Niejedno

Okładka książki Niejedno
Barbara Woźniak Wydawnictwo: Wydawnictwo Drzazgi literatura piękna
414 str. 6 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Drzazgi
Data wydania:
2021-06-30
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-30
Liczba stron:
414
Czas czytania
6 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395958120
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
530
330

Na półkach: , ,

To jest całkiem dobra rzecz i nieźle napisana, zwłaszcza, że z czasem nabiera biegłości i scena koñcowa naprawdę działa. Całość sprawnie skonstruowana, historia bohatera rozpięta na tle teoretycznym, między wyidealizowanym wykładem etyki lekarza, a antymoralnością medycyny Trzeciej Rzeszy. Mimo to, książka mocno mnie wkurza i nie daje się lubić, bo bardzo trafnie opisuje aktualny stan Polski i polskiego inteligenta. W bogatym kraju, opieka nad osobą chorą na Alzheimera wymaga zespołu specjalistów i domu opieki, a my jesteśmy krajem biednym, gdzie wyznaczony członek rodziny "poświęca się" by zapewnić opiekę osobie chorej, z reguły nie mając o chorobie bladego pojęcia. Ponieważ nie jest to sensowne, musi towarzyszyć temu przymus moralny i sankcja społeczna. To nie jest opieka optymalna, ale często jedyna dostępna.
Wkurza mnie też bohater, bo on właściwie niczego nie poświęca, gdyż niczego wartościowego w swoim życiu nie zbudował. Rodzina mu się rozpadła, córka to obca osoba, pełna żalu i pretensji, związek z doskoku, na krzywy ryj, a do tego jest marnym wykładowcą, w którym nie tylko nie widać pasji do zawodu, ale nawet elementarnego przygotowania do zajęć. Nie zastanawia się jak zainteresować studentów, tylko obwinia ich za brak zainteresowania. Wiadomo, to oni są zdegenerowani, a nie on, choć wychował się i wykształcił w systemie totalitarnym i zamkniętym na świat. To powszechny problem w jego pokoleniu i starszych. On miał wykuć na blachę i spełniać oczekiwania wykladowcy, więc uważa, że kolejne pokolenia też powinny to robić. Nie stawia sobie pytań w rodzaju: dlaczego uczestniczyłem w takim systemie? Dlaczego dałem się w niego wprządz? Co z niego nadal we mnie pokutuje i jak to w sobie zmienić? Dlaczego dziś, w wolnej Polsce, gdzie granice są otwarte, a wiedza dostępna na wyciągnięcie ręki, nie szukam lepszych sposobów dotarcia do umysłów moich studentów? On bezmyślnie trwa w klientelistycznym systemie i chodzi do pracy, jak na kasę w supermarkecie. To formalnie pracownik naukowy, a praktycznie niesamodzielny wyrobnik i chłop pańszczyźniany. Wynudził mnie. W jakimś sensie, ta opowieść to kompulsywne międlenie polskich kompleksów i niedorozwoju. Sprawnie napisane, jak już powiedziałam, ale jednak nadal wędrówka tyłem do przodu. Dla tych, którzy to lubią.

To jest całkiem dobra rzecz i nieźle napisana, zwłaszcza, że z czasem nabiera biegłości i scena koñcowa naprawdę działa. Całość sprawnie skonstruowana, historia bohatera rozpięta na tle teoretycznym, między wyidealizowanym wykładem etyki lekarza, a antymoralnością medycyny Trzeciej Rzeszy. Mimo to, książka mocno mnie wkurza i nie daje się lubić, bo bardzo trafnie opisuje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
533
309

Na półkach:

Zasłużona nagroda Gombrowicza. Książka bardzo dobrze napisana, niosąca spory zasób wiedzy z zakresu etyki, filozofii, ale i medycyny czy literatury. To można stwierdzić obiektywnie. A subiektywnie mam tu swoje inklinacje, bo raz, że kanon literatury pięknej proponowany przez bohatera (a więc i autorkę), jest niesłychanie zbieżny z moim, a dwa - miło, że ktoś pisze jeszcze o tym nieszczęsnym, dla mnie rodzinnym, Tarnowie :)

Zasłużona nagroda Gombrowicza. Książka bardzo dobrze napisana, niosąca spory zasób wiedzy z zakresu etyki, filozofii, ale i medycyny czy literatury. To można stwierdzić obiektywnie. A subiektywnie mam tu swoje inklinacje, bo raz, że kanon literatury pięknej proponowany przez bohatera (a więc i autorkę), jest niesłychanie zbieżny z moim, a dwa - miło, że ktoś pisze jeszcze o...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1788
1374

Na półkach: ,

"Niejedno" Barbary Woźniak to książka uhonorowana Nagrodą Literacką im. Witolda Gombrowicza 2022.
Z pewnością powieść wybitna.
Pięćdziesięciotrzyletni syn, Szymon opiekuje się swoim chorym na Alzheimera ojcem. W tym czasie pracuje także jako wykładowca akademicki w Krakowie. Ze względu na chorobę ojca przeprowadza się do rodzinnego miasta, Tarnowa.
Swój czas dzieli pomiędzy zajęcia z etyki dla przyszłych lekarzy a opiekę nad powoli znikającym ojcem.
"Znikanie, tak od jakiegoś czasu o tym myślę. Zostaje po nim zarys sylwetki w przestrzeni, kontur, smuga, czasami celna uwaga o zwierzętach jak cień dawnego kształtu. [...] Za mało, żeby zrobić z tego jego, tamtego człowieka, wystarczająco, żeby zaniemówić z wrażenia. Coraz rzadziej."

Szymon jest w tym doświadczeniu sam. Z czasem zmuszony jest zatrudnić opiekunkę i rehabilitantkę. Jednak w żadnym wypadku nie myśli o oddaniu ojca do domu opieki. Mimo sugestii tak rodziny jak i znajomych.
" Niejedno" to smutna powieść. Fabuła ciekawa, ale przygnębiająca. Autorka ukazuje nie tylko powolne znikanie człowieka chorującego na Alzheimera. Jesteśmy również uczestnikami wykładów Szymona i jego rozmów ze studentami na temat nowoczesnej ideologii biopolitycznej. Wraz z nim zastanawiamy się nad pozycją pacjenta we współczesności.
Pomiędzy tym wszystkim obserwujemy niezbyt dobre relacje Szymona z dorosłą córką. Powieść zachwyca językiem, mądrością i ciekawą konstrukcją. Choć smutna otula czytającego. GORĄCO POLECAM!

"Niejedno" Barbary Woźniak to książka uhonorowana Nagrodą Literacką im. Witolda Gombrowicza 2022.
Z pewnością powieść wybitna.
Pięćdziesięciotrzyletni syn, Szymon opiekuje się swoim chorym na Alzheimera ojcem. W tym czasie pracuje także jako wykładowca akademicki w Krakowie. Ze względu na chorobę ojca przeprowadza się do rodzinnego miasta, Tarnowa.
Swój czas dzieli...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
244
225

Na półkach: , ,

Podciągam książkę pod wrześniowe wyzwanie czytelnicze (że niby o nauczycielu… akademickim) i zabieram się do słuchania.
Początkowo wydaje się, że to faktycznie naciągana sygnatura, bo uczelnia i nauczanie są początkowo jakimś dalekim tłem głównego wątku powieści, a ten koncentruje się na pierwszoosobowej relacji, z której na naszych oczach buduje się obraz rodzinnej historii głównego bohatera, odejść, rozstań, niełatwych relacji z bliskimi (rozwodząc się z żoną, bohater - mimowolnie nieco - rozłączył się z dorastającą córką i tej relacji nie udaje mu się odbudować) i wchodzenia oraz zmagania się z chorobą ojca. Chorobą, która choć długo nienazwana, nie pozostawia złudzeń co do swej istoty i dalszego przebiegu z nią egzystencji. Choroby, która sprawia, że w pewnym momencie - jak ojciec bohatera - “myśli się dziurami po słowach”, potem zaś imploduje w niej, tracąc z siebie wszystko.
Na to wreszcie nakłada się tu i druga opowieść, która w miarę postępu powieści zaczyna zdobywać coraz więcej przestrzeni i wagi: praca bohatera na uczelni (zwłaszcza zaś seminaria ze studentami medycyny z zakresu etyki zawodowej) i przygotowywanie się do stworzenia fakultetu dotyczącego moralnych aspektów medycznych eksperymentów prowadzonych przez nazistów podczas II Wojny. Pojawia się więc sporo rozważań dotyczących filozofii sensu stricte (to wykształcenie i podstawowy zawód głównej postaci powieści) i moralności w ogóle (w tym szczególnie w ujęciu kształcenia przyszłych lekarzy), a wszystko to przeplatane obserwacją ojca zapadającego się w siebie i bieżączką z tym związaną (organizacja opieki, czasowa przeprowadzka do ojca, wizyty u kolejnych specjalistów).
Arcyciekawy jest główny bohater powieści - Szymon (zwany przez ojca również - coraz częściej - Pawłem bądź Karolem, a wreszcie nierozpoznawalny). Nauczyciel akademicki, filozof nauczający etyki na fakultetach na uczelni medycznej. Nie z racji zawodu i przekonań, ale tak po prostu zajmujący się właśnie ojcem w potrzebie, a któremu świat ma wiele w związku z tym do zarzucenia: siostra (z oddalenia stref czasowych) - że ojca trzeba do zakładu, córka - że epatuje tym zaangażowaniem, kochanka - że nie ma czasu dla siebie i na siebie. A on po prostu i każdego dnia: ogarnia, załatwia - jest, gdzie być musi. I nie robi z siebie zbytnio bohatera codzienności; nawet my - słuchający jego opowieści - tego nie czujemy. Co najwyżej nieco zaniedbuje pracę, podróżując wciąż między Tarnowem i Krakowem, chronicznie nie sypiając i żyjąc w ciągłym stresie (nie skarży się, ale opis jest bezlitosny). Zaniedbuje również siebie, swoje potrzeby stawia na dalszym planie i oddziela niewidzialną kurtyną; wraca do palenia… Nakłada się na to również kryzys zawodowy, zniechęcenie studentami niezainteresowanymi jego przedmiotem, traktującymi etykę jako przedmiot - zło konieczne, najgorzej zaś wypadając w realizacji przedmiotu “na żywo”, jak ulubiona była studentka… Jakoś mi rezonuje ta postać.
Opowieść jest też pretekstem do wplecenia w nią rozważań natury ogólnej: o biowładzy i biopolityce, eugenice (nie jedynie w kontekście historycznym), paternalizacji procesu leczniczego, uprzedmiotowieniu pacjenta (koniecznie doczytać Sontag i Foucaulta) i roli medyków - w tym przyszłych - w tych procesach.
Czytając kilkukrotnie łapię się na chęci sprawdzenia innych dzieł autora i za każdym razem od nowa muszę sobie od nowa wytłumaczyć, że to debiut i to autorki, a nie faceta; jakoś tak mi tu obie rzeczy nie pasują - nic tu nie ma z nieporadności debiutantki, a narracja z męskiej perspektywy jest taka naturalna i prawdziwa… W ogóle jawi się nam pisarka jako kompetentna w tak wielu dziedzinach, że aż trudno w to uwierzyć.
Wyrafinowany, ale i stonowany styl literacki. Piękny i dopracowany, staranny przekaz. Wielka dbałość o język - tak powieści samej jak i uwydatnienie jego roli w komunikacji w ogóle. Powieść o codzienności pisana bez fajerwerków i epatowania czy uwodzenia czytelnika. Zdecydowanie dla tych którzy cenią współczesną obyczajową powieść skandynawską - ta taka właśnie jest, tyle że bliższa naszej skórze. Chcę tylko takie debiuty czytać i tylko takich debiutantów poznawać! Mam nadzieję, że to nie jedynie wybryk w naukowej karierze autorki, lecz że zechce zmierzyć się z sukcesem swego debiutu w kolejnej pozycji…
Warto również zauważyć dobrą robotę lektora (Jakub Kordas), wspaniale i z wyczuciem interpretującego stonowaną i dość skupioną lekturę. A do wersji papierowej muszę jeszcze wrócić, by zobaczyć, co też jest tam w bibliografii?.. No i jeszcze jedno: nowe wydawnictwo, które ma na koncie z sześć pozycji, a każdą znakomitą.

