Śmierć Komandora. Metafora się zmienia

Okładka książki Śmierć Komandora. Metafora się zmienia autorstwa Haruki Murakami
Okładka książki Śmierć Komandora. Metafora się zmienia autorstwa Haruki Murakami
Haruki Murakami Wydawnictwo: Muza Cykl: Śmierć Komandora (tom 2) literatura piękna
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Śmierć Komandora (tom 2)
Tytuł oryginału:
騎士団長殺し Kishidanchō goroshi/ Killing Commendatore
Data wydania:
2018-11-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-28
Data 1. wydania:
2018-05-11
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328710917
Tłumacz:
Anna Zielińska-Elliott
Drugi tom długo oczekiwanej powieści Murakamiego!
W Hong Kongu została uznana za nieprzyzwoitą, ocenzurowana i zakazana dla czytelników poniżej 18 roku życia. W Japonii w środowisku skrajnej prawicy wywołała oskarżenia wobec Harukiego Murakamiego o zdradę narodową, choć jednocześnie została okrzyknięta jednym z największych dokonań tego pisarza. „Śmierć Komandora” to obszerna dwutomowa powieść, na którą fani Murakamiego czekali aż pięć lat.
Żona malarza w średnim wieku porzuca go – z dnia na dzień. Podobnie, z dnia na dzień, on sam podejmuje decyzję, by wyprowadzić się z domu. Rezygnuje ze zleceń, wsiada w samochód i przez parę miesięcy włóczy się po północno-wschodniej części wyspy Honsiu. Gdy zmęczony tułaczką wraca do Tokio i prosi przyjaciela o nocleg, ten ma mu do zaoferowania coś znacznie lepszego: opuszczony dom w górach należący do jego ojca, sławnego malarza. W nowym, inspirującym otoczeniu bohater zamierza wieść spokojne życie poświęcone twórczości – korzysta z pracowni mistrza, zaczyna prowadzić lekcje malarstwa w pobliskiej Odawarze i wdaje się w niewiele znaczące romanse. Dom ten dla bohatera powieści stanie się epicentrum przemiany i szczególnej formy odrodzenia – i w sztuce, i w życiu. Pierwszym epizodem tej przemiany będzie odnalezienie na strychu nieznanego obrazu starego mistrza: niemal wiernego odtworzenia sceny zabójstwa Komandora z „Don Giovanniego”.
Od momentu tego odkrycia realistyczna narracja zaczyna się stopniowo przeplatać z surrealistycznymi wątkami, a fabułę zaludniają niezwykłe postaci, które uosabiają symbole, idee i metafory. Murakami z lekkością kreśli niezwykłe wizerunki swoich bohaterów, subtelne podważając granicę między marzeniem i rzeczywistością. Pojawiają się znane motywy: wyschnięta studnia, która nęci swoją mistyczną pustką, ekscentryczny milioner oraz niespodziewane i niewyjaśnialne zniknięcie. Czytelnik rozpozna nieoczywiste symbole i bezpretensjonalną erotykę o leciutko perwersyjnym odcieniu.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmierć Komandora. Metafora się zmienia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Śmierć Komandora. Metafora się zmienia i



1955
14
299

Opinia społeczności książki Śmierć Komandora. Metafora się zmieniai



Książki 1736 Opinie 207

Oceny książki Śmierć Komandora. Metafora się zmienia

Średnia ocen
7,4 / 10
1465 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Śmierć Komandora. Metafora się zmienia

avatar
621
183

Na półkach:

Lektura dwóch tomów "Śmierci komandora" wieńczy moją przygodę z Murakamim i wyposaża mnie w dobrze ugruntowane przekonanie, że na ciąg dalszy szkoda czasu.
Powiedzieć o tym tekście, że jest "dziwny" to nic nie powiedzieć, bo mam wrażenie, że to jest główny "atut" prozy tego autora. Gdybyśmy spróbowali odczytać ten tekst dosłownie, to należałoby napisać o nim tak: "Dramatyczny zapis strumienia świadomości człowieka chorego na schizofrenię paranoidalną, zapadającego się z każdym dniem w nieskończony dół (sic!) urojeń, przywidzeń i fobii". Wiemy jednak, że nie takie były intencje autora, a szkoda, bo wtedy dałoby się z tego zrobić autentycznie przejmującą historię.
Gdybym miał jakoś nazwać styl Murakamiego, to chyba najlepszym pomysłem byłoby "urocze wodolejstwo". Woda w tej prozie aż chlupie, a większość dialogów układa się według mniej więcej takiego schematu:
- Ala ma psa Asa.
- Ala ma psa Asa?
- Tak, psa Asa ma Ala.
- Czemu mi to mówisz?
- No bo ma Ala psa Asa.
i tak da capo al fine.
Pozostaje po tej wyprawie przez redundancję nieodparte wrażenie, że Murakami ma swojego czytelnika za lekko niedorozwiniętego i dlatego co 5 stron przypomina mu z zadziwiającą konsekwencją, ile to brytyjskich samochodów ma Pan Meshiki.
I w sumie, gdyby nie liczne erotyczne wtrącenia, byłaby to milusia książka z serii "Poczytaj mi, mamo".
A, i jeszcze jedno, te rozliczne rozważania o piersiach 13-latki to jednak są - mówcie co chcecie - nieco creepy.

Lektura dwóch tomów "Śmierci komandora" wieńczy moją przygodę z Murakamim i wyposaża mnie w dobrze ugruntowane przekonanie, że na ciąg dalszy szkoda czasu.
Powiedzieć o tym tekście, że jest "dziwny" to nic nie powiedzieć, bo mam wrażenie, że to jest główny "atut" prozy tego autora. Gdybyśmy spróbowali odczytać ten tekst dosłownie, to należałoby napisać o nim tak:...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
24

Na półkach:

Znakomita. Polecam!

Znakomita. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
408
146

Na półkach: , ,

Kolejna książka na poziomie Murakamiego. Kontynuacja bierze nas w typowe (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) sfery metafizyczne Japończyka, gdzie świat rzeczywisty łączy się z duchowym albo, że tak napiszę po strangerthinghowsku- z Drugą Stroną. PO prostu uwielbiam bohaterów Murakamiego. Główny bohater, który jest utalentowanym malarzem prowadzi życie typowego korposzczura- maluje portrety od zlecenia do zlecenia, po czym (nie spojleruję) trafia do domu ojca swojego najlepszego przyjaciela i wtedy wszystko się zmienia. Niby kolejne zlecenie wykonania portretu, ale za to niezwykłego sąsiada. Następnie, jak to u Murakamiego, cała logika robi szpagat i do Śmierci Komandora wkrada się mistycyzm, fantastyka, a i możliwe że mitologia (nie sprawdzałem, ale coś czuję, że pisarz bierze garściami postacie z mitologii japońskiej). Całą powieść, tj. dwie części czyta się szybko, przyjemnie. Dla fanów Japończyka ten tytuł to obowiązek, a innym również polecam, aby poczuć ten japoński klimat i być może, tak jak ja, ktoś się zakocha w jego książkach.

Kolejna książka na poziomie Murakamiego. Kontynuacja bierze nas w typowe (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) sfery metafizyczne Japończyka, gdzie świat rzeczywisty łączy się z duchowym albo, że tak napiszę po strangerthinghowsku- z Drugą Stroną. PO prostu uwielbiam bohaterów Murakamiego. Główny bohater, który jest utalentowanym malarzem prowadzi życie typowego korposzczura-...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2560 użytkowników ma tytuł Śmierć Komandora. Metafora się zmienia na półkach głównych
  • 1 824
  • 699
  • 37
665 użytkowników ma tytuł Śmierć Komandora. Metafora się zmienia na półkach dodatkowych
  • 444
  • 89
  • 35
  • 33
  • 23
  • 21
  • 20

