iHS

Profil użytkownika: iHS

Nie podano miasta Nie podano
Status Czytelnik
Aktywność 5 dni temu
161
Książek na półce
przeczytane
188
Książek
w biblioteczce
158
Opinii
1 270
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Nie podano
Dodane| Nie dodano
Ten użytkownik nie posiada opisu konta.

Opinie


Na półkach:

Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dziewczyny potrafią poprawnie wymienić wszystkich x-menów z co ważniejszych składów (na spin offy też przyjdzie pora), wiedzą który trans formers jest który, jak się nazywają żółwie ninja, i całkiem nieźle potrafią zidentyfikować dwadzieścia statków kosmicznych, od uss enterprise po tie interceptora. Lubię im sprzedawać te moje bzdury i patrzeć jak im się zapalają oczy, mogę wtedy trochę przeżyć jeszcze raz ten pierwszy raz, a przecież pierwszy raz tak naprawdę można przeżyć tylko jeden raz. Kupiłem niedawno taki niemożliwy zestaw planszowych gier fabularno- fantastycznych, jako pisklę tak właśnie wyobrażałem sobie ostateczny etap ewolucji wszechświata. Pomyślałem: sprzedam im Tolkiena. To się może wciągną i tym lepiej im wejdzie wcielanie się w druidki i zabójczynie, do czego być może nigdy nie dojdzie. No i zaczęliśmy czytać razem. Wróć. Najpierw przeszedłem ze trzy fora fantastyczne na których ludzie wyzywali się od najpodlejszych kłócą się, czy Łoziński czy Skibniewska. Mam kolosalny sentyment do Skibniewskiej, ale nie jestem głuchy na rozsądne słowa. Wziąłem Łozińskiego.
Niech mnie Elendil bije! Jakie to jest naprawdę bez przesady niezaprzeczalnie wspaniałe. Jak to jest dobrze napisane. Jaki jęk się wydobył z gardeł kiedy w Morii, czy ktoś jeszcze nie wie co w morii? Może ktoś tu trafi przed lekturą, niech wie, że w Morii, och, jej, w tej morii. Więc jęk się wydobył spod kołdry. W Lothorien obydwie mendki zastygły w takim złocistym beztrwaniu, a może mi się tylko tak wydawało. Nad Anduiną przywarły do dna łodzi. Przejął je trupim chłodem upiór z kurhanów. Tylko, ten Boromir, tatko, wszystko jest w porządku z tym Boromirem? Nie wiem, córko, nie wiem. Zobaczy się gdzieś koło Amon Hel. Dziękuję moim córkom, jeżeli kiedykolwiek to przeczytają, ale pewnie nie, za to że sobie to przeżyłem jeszcze raz, a teraz wam o tym opowiadam w gospodzie "pod rozbrykanym kuckiem". A, tłumaczenie. No więc, Łazik jest dla mnie nadal dziwny, też dziwi maniera tłumaczenia niektórych nazwisk a niektórych nie, ja bym wszystko zostawił, z drugiej strony, ja bym tego w ogóle nie tłumaczył, bo to jest pięknie napisane. Ale , z całym szacunkiem dla moich pięknych wspomnień, tłumaczenie Łozińskiego jest bezapelacyjnie lepsze, a ile lepsze to się przekonałem jak kiedyś w aucie polecał audiobook w tłumaczeniu Skibniewskiej właśnie. No, podyskutowali, ale prawda jest z nami. A teraz zjeżdżam poczytać jak ten Frodo to jednak do tego mordoru lezie zamiast do minas tirith, kto to widział, co to będzie, że tego Sama ma chociaż, tyle dobrego.

Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dziewczyny potrafią poprawnie wymienić wszystkich x-menów z co ważniejszych składów (na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kiedyś bardzo polecałem wszystkim Delillo. Obecnie, nie polecam Delillo nikomu. Nie dlatego że coś tam mi się w kolejnych lekturach popsuło (nie mówmy o "ciszy") ale dlatego, ze bardzo namacalnie przekonałem się jak bardzo specyficzne to jest pisanie. A przeczytałem tego Delillo niemal całego, z małym wyjątkiem "Graczy", czytałem jego "gwiazdę ratnera", czytałem "nazwy", żeby wspomnieć o tych najbardziej szalonych, czytałem "Podziemia" i "Biały Szum", żeby przytoczyć również te najbardziej przypominające książki z początkiem i końcem, to ostatnie nawet nietłumaczone. Zaczęło się, jak przypomniała mi Agnieś, na sali kinowej na której Cronneberg siłował się z tekstem "Cosmopolis", a ja siedziałem, w te walentynki, z otwartymi ustami, przepuszczając kolejne pary, pospiesznie uciekające z tego seansu, ratujące z tego wieczoru co się jeszcze dało uratować. A ja byłem oniemiały, co to jest za pisarz, co to jest za język. Wymyśliłem kiedyś, że to jest podobne do Hala Hartleya, ale podobne w sensie odmienności, nie w sensie stylu. Teraz, co jakiś czas, biorę sobie kolejną jego książkę i czytam powoli, niespiesznie. Pierwsza rzecz - to jest proza, ale tak naprawdę liryka, nie w sensie konstrukcji, ale w sencie celu, takiej pokrętnie nazwanej motywacji. Tak jak rozumiem sens liryki - oddanie nastroju, smaku i faktury jakiejś sytuacji, jakiegoś momentu, używając środków inaczej nieosiągalnych - tak rozumiem sens tej prozy. Szczepan Twardoch kiedyś powiedział, że on wymyśla swoje książki zaczynając od nastroju, tak mówił o "Morfinie" gdzie ten osiercony o kampani wrześniowej żołnierz snuje się po tej wojennej Warszawie, ja to kupuję tak jak nie kupiłem tej książki - po to czytam książki, żeby w nie uwierzyć. Dlatego też trwale szkaluję tutaj książki, w które uwierzyć nie mogłem. Dlatego zawsze zostanie ze mną taki Bolano z tą upiorną partią gry planszowej w hotelu na brzegu morza, zostaną ze mną wszystkie Piloty i Rylskie, a ci wszyscy nobliści przepadną i zginą. No dobrze, z powrotem do "Spadając".
Miałem tak jak z "Zero K" - początkowo czytałem z umiarkowaną uwagą, im bardziej zbliżałem się do końca, tym bardziej się prostowałem, tym mniej zaczynałem słyszeć dookoła, a bardziej zaczynałęm słyszeć tą książkę. Szkoda osób które przyszły do tej książki z jakimiś fabularnymi oczekiwaniami, strzał poza tarczę. Dostajemy dwie, trzy osoby, osadzone w wydarzeniach, "tych" wydarzeniach, ale obserwujemy je bardzo niebezpośrednio. Delillo tak obsesyjnie dąży do pełnego obrazu każdego momentu, uwielbia się zastanawiać co ten moment oznacza, co on robi z człowiekiem, opisuje te sytuacje bez początku i końca, te zachowania, spontaniczne, bez sensu, ale przecież takie właśnie są. Zamiast pisać o traumie, pokazuje ją w sposób dla mnie doskonały, pokazuje jak rozmawiają ludzie którzy byli w tych wieżach, kiedy za oknami spadali ich koledzy. Pokazuje ulicznego performera, czule go pokazuje. Co dla mnie najważniejsze, pozostawia w tej prozie taką ogromną przestrzeń dla czytelnika, nie wypełnia swoją prozą tej przestrzeni pomiędzy mną a książką. Czytam ta historię i myślę, czy to obecne hitlerkowanie ameryki(żart z dzisiaj: ASP z wiednia przyznała honorowe miejsce na perwszym roku prezydentowi USA, wspominając, że w przeszłości popełniła już błąd kierując obiecującego malarza na tory polityki) to nie jest dalszy ciąg przepracowywania tej traumy. Dla mnie to bardzo osobiste wspomnienie, bo stałem z nieskończoną kanapką w ręce w sklepie spożywczym na przedmieściach Chicago, patrząc jak walą się wieże, cały sklep zamarł, ludzie z kubkami kawy w ręku, jakieś banknoty na ladzie, życie wróciło do ustawień fabrycznych. Myślę o tych ludziach, myślę o ich związkach, ta książka jest przeze mnie tak samo czytana jak przeżywana. Finał jest piękny, bardzo ścisły, jak właśnie w "zero K" albo "białym szumie", rzadko u Delillo są takie pętle dosłowne. Każdą recenzję Delillo wypadałoby skończyć cytatem, może nawet wypadałoby zastąpić ją cytatem, na to już za późno, no ale słuchajcie: "Spasował w kolejnych sześciu rozdaniach, potem wszedł za wszystko. Niech się wykrwawią. Niech się poleje drogocenna krew przegranych. To były dni po, teraz już lata po, tysiąc falujących snów, człowiek w potrzasku, unieruchomione kończyny, sen o paraliżu, dyszący człowiek, sen o śmierci wskutek uduszenia, sen o bezradności. Nowa talia wjechała na stół." Więc: nie czytajcie Delillo.

