
Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii
Cafe Macondo istnieje naprawdę. Nie jest to co prawda magiczna wieś na końcu świata - jak w powieści Marqueza, ale kawiarnia, w której - jak w całym tym kraju - można się spodziewać wszystkiego. Dają tu na przykład sałatkę, na którą składają się sałata, ser, pomidory i truskawki ze śmietaną!
Do Cafe Macondo trafia podróżując po Kolumbii Maciej Wesołowski. Reporter próbuje zrozumieć, dlaczego Kolumbijczycy nie lubią filmu Narcos i ale wielu uważa Pablo Escobara za bohatera narodowego. Jak to możliwe, że w "Tańcu z gwiazdami" rywalizują tam ze sobą była partyzantka i porwany przez partyzantów policjant. Opowiada o odbudowie kraju, przez który przetoczyła się najdłuższa wojna domowa współczesnego świata. I o tym, jak próbują się ze sobą dogadać ci, którzy przez długie lata byli po różnych stronach barykady.
Przedstawia przy tym czytelnikom galerię postaci tak niezwykłych, że równie dobrze mogłyby pochodzić z powieści Marqueza albo obrazów Bootero. Były terrorysta, który został burmistrzem. Najważniejszy karzeł w historii kolumbijskiej partyzantki. Stara Indianka, który umarła pięć razy. Stróż grobu Escobara.
Kolumbia jest daleko, ale bliżej nam do niej, niż mogłoby się wydawać.
Kup Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii
Poznaj innych czytelników
812 użytkowników ma tytuł Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii na półkach głównych- Chcę przeczytać 446
- Przeczytane 350
- Teraz czytam 16
- Posiadam 63
- Reportaż 13
- 2025 12
- 2019 11
- 2021 7
- Literatura faktu 6
- Podróże 6
Tagi i tematy do książki Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii
Kolumbia nigdy nie porzuci przemocy. My przemoc mamy w genach. To jest spirala, z której nigdy nie wyjdziemy. Ktoś kogoś skrzywdził i nie ma wyjścia, musisz się na nim zemścić, a jeśli nie ty sam, to choćby twój brat, syn, ciotka.
































OPINIE i DYSKUSJE o książce Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii
Zbiór reportaży pana Wesołowskiego uderza w nas swoim brutalizmem i surowością, a jednocześnie ukazuje nam Kolumbię taką jaka jest/była.
Autor, i to trzeba przyznać bez dwóch zdań, ujmuje czytelnika swoim obiektywizmem i realizmem przedstawionych postaci i dramatycznych wydarzeń.
Pan Wesołowski nie ocenia, nie moralizuje. Po prostu zdaje nam relację ze swojego pobytu w tym jakże pięknym, ale też mocno doświadczonym przez niezbyt sprzyjający mu los, kraju, w którym wojna domowa toczyła się przez ponad 50 lat i zabrała ze sobą tysiące ofiar.
Sięgając do czasów historycznych, dowiadujemy się, że Kolumbia to nie tylko kartele narkotykowe Escobara, bojówki FARC i M-19 czy służby specjalne, to też bohaterscy wojownicy pod postacią nieskorumpowanych policjantów jak choćby Jhon Frank Pinchao czy zwykli mieszkańcy nieustraszeni w swych bojach o wolność i normalność.
Z ogromnym pietyzmem i wyczuciem ukazana jest wyboista droga Kolumbii do wyrwania się z niewiarygodnego koszmaru i wstrząsających wydarzeń, jakich była świadkiem.
Polecam
Zbiór reportaży pana Wesołowskiego uderza w nas swoim brutalizmem i surowością, a jednocześnie ukazuje nam Kolumbię taką jaka jest/była.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor, i to trzeba przyznać bez dwóch zdań, ujmuje czytelnika swoim obiektywizmem i realizmem przedstawionych postaci i dramatycznych wydarzeń.
Pan Wesołowski nie ocenia, nie moralizuje. Po prostu zdaje nam relację ze swojego pobytu w...
Dla kogoś kto oglądał seriale wiele wątków się łączy ale też wiele danych rozjeżdża jak te o liczbie ofiar i rannych. I fraza "zamilkła na lata świetlne, na wieczność" trochę nie ten tego
Dla kogoś kto oglądał seriale wiele wątków się łączy ale też wiele danych rozjeżdża jak te o liczbie ofiar i rannych. I fraza "zamilkła na lata świetlne, na wieczność" trochę nie ten tego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą trzeba przeczytaj przed podróżą do Kolumbii. Świetnie nakreślona historia i zależności polityczne ostatnich lat.
Wiele ciekawostek, które pomogą nie wejść na przysłowiową minę na mieści. Choć nie wiem czy to akurat dobre porównanie.
Nie powiem, przez historię o uchylonym oknie w samochodzie trochę zaczęłam się tej podróży obawiać. Czy aby jest tam dla zwykłego turysty bezpiecznie ?
Zobaczymy
Książka, którą trzeba przeczytaj przed podróżą do Kolumbii. Świetnie nakreślona historia i zależności polityczne ostatnich lat.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele ciekawostek, które pomogą nie wejść na przysłowiową minę na mieści. Choć nie wiem czy to akurat dobre porównanie.
Nie powiem, przez historię o uchylonym oknie w samochodzie trochę zaczęłam się tej podróży obawiać. Czy aby jest tam dla...
(45/25) Dawno nie czytałem tak dobrego reportażu! Jest tutaj wszystko, sporo wiedzy o Kolumbii, tej pozytywnej oraz tej negatywnej, choć niestety głównie tej drugiej. Lektura wywołuje dużo emocji co również jest wyznacznikiem klasy reportażu.
Sporo dowiedziałem się o historii tego kraju jak również traumach i bolączkach ale także o tym że Kolumbijczycy z natury są optymistycznie i pozytywnie nastawieni i potrafią budować lepszą przyszłość, choćby poprzez metamorfozę "jednego z najbardziej niebezpiecznych miast ŚWIATA" Medellin.
Już za chwilę przekonam się jak jest rzeczywiście :D
(45/25) Dawno nie czytałem tak dobrego reportażu! Jest tutaj wszystko, sporo wiedzy o Kolumbii, tej pozytywnej oraz tej negatywnej, choć niestety głównie tej drugiej. Lektura wywołuje dużo emocji co również jest wyznacznikiem klasy reportażu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSporo dowiedziałem się o historii tego kraju jak również traumach i bolączkach ale także o tym że Kolumbijczycy z natury są...
Niestety jestem zawiedziony książką. Uważam, że jest trochę chaotyczna choć krąży wokół podobnych tematów. Zdecydowanie spodziewałem się czegoś lepszego.
Niestety jestem zawiedziony książką. Uważam, że jest trochę chaotyczna choć krąży wokół podobnych tematów. Zdecydowanie spodziewałem się czegoś lepszego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycja z mojej półki hańby, książka ukazała się już jakiś czas temu, miałem wtedy po nią sięgnąć, zacząłem nawet pierwszy rozdział, ale… wiecie jak jest. Czasem żartuję, że gdyby wszystkie wydawnictwa przez 3-4 lata nie wypuszczały nic, to może byłbym w stanie nadrobić zaległości. W sumie warto było do niej wrócić, bo okazała się to jedną z najlepszych przeczytanych jak dotąd w tym roku.
Kolumbia to kraj przez długi czas kojarzony jedynie z chaosem wojen domowych, rozwarstwieniem społecznym, narkotykowymi bossami w typie Escobara, gangami, partyzantką, kawą, ewentualnie Marquezem, Shakirą, piłką nożną czy kultową dla wielu osób z mojego pokolenia, książkową heroiną Rosario Tijeras. Od niedawna dzięki bezpośrednim połączeniom lotniczym z Polski i stabilizacji sytuacji politycznej coraz popularniejszy turystyczny kierunek. Maciej Wesołowski pokazuje czytelnikom wiele aspektów ze współczesności i historii Kolumbii w nieco szerszym ujęciu, pokazując, że kraj ze sporymi problemami wewnętrznymi, może być jednocześnie bardzo fascynujący.
Pozycja z mojej półki hańby, książka ukazała się już jakiś czas temu, miałem wtedy po nią sięgnąć, zacząłem nawet pierwszy rozdział, ale… wiecie jak jest. Czasem żartuję, że gdyby wszystkie wydawnictwa przez 3-4 lata nie wypuszczały nic, to może byłbym w stanie nadrobić zaległości. W sumie warto było do niej wrócić, bo okazała się to jedną z najlepszych przeczytanych jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMacondo. Dla czytelnika „Stu lat samotności” to słowo nie jest zwyczajne. Kryje w sobie cały mikrokosmos – świat mityczny, magiczny i nieprzewidywalny. Wieś, która stała się metaforą ludzkiego losu i historii, a zarazem miejscem, gdzie codzienność splata się z cudownością. I właśnie to skojarzenie otwiera książkę Macieja Wesołowskiego „Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii” – bo choć jego Macondo istnieje naprawdę, to i tutaj nic nie jest takie, jak się wydaje.
Wesołowski zabiera nas w podróż po Kolumbii, ale nie tej z katalogów biur podróży. To kraj, który trzeba zobaczyć na własne oczy, by w pełni go zrozumieć – nie tylko jego piękno, ale i trudną przeszłość, złożoność społeczną, codzienne paradoksy. Jego Kolumbia pachnie kawą i kurzem, pulsuje rytmem ulicznych tańców, zaskakuje nieoczywistym humorem i absurdami, jak choćby… sałatka z truskawek, pomidorów, sera i śmietany, serwowana w kawiarni o nazwie Café Macondo.
Autor patrzy na ten kraj z czułością, ale i reporterską przenikliwością. Nie wybiela rzeczywistości, ale też nie demonizuje. Pokazuje kraj w ruchu, nieustannym poszukiwaniu tożsamości i spokoju. Każdy rozdział to inna historia, inne miasto, inni ludzie – jakbyśmy sami przemierzali Kolumbię z plecakiem i notesem.
"Café Macondo" to nie tylko książka o miejscu. To opowieść o tym, że świat – jak ten w Macondo Márqueza – nadal potrafi być zaskakująco świeży, pełen rzeczy, które trzeba zobaczyć na własne oczy, bo nie sposób ich opisać słowami. Kolumbia Wesołowskiego jest właśnie taka – nie do końca uchwytna, ale fascynująca. I bardzo, bardzo ludzka.
Macondo. Dla czytelnika „Stu lat samotności” to słowo nie jest zwyczajne. Kryje w sobie cały mikrokosmos – świat mityczny, magiczny i nieprzewidywalny. Wieś, która stała się metaforą ludzkiego losu i historii, a zarazem miejscem, gdzie codzienność splata się z cudownością. I właśnie to skojarzenie otwiera książkę Macieja Wesołowskiego „Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii” –...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocno średni reportaż, po którym spodziewałam się zdecydowanie więcej (głównie za sprawą opisu, który wywołuje Marqueza i realizm magiczny). Niestety, sama książka jest mocno powtarzalna oraz nieco monotematyczna, co jest jej sporą wadą, gdyż po kilku rozdziałach zaczyna nużyć i nudzić. Jeśli ktoś szuka pogłębionego, zróżnicowanego obrazu Kolumbii, to musi szukać dalej.
Mocno średni reportaż, po którym spodziewałam się zdecydowanie więcej (głównie za sprawą opisu, który wywołuje Marqueza i realizm magiczny). Niestety, sama książka jest mocno powtarzalna oraz nieco monotematyczna, co jest jej sporą wadą, gdyż po kilku rozdziałach zaczyna nużyć i nudzić. Jeśli ktoś szuka pogłębionego, zróżnicowanego obrazu Kolumbii, to musi szukać dalej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMacondo to nie tylko literacka fatamorgana z powieści Márqueza. To rzeczywiste miejsce na mapie, splot fikcji i realności, historii i pamięci, mitów i ran Kolumbii. Soczewka skupiająca w sobie wszystko, co ten kraj trapi, co przeżywają i niosą w sobie jego mieszkańcy.
“Cafe Macondo” nie jest książką o Kolumbii znanej z instagramowych kadrów pod palmami. To opowieść o kraju, który nie otrząsnęł się po własnych demonach. Reportaże Wesołowskiego pisane są z pozycji obserwatora. Człowieka, który widzi, słucha, zapisuje. Ale nie osądza. Nie komentuje. W precyzyjny sposób rysuje świat, w którym jedna siła zdaje się dominować – przemoc.
Od czasów konkwistadorów, przez wojny domowe, kartele narkotykowe, aż po rodzinne relacje – wszystko zdaje się z niej wynikać i ku niej zmierzać. Przemoc jako początek i koniec. Wdrukowana w świadomość tych, którzy już nie znają i nie rozumieją świata bez niej.
Jest w tym coś z Stu lat samotności, gdzie Macondo – fikcyjne, a jakże prawdziwe – staje się metaforą Kolumbii uwikłanej w chocholi taniec powtarzalnego losu. Pokolenie za pokoleniem, dekada za dekadą.
Cafe Macondo czyta się jak listy z końca świata. Pisane nie po to, by nas uspokoić – lecz po to, by wybić z rytmu. Wesołowski nie daje odpowiedzi. Siada naprzeciw, stawia kawę i mówi: „Posłuchaj.”
Macondo to nie tylko literacka fatamorgana z powieści Márqueza. To rzeczywiste miejsce na mapie, splot fikcji i realności, historii i pamięci, mitów i ran Kolumbii. Soczewka skupiająca w sobie wszystko, co ten kraj trapi, co przeżywają i niosą w sobie jego mieszkańcy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Cafe Macondo” nie jest książką o Kolumbii znanej z instagramowych kadrów pod palmami. To opowieść o...
Dobre reportaże. Trochę obawiałem się lewicowego przechyłu, ale ogólnie książka sprawia wrażenie wyważonej.
Dobre reportaże. Trochę obawiałem się lewicowego przechyłu, ale ogólnie książka sprawia wrażenie wyważonej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to