Inne książki autora

Haruki Murakami
Haruki Murakami
Japoński pisarz, eseista i tłumacz literatury amerykańskiej. Ukończył dramat klasyczny na Wydziale Literatury Uniwersytetu Waseda w Tokio. W wieku 30 lat wydał swoją pierwszą powieść „Hear the Wind Sing” (1979). Po napisaniu wysłał ją na konkurs literacki, zajmując pierwsze miejsce i zdobywając nagrodę Gunzō. Kolejnymi utworami Murakamiego były: „Pinball, 1973” (1980) i „Przygoda z owcą” (1982). Te trzy utwory nazywane są Trylogią „Szczura”, od przydomka narratora. Następne książki: „Koniec świata i Hard-boiled Wonderland” (1985, nagroda Jun'ichirō Tanizaki),„Tańcz, tańcz, tańcz” (1988) i „Na południe od granicy, na zachód od słońca” (1992) ugruntowały jego pozycję jako pisarza, a także przyniosły mu sławę na Zachodzie, głównie w Stanach Zjednoczonych. Najnowsza, dwutomowa powieść nosi tytuł „Śmierć komandora” (2018). Książka „Mężczyźni bez kobiet” była nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Śmierć Komandora. Metafora się zmienia przeczytali również

Dziki Guillermo Arriaga
Dziki
Guillermo Arriaga
To była wyjątkowo intensywna lektura. 700 - stronicowa opowieść o stracie, zemście i poszukiwaniu siły aby żyć dalej zawładnęła moimi myślami na wiele dni. "Dziki" meksykańskiego pisarza Guillermo Arriagi, to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Z racji na mnogość wątków można ją interpretować na wiele sposobów. Dla mnie to przede wszystkim historia braterskiej miłości, zerwanej przez przemoc, co staje się iskrą całej brutalnej fabuły. Centralną postacią tej opowieści jest siedemnastoletni chłopak Juan Guillermo, który w przeciągu krótkiego czasu traci całą swoją rodzinę. Pochłonięty rządzą zemsty rzuca wyzwanie potężnym siłom rządzącym meksykańskim półświatkiem. Jego wiernym towarzyszem staje się wilk, uratowany przez chłopca. Autor mistrzowsko pokazuje jak pamięć o bracie i gniew z powodu jego zabójstwa jest jedyną siłą, która trzyma bohatera przy życiu. Odrzucony przez społeczeństwo i prześladowany przez policję oraz fanatyków religijnych, Juan Guillermo właśnie w tym zwierzęciu znajduje wsparcie i symboliczne poczucie braterstwa i staje się tytułowym "Dzikim". Równolegle w mroźnej scenerii kanadyjskiego Jukonu śledzimy historię Amaruqa, myśliwego, który obsesyjnie poluje na wilka. Autor zderza ze sobą te dwa światy: nieokiełznaną i surową naturę dalekiej północy i miejską dżunglę Meksyku, gdzie rządzi przemoc i korupcja. W tej sposób pokazuje, że każdy z nas skrywa w sobie dzikość, która jest stanem wewnętrznym i reakcją na ból i stratę. Stanowi też ona swoisty mechanizm obronny, który uruchamia się, gdy wszystkie inne już zawiodły. Książka jest brutalna i na wskroś realistyczna. Jednak mimo scen zemsty, przemocy i fanatyzmu "Dziki" jest przede wszystkim refleksją na temat na temat żałoby i jej przeżywania. Lektura jest bez wątpienia wyczerpująca emocjonalnie, ale to jedna z tych powieści, które z pewnością zostaną w głowie i w sercu na dłużej. Jej nielinearna struktura wymaga od czytelnika aktywnego składania wydarzeń w całość, jednak warto podjąć ten trud, gdyż powieść ta to piękny przykład prozy z mocnym przesłaniem. Polecam!
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na85 miesięcy temu
4321 Paul Auster
4321
Paul Auster
