliczki nie są tylko budulcem, lecz istotami, które zdają się oddychać, pamiętać i cierpieć wraz z mieszkańcami.
Siłą tej powieści jest przede wszystkim jej niezwykła poetyckość prozy. Autor operuje językiem gęstym od metafor, w którym dziecięca perspektywa miesza się z brutalnością wojennej rzeczywistości. Obrazy spadających bomb, zmieniających się okupantów i codziennego trudu są filtrowane przez wyobraźnię chłopca, co nadaje im charakter magiczny, niemal baśniowy, choć podszyty nieustannym niepokojem. Dzięki temu zabiegowi to, co w innej literaturze byłoby jedynie suchą relacją historyczną, u Kadarego nabiera plastyczności i głębi. Narrator nie do końca rozumie mechanizmy wielkiej polityki, za to z ogromną czułością i precyzją rejestruje detale: fakturę skały, absurdalne zachowania dorosłych czy cienie przesuwające się po starych domach.
Mimo silnego zakorzenienia w konkretnym miejscu i czasie – Albanii okresu II wojny światowej – „Kronika w kamieniu” uderza swoją uniwersalnością. Kadare nie pisze jedynie o lokalnym konflikcie, ale o kondycji ludzkiej w obliczu chaosu. To opowieść o tym, jak tradycja zderza się z nowoczesnością i jak mała społeczność próbuje zachować godność pod presją historii. Miasto wykute w kamieniu staje się tu metaforą trwałości i niezmienności pewnych wartości, które trwają niezależnie od tego, jak wiele razy zmieniają się flagi na masztach. Lektura tej powieści to doświadczenie zmysłowe; dzięki dziecięcej ciekawości świata czujemy chłód kamienia i słyszymy echo kroków na bruku. Ismail Kadare stworzył literacki pomnik, który udowadnia, że wielka literatura rodzi się tam, gdzie lokalny detal spotyka się z uniwersalnym mitem, a wnikliwe oko pisarza potrafi dostrzec wieczność w okruchu skały.
„Kronika w kamieniu” Ismaila Kadare to dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym, stanowiąc fascynujące skrzyżowanie sagi rodzinnej, powieści o dojrzewaniu oraz onirycznego reportażu z wnętrza miasta-twierdzy. Albański mistrz pióra zabiera nas do Gjirokastry – swojego rodzinnego miasta, które w tej opowieści przestaje być jedynie tłem, a staje się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiaty odkrywamy wciąż nowe, kiedy czytamy książki!
„Kronika w kamieniu” to prawdziwe odkrycie literatury, której do tej pory nie znałam. O Albanii w ogóle wiedziałam niewiele, tym bardziej cieszę się na poznanie twórczości znakomitego pisarza, który ukazał mi ją poprzez tak wyjątkowe dzieło.
Świat przedstawiony w powieści to świat niezwykłej społeczności, mieszkańców historycznego kamiennego miasta, leżącego na zboczu góry w południowej części Albanii. Już sam opis miasta tworzy przestrzeń zjawiskową, kiedy to domy położone niżej stykają się dachami z podstawami budynków stojących wyżej, z górującymi nad miastem zamkiem i więzieniem na samym szczycie. Miasto nazywa się Gjirokastra i jest rodzinnym miastem pisarza. Czytelnik ogląda je oczami małego chłopca, alter ego autora. Kadare urodził się w roku 1936, więc w czasie trwania akcji powieści miał nie więcej niż 8 lat. Percepcja bohatera książki niekoniecznie pokrywa się z rzeczywistym wiekiem jej twórcy, co stanowi doskonały przykład na to, iż narrator nigdy nie jest tożsamy z autorem. Na przykład bohater czyta „Makbeta” i nawet rozumie treść sztuki Szekspira. Wrażliwe dziecko opowiada o swoim mieście jak o żywej istocie, czującej, myślącej i przeżywającej wszystko, co się dzieje wokoło. Żywy jest deszcz, radosne krople wody wpadają do zbiornika, gdzie mają spędzić nudny czas do chwili, kiedy ktoś wody nabierze. Żywe i humorzaste są przelatujące samoloty. Miasto trawi gorączka, reflektor wygląda jak oko Polifema. Działo przeciwlotnicze strzela, kiedy chce. Po ulicach snują się mędrczynie i prorokinie, które wychodzą z domu co kilkadziesiąt lat. Babcia odwiedza wynalazcę tworzącego model samolotu działającego bez napędu jak perpetuum mobile. Llukan Recydywa narzeka na to, że w czasie wojny zamknięto więzienie, w którym spędza większość czasu. Grecy sprowadzają krwawą Vasiliquę, wskazującą palcem, kogo natychmiast należy zabić. I tak dalej. Przedziwny, magiczny świat, do niczego niepodobny, pełen czarów, zabobonów i surrealistycznych uwag kolejnych postaci powieści wobec otaczającej ich rzeczywistości. A najcelniej komentuje rzeczywistość babcia narratora. Nie sposób odróżnić, co jest opisem, a co metaforą.
A rzeczywistość wcale nie jest taka czarowna i radosna. Akcja, jeśli można tu mówić o akcji, rozgrywa się w czasach wojny, miasto zajmują kolejno Włosi, Grecy, znów Włosi, na końcu Niemcy. Jest bombardowane, burzone, rabowane, wreszcie sterroryzowane przez komunistyczną partyzantkę. Okrucieństwa czasu wojny, przefiltrowane przez wyobraźnię dziecka i magiczną percepcją rzeszy dorosłych i starców, wydają się obrazami z baśni, choć przecież wiadomo, co działo się w czasie wojny na Bałkanach. Mityczni partyzanci, wprowadzający w końcu swoje porządki, to przecież nie kto inny, jak komuniści Envera Hoxhy, późniejszego krwawego dyktatora, który urodził się zresztą w Gijokastrze. Powieść ukazała się w roku 1971, za czasów dyktatury, która później jeszcze trzymała się jeszcze dziesiątki lat, kiedy to Albania była odcięta od świata. Poetycko-baśniowy świat powieści „Miasto w kamieniu” mógł być więc swoistym kamuflażem, obejściem restrykcyjnej cenzury, znacznie surowszej niż wówczas w Polsce.
Efekt tego kamuflażu jest olśniewający. A mistrzostwo językowe tłumacza, Marka Jeziorskiego, efekt ten zwielokrotnia!
Bardzo gorąco polecam!
Światy odkrywamy wciąż nowe, kiedy czytamy książki!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kronika w kamieniu” to prawdziwe odkrycie literatury, której do tej pory nie znałam. O Albanii w ogóle wiedziałam niewiele, tym bardziej cieszę się na poznanie twórczości znakomitego pisarza, który ukazał mi ją poprzez tak wyjątkowe dzieło.
Świat przedstawiony w powieści to świat niezwykłej społeczności, mieszkańców...
Wspaniała. Opowieść małego chłopca o okrutnej wojnie w jego mieście. Opowieść, w którym miasto jest ukochanym bohaterem. Piękny język, niezwykła perspektywa, rzeczywistość jak magia. Prawdziwa, wielka literatura.
Wspaniała. Opowieść małego chłopca o okrutnej wojnie w jego mieście. Opowieść, w którym miasto jest ukochanym bohaterem. Piękny język, niezwykła perspektywa, rzeczywistość jak magia. Prawdziwa, wielka literatura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiedługi , wojenny kawałek albańskiej historii staje się uniwersalnym teatrem ludzkiego cierpienia, głupoty, naiwności, iluzji stanięcia po" słusznej stronie"Jest to jednocześnie świat, w którym proza życia , realizm, przesądy i tradycjonalizm przeplatają się z oglądem dziecięcego narratora- jego naiwnością, wyobraźnią i wrażliwością. . Język Kadare jest niezwykle kunsztowny, wielopłaszczyznowy,poetycki, ale też mocny w oddaniu istoty zachodzących zdarzeń i ludzkich postaw. Autor na przykładzie małego miasteczka stworzył swoiste uniwersum gdzie ważna role graja też przedmioty , które staja się podmiotami(np. domy czy samoloty) mają własne cechy i aktywność. "Miasto w kamieniu" porównywane jest niekiedy do "Sto lat samotności", ale nie ma tu elementów magiczności świata, jest mniej oniryczności a więcej konkretnej rzeczywistości.
Niedługi , wojenny kawałek albańskiej historii staje się uniwersalnym teatrem ludzkiego cierpienia, głupoty, naiwności, iluzji stanięcia po" słusznej stronie"Jest to jednocześnie świat, w którym proza życia , realizm, przesądy i tradycjonalizm przeplatają się z oglądem dziecięcego narratora- jego naiwnością, wyobraźnią i wrażliwością. . Język Kadare jest niezwykle...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam najpierw przeczytać Generała martwej armii. Ja tak zrobiłem i dobrą perspektywę daje. Uśmiechnąłem się kilka razy, że rozumiem o co chodzi ;) Piękny język, uczucia i opis trudnych lat okupacji. Jest jak zwykle dużo o naturze narodu ale i człowieka jako jednostki. Piękna książka. Właściwie to sobie myśle czasem, że Albańczycy są trochę podobni do nas.
Następna będzie Krew za krew.
Polecam najpierw przeczytać Generała martwej armii. Ja tak zrobiłem i dobrą perspektywę daje. Uśmiechnąłem się kilka razy, że rozumiem o co chodzi ;) Piękny język, uczucia i opis trudnych lat okupacji. Jest jak zwykle dużo o naturze narodu ale i człowieka jako jednostki. Piękna książka. Właściwie to sobie myśle czasem, że Albańczycy są trochę podobni do nas.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNastępna...
Każde słowo jest w tej książce pięknie przemyślane. Czas wojny odbierany przez dziecko, rozumiany na tyle na ile młodzieniec jest w stanie pojąć. A mimo prostoty postrzegania świata, odczułem głębię emocji. Cudowna.
Każde słowo jest w tej książce pięknie przemyślane. Czas wojny odbierany przez dziecko, rozumiany na tyle na ile młodzieniec jest w stanie pojąć. A mimo prostoty postrzegania świata, odczułem głębię emocji. Cudowna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIsmail Kadare należy bez wątpienia do grona najwybitniejszych współczesnych pisarzy europejskich. Od lat pozostaje żelaznym kandydatem do zdobycia literackiej nagrody Nobla, a jego najsłynniejsza powieść, “Generał martwej armii”, uznawana jest za jedno z największych arcydzieł dwudziestowiecznej literatury. W Polsce znajomość jego twórczości jest jednak mała, a wiele jego znaczących dzieł albo od lat czeka na wznowienie, albo nigdy nie doczekało się tłumaczenia. A przecież jego twórczość, poświęcona w dużej mierze opisowi wojennej i totalitarnej rzeczywistości, w dodatku budząca skojarzenia z estetyką uwielbianego u nas Garcii Marqueza, wydaje się niezwykle atrakcyjna dla polskich czytelników. Być może wydana właśnie znakomita “Kronika w kamieniu”, skupiająca w sobie najważniejsze cechy pisarstwa Kadarego, utoruje mu w końcu drogę do większej popularności nad Wisłą.
To historia nastoletniego chłopca przeżywającego swoje dzieciństwo w Gjirokastrze, rodzinnym mieście autora. Narracyjną strategią Kadarego jest tu filtracja opisywanej rzeczywistości przez umysłowość dziecka, dlatego też kamienne miasto na kartach powieści jest jak gdyby zawieszone pomiędzy jawą a snem, prawdą a legendą. Ospała, leniwa codzienność Gjirokastry, wypełniona przez rytualne, niezmienne od pokoleń obyczaje, zdaje się umykać próbom racjonalnego zrozumienia. Nikt nie wątpi tu w moc czarów rzucanych za pomocą paznokci, a objaśnianiem bieżących zdarzeń zajmuje się stutrzydziestoletnia prorokini. W tej na poły mitologicznej rzeczywistości bohater zaczyna poznawać uroki miłości, przyjaźni i literatury, ale sielankową atmosferę coraz mocniej przysłania brutalna rzeczywistość wojny i rodzącego się właśnie reżimu Envera Hoxhy. “Kronika w kamieniu” jest zatem pożegnaniem z beztroskim czasem dzieciństwa, ale też zapisem ostatnich dni Albanii przed nastaniem komunistycznego koszmaru. To, co działo się potem, jest już tematem na inną opowieść.
***
Więcej recenzji na:
https://www.instagram.com/dwa.akapity/
https://www.facebook.com/dwa.akapity/
Ismail Kadare należy bez wątpienia do grona najwybitniejszych współczesnych pisarzy europejskich. Od lat pozostaje żelaznym kandydatem do zdobycia literackiej nagrody Nobla, a jego najsłynniejsza powieść, “Generał martwej armii”, uznawana jest za jedno z największych arcydzieł dwudziestowiecznej literatury. W Polsce znajomość jego twórczości jest jednak mała, a wiele jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna książka opisująca losy pewnej Albańskiej miejscowości w okresie 2 wojny światowej z perspektywy młodego chłopca, dla którego to miasto jest całym jego życiem i światem. Przez całą książkę wylewa się ogromna fala nostalgii autora za jego młodością.
Piękna książka opisująca losy pewnej Albańskiej miejscowości w okresie 2 wojny światowej z perspektywy młodego chłopca, dla którego to miasto jest całym jego życiem i światem. Przez całą książkę wylewa się ogromna fala nostalgii autora za jego młodością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKamienne, rozpięte pionowo, „niepodobne do niczego” albańskie miasto, prawdopodobnie rodzinne Gjirokastra autora, milcząc zapamiętuje albańską historię (tutaj akurat lata 1940-45),a także losy pojedynczych mieszkańców, dla których stanowi centrum ich świata.
Ismail Kadare z sentymentem dziecinnych wspomnień niejako je uczłowiecza, przydaje mu status obserwatora, przyjaciela niemal, świadka jego chłopięcych przygód i jego wzrastania, które po latach wydaje się magiczne i cudowne. „To było dziwne miasto, które sprawiało wrażenie, jakby nieoczekiwanie pojawiło się w dolinie pewnej zimowej nocy niczym prehistoryczna istota i, wdrapując się z ogromnym wysiłkiem, przywarło do zbocza góry. Wszystko w tym mieście było stare i z kamienia, poczynając od ulic i zdrojów, a skończywszy na dachach jego wielkich domów wiekowych, pokrytych kamiennymi dachówkami barwy popiołu, podobnymi do gigantycznych łusek. Trudno było uwierzyć, ze pod tymi ciężkimi pancerzami trwało i odradzało się delikatne jądro życia.” Ulice tu mają swoją osobowość, jedna „pnie się z trudem”, podczas gdy inna „schodzi z furią”, a jeszcze następna z brawurą wchodzi w zakręty. Potrafią się złościć i oddychać, być przyjazne albo wrogie. Podobnie jak zamieszkujący je ludzie, niektórzy starzy niemal jak one, inni ledwie odrośli od ziemi, żyjący ze sobą blisko, komentujący wspólnie na podwórkach każde wesele i każdy pogrzeb. Nie brak też dziwaków, widocznych niczym ekscentryczne rzeźbienia na murze i tak samo akceptowanych z lekkim wzruszeniem ramion. Bez nich jednak miasteczko nie byłoby już takie samo, zatraciłoby swój koloryt.
O swoim mieście chłopiec wie wszystko, schodził i wybiegał je wzdłuż i wszerz, zna każdy zaułek i niszę, to dziecko kamienia, które nigdy nie widziało wsi, więc nawet nie potrafi jej sobie wyobrazić. Za to doskonale wyczuwa miasto, a jego imaginacja, wsparta jeszcze literackimi bodźcami, pozwala mu dojrzeć, niewidoczne dla innych, jego wewnętrzne przemiany, jego nastrój, kapryśny, zależny od kąta padania promieni słonecznych czy rytmu kropli deszczu uderzających o strome dachówki oraz parapety i rozpryskujących się w błyszczących kałużach. Obserwuje je siedząc całymi godzinami na dachu. Z tej wysokości wszystko widać najlepiej. Chłopiec przeżywa pierwsze zauroczenie kobietą, a także zachwyt pierwszej lektury. Jedno i drugie niezapomniane, bo pierwsze właśnie. Przygoda z książką go oszołomiła, otworzyła przed nim kolejne możliwości, krajobraz dużo szerszy, bogatszy niż ten widoczny z dachu domu. „Pomiędzy dwiema kartonowymi okładkami kryły się hałasy, bramy, krzyki, konie, ludzie. Tuż obok ściśnięte między sobą. Rozpięte pomiędzy małymi czarnymi znakami. Włosy, oczy, okrzyki, łomotania, głosy, paznokcie, nogi, drzwi, ściany, krew, brody, końskie kopyta, rozkazy. Posłuszne. W pełni zniewolone przez czarne znaki. Litery pędzą z szaloną szybkością, raz tu, raz tam. Biegną a, f, xh, y, k. Zbierają się, tworzą konia bądź grad. Biegną znowu. Trzeba stworzyć nóż, noc, zabójstwo. Potem ulica, łomotanie, milczenie. Biegnij. Biegnij. Cały czas. Bez końca.” Ten gorączkowy, intensywny zachwyt nad mocą słów, autorytarnością zdań, fantazją łączenia liter, które prowadzi do ożywiania bytów na miarę niebywałą, do kreowania, zdolnego zmieniać sposób myślenia, otwiera kolejne furtki umysłu, zapewne pchnął autora, chłopca wówczas, do zmierzenia się z tym pociągającym zadaniem, co zaowocowało między innymi tym miejskim freskiem.
Magia literatury, magia miłości, magia historii i… czary, które wzbudzają strach w ludziach, złe uroki, przeklęte artefakty, wróżenie z mostka zabitego koguta i tym podobne zakręcone historie, w które się tu święcie wierzy, to lekko oniryczny świat, w którym można się zatracić. Otulone bezpiecznym kokonem codziennych rytuałów, sąsiedzkich wizyt, Gjirokastra zrazu nie zauważa nadciągającej światowej katastrofy. Konieczność zaciemniania okien po zmierzchu, alarmy przeciwlotnicze i inne bardzo wyraźne symptomy wojny dość późno wybijają je z odwiecznego rytmu, budząc zdumienie i niedowierzanie. Wojna? Jaka wojna? Stalin? A któż to jest Stalin? Staruszki mędrczynie i prorokinie mają pełne ręce roboty.
Wojna widziana z dziecięcej perspektywy ma posmak przygody. Kłęby dymu, bomby spadające na miasto, orszak mieszkańców podrzucających w uniesieniu urwane ramię lotnika wydobyte ze strąconego samolotu wroga – toż to atrakcje, które koniecznie trzeba zobaczyć i zapamiętać. Świadomość zagrożenia przychodzi dopiero z czasem. Nie tylko dziecku ta wojna wydaje się nieprawdopodobna, niemożliwa wręcz, jak ze złego snu. Zrozumienie przychodzi powoli, a jest o nie tym trudniej, że okupujący miasteczko co jakiś czas przekazują sobie pałeczkę niczym w sztafecie sportowej. Gdy znikają Włosi, wkraczają Grecy, a po kilku dniach znów widać włoskie mundury. Doprawdy, niełatwo się w tej sytuacji orientować.
Mocną stroną tej narracji jest konfrontacja spokojnego, zakłócanego tylko od czasu do czasu jakąś sąsiedzką kłótnią, rytmu dnia, do jakiego wszyscy tutaj przywykli, z niepokojem, zakazami i nakazami rozwieszanymi w formie obwieszczeń, a w końcu i z bombami spadającymi coraz częściej z krążących w górze samolotów. Stopniowo owa nerwowość i lęk zaczynają rosnąć, by w końcu zdominować atmosferę. Mundury, karabiny i tabuny uciekinierów zapełniają zastygłe w leniwym, kamiennym letargu uliczki. To, co wydawało się daleko stąd, dotarło i zawisło groźnie nad miastem. Jakoś tak się dziwnie dzieje, że zło, raz rozpędzone zło, trudno zatrzymać. Tutaj, jakby mało było światowego nieszczęścia, Albańczycy zwrócili się przeciwko sobie. „Miasto było we krwi. Ciała zabitych leżały jeszcze na placu. Oba stosy przykryto płachtami.”
Upływ czasu, przemiany historii, zwycięstwa i porażki, wszystko to nasz bohater może śledzić siedząc na swoim ulubionym dachu, wodząc wzrokiem za przesuwającymi się ulicami kolumnami przegranych i wkraczającym za nimi kolejnym sortem okupantów. Miejski bruk cierpliwie zniósł owe marszruty, nie pierwsze zresztą i nie ostatnie w dziejach. Zapisał je, jak wszystko inne, czemu świadkował, w swej szorstkiej, zimnej, kamiennej kronice. I tam też pozostaną.
Jak widać, miasto i jego mieszkańcy, w tym również chłopiec, są widzami i uczestnikami dramatu, ich świat się trzęsie, nie wiadomo ile z niego zdoła się ocalić, a i ludzie nie będą już przecież tacy sami. Dziecięca świadomość nie jest w stanie do końca pojąć grozy i nieuchronności zdarzeń. To wielkie szczęście, że dzieci chroni ich dziecięcość, że mogą ratować się puszczając wodze fantazji, wymyślając szalone scenariusze i zabawy. To, że obrazom tragicznym, brutalnym, towarzyszy uśmiech, pogoda ducha, kojarzona raczej z pokojem niż z wojną, z miłością, a nie agresją, jest zasługą dziecięcego narratora, to z jego perspektywy spoglądamy na rzeczywistość. To świat prawdziwy i fantazyjny zarazem. Ten drugi jest azylem, lekarstwem, zarówno dla chłopca, jak też i dla nas, czytelników.
Styl, jakim powieść nas uwodzi, jest malowniczy, przywołuje szerokie, panoramiczne obrazy ulic oddychających historią, od wieków wchłaniających w siebie mądrość dziejów, od czasu do czasu włączając zoom na detale, ledwie zauważalne z daleka. Nic nie jest w stanie wytrącić surowych kamieni z ich głębokiej zadumy. Wszystko, cokolwiek się dzieje, to dla nich zaledwie ułamek wieczności, okruch ich trwania i absolutnie niczego nie zmienia w tej ogromnej skali. To zaledwie apokalipsa ludzi, którą w dodatku sami na siebie sprowadzają raz za razem, jakby Stwórca zapomniał obdarzyć ich rozumem.
Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
Kamienne, rozpięte pionowo, „niepodobne do niczego” albańskie miasto, prawdopodobnie rodzinne Gjirokastra autora, milcząc zapamiętuje albańską historię (tutaj akurat lata 1940-45),a także losy pojedynczych mieszkańców, dla których stanowi centrum ich świata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIsmail Kadare z sentymentem dziecinnych wspomnień niejako je uczłowiecza, przydaje mu status obserwatora,...
Pięknie napisana. Dla mnie, trochę taki bałkański magiczny realizm. Okupacja widziana oczami dziecka. W tle mentalność i kultura narodu albańskiego. Dla wielbicieli literatury pięknej i ludzi ciekawych świata pozycja obowiązkowa
Pięknie napisana. Dla mnie, trochę taki bałkański magiczny realizm. Okupacja widziana oczami dziecka. W tle mentalność i kultura narodu albańskiego. Dla wielbicieli literatury pięknej i ludzi ciekawych świata pozycja obowiązkowa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to