Nierozłączki. Lilka i Pestka wydają gazetę

Okładka książki Nierozłączki. Lilka i Pestka wydają gazetę Annie Barrows, Sophie Blackall Patronat LC
Okładka książki Nierozłączki. Lilka i Pestka wydają gazetę
Annie BarrowsSophie Blackall Wydawnictwo: HarperCollins Polska Cykl: Nierozłączki (tom 8) literatura dziecięca
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Cykl:
Nierozłączki (tom 8)
Tytuł oryginału:
Ivy and Bean: No News Is Good News
Wydawnictwo:
HarperCollins Polska
Data wydania:
2021-02-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-02-24
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327658975
Tłumacz:
Emilia Kiereś
Tagi:
nierozlaczki pestka lilka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Wyróżniona opinia i

Nierozłączki. Lilka i Pestka wydają gazetę



przeczytanych książek 2220 napisanych opinii 278

Oceny

Średnia ocen
8,4 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
289
289

Na półkach:

Oto jedna z serii, które chyba nigdy nam się nie znudzą. Mam wrażenie, że każda kolejna książka jest lepsza, ciekawsza i bardziej zabawna od poprzedniej. Do każdej kolejnej sięgamy z coraz większym uśmiechem na buzi, ponieważ jest zwiastunem wspaniale spędzonego czasu i świetnej zabawy. Przygody Lilki i Pestki to naprawdę strzał w dziesiątkę. Dziewczynki różnią się od siebie jak ogień i woda, a jednocześnie, choć wcale tego nie planują, stają się najlepszymi przyjaciółkami.
Pestka jest wrażliwa i szalona, bezpośrednia i głośna a Lilka dystyngowana, dobrze wychowana i elegancka, jednak jej dusza skrywa w sobie mrok. Dziewczynka uwielbia wszystko, co związane z czarami, kocha książki, zwierzęta i magię. Dziewczęta wspólnie tworzą niesamowitą mieszankę wybuchową i nie sposób ich nie lubić.
Tym razem rzecz dotyczy… sera. Dokładnie „niskotłuszczowego sera Belldeloon w małych porcjach specjalnie dla ciebie”, na który w szkole Lilki i Pestki polują wszyscy. Ser jak ser, jednak owinięty jest w piękny, czerwony wosk, który można zgniatać, toczyć, formować, bawić się, rozdrabniać, a najodważniejsi nawet go zjadają. I o to chodzi! Ser mają wszystkie dzieci w szkole, oprócz Lilki i Pestki, którym rodzice kategorycznie zabraniają niezdrowego odżywiania. Dziewczynki, dla których wspomniany produkt jawi się jako spełnienie marzeń postanawiają zrobić wszystko, aby ten ser kupić. Zainspirowane wspomnieniami taty jednej z nich, zarabiają pieniądze sprzedając wydaną przez siebie gazetkę o nazwie „Wirujący naleśnik” dotyczącą mieszkańców najbliższej okolicy. Dowiadują się, że stworzenie czegoś od podstaw to nie tylko świetna zabawa, ale także ciężka praca i szkolenie się w sztuce cierpliwości. Z którą, wiadomo, różnie bywa. Będą musiały nie tylko zaprojektować całe wydanie, ale przede wszystkim – zrobić to w sposób, który zaaprobuje tata, znaleźć pomysły na ciekawe artykuły i niebanalne okoliczne newsy. W tym celu najlepiej jest wyjść z domu, co też dziewczynki robią. Początkowo opornie, z biegiem czasu okazuje się, że za każdym rogiem dzieją się rzeczy niesamowite.
Co z tego wyniknie? Jak zareagują rodzice i mieszkańcy? I czy ten popularny, reklamowany wszędzie ser jest tego wart?
Świetna, zabawna książka, którą czyta się jednym tchem. Dzieciaki ją po prostu połykają, więc z doświadczenia wiem, że lepiej jest zaopatrzyć się w kilka części. Wydana przez Książkosfera HarperKids
jest średniej grubości i posiada praktyczną, miękką, pastelową okładkę. Dzięki tej miękkiej okładce świetnie sprawdzi się w podróży. W środku mnóstwo tekstu, jednak przeznaczonego dla początkującego czytelnika, ponieważ czcionka jest większa, zdania proste i brak dłuższych, mogących nużyć opisów. Większe odstępy między wersami również ułatwiają odbiór. Wspaniale można na całej serii „Nierozłączek” wprawiać się w czytaniu, a jednocześnie świetnie bawić. Dużo charakterystycznych dla tej serii czarno-białych rysunków Sophie Blackall budzi powszechny zachwyt. Polecamy ogromnie dzieciakom 6+.

Oto jedna z serii, które chyba nigdy nam się nie znudzą. Mam wrażenie, że każda kolejna książka jest lepsza, ciekawsza i bardziej zabawna od poprzedniej. Do każdej kolejnej sięgamy z coraz większym uśmiechem na buzi, ponieważ jest zwiastunem wspaniale spędzonego czasu i świetnej zabawy. Przygody Lilki i Pestki to naprawdę strzał w dziesiątkę. Dziewczynki różnią się od...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
3263
2369

Na półkach:

Czytając "Nierozłączki" ciągle miałam w głowie słynną Pippi Pończoszankę. Jej luźne podejście, postępowanie niezgodne z oczekiwaniami dorosłych, posiadanie własnego świata, akcja tocząca się wokół rówieśników, a dorośli są gdzieś tam przemykający i czasami uciążliwym tłem, co nie znaczy, że nie są kochani przez dzieci. Raczej działa to na zasadzie poczucia niezrozumienia. Przepaść jaką jest różnica wieku nigdy nie zostanie pokonana między doświadczonymi dorosłymi i dziećmi, które jeszcze mogą żyć beztrosko, popełniają całą masę błędów i ciągle uczą się nowych rzeczy. Takie spojrzenie na dzieciństwo obecne jest też w książkach Annie Barrows, pisarce, której życie od dzieciństwa było związane z książkami. Spędzanie wielu godzin w tygodniu bibliotece dla dzieci, a w gimnazjum praca, jako osoba odpowiadająca za ład na półkach było wynikiem jej wielkiego zamiłowania do literatury i wiedzy, co później przełożyło się na studia. Pisarką stała się w 2008 roku, kiedy razem z ciotką wydała powieść historyczną. Kolejne publikacje pojawiały się jak grzyby po deszczu. Wśród nich jest również seria książek „Evy and Bean” (Bluszcz i Fasolka), którą spolszczono na „Nierozłączki”. Polski tytuł jest trafny, ponieważ bardzo dobrze oddaje relacje miedzy bohaterkami o całkowicie odmiennych charakterach. Ivy - czyli polska Lilka – to spokojna, pozornie nudna bohaterka. Bean (w polskim przekładzie Pesta) to prawdziwy wulkan energii. Dziewczynki mieszkają przy tym samym podmiejskim Naleśnikowym Zaułku (albo raczej okrągłym placu będącym ślepą uliczką w oryginale nazywaną Pancake Court). Jak widzicie nazwy pięknie spolszczono, dzięki czemu opowieści czyta się łatwiej, przyjemniej i lepiej wpisują się w znane dzieciom środowisko, bo i zajęcia dziewczynek nie odbiegają za bardzo od aktywności naszych dzieci. W każdej książce bohaterki przeżywają niezwykłe przygody. Ja miałam to szczęście, że jeszcze w swoich czasach przedblogerskich pisałam o tej serii (wówczas tylko w oryginale) i jej walorach edukacyjnych oraz wychowawczych (czyli takie tam naukowe nudy na temat przekazywania wzorców postaw etycznych), dlatego też z wielką przyjemnością sięgnęłam po polskie tłumaczenie, ponieważ byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób Emilia Kiereś poradziła sobie z szeregiem dziwnych dla młodego polskiego czytelnika nazw. Uważam, że zrobiła kawał dobrej roboty. Wiem, że istnieje u nas trend nadawania dzieciom coraz dziwniejszych imion, ale tu mamy inaczej i pojawiają się takie proste jak Kuba, Ania, Adam, Zosia, Michał, a także nazwiska jak pani Wesoła. Na razie seria w oryginale ma jedenaście tomów. Właśnie ukazały się dwa nowe, dlatego przy okazji przypomnę też wcześniejsze, bo warto je podsunąć swoim córkom (w końcu bohaterki są dziewczynkami). Na naszym rynku wydawniczym wydaniem tłumaczenia tych interesujących historii zajęło się Wydawnictwo Egmont, w którym wydano cztery pierwsze tomy. Od piątego są już pod szyldem HarperKids. Polskie wydanie wygląda tak samo pięknie i subtelnie jak amerykańskie, a wszystko za sprawą ilustratorki Sophie Blackall, która dzięki swoim ilustracjom nadała opowieściom klimat prostoty i minimalizmu, a jednocześnie świetnie urozmaiciła akcję. Jeśli ten przydługi wstęp o twórczyniach Was nie uśpił to teraz w końcu opowiem o akcji w ośmiu tomach (abyście nie musieli szukać informacji o nich).
Pesta to prawdziwy wulkan energii. Wszędzie jej pełno. Do tego ma wiele zwariowanych pomysłów i ciągle kłóci się z nastoletnią siostrą będącą w trudnym okresie (dojrzewa). Odmienne zainteresowania oraz ciągła rywalizacja, a także potrzeba pouczania młodszej siostry oraz ucierania nosa starszej prowadzą do zatargów. Niewielka różnica wieku wydaje się tu być przepaścią, nad którą od czasu do czasu dziewczyny przerzucają kładkę zgody w postaci podarowania sobie drobiazgów. Takie gesty szczególnie pojawiają się ze strony starszej. One jednak nie są w stanie przełożyć się na przyjaźń między dziewczynami, ponieważ różnią je zainteresowania, doświadczenia i problemy. Dziecinna Pestka chce się bawić, psocić, a jej siostra Anka chce się stroić, zajmuje się miłostkami i może już zarabiać pieniądze. W pierwszym tomie mama ma idealne rozwiązanie na zajęcie młodszej dziewczynki: powinna pobawić się z sąsiadką w swoim wieku. Ale jak bawić się, z kimś bardzo spokojnym i niesamowicie nudnym? Pestka za każdym razem stanowczo odmawia. Jednak nadchodzi taki dzień, kiedy odkrywa, że Lilka wcale nie jest taka jak jej się wydawało, a pozory mogą bardzo zwieść. Chadzająca spokojnie z książką dziewczynka okazuje się czarownicą. No, może nie taką prawdziwą, ale ma szansę nią zostać, ponieważ odziedziczyła po ciotce księgę czarów i mikstur, dzięki czemu w kolejnych tomach będą mogły wyczarować wiele zaskakujących rzeczy. I w ten sposób rodzi się piękna przyjaźń, przez którą dziewczynki są nierozłączne, przeżywają całe mnóstwo przygód. Sprawę ułatwia też to, ze w końcu zaczynają chodzić do jednej klasy, czyli mają coraz więcej wspólnego ze sobą. Poza ciężką księgą magii łączy je szkolna codzienność i rosnąca ilość pomysłów oraz codziennych wyzwań.
„Magiczna” wiedza oraz bujna wyobraźnia Lilki będzie napędzała akcję tomu drugiego, w którym dziwne zjawiska związane z dziewczęcą toaletą dla młodszych dzieci sprawią, że wśród uczniów zacznie krążyć opowieść o duchu. Tej niezwykłej istoty będzie mogła pozbyć się tylko posiadaczka księgi pełnej mikstur. Co z tego wyniknie musicie przekonać się sami. Mogę Was zapewnić, że Wasze pociechy nie będą nudziły się w czasie lektury. Do tego psoty dzieci pokazano tu przez racjonalizowanie ich, pokazanie dziecięcego punktu widzenia, który czasami nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że pewne zjawiska nie istnieją. Staniemy się świadkami zaskakującej twórczości dziecięcej wyobraźni. Do tego będziemy odkrywać, w jaki sposób czasami działa empatia u dzieci.
W trzecim tomie zatytułowanym „Lilka i Pestka biją rekord świata” staniemy się świadkami poszukiwań życiowej drogi prowadzącej do sławy. A wszystko zacznie się od nudnej (w mniemaniu Pestki) lekcji z książką. Nadaktywnej nudzącej się dziewczynce nauczycielka podsuwa „Niezwykłą księgę rekordów”, dzięki czemu bohaterka nie tylko wczytuje się w nią z uwagą, ale chce też pójść drogą rekordzistów. Lektura wzbudza zainteresowanie całej klasy i każdy próbuje pobić wybrany rekord. Pestka w czasie prób pobicia rekordu odkrywa, że wcale nie jest to takie łatwe, ale od czego ma się najlepszą przyjaciółkę. Dzięki wiedzy i ambicjom Lilki będą miały okazje pobić rekord Mary Anning. I tym sposobem młodym czytelnikom zostaje przemycona odrobina wiedza z paleontologii.
Czwarty tom zabierze nas w wir świetnej zabawy, do której przyczyniła się górka ziemi przed domem Zosi W.. Dzięki niej przypomnimy sobie jak niezwykła bywa dziecięca wyobraźnia. Niestety czasami taką świetną przygodę trzeba przerwać i to w najciekawszym momencie zabawy, którą się wymyśliło. Zawołana do domu Pestka dowiaduje się, że rodzice wychodzą, a jej opiekunką ma być Anka. Jakby tego było mało bohaterka nie może opuszczać domu. Początkowo wieje nudą, ponieważ siostra w roli niani nie jest zainteresowana zabawianiem młodszej Pestki, ale możecie być pewni, że ona i nuda nie idą w parze i na pewno coś wymyśli. Będzie to tak wspaniała przygoda, że Anka w przyszłości nawet z wizją otrzymywania sporej kwoty za opiekę będzie broniła się rękami i nogami przed takim zarobkiem.
Tom piąty „I jak tu być grzeczną?” to pięknie pokazane spojrzenie dzieci na podsuwane im treści. Lilka przypadkowo odkryła postać św. Franciszka, który sprawiał, że zwierzęta stawały się łagodne. Do tego towarzyszyło mu stado ptaków, które z powodu czystości serca pragnęły bliskości z nim. Obraz siebie w chmurze ptaków może być dla dzieci intrygujący, kuszący. Lilka i Pestka postanowią zrobić wszystko, aby zwierzęta chciały im towarzyszyć. I w ten sposób powstaje zabawa polegająca na przemienianiu się z niegrzecznej w grzeczną. Im więcej dzieci tym taka forma aktywności staje się coraz dziwniejsza i coraz bardziej niebezpieczna, ale i zaskakująca.
W szóstym tomie „Skazane na balet” dziewczynki pod wpływem lektury (to oczywiste, że z książek można czerpać świetne pomysły na zabawy!) stwierdzają, że też chcą chodzić na balet. Marzą o strasznych rolach, posiadaniu mocy wysokiego kopania przeciwnika, czyli bycia naprawdę wygimnastykowanymi i silnymi. Przekonanie rodziców do kolejnych lekcji okaże się trudna. Zwłaszcza, że dziewczynki są dość niestałe w swoich pasjach, a ta wiązałaby się ze sporymi wydatkami. Bohaterki gotowe są jednak zrobić wszystko, aby dopiąć celu i deklarują się na prawdziwy cyrograf: brak możliwości rezygnacji przez cały semestr oraz brak marudzenia na zajęcia i systematyczne uczęszczanie z dużym zaangażowaniem. Już po pierwszych zajęciach wiedzą, że postąpiły źle. Po kolejnych wiedzą, że muszą coś zrobić, żeby nie brać udziału w żenującym przedstawieniu. Klasowa wycieczka może okazać się rozwiązaniem. Jakim? I czy na pewno warto unikać grania w przedstawieniu?
W siódmym tomie nasze bohaterki stają naprzeciw kolejnym ważnym wyzwaniom. Tym razem muszą uratować świat przed globalnym ociepleniem. Wymyślonych sposobów pojawi się wiele. Jeden bardziej zaskakujący od drugiego. Żaden nieograniczony dorosłym torem myślenia, dlatego eksperymenty będą zadziwiające, a młodzi czytelnicy dowiedzą się jakie sposoby na pewno nie zadziałają i w jaki sposób możemy przybliżyć się do kształtowania większej uwagi wobec problemów środowiska. Szkolny projekt będzie ciekawym doświadczeniem. Do tego odkryjemy, że w przypadku nauki wiek nie ma znaczenia. Ważne jest twórcze podejście i otwarcie na nietypowe pomysły. A tych dziewczynkom nie zabraknie.
To oczywiście udowodnią też w ósmym tomie. Tym razem dziewczynki staną się prawdziwymi reporterkami. Nim do tego dojdzie muszą mocno rozwinąć w sobie chęć zarobienia pieniędzy. Wszystko zaczyna się od szkolnych posiłków i „niskotłuszczowego sera Belldeloon w małych porcjach specjalnie dla ciebie”, czyli sytuacji, która bliska jest każdemu rodzicowi: wszyscy w klasie coś mają i dziecko zrobi wszystko, aby namówić rodziców na zakup. Zarówno rodzice Lilki, jak i Pestki są nieugięci. Nie zamierzają przepłacać. Bohaterki szukają sposobu na zarobienie pieniędzy. Okazuje się, że nie jest to takie łatwe, bo nikt nie chce kupić ich eliksirów, a inne zajęcia są za bardzo męczące lub niebezpieczne. Tata Pestki podsuwa im pomysł na sprzedaż gazety. Wszystko zaczyna się pięknie i dość sielankowo, a kończy naprawdę wielkim niebezpieczeństwem. Czy wymarzony ser był wart tego wysiłku?
Książki Annie Barrows pełne są bohaterów o dziwnych zachowaniach. Każdy jest inny, ale to nie znaczy, że gorszy, ale to, że może wnieść coś ciekawego do zabawy. Mamy tu też obraz dorosłych uczących dzieci samodzielności, zachęcających do podejmowania decyzji oraz ponoszenia ich konsekwencji. Pojawiają się tu też zapracowani rodzice, dorośli nielubiący nikogo, otwarci i sympatyczni sąsiedzi, podejrzliwe woźne i nauczycielki, sympatyczna wychowawczyni, której tłumaczenia nie zawsze odnoszą oczekiwany skutek, a wszystko przez to, że dziecięca wyobraźnia jest jednak nieposkromiona.
Prosty język, ciekawa, trzymająca w napięciu opowieść wzbogacona subtelnymi ilustracjami i cała masa niezwykłych pomysłów na zabawy bez konieczności tkwienia cały dzień przed komputerem. A do tego piękne przesłanie: inne może być inspirujące i ciekawe oraz pouczające.

Czytając "Nierozłączki" ciągle miałam w głowie słynną Pippi Pończoszankę. Jej luźne podejście, postępowanie niezgodne z oczekiwaniami dorosłych, posiadanie własnego świata, akcja tocząca się wokół rówieśników, a dorośli są gdzieś tam przemykający i czasami uciążliwym tłem, co nie znaczy, że nie są kochani przez dzieci. Raczej działa to na zasadzie poczucia niezrozumienia....

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
417
278

Na półkach: , , , ,

Kolejny tom przygód Lilki i Pestki nie zawiódł mnie. Książka pełna jest humoru, zwariowanych pomysłów i zabawnych sytuacji w jakie pakują się małoletnie bohaterki. Tym razem dziewczynki postanawiają zdobyć pieniądze na wymarzony ser Belldeloon w małych porcjach. Niestety rodzice nie zamierzają wcale nabyć niedoścignionego specjału, ale tata Pestki podsuwa im propozycję wydania własnej gazety i zarobienia nieco grosza na jej prenumeracie. Jak łatwo się domyślić jest to początek całej serii komicznych perypetii, którymi Lilka i Pestka zadziwią całą okolicę.

Poza oczywistą przyjemnością z lektury, książka pokazuje małym czytelnikom, że nie wszystko ma się podane na tacy, rodzice nie spełniają każdej zachcianki dziecka, a pozorne trudności mogą stać się źródłem wspaniałej zabawy. Wystarczy wyjść z domu i spojrzeć na świat jak na pasjonujące zjawisko, z ciekawymi mieszkańcami, skrywającymi niejedną tajemnicę ;)

Kolejny tom przygód Lilki i Pestki nie zawiódł mnie. Książka pełna jest humoru, zwariowanych pomysłów i zabawnych sytuacji w jakie pakują się małoletnie bohaterki. Tym razem dziewczynki postanawiają zdobyć pieniądze na wymarzony ser Belldeloon w małych porcjach. Niestety rodzice nie zamierzają wcale nabyć niedoścignionego specjału, ale tata Pestki podsuwa im propozycję...

więcej Pokaż mimo to

27
Reklama
avatar
1115
893

Na półkach: , , ,

Kolejny tom przygód Lilki i Pestki wzbudził moje większe zainteresowanie z prostego powodu - główne bohaterki postanawiają wydać swoją gazetę, a że ja studiuję dziennikarstwo, to i dałam się złapać na ten chwyt. Byłam okrutnie ciekawa, jak im to wszystko wyjdzie i co jeszcze wpadnie im do głowy. W tej książce również główne bohaterki sprawiły, że moja ręka lądowała na czole o wiele częściej, jednak komizm sytuacyjny całkowicie wynagrodził mi momenty załamania.

Przesłaniem tej pozycji jest przede wszystkim to, że jeżeli czegoś bardzo chcemy, musimy sobie sami na to zapracować. Myślę, że może to nauczyć również młodych czytelników pewnego rodzaju odpowiedzialności oraz sprawić, że to, na co sobie zapracują, będzie przez nich bardziej szanowane. Może nie jest to idealna książka, ale jej lektura jest bardzo przyjemna, pouczająca i momentami zabawna. Czego chcieć więcej? Najmłodsi powinni być zadowoleni.

http://www.oksiazkachinietylko.pl/2021/03/720-nierozaczki-lilka-i-pestka-ratuja.html

Kolejny tom przygód Lilki i Pestki wzbudził moje większe zainteresowanie z prostego powodu - główne bohaterki postanawiają wydać swoją gazetę, a że ja studiuję dziennikarstwo, to i dałam się złapać na ten chwyt. Byłam okrutnie ciekawa, jak im to wszystko wyjdzie i co jeszcze wpadnie im do głowy. W tej książce również główne bohaterki sprawiły, że moja ręka lądowała na czole...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
14
6

Na półkach:

Książka dobrze się ją czyta dzieciom. Moje są bardzo zadowolone

Książka dobrze się ją czyta dzieciom. Moje są bardzo zadowolone

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nierozłączki. Lilka i Pestka wydają gazetę


Reklama
zgłoś błąd