Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia

- Kategoria:
- literatura podróżnicza
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Meaning of Rice: And Other Tales from the Belly of Japan
- Data wydania:
- 2018-02-22
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-02-22
- Liczba stron:
- 381
- Czas czytania
- 6 godz. 21 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788301197889
- Tłumacz:
- Magdalena Rabsztyn
Kto zgadnie, jaki jest najpopularniejszy alkohol na świecie?
Jak zamienia się wodorosty w idealnie cienkie, kwadratowe arkusze nori?
Jeśli Japończyk przychodzi na czas, to dlaczego jest spóźniony?
Jaki wybór co do ścieżki kariery ma przedstawiciel 24. pokolenia rodzinnej firmy piekarskiej liczącej pięć wieków?
Jak smakuje kompot z fasoli?
Czym jest wszechobecne w Japonii tare?
Poznajcie oszałamiające bogactwo japońskiej kuchni – jej smaków, zapachów i rytuałów! Autor książki "Sushi i cała reszta" po dziesięciu latach wraca do Japonii, by zgłębić kulturę jedzenia tego kraju i lepiej poznać jego mieszkańców. W nieco ponad trzy miesiące Michael Booth wraz z rodziną przemierza całą Japonię: od podzwrotnikowej Okinawy na południu po Hokkaido na chłodnej północy. Na ich radarze znajdują się również Nagoja, Gifu, Nagano i japoński region winiarski Yamanashi. Po drodze poznają nadzwyczaj wyrafinowany pejzaż kulinarny Kraju Kwitnącej Wiśni, odwiedzają stolicę fioletowego batatu – specjalności Okinawy, próbują, jak smakuje dwudziestojednoletnia wódka awamori, dają się zagrzebać w piasku podgrzewanym przez źródła termalne do temperatury 70°C i dowiadują się, czym dla Japończyków jest istota ryżu.
Kup Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia
Poznaj innych czytelników
279 użytkowników ma tytuł Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia na półkach głównych- Chcę przeczytać 193
- Przeczytane 80
- Teraz czytam 6
- Posiadam 21
- Japonia 6
- Japonia 4
- Podróże 3
- 2024 3
- 2019 2
- Ulubione 2



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia
Książka Michaela Bootha wpadła mi w ręce zupełnie przypadkiem. Nie jestem fanem reportaży podróżniczych, a przede wszystkim nie cierpię potraw opartych na owocach morza i rybach, więc zdecydowanie nie jestem targetem dla pozycji o kulinarnych wojażach w Japonii. Niemniej jednak muszę przyznać, że czytało się ją całkiem fajnie: ogrom ciekawostek z dziedziny historii, kultury i atrakcji turystycznych kraju kwitnącej wiśni nie pozwalał się nudzić. Natomiast zdecydowana większość opisywanych wynalazków kulinarnych, którymi przeważnie zachwyca się autor, jak dla mnie wpadała w kategorie od "nieciekawych" po "obrzydliwe". To w sumie dobrze, bo przynajmniej człowiek nie ślini się podczas lektury.
Warto wspomnieć też o bardziej ponurym przesłaniu tego reportażu. W czasie podróży Michael regularnie dowiaduje się o rozlicznych rybach i innych stworzeniach morskich, które w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat prawie doszczętnie zniknęły z portowych wybrzeży: przełowione, zatrute zanieczyszczeniami i wyniszczone katastrofą klimatyczną. I to w kraju, który zdawał się mieć raczej wysoką kulturę oszczędności i dbania o zasoby. Kolejne ostrzeżenie o tym, że już lada moment z mórz i oceanów będziemy wyławiać tylko trujące meduzy i własne śmieci...
Książka Michaela Bootha wpadła mi w ręce zupełnie przypadkiem. Nie jestem fanem reportaży podróżniczych, a przede wszystkim nie cierpię potraw opartych na owocach morza i rybach, więc zdecydowanie nie jestem targetem dla pozycji o kulinarnych wojażach w Japonii. Niemniej jednak muszę przyznać, że czytało się ją całkiem fajnie: ogrom ciekawostek z dziedziny historii, kultury...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z lepszych książek tego autora. Doskonały przewodnik po Japonii i jej smakach. Poza opisem kuchni poszczególnych regionów zawiera naprawdę wiele rzetelnej wiedzy o Japonii, doskonałych obserwacji, które doceniłam sama już odwiedzając ten kraj. Jest to opis drugiej podróży autora po tym Państwie, przez co możemy zaobserwować razem z nim jak zmienia się ten świat i ten naród, jak zmienia się klimat i jakie smaki możemy stracić bezpowrotnie. Osobiste wtręty i uwagi czynią tę książkę ciepłą i nadają jej lekkości i polotu. Serdecznie polecam każdemu, który kocha poznawać i smakować świat.
Jedna z lepszych książek tego autora. Doskonały przewodnik po Japonii i jej smakach. Poza opisem kuchni poszczególnych regionów zawiera naprawdę wiele rzetelnej wiedzy o Japonii, doskonałych obserwacji, które doceniłam sama już odwiedzając ten kraj. Jest to opis drugiej podróży autora po tym Państwie, przez co możemy zaobserwować razem z nim jak zmienia się ten świat i ten...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno jednoznacznie mi ocenić książkę. Z jednej strony wciągnęła mnie, podając wiele ciekawostek, nowych miejsc, które skrupulatnie zaznaczyłam w Google Maps, by odwiedzić Pewnego Dnia. Z drugiej strony...mam nieodparte wrażenie, że mocno jest zabarwiona przeżyciami i opinia autora. Czyni to z niej bardziej pamiętnik (?). Mimo dużej otwartości i początkowego pozytywnego odbioru zabawnych wstawek i komentarzy, ostatecznie te, dotyczące kampera zaczynały już lekko drażnić. Możliwe, że brakuje mi porównania z jego poprzednia książka, jednak to jest bardziej ciekawa opowieść niż, no właśnie nie wiem na co sama liczyłam ;) Historię jak to trzeba mieć znanych przyjaciół, aby dostać się do niektórych miejsc czy liczne wstawki nazwisk (pewnie znanych w społeczności kulinarnych) czy nazw konkursów raczej mnie irytowały niż dodawały tej pozycji. Dobrze by było, by autor zamieścił jakieś wyjaśnienie do tych licznych odwołań. Takie coś potrafi naprawdę zmęczyć. Potęguje to też uczucie, że nie wiem dla kogo i do kogo skierowana jest ta pozycja tak naprawdę. Do amatorów kulinarnych? Do profesjonalnych? Do miłośników Japonii? Trudno powiedzieć.
Trudno jednoznacznie mi ocenić książkę. Z jednej strony wciągnęła mnie, podając wiele ciekawostek, nowych miejsc, które skrupulatnie zaznaczyłam w Google Maps, by odwiedzić Pewnego Dnia. Z drugiej strony...mam nieodparte wrażenie, że mocno jest zabarwiona przeżyciami i opinia autora. Czyni to z niej bardziej pamiętnik (?). Mimo dużej otwartości i początkowego pozytywnego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toobowiązkowa lektura dla każdego foodiesa, który myśli o odwiedzeniu Japonii
obowiązkowa lektura dla każdego foodiesa, który myśli o odwiedzeniu Japonii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wierzę, że szczęście tkwi w kręgu ludzi, a jedzenie jest najlepszym sposobem na zebranie tego kręgu - oznajmia Okasan i formalnym skinieniem głowy daje znać, że możemy przystąpić do jedzenia."
Cytat z książki.
Cytat całkowicie oddaje jej treść:)
"Wierzę, że szczęście tkwi w kręgu ludzi, a jedzenie jest najlepszym sposobem na zebranie tego kręgu - oznajmia Okasan i formalnym skinieniem głowy daje znać, że możemy przystąpić do jedzenia."
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCytat z książki.
Cytat całkowicie oddaje jej treść:)
Bardzo interesująca lektura. Co różni kultury europejską i japońską? Wszystko! Jedzenie jest świetnym przykładem. mielibyście odwagę spróbować "zgniłej" ryby przygotowywanej w fermentującym ryżu?
Kultura zaczyna się w garnku...
Bardzo interesująca lektura. Co różni kultury europejską i japońską? Wszystko! Jedzenie jest świetnym przykładem. mielibyście odwagę spróbować "zgniłej" ryby przygotowywanej w fermentującym ryżu?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKultura zaczyna się w garnku...
Michael Booth jest jednym z najbardziej cenionych znawców jedzenie na świecie. Zabiera nas wraz ze swoją rodziną (żoną Lissen i dwoma dorastającymi synami, Emilem i Asgerem) w podróż po Japonii. Poszukujemy, znajdujemy i smakujemy ten kraj. Autor pokazuje nam, że japońska kuchnia jest taka unikatowa dzięki shokuninom, rzemieślnikom, którzy poświęcili całe swoje życie, aby to co robią było najlepsze w ich wykonaniu i osadzone w tradycji. Poczynając od ramenu, przez sushi a kończąc na owadach. Wstają długo przed świtem, kładąc się spać późno po zachodzie, cały dzień pracując w pocie czoła, aby to co robią było najlepszą możliwą formą. I tego chce nauczyć swoich synów i czytelników: szacunku do pracy i poświęcenia temu co się robi całego siebie.
Michael Booth jest jednym z najbardziej cenionych znawców jedzenie na świecie. Zabiera nas wraz ze swoją rodziną (żoną Lissen i dwoma dorastającymi synami, Emilem i Asgerem) w podróż po Japonii. Poszukujemy, znajdujemy i smakujemy ten kraj. Autor pokazuje nam, że japońska kuchnia jest taka unikatowa dzięki shokuninom, rzemieślnikom, którzy poświęcili całe swoje życie, aby...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Japonii „od kuchni”.
Ciekawa historia o co raz bardziej popularnej na świecie kuchni japońskiej i wyspiarskich produktach. Booth, podróżując po Japonii, odkrywa nam znacznie więcej niż tylko sushi, ramen, sos sojowy. W ramach co raz bardziej hołubionego przeze mnie slow life bliska wydaje mi się filozofia kaizen, zmierzająca do ulepszania jakości i dążenia do perfekcji. Autor strona po stronie zachwyca się japońską perfekcją w procesie wytwarzania produktów, przetwarzania oraz serwowania. Może czasami trudno mu atrakcyjnie zwerbalizować swoje myśli i wybrzmiewa pewna toporność narracji, ale sama historia zachwyca i zachęca… Zachęca do udania się w podróż, chociażby w marzeniowym planowaniu.
Moim własnym odkryciem było powiązanie, przedstawione przez Booth’a, pomiędzy kaiseki, haute cuisine i menu degustacyjnym, które ostatnio poznawałem w ramach Restaurant Week.
O Japonii „od kuchni”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia o co raz bardziej popularnej na świecie kuchni japońskiej i wyspiarskich produktach. Booth, podróżując po Japonii, odkrywa nam znacznie więcej niż tylko sushi, ramen, sos sojowy. W ramach co raz bardziej hołubionego przeze mnie slow life bliska wydaje mi się filozofia kaizen, zmierzająca do ulepszania jakości i dążenia do perfekcji....
Wbrew temu co zapowiadał polski tytuł (i nieco mniej oryginalny "The Meaning of Rice: And Other Tales from the Belly of Japan") całość okazała się opowiastkami o podróży kulinarnej przez Japonię w stylu historii prowansalskich Petera Mayla, choć ze znacznie mniejszą dawką humoru.
Booth przemierza kolejne wyspy japońskie z rodziną szukając lokalnych specjałów, wracając do miejsc, które poznał przy okazji wcześniejszych podróży. Opisuje historię ludzi tworzących różnego rodzaju produkty i swoje wrażenia przy próbowaniu różnego rodzaju nietypowych potraw (jak choćby fermentowane latami rybie wnętrzności). Podoba mi się jego dystans, bo mimo że sam przedstawia się jako japonofil, to wprost mówi, że nie znosi długiego i nudnego rytuału parzenia herbaty. Dla niego znaczenie ma przede wszystkim smak.
[...]
całość:
https://www.speculatio.pl/istota-ryzu/
Wbrew temu co zapowiadał polski tytuł (i nieco mniej oryginalny "The Meaning of Rice: And Other Tales from the Belly of Japan") całość okazała się opowiastkami o podróży kulinarnej przez Japonię w stylu historii prowansalskich Petera Mayla, choć ze znacznie mniejszą dawką humoru.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBooth przemierza kolejne wyspy japońskie z rodziną szukając lokalnych specjałów, wracając do...
Samozwańczy „beznadziejny japanofil, ewidentnie winny fetyszyzowania wielu aspektów japońskich kulinariów i kultury” – jak sam siebie określił autor – wybrał się do Japonii po raz drugi!
Pierwszy raz odwiedził ją w 2007 roku, a efektem tego była książka „Sushi i cała reszta”, która doczekała się ekranizacji w postaci serialu. Autor często powoływał się na odcinki tego filmu, żartując ze sposobu ich realizacji, nadinterpretacji i przekłamań w przygodach kulinarnych, które nie miały miejsca w rzeczywistości, ale które stały się inspiracjami do zrealizowania w drugiej podróży w 2016 roku. Po dziesięciu latach, czując niedosyt, postanowił wybrać się ponownie, by wniknąć głębiej w kulturę jedzenia, zobaczyć to, co ominął wcześniej i lepiej poznać Japończyków. Podróż nie miała jednak chronologicznego przełożenia na układ książki. W rzeczywistości częściowo przebiegała w trzech wizytach rodzinnych z żoną i dwoma synami, a częściowo w pojedynkę. Różnymi środkami transportu – „samolotem, samochodem, pociągiem, rowerami, autobusem, kolejką tyrolską, rozmaitymi promami, łódkami”, kamperem, a nawet maszyną do sadzenia ryżu. Do różnych zakątków Japonii. Tej najczęściej odwiedzanej przez turystów i tej „innej Japonii”, „jak nazywają ją sami Japończycy, ta ciemna strona księżyca, miejsce duchów i legend, upiorów i demonów, w którym powstaje wiele mitów i baśni kraju”. Przemieszczając się z podzwrotnikowej wyspy Okinawa położonej na południu na chłodną wyspę północy – Hokkaido. Z zatłoczonego i najpopularniejszego miasta Tokio do mniej lub w ogóle nieznanego Matsue – „Miasta Wody”. Jedynym wyznacznikiem dokąd się uda lub zboczy z zaplanowanej trasy i czym tam dotrze, była potrawa lub jej unikalny składnik albo wyjątkowe miejsca jej spożywania, które mają swój ranking Tabelog tworzony przez konsumentów. Autorowi jednak nie chodziło o wyrafinowany pejzaż kulinarny, który może zachwycić, zadziwić i przerazić jednocześnie, ale przede wszystkim o tradycyjną kuchnię japońską „washoku”, której w 2013 roku UNESCO przyznało status „niematerialnego dziedzictwa kulturowego”. To dokładnie ten azymut prowadził autora do jaskiń, w których przechowywano trunek „awamori” z „habu” w środku czyli wężem. Próbowałam ten rodzaj alkoholu, ale dopiero teraz dowiedziałam się, co tak naprawdę piłam, poznając dokładnie całą sztukę procesu jego produkcji. Otóż - i tutaj cytat dla osób o mocnych nerwach – „najpierw przez kilka miesięcy są głodzone, patroszone i marynowane w alkoholu, chociaż w niektórych miejscach zamraża się węże żywcem, żeby je unieruchomić, następnie usuwa się wnętrzności – cały czas żyją – i zszywa. Kiedy zwierzętom wraca przytomność, co zrozumiałe, nie są z takiego obrotu spraw zadowolone i umierają w paroksyzmie agresji – a o tę pozę chodzi producentom awamori habuschu, ponieważ wygląda ładnie i dramatycznie w butelce”. Mnie bardziej przypominał eksponat laboratoryjny zatopiony w zzieleniałym formaldehydzie, ale w smaku miał to nieporównywalne coś. W tym momencie stwierdziłam, że moja raz przyjęta zasada sprawdza się lepiej, by móc zjeść i wypić, kierując się smakiem, a nie uprzedzeniami kulturowymi – najpierw zjeść, a potem pytać, co się zjadło i wtedy prosić lub nie o dokładkę.
Autor przyjął inną zasadę!
Musiał wiedzieć dokładnie i ze szczegółami, a nawet kontekstem historycznym, z jakich składników, jak przygotowywanych i jakim procesom obróbki poddanych było to, co serwowano mu na talerzu, w misce, na patyku, w filiżance czy prosto z wnętrzności rozpłatanego zwierzęcia. Dlatego z jaskiń, wędrował na farmy hodowlane, do sal produkcyjnych, wypływał w morze lub wchodził w wodne pole ryżowe. Nie tylko konsumował nie zawsze z zachwytem, jeśli na przykład próbował ryby poddanej kilkuletniej fermentacji, ale również pracował fizycznie przy produkcji, sadząc ryż, patrosząc jeżowce lub gotując. Używał przy tym japońskiej nomenklatury, ale z objaśnieniami, nie zapominając o bardzo przydatnym słowniczku umieszczonym na końcu książki. To samo czynił z opisami smaku, odwołując się do porównań kulinarnych znanych przeciętnemu odbiorcy europejskiemu.
Miałam ochotę na wszystko!
Nawet na „tōfuyō” (tofu),które synowie obwołali „złem absolutnym” i „diabelską kupą”! Nawet na rybę, która przeleżała w lodówce osiem lat! Nawet na herbatę z odchodów jedwabników karmionych liśćmi morwy! Najbardziej jednak zamarzyło mi się to, czego autor nie cierpiał, bo nie widział sensu w patrzeniu „na starszą kobietę, której zrobienie czarki matchy zajmuje dwie godziny”, czyli uczestnictwo w ceremonii picia herbaty. Trochę mnie ta niecierpliwość autora zdziwiła, bo drugim celem jego podróży było to, co ujął w tytule oryginalnym „The Meaning of Rice”, a co tłumacz polski przełożył na „istotę ryżu”. Jak znaleźć coś bez kontekstu? To tak, jakby z góry odrzucił to, czego szukał! Chociaż był blisko, bo znalazł „kaizen” – ciągle, stopniowe, wieloletnie udoskonalanie praktykowane już tylko przez „shokuninów” czyli mistrzów rzemiosła. Odkrywał tę „istotę” nie tylko dla siebie i czytelników, ale przede wszystkim dla synów. Chciał im pokazać dowody determinacji i oddania w wykonywaniu czynności w uprawianym rzemiośle czy sztuce kulinarnej przechodzącym z pokolenia na pokolenie. Zabrakło mi tutaj jednego słowa ujmującego tę istotę, a które celnie oddaje i opisuje to zjawisko obserwowane chyba tylko w Japonii – ikigai. Pisali o nim autorzy badający tajemnicę długowieczności Japończyków w publikacji pod takim właśnie tytułem „Ikigai”.
Autor miał przy tym świadomość przemijania tego, co jeszcze zdążył zobaczyć, doświadczyć, uchwycić oraz zatrzymać w słowie i druku. Nie bez powodu powoływał się na wspomnienia podróżników z innych wieków, porównując je ze stanem obecnym. Z niepokojem zauważał, że „wiele regionalnych tradycji kulinarnych może zostać utraconych na zawsze w ciągu jednego pokolenia z powodu niecierpliwości, braku zainteresowań, zmiany upodobań smakowych i niewiedzy”. Do tego Japonia, jak każdy inny kraj, zmaga się z mrocznym aspektem swojej kultury – przestępczość, korupcja, bieda, izolacja, „ubóstwo, wysoki wskaźnik samobójstw i bezrobocia, rosnąca nierówność ekonomiczna, głęboko zakorzeniona nierówność płci, oraz karōshi” czyli zapracowanie się na śmierć, do tego zmiany klimatyczne, chemizacja wód, gleby i żywności. Pomimo tych wszystkich zagrożeń autor jest dobrej myśli, pokładając nadzieję w „shokuninach” jako „antidotum na szerzący się indywidualizm i wiek narcyzmu”, którzy odnajdują „złoty środek pomiędzy jednostką a zbiorowością, pomiędzy tym, co egoistyczne a tym, co altruistyczne”.
A ja zastanawiam się nad „istotą” polskiej kuchni i w ogóle, czy ją mamy? Obserwując gotowanie w terenie w różnych zakątkach Polski przez uwielbianych przeze mnie Karola Okrasę i Roberta Makłowicza, mam wrażenie, że jak najbardziej, że tak, że posiadamy. Tylko z określeniem byłoby trudniej, bo niby „istota kaszy”? Brzmi jakoś przaśnie, ale może tak ma być? Do wyrafinowanych nasze jedzenie wszak nie należy.
Chociaż to kwestia gustu, który podobno nie podlega dyskusji!
http://naostrzuksiazki.pl/
Samozwańczy „beznadziejny japanofil, ewidentnie winny fetyszyzowania wielu aspektów japońskich kulinariów i kultury” – jak sam siebie określił autor – wybrał się do Japonii po raz drugi!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz odwiedził ją w 2007 roku, a efektem tego była książka „Sushi i cała reszta”, która doczekała się ekranizacji w postaci serialu. Autor często powoływał się na odcinki tego...