Kiedyś bardzo polecałem wszystkim Delillo. Obecnie, nie polecam Delillo nikomu. Nie dlatego że coś tam mi się w kolejnych lekturach popsuło (nie mówmy o "ciszy") ale dlatego, ze bardzo namacalnie przekonałem się jak bardzo specyficzne to jest pisanie. A przeczytałem tego Delillo niemal całego, z małym wyjątkiem "Graczy", czytałem jego "gwiazdę ratnera", czytałem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wydaje mi się, że krzywdę czynię ostatnim książkom. Ostatnim przez mnie czytanym, nie ostatnim w ogóle napisanym, mam nadzieję, że Bo Burnham mimo wszystko się mylił śpiewając "20 000 years of this, seven more to go". Czynię im krzywdę czytając je pospiesznie, nieuważnie, czasami niemal wynikowo, Agnieś podjeżdża do pół setki, ludzie obracają 10 książek miesięcznie, ja ledwo rocznie dojeżdżam do dwunastu. Można by tutaj wpleść zbędne epizody, czy audiobuk to jeszcze w ogóle czytanie, czy ten cały potok fantastycznych kryminałów, w którym też chciałem wziąć udział aktywny i pasywny, to jest coś wart czy nic nie wart, pominę to zupełnie i wrócę do Jula Łyskawy. Zrobiłem mu najgorszą rzecz jaką książce można zrobić, gorszą niż zignorowanie, ale przeczytałem ją do jednej trzeciej i porzuciłem. Byłem w wakacyjnym rozjeździe, nie zmieściła mi się do sakwy rowerowej którą tachałem siłą własnych już coraz bardziej zeźlonych mięśni pół polski dalej. Po dwóch miesiącach wziąłem z powrotem i powrót był to ciężki. Ciężko się było wpleść z powrotem, tyle się po drodze wydarzyło, wyjście z domu ponownie jest rytuałem, a nie trzema sekundami na wciągnięcie butów, kurtyzna, jak ja nienawidzę zimy. W każdym razie, kiedy książkę z powrotem wziąłem na moją szafkę nocną, szafka przedziwnie obładowana jest coraz bardziej, nie wszystko zagrało od razu. Nawet po wyjawieniu rzeczy w tej książce chyba jednak najważniejszej, choć, co dziwne, wcale niekluczowej, pozostałem trochę obojętny. Szukałem takiej nici przewodniej, szukałem puenty, rozpieściły mnie te czasy ostatnie, które tak potrzebują dosłowności. No więc tam puenty nie ma, tyle zaspoileruję i potem nawet przeczytam kolejne recenzje i zobaczę, czy te ludzie odważyły się napisać tej książki tajemnicę i nieodwracalnie zepsuć odbiorcy przyszłą niespodziankę i w dużej mierze lekturę. Mam nadzieję, że nie. Ale dzisiaj był taki dzień szary i krótki, wczoraj wychynąłem na zewnątrz, objechałem ten Kraków dookoła, dziś dochodziłem do siebie, ratując się gniazdowaniem po różnych egzotykach, wziąłem tą książkę i hurtem przeczytałem do końca. I mnie kupił ten Jul Łyskawa, przestałem się tak idiotycznie czepiać dlaczego i po co, popłynąłem sobie z tymi ludźmi, no, nie tylko ludźmi, uśmiechnę się i może to już za dużo, popłynąłem sobie przez te historię, znalazłem to co uwielbiam znajdować, czyli kiedy pory roku zmieniają się w cyfry z przodu, a ludzie żyją i żyją, jest dziwnie, ale czy aby? Miałem trochę taki zarzut w pewnym momencie, jak kiedyś na filmie Greenawaya wyświetlanym na placu wszystkich świętych po magistratem, że to ktoś zasnął na pilocie, no więc może tak, może nie tylko, ale to jest coś co mi w tym życiu zupełnie wystarcza, takie patrzenie się na ten upływ, ten ubytek czasu danego, po drodze są wybuchy, są punkty graniczne, na końcu zostaje list z "J" za szybą i czy go ktoś w ogóle przeczyta? Polecam, plus, czytajmy książki długo i uważnie.

Wydaje mi się, że krzywdę czynię ostatnim książkom. Ostatnim przez mnie czytanym, nie ostatnim w ogóle napisanym, mam nadzieję, że Bo Burnham mimo wszystko się mylił śpiewając "20 000 years of this, seven more to go". Czynię im krzywdę czytając je pospiesznie, nieuważnie, czasami niemal wynikowo, Agnieś podjeżdża do pół setki, ludzie obracają 10 książek miesięcznie, ja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika iHS

z ostatnich 3 m-cy
iHS
2026-03-31 23:09:49
iHS ocenił książkę Władca Pierścieni na
10 / 10
i dodał opinię:
2026-03-31 23:09:49
iHS ocenił książkę Władca Pierścieni na
10 / 10
i dodał opinię:

Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dzi...

Rozwiń Rozwiń
Władca Pierścieni J.R.R. Tolkien
Cykl: Władca Pierścieni (tom 1-3)
Średnia ocena:
8.8 / 10
19682 ocen
iHS
2026-01-21 11:08:56
iHS ocenił książkę Spadając na
10 / 10
i dodał opinię:
2026-01-21 11:08:56
iHS ocenił książkę Spadając na
10 / 10
i dodał opinię:

Kiedyś bardzo polecałem wszystkim Delillo. Obecnie, nie polecam Delillo nikomu. Nie dlatego że coś tam mi się w kolejnych lekturach popsuło (nie mówmy o "ciszy") ale dlatego, ze bardzo namacalnie przekonałem się jak bardzo specyficzne to jest pisanie. A przeczytałem tego Delillo ...

Rozwiń Rozwiń
Spadając Don DeLillo
Średnia ocena:
6 / 10
85 ocen

ulubieni autorzy [5]

Roberto Bolaño
Ocena książek:
6,6 / 10
20 książek
1 cykl
75 fanów
Eustachy Rylski
Ocena książek:
6,4 / 10
15 książek
1 cykl
Pisze książki z:
47 fanów
Don DeLillo
Ocena książek:
6,5 / 10
20 książek
0 cykli
70 fanów

statystyki

W sumie
przeczytano
161
książek
Średnio w roku
przeczytane
5
książek
Opinie były
pomocne
1 270
razy
W sumie
wystawione
160
ocen ze średnią 6,9

Spędzone
na czytaniu
1 066
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
6
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
0
książek [+ Dodaj]