To nie jest kraj dla pracowników

Okładka książki To nie jest kraj dla pracowników
Rafał Woś Wydawnictwo: W.A.B. reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2017-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-13
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328036277
Tagi:
kapitalizm neoliberalizm podatki nierówności woś praca
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Pismo. Magazyn opinii, nr 5 / maj 2018 Rafał Bryndal, Wojciech Chmielarz, Krystyna Dąbrowska, Natalia Fiedorczuk, Igor Jarek, Ryszard Koziołek, Joanna Kulmowa, Konrad Piskała, Kaja Poznańska, Marcin Sendecki, Judyta Sosna, Karolina Sulich, Marcin Wicha, Rafał Woś
Ocena 6,5
Pismo. Magazyn... Rafał Bryndal, Wojc...
Okładka książki Ekonomia polityczna „dobrej zmiany” Gajewski Dominik, Piotr Kuczyński, Hanna Kuzińska, Maria Libura, Leokadia Oręziak, Michał Sutowski, Rafał Woś, Piotr Wójcik
Ocena 7,2
Ekonomia polit... Gajewski Dominik, P...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
267 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1572
293

Na półkach:

Autor ma naprawdę dobre pióro. Dodatkowo dość obrazowo i powołując się na licznych ekonomistów pokazuje jak dużym problemem współczesnej polityki gospodarczej jest niedowartościowanie pracy. Nie jestem znawcą ekonomii, ale zbiór powołań się na różnych autorów, a nawet zbiór powołań się na teksty utworów hiphopowych jest dość imponujący. Może książka nie przedstawia prawdziwego obrazu rzeczywistości, ale na pewno przedstawia taki z którym warto się zapoznać.

Autor ma naprawdę dobre pióro. Dodatkowo dość obrazowo i powołując się na licznych ekonomistów pokazuje jak dużym problemem współczesnej polityki gospodarczej jest niedowartościowanie pracy. Nie jestem znawcą ekonomii, ale zbiór powołań się na różnych autorów, a nawet zbiór powołań się na teksty utworów hiphopowych jest dość imponujący. Może książka nie przedstawia...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
388
47

Na półkach: , ,

Dla mnie bomba! Jestem zauroczony lekturą tej pozycji i pozostaje nadal pod wielkim wrażeniem opowieści, którą serwuje czytelnikowi Rafał Woś. To prawdziwa Biblia dla współczesnego polskiego lewicowca czy może szerzej dla wszystkich osób których neoliberalny korporacyjny kapitalizm co najmniej irytuje. Raczej nie dla zblazowanych hipsterów, lecz osób dla którzy widzą że zmiana rzeczywistości ekonomicznej musi nastąpić. Świetnie opisany, w ciekawej narracji stan współczesnej gospodarki, celnie postawione diagnozy problemów pracowniczych oraz relacji kapitał-praca, dużo odpowiedzi ale jeszcze więcej pytań. Podobał mi się też dystans autora do opisywanej problematyki, z erudycją ale bez naukowego zadęcia. Stawia pytania, ale nie formułuje jedynie słusznych odpowiedzi, nie pozostawiających jakichkolwiek wątpliwości. 10/10

Dla mnie bomba! Jestem zauroczony lekturą tej pozycji i pozostaje nadal pod wielkim wrażeniem opowieści, którą serwuje czytelnikowi Rafał Woś. To prawdziwa Biblia dla współczesnego polskiego lewicowca czy może szerzej dla wszystkich osób których neoliberalny korporacyjny kapitalizm co najmniej irytuje. Raczej nie dla zblazowanych hipsterów, lecz osób dla którzy widzą że...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
886
439

Na półkach: , ,

Kto zna pióro i poglądy Rafała Wosia z przyjemnością sięgnie po tę pozycję. Doskonały warsztat dziennikarski, rzetelne źródła. Bardzo dobre studium zagadnienia pracownika i pracodawcy. Polecam.

Kto zna pióro i poglądy Rafała Wosia z przyjemnością sięgnie po tę pozycję. Doskonały warsztat dziennikarski, rzetelne źródła. Bardzo dobre studium zagadnienia pracownika i pracodawcy. Polecam.

Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
2
2

Na półkach:

Pozycja bliska każdemu socjaliście. Woś bazuje na ekonomicznych teoriach Keynesa oraz ich modyfikacjom. Najlepiej przy niej odnajdą się ludzie pamiętający polską transformację gospodarczą i bezrobocie przed wejsciem do Unii. Jednak ksiązka daje smutny obraz nie tylko przeszłosci, ale tez terazniejszości polskiego rynku pracy. Kto żyje w Polsce powiatowej i wie, co to znaczy mieć 2 czy 3 zaklady pracy do wyboru i z góry ustalone warunki umowy i płacowe, przy braku alternatyw, czyrając będzie się na przemian śmiał, kiwał glówą a może i ocierał łz ze złości...

Pozycja bliska każdemu socjaliście. Woś bazuje na ekonomicznych teoriach Keynesa oraz ich modyfikacjom. Najlepiej przy niej odnajdą się ludzie pamiętający polską transformację gospodarczą i bezrobocie przed wejsciem do Unii. Jednak ksiązka daje smutny obraz nie tylko przeszłosci, ale tez terazniejszości polskiego rynku pracy. Kto żyje w Polsce powiatowej i wie, co to znaczy...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
24
6

Na półkach:

Zaskakująco dobre

Pobieżna, ale dopracowana krytyka stanu zastanego, i problemów wynikających z priorytetyzowania kapitału nad ludzki dobrostan. Spójne wyciśnięcie esencji lewicowej postawy z nieco konserwatywnym zabarwieniem. Może służyć jako wprowadzenie do lewicowego myślenia o pracy i kapitale, bo argumenty są przejrzyste. To jest popularyzowanie wiedzy, opinii, nie ma miejsca na wiele inwencji twórczej. Rafał trafił na sufit którego nie mógł pominąć, bo cała konstrukcja by się zawaliła, przez co między innymi dochodzi do zbędnych powtórzeń. Jako całość, bardzo przyjemna lektura, która pozostawia wiele miejsca do nauki i wyrobienia własnego zdania, choć miałem problem z dostrzeżeniem twierdzeń które zdecydowanie odrzucam, co mnie napełnia zawsze niepokojem.

Zaskakująco dobre

Pobieżna, ale dopracowana krytyka stanu zastanego, i problemów wynikających z priorytetyzowania kapitału nad ludzki dobrostan. Spójne wyciśnięcie esencji lewicowej postawy z nieco konserwatywnym zabarwieniem. Może służyć jako wprowadzenie do lewicowego myślenia o pracy i kapitale, bo argumenty są przejrzyste. To jest popularyzowanie wiedzy, opinii, nie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
333
103

Na półkach:

Nie mogę tej książki polecić z czystym sumieniem. Pozycja zdecydowanie dla osób, które mają jakiekolwiek pojęcie o ekonomii, gospodarce, rynku pracy. Wiele tu ciekawych wątków, niestety autor często rzuca jakieś własne wizje świata czy też "jak to powinno być" przemyślenia. Zbyt wiele uproszczeń i zbyt pobieżne podejście do tematu sprawia, że całość wydaje się raczej komentarzem do jakiejś analizy, a nie analizom samą w sobie. Wiele myśli autora jest na pewno warta przemyślenia, ale ponownie, zbyt wiele jest ogólników, by móc odnieść się do czegokolwiek. Zdecydowanie pierwsza połowa książki wypada lepiej niż druga połowa, gdzie maiłam wrażenie, że cały czas czytam to samo.

Nie mogę tej książki polecić z czystym sumieniem. Pozycja zdecydowanie dla osób, które mają jakiekolwiek pojęcie o ekonomii, gospodarce, rynku pracy. Wiele tu ciekawych wątków, niestety autor często rzuca jakieś własne wizje świata czy też "jak to powinno być" przemyślenia. Zbyt wiele uproszczeń i zbyt pobieżne podejście do tematu sprawia, że całość wydaje się raczej...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
264
62

Na półkach:

Pozycja ta jest w zasadzie uporządkowanym zbiorem publicystyki na temat różnych aspektów szeroko rozumianego świata pracy i życia gospodarczego w Polsce. Nie została w niej przeprowadzona żadna bardziej gruntowna analiza poruszanych tematów (mój główny zarzut względem książki), więc w znacznej mierze jest to zestaw historii i anegdot znany z artykułów prasowych autora, niewiele więcej wnoszących do tematu. Na plus można odnotować zauważanie przez autora różnych problemów. Natomiast nie równoważy to głównego zarzutu oraz licznych wad takich jak np.:
- autor nie zna w zasadzie historii rozwoju gospodarczego (nie rozumie z czego bierze się rozwój i na czym polega),
- autor nie zna się w ogóle na ekonomii powtarzając za Marksem już od ponad stu lat obalone bzdurne tezy o dążeniu kapitalizmu do samozagłady (niższe płace to niższa konsumpcja i w efekcie zapaść gospodarcza - to chyba najbardziej męczące, ponieważ dla autora jest to argument na wszystko), albo o tym że kapitaliści celowo utrzymują tzw. rezerwową armię bezrobotnych,
- autor porusza różne problemy, ale żadnego nie zgłębił gruntownie, więc opisy są pobieżne,
- zapewne ze względu na kompletną nieznajomość ekonomii nie porusza aspektów monetarnych (znacznie trudniejszych dla zwykłego publicysty),
- stawia przeczące sobie tezy (np. w III RP niszczono klasę robotniczą i ogólnie produkcje, po czym wychwala, że przybyło absolwentów szkół wyższych, którzy nie pracują w fabrykach),
- poniekąd słusznie krytykuje wymuszoną politykę Grecji po 2008 r., ale cytuje zupełnie nierealistyczne propozycje (np. dogadanie się państw G20 by jednocześnie podwyższyły place) albo słabe (znowu - nie uwzględnia polityki pieniężnej),
- pisze brednie o tym, że pieniądze w bankach się marnuja (przykre, że takie wzięcie ma publicysta nie rozumiejący podstaw jak to jak banki funkcjonują),
- jego anegdoty sprowadzają się do opisu wyzysku i nadużyć kapitalistów, gdy w ten sposób podchodząc do tematu kapitaliści równie dobrze mogą opisać lenistwo i roszczeniowość pracowników,
- w różnych aspektach na plus porównuje okres PRL, np. twierdząc, że jakościowo praca robotnika była lepsza w PRL, a ponieważ to ciężko zmierzyć, to bierze absurdalne 2 kryteria: stabilność i prestiż pracy - nie zastanawiając się w ogóle co mógł np. robotnik w PRL kupić za swą płacę...
.... i jeszcze można by wymieniać - to tyle chyba wystarczy by wykazać bezwartościowość tej książki. Chyba, że kogoś interesuje temat nędzy intelektualnej polskiej lewicy w początkach XXI wieku.

Pozycja ta jest w zasadzie uporządkowanym zbiorem publicystyki na temat różnych aspektów szeroko rozumianego świata pracy i życia gospodarczego w Polsce. Nie została w niej przeprowadzona żadna bardziej gruntowna analiza poruszanych tematów (mój główny zarzut względem książki), więc w znacznej mierze jest to zestaw historii i anegdot znany z artykułów prasowych autora,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

3
avatar
401
49

Na półkach:

Dawno nie czytałem tak nierównej książki. „To nie jest kraj dla pracowników” jest częściowo bardzo złą, a częściowo całkiem wartościową pracą. Ale po kolei.

Sięgając po „To nie jest kraj dla pracowników”, mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać z racji znajomości poglądów Rafała Wosia, artykułowanych regularnie na łamach „Dzienniku Gazety Prawnej”. Nie są to poglądy z mojej bajki (bądź też – bańki informacyjnej), ale cenię sobie redaktora Wosia z dwóch względów. Po pierwsze, dobrze wiedzieć co w trawie piszczy u sąsiada. Innymi słowy, za pośrednictwem Rafała Wosia można zyskać całkiem niezły wgląd w aktualną myśl lewicową. Po drugie, regularne „podszczypywanie” przez niego systemu kapitalistycznego czy liberalizmu (tudzież „neoliberalizmu”) pozwala na nowo przemyśleć pewne kwestie w myśli wolnorynkowej czy liberalnej, które przyjęło się za pewnik. Inna sprawa, że ataki te nierzadko są tak przestrzelone, że zdają się przypominać pewnego rodzaju prowokację intelektualną (i patrząc na charakterystyczną manierę wypowiedzi i styl pisarski Rafała Wosia, pewnie i takie częściowo jest jego zamierzenie). Czasami wydaje mi się, że jest on kryptoliberałem, który dąży z różnym skutkiem do zasiania fermentu w tym środowisku, żeby właśnie mogło ono na nowo przemyśleć swoje założenia.

Zacznę od tego, co mi się nie podobało w książce Wosia. Po pierwsze, prowadzona narracja. Nie można autorowi odmawiać zdolności retorycznych, przy czym w jego wydaniu nierzadko przeistacza się ona w zwykłą sofistykę. Wydaje się wręcz, że cała twórczość Rafała Wosia adresowana jest w stronę jakichś mniej lub bardziej wyimaginowanych turbolibertarian wyciągniętych żywcem z XIX wieku, walczących o wysyłanie pięciolatków na 16-godzinną szychtę pod ziemię zamiast do szkoły. Prezentując taką narrację, autor dopuszcza się tworzenia chochołów, z którymi później dzielnie walczy.
Drugi zarzut łączy się z pierwszym i dotyczy faktów, które Rafał Woś interpretuje po wielokroć w sposób niesamowicie kuriozalny. By nie pozostać gołosłownym, przytoczę kilka przykładów. Autor twierdzi, że okres niwelowania różnic dochodowych skorelowany jest z wysokimi stawkami krańcowymi podatków dochodowych, zupełnie m.in. pomijając fakt, że faktyczna ściągalność podatków w takich stawkach była stosunkowo niska (co wynikało m.in. z mniej efektywnego działania organów podatkowych) i raczej ograniczała zdolności maluczkich doszlusowania do najbogatszych (oni przeważnie dysponowali narzędziami do optymalizacji podatkowej, a nawet jeżeli płacili podatki, to raczej te od zysków kapitałowych – w niższej stawce niż podatki z tytułu pracy). Kolejna sprawa to powiązanie epidemii dżumy z wyrwaniem się przez część Europy Zachodniej z pułapki maltuzjańskiej oraz wzrostem bogactwa. Gdyby autor zawęził te twierdzenia do rozpoczętej w tamtym okresie dywergencji gospodarczej zachodniej i wschodniej Europy, to można by jeszcze jakoś starać się bronić te twierdzenia. Przyznam jednak, że trzeba mieć sporo fantazji, żeby wiązać zmiany w relacjach pracowniczych po epidemiach dżumy z przezwyciężeniem kilkaset (!) lat później pułapki maltuzjańskiej, zupełnie pomijając przy tym instytucjonalne czy kulturowe przyczyny wzrostu ludnościowego oraz gospodarczego zapoczątkowanego w XVIII wieku. Gdyby to było takie łatwe, to dlaczego akurat w Europie Zachodniej epidemie stały się motorem napędowym wzrostu? Tych epidemii nie było nigdzie indziej? Kolejny mój zarzut dotyczy dosyć osobliwego rozumienia przyczyn kryzysów gospodarczych. Rafał Woś pisze, że „Wynikiem tego jest bowiem sytuacja, w której liczba nabywców w stosunku do wyprodukowanego towaru jest ciągle zbyt mała. Stąd biorą się w kapitalizmie ciągłe kryzysy i wstrząsy” (s.26), całkowicie pomijając powody, dla których występuje nadwyżka podaży (o ile faktycznie takowa występuje), w szczególności mam na myśli zakłócanie sygnałów cenowych na rynku pieniężnym przez banki centralne. Autor wskazuje również na pułapkę produktywności, rozumianą jako niedoszacowanie wzrostu produktywności względem wzrostu PKB, której początek datuje się na lata 70. i 80. minionego stulecia. I o ile częściowo odpowiada za to globalizacja (przynajmniej w krajach rozwiniętych), tak Rafał Woś pomija fakt, że znaczący wpływ miała także zmiana stosunków monetarnych poprzez zastąpienie systemu z Bretton Woods modelem pieniądza fiducjarnego, którego deprecjacja w większym stopniu dosięga klasy pracujące niż posiadaczy kapitału (chociaż może Woś tego nie pomija, bo w tym przypadku chętnie gasiłby ogień benzyną poprzez jeszcze większe obniżanie stóp procentowych). Nie do końca rzetelnych lub wręcz bałamutnych twierdzeń jest znacznie więcej, ale chyba bym musiał zapisać dobre 10 stron, żeby wszystkie tu zmieścić.

