W Sanktuarium Skrzydeł

Okładka książki W Sanktuarium Skrzydeł
Marie Brennan Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Pamiętnik Lady Trent (tom 5) fantasy, science fiction
354 str. 5 godz. 54 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Pamiętnik Lady Trent (tom 5)
Tytuł oryginału:
Within the Sanctuary of Wings
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2021-07-06
Data 1. wyd. pol.:
2021-07-06
Data 1. wydania:
2017-04-25
Liczba stron:
354
Czas czytania
5 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382022230
Tłumacz:
Danuta Górska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
373
333

Na półkach: ,

Szkoda, że to już koniec.
Podobało mi się, że wreszcie mogę poczytać powieści, w których nie chodzi głównie o to, kto kogo pokona w takiej czy innej bitwie/ wojnie.
Potrzebowałam pogodnej, chwilami zabawnej, lekkiej w czytaniu lektury i jestem bardzo zadowolona, bo cały cykl był dokładnie taki.
Chętnie czytałabym dalej.

Szkoda, że to już koniec.
Podobało mi się, że wreszcie mogę poczytać powieści, w których nie chodzi głównie o to, kto kogo pokona w takiej czy innej bitwie/ wojnie.
Potrzebowałam pogodnej, chwilami zabawnej, lekkiej w czytaniu lektury i jestem bardzo zadowolona, bo cały cykl był dokładnie taki.
Chętnie czytałabym dalej.

Pokaż mimo to

0
avatar
107
41

Na półkach:

🐉Ostatni piąty tom pamiętników Lady Trent, odsłania prawdę o jej podróży do tajemniczego sanktuarium skrzydeł. Izabela cieszy się sławą i pozycją w świecie naukowców jako badaczka smoków. Bohaterka podejmuje się wyprawy do najwyższego na świecie górskiego masywu Mrtyahaimy. Wśród wiecznych śniegów i lodów , Izabela dokonuje najważniejszego odkrycia w swojej karierze - odkrycia, które nie tylko zrewolucjonizuje dziedzinę biologii smoków, ale zmieni oblicze całego świata.
🐉 Cała seria pamiętników Lady Trent jest niesamowita, wzrusza, zabiera dech i wciąga od pierwszego tomu. Każda następna książka była dla mnie do zastanowienia się co znajdę na zapisanych kartkach. Świat wykreowany przez autorkę jest naszpikowany fantastyką, przygodą i nauką o smokach oraz epoką wiktoriańską. Wyjątkowa bohaterka i jej przyjaciele na długo pozostaną w mojej pamięci. Nie sposób jest nie wspomnieć o niesamowitych ilustracjach które upiększają pamiętniki bohaterki. Bardzo polecam
🐉Moja ocena: 10/10 ⭐

🐉Ostatni piąty tom pamiętników Lady Trent, odsłania prawdę o jej podróży do tajemniczego sanktuarium skrzydeł. Izabela cieszy się sławą i pozycją w świecie naukowców jako badaczka smoków. Bohaterka podejmuje się wyprawy do najwyższego na świecie górskiego masywu Mrtyahaimy. Wśród wiecznych śniegów i lodów , Izabela dokonuje najważniejszego odkrycia w swojej karierze -...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
976
406

Na półkach: , , , , ,

https://ksiazkoholiczka22.blogspot.com/2022/06/w-sanktuarium-skrzyde-marie-brennan-nic.html

https://ksiazkoholiczka22.blogspot.com/2022/06/w-sanktuarium-skrzyde-marie-brennan-nic.html

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
660
205

Na półkach: , ,

Ta seria na zawsze będzie jedną z moich ulubionych. Połączenie przygodowej historii z naukowymi dziedzinami mi bliskimi, wraz ze smokami, które wielbię to coś niesamowitego. Wielowymiarowe wartkie fantasy wzrusza, zapiera dech i skłania do podziwu.
Kreacja świata choć całkiem innego od naszego jest też tak bliska z naszym, że łatwo się połapać skąd pomysły czerpała autorka. Choć wszystkie tomy kocham ten skradł moje serce jeszcze bardziej. Nie będę mówić czemu, bo to byłby spojler ale każdy kto będzie mieć okazję ten tom czytać będzie wiedział.
To co.. Polecam!! Nic więcej nie trzeba mówić (choć można by długo peamy zachwytu tu wypisywać)!