Paul Auster miał być moim dawno oczekiwanym odkryciem - książka kupiona, gdy jeszcze żył, przerażała wagą i zachwycała nadchodzącą ucztą, kusiła i zniechęcała jednocześnie objętością. Lubię olbrzymie książki, z przyjemnością czytałem niejedną, jednak "4 3 2 1" była na tyle duża, że specjalnie czekałem na elektroniczne wydanie, żeby nie musieć jej "dźwigać" podczas czytania. Cztery wersje życia Archibalda Fergusona przyznam - dały mi w kość. Z jednej strony opisuje świat już dość dawno miniony, z drugiej strony, rozwala na atomy wydarzenia, niekoniecznie pochłaniające europejskiego czytelnika (kogo na miłość boską interesuje amerykański futbol - zieeew). Z trzeciej strony pozwala się przyjrzeć jak wyglądałaby młodość naszych rodziców lub dziadków, gdybyśmy urodzili się za oceanem - co by przeżywali i czego by się bali. Amerykański i po trosze francuski świat Archiego, pełen jest wszystkiego tego, czego pełna jest młodość - energii, miłości, odnajdywania swojej seksualności, niepewności, buntu przeciw temu jak skonfigurowany jest świat i zagubienia w jego meandrach. W pewnym sensie książka kompletnie nie trafiła w mój gust, a jednak została przeczytana w całości, co nie zdarza się książkom, które są totalnie nieatrakcyjne. Gdyby była tylko o połowę krótsza dałbym jej 8, bo otwiera horyzonty, pozwala spojrzeć na Stany Zjednoczone tamtych lat, że nie było to miejsce marzeń, jak sobie wyobrażano zapewne w tym czasie w Polsce.
Rafał - awatar Rafał
ocenił na72 miesiące temu
Bieguni Olga Tokarczuk
Bieguni
Olga Tokarczuk
Są książki, które się czyta. Są też takie, które się przechodzi — jak przez miasto o nieznanej topografii, gdzie każda uliczka prowadzi nie tam, gdzie planowaliśmy, ale dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Bieguni Olgi Tokarczuk należą do tej drugiej kategorii. To nie jest powieść w klasycznym sensie, lecz ruchomy organizm: zbiór impulsów, notatek, historii, szczelin i prześwitów, przez które widać coś więcej niż fabułę — widać kondycję współczesnego człowieka. Tokarczuk pisze o ruchu, ale nie o podróży jako spełnieniu marzenia. Ruch w Biegunach jest raczej strategią przetrwania. Bohaterowie (jeśli w ogóle można ich tak nazwać) przemieszczają się, bo zatrzymanie grozi skostnieniem, a bezruch — śmiercią psychiczną. Ciało w tej książce nie jest stabilnym domem duszy; jest mapą, archiwum, czasem więzieniem, czasem relikwią. Anatomia spotyka metafizykę, a lotnisko staje się nowoczesną świątynią tymczasowości. Ta książka nie ufa narracjom ciągłym. Rozsypuje się na fragmenty jak pamięć człowieka żyjącego w epoce nadmiaru. I w tym rozsypaniu jest uczciwa. Tokarczuk zdaje się mówić: nie potrafimy już opowiadać świata liniowo, bo świat taki nie jest. Bieguni to powieść-puls, powieść-oddech — czasem przyspieszony, czasem niemal zatrzymany. Czytelnik musi pogodzić się z tym, że nie wszystko zostanie domknięte, nazwane, wyjaśnione. Ale w zamian dostaje coś cenniejszego: doświadczenie. Autorka porusza się z niezwykłą swobodą między esejem, opowieścią, zapisem snu i reportażem wewnętrznym. Jej język jest jednocześnie precyzyjny i miękki — potrafi nazwać detal anatomiczny z chłodną dokładnością, by za chwilę zanurzyć go w czułości, współczuciu, zadziwieniu. To proza, która nie podnosi głosu, a mimo to zostaje w czytelniku na długo, jak echo kroków w pustym muzeum. Szczególnie poruszające jest w Biegunach napięcie między potrzebą zakorzenienia a obsesją ruchu. Człowiek Tokarczuk jest istotą rozdwojoną: pragnie domu, ale boi się osiadania; chce bliskości, ale ucieka; zbiera mapy, ale gubi kierunki. W tej sprzeczności kryje się prawda o nas — mieszkańcach XXI wieku, nomadach z walizkami pełnymi rzeczy i pustymi kieszeniami czasu. Nie jest to książka łatwa ani „ładna” w potocznym sensie. Bywa niepokojąca, chłodna, momentami wręcz kliniczna. Ale właśnie w tej bezkompromisowości tkwi jej siła. Bieguni nie próbują pocieszać. One raczej pytają: kim jesteś, kiedy ciągle jesteś w drodze? Co z ciebie zostaje, gdy wszystko można zostawić w hotelowym pokoju? Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że Tokarczuk pisze nie tyle o podróżowaniu, ile o istnieniu w stanie przejścia. O życiu, które nie chce się zatrzymać, bo boi się, że wtedy zobaczy siebie wyraźniej. Bieguni są jak lustro ustawione na ruchomej platformie — obraz w nim drży, ale właśnie dlatego wydaje się prawdziwy. To książka, do której się wraca nie po odpowiedzi, lecz po rytm. Po potwierdzenie, że niepokój może być formą myślenia, a droga — formą tożsamości. I że czasem najważniejsze miejsce na świecie to to, w którym akurat nas nie ma.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na104 dni temu
Ludzie na drzewach Hanya Yanagihara
Ludzie na drzewach
Hanya Yanagihara
Nie jestem pewien czy książkę można nazwać fikcją gdyż w dużej mierze opisuje historię noblisty Daniela Gajduska, a różnice dotyczą detali (tematyka badawcza czy fakt czy naukowca skazali czy nie). Jeśli chodzi natomiast o destrukcję fikcyjnej wyspy to opis przypomina to co stało się na Nauru. Jeśli chodzi o głównego bohatera to jest to postać jednoznacznie negatywna. Gotowy zrobić wszystko żeby zrealizować swoje zamierzenia (w pewnym momencie rozmowa o tym czy przywiązani do drzewa ludzie uwolnią się czy umrą z głodu wywołuje mniej emocji niż dla kogoś wrażliwego to że wyjechał z domu i nie podlał kwiatków i mogą uschnąć) . Wywodzi się z kultury zachodniej, więc wiązanie aktywności pedofilskiej z kulturą wysp Pacyfiku to wybieg bo schlebiało to jego wcześniejszym skłonnościom. Dodatkowo cała ta dobroć, ratowanie sierot, łożenie na ich utrzymanie (bo dzieci tych nie wychowywał) pryska jak bańka w momencie gdy główny bohater tłucze adoptowanego syna i wygłasza w obecności jego i innych dzieci monolog który można streścić w zdaniu: "byłbyś g#$ gdyby nie ja a śmiesz robić mi problemy". A przypomnijmy że dzieciak choć zachowywał się uciążliwie to nie jest to coś nadzwyczajnego w przypadku nastolatków. Literacko książka jest nierówna są bardzo ciekawe fragmenty. Autor potrafi przyciągnąć uwagę i skupienie Czytelnika po czym... następuje zupełnie nie wnoszący nic do akcji rozwlekły opis przyrody, relacji wśród naukowców czy z bratem.
Msz - awatar Msz
ocenił na62 miesiące temu
Dunbar Edward St Aubyn
Dunbar
Edward St Aubyn
„Władza to korona z cierni, którą król sam nakłada sobie na głowę, by na końcu przekonać się, że jedyne, co posiada, to własne szaleństwo”. To zdanie mogłoby stanowić klamrę spinającą powieść Edwarda St Aubyna „Dunbar”. Książka powstała w ramach projektu Hogarth Shakespeare, w którym współcześni pisarze mierzą się z dziełami barda ze Stratfordu. St Aubyn wziął na warsztat „Króla Leara”, przenosząc go w realia bezwzględnego świata wielkich korporacji i mediów. To ambitna próba, która jednak – mimo błyskotliwego stylu autora – zasługuje na ocenę 6/10 ze względu na pewną mechaniczną wtórność względem oryginału. Medialny imperator w potrzasku Henry Dunbar to kanadyjski magnat medialny, który u schyłku życia zostaje podstępem uwięziony przez swoje dwie starsze córki, Abigail i Megan, w luksusowym domu opieki w Anglii. St Aubyn świetnie oddaje dynamikę rodzinnej nienawiści; córki Dunbara to współczesne wersje Goneryli i Regany – zimne, wyrachowane i pozbawione skrupułów w dążeniu do przejęcia imperium ojca. Autor, znany z cyklu o Patricku Melrose, z właściwą sobie zjadliwością portretuje wyższe sfery, ich narcyzm i emocjonalną pustkę. Ucieczka Dunbara z ośrodka i jego błąkanie się po wzgórzach Kumbrii to bezpośrednie nawiązanie do sceny na wrzosowisku, gdzie upadek potęgi idzie w parze z rozpadem umysłu. Blaski i cienie adaptacji Największą zaletą powieści jest język St Aubyna – precyzyjny, pełen ciętego humoru i trafnych diagnoz psychologicznych. Postać Petera, alkoholika i towarzysza ucieczki Dunbara, pełniącego funkcję Błazna, wprowadza do narracji tragikomiczny pierwiastek. Głównym problemem jest zbyt niewolnicze trzymanie się struktury Szekspira. Tam, gdzie oryginalny dramat poraża kosmicznym wymiarem tragedii, współczesna wersja momentami osiada na mieliźnie thrillera korporacyjnego. Zło córek wydaje się tu zbyt jednowymiarowe, a odkupienie Dunbara i jego relacja z „tą dobrą” córką, Florence (Kordelią),bywa nazbyt sentymentalna w porównaniu do surowości pierwowzoru. „Dunbar” to sprawnie napisana, inteligentna proza, która dostarcza satysfakcji głównie tym, którzy lubią odnajdywać literackie kody i nawiązania. Edward St Aubyn udowadnia, że mechanizmy władzy i zdrady są niezmienne od wieków, jednak w tej konkretnej odsłonie zabrakło mu nieco odwagi, by całkowicie zerwać ze smyczą Szekspira i zaproponować coś autentycznie świeżego. To dobra lektura na dwa wieczory, która błyszczy formą, ale w treści pozostaje jedynie poprawnym echem wielkiego dramatu. Dla fanów autora to pozycja obowiązkowa, dla reszty – jedynie solidna rzemieślnicza robota, która nie dorównuje sile jego autorskich cykli.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na629 dni temu
Śmierć Komandora. Pojawia się idea Haruki Murakami
Śmierć Komandora. Pojawia się idea
Haruki Murakami
Lektura dwóch tomów "Śmierci komandora" wieńczy moją przygodę z Murakamim i wyposaża mnie w dobrze ugruntowane przekonanie, że na ciąg dalszy szkoda czasu. Powiedzieć o tym tekście, że jest "dziwny" to nic nie powiedzieć, bo mam wrażenie, że to jest główny "atut" prozy tego autora. Gdybyśmy spróbowali odczytać ten tekst dosłownie, to należałoby napisać o nim tak: "Dramatyczny zapis strumienia świadomości człowieka chorego na schizofrenię paranoidalną, zapadającego się z każdym dniem w nieskończony dół (sic!) urojeń, przywidzeń i fobii". Wiemy jednak, że nie takie były intencje autora, a szkoda, bo wtedy dałoby się z tego zrobić autentycznie przejmującą historię. Gdybym miał jakoś nazwać styl Murakamiego, to chyba najlepszym pomysłem byłoby "urocze wodolejstwo". Woda w tej prozie aż chlupie, a