Sąd w Canudos

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Ítélet Canudosban
- Data wydania:
- 2022-08-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-01-30
- Liczba stron:
- 184
- Czas czytania
- 3 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788307035444
- Tłumacz:
- Irena Makarewicz
U schyłku XIX wieku w Brazylii charyzmatyczny kaznodzieja, Antônio Doradca, zgromadziwszy wokół siebie rzeszę biedaków, zakłada na odludziu Święte Miasto – Canudos. Wspólnota, która rządzi się własnymi prawami, stanowi wedle władz państwowych republiki duże zagrożenie dla demokracji. Wyruszają wojskowe ekspedycje. Dopiero czwartej, pod wodzą marszałka Bittencourta, udaje się zniszczyć osadę.
"Sąd w Canudos" opowiada o ostatnim dniu krwawej wojny domowej. W losach Świętego Miasta i tragedii jego mieszkańców Sándor Márai dostrzegł zarówno przejawy odwiecznej ludzkiej potrzeby stanowienia o sobie, jak też zapowiedź europejskich rewolucji i wojen nadchodzącego stulecia.
"W anarchii jest energia i ta energia to zawsze możliwość. Tyle to wiemy i my, zacni demokraci. Ale możliwość, w której nie ma rozumu, jest energią jedynie w zakładzie dla obłąkanych".
Obecna edycja została uzupełniona o notę Sándora Máraiego, którą napisał do II wydania "Sądu Canudos" opublikowanego w 1981 roku w Monachium.
Kup Sąd w Canudos w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Sąd w Canudos
Poznaj innych czytelników
461 użytkowników ma tytuł Sąd w Canudos na półkach głównych- Chcę przeczytać 279
- Przeczytane 182
- Posiadam 67
- Literatura węgierska 9
- Literatura piękna 7
- 2023 5
- Chcę w prezencie 5
- 2024 5
- 2019 4
- 2025 3




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Sąd w Canudos
To historia oparta na faktach opisująca krwawy finał XIX - wiecznej wojny domowej w Brazylii, napisana w 1970 r.
W przeciwieństwie do M. V. Llosy ( " Wojna końca świata " ) autor koncentruje się bardziej na kameralnym nastroju buntu, egzystencjalnych przemyśleniach i symbolicznych gestach.
Temat ponadczasowy: walka o wolność, fanatyzm religijny, refleksje na temat natury ludzkiej.
To studium ludzkiej potrzeby stanowienia o sobie w obliczu totalnej zagłady.
Które to już z kolei ?
Temat mało znany w Polsce, dlatego warto przeczytać.
POLECAM !!!
To historia oparta na faktach opisująca krwawy finał XIX - wiecznej wojny domowej w Brazylii, napisana w 1970 r.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW przeciwieństwie do M. V. Llosy ( " Wojna końca świata " ) autor koncentruje się bardziej na kameralnym nastroju buntu, egzystencjalnych przemyśleniach i symbolicznych gestach.
Temat ponadczasowy: walka o wolność, fanatyzm religijny, refleksje na temat natury...
Powieść powstała w 1970 roku. Aż się nie chce wierzyć, bo jest tak niepokojąco aktualna. Od tamtego czasu istotnie pojawiło się na świecie wiele Canudos i równie wiele upadło.
Dla mnie to powieść o nieustającym i męczącym ludzkość pragnieniu wolności, której tak naprawdę nie rozumiemy i nie potrafimy w niej istnieć. Wyrywamy się z jednego systemu, by bezwolnie, czasem nieświadomie poddać się innemu.
A z drugiej strony – na co zwraca uwagę marszałek – boimy się życia, boimy się odpowiedzialności za decyzje, za swoje życie. Dlatego tak łatwo podajemy się różnym manipulantom, albo uciekamy w wyimaginowane krainy wolności, jak kiedyś Tybet czy Indie, a w Polsce Bieszczady. Nie wiemy, co o życiu w Świętym Mieście powiedzieliby Brazylijczycy, ale tłumaczenia damy z innego świata są dość mętne. Główny argument - tak, bo tak, nie tak, lecz inaczej... No i to pragnienie kąpieli. Ona nie widzi żadnej sprzeczności między kąpielą a „szczęśliwym, spełnionym” życiem w glinianej wiosce.
Dodać należy, że opis owej kąpieli to jedna z ciekawszych scen erotycznych, jakie spotkałam w literaturze.
Powieść czyta się z zapartym tchem i rosnącą ciekawością. Ale też złością, bo przypominają się sekty para-religijne ze skutkiem, jak np. w Gujanie. A przede wszystkim przed oczami staje obecny porządek, czy raczej rosnący rozgardiasz społeczny i kulturowy na Ziemi. Mamy swoje Canudos. Wiele Canudos.
Skąd autor o tym wiedział…
Powieść powstała w 1970 roku. Aż się nie chce wierzyć, bo jest tak niepokojąco aktualna. Od tamtego czasu istotnie pojawiło się na świecie wiele Canudos i równie wiele upadło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie to powieść o nieustającym i męczącym ludzkość pragnieniu wolności, której tak naprawdę nie rozumiemy i nie potrafimy w niej istnieć. Wyrywamy się z jednego systemu, by bezwolnie, czasem...
"Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie"
John Donne
Medytacja XVII
"Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJohn Donne
Medytacja XVII
O buncie
Canudos Maraiego to miejsce szczególne. Jest ono – w moim odczuciu – symbolem buntu wobec władzy i narzucanego przez tę władzę porządku. I choć miejsce to jest autentyczne, a stłumienie buntu przez wojsko jest faktem historycznym – to stanowi ono jedynie punkt wyjścia do rozważań na temat człowieczeństwa i człowieka. Marai głosem narratora – naocznego świadka osądu trzech pozostałych przy życiu jeńców – opowiada w prosty i szczery sposób przebieg pewnego zdarzenia, trwającego kilka godzin, które ostatecznie miałoby potwierdzić, że sprawa buntu została zakończona, porządek został przywrócony a winni zostali ukarani. Czy rzeczywiście tak się stało? Otóż nie – sąd w Canudos nie kończy postępowania wskazując jednoznacznie zwycięzcę i przegranego. Jako czytelnicy stajemy się bowiem świadkami starcia przedstawiciela władzy – ministra wojny Brazylii z przedstawicielką pokonanych, KOBIETĄ, która przeżyła trwające miesiącami oblężenie. Marai - znany mi z jego wcześniejszych powieści jak choćby z Żaru, Siostry, Tej prawdziwej czy z Rozwodu w Budzie, a także z Pierwszej miłości – rolę kobiety określał jako tej, która jest w stanie „wywrócić” życie mężczyzny „do góry nogami”. Kobiety u Maraia „nie działają” – one są. I wokół nich wszystko się kręci. Tu, w powieści znacznie późniejszej od tych wymienionych - widać pewną zmianę. Scena kąpieli - również odczytana jako symboliczne odrzucenie brudów tego świata czy nawet zniewolenia ciała – dosłownie uzmysławia nam, czym tak naprawdę jest kobiecość w oczach pisarza i kim jest dla niego kobieta. Ale Marai wskazuje nam na istnie czegoś równie silnie działającego na mężczyzn, jak i na kobiety. Jest to poczucie wolności.
Proszę zwrócić uwagę, że w tym starciu światłego pana marszałka, pewnego siebie mężczyzny, przedstawiciela władz z kobietą -jeńcem trudno mówić o tym, kto wyszedł zwycięsko. Może nawet nie to jest tu ważne. Nasze myśli prowadzone są bowiem w stronę życia tej kobiety, na nim się skupiamy – to ona, odpowiadając na pytania „sędziego” opowiada o sobie, o swoim życiu „przed Canudos” i o tym, jak jej życie wygląda teraz. Padają z jej ust dość znamienne słowa, że „władza to nie wszystko”. Nam, ludziom żyjącym w systemie i jemu podporządkowanym może trudno to zrozumieć. Bo ta „nasza wolność” ograniczona prawami, ale pozwalająca mimo wszystko żyć tak, by jednak to życie miało dla nas jakiś „sens”, co można w sposób wymierny zmierzyć tym, na co nas stać, co możemy kupić, zbudować, mieć, by się cieszyć, by być „szczęśliwymi” i spędzać miło czas – okazać się może czymś niewystarczającym. Zdarza się bowiem, że jest w człowieku coś takiego, co każe mu te wszystkie „dobra” zostawić i szukać sensu gdzie indziej, poza systemem.. I nad tym Marai się skupia, wskazując przede wszystkim męża tej kobiety. Dochodzenie marszałka szukającego rozumowego uzasadnienia istnienia źródła siły popychającej do buntu i dobrowolnego bądź co bądź dołączenia do zbuntowanych nie daje rezultatu. Co więcej, sam marszałek w obliczu „cudu” traci grunt pod nogami, traci pewność siebie i chyba zaczyna zdawać sobie sprawę, że sąd w Canudos niczego nie kończy.
Książka choć niewielkich rozmiarów jest wbrew pozorom bardzo złożona. I co ważne, w tej złożoności nie ma strony „mającej rację” - nie ma w niej odpowiedzi, po czyjej stronie mamy się opowiedzieć. Bo rolą pisarza jest zwrócić uwagę czytelników na rzeczy, których być może sami nie dostrzegamy. A jeśli je dzięki książce dostrzeżemy – to znaczy, że trud włożony w jej napisanie nie poszedł na marne. Marai pisał tę książkę wiele lat, o czym możemy się dowiedzieć z jego Dzienników. Stworzył w moim odczuciu dzieło wybitne, po lekturze którego warto zastanowić się w ciszy, która zapada po zamknięciu książki - czym dla mnie jest Canudos? Bo chyba każdy ma swoje.
Polecam.
O buncie
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCanudos Maraiego to miejsce szczególne. Jest ono – w moim odczuciu – symbolem buntu wobec władzy i narzucanego przez tę władzę porządku. I choć miejsce to jest autentyczne, a stłumienie buntu przez wojsko jest faktem historycznym – to stanowi ono jedynie punkt wyjścia do rozważań na temat człowieczeństwa i człowieka. Marai głosem narratora – naocznego świadka...
Być może z perspektywy historii dziejów Canudus było tylko "szaleństwem ośmiu tysięcy fanatycznych dzikusów w mieście z gliny i słomy", gdzieś tam na peryferiach świata - pustkowiach Brazylii pod koniec XIX w. Być może było także "buntem braku wykształcenia i kultury", "negowaniem cywilizacji", choć - być może- to pogląd głównie tych, którym wydaje się, że Porządek musi zawsze zatriumfować z Chaosem, Rozum jest silniejszy od Instynktu, a wszelka "inność" to przejaw choroby organizmu, którą trzeba leczyć, najchętniej z precyzją chirurgicznego skalpela.
.
W tej kameralnej powieści w ideologiczne szranki stają więc Marszałek- sumienny urzędnik, dla którego Canudus to początkowo jedynie garść statystyk oraz akta sprawy, które trzeba wpiąć w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce oraz Kobieta- niosąca swoje przesłanie dla świata, wprost z "błota i cierpienia", głodu i brudu, z szaleństwa, obłąkania, dobrowolnej i świadomej egzystencji na skraju otchłani, w opozycji do Systemu i Władzy, które sprawiają czasami, że człowiek- według niej- usycha od środka. Ich dialog to jednak nie tylko sąd w Canudus i sąd nad Canudus. To przede wszystkim pytanie o jednostkę, uwikłaną w System, ubraną w ciasny gorset norm społecznych, powinności, zasad oraz wszystko to, co stanowi o przynależności do cywilizowanego świata.
.
Opisywany przez Márai bunt w Canudus to chyba więc tylko naskórek, pod którym kryje się dramat człowieka, który postanawia wypisać się z umowy społecznej, szeroko rozumianej cywilizacji, kultury i dobrobytu. Bo "kiedyś każdy musi pójść do Canudus". Dla każdego być może owo Canudus będzie czymś innym. Zawsze jednak będzie to siła, jakaś nieznana energia, która wymyka się rozumowemu poznawaniu rzeczywistości, wobec której człowiek staje się nagle bezsilny. Czuć to napięcie, jakie towarzyszy bohaterom. Czuć między wierszami cały zestaw wątpliwości co do tego, co jest tutaj triumfem, a co klęską, co jest słuszne, co irracjonalne. "Jest w ludziach innego rodzaju siła, niż siła mięśni czy przemocy". Być może to ona właśnie sprawia, że człowiek zaczyna wierzyć w niemożliwe. Jedni nazwą to "konwulsujną pląsawicą chorych, nienormalnych ludzi", drudzy- możliwością wyboru, wolnością, prawem do buntu, do życia na własnych zasadach...
.
Styl tej powieści urzeka. Piękno języka dopełnia głębia refleksji, uniwersalność treści oraz wielopłaszczyznowość. Márai przywołuje coś, co jest faktem historycznym (bunt w Canudos),ale jednocześnie obrazuje go tak, by prowokował do pytań aktualnych również dzisiaj, zarówno w kontekście systemów politycznych, jak i jednostki.
Być może z perspektywy historii dziejów Canudus było tylko "szaleństwem ośmiu tysięcy fanatycznych dzikusów w mieście z gliny i słomy", gdzieś tam na peryferiach świata - pustkowiach Brazylii pod koniec XIX w. Być może było także "buntem braku wykształcenia i kultury", "negowaniem cywilizacji", choć - być może- to pogląd głównie tych, którym wydaje się, że Porządek musi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCyt.:
„ - Nie jest pani szalona, ale …. Dlaczego pani tak patrzy?
-Bo żal mi pana.
- Pani? … Mnie? … Dlaczego?
- Żałuję, bo pan jeszcze nie wie….
- Niech pani powie. Czegóż takiego nie wiem?
- Nie wie pan, że kiedyś każdy musi pójść do Canudos.”
Sándor Márai, „Sąd w Canudos”
Antônio Mendes Maciel, kaznodzieja, prorok, apostoł, zwany Conselheiro wg różnych tłumaczeń Doradca, Nauczyciel, Pocieszyciel, pojawił się pod koniec XIX wieku na brazylijskich sertonach, głosząc konieczność ascezy i bliski koniec świata, nauczając, interpretując prawdy wiary chrześcijańskiej, udzielając rad, rozstrzygając sąsiedzkie spory a wokół niego gromadzi się coraz więcej wiernych. Dramat, zakończony tragiczną masakrą rozpoczyna się w chwili, gdy Antônio Conselheiro występuje przeciwko młodej brazylijskiej Republice, która wprowadziła rozdział kościoła od państwa, śluby cywilne, pobór podatków, co wystarczyło, by w oczach jego wyznawców stała się Antychrystem. Conselheiro wraz z grupą swoich wyznawców, których liczba stale rośnie, osiedla się w opuszczonym majątku Canudos i zakłada wspólnotę wzorowaną na życiu pierwszych chrześcijan, „oazę” prawdziwej wiary. Uznany za wywrotowca i anarchistę przez republikański rząd, który wysyła do Canudos oddziały wojskowe celem stłumienia rebelii i wyklęty przez hierarchię kościelną, opiera się skutecznie kolejnym ekspedycjom, z których dopiero czwarta zdobywa Canudos i dokonuje straszliwej rzezi jego mieszkańców, z których ocaleje zaledwie garstka. Antônio Conselheiro umiera na kilka dni przed ostatnim szturmem, który odbył się 5 października 1897 roku. Bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń był brazylijski dziennikarz
Euclides da Cunha, który kilka lat po tych wydarzeniach opisał je w swojej książce „Os sertóes” /Sertony/.
To właśnie praca Euclidesa da Cunhy i wydarzenia, które miały miejsce pod koniec XIX wieku w Brazylii były inspiracją dla Sándora Máraia do napisania „Sądu w Canudos”. Powieść ukazała się w 1970 roku a dziesięć lat później, w 1981 roku do pracy Euclidesa da Cunhy i wydarzeń w Canudos sięgnał Mario Vargas Llosa, wydając swoją „Wojnę końca świata”.
Dla Sándora Máraia wydarzenia w Canudos to jedynie scenografia. Węgierski prozaik, we właściwym sobie niezwykle estetycznym i eleganckim niemal stylu, obserwuje dramat z europejskiej persektywy, budując napięcie i oczekiwanie nieukninionego zagrożenia. Przedstawia całkowicie fikcyjne wydarzenia, do których miało dojść w ostatnich godzinach oblężenia Canudos pomiędzy głównodowodzącym wojskami Republiki, marszałkiem Bittencourtem a bezimienną kobietą, jedną z mieszkanek osady.
To niewielka, kameralna wręcz powieść w której Sándor Márai zastanawia się nad istotą i przyczynami zła, okrucieństwem wojny, ludzką skłonnością do fanatyzmów wszelkiego rodzaju, I temat, który wybrzmiewa niezwykle mocno w całej powieści – kontestacja systemu, politycznego, religijnego czy społecznego, temat który powraca z zadziwiającą wręcz regularnością w różnych zakątkach świata.
Sándor Márai pozostawia czytelnika bez odpowiedzi, z mnóstwem wątpliwości. Niezwykła powieść, którą pisał już kilka lat po węgierskim powstaniu, rewolcie studenckiej we Francji i po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, co jak się wydaje potwierdza jedynie jego tezę o powtarzającej się kontestacji porządków.
Piękna, subtelna proza, pełna emocji i przesłań. Wybitna.
Cyt.:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„ - Nie jest pani szalona, ale …. Dlaczego pani tak patrzy?
-Bo żal mi pana.
- Pani? … Mnie? … Dlaczego?
- Żałuję, bo pan jeszcze nie wie….
- Niech pani powie. Czegóż takiego nie wiem?
- Nie wie pan, że kiedyś każdy musi pójść do Canudos.”
Sándor Márai, „Sąd w Canudos”
Antônio Mendes Maciel, kaznodzieja, prorok, apostoł, zwany Conselheiro wg różnych tłumaczeń...
Niezła!
SM wykorzystał na tło opowieści prawdziwe wydarzenia z brazylijskiego Canudos. Powstała tam wioska sekty skupionej wokół Doradcy. Stworzyli swoje zasady współżycia społecznego z religią i anarchią według swoich potrzeb i zapatrywan. Skończyło się krwawymi walkami,w których zginęło kilka tysięcy członków sekty i wysłanych przeciw nim żołnierzy. Wszystko miało potrwać kilka dni, a wyszło z tego dziesięć miesięcy. Można znaleźć sporo informacji na ten temat.
SM wprowadził swoje wątki i rozważania nt natury człowieka, społeczeństwa, cywilizacji. Daje do myślenia nad moralną kondycją człowieka, brakiem zahamowań i bestialstwem w sytuacji konfliktu. Dla mnie było o tym, co jest szczęściem i co daje poczucie satysfakcji w życiu. Czy jest to cywilizacja i postęp, a może wiara (w boga, ideę)?
Podobnych rozważań było wiele, a sam temat nie zniknie. Ludzie są wiecznie pogubieni, stąd różnych spięć, konfliktów i wojen było i jest zbyt wiele. Chyba...ludzie nie potrafią inaczej, więc co jakiś czas nadchodzi czas swego rodzaju wulkanicznego wybuchu, wojny o szerokim zakresie obszaru, zniszczenie i śmierć. Później na tym gruzowisku rozpoczynają się rozliczenia, wyciąga się wnioski, rusza odbudowa. Itd. Wydarzenia w Canudos też nie były ostatnie.
" Ta prawdziwa" I " Rozwód w Budzie " wciągnęły mnie dużo bardziej. Może tej książki do końca nie pojęłam, ale trudno.
Niezła!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSM wykorzystał na tło opowieści prawdziwe wydarzenia z brazylijskiego Canudos. Powstała tam wioska sekty skupionej wokół Doradcy. Stworzyli swoje zasady współżycia społecznego z religią i anarchią według swoich potrzeb i zapatrywan. Skończyło się krwawymi walkami,w których zginęło kilka tysięcy członków sekty i wysłanych przeciw nim żołnierzy. Wszystko miało...
Estetyczna uczta. Po prostu przepięknie napisana książka, przy okazji obrazująca banalność zła, fanatyzmu, wojny.
Estetyczna uczta. Po prostu przepięknie napisana książka, przy okazji obrazująca banalność zła, fanatyzmu, wojny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze- po mistrzowsku napisana - tak prawdziwa i realnie namacalna skwarem brazylijskiej catingi - a fikcja.
Bardzo dobrze- po mistrzowsku napisana - tak prawdziwa i realnie namacalna skwarem brazylijskiej catingi - a fikcja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMárai pisze tak, że podskórnie czuje się, że to musi być coś ważnego. Jak nikt potrafi bowiem słowem budować kameralny, gęsty nastrój wyczekiwania. „Sąd w Canudos” stworzył w wieku 70 lat, słychać tu więc wytrawne życiowe przemyślenia i znane z „Dzienników” malkontenctwo. W historii krwawej likwidacji anarchistycznej sekty wyznaniowej łatwo dostrzec odwieczną walkę młodości z dojrzałością. Jednak donioślejszym echem odbija się tu być może nieudane węgierskie powstanie z 1956 roku. Tam również walczono przeciw porządkowi, który był systemem, a pisarz bardzo osobiście odebrał stłumienie tego zrywu.
Te same dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się w brazylijskim miasteczku u schyłku XIX wieku, stały się też kanwą powieści Mario Vargasa Llosy. Peruwiański noblista delektuje się w niej rozmachem batalistycznych scen, umiejscawiając szeroko swych bohaterów w epickim widowisku. Márai tymczasem bardziej skupia się na symbolicznych gestach, na osobistej konfrontacji. Pozostawiając główne wydarzenia jedynie dostojnym tłem, zachęca do smakowania detali. I obie wizje oparte na tej historii na pewno warto poznać.
Márai pisze tak, że podskórnie czuje się, że to musi być coś ważnego. Jak nikt potrafi bowiem słowem budować kameralny, gęsty nastrój wyczekiwania. „Sąd w Canudos” stworzył w wieku 70 lat, słychać tu więc wytrawne życiowe przemyślenia i znane z „Dzienników” malkontenctwo. W historii krwawej likwidacji anarchistycznej sekty wyznaniowej łatwo dostrzec odwieczną walkę młodości...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to