Ta seria na zawsze będzie jedną z moich ulubionych. Połączenie przygodowej historii z naukowymi dziedzinami mi bliskimi, wraz ze smokami, które wielbię to coś niesamowitego. Wielowymiarowe wartkie fantasy wzrusza, zapiera dech i skłania do podziwu.
Kreacja świata choć całkiem innego od naszego jest też tak bliska z naszym, że łatwo się połapać skąd pomysły czerpała autorka....

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
452
200

Na półkach: , , , , , ,

W końcu otrzymujemy to czym ta seria powinna być od samego początku. W końcu moje rozczarowanie całym cyklem wpadło z zachwyt po przeczytaniu tego tomu. Generalnie wciąż jestem cyklem rozczarowany. Było w nim o wiele wiele za mało o smokach. A ten tom, który jest ostatnim, nie naprawi tego, gdyż właśnie jest ostatnim tomem. Gdyby był na przykład trzecim z sześciu to co innego. Wtedy można by się jeszcze pogodzić, że ten pierwszy czy tam pierwszy i drugi były takie i takie, a teraz, od trzeciego będzie tylko lepiej. Niestety tak nie jest.

Co do samej książki to posiada jedną największą wadę. Dla mnie było zdecydowanie za dużo opisów a za mało dialogów. A szczególnie brakowało mi dużo dialogów gdzieś tak od połowy książki, gdzie zaczyna się najważniejszy etap. Oraz to, że jak dla mnie akcja dzieje się za szybko. Chciałbym ten wątek zobaczyć nie w jednym a dwóch tomach. Aby był jeszcze bardziej szczegółowy.

W końcu otrzymujemy to czym ta seria powinna być od samego początku. W końcu moje rozczarowanie całym cyklem wpadło z zachwyt po przeczytaniu tego tomu. Generalnie wciąż jestem cyklem rozczarowany. Było w nim o wiele wiele za mało o smokach. A ten tom, który jest ostatnim, nie naprawi tego, gdyż właśnie jest ostatnim tomem. Gdyby był na przykład trzecim z sześciu to co...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
273
119

Na półkach:

"Sanktuarium Skrzydeł" to już kolejny i niestety ostatni tom cyklu o nieustraszonej badaczce smoków lady Trent. Rewelacyjne zakończenie całej serii i zarazem największa przygoda jaką przyszło nam odbyć.

"A jeśli wtedy wciąż tu będziemy, coś musiałoby pójść strasznie źle.

Lady Izabela Trent osiągnęła już prawie wszystko w świcie naukowym. Zdobyła przede wszystkim szacunek jako badaczka smoków. Gdy jej spokojne życie wydaje się płynąć swoim rytmem, dzieje się coś co absolutnie burzy wszystkie plany na przyszłość i powoduje, że nasza badaczka jeszcze raz musi wyruszyć w podróż. Odkrycie szczątków nieznanego gatunku smoka, okazuje się pokusą zbyt dużą by ją odpuścić. Masyw górski Mrtyahaimy okazuje się jednak większym niebezpieczeństwem niż myślała. Czekają ją bowiem nie tylko niewygody podróży i sprawy administracyjne, ale też samo miejsce nie jest tak przyjazne. Wieczna zima, mróz, śnieg i lód. Gdy lady Trent dokonuje najważniejszego odkryci, które zmieni nie tylko naukę ale wręcz odmieni na zawsze oblicze całego świata. Zaczyna się walka z czasem...

"Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby ich chronić. Ale nie mogę zagwarantować im bezpieczeństwa... nie bardziej niż sobie."

To już koniec przygody ze smokami. Przez wszystkie tomy możemy zauważyć jak nasza lady Trent się zmienia wraz z wiekiem. Od młodej i nieco narwanej badaczki, po stateczną i mądrą panią profesor, która osiągnęła w swej dziedzinie wszystko. Kobieta z żelazną wolą, która postanowiła udowodnić wszystkim, że nie trzeba być mężczyzną by móc być naukowcem, jako kobieta pokazała, że jest warta więcej niż setka chłopa.
Ponieważ jest to piąty tom, polecam się zapoznać z poprzednimi. Jeśli ktoś sięgnął po ten cykl, mając nadzieję na przygody niczym w Eragonie lub w "Smok jej królewskiej mości" to się mocno zawiedzie. Książki to pamiętniki z wypraw badawczych lady Izabel Trent, czasy wiktoriańskie. Nie ma tu szaleńczych pościgów czy wybuchów. Oczywiście nie zmienia to faktu, że całą serię bardzo mocno polecam.
Jedyne czego tak naprawdę mi w niej brakowało to rysunki, które mogłyby zostać sporządzone podczas badań. Dodałoby to smaczku. Oczywiście ilustracje jako takie są w środku, jednak według mnie mogłoby być ich więcej.
Na drobną uwagę zasługuje również fakt, że "Sanktuarium skrzydeł" to podróż do przeszłości, która łączy to co już wiemy i zamyka idealnie historię. Nie jest to prequel, coś jakby pomost pomiędzy tomami.
Do tego cyklu zapewne wrócę jeszcze raz. Czekam również na zapowiedzianą historię o wnuczce lady Trent.

Sylwia "Sirroco" Stinia

"Sanktuarium Skrzydeł" to już kolejny i niestety ostatni tom cyklu o nieustraszonej badaczce smoków lady Trent. Rewelacyjne zakończenie całej serii i zarazem największa przygoda jaką przyszło nam odbyć.

"A jeśli wtedy wciąż tu będziemy, coś musiałoby pójść strasznie źle.

Lady Izabela Trent osiągnęła już prawie wszystko w świcie naukowym. Zdobyła przede wszystkim...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
2217
569

Na półkach: , , ,

"W poszczególnych tomach cyklu obserwujemy jej kolejne wcielenia: dziewczynkę badającą iskrzyki, przez młodą kobietę wybierającą się na kolejne wyprawy, po osobę w średnim wieku, która w swej dziedzinie osiągnęła już więcej niż ktokolwiek, Izabela Trent intrygowała i zachwycała. Od zawsze niezależna, pokazała mężczyznom, że również kobiety mogą podążać naukową ścieżką i osiągać sukcesy. Prywatnie szczęśliwa żona i spełniona matka oraz oddana przyjaciółka, udowodniła, że spełniać się można na wielu płaszczyznach."

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2021/08/29/w-sanktuarium-skrzydel-m-brennan/ :)

"W poszczególnych tomach cyklu obserwujemy jej kolejne wcielenia: dziewczynkę badającą iskrzyki, przez młodą kobietę wybierającą się na kolejne wyprawy, po osobę w średnim wieku, która w swej dziedzinie osiągnęła już więcej niż ktokolwiek, Izabela Trent intrygowała i zachwycała. Od zawsze niezależna, pokazała mężczyznom, że również kobiety mogą podążać naukową ścieżką i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
222
34

Na półkach:

W ręce polskich czytelników w końcu trafił finalny tom „Pamiętników Lady Trent”. Zakładam, że jeśli ktoś przebrnął przez 5 tomów, to spodobała mu się owa seria, bądź jest masochistą. W każdym razie- streszczać wcześniejszej fabuły nie trzeba. Jeśli jednak na ową recenzję trafiła jakimś trafem osoba niezapoznana z wcześniejszymi przygodami pani badaczki, oto króciutkie wprowadzenie. „W Sankturarium Skrzydeł” są finałowym pamiętnikiem z pracy quasi wiktoriańskiej naukowyczyni- Izabeli Trent. Większy nacisk położony jest na pracę badawczą i relacje społeczno-kulturowe niż na smoki- kto poszukuje walk o losy świata na grzbiecie smoków, ten będzie zawiedziony. Jeśli jednak kogoś ciekawi fabularyzowana historia badaczki- ten niech szybciutko leci nadrobić poprzednie tomy. Zdecydowanie warto.

Pierwsze co muszę zaznaczyć- „W Sanktuarium Skrzydeł” odsyła czytelnika wstecz, w przeszłość, łączy wydarzenia już znane z wcześniejszych tomów. Ciężko więc odnieść się więc do treści bez spoilerowania, cóż, niemalże wszystkiego, i to wielkimi tłustymi literami. Sam zarys historii nie jest zbyt zaskakujący- otóż do Lady Trent docierają wieści o odkryciu szczątków nowego, dziwnego gatunku smoka. Postanawia więc ona udać się w najwyższe na świecie góry Mrtyhaima żeby zdobyć dowody na jego istnienie. Ściga się jednak z czasem i biurokracją- jej zespół może dostać się tam jedynie w krótkim oknie pogodowym, zanim uderzą śniegi. Region jest politycznie niestabilny, a sama Izabela- niekoniecznie mile widziana przez tamtejszy rząd. Tego tomu nie można w żaden sposób czytać w oderwaniu od reszty- stanowi uzupełnienie i zamknięcie historii niezwykłej kobiety, nie osobną, poboczną przygodę. Warto powtórzyć sobie poprzednie tomy po przeczytaniu tego- to jedna z takich książek które zyskują na wartości przy drugim podejściu.
Sama fabuła miejscami jest trochę za szybka, skokowa, jakby brakowało czasu- zamierzam więc w tej recenzji skupić się na odbiorze całości „Pamiętników”, ponieważ odnoszę wrażenie, że i autorka miała taki zamysł- tworząc piękną klamrę, nieco odpuszczając na wszystkich innych polach.

„Pamiętniki Lady Trent” to fenomenalna historia rozwoju głównej bohaterki. Od upartego dziecka przez narwaną, nieco naiwną i zdecydowanie nie znającą świata młodą kobietę, po dojrzałą, świadomą siebie i otoczenia damę. Doskonale widać, że autorka Marie Brennan uczyła się jako studentka folkloru i antropologii- świat przedstawiony jest niezwykle szczegółowy i jednocześnie bardzo spójny w tym co oferuje zarówno czytelnikowi jak i bohaterom. Przez wzgląd na obecność smoków jest to fantastyka, ale zdecydowanie serwowana w inny sposób. Smoki tutaj to biologicznie wyjaśnione zwierzęta, pełnoprawne trybiki otaczających je ekosystemów. Żadnej magii w rozumieniu „i przyszedł czarodziej i rzucił czar i tak powstały latające jaszczurki”. Nawiasem- strasznie żałuję, że w polskim audiobooku nie czyta tego Krystyna Czubówna- całość aż prosi się o to. Zgaduję jednak, że było by to bardzo drogie lub niemożliwe. Smoki to jednak tylko pretekst, narzędzie dzięki któremu autorka może pokazać czytelnikowi drogę jaką przebywa Izabela. A jest to droga kręta i wyboista, bo zachowane są rzeczywiste realia obowiązujące w prawdziwej epoce wiktoriańskiej. Izabela jest kobietą- kimś, komu społeczeństwo tego czasu silnie narzuca obowiązki i przywileje, szczodrze obdarzając tymi pierwszymi i skąpo racjonując drugie.
Jako jednak osoba zdeterminowana, kierująca się logiką i napędzana obsesją, Izabela krok po kroku zdobywa to na czym jej zależy- uznanie naukowego świata.

Bardzo podoba mi się to, jak wiarygodnie autorka prezentuje nam dorastanie i zmienianie się Lady Trent w miarę poznawania nowych kultur i osób. W swych młodych latach jest narwana, zaślepiona bardzo mocno jedną tylko rzeczą- karierą, chęcią wybicia się i zaistnienia jako badaczka. Im jest starsza tym nie tylko jest bardziej świadoma jest mechanizmów rządzących światem i tym, jak je zmieniać bez wyważania drzwi, ale także- jak wykorzystywać je do swoich korzyści. W końcu jak sama mówi- jedną z zalet bycia starą kobietą jest fakt, że nikt już jej niczego nie może kazać i nie powie jej, jak ma się zachowywać, mówić i pisać. Zauważcie również, że pamiętniki są prawdopodobnie „wydane” w momencie gdy Izabela jest sędziwa- czyli w końcu może je wydać w takiej formie i treści jaką sama uzna za słuszną. To malutki szczególik, ale takie właśnie smaczki tworzą niepowtarzalny klimat całej serii. Nie da się ukryć, ze na zachowanie Izabeli wpływa także małżeństwo i macierzyństwo. To, jak opisywana jest jej relacja z synem to, moim zdaniem, jeden z najlepszych przykładów rodzicielstwa w fantastyce.

Książkom, jako całości, można zarzucić że czasami aż za bardzo idą w realizm. Przy niektórych opisach biurokratycznych problemów można zachrapać. Kultury i tradycje same w sobie są bardzo ciekawe, jednak czasami sprawiają, że człowiek czuje się jakby trafił do o jednego za dużo odnośnika w Wikipedii. Szuka sobie człowiek o tym jak najlepiej przygotować mango i nagle pyk, jakimś cudem okazuje się, że teraz to już nie o mango, ale i językach w Indiach czyta. Bywa to głównie nużące i negatywnie wpływa na tempo akcji, spowalniając je czasem do zera.

Wracając do „Sankturaium” w szczególności. Jedynym minusem tego tomu jest dla mnie coś, co niestety jest naprawdę, naprawdę tycim spoilerem. Nie zabierze zbyt wiele radości z czytania, tak sądzę. Izabela i jej zespół wybierają się w miejsce, które jest odpowiednikiem naszego Tybetu. Niskie temperatury, burze śnieżne, mróz, lawiny- nasi bohaterowie wychodzą z tego bez mrugnięcia okiem. Cali i zdrowi, bądź uszkodzeni, ale na tyle, że zdrowieją. Żadnego zamarznięcia na śmierć. Żadnych odmrożonych części ciała, nawet koniuszków palców. Rozumiem, że sama Izabela nie może umrzeć- w końcu czytamy jej pamiętniki spisane już jakiś czas po przebytych wydarzeniach. Wciąż- to, że nikomu nie odpadł nawet koniuszek nosa czy ucha, to najprawdziwsza magia, zaskakująca w tych w końcu dosyć naturalistycznie utrzymanych wcześniej książkach.

Sama jakość wydania jak zawsze- nie rozczarowywuje. Polskie jest kopią zagranicznego, zawiera również typowe dla serii rysunki. Tłumaczka- Danuta Górska- wykonała dobrą pracę. Zysk i S-ka w tym przypadku może służyć za wzór pod tytułem”jak opublikować serię i nie sknocić nic po drodze”. Całość pięknie prezentuje się na półce- co oczywiście nie powinno być główną wartością (chyba że mówimy o albumie), ale jako element dodany bardzo mile łechce moje poczucie estetyki.
Marie Brennan zapowiedziała już kolejny tom- będzie opowiadał on o losach wnuczki Izabeli, Audrey- mam więc dużą nadzieję, że zostanie wydany również w Polsce, zachowując świetną jakość oczywiście.

Ocena jaką moim zdaniem powinna otrzymać książka: 7 punktów jeśli miała by być oceniana jako samodzielny twór, 9 punktów jako zwieńczenie całości. Co łącznie daje solidne 8. Książka- i cała seria są moim zdaniem warte do polecenia każdej osobie, która szuka czegoś „innego”, niekoniecznie z akcją wyskakującą z kazdej kartki

Książkę do recenzji otrzymałam od Stowarzyszenia Sztukater

W ręce polskich czytelników w końcu trafił finalny tom „Pamiętników Lady Trent”. Zakładam, że jeśli ktoś przebrnął przez 5 tomów, to spodobała mu się owa seria, bądź jest masochistą. W każdym razie- streszczać wcześniejszej fabuły nie trzeba. Jeśli jednak na ową recenzję trafiła jakimś trafem osoba niezapoznana z wcześniejszymi przygodami pani badaczki, oto króciutkie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
402
109

Na półkach:

Świetne zakończenie całej serii.
Pani Brennan poszła tutaj w stronę, której się nie spodziewałem. Zamiast bardziej rozwijać świat "w przód", zdecydowała się na krok w tył, rozbudowanie przeszłości. Oczywiście tu także dostajemy nowe kraje i kultury, ale cała historia jest bardziej skupiona na odkrywaniu tajemnic przeszłości, czyli na tym co zaczęliśmy w tomie trzecim, i łączeniu ich w bardzo zgrabny sposób z teraźniejszością świata.
Autorka ponownie kreuje cudowny, barwny świat, dopisując do swojej szokującej puli kultur jeszcze kilka. Smoki oczywiście też są, ale grają tu mniejszą rolę, niż w poprzednich tomach. Większy nacisk zostaje położony na porozumienie między dwoma zupełnie obcymi sobie cywilizacjami, które spotykają się po raz pierwszy. Mam nadzieję, że nie zdradzam za dużo.
Co do bohaterów, to wszystko, co można było o nich napisać, zamieściłem już w poprzednich recenzjach. Izabela jest wykreowana bardzo starannie, Tom i Suhail są postaciami bardzo ciekawymi i zaskakująco różnymi. W powieści powraca Andrew i choć ma niewielką rolę do zagrania, wykonuje to wyśmienicie. Pan Thu jest typową postacią drugoplanową, nie dostaje dużo czasu, ale ładnie wpasowuje się w schematy opisujące świat. Dużo uwagi autorka poświęca postaci Ruzt, która wypada bardzo dobrze. Więcej pisać nie będę z powodu spoilerów. Wisienką na torcie całej serii jest oczywiście Jake i jego niesamowita relacja z matką. Nie pamiętam powieści, w której relacja matka-syn była tak dobrze rozpisana w tak niewielkiej ilości słów. Z chęcią przeczytałbym całą serię poświęconą tylko temu chłopakowi i na pewno zajrzę do najnowszej powieści pani Brennan o jego córce.
Podsumowując, siadając do tej serii, nie spodziewałem się, że aż tak mnie to wciągnie. Owszem, kocham smoki od urodzenia (i pierwszych książek, jakie czytałem, czyli Belfegora i Hobbita), ale tutejsze do nich podejście jest zupełnie inne. Bardzo podoba mi się styl świata, utrzymanie go w faktycznych realiach dziewiętnastowiecznych, gdzie kobiety były przez społeczeństwo ograniczane, a mimo to potrafiły walczyć jak smoki. (Notka pierwsza, nie popieram podziału ze względu na płeć. Wolę, żeby to tutaj wybrzmiało, jestem jak najbardziej za równouprawnieniem i równością. Niemniej powieść była miłą odskocznią od Szklanego tronu, gdzie osiemnastolatka w średniowieczu może wszystko). Drobne steampunkowe realia dodają aury tajemniczości, a włączenie faktycznych odkryć naukowych do fikcyjnego świata urzeczywistnia go. I dodatkowo, co wielokrotnie pisałem, jestem pod wrażeniem ogromu pracy, jaką autorka włożyła w zaprojektowanie i opisanie każdej z dziesiątek kultur zamieszkujących ten świat. Cała seria jest bardzo dobra, a jeżeli mam wskazać jakieś słabsze ogniwo, to będzie to "Podróż Bazyliszka" (wszystkie powody w tamtej recenzji). Tyle. Polecam gorąco, na pewno przeczytam jeszcze opowiadania ze świata i ostatnią powieść. Mam nadzieję, że tłumacze rozważą również przełożenie tych dodatkowych prac.

Świetne zakończenie całej serii.
Pani Brennan poszła tutaj w stronę, której się nie spodziewałem. Zamiast bardziej rozwijać świat "w przód", zdecydowała się na krok w tył, rozbudowanie przeszłości. Oczywiście tu także dostajemy nowe kraje i kultury, ale cała historia jest bardziej skupiona na odkrywaniu tajemnic przeszłości, czyli na tym co zaczęliśmy w tomie trzecim, i...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
222
211

Na półkach: ,

Kreatywność autorki bardzo mnie w tym tomie zaskoczyła. Bardzo czekałam na ten tom i choć nieco inny według mnie od reszty, nie zawiodłam się. Kolejna okładka jest tak samo piękna jak poprzednie. Jestem wdzięczna autorce za ten cykl. Główna bohaterka jest dla mnie przykładem i długo pozostanie w mojej pamięci.

Kreatywność autorki bardzo mnie w tym tomie zaskoczyła. Bardzo czekałam na ten tom i choć nieco inny według mnie od reszty, nie zawiodłam się. Kolejna okładka jest tak samo piękna jak poprzednie. Jestem wdzięczna autorce za ten cykl. Główna bohaterka jest dla mnie przykładem i długo pozostanie w mojej pamięci.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Marie Brennan W Sanktuarium Skrzydeł Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd