Tak zapamiętałem

Okładka książki Tak zapamiętałem
Marek Nowakowski Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2016-05-16
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-16
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377859742
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
355
45

Na półkach: ,

Marek Nowakowski wspomina osoby które miał przyjemność poznać, rozmawiać, pić wódkę, dyskutować i słuchać. Byli to ludzie wyjątkowi, nieszablonowi, niejednowymiarowi tacy jak autor.
Obok takich tuz intelektu jak Jerzy Giedroyc, Józef Mackiewicz, Zygmunt Kubiak czy Zbigniew Herbert możemy rownież przeczytać o zapomnianych osobach lub całkiem nieznanych jak Edward Pucz wydawca książek z Chicago, którego kot Gacek był gwiazdą jednej z opowieści Marka Nowakowskiego.

Polecam

"Niezwykle efektownie przyjął ekipę telewizyjną, która miała filmować z nim rozmowę. Otworzył drzwi i powiedział: - Brata jeszcze nie ma.Jeździ konno. Przedstawił się jako młodszy brat poety, hydraulik.Lubił tak się bawić ".

Marek Nowakowski wspomina osoby które miał przyjemność poznać, rozmawiać, pić wódkę, dyskutować i słuchać. Byli to ludzie wyjątkowi, nieszablonowi, niejednowymiarowi tacy jak autor.
Obok takich tuz intelektu jak Jerzy Giedroyc, Józef Mackiewicz, Zygmunt Kubiak czy Zbigniew Herbert możemy rownież przeczytać o zapomnianych osobach lub całkiem nieznanych jak Edward Pucz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
116
36

Na półkach: ,

Marka Nowakowskiego jako pisarza poznałem późno, bo już po całej plejadzie współczesnych (a dziś już w większości nieobecnych) twórców, o których nie wspominała polonistka z mojego liceum. Takie to były czasy, gdy nauczyciele woleli przemilczać autorów, których nie wymieniano w szkolnych podręcznikach, a te wówczas współczesną prozę polską kończyły bodaj na Andrzejewskim i jego „Popiele i diamencie”. Odkrywałem więc Hłaskę, Stachurę, Konwickiego, Kisielewskiego, Tyrmanda, Rymkiewicza, Herlinga-Grudzińskiego i kilku innych (a często po ich publikacje trzeba było sięgać do drugiego obiegu), ale Nowakowski mi umknął. I, paradoksalnie, dziś nie żałuję, bo dzięki temu miałem po latach okazję ponownie przeżywać ten dreszcz odkrywcy wkraczającego na nieznany literacki ląd.
Od tamtego czasu starałem się czytać go przy każdej wyłapanej w księgarni książęce (choć nadal nie odrobiłem wszystkich zaległości). Z ostatnich książek jego autorstwa zapadła mi w pamięć „Nekroplis”, sentymentalna podróż po miejscach Warszawy, które już nie istnieją, w towarzystwie ich barwnych bywalców. I teraz, już po śmierci pisarza, ukazał się tom opowieści „Tak zapamiętałem”, podobny do tamtego, ale tym razem ludzie, nie miejsca, prowadzą nas po po tamtej rzeczywistości.
To inny świat, chyba nie do końca zrozumiały nawet dla najbardziej dociekliwych czytelników młodego pokolenia, bo oglądany oczami Polaka żyjącego w Polsce wschodniego obozu, biednej, siermiężnej i ogłupiałej, odstającej od normalnego świata tak, jak dziś od niego odstaje już chyba tylko kilka państw, z Koreą Północną na czele. Pobyt na Zachodzie był wydarzeniem tyleż pożądanym, co bolesnym, bo jeszcze w latach osiemdziesiątych średnie miesięczne polskie zarobki nie przekraczały kilkudziesięciu dolarów.
„Tak zapamiętałem” zabierają nas w tamten świat, może absurdalny, ale pełen niezwykłych ludzi, którzy starali się żyć w nim, ale poniekąd wbrew niemu. Bywają ci najznamienitsi, jak Zygmunt Kubiak czy Jerzy Giedroyć, bywają nieznani; uczciwi, ale i ci z półświatka. W gruncie rzeczy dzięki nim wszystkim upadł w Europie Środkowej i Wschodniej komunizm.
To książka dla tych, którzy lubią pamiętnikarskie zapiski i powroty do przeszłości. Mieszkańców tamtych czasów przede wszystkim, ale i mieszkańców współczesności, którzy lubią wycieczki w egzotykę niedawnej przeszłości. Bo to świat Barei, świat absurdu, ale i koryfeuszy wolności. Marek Nowakowski udowadnia (choć niezamierzenie), że komunizm upadł nie tylko dzięki światłym intelektualistom, ale i każdemu, kto próbował wyrwać się z tamtej rzeczywistości, także dzięki cinkciarzom i doliniarzom.

Marka Nowakowskiego jako pisarza poznałem późno, bo już po całej plejadzie współczesnych (a dziś już w większości nieobecnych) twórców, o których nie wspominała polonistka z mojego liceum. Takie to były czasy, gdy nauczyciele woleli przemilczać autorów, których nie wymieniano w szkolnych podręcznikach, a te wówczas współczesną prozę polską kończyły bodaj na Andrzejewskim i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
485
402

Na półkach: , , ,

Kilka bardzo znanych postaci ale i takie opisy ludzi sobie bliskich a dla wielu z nas przecież nieznanych. Kto lubi chodzić swoimi drogami temu bliskie będzie to wspominanie Marka Nowakowskiego. Bez pompy i kadzenia ze smakiem setki do śledzia... tak,tak to stara Warszawa i PRL szary ale dla tych co chcieli to był z przytupem. A poza tym znakomite przypomnienie Zygmunta Kubiaka które za moment jeszcze raz sobie przeczytam... Wróciłem po trzech latach. Sięgnąłem bo była w tuż obok, bo naszła ochota, bo taki czas. Bo lubię od pewnego czasu pałętać się po Warszawie. Usiąść gdzieś przy oknie, zamówić osiemdziesiąt gram z cytryną i patrzeć. Można jeszcze gdzieś wypatrzeć Marka Nowakowskiego, może nieśpieszny przechodzień zawita ponownie. I zawsze mogę chwilę poczytać...

Kilka bardzo znanych postaci ale i takie opisy ludzi sobie bliskich a dla wielu z nas przecież nieznanych. Kto lubi chodzić swoimi drogami temu bliskie będzie to wspominanie Marka Nowakowskiego. Bez pompy i kadzenia ze smakiem setki do śledzia... tak,tak to stara Warszawa i PRL szary ale dla tych co chcieli to był z przytupem. A poza tym znakomite przypomnienie Zygmunta...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
253
197

Na półkach: ,

W Wydawnictwie Zysk i S-ka ukazały się pośmiertnie wspomnienia Marka Nowakowskiego pod znamiennym tytułem ”Tak zapamiętałem”. Są to portrety postaci znanych autorowi, które z jakichś powodów zapisały się w jego pamięci. Mają one pewną wspólną cechę – otóż wszyscy starają się na różne sposoby ułożyć swoje życie po dotkliwej utracie.

Erudyta w knajpie

Na samym początku napotkamy na uroczą, pełną dyskretnego humoru opowieść o Zygmuncie Kubiaku – wybitnym znawcy literatury antycznej i tłumaczu. Pisarz spotykał go przeważnie w różnych knajpach i restauracjach, które w żaden sposób do człowieka o takiej kulturze nie pasowały. A jednak w tych właśnie miejscach przesiadywał, obłożony książkami i notatkami, czytał i notował, a panujący wokół gwar zdawał się zupełnie mu nie przeszkadzać.
On, Helleńczyk – czytamy – znawca i smakosz poezji Owidiusza i Horacego, piewca ładu i harmonii, elegancji i stylu, zanurzał się z ochotą w anarchicznym, trywialnym żywiole, odartym z urody, barbarzyńskim i przydeptanym przez socjalistyczną urawniłowkę.
Było to więc zjawisko ze wszech miar zagadkowe. Kiedy z upływem lat pisarze się zaprzyjaźnili, Nowakowski zrozumiał, że ten subtelny erudyta traktował pobyty w zadymionych i bynajmniej niemodnych w tamtych czasach knajpach (modnych literackich kawiarni unikał) jako ożywcze dla jego wyobraźni i umysłu, a także – paradoksalnie – oazy wolności. Kiedyś, napotkawszy go w barku dla taksówkarzy, autor wspomnienia przeżył oszałamiającą przygodę z … poezją Kawakisa.
Dzień był upalny, duszny – wspomina. Słońce grzało niemiłosiernie, wdzierając się do kawiarni. I oto w tej niesprzyjającej aurze wskrzeszona została Aleksandria początku XX w., miasto magiczne, pełne śladów helleńskiej przeszłości, starożytnej historii.
Zygmunt Kubiak żył w gruncie rzeczy w przeszłości – pogrążony w historii starożytnych Greków, bogów, herosów i ludzi. To była jego nisza i odtrutka na duszną atmosferę PRL-u. Jednocześnie zaś czuł się wolnym człowiekiem, chłonącym współczesność swego miasta. Dla niego starożytność i chrześcijaństwo były prawdziwym dziedzictwem Polski. I o tym pisał.

Salon warszawski na Manhattanie

Marek Nowakowski opisuje też postaci mniej znane przeciętnemu zjadaczowi chleba. Jest wśród nich Felicja Krance, z domu Lilpopówna, która, będąc na emigracji w Stanach zbierała fundusze na Laski w kręgach Polonii amerykańskiej, a także wspierała mieszkających w kraju ludzi nauki, sztuki i literatury, wyszukując wśród nich kandydatów do Nagrody im. Alfreda Jurzykowskiego. Nie mogąc wrócić do kraju, stworzyła na Manhattanie ”salon warszawski”, w którym bywali wybitni Polacy przebywający na emigracji, m.in. Jan Lechoń, Artur Rubinstein czy prof. Wacław Jędrzejewicz.
Znajdziemy wśród wspomnień także portrety mieszkańców Maisons-Laffitte: Henryka Giedroycia, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Zofii i Zygmunta Hertzów, którzy stworzyli ośrodek polskości, stale podsycający w Polakach gasnącego ducha, oddając tej idei całe swoje życie.
A obok tych bez wątpienia zasłużonych dla kultury osób znajdziemy także – jak to u piewcy starej Warszawy – postaci niejednoznaczne: Jasia Kiwi – kultową postać stolicy sprzed czasów Internetu, który osobiście przekazywał najświeższe informacje bywalcom Szlaku; albo niemieckich biznesmenów, którzy okazują się …polskimi Żydami uratowanymi z Holocaustu, być może dzięki temu, że wychowała ich ulica…
Większość bohaterów wspomnień to ludzie, którzy utracili swoją ojczyznę i bliskich – dosłownie lub w przenośni, a jednak żyje ona w ich pamięci i nadal jej służą. Kolorowe portrety, dalekie od schematyzmu, subiektywne, nie pozbawione ciepłego humoru, tak charakterystycznego dla całego pisarstwa autora ”Benka Kwiaciarza”, ”Układu zamkniętego” czy ”Raportu ze stanu wojennego”. Mistrza krótkiej formy i celnego szkicu.

źródło - moja recenzja: http://kulturaonline.pl/tak,zapamietalem,marka,nowakowskiego,szkice,z,pamieci,recenzja,ksiazki,tytul,artykul,25416.html

W Wydawnictwie Zysk i S-ka ukazały się pośmiertnie wspomnienia Marka Nowakowskiego pod znamiennym tytułem ”Tak zapamiętałem”. Są to portrety postaci znanych autorowi, które z jakichś powodów zapisały się w jego pamięci. Mają one pewną wspólną cechę – otóż wszyscy starają się na różne sposoby ułożyć swoje życie po dotkliwej utracie.

Erudyta w knajpie

Na samym początku...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tak zapamiętałem


Reklama
zgłoś błąd