Zimne wody Wenisany

Okładka książki Zimne wody Wenisany
Linor Goralik Wydawnictwo: Dwukropek Cykl: Wenisana (tom 1) literatura dziecięca
182 str. 3 godz. 2 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Cykl:
Wenisana (tom 1)
Tytuł oryginału:
Холодная вода Венисаны (2018)
Wydawnictwo:
Dwukropek
Data wydania:
2021-04-21
Data 1. wyd. pol.:
2021-04-21
Liczba stron:
182
Czas czytania
3 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381413282
Tłumacz:
Agnieszka Sowińska
Tagi:
fantasy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Pieśni Zaginionego Kontynentu Przemysław Hytroś, Agnieszka Wajda
Ocena 8,2
Pieśni Zaginio... Przemysław Hytroś,&...
Okładka książki Baśnie wybrane braci Grimm Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 8,1
Baśnie wybrane... Jacob Grimm, Wilhel...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
31
26

Na półkach:

Wenisana to kraina złożona z dwóch miast - Weniskalju i Weniswajtu. Są one do siebie bardzo podobne, jedno jest lustrzanym odbiciem drugiego. Weniskajl położony jest na powierzchni i zamieszkują go ludzie. Weniswajt natomiast jest podwodnym miastem, zamieszkanym przez przypominające ptaki gabo oraz topielców. Gabo potrafią wznosić się na powierzchnię i sieją postrach wśród ludzi. Z tego powodu dzieci do dwunastego roku życia mogą poruszać się po mieście tylko pod nadzorem dorosłych, w specjalnym szyku.

Pewnego dnia główna bohaterka, Agata, w wyniku nieszczęśliwego wypadku wpada do wody i poznaje tajemniczy Weniswajt. Okazuje się, że nie wszystkie informacje, jakimi karmili ją dorośli, są prawdziwe.

🕍🗻

,,Zimne wody Wenisany" to opowieść o ciekawej świata dziewczynce, która próbuje zgłębić tajemnice krainy znanej jej dotąd tylko z opowieści. To także historia o kłamstwach, sekretach i prawdzie, która czasem okazuje się niepokojąca. Powieść ma bardzo oryginalny, mroczny klimat, który wyróżnia się na tle innych pozycji.

Książka jest bardzo krótka i czyta się ją szybko. Uważam, że Linor Goralik stworzyła historię o ogromnym potencjale, lecz niestety dwie kwestie nie pozwoliły mi się w pełni cieszyć lekturą.
Pierwsza z nich to język. Nie wiem czy był to zabieg celowy, ale ilość powtórzeń (zwłaszcza imienia Agata) była dla mnie przytłaczająca i zaburzała mi radość z czytania.
Drugą kwestią jest świat przedstawiony, który bardzo mnie zaciekawił, ale który niestety słabo poznałam. Miałam poczucie jakbym ominęła jakiś poprzedni tom serii. Wiem, że Agata sama miała poczucie zagubienia i autorka z pewnością chciała, żeby czytelnik poczuł to samo, ale według mnie zbyt wiele pojęć pozostało niewyjaśnionych.

Podsumowując, akcja powieści bardzo mnie interesowała, ale niestety powyższe mankamenty rzucały trochę cienia na lekturę. Mimo to z chęcią sięgnę po kontynuację, by poznać dalsze losy bohaterów i odkryć dotąd nieujawnione sekrety świata wykreowanego przez autorkę.

(12+)

PS Spójrzcie na tę piękną okładkę 😍

Wenisana to kraina złożona z dwóch miast - Weniskalju i Weniswajtu. Są one do siebie bardzo podobne, jedno jest lustrzanym odbiciem drugiego. Weniskajl położony jest na powierzchni i zamieszkują go ludzie. Weniswajt natomiast jest podwodnym miastem, zamieszkanym przez przypominające ptaki gabo oraz topielców. Gabo potrafią wznosić się na powierzchnię i sieją postrach wśród...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
224
217

Na półkach:

