Ulica marzycieli

Okładka książki Ulica marzycieli
Robert McLiam Wilson Wydawnictwo: Książnica literatura piękna
404 str. 6 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Eureka Street
Wydawnictwo:
Książnica
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
404
Czas czytania
6 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788371324765
Tłumacz:
Maria Grabska-Ryńska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
960 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
38
37

Na półkach:

Wróciłam do tej książki po latach. Było to wtedy moje pierwsze zderzenie z romansem pisanym z perspektywy faceta i to przez faceta. Może dlatego nie trafia do mnie teraz literatura z pierwszoosobową narracją męską pisaną przez kobiety…

Autor, moim zdaniem, wspaniale oddał realia Belfastu z lat 90. ubiegłego wieku. Barwny katalog postaci, w tym moja ulubiona Aoighre (której imienia nadal nie umiem wymówić), ale brzmiało ponoć jak głośny charkot, na dźwięk którego główny bohater zaproponował dziewczynie szklankę wody. Niezbyt obiecujący początek znajomości, prawda?

Nawet w dzisiejszej literaturze trudno mi znaleźć równie charakterną bohaterkę, jaką jest Aoirghe. Jest w tej książce pewna scena, w której paru robotników ordynarnie zaczepia przechodzące kobiety. Aoirghe daje im taką lekcję, że choć nie jestem facetem, boli mnie od samego czytania… Odważne.

Zaskakująco pojawia się tu też wątek queerowy, który oczywiście wywołuje skandal w lokalnej społeczności. Ludzie szepczą o tym z potępieniem, zamykają się w domach, żeby nie dotarły do nich dźwięki budzące zgorszenie, niektórzy nawet mdleją z wrażenia… No cóż… Lata 90… Ale wniosek jest taki, że nigdy nie wiesz, kiedy i gdzie spotkasz miłość.

Wróciłam do tej książki po latach. Było to wtedy moje pierwsze zderzenie z romansem pisanym z perspektywy faceta i to przez faceta. Może dlatego nie trafia do mnie teraz literatura z pierwszoosobową narracją męską pisaną przez kobiety…

Autor, moim zdaniem, wspaniale oddał realia Belfastu z lat 90. ubiegłego wieku. Barwny katalog postaci, w tym moja ulubiona Aoighre (której...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Udało się tej powieści wyciągnąć z niezaprzeczalnych, tak sądzę, czeluści mojej pod i nadświadomości nutę paulocoelholizmu. Więc rzucę sentencją; wszystko ma swój czas i miejsce, np.
Na tę historię trzeba trafić w odpowiednim punkcie osi czasu własnego życia. Śpiewał kiedyś Markowski: przechlapałem swój czas, najlepszy czas. Ja trafiłem za późno. Moja strata.
Jednak wrażenia są niesamowite. Zwłaszcza teraz. Ukazanie zbieżności zła, które czai się za każdą kurtyną, która nas otacza, a o której nie myślimy, udajemy, że jej nie ma, czy to Belfast, czy Kędzierzyn Koźle, ukazane jest mistrzowsko. Sceny, w których nam się to objawia, pozostają w na zawsze, niezapomniane. Warto czytać, by uświadomić sobie uniwersalizm zła, zła, oczywiście, które jest wypierane propagandą, nasza wygoda i wiara w kruche zycie. Mechanizmy obronne działają dopóki nie stajemy w centrum wszechświata (albo nas stawiają) i zadajemy sobie pytanie? Czy to mnie dotyczy? Tak, mnie.
Nie żałuję.

Udało się tej powieści wyciągnąć z niezaprzeczalnych, tak sądzę, czeluści mojej pod i nadświadomości nutę paulocoelholizmu. Więc rzucę sentencją; wszystko ma swój czas i miejsce, np.
Na tę historię trzeba trafić w odpowiednim punkcie osi czasu własnego życia. Śpiewał kiedyś Markowski: przechlapałem swój czas, najlepszy czas. Ja trafiłem za późno. Moja strata.
Jednak...

więcej Pokaż mimo to

avatar

wiele rzeczy można sobie wmówić przeglądając się w lustrze, ale zło jest nieuchronne, zawsze trzeba skorzystać z toalety, tak już jest

wiele rzeczy można sobie wmówić przeglądając się w lustrze, ale zło jest nieuchronne, zawsze trzeba skorzystać z toalety, tak już jest

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
547
46

Na półkach: ,

Życie codzienne grupy trzydziestolatków w targanym konfliktami Belfaście lat 90-tych. Barwni bohaterowie (pierwszo i drugoplanowi), sporo humoru (genialne w swej prostocie pomysły Miśka na biznes), chwile wzruszeń i marzenia, które się po prostu spełnia. Polecam!

Życie codzienne grupy trzydziestolatków w targanym konfliktami Belfaście lat 90-tych. Barwni bohaterowie (pierwszo i drugoplanowi), sporo humoru (genialne w swej prostocie pomysły Miśka na biznes), chwile wzruszeń i marzenia, które się po prostu spełnia. Polecam!

Pokaż mimo to

avatar
1870
175

Na półkach: , , ,

O trudnej miłości do ukochanego miasta jakim w tym przypadku jest Belfast z czasów, gdy targany był wybuchającymi wciąż i znienacka bombami. Ale i o wielu, wielu innych zdarzeniach i problemach,które mimo że dotykają mieszkańców wspomnianego Belfastu, to jednak w rzeczywistości są bardzo uniwersalne. Książka napisana w stylu, który uwielbiam, mnóstwo w niej humoru, ironii, więc mimo że dotyka trudnych spraw czyta się sama. Dla mnie rewelacyjna.

O trudnej miłości do ukochanego miasta jakim w tym przypadku jest Belfast z czasów, gdy targany był wybuchającymi wciąż i znienacka bombami. Ale i o wielu, wielu innych zdarzeniach i problemach,które mimo że dotykają mieszkańców wspomnianego Belfastu, to jednak w rzeczywistości są bardzo uniwersalne. Książka napisana w stylu, który uwielbiam, mnóstwo w niej humoru, ironii,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
60
17

Na półkach:

Ulubiona książka mojej młodości, uwielbiam czarny humor. Płaczesz i się śmiejesz i tak w kółko.

Ulubiona książka mojej młodości, uwielbiam czarny humor. Płaczesz i się śmiejesz i tak w kółko.

Pokaż mimo to

avatar
85
61

Na półkach:

„Wszystkie historie są historiami o miłości”.

Mniej więcej w czasie, kiedy Robert Mc Liam Wilson pisał w Belfaście „Ulicę Marzycieli” (opublikowano ją w 1994 roku) przyszła na świat Sally Rooney (urodzona w 1991 roku, w Castlebar, w Irlandii).

Czy coś poza czasem i miejscem (abstrahuję oczywiście od tego, że Irlandia i Irlandia Północna są autonomicznymi państwami) łączy te historie?

Czy możemy powiedzieć, że świat narysowany przez autora „Ulicy marzycieli” jest ciągle tym samym światem, co świat Sally Rooney?

Chyba tak...

Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek zaczynamy być odporni na miłość. Czy np. metryka chroni nas przed stanem, kiedy wszystkie miłosne dramaty filmowe zdają się być innymi wersjami dramatu, który sami przeżywamy, czy po osiągnięciu pewnego wieku (30, 40, 50, czy 60 lat) nie może nam się przytrafić coś, przez co okaże się, że smutne, tęskne piosenki o miłości wyśpiewują właśnie tę melancholię, która jest w nas?

Sally Rooney odmalowała świat młodych, nieodpornych na miłość; młodych, którym chodzi tylko o miłość; młodych, którzy uważają, że skoro nasze życie tak, czy siak skończy się tragedią: śmiercią, która wszystko unieważni – jedynym, o co warto walczyć, jest miłość.

Zatem: mimo, że zmieniło się wszystko: młodzi porzucili Kościół (spory między papistami, a antypapistami straciły na znaczeniu, nikt z bohaterów Sally Rooney nie doklejałby się, jak Misiek z „Ulicy Marzycieli”, do zdjęcia z papieżem), co zmieniło ich światopogląd, a więc normy zachowań; separatystyści nie podkładają już bomb; zapanował dobrobyt, życie jest łatwiejsze i czasem ta łatwość i lekkość nam niebywale ciąży, bo odsyła nas na samo dno bezsensu - naprawdę zmieniło się wszystko, jednak jest to ciągle ten sam świat, w którym wszystkie historie są rzeczywiście historiami o miłości.


Można się przyczepić, że Wilson popełnił kilka grzechów ciężkich konstruując fabułę tej książki... że wymieszał w niej ojców - niedoszłych noblistów, babcie - milionerki, terrorystów, bezrobotnych geniuszy, a skumulowanie takich indywidualności nie ma nic wspólnego z realnym życiem, bo w życiu nie wpadamy na babcie - milionerki w drodze do ojców - niedoszłych noblistów, którzy w dodatku giną w atakach terrorystycznych... To prawda. Jednakże są to zaledwie poboczności, a prawdziwa wartość tej książki leży gdzie indziej... W tym ściganiu miłości, w uczynieniu jej jedyną wartością absolutną, jedyną przeciwwagą dla śmierci, która panoszyła się w Belfaście 30 lat temu...

Całą powieść można określić mianem przypisu do zdania z Pieśni nad Pieśniami: "Jak śmierć potężna jest miłość".

„Wszystkie historie są historiami o miłości”.

Mniej więcej w czasie, kiedy Robert Mc Liam Wilson pisał w Belfaście „Ulicę Marzycieli” (opublikowano ją w 1994 roku) przyszła na świat Sally Rooney (urodzona w 1991 roku, w Castlebar, w Irlandii).

Czy coś poza czasem i miejscem (abstrahuję oczywiście od tego, że Irlandia i Irlandia Północna są autonomicznymi państwami) łączy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
965
808

Na półkach:

Ciekawe miejsce, ciekawe czasy, barwne postaci i sporo emocji oraz ironicznego humoru. Warto.

Ciekawe miejsce, ciekawe czasy, barwne postaci i sporo emocji oraz ironicznego humoru. Warto.

Pokaż mimo to

avatar
2793
623

Na półkach: ,

Uwielbiam tę książkę - język jakim jest napisana tworzy klimat całej opowieści. Warto przeczytać!

Uwielbiam tę książkę - język jakim jest napisana tworzy klimat całej opowieści. Warto przeczytać!

Pokaż mimo to

avatar
55
14

Na półkach:

Książka to takie podglądanie męskiego świata przez dziurkę od kucza. Bohaterzy ciut tacy nieudacznicy - niewiele oczekujący od życia, aż pewnego razu jeden z nich wpada na niesamowicie prosty pomysł z wibratorami... Są bomby, puby, kobiety, zaniedbane dzieci i sierściuch. W oryginale jest zapewne jeszcze bardziej wciągająca.

Książka to takie podglądanie męskiego świata przez dziurkę od kucza. Bohaterzy ciut tacy nieudacznicy - niewiele oczekujący od życia, aż pewnego razu jeden z nich wpada na niesamowicie prosty pomysł z wibratorami... Są bomby, puby, kobiety, zaniedbane dzieci i sierściuch. W oryginale jest zapewne jeszcze bardziej wciągająca.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Robert McLiam Wilson Ulica marzycieli Zobacz więcej
Robert McLiam Wilson Ulica marzycieli Zobacz więcej
Robert McLiam Wilson Ulica marzycieli Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd