Wojna skowronków

Okładka książki Wojna skowronków autora Hilary McKay, 9788381501057
Okładka książki Wojna skowronków
Hilary McKay Wydawnictwo: Dwie Siostry literatura dziecięca
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Skylarks' War
Data wydania:
2021-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-04-01
Data 1. wydania:
2018-09-20
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381501057
Tłumacz:
Łukasz Witczak
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna skowronków w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna skowronków

Średnia ocen
7,7 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna skowronków

avatar
16707
3130

Na półkach: ,

Powieść „Wojna skowronków” autorstwa Hilary McKay to jedna z tych rzadkich książek, które – choć skierowane do młodszego czytelnika – posiadają emocjonalny ciężar i głębię godną największych dzieł literatury pięknej. To niezwykle subtelna, a zarazem poruszająca opowieść o dorastaniu w cieniu nadchodzącej katastrofy, jaką była I wojna światowa. McKay z niesamowitą maestrią kreśli obraz świata, który bezpowrotnie odchodzi w przeszłość, ustępując miejsca brutalnej rzeczywistości okopów.
Fabuła koncentruje się na losach Clarry, dorastającej w surowym, edwardiańskim domu, gdzie brak miłości ojca rekompensuje jej jedynie głęboka więź z bratem, Peterem. Ich życie nabiera barw podczas corocznych wyjazdów do Kornwalii. Tam, w blasku słońca i szumie fal, buduje się ich nierozerwalna przyjaźń z kuzynem Rupertem. Wspólnie tworzą świat pełen swobody, marzeń i dziecięcych wyzwań. Jednak beztroska kończy się gwałtownie wraz z nadejściem 1914 roku. Rupert wyrusza na front do Francji, a Clarry, mimo oporu ojca, podejmuje walkę o edukację. Listy z okopów stają się jedynym łącznikiem z dawnym życiem, a tragizm wojny na zawsze weryfikuje ich marzenia o przyszłości.
Autorka po mistrzowsku buduje atmosferę tych letnich miesięcy – czuć tu zapach morskiej soli, ciepło piasku i dziecięcą beztroskę, która wydaje się wieczna. To właśnie w tym kontraście tkwi największa siła powieści: sielankowe dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane przez wybuch wojny, która zmienia Ruperta z beztroskiego chłopca w żołnierza, a Clarry z marzycielki w młodą kobietę szukającą swojego miejsca w świecie, który nagle przestał być bezpieczny.

Postać Clarry jest sercem tej książki. Jej determinacja, by zdobyć wykształcenie w czasach, gdy od kobiet oczekiwano jedynie posłuszeństwa, jest opisana z niezwykłą delikatnością. To bohaterka, której nie da się nie kochać – inteligentna, lojalna i pełna cichej odwagi. McKay nie oszczędza jednak czytelnika. Wojna w jej wydaniu nie jest przygodą; to lęk o listy, które nie przychodzą, to puste miejsca przy stole i traumy, których nie da się uleczyć. Autorka potrafi pisać o śmierci i stracie w sposób przystępny dla młodzieży, nie tracąc przy tym nic z tragizmu tych wydarzeń.

Styl Hilary McKay jest zachwycający – pełen brytyjskiego dystansu, inteligencji i humoru, który rozjaśnia nawet najsmutniejsze fragmenty. Dialogi są żywe, a relacje między rodzeństwem i kuzynem nakreślone z ogromną psychologiczną wiarygodnością. To książka o więziach, które są silniejsze niż strach, i o nadziei, która – niczym tytułowy skowronek – śpiewa nawet nad polami bitew.

„Wojna skowronków” to lektura obowiązkowa. To przepiękna, mądra i wzruszająca saga, która uczy empatii i pokazuje, jak wielką wartość ma rodzina i przyjaźń w czasach próby. Po odłożeniu tej książki na półkę, czytelnik jeszcze długo pozostaje pod jej urokiem, niosąc w sobie obraz kornwalijskiego słońca i dźwięk skrzydeł skowronka. To absolutne arcydzieło współczesnej literatury dziecięcej i młodzieżowej, które zachwyci również każdego dorosłego.

Powieść „Wojna skowronków” autorstwa Hilary McKay to jedna z tych rzadkich książek, które – choć skierowane do młodszego czytelnika – posiadają emocjonalny ciężar i głębię godną największych dzieł literatury pięknej. To niezwykle subtelna, a zarazem poruszająca opowieść o dorastaniu w cieniu nadchodzącej katastrofy, jaką była I wojna światowa. McKay z niesamowitą maestrią...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
94
13

Na półkach: ,

Clarry od dziecka czuje potrzebę kształcenia się i zostania niezależną kobietą, lecz nie tego oczekuje się od damy w XX-wiecznej Anglii. Zarówno ona, jak i jej starszy brat Peter, który za wszelką cenę chce odłożyć wyjazd do szkoły z internatem, nie mają wsparcia ze strony oschłego ojca. Coroczne wakacje u dziadków w Kornwalii są dla nich jedynym sposobem na ucieczkę od samotności. Piękne morze, pachnące wrzosowiska i ten wspaniały kuzyn Rupert. Niestety i to miejsce ulega zmianie, gdy wybucha I wojna światowa, a Rupert zaciąga się do wojska.

Hilary McKay w swojej książce ukazuje nie tylko prostą historię, lecz także ogromny świat pełen skrajnych emocji towarzyszących bohaterom, który od razu pochłania czytelnika. Opowieść porusza tematy takie jak tamtejsza moda, która przemija z czasem i zmienia swój sens, jak i te, które wciąż są aktualne i znaczące w świecie, takie jak wojna czy moralność. „Wojna skowronków” to książka napisana pięknym i różnorodnym językiem, której niewiele brakuje, by być idealną.

Lekturę przeczytałam zaskakująco szybko i mam ochotę zrobić to jeszcze raz. Jest to piękna publikacja, którą pokochałam i z chęcią polecę zarówno czytelnikom nastoletnim, jak i dorosłym.

Clarry od dziecka czuje potrzebę kształcenia się i zostania niezależną kobietą, lecz nie tego oczekuje się od damy w XX-wiecznej Anglii. Zarówno ona, jak i jej starszy brat Peter, który za wszelką cenę chce odłożyć wyjazd do szkoły z internatem, nie mają wsparcia ze strony oschłego ojca. Coroczne wakacje u dziadków w Kornwalii są dla nich jedynym sposobem na ucieczkę od...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2
2

Na półkach:

Nie będę ukrywać, że mam ogromną słabość do powieści Hilary McKay. A jednak od dzieciństwa nie czytałam jej książek i trochę obawiałam się, że jako dorosły odbiorca nie poczuję się tak jak lata temu w bibliotece dla dzieci, gdy czekałam na kolejne tomy przygód rodziny Cassonów. Niepotrzebnie się martwiłam, bo Wojna skowronków mnie oczarowała. Kibicowałam głównym bohaterom, tak jakbym byli moimi najbliższymi przyjaciółmi. Wspaniała historia, wyraziści bohaterowie i to charakterystyczne dla autorki ciepło, które przenika karty powieści i otula serce czytelnika (jeśli tylko mu się na to pozwoli).

Nie będę ukrywać, że mam ogromną słabość do powieści Hilary McKay. A jednak od dzieciństwa nie czytałam jej książek i trochę obawiałam się, że jako dorosły odbiorca nie poczuję się tak jak lata temu w bibliotece dla dzieci, gdy czekałam na kolejne tomy przygód rodziny Cassonów. Niepotrzebnie się martwiłam, bo Wojna skowronków mnie oczarowała. Kibicowałam głównym bohaterom,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

149 użytkowników ma tytuł Wojna skowronków na półkach głównych
  • 74
  • 74
  • 1
25 użytkowników ma tytuł Wojna skowronków na półkach dodatkowych
  • 12
  • 4
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lampka Annet Schaap
Lampka
Annet Schaap
"Lampka" to debiutancka powieść młodzieżowa holenderskiej pisarki i ilustratorki Annet Schaap. Piękna, baśniowa książka o niezwykłej dziewczynce, której dobre serce i wielka odwaga oświetlały wszystkich bohaterów. To ona była taką ciepłą iskierką niczym latarnia dla żeglarzy, dla marynarzy, by nie zbłądzili wśród niebezpiecznych skał podczas sztormów. Dziewczynka to Emilka zwana Lampką, bo jest właśnie takim promykiem, światełkiem mimo swojego bardzo trudnego życia. Jej mama, również o imieniu Emilia, bardzo chorowała i umarła. Lampka odczuwała jej brak, tęskniła i w swoich myślach rozmawiała z mamą, słyszała jej głos, jej podpowiedzi. Pomagała, jak tylko mogła swojemu kalekiemu ojcu. Mieszkali razem w domku obok latarni. Ojciec jest latarnikiem odpowiedzialnym za to, by zapalać i gasić światło, które musi się palić, nim zapadnie zmierzch. To dziewczynka zawsze je rozpala, bo ojcu bez jednej nogi, z roku na rok, jest coraz trudniej. Lampka co wieczór wspina się po sześćdziesięciu jeden stopniach wieży, otwiera zardzewiałe drzwiczki w osłonie soczewki, podpala knot, nakręca mechanizm. Najpierw było jej trudno, potem już bez trudu sobie radziła. Wszystko jednak zmieniło się jednej nocy, kiedy mała marzycielka zapomniała o zapałkach! Nadchodzi sztorm, nie ma zapałek, a przecież latarnia musi świecić. Mała pędzi przez wichry i burzę po zapałki do miasteczka i zdawać by się mogło, że zdąży, że już jest blisko, już wita się z latarnią. Niestety. Nie udaje się jej dotrzeć z koszyczkiem, porywa go wiatr. Jej samej ledwie udaje się przeżyć. Latarnia po raz pierwszy jest bez oświetlenia, co w konsekwencji powoduje, że przepływający nieopodal statek rozbija się o skały. Za karę oboje, i Lampka i jej ojciec - August Wodnik zostają rozdzieleni, muszą spłacić koszty rozbitego statku. Choć ojciec próbował ratować sytuację, tłumacząc szeryfowi, że to zepsuty mechanizm soczewki zawinił, jednak prawdomówna i uczciwa Lampka powiedziała, że to jej wina, to ona nie miała zapałek. Ojciec był wściekły, nawet ją uderzył z bezsilności, potem zawsze już będzie tego żałował. Emilka trafia do Czarnego Dworu, w którym ma spędzić aż siedem lat pracując dla właściciela domu - Pana Admirała, który obecnie przebywa na morzu. W domu wita ją Marta, która zajmuje się całą wielką posiadłością. Jest też syn Marty Lenny - niepełnosprawny intelektualnie, ale bardzo wrażliwy chłopak, który bardzo lubi wycinać skrawki gazety oraz inny pomocnik - stolarz, ogrodnik o imieniu Nick. Niezbyt dużo tej służby na tak wielki dom, może też i z tego powodu, że w tym wielkim domu na górze w wieży mieszka potwór, którego wszyscy się boją. Nie bał się go tylko kamerdyner Józef, który niestety zmarł. Lampka szybko pojęła co ma robić, jak sprzątać. Sprzątała i czyściła, była pilna i dokładna, ale coś ją przywoływało na górę do wieży, ponieważ z niej był najlepszy widok na rozciagający się przez okno bezkres morza i latarnię, w której siedział zamknięty ojciec. Bardzo za nim tęskniła. Nie wystraszyła się potwora. Poznała, że to chłopiec równy jej wiekiem. Żaden potwór, chociaż mógł być tak postrzegany dlatego że ma zrośnięte nogi jak syrena. Ma na imię Edward. Chował się od zawsze pod łóżkiem tego wielkiego pokoju na wieży. Poznawał świat, ale tylko z książek, i z opowieści Józefa. Tęsknił za swoim pływającym surowym ojcem. Bardzo chciał być godnym synem, sprostać oczekiwaniom i wymaganiom, jakie stawiał mu ojciec. Tak zaczęła się niezwykła przyjaźń między trójką dzieci, bo Lenny, syn Marty, też spędzał z Lampką i chłopcem Rybą dużo czasu. Pomagał w opiece, w kąpielach chłopca. Ileż tam było przekomarzania się ze strony "panicza Edwarda" - wyniosłego, rozkazującego względem "wiejskiej bezrozumnej dziewczyny". Ciężko mu było ją znieśc, był przyzwyczajony do swojej samotności, ciemności, wyobcowania. Lampka nie umiała pisać ani czytać, co go irytowało. Nie była w jego oczach zbyt błyskotliwa, lecz miała wielką odwagę i bogate, wrażliwe czyste serce, które kruszyło wiele zła. Samo to, że nie poddała się po tym wszystkim co ją w życiu spotkało, nie lękała się "potwora" z wieży, nie odeszła mimo, że początki, były naprawdę bardzo trudne, a rybi chłopiec nieuprzejmy i obcesowy. Oswajanie się trochę trwało. Lampka dała chłopcu radość i światło, promienie słońca, wyciągnęła go ze świata ciemności na świeże powietrze. Zmajstrowała wózek, żeby go zabrać na zewnątrz. To były naprawdę piękne momenty książki, kiedy spędzali razem czas, poznawali swoją historię. Edward uczył Emilkę czytać i pisać. To było dla mnie bardzo wzruszające. Ta walka obojga dzieci o ojcowską uwagę i miłość, chęć pokazania siebie z jak najlepszej strony w oczekiwaniu na pochwałę. Książka jest bardzo mądra, pouczająca. Spotykamy problemy dotyczące osierocenia, samotności, inności, wyobcowania, strachu, kalectwa, odrzucenia, pijaństwa. Mieszają się realne, ważne problemy i postacie z baśniowymi wykreowanymi przez autorkę. Prawdziwe osoby, jak Marta i jej syn Lenny tworzą świat realny, a syreny i inne "dziwolągi" są elementem nadającym koloryt fantazji. Pośrodku nich jest Lampka - rezolutna, fajna, odważna dziewczynka, która nigdy się nie poddaje. Lampka uczy nas bezinteresownej pomocy, porusza serce. Biegniemy razem z nią po "ogień" dla latarni i razem z nią uczymy się liter i pomagamy chłopcu. Emilka kocha i wybacza, pracuje ciężko, bo chce wrócić do ojca. A opieka nad rybim chłopcem wypełnia jej czas. W Edwardzie zachodzą przemiany, wychodzi ze swojego "szklanego ukrytego świata". Wszystko z pomocą i wiarą w niego niezwykłej koleżanki. Bardzo polecam tę książkę mlodszym i starszym dzieciom, jest ciekawa, ładnie wydana, szybko się czyta, ma piękne ilustracje. Warto. Serdecznie pozdrawiam. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na91 rok temu
Małpa mordercy Jakob Wegelius
Małpa mordercy
Jakob Wegelius
Jakob Wegelius Małpa mordercy wydawnictwo Zakamarki 618 stron kryminał\powieść obyczajowa\powieść podróżnicza Ostrzeżenie o treści: Opinia ta napisana jest wedle szkolnego modelu omawiania książki, istnieje więc możliwość, że dorośli czytelnicy przeniosą się do szkoły podstawowej, prosto przed tablicę. Osoby, które za nic w świecie nie chcą przypominać sobie tych mrocznych czasów, proszę o świadomą lekturę tej opinii. A więc zaczynamy... Czas akcji: Pierwsza połowa XX wieku, dokładniej: czas przed II wojną światową, dokładniej: dwudziestolecie międzywojenne. Czas miniony: trzy lata. Miejsce akcji: Lizbona - ocean - Aleksandria - Bhapur - Cochin - Lizbona Bohaterowie pierwszoplanowi: Sally Jones, Henry Koskela (Chief),Ana Molina, Luigi Fidardo, Alphonse Morro, Maharadża Bhapuru Bohaterowie drugoplanowi: Joao, Raul Garretta, Kapitan Anderson, Geoff Gerard, dyrektor Thursgood, mister Wilkins, Ayesha Narayanan, doktor Rosa Dominguez, Inspektor kryminalny Fernao Umbelino A że ta forma omawiania lektury jest jałowa, nic nie wnosząca i niesprzyjająca swobodnym wypowiedziom, przechodzę do bardziej opiniotwórczej części opinii Parę luźnych przemyśleń: Na początek zaskoczenie: opis na tylnej okładce (który jak się okazuje, niewiele mówi o treści) sugeruje, że mamy do czynienia z historią kryminalną, tymczasem, owszem, ten wątek się pojawia, lecz w większej części jest to powieść obyczajowa przeplatana z podróżniczą. Obsadzenie w roli narratora inteligentnej gorylicy to zabieg interesujący, jedynie wzbogacający tę historię, a nie (jak w przypadku opowiastek dla dzieci o gadających zwierzątkach) infantylizujący. Czuć, że Sally Jones nie jest żadną metaforą (choć jednocześnie może być uosobieniem każdej dyskryminowanej mniejszości),a ma do opowiedzenia własną historię. Choć jest to konkretne tomiszcze, książkę czyta się szybko (mnie co prawda zajęła dziesięć dni, lecz to wynikło z chwilowej blokady czytelniczej, która mnie dopadła). Ułatwiają to niewielki format, skondensowana ilość tekstu na stronie, krótkie rozdziały oraz wartko płynąca (choć nie pędząca na złamanie karku) akcja. Nie zauważam w tej pozycji obiektywnych wad. Język jest zgrabny, akcja angażująca, bohaterowie przemyślani, tło historyczno-społeczne realistyczne. Nie będzie to co prawda jedna z tych książek, która przemebluje mój rok czytelniczy, lecz uznanie dla autora nie pozwala mi dać i, oczywiście, moja przyjemność z czytania, nie pozwalają mi dać niższej oceny. PS. Pierwsza połowa tej opinii jest parodią dwóch zjawisk, które mnie irytują: powszechnych ostatnio ostrzeżeń o treści, które jakkolwiek czasem są uzasadnione, jednak część z nich nich jest kompletnie zbędna i (według mnie) absurdalna, a drugie zjawisko to (oczywiście) szkolny system omawiania lektur. Nie ma to nic wspólnego z książką, zwyczajnie naszła mnie taka fanaberia.
Bosorka - awatar Bosorka
oceniła na81 rok temu
Preskot Katherine Applegate
Preskot
Katherine Applegate Sara Olszewska
O twórczości Katherine Applegate słyszałam już jakiś czas temu, jednak do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po którąś z jej powieści. Teraz przyszła pora, by to zmienić, a mój wybór padł na Preskota, który tęsknym wzrokiem spoglądał już z półki w moją stronę. Czy ta historia okazała się dobra i godna polecenia? O tym w recenzji poniżej. Pewnego dnia w życiu Jacksona pojawił się on – Preskot. Trochę kot, trochę tygrys, trochę łasuch na fioletowe żelki. Kłopot w tym, że jest niewidzialny. Zjawia się w życiu chłopca akurat w momencie, kiedy w jego rodzinie pojawiają się poważne problemy — kłótnie rodziców szeptem, rosnące stosy rachunków na stole i wiecznie pusta lodówka nie są zapowiedzią pozytywnych zmian. Czy sytuacja Jacksona i jego rodziny ulegnie zmianie? Czy Preskot będzie miał na to realny wpływ? Pierwsze strony powieści wywołały we mnie różne emocje. Z jednej strony miałam świadomość tego, że jest to pozycja kierowana bardziej do młodszych odbiorców, ale z drugiej sam główny bohater wydał mi się aż za bardzo dojrzały, jak na swój wiek, przez co jego postać odrobinę kłóciła się w mojej głowie z myślą, że to historia opowiedziana oczami jeszcze dziecka. Mimo tego jednak nie uważam, że jest to słaba książka, a wręcz przeciwnie. Główny bohater został wykreowany bardzo ciekawie. Jackson to chłopiec, który bardzo poważnie podchodzi do otaczającego go świata — w jego pojmowaniu rzeczywistości nie ma miejsca na niewyjaśnione zagadki, a nauka jest kluczem do wszystkiego. Chłopiec nie do końca potrafi wyjaśnić sobie, dlaczego tak często spotyka Preskota i dlaczego postać ta zachowuje się tak, a nie inaczej. Czytanie o tym, jak postrzega swoich rodziców, ich decyzje czy też w jak racjonalny sposób podchodzi do życia, było naprawdę interesujące. Tytułowy Preskot to z pewnością równie ciekawa postać. Nie wiem, skąd u autorki pomysł na stworzenie takiego bohatera, ale jestem nim zachwycona. Przyznaję się bez bicia, że obecność zwierzaka skutecznie przyciągała moją uwagę i co więcej, wzbudzała coś na podobieństwo współczucia — podświadomie, nawet nie znając jeszcze dalszego ciągu tej historii, przeczuwałam już, co jego obecność może zwiastować. Pióro Katherine Applegate uważam za bardzo dobre. Choć historia kierowana jest do tych młodszych czytelników, to autorka za pomocą swoich umiejętności sprawiła, że i starsi poczują się usatysfakcjonowani lekturą tej pozycji. Bohaterowie są bardzo ciekawi, a sama historia... okrutnie poruszająca i na swój sposób trudna. Autorka ukazuje tutaj trudy życia dalekiego od wygodnego – tutaj bohaterowie muszą mierzyć się z problemami finansowymi, brakiem własnego kąta czy po prostu brakiem możliwości zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb. Preskot to z pewnością książka, która trafia wysoko w moim zestawieniu powieści dla młodych czytelników. To taki tytuł, którego lektura pozostawia w czytelniku pewnego rodzaju pustkę i sprawia, że chce się zrobić coś, cokolwiek, byleby pomóc głównym bohaterom. Jeżeli lubicie poruszające historie o mocy dziecięcej wyobraźni i poszukiwaniu nadziei, to ta z pewnością trafi w Wasz gust.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na71 rok temu
Kapelusznicy Tamzin Merchant
Kapelusznicy
Tamzin Merchant
IG:ksiazki_wloczykija Książka która wciąga czytelnika do magicznego świata Cordelii, najmłodszej z długiego rodu Kapeluszników. Autorka, Tamzin Merchant, w mistrzowski sposób splata magię, alchemię i przygodę, tworząc pełne barwne i fascynujące uniwersum. Akcja rozgrywa się w środowisku magicznych kapeluszy, gdzie każdy z nich jest nasycony alchemią i zaklęciami. W tle mamy rodzinę Cordelii, która traci ojca podczas niebezpiecznej misji na morzu. Determinowana Cordelia postanawia odnaleźć zaginionego, co stawia ją w centrum dynamicznej opowieści pełnej tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Merchant mistrzowsko kreuje bohaterów, nadając im głębokość i złożoność. Cordelia, młoda Kapelusznica, przechodzi przez fascynujący rozwój charakteru, od najmniejszej z rodziny do nieustraszonej poszukiwaczki prawdy. Wujek Tiberius i ciocia Ariadne dodają narracji głębi, eksplorując relacje rodzinne, lojalność i tajemnice. Wątek magicznych konfliktów między Kapelusznikami a ich rywalami, Szewcami, Rękawicznikami, Krawcami i Zegarmistrzami, wnoszą dodatkową warstwę dramatyzmu. Sprawiają, że czytelnik zagłębia się w świat walki o władzę, zdrad i ukrytych sojuszy. Jednak to nie tylko intryga przyciąga uwagę, lecz również styl autorki. Merchant operuje językiem pełnym poezji, malując niezwykłe obrazy i kształtując atmosferę pełną magii. Jej zdolność do opisywania detali sprawia, że czytelnik wchodzi w symbiozę z postaciami i ich przygodami. Przeżycia towarzyszące podczas czytania są zróżnicowane i emocjonujące. Od chwil grozy po chwilę zadumy, książka trzyma czytelnika w napięciu, zaskakując go nieprzewidywalnymi zwrotami akcji. Wizje magicznych kapeluszy, ich niezwykłe właściwości oraz opisane konflikty stanowią niezapomniane wrażenia. To nie tylko książka dla miłośników fantasy, ale także dla tych, którzy pragną zanurzyć się w niezwykłym świecie, gdzie każdy kapelusz skrywa sekrety, a każda strona zatacza zaklęte kręgi.
ksiazkowyduet - awatar ksiazkowyduet
ocenił na72 lata temu
Lotta, czyli jak wychować ludzkie stado Zofia Stanecka
Lotta, czyli jak wychować ludzkie stado
Zofia Stanecka Marianna Sztyma
Ta książka autorstwa Zofii Staneckiej kupiła mnie w całości. Podczas lektury, śmiałam się, wzruszałam, kiwałam sobie w myślach do samej siebie głową szepcząc-"tak właśnie jest, gdy człowiek ma psa, a pies-człowieka". 🐕 Tytułowa Lotta jest autentyczną psicą autorki, a jej zdjęcia można bez problemu obejrzeć na koncie Zofii Staneckiej. Pomysł na fabułę polegał na tym, żeby główną bohaterkę osadzić w fikcyjnej rodzinie i na tym tle pokazać jej życie, takie jakim ono było przez ostatnich dziesięć lat. 🐕 Warto zaznaczyć, że z historią Lotty, mocno sprzężona jest biografia jamnika Drania, pierwszego psa autorki, który uczył ją umiejętności rozumienia psiego języka i psich spraw. 🐕 „Lotta. Czyli jak wychować ludzkie stado”, to nie tylko opowieść o psich przygodach z ludzkim stadem – to portret psychologiczny psa ze wszystkimi jego jasnym i ciemnymi stronami. Opieka nad psem to bowiem nie tylko zabawa i przytulanie, ale i również poważne obowiązki od wychowania, przez opiekę medyczną, na ponoszeniu odpowiedzialności za szkody kończąc. Mamy tutaj pierwszoosobową narrację, prowadzoną z perspektywy dziewczynki, a nie zwierzaka.Ta życiowość fabuły sprawiła, że w trakcie głośnego czytania, moje dzieci nadstawiały ucha, żeby wychwycić jak najwięcej smaczków z życia niesfornej Principiessy. 🐕 Poręczne wydanie, znakomicie dopełniają rysunki Marianny Sztymy, która niezwykle trafnie przedstawia psio-ludzkie relacje.Lotta urzeka subtelnością, emocje przekazuje całą sobą. Kolorowe rysunki właśnie po to są, żeby pokazać te emocje, te elektryzujące bycie razem w różnych sytuacjach.Obok proste, komiksowe szkice Lotty otoczone wianuszkiem psich rozważań. 🐕 Opowieść o przygodach Lotty jest jedną z cudowniejszych książek, jakie miałam przyjemność czytać.Szalenie zabawna, urocza i niewiarygodnie wręcz autentyczna.Przeczytacie tu o dzikich pogoniach za okolicznymi kotami, przebiegłych sposobach na leżakowanie na kanapie oraz tysiącach dróg, prowadzących wprost to psich przysmaków.Każdy rozdział jest potężną dawką dobrego humoru, a historie podane są w przezabawny i przyjemny sposób. 🐕 Gorąco polecam przygody Lotty absolutnie każdemu, bo jest to opowieść, z której się nie wyrasta. @bajkowy.zawrot.glowy
Basia Ott - awatar Basia Ott
ocenił na81 rok temu
Tarmosia Tomasz Samojlik
Tarmosia
Tomasz Samojlik Ania Grzyb
To chyba pierwsza książka z serii Zwierzaki, która spodobała mi się w całości. Od pierwszej do ostatniej strony byłam zachwycona. Przeczytałyśmy z córką w jeden dzień. Historia jak zwykle czegoś nas uczy, przesłanie dla dzieci i ukryte w grze słów przywary dorosłych - moje ulubione. ♥️ Bohaterowie bardzo oryginalni, każdy z nich jest taki konkretny, wyrazisty i wnosi coś ważnego do tej powieści. Moi ulubieni to zdecydowanie Melo i Skjoldur. Ich rozmowy to szczere złoto. 😅 Imiona nadane bohaterom wydają się takie oryginalne, wyjątkowe ale przede wszystkim pasujące, ogromne było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że każde z tych imion znaczy nie mniej nie więcej jak właśnie borsuk, tyle, że w różnych językach. No świetne! Kolejne nasze zaskoczenie, było wtedy gdy w fabule pojawili się bohaterowie z innej książki autora, którą przeczytałyśmy jako pierwsza (wilki z Ambarasa, ),bardzo fajny pomysł. Choć muszę przyznać, że trochę spadła mi sympatia do Rudej i Kulawca, gdy przyszły do naszych borsuczych bohaterów. Ale wiadomo, tak to jest w świecie zwierząt, każde chce chronić swoje stado. A jeśli chodzi o ilustracje to są bardzo ładne, chyba jedne z lepszych jeśli chodzi o książki z całej tej serii o zwierzakach. Ogólnie obie z córką, jesteśmy naprawdę zachwycone. Do tego stopnia, że po skończeniu książki, poczułyśmy smutek, że to już koniec tej historii. Ale przygoda była świetna. Polecamy. 😍
CzytamBoLubię - awatar CzytamBoLubię
ocenił na101 rok temu
Tkaczka chmur Katarzyna Jackowska-Enemuo
Tkaczka chmur
Katarzyna Jackowska-Enemuo
No niestety nie podzielam aż takich zachwytów jakie tu czytam nad tą książką... Zamysł książki jest oczywiście bardzo dobry - jako historia radzenia sobie ze stratą ale niestety dla mnie to zabrakło tu czegoś... Jakiegoś takiego dobitnego wątku przewodniego. Bo tak, to niby wiemy oczywiście o co chodzi, niby przeczytaliśmy historię, ale ani mnie jakoś nie ujęła ani nie było czegoś, co by tak naprawdę tą historię prowadziło od początku do końca. Nawet przeczytałem książkę dzisiaj raz jeszcze, by dokładnie ocenić i teraz mogę powiedzieć co mi tu nie pasuje: za dużo drobnych elementów (dziecko się pogubi),brak jednego najważniejszego. No bo są jakieś trzy siostry - Zorze, rodzi się dziewczynka, lubi tkać i tka sobie, jest braciszek, a potem jeszcze jabłko w zaczarowanym ogrodzie z czarownikiem, który potrafił zmieniać postać, dzieci słyszały się na odległość, dziewczynka choruje, braciszek wyrusza w podróż by ją uratować - to już jest ile? co najmniej 8 elementów, z których każdy mógłby być samodzielnym pomysłem na baśń... albo przynajmniej dobitnym punktem przewodnik ale nie, tu jest wszystko razem liźnięte. Mnie to nie przekonuje, to dlatego gdy ją pierwszy raz przeczytałem, to nie wiedziałem nawet co ja przeczytałem, nie przykuło to uwagi, za dużo drobiazgów rozpraszających, dopiero za drugim razem bardziej się skupiłem na drugiej części... I ta druga część - próby, które musi przeżyć chłopiec są właściwie bardzo dobre! Mocny przekaz - jako składowe żałoby, to jest dobrze napisane. Tylko niepotrzebnie przekombinowane wszystko poza nimi ;) Reasumując: książka niesie coś wartościowego... ale dlaczego, och dlaczego, wszystko poza tym nie zostało uproszczone ;) Czytana po raz 1: 23.12.2025, po raz 2: 14.01.2026) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na62 miesiące temu
Ostatnia owca Ulrich Hub
Ostatnia owca
Ulrich Hub Jörg Mühle
Książka na pozór religijna, trochę świąteczna, przy tym bardzo humorystyczna dla dzieci i dorosłych. Twarda okładka. Wyrazista czcionka. Śmieszne kolorowe rysuneczki. Opowieść sprowadza się do wydarzeń religijnych prawdziwych , jakie miały miejsce ponad 2000 lat temu a mianowicie do narodzin Chrystusa. Ale to tylko ten jeden akcent. Nic nie jest nazwane po imieniu , nawet występujący król Herod. Jest to książka drogi , ale nie ludzi tylko puszczonych samopas owiec. Przenosimy się niby do tamtych czasów, ale jesteśmy we współczesnych. Właściwie to dokładnie nie jesteśmy w żadnym czasie bo są one akurat poplątane do granic możliwości. Głównymi bohaterkami jest stado owiec sztuk 7. Każda ma swoje imię: z przedziałkiem na boku, wiecznie zakatarzona, z aparatem nazębnym, ze złamaną nogą w gipsie, w czapce, z opaską na oku, ostatnia. Są same bez opieki , pasterze zniknęli bez śladu. Postanawiają szukać swoich opiekunów, którzy tylko plecaki po sobie zostawili na łące. Przy okazji wędrówki napotykają na różne zwierzaki , jak woła, osła, wielbłądy, którzy przekazują im informacje o wiekopomnym wydarzeniu, które jest tu potraktowane z przymrużeniem oka. Jest gwiazda betlejemska na niebie , która prowadzi do stajenki, w której urodziło się dziecię/ płeć nieznana/, które ma uratować świat. Ciało niebieskie a tu nawet wpadające w czerwień widziane przez różne osobniki jako kometa, jako zastęp aniołów oraz UFO. Tu każda odpowiedź jest dobra. To nie jest żaden paszkwil na religię, nie obraża niczyich uczuć religijnych. To Betlejem z punktu widzenia owiec. Dużo tu absurdów, komicznych sytuacji. Pomieszania z poplątaniem. Nie ma komórek, telewizji ,a jest aparat na zęby. Owce dziwią się ,że jak może dzieciątko rodzić się w żłobie, skoro można było wcześniej zarezerwować miejsce w hotelu. Tego typu przekręty. Książkę może przeczytać każdy i stary i młody , katolik , ateista i każdy jeszcze innej wiary. Myślę, że wszystkim i tak się spodoba. Dzieci małe nie zrozumieją treści. Dla nich będzie tylko Boże Narodzenie i owce idące do stajenki. Ale nie brońmy im tego, czytajmy. Książka jest krytyką na komercjalizację świąt, każdy dorosły to zauważy. Uważam , że bardzo udana pozycja. Coś zupełnie innego, co można czytać i przez cały rok , a nie koniecznie przed gwiazdką. Polecam! Będzie dużo śmiechu i zabawy, porównywanie koordynacji możliwości czasowych z występującymi wydarzeniami. Wybierzecie sobie owcę, którą najbardziej lubicie. My pokochaliśmy prawie jednomyślnie tę w czapce.
Anka - awatar Anka
oceniła na91 rok temu

Cytaty z książki Wojna skowronków

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojna skowronków