Podciągam książkę pod wrześniowe wyzwanie czytelnicze (że niby o nauczycielu… akademickim) i zabieram się do słuchania.
Początkowo wydaje się, że to faktycznie naciągana sygnatura, bo uczelnia i nauczanie są początkowo jakimś dalekim tłem głównego wątku powieści, a ten koncentruje się na pierwszoosobowej relacji, z której na naszych oczach buduje się obraz rodzinnej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
60

Na półkach:

Studium etycznego niepokoju.
Szymon wykłada etykę studentom medycyny, a prywatnie boryka się z trudnymi relacjami rodzinnymi i powolnym znikaniem chorego na Alzheimera ojca. Woźniak wpuszcza nas do głowy bohatera miotającego się między filozofią a prozą życia, między poczuciem obowiązku a zmęczeniem, między ideałami a rzeczywistością.
"Niejedno" jest lekturą wielowarstwową i erudycyjną, czyli nie najłatwiejszą w odbiorze. Nie ujmuje to jednak niczego doskonałemu warsztatowi autorki, który doceniam szczególnie mając na uwadze, że jest to debiut. Powieść jest doskonale napisana dzięki czemu ma wyjątkową atmosferę i nie pozostawia czytelnika obojętnym. Śmiała gra cytatami robi wrażenie i przejmuje tym bardziej, że te, pojawiające się tu i tam przypominają przebłyski świadomości osoby cierpiącej na chorobę Alzheimera. Zaś pytania dręczące bohatera i jego studentów pozostają na długo również z czytelnikiem. Poza tym w powieści można moim zdaniem odnaleźć między wierszami niezwykle trafną diagnozę systemu ochrony zdrowia.
Za minus uznaję, że część wątków zostaje w powieści zawieszona i nie kontynuowana (np. research bohatera na temat medycyny III Rzeszy) co budzi niedosyt. Nie przekonuje mnie też podanie bibliografii na końcu książki, mam przez to wrażenie, że autorka nie nie mogła zdecydować czy pisze pracę naukową czy powieść :) Nie takie rzeczy jednak wybacza się debiutom.
Oby jak najwięcej autorów debiutowało w takim stylu zarówno pod względem warsztatu jak i promocji książki.

Studium etycznego niepokoju.
Szymon wykłada etykę studentom medycyny, a prywatnie boryka się z trudnymi relacjami rodzinnymi i powolnym znikaniem chorego na Alzheimera ojca. Woźniak wpuszcza nas do głowy bohatera miotającego się między filozofią a prozą życia, między poczuciem obowiązku a zmęczeniem, między ideałami a rzeczywistością.
"Niejedno" jest lekturą...

więcej Pokaż mimo to

avatar
823
686

Na półkach: ,

Niezwykła, świetnie napisana książka. Wiele tu zagadnień związanych z filozofią, etyką, biowładzą, medycyną. Główny bohater prowadzi zajęcia z etyki ze studentami medycyny. Mamy niejako okazję uczestniczenia w nich, "przysłuchiwania się" wywodom pana doktora Szymona Kowalskiego i jego próbom zaktywizowania swoich studentów.
Oprócz tego przygotowuje też fakultet na temat medycyny III Rzeszy. Tu też śledzimy zbieranie materiałów, wczytujemy się wraz z nim w kolejne artykuły i fragmenty książek.
Autorka na końcu podaje dokładny spis bibliograficzny.
Zajęcia w Krakowie Szymon musi godzić z opieką nad chorym na alzheimera ojcem mieszkającym w Tarnowie. Syn wraca zatem do rodzinnego domu i próbuje z pomocą opiekunki sprostać niełatwym wyzwaniom.
Kolejne etapy tej strasznej choroby powodującej znikanie chorego wraz, jak pisze autorka, "z gasnącą pamięcią i milknącym językiem" pokazane są bez upiększeń, z ogromnymi problemami, jakie ta choroba niesie.
Czytałam, słuchając wraz z bohaterem i jego ojcem piosenek Cohena, zastanawiając się nad wieloma stawianymi pytaniami, nad problemami starości, opieką nad starymi schorowanymi ludźmi, nad wyborem przed jakim stają ich dzieci.
To bardzo obiecujący debiut książkowy Barbary Woźniak zajmującej się gerontologią społeczną. Widzę, że "Niejedno" znalazło się wśród pięciu nominowanych w tym roku do nagrody im. Gombrowicza. We wrześniu okaże się, czy ją zdobędzie. Już dziś głosuję na tak.

Niezwykła, świetnie napisana książka. Wiele tu zagadnień związanych z filozofią, etyką, biowładzą, medycyną. Główny bohater prowadzi zajęcia z etyki ze studentami medycyny. Mamy niejako okazję uczestniczenia w nich, "przysłuchiwania się" wywodom pana doktora Szymona Kowalskiego i jego próbom zaktywizowania swoich studentów.
Oprócz tego przygotowuje też fakultet na temat...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1634
761

Na półkach:

Nastrój powieści i język powieści Barbary Woźniak podoba mi się od pierwszych słów. W trakcie lektury łowię co smakowitsze zdaniowe kąski, metafory, epitety, smakuję długo, a później składuję je w pamięci w nadziei, że kiedyś do mnie wrócą.

Pośród interlinii, słów i akapitów przemyka wciąż na nowo inteligencja i błyskotliwość Autorki. To prawdziwie przyjemne uczucie dla czytelnika, być docenionym przez polot i przenikliwość pisarki.

Opowieść o odchodzeniu i radzenie sobie ze starzejącymi się, zmienającymi nieuchronnie rodziacami konfrontowana jest z relacjami średniego pokolenia z najmłodszym. Mamy więc chorującego na Alzheimera dziadka Henryka, którego pogarszający się w zastraszającym tempie stan nie pozwala na samotne mieszkanie w dużym domu w Tarnowie. Mamy jego syna, Szymona, doktora filozofii, wykładającego etykę przyszłym lekarzom. Jest też Kaśka, córka Szymona, niechętna ojcu, buńczuczna i pełna pretensji, zwykle zasłyżonych.

Szymon zamieszkuje z ojcem, próbuje zapanować nad opieką, pracą, chce też ocalić relacje z córką. Wszystko to jednak za dużo. Nie da się wcielić tych mrzonek w życie. Dbałość o chorego pochłania tak wiele czasu i sił, że trudno myśleć, a co dopiero uskuteczniać aktywności w innych dziedzinach. Procesowanie życia z Alzheimerem to mozolna, cierpka droga, która i tak prowdzi do nieuchronnego. Szymon czuje się zobowiązany do bycia z ojcem w ostatnim etapie życia. Innego zdania jest jego młodsza siostra, która sugeruje specjalistyczną placówkę dla chorych.

Własne rozterki wplata on w zajęcia ze studentami. Wartości jakie przyświęcają pracy lekarzy, rozetrki moralne, etyka w sytuacjach skrajnych. Jego zajęcia nie są szczególnie lubiane przez studentów, zwykle są przeszkodą, którą muszą pokonać na drodze do uzyskania wymarzonego dyplomu, nie ma więc co liczyć na mocną współpracę czy zaangażowanie w zajęcia, jeśli podczas jego ćwiczeń studenci ukradkiem powtarzają materiały na kolokwia z anatomii...

Wybór między tym co konieczne, a tym co relatywnie dobre, orzecznie, co jest najlepsze dla bohaterów to sprawa subiektywna i mocno żłożona. Czy Szymon poświęcający relacje z bliskimi, pracę, fakultet (ma przygotować zajęcia poświęcone medycynie w III Rzeszy), zanikające stosunki z własną córką ma słuszność? Czy oddanie ojcu w sytuacji, w której znany jest finał poświęcenia to dobra droga? Nie według Grażyny, młodszej siostry Szymona, która widzi ojca w placówce opiekuńczej. Każdy ma swoją prawdę. Szymon zadecydował o własnej przyszłości. My towarzyszymy jego drodze, wspólnie słuchając zdartych do cna płyt Cohena.

Nastrój powieści i język powieści Barbary Woźniak podoba mi się od pierwszych słów. W trakcie lektury łowię co smakowitsze zdaniowe kąski, metafory, epitety, smakuję długo, a później składuję je w pamięci w nadziei, że kiedyś do mnie wrócą.

Pośród interlinii, słów i akapitów przemyka wciąż na nowo inteligencja i błyskotliwość Autorki. To prawdziwie przyjemne uczucie dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
171
166

Na półkach: ,

Niejedno by można napisać o "Niejedno", ale to tak złożona psychologicznie materia - mam na uwadze zależności między bohaterami - a zarazem niemal akademickie studium socjologiczne, że najlepiej przeczytać i wyrobić sobie opinię. Przeczytać mi się udało, opinii wciąż wykrzesać z umysłu nie potrafię (może zbyt "mądra" jak na mnie to książka?), ale mimo to polecam. Choćby z uwagi na szlachetność języka.

Niejedno by można napisać o "Niejedno", ale to tak złożona psychologicznie materia - mam na uwadze zależności między bohaterami - a zarazem niemal akademickie studium socjologiczne, że najlepiej przeczytać i wyrobić sobie opinię. Przeczytać mi się udało, opinii wciąż wykrzesać z umysłu nie potrafię (może zbyt "mądra" jak na mnie to książka?), ale mimo to polecam. Choćby z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1063
973

Na półkach: ,

Dwa w jednym: studium odchodzenia rodzica oraz powieść uniwersytecka. Książka z gatunku sycących, mimo niewesołego tematu dobrze się czyta.

Dwa w jednym: studium odchodzenia rodzica oraz powieść uniwersytecka. Książka z gatunku sycących, mimo niewesołego tematu dobrze się czyta.

Pokaż mimo to

avatar
486
356

Na półkach:

Momentami lepsza od siebie samej momentami kompletnie nieprzekonywująca. Odchodzenie osoby z demencją i kijowe relacje z rodziną są dobrze opisane. Cała część studencko-etyczna tak sobie i mocno pretekstowo. Tak samo jak ciężko było mi uwierzyć w wiek i pochodzenie bohatera, nie umiał opisywać lat 80 czy 90 rzucał tylko "w latach 80 coś tam..." i chyba wychodził w tym wiek autorki. Również temat fakultetu na temat akcji T4. Niewykorzystany wątek, niepotrzebny w fabule.
Taka typowa ksiazka z średniej półki polskiej prozy. Są jakieś pomysły jest nieraz językowa sprawność, "ważny temat" i brak - emocji i głębi.

Momentami lepsza od siebie samej momentami kompletnie nieprzekonywująca. Odchodzenie osoby z demencją i kijowe relacje z rodziną są dobrze opisane. Cała część studencko-etyczna tak sobie i mocno pretekstowo. Tak samo jak ciężko było mi uwierzyć w wiek i pochodzenie bohatera, nie umiał opisywać lat 80 czy 90 rzucał tylko "w latach 80 coś tam..." i chyba wychodził w tym wiek...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niejedno


Reklama
zgłoś błąd