większość dialogów układa się według mniej więcej takiego schematu: - Ala ma psa Asa. - Ala ma psa Asa? - Tak, psa Asa ma Ala. - Czemu mi to mówisz? - No bo ma Ala psa Asa. i tak da capo al fine. Pozostaje po tej wyprawie przez redundancję nieodparte wrażenie, że Murakami ma swojego czytelnika za lekko niedorozwiniętego i dlatego co 5 stron przypomina mu z zadziwiającą konsekwencją, ile to brytyjskich samochodów ma Pan Meshiki. I w sumie, gdyby nie liczne erotyczne wtrącenia, byłaby to milusia książka z serii "Poczytaj mi, mamo". A, i jeszcze jedno, te rozliczne rozważania o piersiach 13-latki to jednak są - mówcie co chcecie - nieco creepy.
Sławek Wernikowski - awatar Sławek Wernikowski
ocenił na61 miesiąc temu
Magnes Lars Saabye Christensen
Magnes
Lars Saabye Christensen
Lata 70., norweski kampus. Jokum, nieśmiały i zakompleksiony wrażliwy student, jest zakochany w Synne, z którą dzieli pokój w akademiku. Tak zaczyna się historia relacji dwojga ludzi, poprzez pryzmat której poznajemy kolejnych bohaterów, ich wnętrza, ale także świat artystyczny, akademicki, Norwegię, zachodzące w niej przemiany. Chociaż głównym wątkiem łączącym wszystkie pozostałe jest związek Jokuma i Synne, powieść Christensena nie jest romansidłem. Losy bohaterów są okazją do pokazania przemian w społeczeństwie, relacji między pokoleniami. Christensen nie zostawia suchej nitki na środowisku artystycznym, wraz z jego snobizmem i mocno rozprawia się też z hipokryzją lewicujących środowisk akademickich lat 70. Bananowe dzieci, które z zaangażowaniem wcielają się w rolę hunwejbinów tępiących każde odstępstwo od rewolucji, tak naprawdę wystarczy poskrobać paznokciem, by spod spodu wyszły puste słowa i fałsz. Autor jak zwykle pisze troszkę o sobie. Jest terapia, uzależnienia, pisarz zmagający się z kryzysem i próbujący rozgryźć sens życia, Duńczyk w Norwegii, odchodzenie, pożegnanie bliskich. Nie czułam jednak, żeby Christensen się powtarzał ani grał tę samą melodię. Jokum nie jest narratorem, ale świat widzimy raczej z jego perspektywy – ciekawiło mnie, jak by na te wszystkie rzeczy patrzyła Synne, zwłaszcza że ciężko było mi polubić tę postać. Wydawała mi się bardzo apodyktyczna, zawłaszczająca, zimna, miejscami wraz pozbawiona serca. Może wgląd w jej spojrzenie by tu coś zmienił?
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Śmierć Komandora. Metafora się zmienia

Więcej

Żyjemy nosząc w sobie sekrety, których nie możemy sobie nawzajem wyjaśnić.

Żyjemy nosząc w sobie sekrety, których nie możemy sobie nawzajem wyjaśnić.

Haruki Murakami Śmierć Komandora. Metafora się zmienia Zobacz więcej

W życiu jest kilka rzeczy, których nie da się sensownie wytłumaczyć, i kilka rzeczy, których nie należy tłumaczyć.

W życiu jest kilka rzeczy, których nie da się sensownie wytłumaczyć, i kilka rzeczy, których nie należy tłumaczyć.

Haruki Murakami Śmierć Komandora. Metafora się zmienia Zobacz więcej

Nikt nie wie, co jest prawdziwe. Wszystko, co widzimy, jest rezultatem relacji. Światło tutaj jest metaforą cienia, a cienie są metaforą światła.

Nikt nie wie, co jest prawdziwe. Wszystko, co widzimy, jest rezultatem relacji. Światło tutaj jest metaforą cienia, a cienie są metaforą świ...

Rozwiń
Haruki Murakami Śmierć Komandora. Metafora się zmienia Zobacz więcej
Więcej