Nasi przyjaciele na wsi

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Our Country Friends
- Data wydania:
- 2023-05-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-05-17
- Data 1. wydania:
- 2022-09-06
- Liczba stron:
- 480
- Czas czytania
- 8 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396743312
- Tłumacz:
- Katarzyna Makaruk
Gdy na początku pandemii Gary Shteyngart opuścił trawiony wirusem Nowy Jork, by wraz z grupą przyjaciół schronić się w swojej podmiejskiej daczy, poczuł, że ma historię do opowiedzenia. Nic sobie nie robiąc z apeli felietonistów, by poczekać z książkami o czasie zarazy, napisał rzecz zanurzoną we współczesności, która jednak wyrasta poza doraźność. „Nasi przyjaciele na wsi” to utrzymana w czechowowskim duchu opowieść o rozpadzie świata, jaki znaliśmy, czego symptomy autor obserwuje we współczesnej Ameryce.
Oto główny bohater Sasha Senderovsky, niegdyś poczytny autor „głupich, komicznych książek”, zaprasza do swojej wiejskiej posiadłości ludzi mu najbliższych: nieprzyzwoicie bogatą Karen o koreańskich korzeniach, która zbiła pieniądze na innowacyjnej aplikacji randkowej, jej kuzyna Eda, bon vivanta, który żyje z odziedziczonego majątku, Vinoda, hinduskiego imigranta, który ani nie odniósł zawodowego sukcesu, ani się nie dorobił, Dee – swoją dawną studentkę, której prowokacyjna eseistyczna książka o niskich klasach, z jakich się wywodzi, uczyniła ją znaną w pewnych kręgach, wreszcie sławnego Aktora, którego obecność częściowo ma zaimponować pozostałym gościom, a częściowo załatwić zmagającemu się z długami gospodarzowi intratną fuchę w telewizji. Na miejscu jest jeszcze żona Senderovsky’ego Masha, podobnie jak on rosyjska imigrantka żydowskiego pochodzenia, która trudni się terapią swoich rodaków, oraz ich adoptowana, urodzona w Chinach córka – Nat, niebinarna i neuroatypowa, która wydaje się z wszechobecnego chaosu rozumieć najwięcej. Ta kolorowa gromadka będzie przez kilka miesięcy rozmawiać, kłócić się, nawiązywać przelotne romanse i bardzo dobrze jeść. Jednak wszystkie te rozrywki nie przykryją poczucia, że życie przeciekło im przez palce i nie rozwieją lęku przed nadchodzącym kresem. Shteyngart znakomicie oddaje atmosferę końca epoki, która u cieszących się przywilejami gości Senderovsky’ego – podobnie jak u bohaterów Czechowa – objawia się nudą, apatią, potrzebą eskapizmu i zgoła dekadenckimi kompulsjami. Tymczasem za murami posiadłości, w której zaszywają się przyjaciele Sashy o „etnicznym wyglądzie”, buzuje. Prowincjonalna biała Ameryka wrze z wściekłości, co raz słychać ostrzegawcze strzały… Jednak polityka i kwestie klasowe, choć autor traktuje je błyskotliwie, ani razu nie osuwając się w publicystykę, stanowią tylko tło rozważań o istocie miłości i przyjaźni oraz czającej się w ich cieniu zdrady. Czy w kapitalistycznej rzeczywistości bliskość jest w ogóle możliwa? Czy, jak ujmuje to Masha: „każda relacja jest transakcją i nikt nie daje więcej, niż musi”?
Kup Nasi przyjaciele na wsi w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Nasi przyjaciele na wsi
Poznaj innych czytelników
189 użytkowników ma tytuł Nasi przyjaciele na wsi na półkach głównych- Chcę przeczytać 112
- Przeczytane 76
- Teraz czytam 1
- Posiadam 14
- 2023 4
- Nie posiadam 2
- Mam 2
- DKK 1
- Kupione-2023 1
- Niedostępne 1































OPINIE i DYSKUSJE o książce Nasi przyjaciele na wsi
Od jakiegoś czasu, pewno przedwcześnie, narzekam bardzo że brakuje mi w kulturze zauważenia faktu że było coś takiego jak pandemia. I wreszcie, przeczytałeś właśnie pierwsza powieść która się dzieje za covida.
Jest to dobra rzecz, niegłupia; inteligentnie czuła i empatyczna dla bohaterów; inteligentni a zarazem będący absolutnie potworami bohaterzy; trochę klasowe okrucieństwa ale sprawnie unikajacego bycia polityczna agitka; fajnie pogrywanie z moim ukochanym Czechowem (na mój gust mogłaby robić to dyskretniej, ale i tak jest oke).
A do tego można sobie obserwować jak całe to pandemiczne tło różne struny w człowieku poruszają . Czyli ze bardzo warto.
PS na końcu książki jest posłowie Engelkinga i jest to dość przykra sprawa, napisała chłopak tekst pokazujący jak bardzo nic nie zrozumiał z tego co przeczytał ; to że nikt mu nie miał odwagi czy chęci powiedzieć, stop, nie ośmieszaj się ziom każe się martwić o relacji z ludźmi jakie E ma.
Od jakiegoś czasu, pewno przedwcześnie, narzekam bardzo że brakuje mi w kulturze zauważenia faktu że było coś takiego jak pandemia. I wreszcie, przeczytałeś właśnie pierwsza powieść która się dzieje za covida.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to dobra rzecz, niegłupia; inteligentnie czuła i empatyczna dla bohaterów; inteligentni a zarazem będący absolutnie potworami bohaterzy; trochę klasowe...
Powieść Gary’ego Shteyngarta „Nasi przyjaciele na wsi” to książka, która miała ambicję stać się „Wojną i pokojem” czasów pandemii, ale ostatecznie grzęźnie w gęstym sosie uprzywilejowania i egzystencjalnej nudy nowojorskich elit. Moja ocena to naciągane 6/10 – to literatura sprawnie napisana, ale emocjonalnie jałowa, która zamiast jednoczyć w trudnym doświadczeniu, pogłębia dystans między bohaterami a czytelnikiem.
Fabuła skupia się na grupie przyjaciół, którzy w marcu 2020 roku postanawiają uciec przed wirusem do wiejskiej posiadłości w Hudson Valley. Gospodarzem jest Sasza Senderowski, upadający pisarz, który w swoim luksusowym azylu gości galerię postaci o przerośniętym ego: od gwiazdy mediów społecznościowych po genialnego twórcę gier. Shteyngart nawiązuje do Czechowa, próbując stworzyć tragikomedię o rozpadzie relacji, ale jego bohaterowie są tak narcystyczni i oderwani od rzeczywistości, że ich dramaty budzą raczej irytację niż współczucie.
Głównym problemem powieści jest jej hermetyczność. Autor portretuje świat „1%”, w którym największym problemem podczas lockdownu jest brak odpowiedniego wina czy kłótnie o stare romanse. Choć satyra Shteyngarta bywa błyskotliwa, to po pewnym czasie staje się powtarzalna. Czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w przyjęciu, na którym nikt go nie lubi, a gospodarze są zbyt zajęci sobą, by zauważyć świat płonący za oknem.
Warsztatowo autorowi nie można nic zarzucić – dialogi są cięte, a opisy przyrody precyzyjne. Jednak pod tą błyszczącą powierzchnią kryje się pustka. „Nasi przyjaciele na wsi” to książka, która zbyt mocno stara się być „ważna” i „aktualna”, przez co traci autentyczność. To solidne rzemiosło, które jednak pozostawia po sobie posmak zmarnowanego potencjału na naprawdę głęboką opowieść o ludzkiej kondycji w obliczu kryzysu.
Powieść Gary’ego Shteyngarta „Nasi przyjaciele na wsi” to książka, która miała ambicję stać się „Wojną i pokojem” czasów pandemii, ale ostatecznie grzęźnie w gęstym sosie uprzywilejowania i egzystencjalnej nudy nowojorskich elit. Moja ocena to naciągane 6/10 – to literatura sprawnie napisana, ale emocjonalnie jałowa, która zamiast jednoczyć w trudnym doświadczeniu, pogłębia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat miał ogromny potencjał, postaci również, a jednak książka w dużej mierze rozczarowuje spłyceniem i dynamiką relacji między bohaterami. Jest kilka trafnych spostrzeżeń oddających klimat pandemii. Jeśli celem było ukazanie beznadziei i płytkości przedstawicieli klasy średniej to został on osiągnięty.
Temat miał ogromny potencjał, postaci również, a jednak książka w dużej mierze rozczarowuje spłyceniem i dynamiką relacji między bohaterami. Jest kilka trafnych spostrzeżeń oddających klimat pandemii. Jeśli celem było ukazanie beznadziei i płytkości przedstawicieli klasy średniej to został on osiągnięty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIntrygujący początek i rozczarowujące rozwinięcie. Doczytałem do końca, ale nie mam poczucia, że było warto.
Intrygujący początek i rozczarowujące rozwinięcie. Doczytałem do końca, ale nie mam poczucia, że było warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęła się wciągająco i dobrnęłam do końca wciąż mając nadzieję na coś! Właśnie na coś, co pozwoli mi pojąć po co aż tyle ktoś napisał o czymś co mogło zmieścić się w opowiadaniu? Przeczytałam, ale nie jest to książka, która zostanie ze mną na dłużej, zabrakło w niej jakiejś głębszej refleksji. Jak dla mnie za dużo w niej dłużyzn, niezrozumiałych wątków, niewiele wnoszących zdarzeń. Miałam wrażenie, że oglądam banalny film, podobny do kilku innych, które już ktoś wymyślił i opisał, ale w o wiele ciekawszy sposób i przede wszystkim oryginalny. Upstrzona, przegadana, nafaszerowana seksem i na siłę upchanymi nawiązaniami do czegoś lub do kogoś. Zabarwiona kompleksami imigrantów, którzy choć dorobili się pewnego poziomu życia, sławy, ciągle nie czują się rodowitymi amerykanami, ciągle czują braki mentalne, wracają do swoich przeżyć z przeszłości. Chociaż mogliby cieszyć się tym co mają, wracają do jakiś "upokorzeń", mniej lub bardziej skrywanych słabości do "bajki o amerykańskim sukcesie", który według nich nie spełnił się. Ciągle czegoś oczekują, na coś tęsknie spoglądają, czegoś pożądając jako wciąż niedopełnieni i nienasyceni.
Grupa kilku osób w obliczu pandemii Covid-19 zaszywa się na wsi u właściciela małej osady domków. Właścicielem domków jest autor scenariuszy i książek, a podejmuje ich w imię dawnych lub obecnych powiązań emocjonalnych. Wśród bohaterów mamy osoby pochodzenia hinduskiego, koreańskiego i chińskiego, zaś gospodarze są rosyjsko-żydowskiego. Ludzie zapatrzeni w siebie, skupieni na swoich sukcesach lub w ciągłej pogoni za nimi. Poszukujący sławy, uznania, i ciągłego potwierdzenia swojej sławy. W głębi zaś samotni, bez trwalszych powiązań i związków emocjonalnych. Przywiązani do swoich agentów w strachu, że przestaną dzwonić. Zamykają się w tej oazie spokoju z dobrym jedzeniem, swobodnym życiem w sielskim krajobrazie, odcięci od świata, którym wstrząsają problemy pandemii. Nie docierają do nich wiadomości, bo brakuje zasięgu, żyją jak "u Pana Boga za piecem", nie pomni na kryzysy, kłopoty, strach przed tym co będzie, zażywają przyjemności w każdej możliwej postaci. Słuchają muzyki, snują opowieści, uprawiają seks, wspominają, rozważają. Nie interesuje ich to co obok, bo mają wszystko czego potrzebują, niektórzy są nawet szczęśliwsi niż byli dotąd. Itd...
Książka reklamowana jako opis wydarzeń powiązanych z niedawną pandemią, ale dla mnie tam o niej było najmniej. Niemniej mimo, że ogólnie nie wiele wniosła w moje czytelnicze życie do dyskusji w klubie okazała się doskonała, może właśnie dlatego, że dała się krytykować?!
Zaczęła się wciągająco i dobrnęłam do końca wciąż mając nadzieję na coś! Właśnie na coś, co pozwoli mi pojąć po co aż tyle ktoś napisał o czymś co mogło zmieścić się w opowiadaniu? Przeczytałam, ale nie jest to książka, która zostanie ze mną na dłużej, zabrakło w niej jakiejś głębszej refleksji. Jak dla mnie za dużo w niej dłużyzn, niezrozumiałych wątków, niewiele...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW bólach dokończona. Świetnie zapowiadająca się fabuła naćkana niepotrzebnymi metaforami, akapitami, opisami snów i zdaniami typu "ciało oddane w dzierżawę życiu". No i nie rozumiem dołączanego posłowia w książkach Filtrów, zwłaszcza takich jak ta. Engelking tłumaczy nam książkę, jakby była lekturą wydaną w Gregu, a przecież nawiązania do Czechowa nie czynią z niej wielkiej literatury. Pozostawia jedynie wrażenie usilnego pretendowania do takowej.
W bólach dokończona. Świetnie zapowiadająca się fabuła naćkana niepotrzebnymi metaforami, akapitami, opisami snów i zdaniami typu "ciało oddane w dzierżawę życiu". No i nie rozumiem dołączanego posłowia w książkach Filtrów, zwłaszcza takich jak ta. Engelking tłumaczy nam książkę, jakby była lekturą wydaną w Gregu, a przecież nawiązania do Czechowa nie czynią z niej wielkiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wybrałabym tej książki do czytania, gdyby nie DKK. Trudno tu mówić o satysfakcji czytelniczej, raczej to była duża frustracja. Książka stała się przedmiotem ciekawej dyskusji, ale nikt z klubowiczów jej specjalnie nie polubił.
To bardzo współczesna proza, pokazuje grupkę osób o twórczych zawodach w izolacji na amerykańskiej prowincji na wschodnim wybrzeżu, w czasie pandemii koronawirusa, z odniesieniami do bieżącej sytuacji politycznej i wydarzeń, takich jak np. zabicie przez policję George'a Floyda.
Autor odmalowuje barwne środowisko, mocno zróżnicowane kulturowo, o imigranckich korzeniach – są to Amerykanie pochodzenia rosyjsko-żydowskiego, hinduskiego, koreańskiego i chińskiego.
Pisarz Sasha Senderovski, z żoną Mashą i 8-letnią córką (Chinką),zaprasza do swojej posiadłości tzw. kolonii – Domu na Wzgórzu z kilkoma domkami - 5 osób, dosyć ekscentrycznych postaci: pisarkę, wykładowcę, twórczynię aplikacji randkowej, aktora, bogacza. Gości ich przez kilka miesięcy, w otoczeniu amerykańskich prawicowych sąsiadów, manifestujących swoją przynależność narodową flagami i powiązanych z Patriotic Defence Leage. Mieszkańcy kolonii czuję się zagrożeni przez otaczających ich stałych mieszkańców.
Gospodarze i goście leniuchują, rozmawiają, romansują. Jadają wykwintne posiłki, takiego rozbuchania kulinarnego, takiej rozmaitości jedzenia z różnych miejsc świata dawno nie spotkałam w literaturze. Klimat powieści jest iście Czechowowski.
Fabuła jest niezbyt wciągająca i dosyć pogmatwana, czasami trudno się zorientować w powiązaniach i uwikłaniach bohaterów, szczególnie podczas przeskoków chronologicznych. To satyryczne, sarkastyczne spojrzenie na grupę nowych Amerykanów, mocno tkwiących w swoich starych kulturach mimo mieszkania od kilkudziesięciu lat w USA. Poza bagażem imigranckiego pochodzenia ich problemy są uniwersalne: poszukiwanie bliskości, miłości, przyjaźni, satysfakcji z życia, walka o sukces i harmonię życiową. Bohaterowie nie wierzą w sens swojej pracy, dręczy ich beznadzieja i niewiara w powodzenie a także lęki związane z pandemią i prawicowym zwrotem w polityce.
Z jednej strony bohaterowie są odcięci od prawdziwego świata, ale cały czas widać wokół drapieżne reklamy, wszechobecne media i szaleństwo teorii spiskowych.
Tym razem nie pochwalę języka, jest dosyć barwny, z metaforami i licznymi odwołaniami do kultury, ale dla mnie czasami trudnymi do rozszyfrowania. Co może znaczyć np. „Ja jestem tylko jego bratem z piegowatej matki?” – s. 251 lub „stopy pokryte nasieniem innych zwierząt”– s. 395.
Mam wrażenie, że tłumaczka wiele anglicyzmów mogła zastąpić polskimi odpowiednikami. Kilka przykładów: zbakani 256, 260, uspawany 368, skauteryzowany, rekalibrował świadomość 411, izabelowaty koń 221, drejdel 226, ruminować (z okładki). A do tego pilotki na nosie, gibsony, chinosy i brogsy. I wiele innych. Sięgałam do Internetu, ale nawet tam czasami nie mogłam ustalić znaczenia słów. Zastanawiam się, czy ja jeszcze znam język polski? A może redakcja powinna zrobić przypisy?
W posłowiu Gołębioszarzy Wojciech Engelking zabawnie określa mieszkańców kolonii jako anywheres – zewsządników, których pandemia unieruchomiła na wsi i somewheres – lokalsiaków, przyspawanych na stałe do miejsca zamieszkania, co zaowocowało sukcesem populizmu.
Pisarz jest uznanym amerykańskim autorem, nie powinnam zniechęcać do czytania tej książki. Sprawdzcie sami, może docenicie tę powieść bardziej niż ja.
Cytaty:
„Kręcić się od jednej rzeczy do drugiej, żeby związać koniec z końcem. Zwykła dola większości z nas.” – s. 226
„Opublikował wówczas wspomnienia opisujące trudne relacje z matką i ojcem, ale nawet najzabawniejsze wykłady kończył poważną nutą, dziękując rodzicom, za jedną słuszną rzecz jaką zrobili w życiu, to znaczy za to, że narazili się na upokorzenia emigracji, żeby przywieźć go tu, na tę ziemię, i wychowywać z dala od rozpadającej się ojczyzny.” – s. 270
„A do tego, gdziekolwiek się obrócili, czekał na nich ten człowiek, Beel Geates, z monstrualnie długą igłą i szczepionką. Wykorzystując fałszywego wirusa, którego rozsiewał jego przyjaciel Dżordż Csaros, okularnik Beel chciał ich zaszczepić prosto w popku, żeby zamienić w marksistowskie zombie, szczęśliwe, że mogą żyć w społeczeństwie pozbawionym „prawdziwych mężczyzn.”” – s. 277
„Każda relacja jest transakcją i nikt nie daje więcej niż musi.” – s. 279
„”Ty i ja jesteśmy tacy sami. Cokolwiek robimy, nie ma różnic między nami”, śpiewały ciepło czarne głosy, a tańczący wierzyli, że będą mogli dalej żyć i jeszcze mocniej stopić się z mieszkańcami tego kraju…” – s. 458
Nie wybrałabym tej książki do czytania, gdyby nie DKK. Trudno tu mówić o satysfakcji czytelniczej, raczej to była duża frustracja. Książka stała się przedmiotem ciekawej dyskusji, ale nikt z klubowiczów jej specjalnie nie polubił.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo bardzo współczesna proza, pokazuje grupkę osób o twórczych zawodach w izolacji na amerykańskiej prowincji na wschodnim wybrzeżu, w czasie...
Koncepcja powieści znana od co najmniej XIX wieku - grupa przyjaciół w przededniu pandemii wyjeżdża na wieś. Wokół zaczyna rozprzestrzeniać się chaos, niebezpieczeństwo, a oni są jakby poza tym. Wyszukane jedzenie, niekończące się rozmowy, romanse, fin de sicle w pełni. Uprzywilejowana grupa znudzonych, dekadenckich, nieco anarchistycznych ludzi i, co może irytować, zachwycających się rosyjską kulturą. Wiele wątków, pomysłów, tematów, nie wszystkie doprowadzone do końca swojego lub książki.
Ta opowieść o wieloetnicznej i wielokulturowej grupce przyjaciół w założeniu miała być satyrą na Amerykę. Choć były momenty wzruszające, zabawne to jednak im dalej, tym trudniej utożsamiać się z ich wartościami, poglądami, ocenami. Są dziwni, neurotyczni. Miało być coś między „Dekameronem”, Allenem, „Czarodziejską Górą” i Czechowem, a wyszło przegadane, groteskowe.
A może to kwestia innego spojrzenia na pandemię, postrzegania bliskich, przyjaciół? Coś tu wyraźnie nie zagrało. Może za wcześnie?
Koncepcja powieści znana od co najmniej XIX wieku - grupa przyjaciół w przededniu pandemii wyjeżdża na wieś. Wokół zaczyna rozprzestrzeniać się chaos, niebezpieczeństwo, a oni są jakby poza tym. Wyszukane jedzenie, niekończące się rozmowy, romanse, fin de sicle w pełni. Uprzywilejowana grupa znudzonych, dekadenckich, nieco anarchistycznych ludzi i, co może irytować,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przeciętna. Uprzywilejowani czlonkowie klasy średniej izolują się podczas pandemii w wiejskiej posiadłości. Ukazuje to oczywiście podział na tych, których było stać na to, by spędzić ten czas w swoich domach i tych, którzy musieli gnieść się w mieszkankach w mieście. W tym kontekście wcale się nie dziwię, że książka może wzbudzać irytację, a może nawet gniew. Bohaterowie bowiem są zaabsorbowani tylko sobą, w ogóle nie interesuje ich to, co dzieje się na świecie, w związku z pandemią, i oczywiście prezentują wobec niej typową dezynwolturę "mnie to nie dotyczy". Więc, kiedy w końcu wirus dopada ich ich, to tylko dzięki takiemu lekceważącemu podejściu. Poza tym postacie są antypatyczne, koturnowe, nie ma tu nawet ciekawych relacji między nimi, wszystko jest jakieś takie płaskie i puste(pewnie dlatego, że jak ww. są oni zainteresowani głównie samymi sobą). Czytałam już nudniejsze książki, ale... ostatnie strony już raczej przekartkowałam, tym bardziej, że są one wypełnione onirycznymi wizjami, nic nie wnoszącymi do całości. Pretensjonalne, nie śmieszne.
Bardzo przeciętna. Uprzywilejowani czlonkowie klasy średniej izolują się podczas pandemii w wiejskiej posiadłości. Ukazuje to oczywiście podział na tych, których było stać na to, by spędzić ten czas w swoich domach i tych, którzy musieli gnieść się w mieszkankach w mieście. W tym kontekście wcale się nie dziwię, że książka może wzbudzać irytację, a może nawet gniew....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnąłem po tą pozycję zachęcony, krótką recenzją lub wzmianką (nie pamiętam dokładnie) w radiu 357.
Kupiłem, przeczytałem i odłożyłem na półkę z napisem "oddam za darmo lub zostawię w hostelu".
Książka kompletnie nie z naszych realiów, nawet nie wiem z czyich? Pomożecie? Poproszę.
Nic śmiesznego. Że niby o pandemii ? Bzdura!
Tak jest o kompleksach, ale nie o wszystkich, raczej pomógłby nam nasz wieszcz tutaj, Julian:
Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
Zgroza zimowa, ciemne konanie.
Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo. I wszystko fantom.
Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
Krawacik musną, klapy obciągną
I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię,
Taką wiadomą, taką okrągłą.
I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...
Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.
I znowu mówią, że Ford... że kino...
Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
Warstwami rośnie brednia potworna,
I w dżungli zdarzeń widmami płyną.
Głowę rozdętą i coraz cięższą
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
Spodnie na tyłkach zacerowane,
Własność wielebną, święte nabytki,
Swoje, wyłączne, zapracowane.
Potem się modlą: "od nagłej śmierci...
...od wojny... głodu... odpoczywanie"
I zasypiają z mordą na piersi
W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.
Tak to chyba dla tych. Kompletnie.
Sięgnąłem po tą pozycję zachęcony, krótką recenzją lub wzmianką (nie pamiętam dokładnie) w radiu 357.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłem, przeczytałem i odłożyłem na półkę z napisem "oddam za darmo lub zostawię w hostelu".
Książka kompletnie nie z naszych realiów, nawet nie wiem z czyich? Pomożecie? Poproszę.
Nic śmiesznego. Że niby o pandemii ? Bzdura!
Tak jest o kompleksach, ale nie o...