'Zimne wody Wenisany' ta książka zaskakuje na każdym kroku. Pierwsze zaskoczenie to, autorzy, z pewną niechęcią podchodzę do książek, fantastyki tworzonej przez polskich autorów. Często zdarza się tak, że umiejętności i kreacja nie zachwycają.
Drugie zaskoczenie, to kiedy po nią sięgałam byłam przekonana, że to książka dla dzieci. Jednak w trakcie lektury, nota bene czytając ją 5 latkowi, musiałam przerwać i zmienić lekturę. W mojej opinii jawi się bardziej jako młodzieżówka, a to wszystko przez dosyć brutalne opisy ataków Gabo (ptaków) na ludzi czy krwawe utarczki. Gdybym miała ją porównać do innych książek i na tj podstawie sklasyfikować grupę docelową, to postawiłabym ją na półce obok serii Księgi Skór. Nawet pomimo, że Agata będąca zarówno bohaterem jak i narratorem jest dzieckiem.
Kolejne zaskoczenie to klimat. Podoba mi się ta mroczna część, ten niepokój, który się wyczuwa i to zło, które się czai w każdej stronie. Kreacja świata jest bardo plastyczna i wręcz bajkowa. Realizm opisów, a przy tym całkiem dopracowany świat są dla mnie zaskoczeniem, podoba mi się zabieg, że wraz z rozwijającą się akcją poznajemy kolejne elementy opisywanego świata. Nie przeszkadzało mi, że nie wszystko jest wyjaśnione, ja żyłam tym światem.
Pierwszoosobowa narracja pozwala na wczucie się w rolę, poznanie uczuć bohatera i współodczuwanie. Podoba mi się jak prowadzona jest opowieść, że poznajemy ją, jeszcze tak naprawdę z perspektywy dziecka, a pomimo to, nie jest infantylna. Czasami może akcja sprawia wrażenie niespójnej lub zagmatwanej, ale w mojej opinii dodaje to więcej realizmu bohaterce jak i sprawia, że kreacja jest bardziej dopracowana.
Zakończenie zaskakuje, jest otwarte i zostawia w czytelniku niedosyt. Chce się więcej Wenisany.


Wiem, że dużo się mówi o nieocenianiu książki po okładce, ale nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o wydaniu. Twarda oprawa, poręczny format i naprawdę świetna, klimatyczna grafika, sprawia, że ta książka jest koncepcyjnie bardzo spójna. Grafika współgra z klimatem i treścią, a dodatkowo cieszy oko.

'Zimne wody Wenisany' ta książka zaskakuje na każdym kroku. Pierwsze zaskoczenie to, autorzy, z pewną niechęcią podchodzę do książek, fantastyki tworzonej przez polskich autorów. Często zdarza się tak, że umiejętności i kreacja nie zachwycają.
Drugie zaskoczenie, to kiedy po nią sięgałam byłam przekonana, że to książka dla dzieci. Jednak w trakcie lektury, nota bene...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
112
109

Na półkach:

Szybko się czyta. Mało rozdziałów.

Szybko się czyta. Mało rozdziałów.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
311
158

Na półkach:

Nie będę udawała, że okładki książek mnie nie przyciągają. Jest to pierwsza rzecz na jaką zwracam uwagę przy ich wyborze. Druga natomiast to tytuł. Staram się jednak aby nazwa dzieła nie wpływała na moją ocenę. Z kolei inaczej ma się sprawa z obwolutą, ta zawsze może podwyższyć moje kryterium opinii. Czy słusznie? Niekiedy tak. I właśnie do okładki tego dzieła odnosi się moja dzisiejsza dodatkowa gwiazdka. Dlaczego?
Zanim sama sięgnęłam po książkę poprosiłam aby przeczytała ją moja dziesięcioletnia córka. Po czterech dniach i trzech rozdziałach usłyszałam – „męczy mnie jej czytanie”. Nic to – pomyślałam, mamy różne gusta i nie zadawałam pytania – dlaczego? Postanowiłam sama się o tym przekonać, gdyż nasze gusta czytelnicze nie zawsze się pokrywają.
Książka została napisana dla dzieci i w ten sposób została wydana. Duże litery, szerokie marginesy i zaledwie 180 stron. Każdy normalny czytelnik zainteresowany lekturą spędza nad nią jeden wieczór. Niestety, ja spędziłam nad nią dwa tygodnie! Co takiego w niej jest, że zajęło mi to aż taki szmat czasu? Na pewno styl, który mimo, że powinien być przystępny dla dzieci i młodszej młodzieży wcale taki nie jest. Nie wiem czy to autorka objęła taki kierunek, czy też jest to wynik tłumaczenia. Dosyć często w trakcie czytania łapałam się na tym, że przekręcam wyrazy i nie mogę skupić się na treści. Niejednokrotnie musiałam wracać do czytanego akapitu aby zrozumieć sens przekazu.
Książka została podzielona na sceny , każda z nich ma swój tytuł zaczynający się od słów: ”Zapisana ku czci świętej/świętego…”, możliwe, że pragnęła ona przedstawić swój utwór w bardziej teatralny sposób, gdyż znajdziemy w niej całą masę opisów, znikomą ilość dialogów. Za to bardzo dużo tych wewnętrznych, które wypowiada główna bohaterka – Agata. Agata uważa się za mądrą dwunastolatkę, która mieszka w koledżu – miejscu w którym się uczy i mieszka. Może tu liczyć na dwójkę przyjaciół Melissę i Torsona. Niestety świat w którym mieszkają – Weniskajl ma swoje lustrzane odbicie pod wodą. Jego nazwa to Weniswajt. W pewnej odległości znajduje się granatowy las o nazwie Wenisfajn i właśnie te trzy lokacje tworzą świat o nazwie Wenisana. Świat, w którym trudno się żyje małym dzieciom. Mają ograniczoną możliwość swobodnego poruszania się. Niestety wszystkie wychodząc na zewnątrz muszą być pod opieką i na dodatek przywiązane do siebie sznurkiem, po to aby nie wpadły do wody, nie nabawiły się tęczownicy, choroby którą otaczające wody Weniskajlu wywołują. Jednak przypadek sprawia, że w dniu wielkiego święta Agata wpada do wody i wszystko w to co do tej pory wierzyła pęka niczym bańka mydlana.
Publikacja ta to jak już mogliście się przekonać z mojego wcześniejszego opisu to fantastyka skierowana do konkretnej grupy wiekowej. Dedykowana jest czytelnikom, którzy nie tęsknią za wartką akcją i mnogością dialogów a dziwny momentami język to dla nich dodatkowe urozmaicenie i smaczek całości. Czy zainteresuje czytelnika 10+ i nie będzie zbyt dla niego trudną książką do odbioru? Możliwe. Czy trafi w gusta 12+ niekoniecznie. Mogą ją uznać za zbyt dziecinną i infantylną. Jednak jak każda powieść na pewno znajdzie swoich odbiorców.
Książka ta oczywiście mimo, że była trudna dla mnie do przyswojenia i przeanalizowana w sposób obiektywny posiada przesłanie: nie zawsze to co nam jest przedstawiane jest prawdą i oczywistością, i należy w to wierzyć bezwzględnie a manipulacje dorosłych, nie ważne z jakiego świata, jest utratą dziecięcej wiary w system i dobro, i pomimo, że Agata momentami bardzo mocno mnie irytowała to szkoda mi również jej z powodu odkryć jakich dokonała, gdyż wydaje mi się, że to wszystko ją przerosło a czytelnik tak naprawdę dowie się tego czytając część drugą, która ma się wkrótce ukazać.
Za co mogę dać plus? Za niesztampowy pomysł na kreację świata przedstawionego oraz za okładkę. Za co minusy? Brak wykreowanych postaci oprócz głównej bohaterki Agaty. Za język, który trafi tylko do nielicznej grupy odbiorców. Miała to być powieść dla dzieci a przez to nie wiem czy taką się stanie. Pomimo tych wszystkich niedociągnięć jestem ciekawa tomu drugiego, bo wiem, że początki bywają trudne.



Książka otrzymana z Klubu Recenzenta nakanapie.pl

Nie będę udawała, że okładki książek mnie nie przyciągają. Jest to pierwsza rzecz na jaką zwracam uwagę przy ich wyborze. Druga natomiast to tytuł. Staram się jednak aby nazwa dzieła nie wpływała na moją ocenę. Z kolei inaczej ma się sprawa z obwolutą, ta zawsze może podwyższyć moje kryterium opinii. Czy słusznie? Niekiedy tak. I właśnie do okładki tego dzieła odnosi się...

więcej Pokaż mimo to

17
avatar
47
47

Na półkach:

„Zimne wody Wenisany” to książka fantasy dla dzieci autorstwa Linor Goralik. Tytułowa Wenisana to świat składający się z dwóch lustrzanych miast – Weniskajlu oraz Weniswajtu. Niby podobne, a jednak różne, jak lustrzane odbicie, Weniskajl cały dla ludzi na górze, a Weniswajt to miejsce pod wodą, w którym pomieszkują Gabo oraz wodne stwory Undowie. Wierzy się, iż Gabo nienawidzą ludzi, są dla nich niebezpieczni, dlatego małe dzieci muszą chodzić po mieście tylko pod opieką dorosłych. Dzieci wierzą dorosłym, jednak ta wiara zostaje zachwiana przez jeden incydent, mianowicie mała Agata wpada do wody i poznaje Weniswajt.

Zacznę od tego, iż według mnie nie jest to książka dla dzieci, bardziej dla młodzieży. Czytając ją z moją młodszą siostrą, musiałam zmieniać część tekstu na bardziej odpowiedni, gdyż opisy rozlewu krwi, czy rozszarpywania dorosłych przez Gabo, nie wydają mi się odpowiednie dla dziecka. Świat przedstawiony przez Agatę jest bardzo pokręcony, zapewne dlatego, że ma być to kreacja światopoglądu ze strony małej dziewczynki, która wszystko rozumie na swój sposób. Czasem sama gubiłam się w tym, co czytałam, wydaje mi się, że to był specjalny zabieg ze strony autora, by pokazać to ze strony małej Agaty. Jednak, mimo wszystko wykreowany świat spodobał mi się, sama historia ma duży potencjał na coś bardzo ciekawego. Opisy krainy są intrygujące, pobudzają naszą fantazję, są barwne, zwłaszcza widziane oczami dziecka, lekko podkolorowane, ale bez przesady. Sama okładka zwiastuje nam tajemniczą, odrobinę mroczną wyprawę w głąb krainy pełnej nadzwyczajnych rzeczy oraz stworzeń. Zakończenie pozostawiło spory niedosyt i czekam z niecierpliwością na rozwinięcie tematu w drugim tomie. Jak powiedziałam na początku, to bardziej młodzieżówka lub krótka książka dla starszych czytelników. Moim zdaniem średnio nadaje się dla dzieci, owszem ma dość ciekawą fabułę oraz krótkie rozdziały, które czyta się jednym tchem. Jednak zastosowane słownictwo i opis części sytuacji jest po prostu nieodpowiedni, słowa są zbyt trudne albo za bardzo mroczne, tragiczne, by móc je czytać z młodszymi czytelnikami. Jeśli jesteś starszym czytelnikiem i lubisz takie klimaty lekko mroczne, ale bez przesady, z nutką szaleństwa i niepewności to polecam.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

„Zimne wody Wenisany” to książka fantasy dla dzieci autorstwa Linor Goralik. Tytułowa Wenisana to świat składający się z dwóch lustrzanych miast – Weniskajlu oraz Weniswajtu. Niby podobne, a jednak różne, jak lustrzane odbicie, Weniskajl cały dla ludzi na górze, a Weniswajt to miejsce pod wodą, w którym pomieszkują Gabo oraz wodne stwory Undowie. Wierzy się, iż Gabo...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
652
526

Na półkach:

„Zimne wody Wenisany” Linor Goralik to bardzo tajemnicza książka z gatunku fantastyki dla dzieci. Myślę, że ma moc budzenia miłości do literatury tego rodzaju. Autorka stworzyła w niej ciekawy świat, w którym dobro i zło mieszają się ze sobą, a nic nie jest jednoznaczne. Młoda bohaterka próbuje się w nim odnaleźć, odkryć prawdę oraz zyskać i dać wszystkim wolność.
Wenisana jest krainą, składającą się z Weniskajla i podwodnego Weniswajta. Obie te części są do siebie podobne, a jednak różne. W pierwszym żyją ludzie, a w drugim gabo – majestatyczne, podobne do ptaków stworzenia oraz topielcy. Dorosłe gabo mogą latać po niebie Weniskajla, a w wodach Weniswajta nurkują tylko przedstawiciele władz lądowego miasta. Mieszkańcy obu światów nie żyją w przyjaźni. Od najmłodszych lat dzieciom wpaja się strach przed wodą.
Tymczasem Agata, dwunastoletnia bohaterka książki, wpada do Wenisany i poznaje podwodny świat. Odkrywa, że woda wcale nie jest groźna, a kontakt z nią nie wywołuje opłakanych skutków, jakimi ją straszono całe życie. Dziewczynka powoli odkrywa, dlaczego oba światy są dla siebie tak nieprzyjazne. Orientuje się także, że wkrótce może wybuchnąć wojna, lecz kiedy dzieli się swoją wiedzą z dorosłymi, jest nie tylko ignorowana, ale wręcz uciszana. Odważnie postanawia zapobiec nieszczęściu.
Główną wartością, o jakiej opowiada książka „Zimne wody Wenisany” jest wolność. Gdyby istniała w świecie, byłby on o wiele bezpieczniejszy i szczęśliwszy. Tymczasem dorośli ograniczają ją na wiele sposobów, stosując kłamstwo i dezinformację – bardzo skuteczne narzędzia budowania podziałów. Kłamstwo niszczy zaufanie, jest elementem zdrady i nie da się na nim nic zbudować.
Powieść została napisana prostym językiem i krótkimi zdaniami w czasie teraźniejszym, co sprawia, że wydaje się być książką skierowaną do młodego czytelnika. Do tego zastosowano dużą czcionkę i szerokie marginesy, więc samego tekstu jest naprawdę mało. Jednak nie przesadzałabym z podsuwaniem jej zbyt wcześnie, bo według mnie ciężar poruszanego tematu może być zbyt duży dla dzieci młodszych niż 12 lat. Świat stworzony przez autorkę jest niejednoznaczny, tajemniczy i odrobinę magiczny, co również przekłada się na dość trudny odbiór.
Zakończenie sugeruje, że opowieść będzie miała swoją kontynuację, a ja nie mogę się jej doczekać. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalej losy Agaty, jej przyjaciół i wszystkich mieszkańców fantastycznej Wenisany.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta w serwisie nakanapie.pl

„Zimne wody Wenisany” Linor Goralik to bardzo tajemnicza książka z gatunku fantastyki dla dzieci. Myślę, że ma moc budzenia miłości do literatury tego rodzaju. Autorka stworzyła w niej ciekawy świat, w którym dobro i zło mieszają się ze sobą, a nic nie jest jednoznaczne. Młoda bohaterka próbuje się w nim odnaleźć, odkryć prawdę oraz zyskać i dać wszystkim wolność.
Wenisana...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
133
128

Na półkach:

Sięgając po "Zimne wody Wenisany" odczuwałam dość duże podekscytowanie. Od dawna miałam zamiar zapoznać się z książkami z wydawnictwa Dwukropek i uznałam, że ta będzie ciekawym wstępem. Szczególnie lektura opisu utwierdziła mnie w wyjątkowości historii. Szybko jednak mój entuzjazm opadł. Dlaczego? Zaraz wam to wyjaśnię.

Agata żyje w Weniskajlu, gdzie dzieci nie mogą poruszać się samodzielnie. Mieszkają w swego rodzaju akademikach, a na spacery wychodzą przywiązane sznurem do siebie nawzajem. Te wyjątkowe środki ostrożności są użyte w obawie przed mieszkańcami Weniswajtu- podwodnej krainy, która wcześniej toczyła zażartą wojnę ze swoją sąsiadką. Agata czuje w sobie dużo ciekawości, pragnie poznać więcej świata i dowiedzieć się, co kryje się pod powierzchnią, co szybko sprowadza na nią tarapaty.

Niestety od początku poczułam pewien chaos bijący z historii. Zostajemy wrzuceni w sam środek świata, którego zasad nie znamy, a niektóre jego sekrety do końca nie zostają przed nami ujawnione. Ten sposób kreacji, w którym poznajemy miejsce akcji powoli, ma swoje plusy, ale tylko w momencie, kiedy rzeczywiście zaczyna się to nam z czasem spinać w spójną całość. Ja sama niestety przy tej pozycji miałam dojmujące uczucie, że brakuje mi jakiegoś elementu. Dodatkowo połapanie się w fabule utrudniały nazwy własne. Jest ich naprawdę wiele, a niektóre są po prostu uznane przez autorkę za na tyle oczywiste, że nie decyduje się nam ich tłumaczyć. Do teraz nie wiem, chociażby czym zajmuje się osoba o profesji mistress. Uważam ze naprawdę dużym plusem byłoby dodanie na końcu powieści słowniczka, który wyjaśniałby wszystkie te pojęcia. Na pewno ułatwiłoby to lekturę wszystkim.

W związku z tą wadą nie uważam, że książka nadaje się dla młodszych czytelników. Ja sama gdybym miała kilka lat mniej, odłożyłabym ją na bok z braku zrozumienia fabuły. Jednocześnie jest na tyle niedopracowana i prosta w konstrukcji, że dorośli też nie do końca się w niej odnajdę.

Wśród minusów znalazły się też jednak dobre strony powieści. Przede wszystkim pomysł na fabułę, który jest na tyle oryginalny i ciekawy, że z chęcią poznałabym go jeszcze lepiej. Zakończenie pozostawia nas w niepewności co do dalszych losów bohaterów i trzyma w napięciu. Fascynowały mnie też istoty nazywane Gabo. Z chęcią zobaczyłam je na jakiejś ilustracji.

Myślę, że książka nie straciłaby, gdyby autorka dodała jej kilka stron. Wręcz przeciwnie. Dałoby jej to możliwość głębszego wniknięcia w fabułę i opisania świata, którego potencjał został zmarnowany. Ze słowniczkiem, ilustracjami i dokładniejszymi opisami książka miałaby szanse stać się moją ulubienicą. Z racji tego jednak, że mało co jest w niej wytłumaczone i czytanie było dla mnie chaosem, muszę ją zaklasyfikować do rozczarowań.


Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl i bardzo dziękuję za możliwość jej zrecenzowania.

Sięgając po "Zimne wody Wenisany" odczuwałam dość duże podekscytowanie. Od dawna miałam zamiar zapoznać się z książkami z wydawnictwa Dwukropek i uznałam, że ta będzie ciekawym wstępem. Szczególnie lektura opisu utwierdziła mnie w wyjątkowości historii. Szybko jednak mój entuzjazm opadł. Dlaczego? Zaraz wam to wyjaśnię.

Agata żyje w Weniskajlu, gdzie dzieci nie mogą...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
13
8

Na półkach:

To, w jaki sposób autorka, Linor Goralik (cóż to za barwna postać!) prowadzi narrację jest dla mnie mistrzostwem. Niektórzy piszą - sucha, surowa, oszczędna. A ja w tym widzę oryginalność, umiejętne żonglowanie słowami, żadnych tam wygibasów i puszczania oka do czytelnika. Wspaniała, nietuzinkowa proza. Wymagająca, zmuszająca wyobraźnię do wytężonej pracy. Ale warto! I okładka Urbaniaka... jak dla mnie - arcydzieło.

To, w jaki sposób autorka, Linor Goralik (cóż to za barwna postać!) prowadzi narrację jest dla mnie mistrzostwem. Niektórzy piszą - sucha, surowa, oszczędna. A ja w tym widzę oryginalność, umiejętne żonglowanie słowami, żadnych tam wygibasów i puszczania oka do czytelnika. Wspaniała, nietuzinkowa proza. Wymagająca, zmuszająca wyobraźnię do wytężonej pracy. Ale warto! I...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
782
415

Na półkach: ,

To, co nam się przedstawia w dzieciństwie, ma duże znaczenie. Kształtuje nas i daje tylko wycinek świata. Jeśli nie dostaniemy możliwości, by go skonfrontować z szerszym kontekstem rzeczywistości, możemy ślepo w niego wierzyć. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że najczęściej wycinki rzeczywistości same w sobie są prawdziwe, ale gdy umieści się je w czymś większym, to niekoniecznie już pasuje. Świat jest czymś o wiele większym i potężniejszym.

Agata żyje w świecie, gdzie tak naprawdę są dwa światy. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, tak w rzeczywistości jest. Jeden z nich jest nad wodą, a woda dla jego mieszkańców jest czymś złym. Drugi to właśnie woda, która odbija miasto. Tam żyją istoty zwane gabo i dusze ludzi, którzy się utopili. Agata jest ciekawa wszystkiego, co ją otacza, a przy tym niezmiernie odważna. Dlatego to jej decyzje doprowadzają do miejsca, gdzie może zdać sobie sprawę, że nie zawsze można ufać dorosłym, a prawdy, w które się wierzy, są tak naprawdę kłamstwem. Co spotka Agatę? Jak się w tym odnajdzie?

Byłam bardzo podekscytowana możliwością przeczytania tej książki. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o wydawnictwie, a dotychczas nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z żadną książką wydaną ich nakładem. Może właśnie dlatego oczekiwałam od "Zimnych wód Wenisany" tak wiele i niestety rozczarowałam się nią. Od razu zdawałam sobie sprawę, że to powieść z gatunku literatury dziecięcej, więc będę ją inaczej odbierać i jeszcze inaczej oceniać. Niemniej i tak zostałam negatywnie zaskoczona.

Jednak najpierw zacznę od zalet, a konkretnie jednej, która sprawiła, że mimo wad na pewno na długo zapamiętam tę historię. Chodzi mi o genialny pomysł. Wyróżnił się on oryginalnością i niekonwencjonalnością postrzegania świata, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Nie przypominam sobie, żebym spotkała się z podobną koncepcją, co potwierdza moje przypuszczenia, że pisarka ma w przyszłości wielki potencjał. Dla mnie jest to powieść, która powinna zostać bardziej dopracowana i przedstawiona w pełnowymiarowy sposób trochę starszym czytelnikom lubującym się w niesamowitych opowieściach fantasy. Po prostu czuję, że książka może okazać się zbyt poważna dla młodych czytelników, co kontrastuje z językiem.

Niestety język, którym posługuje się pisarka, to dla mnie mały koszmarek. Nie wiem dla kogo. Wynika to właśnie z pomysłu i fabuły, które stanowczo powinny być przeznaczone dla starszej młodzieży lub dorosłych. Zarazem język jest wyjątkowo prosty pod względem ciągłości. Zapewne miało to być przystosowane do dziecięcych możliwości, ale wywołuje tylko dyskomfort. Tym bardziej że w tej historii jest tak wiele neologizmów, nowych nazw i też po prostu trudnych słów – nawet dla dorosłego czytelnika. Przyznaję się otwarcie, że sama wielokrotnie niektórych rzeczy nie rozumiałam, co mnie tylko zniechęcało do książki. I przede wszystkim brakowało dokładnych opisów. To oczywiste, że ogólnie z opisami nie można przesadzić, ale bez opisów brakowało jakiejkolwiek spójności.

Sama fabuła nadawała szybkie tempo, co pozwoliło mi się prawie od razu wciągnąć się i przeczytać powieść w jeden dzień. Lecz za fabułą szło olbrzymie uniwersum, niestety olbrzymie, niedopracowane uniwersum, gdzie gubiłam się prawie na każdym kroku i właśnie przez to traciłam również fabułę. Niemniej wielokrotnie zostały wykorzystane motywy, które bardzo szanuję i też doceniam ich niesztampowość.

Poza główną bohaterką – Agatą – totalnie brakuje jakichkolwiek kreacji bohaterów. I naprawdę, cały czas pamiętam, że to literatura dziecięca, a nie high fantasy dla dorosłych, więc nie można oczekiwać głębokich osobowości, analizy myśli. Jednak jakąś osobowość ma każdy i dziecko jak najbardziej to rozumie. Poza tym Agata tak bardzo mnie irytowała, że to zasłaniało jakiekolwiek charakterologiczne zalety kreacji. Nie dość, że nie była zbyt mądra, to jeszcze kreowała się na bohatera. Niekiedy czułam jej zagubienie i to było fantastyczne czytelnicze doznanie, ale szybko pękało jak bańka mydlana.

"Zimne wody Wenisany" naprawdę wywołują we mnie poczucie olbrzymiej powagi tematycznej, co być może dla dzieci może być zbyt trudne. Jednak pomijając ten aspekt, sama w sobie bardzo mi się podobała tematyka, ponieważ mówiła o wyrafinowanym okrucieństwie i wiecznej manipulacji, która ciągnie się pokolenie za pokoleniem, opierając się na tym, że tak przecież działa ten świat. To mechanizm przedstawiający nawarstwiający się konflikt, który eskaluje do wojny.

Ta książka dla dzieci wywołała we mnie wiele mieszanych odczuć i ostatecznie rozczarowała. Dostrzegam jej zalety, ale to nie wystarczy, bym całościowo mogła ją docenić i uznać za odpowiednią dla młodszych czytelników. Choć na pewno dam szansę drugiej części i być może ona zmieni moje postrzeganie historii.

To, co nam się przedstawia w dzieciństwie, ma duże znaczenie. Kształtuje nas i daje tylko wycinek świata. Jeśli nie dostaniemy możliwości, by go skonfrontować z szerszym kontekstem rzeczywistości, możemy ślepo w niego wierzyć. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że najczęściej wycinki rzeczywistości same w sobie są prawdziwe, ale gdy umieści się je w czymś większym,...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
214
151

Na półkach: ,

,,Zimne wody Wenisany" Linor Goralik to opowieść o poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące pytania, próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości i dowiedzenia się, kto mówi prawdę. Jest to książka zdecydowanie dla starszych dzieci, bo znajdziemy tutaj wiele przenośni i metafor. Jednakże, nie powinno się przypisywać jej do konkretnej grupy wiekowej, ponieważ dorośli też na pewno będą się przy niej dobrze bawić i coś z niej wyniosą.

Agata to dziewczynka, mieszkająca w krainie zwanej Wenisaną. Składa się ona z dwóch miast - Weniskjalu, czyli tego, w którym żyją ludzie i Weniswajtu, który znajduje się pod wodą i jest lustrzanym odbiciem pierwszego. Zamieszkują topielce oraz gabo, które uważane są przez ludzi za niebezpieczne. Z tego względu dzieci do dwunastego roku życia mogą przebywać w mieście tylko pod nadzorem dorosłych. W dniu pewnego święta, splotem nieszczęśliwych zdarzeń, Agata wpada do wody i odwiedza Weniswajt.

Styl pisania autorki jest bardzo przystępny, choć zawiera wiele złożonych zdań, ubogaconych w metafory. Sposób, w jaki Linor Goralik kreuje świat przedstawiony w historii, sprawia, że czujemy się tak, jakbyśmy też tam byli i pomagali w przygodzie naszej bohaterce. Mimo, że nie ma tutaj szczegółowych opisów miejsc, jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jak wygląda ta kraina.

Początkowo, ciężko było mi się wczuć w historię. Natomiast, po mniej więcej 40 stronach, gdy lepiej poznałam świat i zrozumiałam o co chodzi, to pochłonęła mnie i przeczytałam ją praktycznie ,,na raz".

Główna bohaterka Agata, mimo że jest jeszcze dzieckiem, to charakteryzuje się upartością i dąży do postawionego sobie celu. Bez względu na wszystko, stara się dociec prawdy i dowiedzieć się, czy to, co było jej wpajane od dzieciństwa, nie było jednym wielkim kłamstwem. Niemniej jednak, wciąż pozostaje dwunastoletnią wrażliwą dziewczynką, która się boi. Przez to, jest zdecydowanie realistyczną postacią. Żałuję tylko, że nie poznaliśmy bliżej historii jej życia, przed ważnym dla fabuły świętem.

Elementy fantastyczne zawarte w książce były niezwykle ciekawe. Ptakopodobne stwory oraz topielce świetnie ubogacały tę historię. Dzięki nim, ciągła akcja była spójna, a poczynania Agaty stawały się bardziej interesujące. Zakończenie było bardzo dobre i pozostawiało otwartą furtkę dla drugiego tomu.

Czy w Wenisanie wybuchnie wojna? Z chęcią się tego dowiem!

,,Zimne wody Wenisany" Linor Goralik to opowieść o poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące pytania, próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości i dowiedzenia się, kto mówi prawdę. Jest to książka zdecydowanie dla starszych dzieci, bo znajdziemy tutaj wiele przenośni i metafor. Jednakże, nie powinno się przypisywać jej do konkretnej grupy wiekowej, ponieważ dorośli też na...

więcej Pokaż mimo to

18

Cytaty

Więcej
Linor Goralik Zimne wody Wenisany Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd