Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia

Okładka książki Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia
Michael Booth Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN literatura podróżnicza
381 str. 6 godz. 21 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Tytuł oryginału:
The Meaning of Rice: And Other Tales from the Belly of Japan
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania:
2018-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-22
Liczba stron:
381
Czas czytania
6 godz. 21 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301197889
Tłumacz:
Magdalena Rabsztyn
Tagi:
Japonia awamori sushi kuchnia japońska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
131
40

Na półkach:

Bardzo interesująca lektura. Co różni kultury europejską i japońską? Wszystko! Jedzenie jest świetnym przykładem. mielibyście odwagę spróbować "zgniłej" ryby przygotowywanej w fermentującym ryżu?
Kultura zaczyna się w garnku...

Bardzo interesująca lektura. Co różni kultury europejską i japońską? Wszystko! Jedzenie jest świetnym przykładem. mielibyście odwagę spróbować "zgniłej" ryby przygotowywanej w fermentującym ryżu?
Kultura zaczyna się w garnku...

Pokaż mimo to

1
avatar
405
121

Na półkach:

Michael Booth jest jednym z najbardziej cenionych znawców jedzenie na świecie. Zabiera nas wraz ze swoją rodziną (żoną Lissen i dwoma dorastającymi synami, Emilem i Asgerem) w podróż po Japonii. Poszukujemy, znajdujemy i smakujemy ten kraj. Autor pokazuje nam, że japońska kuchnia jest taka unikatowa dzięki shokuninom, rzemieślnikom, którzy poświęcili całe swoje życie, aby to co robią było najlepsze w ich wykonaniu i osadzone w tradycji. Poczynając od ramenu, przez sushi a kończąc na owadach. Wstają długo przed świtem, kładąc się spać późno po zachodzie, cały dzień pracując w pocie czoła, aby to co robią było najlepszą możliwą formą. I tego chce nauczyć swoich synów i czytelników: szacunku do pracy i poświęcenia temu co się robi całego siebie.

Michael Booth jest jednym z najbardziej cenionych znawców jedzenie na świecie. Zabiera nas wraz ze swoją rodziną (żoną Lissen i dwoma dorastającymi synami, Emilem i Asgerem) w podróż po Japonii. Poszukujemy, znajdujemy i smakujemy ten kraj. Autor pokazuje nam, że japońska kuchnia jest taka unikatowa dzięki shokuninom, rzemieślnikom, którzy poświęcili całe swoje życie, aby...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
8046
772

Na półkach: ,

O Japonii „od kuchni”.
Ciekawa historia o co raz bardziej popularnej na świecie kuchni japońskiej i wyspiarskich produktach. Booth, podróżując po Japonii, odkrywa nam znacznie więcej niż tylko sushi, ramen, sos sojowy. W ramach co raz bardziej hołubionego przeze mnie slow life bliska wydaje mi się filozofia kaizen, zmierzająca do ulepszania jakości i dążenia do perfekcji. Autor strona po stronie zachwyca się japońską perfekcją w procesie wytwarzania produktów, przetwarzania oraz serwowania. Może czasami trudno mu atrakcyjnie zwerbalizować swoje myśli i wybrzmiewa pewna toporność narracji, ale sama historia zachwyca i zachęca… Zachęca do udania się w podróż, chociażby w marzeniowym planowaniu.
Moim własnym odkryciem było powiązanie, przedstawione przez Booth’a, pomiędzy kaiseki, haute cuisine i menu degustacyjnym, które ostatnio poznawałem w ramach Restaurant Week.

O Japonii „od kuchni”.
Ciekawa historia o co raz bardziej popularnej na świecie kuchni japońskiej i wyspiarskich produktach. Booth, podróżując po Japonii, odkrywa nam znacznie więcej niż tylko sushi, ramen, sos sojowy. W ramach co raz bardziej hołubionego przeze mnie slow life bliska wydaje mi się filozofia kaizen, zmierzająca do ulepszania jakości i dążenia do perfekcji....

więcej Pokaż mimo to

107
Reklama
avatar
842
720

Na półkach:

Wbrew temu co zapowiadał polski tytuł (i nieco mniej oryginalny "The Meaning of Rice: And Other Tales from the Belly of Japan") całość okazała się opowiastkami o podróży kulinarnej przez Japonię w stylu historii prowansalskich Petera Mayla, choć ze znacznie mniejszą dawką humoru.

Booth przemierza kolejne wyspy japońskie z rodziną szukając lokalnych specjałów, wracając do miejsc, które poznał przy okazji wcześniejszych podróży. Opisuje historię ludzi tworzących różnego rodzaju produkty i swoje wrażenia przy próbowaniu różnego rodzaju nietypowych potraw (jak choćby fermentowane latami rybie wnętrzności). Podoba mi się jego dystans, bo mimo że sam przedstawia się jako japonofil, to wprost mówi, że nie znosi długiego i nudnego rytuału parzenia herbaty. Dla niego znaczenie ma przede wszystkim smak.
[...]
całość:
https://www.speculatio.pl/istota-ryzu/

Wbrew temu co zapowiadał polski tytuł (i nieco mniej oryginalny "The Meaning of Rice: And Other Tales from the Belly of Japan") całość okazała się opowiastkami o podróży kulinarnej przez Japonię w stylu historii prowansalskich Petera Mayla, choć ze znacznie mniejszą dawką humoru.

Booth przemierza kolejne wyspy japońskie z rodziną szukając lokalnych specjałów, wracając do...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1542
1541

Na półkach:

Samozwańczy „beznadziejny japanofil, ewidentnie winny fetyszyzowania wielu aspektów japońskich kulinariów i kultury” – jak sam siebie określił autor – wybrał się do Japonii po raz drugi!
Pierwszy raz odwiedził ją w 2007 roku, a efektem tego była książka „Sushi i cała reszta”, która doczekała się ekranizacji w postaci serialu. Autor często powoływał się na odcinki tego filmu, żartując ze sposobu ich realizacji, nadinterpretacji i przekłamań w przygodach kulinarnych, które nie miały miejsca w rzeczywistości, ale które stały się inspiracjami do zrealizowania w drugiej podróży w 2016 roku. Po dziesięciu latach, czując niedosyt, postanowił wybrać się ponownie, by wniknąć głębiej w kulturę jedzenia, zobaczyć to, co ominął wcześniej i lepiej poznać Japończyków. Podróż nie miała jednak chronologicznego przełożenia na układ książki. W rzeczywistości częściowo przebiegała w trzech wizytach rodzinnych z żoną i dwoma synami, a częściowo w pojedynkę. Różnymi środkami transportu – „samolotem, samochodem, pociągiem, rowerami, autobusem, kolejką tyrolską, rozmaitymi promami, łódkami”, kamperem, a nawet maszyną do sadzenia ryżu. Do różnych zakątków Japonii. Tej najczęściej odwiedzanej przez turystów i tej „innej Japonii”, „jak nazywają ją sami Japończycy, ta ciemna strona księżyca, miejsce duchów i legend, upiorów i demonów, w którym powstaje wiele mitów i baśni kraju”. Przemieszczając się z podzwrotnikowej wyspy Okinawa położonej na południu na chłodną wyspę północy – Hokkaido. Z zatłoczonego i najpopularniejszego miasta Tokio do mniej lub w ogóle nieznanego Matsue – „Miasta Wody”. Jedynym wyznacznikiem dokąd się uda lub zboczy z zaplanowanej trasy i czym tam dotrze, była potrawa lub jej unikalny składnik albo wyjątkowe miejsca jej spożywania, które mają swój ranking Tabelog tworzony przez konsumentów. Autorowi jednak nie chodziło o wyrafinowany pejzaż kulinarny, który może zachwycić, zadziwić i przerazić jednocześnie, ale przede wszystkim o tradycyjną kuchnię japońską „washoku”, której w 2013 roku UNESCO przyznało status „niematerialnego dziedzictwa kulturowego”. To dokładnie ten azymut prowadził autora do jaskiń, w których przechowywano trunek „awamori” z „habu” w środku czyli wężem. Próbowałam ten rodzaj alkoholu, ale dopiero teraz dowiedziałam się, co tak naprawdę piłam, poznając dokładnie całą sztukę procesu jego produkcji. Otóż - i tutaj cytat dla osób o mocnych nerwach – „najpierw przez kilka miesięcy są głodzone, patroszone i marynowane w alkoholu, chociaż w niektórych miejscach zamraża się węże żywcem, żeby je unieruchomić, następnie usuwa się wnętrzności – cały czas żyją – i zszywa. Kiedy zwierzętom wraca przytomność, co zrozumiałe, nie są z takiego obrotu spraw zadowolone i umierają w paroksyzmie agresji – a o tę pozę chodzi producentom awamori habuschu, ponieważ wygląda ładnie i dramatycznie w butelce”. Mnie bardziej przypominał eksponat laboratoryjny zatopiony w zzieleniałym formaldehydzie, ale w smaku miał to nieporównywalne coś. W tym momencie stwierdziłam, że moja raz przyjęta zasada sprawdza się lepiej, by móc zjeść i wypić, kierując się smakiem, a nie uprzedzeniami kulturowymi – najpierw zjeść, a potem pytać, co się zjadło i wtedy prosić lub nie o dokładkę.
Autor przyjął inną zasadę!
Musiał wiedzieć dokładnie i ze szczegółami, a nawet kontekstem historycznym, z jakich składników, jak przygotowywanych i jakim procesom obróbki poddanych było to, co serwowano mu na talerzu, w misce, na patyku, w filiżance czy prosto z wnętrzności rozpłatanego zwierzęcia. Dlatego z jaskiń, wędrował na farmy hodowlane, do sal produkcyjnych, wypływał w morze lub wchodził w wodne pole ryżowe. Nie tylko konsumował nie zawsze z zachwytem, jeśli na przykład próbował ryby poddanej kilkuletniej fermentacji, ale również pracował fizycznie przy produkcji, sadząc ryż, patrosząc jeżowce lub gotując. Używał przy tym japońskiej nomenklatury, ale z objaśnieniami, nie zapominając o bardzo przydatnym słowniczku umieszczonym na końcu książki. To samo czynił z opisami smaku, odwołując się do porównań kulinarnych znanych przeciętnemu odbiorcy europejskiemu.
Miałam ochotę na wszystko!
Nawet na „tōfuyō” (tofu), które synowie obwołali „złem absolutnym” i „diabelską kupą”! Nawet na rybę, która przeleżała w lodówce osiem lat! Nawet na herbatę z odchodów jedwabników karmionych liśćmi morwy! Najbardziej jednak zamarzyło mi się to, czego autor nie cierpiał, bo nie widział sensu w patrzeniu „na starszą kobietę, której zrobienie czarki matchy zajmuje dwie godziny”, czyli uczestnictwo w ceremonii picia herbaty. Trochę mnie ta niecierpliwość autora zdziwiła, bo drugim celem jego podróży było to, co ujął w tytule oryginalnym „The Meaning of Rice”, a co tłumacz polski przełożył na „istotę ryżu”. Jak znaleźć coś bez kontekstu? To tak, jakby z góry odrzucił to, czego szukał! Chociaż był blisko, bo znalazł „kaizen” – ciągle, stopniowe, wieloletnie udoskonalanie praktykowane już tylko przez „shokuninów” czyli mistrzów rzemiosła. Odkrywał tę „istotę” nie tylko dla siebie i czytelników, ale przede wszystkim dla synów. Chciał im pokazać dowody determinacji i oddania w wykonywaniu czynności w uprawianym rzemiośle czy sztuce kulinarnej przechodzącym z pokolenia na pokolenie. Zabrakło mi tutaj jednego słowa ujmującego tę istotę, a które celnie oddaje i opisuje to zjawisko obserwowane chyba tylko w Japonii – ikigai. Pisali o nim autorzy badający tajemnicę długowieczności Japończyków w publikacji pod takim właśnie tytułem „Ikigai”.
Autor miał przy tym świadomość przemijania tego, co jeszcze zdążył zobaczyć, doświadczyć, uchwycić oraz zatrzymać w słowie i druku. Nie bez powodu powoływał się na wspomnienia podróżników z innych wieków, porównując je ze stanem obecnym. Z niepokojem zauważał, że „wiele regionalnych tradycji kulinarnych może zostać utraconych na zawsze w ciągu jednego pokolenia z powodu niecierpliwości, braku zainteresowań, zmiany upodobań smakowych i niewiedzy”. Do tego Japonia, jak każdy inny kraj, zmaga się z mrocznym aspektem swojej kultury – przestępczość, korupcja, bieda, izolacja, „ubóstwo, wysoki wskaźnik samobójstw i bezrobocia, rosnąca nierówność ekonomiczna, głęboko zakorzeniona nierówność płci, oraz karōshi” czyli zapracowanie się na śmierć, do tego zmiany klimatyczne, chemizacja wód, gleby i żywności. Pomimo tych wszystkich zagrożeń autor jest dobrej myśli, pokładając nadzieję w „shokuninach” jako „antidotum na szerzący się indywidualizm i wiek narcyzmu”, którzy odnajdują „złoty środek pomiędzy jednostką a zbiorowością, pomiędzy tym, co egoistyczne a tym, co altruistyczne”.
A ja zastanawiam się nad „istotą” polskiej kuchni i w ogóle, czy ją mamy? Obserwując gotowanie w terenie w różnych zakątkach Polski przez uwielbianych przeze mnie Karola Okrasę i Roberta Makłowicza, mam wrażenie, że jak najbardziej, że tak, że posiadamy. Tylko z określeniem byłoby trudniej, bo niby „istota kaszy”? Brzmi jakoś przaśnie, ale może tak ma być? Do wyrafinowanych nasze jedzenie wszak nie należy.
Chociaż to kwestia gustu, który podobno nie podlega dyskusji!
http://naostrzuksiazki.pl/

Samozwańczy „beznadziejny japanofil, ewidentnie winny fetyszyzowania wielu aspektów japońskich kulinariów i kultury” – jak sam siebie określił autor – wybrał się do Japonii po raz drugi!
Pierwszy raz odwiedził ją w 2007 roku, a efektem tego była książka „Sushi i cała reszta”, która doczekała się ekranizacji w postaci serialu. Autor często powoływał się na odcinki tego...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
0
0

Na półkach:

W sumie jest to klon poprzedniej książki - Anglik,smakosz i pisarz, wraz z rodziną ponownie jadą do Japonii, by odkrywać przed nami uroki jej kuchni (oraz kultury). Tyle, że 10 lat po tym, jak byli tam poprzednio. Dzieci dorosły, Japonia troszkę się zmieniła, ale nadal fascynuje autora, który z jednej strony pokazuje nam to co dobrze znamy (sushi, yakitori, ramen), ale w sposób inny niż "typowa książka o Japonii", z drugiej odkrywa dość egzotyczne dla nas dania (ryba fermentująca przez 8 lat to tylko jeden z przykładów), a z trzeciej pokazuje też rzeczy dla Japonii mniej typowe (doskonała whisky, rozwijający się przemysł winiarski). Ba, potrafi też w sposób zajmujący pisać o.. ryżu. Dodajmy do tego lekki styl i typowo angielskie autoironiczne poczucie humoru, a otrzymamy danie lekkostrawne i smaczne. I nawet to, że czasem nachodzi nas refleksja"ale przecież autor już o tym pisał w poprzedniej książce" w niczym nie przeszkadza. Nigiri z tuńczykiem też już wiele razy jadłem, a nadal mi smakuje i mam chęć na więcej.

W sumie jest to klon poprzedniej książki - Anglik,smakosz i pisarz, wraz z rodziną ponownie jadą do Japonii, by odkrywać przed nami uroki jej kuchni (oraz kultury). Tyle, że 10 lat po tym, jak byli tam poprzednio. Dzieci dorosły, Japonia troszkę się zmieniła, ale nadal fascynuje autora, który z jednej strony pokazuje nam to co dobrze znamy (sushi, yakitori, ramen), ale w...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
24
21

Na półkach: ,

To jest książka o jedzeniu. I to od bardzo dobrze napisanej strony.
Gościu wie, o czym pisze. Co więcej! Gościu to wszystko, o czym pisze, jadł.

Jeżeli na prawdę chcemy się dowiedzieć jak wygląda japońska kuchnia, a nie tylko jak nam się wydaje, że wygląda - to ta książka nam odpowie na 99% pytań.

To jest książka o jedzeniu. I to od bardzo dobrze napisanej strony.
Gościu wie, o czym pisze. Co więcej! Gościu to wszystko, o czym pisze, jadł.

Jeżeli na prawdę chcemy się dowiedzieć jak wygląda japońska kuchnia, a nie tylko jak nam się wydaje, że wygląda - to ta książka nam odpowie na 99% pytań.

Pokaż mimo to

3
avatar
52
50

Na półkach:

"Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia" to wspaniała podróż kulinarna po szeroko rozwiniętej kulturze restauracyjnej Japonii, ojczyzny epokowych tradycji kulinarnych. Autor poddaje kuchnie wschodu wnikliwej analizie, rozbudzając zarówno w sobie, jak i w czytelniku autentyczną ciekawość i umiłowanie do gastronomii tego regionu. Rozbudza wyobraźnie i łaknienie kubków smakowych ze znawstwem, podejmując temat z perspektywy podróżnika, który wraz z rodziną przemierza kontynent eksplorując zarówno przestrzeń, jak i orientalne smaki. Rzeczowość autora jest jego mocnym, reporterskim orężem, którym zgrabnie się posługuje w konfrontacji z duchowym poznaniem kuchni japońskiej. Z charakterystycznym dla Anglika dystansem, obiera pozycje antagonisty, która w drodze kulinarnych zachwytów i zdziwień bywa chwiejna.

"Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia" to wspaniała podróż kulinarna po szeroko rozwiniętej kulturze restauracyjnej Japonii, ojczyzny epokowych tradycji kulinarnych. Autor poddaje kuchnie wschodu wnikliwej analizie, rozbudzając zarówno w sobie, jak i w czytelniku autentyczną ciekawość i umiłowanie do gastronomii tego regionu. Rozbudza wyobraźnie i łaknienie kubków...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
225
97

Na półkach: ,

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiało was jak smakuje kompot z fasoli, albo czym jest tare (nie mylić z taro), to ta książka pozwoli wam się tego dowiedzieć. Dodatkowo czytelnicy będą świadkami dwóch podejść do Osaki, jak również będzie im dane pojawić się w ,,Najlepszej restauracji świata’’. Mało? Są też niedźwiedzie.

Sama książka może być brana za ‘dziennik’, gdyż opowiada o podróży autora do Japonii w 2007 roku. Co prawda przez te ponad 10 lat zmieniło się pewnie co nieco, ale w oryginale książkę wydano raptem w 2017 roku, więc można powiedzieć, że Polska wersja jest na czasie.

Ta licząca blisko 400 stron publikacja w znacznej większości traktuje o różnorakich przysmakach i potrawach z dalekiego wschodu, o których zwykły Europejczyk nie miał pojęcia. Jednym z nich jest chociażby potrawa z uni, czyli jeżowca.

Autor w przewrotny sposób opisuje swoje smakowe perypetie połączone ze zwykłymi obserwacjami japońskich realiów. Bo czy ktoś wie, że Obama to nie tylko nazwisko poprzedniego prezydenta USA, ale też luksusowy kurort w Kraju Kwitnącej Wiśni?

Na końcu książki znajduje się bardzo pomocny słowniczek, który jest wyjaśnieniem kilkudziesięciu terminów z języka japońskiego, którymi posługuje się autor w swojej książce. Dowiedzieć się z niego można m.in. wielu nazw potraw, których miał okazję skosztować Michael Booth. Ponadto dowiedzieć się z niego można również kilku zwrotów, którymi posługują się kelnerzy itp.

Książkę tę polecam każdemu, kogo interesuje wyłącznie kuchnia japońska, a nie jest zainteresowany kulturą, czy zabytkami tego kraju. Ja sięgnąłem po ,,Istotę ryżu’’ z czystej ciekawości, ale nawet zapalczywi fani tego kraju dowiedzą się z tej książki wielu nowych obyczajów i rzeczy, o których – zapewne – nie było im dane słyszeć.

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiało was jak smakuje kompot z fasoli, albo czym jest tare (nie mylić z taro), to ta książka pozwoli wam się tego dowiedzieć. Dodatkowo czytelnicy będą świadkami dwóch podejść do Osaki, jak również będzie im dane pojawić się w ,,Najlepszej restauracji świata’’. Mało? Są też niedźwiedzie.

Sama książka może być brana za ‘dziennik’, gdyż opowiada o...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
3019
567

Na półkach: , , ,

"Autor wraz z rodziną zwiedził przez trzy miesiące niemal każdy zakątek Japonii, próbując tego, co jest w danym regionie najlepsze i nie cofając się przed degustacją żadnej potrawy, co czasem budziło mój podziw. Większość dań „brzmi” co prawda przepysznie i sama chętnie bym ich spróbowała, ale już do konsumpcji zepsutych ryb czy owadów trzeba wykazać się nie lada odwagą i brakiem kulinarnych uprzedzeń. Czyż jednak smakosz-podróżnik nie powinien mieć właśnie takich cech?"

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2018/04/18/istota-ryzu-o-duszy-japonskiego-jedzenia-m-booth/ :)

"Autor wraz z rodziną zwiedził przez trzy miesiące niemal każdy zakątek Japonii, próbując tego, co jest w danym regionie najlepsze i nie cofając się przed degustacją żadnej potrawy, co czasem budziło mój podziw. Większość dań „brzmi” co prawda przepysznie i sama chętnie bym ich spróbowała, ale już do konsumpcji zepsutych ryb czy owadów trzeba wykazać się nie lada odwagą i...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia


Reklama
zgłoś błąd