Tyle złego – moje uwagi odnoszą się głównie do pierwszych dwóch rozdziałów. Później jest nieco lepiej, chociaż i w poddanych krytyce rozdziałach również znajdują się wartościowe fragmenty. Przede wszystkim nie można odmówić Rafałowi Wosiowi społecznej wrażliwości i zwrócenia uwagi na przegranych i nie do końca wygranych rodzimej transformacji. Rafał Woś zresztą od dłuższego czasu zwracał uwagę, że na polską historię patrzy się zasadniczo przez pryzmat wielkich wydarzeń, „demokracji” szlacheckiej, rozbiorów czy tragicznych powstań, podczas gdy pomija się tych, którzy nie należeli do żadnej z uprzywilejowanych grup, czyli zdecydowaną większość z naszych przodków. W „To nie jest kraj dla pracowników” autor przywoływał „Ludową historię Stanów Zjednoczonych”, czyli tą widzianą oczami niewolników, autochtonów czy robotników, a jednocześnie ubolewał nad tym, że na naszym rynku nie powstała podobna praca. Być może wywołał tym wilka z lasu, bowiem w 2020 r. ukazała się „Ludowa historia Polski” Adama Leszczyńskiego, niwelująca skutecznie tę lukę na polskim rynku wydawniczym. Następnie Rafał Woś dosyć przekonująco tłumaczy m.in. powody dojścia do władzy w 2015 r. obozu Zjednoczonej Prawicy, który to pierwszy zwrócił uwagę w takim stopniu na tych, którzy byli w jakimś stopniu rozczarowani polską transformacją ustrojową, folwarczanym modelem zarządzania w relacjach pracodawca-pracownik, elastycznymi formami zatrudnienia oraz nierównościami społecznymi. Poddając jednak krytyce Polskę z lat 1989-2015, wydaje się, że Rafał Woś wpada w – jakby to psychologowie ujęli – pułapkę pewności wstecznej („mądry Polak po szkodzie”). Fakt, nasza transformacja nie była idealna, ale mogło być znacznie gorzej (vide: Ukraina, Rosja, Białoruś). Podobnie zresztą uelastycznienie rynku pracy w warunkach wysokiego bezrobocia miało pewne racjonalne powody (nadmierna sztywność stosunku pracy była jednym z powodów, dla których bezrobocie w Stanach Zjednoczonych podczas kryzysu lat 30. było tak wysokie – w warunkach niepewnej sytuacji gospodarczej pracodawcy bali się zatrudniać pracowników, których później trudno było zwolnić, o czym pisze Murray Rothbard w „Wielkim Kryzysie w Ameryce”). Woś słusznie zauważa także, że nierówności społeczne potrafią skutecznie rozsadzić ustrój danego państwa, bowiem to nie jest tylko problem gospodarczy, ale również społeczny czy psychologiczny. O tym, że Rafał Woś jest niezłym oryginałem, świadczy również jego podejście jako myśliciela lewej strony do imigracji, na którą patrzy głównie przez pryzmat osłabienia rodzimej siły roboczej. Ciekawe i słuszne są również spostrzeżenia dotyczące niedopasowania strukturalnego Grecji względem euro z uwagi na to, że europejska waluta nie stanowi dla Grecji optymalnego obszaru walutowego (co częściowo niweluje hipotezę o życiu „ponad stan” jako głównym powodzie greckiej zapaści). Wartościowe są również uwagi co do nadużyć podatkowych wielkich spółek technologicznych, a także zjawiska rozdziału sfery zarządczej od właścicielskiej, w wyniku czego wynajęci managerowie dopuszczają się „pompowania” wyniku finansowego w krótkim terminie, żeby zadowolić akcjonariuszy/udziałowców (poprzez skup akcji własnych i/lub wypłatę dywidendy) i poprawić swój stan konta kosztem długofalowego rozwoju.

Podsumowując: nie polecam, ale też mimo wszystko nie zniechęcam.

Dawno nie czytałem tak nierównej książki. „To nie jest kraj dla pracowników” jest częściowo bardzo złą, a częściowo całkiem wartościową pracą. Ale po kolei.

Sięgając po „To nie jest kraj dla pracowników”, mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać z racji znajomości poglądów Rafała Wosia, artykułowanych regularnie na łamach „Dzienniku Gazety Prawnej”. Nie są to poglądy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

0
avatar
387
188

Na półkach: , , ,

Stadium relacji pracownik-państwo, praca-demokracja, kapitalizm-wszystko.
Obowiązkowe dla każdego dorosłego człowieka, czytać z otwartym umysłem, nie chłonąć jak gąbka- przetwarzać.

Stadium relacji pracownik-państwo, praca-demokracja, kapitalizm-wszystko.
Obowiązkowe dla każdego dorosłego człowieka, czytać z otwartym umysłem, nie chłonąć jak gąbka- przetwarzać.

Pokaż mimo to

9
avatar
282
111

Na półkach: ,

Tytuł książki, jak i opis wydawcy, wskazują na opis skoncentrowany na realiach pracy w Polsce, polskim prawie pracy i patologiach polskiego systemu. Rzeczywiście tego typu opisy da się znaleźć w "To nie jest kraj dla pracowników". Stanowią ok. 5% całej pozycji, no może z 10%, ale na pewno nie więcej. Ta książka skupia się przede wszystkim na historii kapitalizmu w krajach Europy Zachodniej, USA i trochę w Polsce. Porusza też kwestie historyczne, a także aktualne problemy społecznościowe, np. 500+ lub monopol władzy utrzymywany przez dwie partie. Pierwsze sto stron książki to typowa historia. Ok. 200 strony zaczyna się coś na temat współczesnej sytuacji ludzi pracujących w Polsce. Od 300 strony treści są najbardziej zgodne z tytułem i opisem książki.
Nie chcę powiedzieć, że "To nie jest kraj dla pracowników" jest pozycją złą, ale jest nie o tym, o czym miała być. Zabrakło mi tutaj szerszego omówienia AKTUALNIE OBOWIĄZUJĄCEGO prawa pracy w Polsce, warunków w jakich pracują Polacy w Polce - często legalnie, zgodnie z oficjalnymi zasadami, na prawdziwej umowie o pracę. Jestem zdumiona, że autor w tak szerokiej publikacji, rzekomo o pracy, nie wspomniał ani razu o rozwijającym się w naszym kraju fenomenie usług typu shared service, które nie są niczym innym, niż wykorzystywaniem ludzi będących tanią siłą roboczą. Mogłabym tak długo jeszcze wymieniać. Wielu rzeczy mi tutaj zabrakło, wiele bym zmieniła, a najchętniej, napisała tę książkę na nowo tak, aby naprawdę traktowała o tym, na co wskazuje tytuł.

Tytuł książki, jak i opis wydawcy, wskazują na opis skoncentrowany na realiach pracy w Polsce, polskim prawie pracy i patologiach polskiego systemu. Rzeczywiście tego typu opisy da się znaleźć w "To nie jest kraj dla pracowników". Stanowią ok. 5% całej pozycji, no może z 10%, ale na pewno nie więcej. Ta książka skupia się przede wszystkim na historii kapitalizmu w krajach...

więcej Pokaż mimo to

4

Cytaty

Więcej
Rafał Woś To nie jest kraj dla pracowników Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd