Mato Grosso

Okładka książki Mato Grosso autora Wacław Korabiewicz,
Okładka książki Mato Grosso
Wacław Korabiewicz Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Z żaglem literatura podróżnicza
245 str. 4 godz. 5 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Z żaglem
Data wydania:
1959-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1959-01-01
Liczba stron:
245
Czas czytania
4 godz. 5 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mato Grosso w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mato Grosso

Średnia ocen
7,0 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mato Grosso

avatar
173
57

Na półkach:

Nie chciałbym się znacząco powtarzać po innych opiniach o książce. Są dość spójne z moją oceną, choć pomijają niektóre minusy publikacji. Nie do końca zgodziłbym się tylko z opinią, że opisy świetnie oddają przyrodę dzikiej Brazylii, bo o ile momentami są wręcz poetycko przepiekne, tak szereg nazw zwierząt z dość skąpymi charakterystykami nie powiedziały mi nawet 1/5 tego, ile zdjęcia znalezione na googlu.

Poza zaletami publikacji, o których wspominali inni, chciałbym napisać co nieco o realizmie, który wydaje się być czasami odsunięty na korzyść samego opowiadania historii. Chociażby z krótkiego opisu poznania się dwóch głównych bohaterów - autora i pana "Myśliwca" wynika, że ten pierwszy jest najwidoczniej naiwny jak niemowlę. Ciężko go wytłumaczyć przyparciem do finansowego muru, gdy najpierw spaceruje sobie spokojnie po Rio a chwilę później oddaje życiowe oszczędności obcemu facetowi który brzmi jak oszust, zachowuje się jak oszust, więc jest oszustem. Tłumaczyć to może tylko koloryzowanie historii, lub jej spłycanie aby nie wdawać się w szczegóły. Dodatkowo autorowi czasami mylą się rzeczy (np. wg niego stała mieszkanka Brazylii to corioca - w rzeczywistości to nazwa na obie płcie; autor pisze o byłej stolicy Mato Grosso - Villa Bella. W rzeczywistości to Vila Bela. Villa Bella leży w Boliwii; a mamangaba to nie mucha a pszczoła) lub może powtarza zasłyszane fakty, które mogą nie być prawdziwe (np. wg autora czarna wdowa to największy pająk Brazylii, co świadczy o tym, że chyba jej nie widział. Zwłaszcza, że chwilę później wspomina ptaszniki które są zdecydowanie większe; albo twierdzenie że 120kg dorada pada ofiarą piranii. To nie są tak duże ryby. Raczej 12kg; Także, mimo szczerych chęci, nie znalazłem informacji o wspomnianych morderczych mrówkach novato). Te uproszczenia, przeinaczenia i podkoloryzowany dramatyzm (lot pewnego ptaka ponoć przypomina dźwięk śmigła samolotu; mały ptaszek stąpając po liściach i gałęziach jest tak głośny jak idący, 100x cięższy jaguar; strzały z broni nie odstraszają niektorych ptaków podczas polowania, ale szept, pluśnięcie wody już tak, więc trzeba zachować całkowitą ciszę, co kontrastuje to z licznymi stwierdzeniami, że dzikie zwierzęta nie znając człowieka się go nie boją) wyznacza tory całej relacji z pobytu autora na Mato Grosso. Jeśli podejdzie się do książki ze świadomością, że jest ona subiektywną relacją osoby nie znającej realiów w jakich się znalazła, pisaną z perspektywy czasu i nieco dobarwianą, to historię będzie się czytało z zaciekawieniem. Choćby dlatego, że pan Korabiewicz ma bardzo przyjemny styl i często sięga po poetyckie, chwytające za serducho, plastyczne opisy. Czasami wraca też wspomnieniami do ojczyzny i boleśnie pointuje bezmiar głupoty ludzkiej.

Nie chciałbym się znacząco powtarzać po innych opiniach o książce. Są dość spójne z moją oceną, choć pomijają niektóre minusy publikacji. Nie do końca zgodziłbym się tylko z opinią, że opisy świetnie oddają przyrodę dzikiej Brazylii, bo o ile momentami są wręcz poetycko przepiekne, tak szereg nazw zwierząt z dość skąpymi charakterystykami nie powiedziały mi nawet 1/5 tego,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
933
922

Na półkach: , , , ,

Przedziwna to historia wyprawy do brazylijskiego Pantanalu, jakże odmienna od znanych mi dotychczas opisów takich podróży. Czytelnik zapoznaje się zazwyczaj z danym regionem świata z perspektywy człowieka, który nie może sobie wyobrazić nic piękniejszego ponad pobyt w danym miejscu i czasie, nic bardziej interesującego od spotkań z jego mieszkańcami i bardziej fascynującego od obcowania z otaczającą go naturą.

Tymczasem Wacław Korabiewicz ma już po zaledwie trzech dniach swojej brazylijskiej przygody, tych „codziennych mordów i tej kąpieli w krwi”, po dziurki w nosie. Skuszony przez rodaka o iście münchhausenowskiej fantazji oraz bardzo luźnym podejściu do zagadnień logistyki do sfinansowania wyprawy w celu pozyskania preparatów ptaków tropikalnych (ponoć intratny interes),wyrusza wraz z nim jako przewodnikiem i z panem Tadeuszem, zapalonym myśliwym, w podróż w górę Rio Piriqui. Ekspedycja szybko staje się odstraszającym przykładem złej organizacji, poronionych pomysłów i totalnego braku zdrowego rozsądku. Jest to przy tym przedsięwzięcie odrażająco krwawe: pan Tadeusz zabija ponad 60 kajmanów w ciągu kilku dni. Nie po to, aby mieć coś do zjedzenia, nawet nie dla skór, lecz z czystej nienawiści do tych zwierząt. Już wkrótce biwak „zdobią” tuziny trucheł egzotycznych ptaków, często w tak opłakanym stanie, że nie nadają się absolutnie na preparaty taksydermiczne, a w okolicznych starorzeczach pływają śmierdzące ofiary świadomego łamania już wtedy obowiązującego w Brazylii prawa ochrony środowiska.

„Mato Grosso” jest zatem drastyczną relacją o hekatombie rzadkich gatunków zwierząt, bezsensownych podpaleniach lasu oraz usypywaniu kopców z ciał martwych ptaków tylko w celu stworzenia „ładnego” tła dla fotografii bohaterskiego myśliwego w korkowym kasku. Szczególnie poruszające są opisy wielogodzinnej agonii postrzelonej pary papug oraz małej małpki. Lektura to, oględnie mówiąc, bardzo nieprzyjemna, ale i bardzo prawdziwa. Polecam ją zwłaszcza tym, którzy bajdurzą o kaganku oświaty, niesionemu „dzikusom“ przez białego człowieka.

Przedziwna to historia wyprawy do brazylijskiego Pantanalu, jakże odmienna od znanych mi dotychczas opisów takich podróży. Czytelnik zapoznaje się zazwyczaj z danym regionem świata z perspektywy człowieka, który nie może sobie wyobrazić nic piękniejszego ponad pobyt w danym miejscu i czasie, nic bardziej interesującego od spotkań z jego mieszkańcami i bardziej fascynującego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
712
29

Na półkach: ,

Ucieczka do „Mato Grosso”

„Przybyszowi z dalekiej Europy ogarniętej wojenną pożogą całe Rio de Janeiro wydaje się symbolem pokoju. Fale oceanu głuszą echa strzałów z odległego kontynentu”.

Czasami trafia się nam niezwykła książka w najmniej spodziewanym momencie. Czytamy przypadkową pozycję, która wpadła nam w oko na sklepowej czy bibliotecznej półce. Ja moją przygodę z „Mato Grosso” rozpoczęłam od korekty i redakcji nowego wydania. Choć mozolne sprawdzanie powinno obrzydzić mi lekturę, tak naprawdę pozwoliło mi uciec od miejskiego gwaru wprost do brazylijskiej głuszy. Mimo że powieść Wacława Korabiewicza ma już ponad pięćdziesiąt lat, wciąż stanowi azyl dla swych czytelników – tak jak dzika natura dała bohaterom schronienie przed wojenną pożogą.

Nie znałam wcześniej zarówno samego Wacława Korabiewicza, jak i jego twórczości. Zmierzyłam się z nią po raz pierwszy i z pewnością… nie ostatni. Świetnie skonstruowane opisy, często metaforyczne, uczyniły lekturę „Mato Grosso” doświadczeniem nie tylko poznawczym, ale również literackim. Autor nie zarzuca czytelnika nawałem informacji, lecz przedstawia je w przystępny sposób.

Co wiadomo o Wacławie Korabiewiczu?

Urodził się w 1903 roku w Petersburgu, zmarł natomiast w Warszawie w 1994. W latach 30. był lekarzem okrętowym na „Darze Pomorza”. Wraz z załogą internowany w Sztokholmie po wybuchu wojny. Mieszkał w Londynie, gdzie założył Koło Opieki nad Żołnierzem. Przebywał również w São Paulo i Rio de Janeiro, skąd organizował pomoc dla polskich jeńców wojennych. W 1942 roku uczestnik wyprawy w głąb dżungli brazylijskiej, którą relacjonuje w powieści „Mato Grosso”.

Wacław Korabiewicz ma na swoim koncie całkiem spory dorobek literacki. Przy licznych reportażach podróżniczych wyróżnia się pozycja „Inne drogi Jezusa. O czym milczy Kościół” oraz „Wiersze niemodne”. Szczególnie interesujące wydają się jego relacje z wypraw w egzotyczne kraje Afryki.

Mato Grosso

„Mato Grosso jest drugim z kolei co do wielkości stanem Republiki Brazylijskiej. Nie byle co: około milion trzysta tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni. Tylko niewielka część tego stanu jest zaludniona. Olbrzymią resztę stanowi las zamieszkały przez zwierzęta albo dzikie szczepy Indian. Mówiąc ściśle, tak zwany Wielki Las (Mato Grosso) pokrywa jedynie północną część stanu o tej nazwie, granicząc ze stanem Amazonas. Na południu rozpościerają się moczary i tak zwane campos cerrados, czyli suche stepy”.
[W. Korabiewicz, „Mato Grosso”, s. 25]

Bohaterowie powieści wyruszają na wyprawę życia wprost w głąb Wielkiego Lasu. Słabo zbadane, dzikie tereny, gdzie mogą czaić się zastępy wrogo nastawionych Indian czy krokodyli, stanowią dla nich nie lada wyzwanie. Stanisław (zwany przez pozostałych Myśliwcem) jest inicjatorem i kierownikiem tej ekspedycji, co niejednokrotnie przysparza reszcie wielu problemów. Ten zdziwaczały agronom do końca powieści wzbudza nieufność wśród kompanów, wytwarzając jednocześnie napięcie charakterystyczne dla powieści kryminalnych. Wacław Korabiewicz wykreował bowiem owego mężczyznę na niezrównoważonego myśliwego, który wykorzystuje obcowanie z przyrodą jako „zalegalizowaną formę mordu”, i możliwe, że zdolny byłby nawet do morderstwa swojego towarzysza. Z końcem „Mato Grosso” dowiadujemy się, ile prawdy jest w tych mrocznych przypuszczeniach.

To, co zachwyciło mnie w powieści Korabiewicza, to wiernie oddane piękno tamtejszej przyrody. Dzięki wrażliwości autora nie mamy do czynienia z suchym, obiektywnym opisem, ale czysto literackim oddaniem specyfiki regionu. Najlepszym rozdziałem jest według mnie Śmierć arary, który podkreśla bezsens ludzkiego postępowania wobec niewinnych zwierząt.

Europejskie Mato Grosso

„Wszystkich Niemców po wojnie należy tutaj skierować, bo Brazylia jest prawdziwym czyśćcem”.
W. Korabiewicz, „Mato Grosso”, s. 57]

Niezwykle ciekawa wydała mi się druga płaszczyzna tej powieści, którą mianowicie stanowiły wydarzenia rozgrywające się ówcześnie w Europie. Właściwie bohaterowie tylko domniemają, co takiego dzieje się w ich ojczyźnie. Zazwyczaj starają się o tym nie myśleć, jednakże wspomnienia bliskich niekiedy utrudniają im to. Mato Grosso choć niebezpieczne w swojej dzikości stanowi dla nich ucieczkę przed wojenną pożogą.

Mimo tysięcy kilometrów dzielących ich od Europy, nadal czują się zagrożeni rozgrywającymi się w niej wydarzeniami. Mato Grosso to ich azyl, ale tylko z pozoru. Wielokrotnie dżungla stanowi projekcję tego, co dzieje się na ich rodzimym kontynencie. Prawo dżungli obowiązuje zarówno tutaj, jak i w Europie. Myśliwi polujący na niewinne zwierzęta są niczym żołnierze strzelający do cywilów. Wobec poniższego cytatu wyraźnie uwidacznia się podobieństwo losu brazylijskiej zwierzyny do ówczesnego losu ludzi. Może myśliwi z Mato Grosso nie dostrzegali wtedy tej analogii, a może jednak tym nieco ironicznym stwierdzeniem autor podkreślił tę zbieżność:


„Tylko w naszym spaczonym pojęciu śmierć oznacza konanie męczące i długie. W krainie Wielkiego Lasu to zaledwie jedno mgnienie oka, jeden błysk świadomości, jeden krzyk rozpaczy. Jeden i już… beznadziejny”.
[W. Korabiewicz, Mato Grosso, s. 79]


Prawo dżungli

Choć powieść Wacława Korabiewicza zachwyca opisami i ciekawymi informacjami na temat zwierząt i roślinności brazylijskiej głuszy, kryje się za tym wszystkim smutna refleksja. Wiele niewinnych stworzeń musiało ucierpieć w tej wyprawie, aby zadowolić żądnych wrażeń i łupów poszukiwaczy. Autor zdaje sobie z tego sprawę, jednak Myśliwiec już nie. Los tych zwierząt wydaje się tym bardziej okrutny, kiedy zaczniemy Mato Grosso postrzegać jako odpowiednik Europy. Wtedy wyprawa Myśliwca wydaje się zbrodniczym najazdem na teren, do którego nie ma najmniejszych praw. Jednakże tak właśnie urządzony jest nasz świat, w którym słabszy musi przegrać. Prawo dżungli, o którym niejednokrotnie wspomina autor, obowiązuje także poza dżunglą – nawet w pozornie cywilizowanym świecie.

http://jadro-byka.blogspot.com/2014/09/ucieczka-do-mato-grosso.html

Ucieczka do „Mato Grosso”

„Przybyszowi z dalekiej Europy ogarniętej wojenną pożogą całe Rio de Janeiro wydaje się symbolem pokoju. Fale oceanu głuszą echa strzałów z odległego kontynentu”.

Czasami trafia się nam niezwykła książka w najmniej spodziewanym momencie. Czytamy przypadkową pozycję, która wpadła nam w oko na sklepowej czy bibliotecznej półce. Ja moją przygodę z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59 użytkowników ma tytuł Mato Grosso na półkach głównych
  • 35
  • 24
18 użytkowników ma tytuł Mato Grosso na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mato Grosso

Inne książki autora

Wacław Korabiewicz
Wacław Korabiewicz
Polski globtroter, poeta i autor reportaży. Absolwent wileńskiego Uniwersytetu Stefana Batorego (medycyna i etnografia). W 1930 roku wybrał się w niesamowitą jak na tamte czasy podróż, kajakiem po Grecji i Turcji. Od 1934 do 1958 roku przebywał poza Polską (Indie, Szwecja, Anglia, Brazylia, kolonie brytyjskie w Afryce środkowo-południowej, Abisynia). Na rok powrócił do Polski, tylko po to żeby wyjechać do Ghany, gdzie, tak jak w Etiopii, pracował jako lekarz. Zmarł w Warszawie. Wybrane książki: "Eskulap w Etiopii" (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1963),"Kwaheri" (Iskry, 1965),"Słońce na ambach" (Iskry, 1970),"Kajakiem do Indii" (Iskry, 1972),"Safari Mingi" (Czytelnik, 1973),"Złowiłem życie" (Iskry, 1977),"Żaglem do jogów" (Sport i Turystyka, 1984). Dwukrotnie żonaty: 1. Janina M. Haazówna; 2. żona.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Mato Grosso

Więcej
Wacław Korabiewicz Mato Grosso Zobacz więcej
Wacław Korabiewicz Mato Grosso Zobacz więcej
Wacław Korabiewicz Mato Grosso Zobacz więcej
Więcej