rozwińzwiń

Dora Bruder

Okładka książki Dora Bruder autora Patrick Modiano, 9788381106917
Okładka książki Dora Bruder
Patrick Modiano Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Dora Bruder
Data wydania:
2019-04-10
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-10
Data 1. wydania:
1999-04-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381106917
Tłumacz:
Bożena Sęk
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dora Bruder w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Dora Bruder i



Przeczytane 1825 Opinie 403 Oficjalne recenzje 279

Opinia społeczności książki Dora Bruderi



Książki 1289 Opinie 738

Oceny książki Dora Bruder

Średnia ocen
6,6 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dora Bruder

avatar
627
627

Na półkach: , , , , , , , , , ,

To moje pierwsze spotkanie z twórczością noblisty Patricka Modiano. Spodziewałam się, że będzie to inspirująca lektura i taką właśnie się okazała.
Już od pierwszych stron miałam pewność, że "Dora Bruder" nie jest zwyczajną książką.
Koncepcja utworu jest interesująca i nieszablonowa, stanowi połączenie reportażu historycznego, wątków autobiograficznych oraz literatury pięknej będącej uzupełnieniem "białych plam" w życiorysie tytułowej bohaterki oraz innych osób, o których mowa w utworze.

🔰"Pisząc tę książkę, wysyłam wezwania niczym latarnia morska sygnały, choć niestety wątpię, czy zdołają rozjaśnić mrok. Nadzieję jednak mam ciągle." (s. 52)

Razem z Patrickiem Modiano wędrujemy ulicami Paryża z czasów drugiej wojny światowej. Szukamy śladów rodziny Bruderów.
Przy okazji otrzymujemy sporo informacji historycznych o sytuacji Żydów we Francji w czasie wojny. Pisarz omawia działalność policji do spraw Żydów organizującej łapanki i wywózki do obozów. Opisuje funkcjonowanie Powszechnego Związku Francuskich Izraelitów (UGIF) wspomagającego ludność żydowską, instytucji dwuznacznej, powołanej i kontrolowanej przez okupanta, która funkcjonowała podobnie jak Judenraty w miastach okupowanej Polski.

Modiano często snuje refleksje o absurdalności wojny oraz nacjonalistycznej segregacji ludzi praktykującej zaliczanie różnych grup społecznych do kategorii wykluczonych:

🔰"Zaliczają cię do dziwnych kategorii, o których nigdy nie słyszałeś i które nijak nie przystają do tego, kim naprawdę jesteś. Wzywają cię. Internują. Chciałbyś zrozumieć dlaczego." (s.46)

Dora Bruder, której śladów poszukuje pisarz, to symbol. Jej historia pełna niewiadomych i białych plam jest typowa dla tysięcy Żydów, po których dzisiaj nie ma śladu. Wielu nie ma nawet nazwiska. Francja o nich zapomniała, chciała zapomnieć.

🔰"Policja do spraw Żydów zniszczyła swoje kartoteki, wszystkie protokoły z łapanek i z pojedynczych aresztowań na ulicach. Gdybym ja o tym nie napisał, nie pozostałby żaden ślad (...). Byłyby jedynie osoby - żywe lub martwe - które szereguje się w kategorii "niezidentyfikowanych." (s.82)

Francuzi służący we wspomnianej formacji nigdy nie zostali rozliczeni za brutalność i okradanie ofiar kierowanych do obozów. Dzielnice zamieszkiwane przez Żydów francuskich i Żydów innych narodowości już nie istnieją, zmieniono nazwy ulic, domy wyburzono. Drobne okruchy śladów po nich zagubione w archiwach różnych urzędów pisarz próbuje ocalić i utrwalić w tej książce.

🔰"Trzeba dużo czasu, aby wyłoniło się na światło to, co zostało wymazane. W rejestrach pozostają ślady, acz nie wiadomo, gdzie są ukryte ani jacy strażnicy czuwają nad nimi i czy strażnicy zechcą ci je pokazać. A może po prostu zapomnieli, że te rejestry istniały." (s.13)

W czasie zbierania materiałów do książki Modiano poznał:

🔰"strażników zapomnienia zobowiązanych do chronienia wstydliwej tajemnicy i niepozwalających na odnalezienie najmniejszego śladu czyjegoś istnienia każdemu, kto próbuje go szukać"
(s.17)

Wędrówka ulicami Paryża dla pisarza staje się też okazją do wspominania swojej przeszłości.
Książka jest nietypową podróżą w przeszłość, którą usiłuje się wymazać.

Duże brawa należą się Wydawnictwu Sonia Draga za staranne i bardzo ładne wydanie utworu noblisty, które dodatkowo umila lekturę tej niezwykłej opowieści :).

🇵🇱 Autor przedstawia:
🔸wspomnienia kobiety, która jako dziecko z matką - polską Żydówką, przebywała podczas wojny w Paryżu (s.54)
🔸wymienia imiona, nazwiska i miejsca urodzenia polskich Żydów (Łódź , Pruszków),o których znalazł informacje. Większość z różnych ośrodków internowania została wywieziona do obozów, także do Auschwitz.

☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (9)

To moje pierwsze spotkanie z twórczością noblisty Patricka Modiano. Spodziewałam się, że będzie to inspirująca lektura i taką właśnie się okazała.
Już od pierwszych stron miałam pewność, że "Dora Bruder" nie jest zwyczajną książką.
Koncepcja utworu jest interesująca i nieszablonowa, stanowi połączenie reportażu historycznego, wątków autobiograficznych oraz literatury...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
625
599

Na półkach:

Narrator, paryżanin, znalazł w starej gazecie z 1941r. ogłoszenie o tym, że zaginęła Dora Bruder lat 15. Ponieważ podany był adres rodziców, zorientował się, że zna ten rejon Paryża, a w dzieciństwie tam nawet mieszkał. Nie wiedząc do końca dlaczego, zaczął wgłębiać się w tą historię i szukać informacji o Dorze.
Narrator zauważa róże przypadki, zbiegi okoliczności, wie, że chodził tymi samymi ulicami, co Dora. Odkrywa, że Dora uciekła z internatu, a on również przeżył taki epizod. Przypomina sobie, że znał człowieka, który musiał znać Dorę. Ustala, jaką trasą dziewczyna uciekała przed gestapo i zauważa, że przy tej trasie jest miejsce, opisane przez Wiktora Hugo w „Nędznikach”, w którym ukrył się, uciekający wraz z Kozetą Jan Valjean. W miarę poszukiwania informacji o Dorze pojawia się coraz więcej zbieżności pomiędzy jej losem a pewnymi fragmentami losu narratora. Dlaczego tak jest? Czy coś z tego ma wynikać, a jeżeli tak, to co? Odnosi się wrażenie, jakby Modiano przybliżał się do wielkiej tajemnicy, a tą tajemnicą nie jest bynajmniej tylko los Dory, bo oczywiste było, że jako skrajnie biedna Żydówka miała znikome szanse na przeżycie wojny. Oczywiste jest też, że ta wielka, egzystencjalna tajemnica nadal nie będzie rozwiązana .
całość
https://powrot-do-krainy-ksiazki.blogspot.com/2025/11/patrick-modiano-dora-bruder.html

Narrator, paryżanin, znalazł w starej gazecie z 1941r. ogłoszenie o tym, że zaginęła Dora Bruder lat 15. Ponieważ podany był adres rodziców, zorientował się, że zna ten rejon Paryża, a w dzieciństwie tam nawet mieszkał. Nie wiedząc do końca dlaczego, zaczął wgłębiać się w tą historię i szukać informacji o Dorze.
Narrator zauważa róże przypadki, zbiegi okoliczności, wie, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
310
31

Na półkach:

Niestety bardzo ciężko czytało mi się tę książkę. Skończyłam, bo była krótka.

Niestety bardzo ciężko czytało mi się tę książkę. Skończyłam, bo była krótka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

271 użytkowników ma tytuł Dora Bruder na półkach głównych
  • 137
  • 134
62 użytkowników ma tytuł Dora Bruder na półkach dodatkowych
  • 21
  • 14
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Dora Bruder

Inne książki autora

Patrick Modiano
Patrick Modiano
Francuski pisarz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2014 roku. Modiano zadebiutował w roku 1968 powieścią La Place de l’Étoile. W 1972 roku otrzymał nagrodę Akademii Francuskiej (fr. Grand prix du roman de l'Académie française) za powieść Les Boulevards de ceinture. W roku 1978 zdobył kolejną prestiżową francuską nagrodę literacką – Nagrodę Goncourtów – za powieść Ulica Ciemnych Sklepików (Rue des Boutiques Obscures). Na język polski przełożonych zostało kilka jego powieści. Zasiadał w jury konkursu głównego na 53. MFF w Cannes (2000). W 2014 roku został uhonorowany Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ordesa Manuel Vilas
Ordesa
Manuel Vilas
Ordesa to ponad 400 stron prozy i poezji o bólu, samotności, wyrzutach sumienia, o tym, że nigdy nie uwalniamy się od swoich rodziców i bliskich; ich duchy, cienie, towarzyszą nam nawet po ich śmierci, a my powtarzamy ich błędy, nieświadomie się na nie zgadzając. W Ordesie Manuela Vilasa śmiercią jest wszystko: począwszy od pór roku, a kończąc na tym, czym śmierć faktycznie jest, w swoim wymiarze cielesnym i duchowym. Cieleśnie to przede wszystkim starość, powolne obumieranie ciała, zapachy, resztki, odpadki, narażenie wyzutej z duszy powłoki na robactwo, przemianę materii. A duchowo: to paradoks, bo śmierci tak naprawdę nie ma w tym wymiarze. Co ma swoje dobre strony, ale ma też fatalne. Zmarli nigdy do końca nie odchodzą. Czy może być coś straszniejszego i piękniejszego w jednym? Bo pociesza nas świadomość, że oprócz wspomnień w jakiś sposób żyje ich duch; ale równocześnie oni, niestety, zawsze są, zawsze dręczą i rzadko dają nam spokój. Chodzą za nami i przypominają o tym, co zrobiliśmy źle. Główny bohater, pisarz, poeta (sam się tak przedstawia) po śmierci ojca zaczyna pisać książkę o swoim ojcu. A pisząc o swoim ojcu, nie sposób nie wspomnieć o matce, rodzicach swoich rodziców i dalszych odgałęzieniach: wujkach, ciotkach, ale również swoich własnych dzieciach. Kontempluje śmierć matki, ojca, oddaje się melancholii, wspomnieniom, szuka przyczyn swojego poczucia winy, zastanawia się, skąd tak naprawdę się wzięło, czy ma jakiekolwiek podstawy. Ordesa to wielki rozrachunek przede wszystkim z samym sobą. Z frustracją, żalem, niemożnością zrozumienia, przeniknięcia rzeczywistości, głębokim, nieuzasadnionym i głęboko palącym, kompletnie nieuzasadnionym, niszczącym poczuciem winy, właściwie wobec całego świata; który doprowadza bohatera do alkoholizmu, rozkładu więzi małżeńskiej, ostatecznie piekła upadającego małżeńskiego życia, stopniowego oddalania się od codzienności. Te 400 stron męczy i wypruwa, bo właściwie na co drugiej można odnaleźć samego siebie, swoje zmagania i swoje niezrozumienie. Autorowi udała się trudna sztuka: skupienia losu i doświadczenia morza, ogromnej części ludzkości w jednej kropli swojego życia. W osobistych wyznaniach Vilas nie ściga się z Moją walką Knausgårda, ale jednak do niej nawiązuje i się od niej odbija. Hiszpan robi to, co Norwegowi nie do końca wyszło: oszczędza słowa. Nie szafuje nimi na kilku tysiącach stron, ale w doskonały, pozbawiony patosu i czczego gadania sposób. I udało mu się dokonać jeszcze jednej wielkiej rzeczy, czyli nie banalizować. Te wszystkie sprawy pojawiające się chociażby w niniejszej recenzji – zna je każdy, kto chociaż raz przeżył stratę (albo przeżywa ją nadal). A Vilas ani na moment nie wpada w banał, chociaż pisze o wszystkim, co przecież doskonale znamy. Trudna to sztuka w czasach, kiedy powiedziano i napisano już wszystko. Duszno tam, parno i melancholijnie: żółć sepii, czyli przeszłości, przebija się na zewnątrz i domaga wypowiedzenia. Żółknie też wszystko dookoła; radość natychmiast zamienia się w smutek, szczęście w melancholię, a łagodne wspomnienia schodzą coraz bardziej w dół, od delikatnego dotyku po rozdrapywanie, szarpanie ran. Żółty kojarzy się przecież pozytywnie, to kolor światła, słonecznego dnia, a jak słońce, to i nadzieja. U Vilasa żółty to nic więcej jak sepia – niby ładnie wygląda, ale jest podszyty czymś niepokojącym. Nikt nigdy nie żyje do końca swoim życiem, ale zawsze życiem poprzedników, mówi Vilas. Nie ma (z pomocą przychodzi Mariusz Szczygieł i jego Nie ma) nigdy nie mija, z roku na rok, z dnia na dzień, rośnie. Boli coraz bardziej, aż wreszcie przychodzi nasza śmierć, która niby daje ukojenie, ale co z tego, skoro, parafrazując polskiego poetę, Dariusza Suskę, śmierć jest jak powietrze. Oddychamy nią, chcąc nie chcąc. Jest delikatna, prawie niewidoczna, ale, co oczywiste, nie ma bez niej życia w żadnej postaci. No i jeszcze ta żółta okładka. Idealnie się składa, bo książka o przemijaniu ludzi i przedmiotów musi łapać brud wszelaki, musi się niszczyć, przemijać w sensie fizycznym. Brudzenie się jest jej obowiązkiem, tak jak stron w książce to, że muszą łapać schnący pot. To świadczy o jej – książki – życiu. Zniszczona okładka, jako ciało, ostatecznie znika, a zostaje tylko nagi duch, czyli treść, wnętrze, środek. Może ta okładka ma w sobie więcej nadziei niż cała Ordesa?
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na71 rok temu
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny Max Blecher
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny
Max Blecher
Rumuńska kultura intelektualna to w świadomości przeciętnego odbiorcy: Cioran, Ionesco i Eliade. Okazuje się jednak, że tę krótką listę należy uzupełnić o postać Maxa Blechera. Na autora natknąłem się przy okazji mojej fascynacji Schulzem. Rzeczywiście: dużo tych twórców łączy. Żydowskie korzenie, względna bliskość geograficzna i pokoleniowa (pierwsze dekady XX wieku),ale przede wszystkim doświadczenie alienacji, znajdujące wyraz w poruszających tekstach, w których samotność szuka azylu w surrealistycznym świecie wyobraźni. Proza Blechera jest przy tym bardziej cielesna, co wynika z faktu gruźlicy kręgosłupa – choroby, która na dziesięć lat uwięziła go w łóżku. "Dziennik sanatoryjny" stanowi przejmujące świadectwo człowieka skazanego na powolną śmierć. Cierpienie przydaje jego refleksjom i wizjom tajemniczej głębi. Konwencja oniryczna prowadzi do Kafki czy Schulza, zaś specyfika pobytu w sanatorium uruchamia skojarzenia z "Czarodziejską górą" Manna. Blechera warto czytać z uwagą i współczuciem. Bardziej jeszcze niż w "Rozświetlonej jamie" (zapiskach wydanych po śmierci autora) jego tragedia wybrzmiewa w "Zabliźnionych sercach", powieści, którą zdołał opublikować pod koniec swego krótkiego życia. Na kartach tego utworu spotykamy bohatera, który wyczerpany chorobą staje się egocentrykiem manipulującym najbliższym otoczeniem. Skarby rumuńskiej literatury wciąż są dla polskiego czytelnika odkrywane. Ostatnio ukazały się tłumaczenia tekstów Mircei Cărtărescu. Być może i z tym autorem warto się zapoznać.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na72 miesiące temu
Podróżny Ulrich Alexander Boschwitz
Podróżny
Ulrich Alexander Boschwitz
Wciąga w stan ciągłego napięcia i niepokoju. Nie jest to tylko opowieść o ucieczce z nazistowskich Niemiec po Nocy Kryształowej, a jest to przede wszystkim studium narastającego lęku i takiej psychologicznej "dekonstrukcji" człowieka. Od początku czułam pewien klaustrofobiczny ucisk. Pociągi, które stają się dla bohatera jedynym schronieniem, paradoksalnie są miejscem totalnej ekspozycji na społeczną nienawiść, obojętność i strach. W każdej minucie podróży w powietrzu wisi pytanie "kto mnie wyda?"... Czytało się to jak mroczny thriller. Te nieustanne poczucie zagrożenia, które towarzyszy głównemu bohaterowi, jest niemal fizycznie wyczerpujące. Serio. Książka doskonale oddaje absurdalność nowej rzeczywistości. Otto, który uważał się za pełnoprawnego Niemca, zostaje z dnia na dzień sprowadzony do symbolu stempla "Żyd" w paszporcie. Utrata jego tożsamości, odzieranie go z poczucia bezpieczeństwa i godności, prowadzi do irracjonalnych decyzji i momentów czystej paranoi. Widzimy, jak strach dosłownie go przeżera, zmuszając do coraz bardziej chaotycznych, a jednocześnie desperacko nielogicznych kroków. Uderzające jest poczucie izolacji oraz zdrady. Powieść pokazuje, jak szybko odwracają się ci, którzy dotąd byli "przyjaciółmi" czy wspólnikami (ogółem zawsze chodzi o pieniądze). Ta samotność w tłumie jest jednym z najsmutniejszych i najbardziej przenikliwych doświadczeń. Rozumiem dlaczego jedyną stałą w życiu bohatera staje się ruch - bo to nie tylko ucieczka przed zatrzymaniem, ale być może i ucieczka przed własną, rozpadającą się psychiką w tych nadchodzących absurdalnych czasach. Książka zostawia gorzkie poczucie beznadziei. Dodatkowo największe wrażenie robi to, że mamy pełną świadomość na temat dalszego biegu historii, co czyni tę jego desperacką włóczęgę po niemieckich torach jeszcze bardziej przejmującą i tragiczną. Opisy i dialogi wywołują niesamowicie mocne ciarki, bo właśnie historia została spisana w 1938 roku. I to chyba robi największe wrażenie.
Babi - awatar Babi
ocenił na74 miesiące temu
Sprzedawca początków powieści Matei Vișniec
Sprzedawca początków powieści
Matei Vișniec
Książka, która w sumie budzi mieszane uczucia. Autor, mieszkający na co dzień w Paryżu, uczynił jej niejako bohaterem swoje alter ego – rumuńskiego pisarza we Francji. Rzecz stara jak … Rumunia, bo wszak i nad Sekwaną głównie tworzył nieśmiertelny tercet Eliade, Cioran, Ionesco, przywoływany w tekście kilkukrotnie jako rumuńska eksportowa trójca twórców kultury (piszących jednak głównie po francusku) To widać i u Mateia Vișnieca. Otóż autor, jakby wbrew własnym spostrzeżeniom zawartym w drugiej części książki, czuje się w obowiązku zakotwiczyć w głównym nurcie literatury europejskiej i światowej, jakby nie wierząc w wartość własnej wyobraźni. Posiłkuje się zatem schematami zapożyczonymi m.in. z grupy OuLiPo i odnosi wciąż do wielu dzieł klasyki. Czyli taka meta-twórczość – odnoszenie się do innych, zarówno wprost (tu np. Camus, Kafka),jak i poprzez nawiązania konstrukcyjne (chociażby powieści w powieści czy cały czas ten sam krąg postaci w wielu wątkach). Na pewno wpływ na to ma fakt, że Matei Vișniec jest znany przede wszystkim jako dramaturg, co w sumie widać w konstrukcji powieści. Na szczęście powieść rozwija się i autorskie koncepty z drugiej części wynagradzają czytelnikowi poczucie tkwienia wciąż w znanych schematach. Absolutnie znakomite są zarówno sceny rozgrywające się w Rumunii i dotyczące tego kraju (zarówno z udziałem bohatera – jaki bez),jak i wątek z mieszkającym w USA bratem i jego postawą, charakterystyczną dla nowej, wybranej ojczyzny. W usta postaci nr 2 w książce, czyli Guy Courtois, autor włożył ponadto celne przemyślenia, dotyczące różnic pomiędzy literaturą europejską i amerykańska oraz przyczyny tychże. Widać wspaniałe poczucie humoru rumuńskiego pisarza. z elementami ironii i sarkazmu. Wyobraźnia i kreatywność autora w pełni dorównują cytowanym klasykom, a jego pomysły też im nie ustępują. Nie potrzebuje on więc żadnych odniesień do uznanych twórców, by stworzyć działa wybitne. Ale cóż – to już zapewne taki kompleks twórców z tej części Europy. Szkoda. Książka bardzo dobra, aczkolwiek poniekąd smutna ze wzmiankowanych przyczyn. Tym niemniej autor wart kolejnych lektur a także inscenizacji. Oby ktoś przetłumaczył i wydał u nas jego twórczość dramatyczną.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na811 miesięcy temu
Rozwód w Budzie Sándor Márai
Rozwód w Budzie
Sándor Márai
To bardzo smutna książka. W posłowiu tłumaczka daje nam kontekst historyczny, literacki powieści, sytuujący ją także w twórczości autora. Ja jednak czytałam ją, jako opowieść o ludziach zawiedzionych, żyjących niby w swoim świecie, a jednak nie na swoim miejscu. Autor tym razem zabrał się za opis mieszczaństwa, konkretnie węgierskiego, konkretnie w latach 30. ub.w. Bohaterów jest dwóch. W dorosłe życie wyszli z jednej szkoły i nawet z jednej ławki. Pierwszy, sędzia od trzeciego czy czwartego pokolenia, wszedł gładko w koleiny wyżłobione przez przodków. One mu ustawiają nie tylko karierę, ale i tryb życia, dobór towarzystwa, mieszkania i jego wystroju. Co mu trochę pomaga, bo jest nieśmiały, niepewny siebie. I wcale nie jestem pewna, ze cokolwiek to zmieni. Drugi, lekarz w pierwszym pokoleniu, pochodzący z najniższych nizin społecznych znalazł się w lepszym świecie wskutek własnej pracy, a także ożenku. Wszystkiego dopiero próbuje, ale idzie mu dobrze, dzięki miłości wygładzającej wszelkie nierówności. Obaj są przeraźliwie samotni. Powodem są emocje. U jednego brak (a może to opancerzenie środowiskowe),u drugiego skierowane tylko w jedną stronę. Jak zwykle u tego autora są rozważania egzystencjalne, dzielenie włosa już nie na czworo, ale na ...dużo więcej. Bohaterowie są bowiem ogromnie wrażliwi na nastroje, na klimat wokół nich i nie znają słowa spontaniczność. Analizują każe spotkanie, słowo, spojrzenie. Sędzia mimo to nie jest zdolny do wykonania ruchu, jaki mu podświadomość sugeruje. Zaś lekarz zupełnie nie radzi sobie w nowej sytuacji, jaka go dopada. Zresztą mężczyzn w podobnej do jego sytuacji jest tu dwóch. I każdy reaguje tak samo. Jest bezradny. To także książka o sile kobiet. One – w tym przypadku obie żony bohaterów oraz żona innej postaci - są motorem wydarzeń. Potrafią o siebie zadbać, dają rodzinom poczucie bezpieczeństwa. O panach nie można tego powiedzieć. Czyta się dobrze, a liczne niespodzianki dla czytelnika mamy do ostatniej strony.
Mavia2033 - awatar Mavia2033
ocenił na61 miesiąc temu
Pierwsza osoba Richard Flanagan
Pierwsza osoba
Richard Flanagan
„Prawda jest rzeczą płynną, zwłaszcza gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze i jeszcze większe ego”. To zdanie mogłoby stanowić motto hipnotyzującej powieści Richarda Flanagana „Pierwsza osoba”. Australijski mistrz pióra, laureat Nagrody Bookera, powraca z historią, która jest tyleż literackim thrillerem, co bezlitosną satyrą na współczesny rynek wydawniczy i naturę tworzenia fikcji. To opowieść o tym, jak łatwo sprzedać duszę, gdy cena wydaje się odpowiednia, a stawką jest przetrwanie. Pakt z diabłem w świecie literatury Główny bohater, Kif Kehlmann, to aspirujący pisarz przymierający głodem w mroźnym Melbourne, z żoną w ciąży i brakiem perspektyw. Kiedy otrzymuje propozycję napisania jako ghostwriter biografii Siegfrieda „Ziggy’ego” Heidla – oszusta wszech czasów, który ukradł bankom siedemset milionów dolarów – nie waha się długo. Jednak to, co miało być szybką robotą za dziesięć tysięcy dolarów, zmienia się w psychologiczną grę w kotka i myszkę. Heidl to postać odrażająca, a jednocześnie fascynująca; manipulant, który nie tylko nie chce wyjawić prawdy o swoich zbrodniach, ale zdaje się powoli przejmować kontrolę nad życiem i umysłem swojego biografa. Granice tożsamości Flanagan po mistrzowsku kreśli proces rozpadu osobowości Kifa. Tytułowa „Pierwsza osoba” odnosi się nie tylko do narracji, ale do pytania o to, kto w tej relacji naprawdę trzyma pióro. Czy pisząc cudze życie, nie tracimy własnego? Autor z bolesną precyzją punktuje pustkę, jaka kryje się za wielkimi oszustwami, i pokazuje, że w świecie zdominowanym przez wizerunek, prawda staje się towarem zbędnym. To książka gęsta, duszna, wypełniona czarnym humorem i błyskotliwymi obserwacjami na temat tego, jak historie, które sobie opowiadamy, ostatecznie nas definiują – lub niszczą. Choć warsztat Flanagana jest bez zarzutu, książka momentami wpada w pewną narracyjną pętlę. Relacja między Kifem a Ziggy’m bywa tak repetytywna w swojej toksyczności, że czytelnik może odczuć znużenie ciągłymi unikami oszusta. Niemniej jednak, „Pierwsza osoba” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się mechanizmami manipulacji i kulisami literackiego świata. To surowa, bolesna, ale i niezwykle inteligentna proza, która zostawia nas z niepokojącym pytaniem: ile z nas samych pozostaje w historiach, które sprzedajemy światu każdego dnia? Flanagan udowadnia, że najgroźniejszymi potworami są ci, którzy potrafią ubrać kłamstwo w najpiękniejsze słowa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na712 dni temu
Olga Bernhard Schlink
Olga
Bernhard Schlink
„Olga” autorstwa Bernharda Schlinka to propozycja z gatunku literatury pięknej. Książka składa się z trzech części. W dwóch pierwszych autor opisał inne etapy życia bohaterki a trzeci to listy które Olga pisała do ukochanego. Tytułowa Olga urodziła się w niezamożnej rodzinie na Śląsku. Jako kilkulatka została sierotą. Przygarnęła ją babcia mieszkająca na Pomorzu. Dziewczynka przyzwyczajona do mieszkania w mieście i lubiąca się uczyć musi się zmierzyć z życiem na wsi gdzie na pierwszym miejscu jest praca. Olga nie znajduje zrozumienia wśród rówieśników. Udaje jej się zaprzyjaźnić z dziećmi właściciela ziemskiego. Po ukończeniu szkoły dziewczyna marzy o nauce w liceum i studiach nauczycielskich jednak babcia uważa że kształcenie dziewcząt nie ma przyszłości. Olga postanawia samodzielnie opanować licealny materiał i ubiegać się o przyjęcie na studia. Z biegiem lat między Olgą a młodym dziedzicem Herbertem rodzi się uczucie, któremu nie są przychylni jego rodzice. Młodzi jednak po cichu kontynuują swój związek. Jak potoczą się ich dalsze losy? Autor przedstawił główną bohaterkę jako silną kobietę, która dobrze wie czego chce od życia. Ona twardo stąpa po ziemi i realizuje swoje cele. Dzielnie radzi sobie przeciwnościami losu. A jej wybranek serca jest marzycielem zachwycającym się niemiecką potęgą i wyższością swojej rasy. Pragnie podróżować i zdobywać nowe ziemie dla swojego narodu i czynić go potężniejszym. Czy osiągnie swoje cele? W tle fabuły przetaczają się pierwsza i druga wojna światowa. Książka jest bardzo refleksyjna i nostalgiczna, traktuje o miłości, tęsknocie, trudnych wyborach i nie godzeniu się z losem. Jeśli lubicie literaturę piękną sięgnijcie po tę pozycję.
zabookowana78 - awatar zabookowana78
ocenił na81 miesiąc temu
Dom kłamczuchów. Opowiadania wybrane Dezső Kosztolányi
Dom kłamczuchów. Opowiadania wybrane
Dezső Kosztolányi
Dom kłamczuchów Dezso Kosztolanyi To było tak, że jeden ktoś polecił pewną książkę, a drugi ktoś zaczął zachwalać jej autora i inną jego powieść. Oczy mi zablyszczały i rzuciłam się w wir poszukiwań obu uznając skadinąd słusznie, że rzecz jest warta zachodu. Żeby nie robić reklamy napiszę tylko, że śledztwo z poszukiwaniem przeprowadziłam na stronie e- biblioteki, bo odwykłam od papieru, a i lenistwo okazuje się z wiekiem coraz silniejsze na tle innych innych wad. No i znalazłam, ale tylko jedną z polecanych i teraz, po lekturze muszę to napisać: Dziękuję!! Żeby ująć sprawę po swojemu czyli inaczej, napiszę w ten sposób. Wyobraźcie się elegancki kredens. Na wygiętych nóżkach, połyskujący lakierem, z kunsztownymi rzeźbieniami, bogaty w intarsje, inkrustacje. Małe cudeńko, do którego podchodzi się nieśmiale, żeby broń Boże nie uszkodzić, nie zepsuć, nie zniszczyć. Można i chce się w niego wpatrywać i wgapiać, bo choć to mebel, to wyjątkowy i niepowtarzalny. Żaden z niego ikeowski regał, żadna masówka, co zeszła z taśmy. Mnóstwo teraz tych kiepskich ..mebli, czyli powtarzalnych w treści książek, które zapiszą się w pamięci na czas do zamknięciami okładki. Ten moj wyobrażony kredens ma mnóstwo szuflad, szufladek i szufladeczek, a każda przyozdobiona piękna rączką, zmyślnym uchwytem. Aż korci, żeby do każdej szuflady zajrzeć, zagrzebać siew jej wnętrzu, zanurzyć w niej rękę, wskoczyć do środka I chwilę pobawić się w chowanego. Chodzi tylko o to, by mieć czas, gdy nikt nie będzie przeszkadzać, wołać, przypominać o czymś mało istotnym, bo chce się czytać i nie przerywać. Wskakuje się fo pierwszej szufladki, rozgości, zje tę duchową strawę, a potem chwila zadumy- rodzaj deseru i hops do innej skrytki! Tam czeka znowu pochłonięcie albo wchłanianie jak wody w suchą gabkę, jak w wysuszoną upalem ziemię. I znowu refleksja, zastanowienie się i tak po wielokroć, bo szuflad jest tyle, że można skakać wiele razy i nic nie stoi na przeszkodzie, by powtórzyć przygodę i wrócić do tej samej opowieści. Zaręczam, że powroty nie będą nudne, bo to niemożliwe. W szufladach są pudełeczka, pudełka, błyskotki, a każdego chce się dotknąć, pooglądać i potrzymać w ręku. Są tam też małe i duże lusterka, by się poprzeglądać, bo zawartość każdej szufladki to my i coś o nas. Myślę sobie, że autor musiał lubić patrzeć, słuchać i obserwować, by potem przetworzyć w kolejnym etapie tego procesu i ubrać w zdania. Tak mogło być, bo powstały małe skarby, mini klejnoty i wcale nie przesadzam i nie wpadam nadmierny zachwyt. Celowo nie piszę o treści, bo to opowiadania. Są obserwacją, refleksją i wnioskiem z podsumowaniem. Jest o człowieku i tym, jaki jest albo jaki się zdaje być. Bo może być dobry i zły, z zaletami i z mnóstwem przywar. Jeśli ktoś czepliwy zarzuci mi reklamę staroci, co pogryziona jest przez korniki, nadgryziona zębem czasu, nieprzystająca do naszych czasów, to od razu napiszę, że to błędne myślenie. Zmienia się pokój, jego wystrój, ale lokator czyli człowiek jest nadal ten sam. Taka jest ta książka, ta moja uhm..komoda pełna szuflad i skarbów.
xymenka - awatar xymenka
oceniła na107 miesięcy temu

Cytaty z książki Dora Bruder

Więcej
Patrick Modiano Dora Bruder Zobacz więcej
Patrick Modiano Dora Bruder Zobacz więcej
Patrick Modiano Dora Bruder Zobacz więcej
Więcej